Dodaj do ulubionych

spadające klapki – Wasza reakcja

01.06.09, 08:31
ale nie będzie to wątek obuwniczy :P
po prostu coś mi się wczoraj w pociągu przypomniało - tak to jest jak podróż
się dłuży :>

Jak reagujecie, gdy w jakiś tam sposób zmienia się Wasze wyobrażenie o kimś?
Oczywiście na niekorzyść, mniejszą czy większą. Chodzi mi o różne relacje:
koleżeńskie, przyjacielskie, w związku.

Kiedyś, w momencie gdy spadały mi klapki z oczu, czułam się jakoś dziwnie. W
zależności od stopnia zażyłości albo się złościłam, albo byłam mocno
zdziwiona, czasem było mi też przykro. Gdzieś od roku jest zupełnie inaczej.
Bawi mnie to. Słowo daję, że mnie takie sytuacje wybitnie bawią i zawsze
pojawia mi się uśmiech na twarzy. Nie wiem czy to dobra reakcja, ale na pewno
ogranicza liczbę rozczarowań do niezbędnego rocznego minimum ;))))

A Wy jak reagujecie, gdy ktoś okazuje się być inny, niż myśleliście?

--
Pruébame y verás que todos somos adictos a estos fuegos de artificio
Edytor zaawansowany
  • puszysta_gimnazjalistka 01.06.09, 08:58
    Aleś w poniedziałek rano zagadnieniem pojechała :)

    Kiedyś też tak reagowałem, silnym zaskoczeniem, teraz jestem znacznie mniej
    przywiązany do tego co mi się wydaje, chyba zaakceptowałem fakt, że
    rzeczywistość jest podstępna.
    --
    You are young, my son, and, as the years go by, time will change and even
    reverse many of your present opinions. Refrain therefore awhile from setting
    yourself up as a judge of the highest matters.
  • baba_krk 01.06.09, 09:03
    A to wszystko przez to, że w weekend odkryłam u siebie nowe zmarszczki. Na
    czole. To chyba znak, że mimo wszystko myślę (dziwne uczucie :P), no więc
    pomyślałam i wymyśliłam temat o klapkach ;)))

    puszysta_gimnazjalistka napisał:
    > teraz jestem znacznie mniej
    > przywiązany do tego co mi się wydaje,

    dobrze to ująłeś
    --
    Pruébame y verás que todos somos adictos a estos fuegos de artificio
  • puszysta_gimnazjalistka 01.06.09, 10:05
    O widzisz, ponieważ mam wadę wzroku to stojąc rano przed lustrem w łazience, bez
    okularów na nosie, żadnych zmarszczek nie widzę.

    Ignorance is bliss :)


    --
    You are young, my son, and, as the years go by, time will change and even
    reverse many of your present opinions. Refrain therefore awhile from setting
    yourself up as a judge of the highest matters.
  • baba_krk 01.06.09, 10:14
    Ty to masz w życiu dobrze. Ja niestety za każdym razem gdy maluję oczy, to siłą rzeczy widzę to moje czoło. I nie wiem jakim cudem nie dostrzegłam tych zmarszczek wcześniej... przecież nie zrobiły mi się z dnia na dzień ;)))

    Teraz mam mocny plan niemyślenia i niedziwienia się w towarzystwie, to przynajmniej nie będzie widać zaoranego czoła ;)))
    --
    Pruébame y verás que todos somos adictos a estos fuegos de artificio
  • puszysta_gimnazjalistka 01.06.09, 10:21
    Nie wiem, czy z kamienną twarzą będzie Ci do twarzy ;)
    --
    All paid jobs absorb and degrade the mind.
  • baba_krk 01.06.09, 10:26
    Musi! Przez te wszystkie śmichy chichy i myślenio-zdziwienia tylko zmarchy
    wychodzą. Pragnę zostać sztywniakiem :D
    --
    Pruébame y verás que todos somos adictos a estos fuegos de artificio
  • puszysta_gimnazjalistka 01.06.09, 10:43
    A czy wiesz, że zastrzyk z botoksu likwidujący zmarszczki poprzeczne czoła
    kosztuje tylko 600 PLN ? Twój post skłonił mnie do googlowania. Myślałem, że
    takie usługi są droższe.

    --
    You are young, my son, and, as the years go by, time will change and even
    reverse many of your present opinions. Refrain therefore awhile from setting
    yourself up as a judge of the highest matters.
  • baba_krk 01.06.09, 10:53
    Na widok igły słabnę. Poza tym za bardzo mnie lubią skutki uboczne, żebym
    ryzykowała ;))) Ale fakt faktem - nie jest to takie drogie, no chyba, że trzeba
    mieć serię 10 zastrzyków.
    --
    Pruébame y verás que todos somos adictos a estos fuegos de artificio
  • gapuchna 01.06.09, 11:10
    oooooooo, botoks tak spadł? Fajnie!
  • baba_krk 01.06.09, 11:27
    a na kij Ci ten botoks?
    --
    Pruébame y verás que todos somos adictos a estos fuegos de artificio
  • gapuchna 01.06.09, 11:28
    Mam na czole - to od tego silnego myślenia - zmarszczkę, jak rów mariański.
    szpeci mnie. pozbędę się bydlaka! :D
  • baba_krk 01.06.09, 11:32
    Jedna? Jak zmarszczę czoło to mam chyba z 6 takich wielkich lecących w poprzek i
    kilka małych piździków. Jak to odkryłam 2 dni temu, to się naprawdę zdziwiłam.
    --
    Pruébame y verás que todos somos adictos a estos fuegos de artificio
  • gapuchna 01.06.09, 11:38
    Podłużnych nie mam, ale jest jedna na wznak. Między oczami. fatalnie to wygląda:(
  • baba_krk 01.06.09, 11:46
    Ale masz ją jak się postarasz, czy cały czas jest widoczna?
    --
    Pruébame y verás que todos somos adictos a estos fuegos de artificio
  • gapuchna 01.06.09, 11:53
    Nie, no nie staram się i łachudra jest :DDDDDD
  • baba_krk 01.06.09, 11:56
    I na serio byś się nie bała dostać igłą w czoło?
    --
    Pruébame y verás que todos somos adictos a estos fuegos de artificio
  • gapuchna 01.06.09, 12:00
    Nie, bo znam ten ból. Idzie wytrzymać. Tylko nie botoks, a znieczulenie
    miejscowe :) I nie w czoło, a w nos.
  • baba_krk 01.06.09, 12:36
    Jedyne znieczulenie jakie znam to to u dentysty.
    Ale jeśli chodzi o wstrzykiwanie sobie jakichś płynów, to bałabym się.
    --
    Pruébame y verás que todos somos adictos a estos fuegos de artificio
  • gapuchna 01.06.09, 14:32
    U dentysty, kiedy czuję igłę wbijaną w podniebienie, przeżywam coś na kształt
    ekstazy. Uwielbiam to kłucie :)
  • baba_krk 01.06.09, 14:35
    O kurde. Tym wyznaniem mnie zmiażdżyłaś. Ja się tylko wiję na fotelu i sekundy
    mi się niemiłosiernie dłużą.
    --
    Pruébame y verás que todos somos adictos a estos fuegos de artificio
  • gapuchna 01.06.09, 14:37
    Ha! Bo ja twarde babsko jestem. Uj, jak twarde!!!!!!!!!!!

    :DDD
  • baba_krk 01.06.09, 14:43
    Ja w prawie całej reszcie (sytuacji) jestem twarda, ale przy igle to natychmiast
    mięknę ;))
    --
    Pruébame y verás que todos somos adictos a estos fuegos de artificio
  • gapuchna 01.06.09, 14:48
    Ja ci i tak nie podskoczę - nie mam na sobie żadnego rysunku :)

  • baba_krk 01.06.09, 14:50
    Bez szydery, por favor :P
    --
    Pruébame y verás que todos somos adictos a estos fuegos de artificio
  • gapuchna 01.06.09, 14:56
    Ależ jakżebym śmiała - to nie ja tu jestem od szydzenia w temacie: dziary :DDDDD
    To któś inszy :)
  • baba_krk 01.06.09, 15:00
    Chwilowo mu przeszło, może to i lepiej dla niego ;))
    --
    Pruébame y verás que todos somos adictos a estos fuegos de artificio
  • gapuchna 01.06.09, 15:02
    Nie wiem. Wiem tylko, co mi prababcia powiadała: za facetem nie trafisz ni w
    bucie ni w skarpetce.
    Jego się boję. Zastrzyku nie. A dziergania po skórze - nie wiem? :D
  • baba_krk 01.06.09, 15:05
    Jego czyli kogo? Oktana czy faceta? ;)
    Z tymi zastrzykami to też nie jest taki typowy strach. Po prostu nie lubię i jak
    widzę igłę to mam słabość, ale jak mus to mus: zaciskam zęby i jazda ;) No ale
    euforii nie odczuwam wtedy :P
    --
    Pruébame y verás que todos somos adictos a estos fuegos de artificio
  • gapuchna 01.06.09, 15:12
    A, w sumie to i jednego i drugiego :DDD
  • baba_krk 01.06.09, 15:14
    Robisz dzisiaj za strachliwą kobietę? ;)))
    --
    Pruébame y verás que todos somos adictos a estos fuegos de artificio
  • gapuchna 01.06.09, 15:15
    No musi być równowaga - raz strachliwa jestem, raz gieroj :)

    A jak kafelki?
  • baba_krk 01.06.09, 15:32
    To prawie tak jak, żeby życie miało smaczek...
    Kafelki zaczęły się kłaść dopiero godzinę temu. I wciąż jeszcze jest
    duuuuuuuuuuuużo do zrobienia :/
    Przed chwilą przyjechała pralka, a w środę uderzam za oświetleniem.
    --
    Pruébame y verás que todos somos adictos a estos fuegos de artificio
  • gapuchna 01.06.09, 15:36
    To ja szukam odpowiedniego wypełnienia w te rowki. Kiedyś chciałam zgniłą
    zieleń, ale chyba jasne wezmę.
  • baba_krk 01.06.09, 15:40
    Rozumiem, że o fugi Ci chodzi ;)
    Ja chyba będę miała zielone, taka jasna zieleń.
    --
    Pruébame y verás que todos somos adictos a estos fuegos de artificio
  • gapuchna 01.06.09, 15:43
    Ja mam jedną fajną rzecz: drewniany, skośny sufit i okno, takie jakby
    dziewiętnastowieczne (chociaż jest oczywiście nowe). Taka facjatkowa łazienka. Z
    belkami w suficie. Tylko mi skasowano taką belkę, która podtrzymywała strop.
    Madry inaczej majster schował ja w mur :( Popłakałam się, ale co mam zrobić, nie
    rozwalę gispo-kartonu? Prawda? :)
  • baba_krk 01.06.09, 15:45
    Rozwal, rozwal i zobaczymy co się stanie :D
    Jak już będzie po wszystkim, to mam nadzieję, że się wymienimy łazienkami?
    Niestety moja kształtem jest mega zwyczajna i bez okna. Ale można się
    przyzwyczaić ;))
    --
    Pruébame y verás que todos somos adictos a estos fuegos de artificio
  • gapuchna 01.06.09, 15:52
    Jasne, ze tak :)
    Ale moja z wykończeniem to do wakacji poczeka. Generalnie w niej już wszystko
    jest. Tylko jeszcze nie wykończone.
  • baba_krk 01.06.09, 15:54
    Ja niestety nie mogę czekać, bo przecież mam te wszystkie wanny, kibelki i inne
    po pokojach porozwalane. I chociaż to jest tylko remont łazienki i ubikacji, to
    burdel mam w całym domu. A tak na dłuższą metę żyć się nie da. Skończą jakoś za
    tydzień, więc wtedy ekspresem wykończenie, czyli de facto już tylko dodatki typu
    jakieś lustro, czy szafka.
    --
    Pruébame y verás que todos somos adictos a estos fuegos de artificio
  • justysialek 01.06.09, 14:39
    Ja dostawałam zastrzyki w brzuch przed operacją i zapewniam cię -
    idzie przeżyć nawet to. Na czole jest sama skóra, więc mniemam, że
    jest znośniej ;)
    --
    My pretty mouth will frame the phrases that will
    Disprove your faith in man
  • baba_krk 01.06.09, 14:44
    Słyszałam o tych w brzuch, że są bardzo bolesne. Ale jak sobie myślę o czole i
    cienkiej skórce i o brzuchu i potencjalnym tłuszczyku, to nie rozumiem dlaczego
    w czoło miałoby być znośniej. Przynajmniej z tatuażami jest tak, że im cieńsza
    skóra, tym bardziej boli.
    --
    Pruébame y verás que todos somos adictos a estos fuegos de artificio
  • justysialek 01.06.09, 19:40
    No to jeszcze trzeba mieć ten tłuszczyk. Ze mną się pielęgniarka
    trochę namęczyłą, żeby fałdę skóry "uszczypnąć" ale i tak nie
    bolało - strach ma wielkie oczy ;)
    Z tym czołem to chyba gorzej głównie dlatego, że tych zastrzyków
    trzeba zrobić kilka i te ostatnie już pewnie bardziej bolą.
    --
    My pretty mouth will frame the phrases that will
    Disprove your faith in man
  • baba_krk 01.06.09, 19:58
    Statystycznie więcej jest kobiet z przynajmniej lekkim tłuszczykiem na brzuchu
    zamiast kaloryfera ;))

    Tak czy siak wizja czoła mnie przeraża. Moje pozostanie nietknięte!
    --
    Pruébame y verás que todos somos adictos a estos fuegos de artificio
  • puszysta_gimnazjalistka 01.06.09, 11:14
    Jeżeli słabniesz na widok igły to jak dajesz radę w trakcie tatuowania?

    Chociaż to pewnie coś innego i inaczej to odbierasz, to zabawne, jak
    irracjonalne są lęki.
    --
    The hour of departure has arrived, and we go our ways--I to die and you to live.
    Which is the better, only God knows.
  • baba_krk 01.06.09, 11:22
    Jestem wygimnastykowana, ale nie aż tak, żeby się wygiąć i zobaczyć jak mnie
    tatuują :P
    Przy następnym będę miała już widok na "igłę", więc po prostu zamknę oczy na czas :>
    --
    Pruébame y verás que todos somos adictos a estos fuegos de artificio
  • puszysta_gimnazjalistka 01.06.09, 14:12
    Ale mam teraz fajne wizje, przy mnie nie można używać określenia
    wygimnastykowana w odniesieniu do kobiety :)
    --
    All paid jobs absorb and degrade the mind.
  • baba_krk 01.06.09, 14:14
    To co miałam napisać? Giętka? Elastyczna? To brzmi gorzej ;)
    --
    Pruébame y verás que todos somos adictos a estos fuegos de artificio
  • puszysta_gimnazjalistka 01.06.09, 14:40
    Przy elastycznej nie mam żadnych skojarzeń, ale giętka to rzeczywiście mocne
    określenie :)
    --
    All paid jobs absorb and degrade the mind.
  • baba_krk 01.06.09, 14:42
    Lepiej luknij na to co Ci na dole napisałam, czy będziesz miał jakieś skojarzenia ;)
    --
    Pruébame y verás que todos somos adictos a estos fuegos de artificio
  • puszysta_gimnazjalistka 01.06.09, 15:14
    Gdzie na dole? W sygnaturce po katalońsku/hiszpańsku ?
    --
    You are young, my son, and, as the years go by, time will change and even
    reverse many of your present opinions. Refrain therefore awhile from setting
    yourself up as a judge of the highest matters.
  • cytrynka_ltd 01.06.09, 19:20
    baba_krk napisała:

    > A to wszystko przez to, że w weekend odkryłam u siebie nowe zmarszczki. Na
    > czole. To chyba znak, że mimo wszystko myślę (dziwne uczucie :P), no więc
    > pomyślałam i wymyśliłam temat o klapkach ;)))

    myślisz? za dużo siedzisz przed komputerem, bo od patrzenia w monitor czoło się
    marszczy;)))
    ale, właśnie wchodzę na forum, a tutaj same poważne tematy:)
    kiedyś, jak mocno uderzyłam w ziemię spadając na nią, mocno mnie bolało.
    po prostu takie jest życie i skończyły się bezinteresowne szkolne przyjaźnie.
    ale, świadome życie jest lepsze:)

    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/oc/ni/5rl7/ANiRGfxuDu6wd1UCEX.jpg
    Owsiak do Wałęsy: wskaż, a strzelę z "baśki"
  • gapuchna 01.06.09, 09:05
    Chyba na starość człowiekowi przychodzi takie zobojętnienie. Dziś jest mi
    obojętne, kto kim się okazuje być. Sama zauważyłam, ze ja też wielu z pewnością
    mogę rozczarować, więc nie przejmuję się zbytnio, kiedy inni mnie rozczarowują.

    Nauczyłam się, ze generalnie ludzie rozczarowują. I chyba tak musi być.
  • baba_krk 01.06.09, 09:14
    Nie wiem czy to jest zobojętnienie. Po prostu negatywnie to coraz mniej mnie
    można zaskoczyć. Chyba prawie "wszystko" już widziałam, więc przy
    powtórce z rozrywki już się tylko uśmiecham.
    --
    Pruébame y verás que todos somos adictos a estos fuegos de artificio
  • gapuchna 01.06.09, 09:20
    Właśnie - może to kwestia "widzenia" już wszystkiego?
    Ale na pocieszenie dodam, że ja sama święta nie jestem. Jakoś się to wyrównuje...
  • baba_krk 01.06.09, 09:22
    Chyba to o to "widzenie" chodzi, bo jeśli jakaś sytuacja się powtarza, to za
    n-tym razem już nie zaskakuje.

    Nikt nie jest święty :P
    --
    Pruébame y verás que todos somos adictos a estos fuegos de artificio
  • cytrynka_ltd 01.06.09, 19:24
    puszysta_gimnazjalistka napisał:

    > Aleś w poniedziałek rano zagadnieniem pojechała :)
    >
    > Kiedyś też tak reagowałem, silnym zaskoczeniem, teraz jestem znacznie mniej
    > przywiązany do tego co mi się wydaje, chyba zaakceptowałem fakt, że
    > rzeczywistość jest podstępna.

    ja nawet raz czy dwa nie byłam mocno zaskoczona. ale, niby powinno się dawać
    ludziom szansę...
    ale, "nie można chwalić dnia przed jego końcem".
    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/oc/ni/5rl7/ANiRGfxuDu6wd1UCEX.jpg
    Owsiak do Wałęsy: wskaż, a strzelę z "baśki"
  • liisa.valo 01.06.09, 09:11
    Ja się rzadko mylę, wiesz? Czasami zdarza się, że nie lubię kogoś od pierwszych
    momentów, niby zupełnie bez powodu, po prostu "źle mi pachnie". I potem się
    okazuje, że to było uzasadnione. Natomiast jeśli chodzi o sytuację, o której
    piszesz, parę razy się zdarzyło. Ja reaguję złością, jak zwykle, kiedy coś nie
    po mojej myśli idzie. Denerwuję się, rzucam książkami Bogu ducha winnymi i
    bluzgam :) Wyjątkiem był M., którego bardzo długo tłumaczyłam, usprawiedliwiałam
    i nie dopuszczałam do siebie myśli, że on może nie być taki wspaniały, jak mi
    się wydawało. Generalnie to była moja wina, on był ofiarą, on był dobry, ja
    zrobiłam źle. Ale za którymś razem przesadził i stwierdziłam, że trzeba mieć w
    sobie jakąś godność, Liisek zadarł kitkę i z resztkami godności odszedł.

    PS A jak zobaczyłam tytuł wątku, przypomniało mi się, kiedy biegłyśmy z
    koleżanką na tramwaj, spóźnione na egzamin jak jasna cholera, ona miała na nogi
    takie buty a'la klapki, które jej spadły w połowie trasy. Odwróciłam się, żeby
    zobaczyć gdzie ona, a ona, zbierając te buty, wyryczała na pół dzielnicy:
    "BIEGNIJ!!!!!!!!! ZOSTAW MNIE!!!!!!!! NIE CZEKAJ!!!!!!!!!", na co ja, wchodząc w
    konwencję: "NIE MOGĘ CIĘ ZOSTAWIIIIIIIĆ!!!!!!!" :D
    --
    W chwilach uniesienia mruczę jak bolid.
  • baba_krk 01.06.09, 09:20
    No to widzisz - masz dobrze. Ja w swoje pierwsze momenty nie wierzę i nawet ich
    nie biorę pod uwagę. Przykład - znajomy przedstawia mnie swojemu znajomemu,
    tamten podaje rękę jakby od niechcenia, patrząc gdzieś na bok bełkocze swoje
    imię. Myślę sobie "co za buc". Po czym okazało się, że to super facet i do buca
    mu daleko. Jeśli to Twoje pierwsze wrażenie jest zawsze właściwe to gratuluję,
    ja wiem, że swoim nie mogę się kierować, bo zazwyczaj mam całkiem odwrotnie niż
    mieć powinnam.

    Tę złość to może kontroluj, bo szkoda książek, albo rzucaj poduszkami :P

    A takich historii z klapkami na stopach, to zaliczyłam mnóstwo. I już wiem, że
    jak zakładam klapki, to nigdzie się nie mogę spieszyć ;)))
    --
    Pruébame y verás que todos somos adictos a estos fuegos de artificio
  • qw994 01.06.09, 09:29
    Jak sięgam pamięcią w niezbyt odległą przeszłość, to chyba reaguję podobnie, jak
    ty, czyli się śmieję :) Przypominają mi się raczej głównie sytuacje, kiedy ktoś
    mi się podobał, a potem nagle dostrzegałam, że ma w swoim charakterze coś
    absolutnie nieakceptowalnego. Opadnięcie klapek to zjawisko niezwykle pozytywne,
    bo uwalnia cię natychmiastowo od jakiegokolwiek zaangażowania uczuciowego
    względem osoby, która jest do bani :) Tak więc tylko się cieszyć :)


    --
    "Co to jest kokieteria? Można by chyba powiedzieć, że jest to takie zachowanie,
    które ma temu drugiemu dać do zrozumienia, że zbliżenie seksualne jest możliwe,
    przy czym ta możliwość nie może nigdy wyglądać jak pewność." M. Kundera
  • baba_krk 01.06.09, 09:37
    ale masz tak w przypadku wszystkich relacji, nie tylko damsko-męskich
    uczuciowych? bo ja reaguję jednakowo :)
    --
    Pruébame y verás que todos somos adictos a estos fuegos de artificio
  • qw994 01.06.09, 09:44
    Tego nie potrafię powiedzieć, bo nie przypominam sobie sytuacji, żeby ktoś mnie
    w podobny sposób rozczarował :) Chyba dlatego, że nie oczekuję zbyt wiele od
    nowo poznanych osób, nie angażuję się mocno w świeże znajomości, poza tym w
    sytuacjach innych, niż damsko-męskie wahałabym się, czy nazwać to "opadnięciem
    klapek". Rozczarowanie co do faceta, którym jeszcze wczoraj byłaś zachwycona,
    jest jednak dużo bardziej spektakularne, zabawne i z większym ładunkiem
    emocjonalnym :) Co do innych osób - po prostu jest to rozwijanie znajomości.
    Każdy ma swoje lepsze i gorsze strony. Ale moim zdaniem - bez zaangażowania
    emocjonalnego nie ma opadnięcia klapek.


    --
    "Co to jest kokieteria? Można by chyba powiedzieć, że jest to takie zachowanie,
    które ma temu drugiemu dać do zrozumienia, że zbliżenie seksualne jest możliwe,
    przy czym ta możliwość nie może nigdy wyglądać jak pewność." M. Kundera
  • baba_krk 01.06.09, 09:56
    No to tu trochę mam inne zdanie i właśnie nie ograniczam klapek tylko do
    związków. Jeśli się z kimś kolegujesz/przyjaźnisz, jest między Wami sympatia to
    pewnie nie dlatego, że ta osoba ma ładne oczy, tylko np. dlatego, że odpowiada
    Ci to co ma w głowie, jej charakter itp. I jeśli "urzekła" Cię jakąś konkretną
    cechą, po czym okazuje się, że jednak jej nie ma i albo się z tym dobrze kryła i
    świadomie wprowadzała Cię w błąd, albo po prostu za bardzo ją idealizowałaś, to
    nie spadają Ci wtedy klapki? I nie o związek mi tu chodzi, a po prostu o różne
    koleżeńsko-przyjacielskie relacje, no i siłą rzeczy nie takie świeże.
    --
    Pruébame y verás que todos somos adictos a estos fuegos de artificio
  • qw994 01.06.09, 10:01
    Tylko że rzadko mi się zdarza idealizować ludzi :) Dlatego też nie doświadczam
    opadania klapek :)


    --
    "Co to jest kokieteria? Można by chyba powiedzieć, że jest to takie zachowanie,
    które ma temu drugiemu dać do zrozumienia, że zbliżenie seksualne jest możliwe,
    przy czym ta możliwość nie może nigdy wyglądać jak pewność." M. Kundera
  • baba_krk 01.06.09, 10:07
    A ja mam fazę, że uważam, że ludzie są w porządku (czasem na dzień dobry ja ich
    tak widzę, czasem to oni robią wszystko, by być tak postrzegani) i potem jak
    mnie zmuszają do zmiany zdania to klapki latają. Na szczęście dla mnie jest to
    bezbolesne i bardziej idzie w stronę darmowej rozrywki niż dramatu ;)
    --
    Pruébame y verás que todos somos adictos a estos fuegos de artificio
  • qw994 01.06.09, 10:58
    Ja też uważam, że ludzie są w porządku, ale zakładam od razu, że mogę się mylić
    :) Dzięki temu mało mam opadniętych klapek :)

    --
    "Co to jest kokieteria? Można by chyba powiedzieć, że jest to takie zachowanie,
    które ma temu drugiemu dać do zrozumienia, że zbliżenie seksualne jest możliwe,
    przy czym ta możliwość nie może nigdy wyglądać jak pewność." M. Kundera
  • baba_krk 01.06.09, 11:04
    Mniej klapek, mniej funu :P
    --
    Pruébame y verás que todos somos adictos a estos fuegos de artificio
  • gapuchna 01.06.09, 10:01
    Zdecydowanie tak! Babo, zdecydowanie tak!
  • baba_krk 01.06.09, 10:08
    No! Bo już się czułam wyalienowana ;))
    --
    Pruébame y verás que todos somos adictos a estos fuegos de artificio
  • niski.oktan 01.06.09, 10:47
    Przeczytawszy tytuł wątku pomyślałem, że wreszcie się doigrałaś. Ktoś tak ci odpłacił, że aż ci kapcie spadły. <twisted evil>

    Zacząłem czytać, i dupa - no nie o tym. :(

    Ale też mi iskierka zaświtała - może jednak (przynajmniej na początku procesu) chociaż raz zdarzyło się, że tak ci klapki spadły, że aż z kapci wyskoczyłaś. :D

    --
    Ujrzeć czeską cycatkę i umrzeć - tak się tylko mówi.
  • baba_krk 01.06.09, 10:56
    No przykro mi, że Cię tak już na początku tygodnia rozczarowałam, ale to nie
    pierwszy raz, zatem damy radę ;)

    Kiedyś kiedyś, tak mi klapki spadły, że temu spadaniu towarzyszył też upadek
    cycków. Ale to dawno temu było i już zdążyły wrócić na swoje miejsce ;) Z obuwia
    wyskakuję tylko wtedy, kiedy trzeba :D
    --
    Pruébame y verás que todos somos adictos a estos fuegos de artificio
  • justysialek 01.06.09, 10:47
    Trochę to smutne ale będąc po trosze pesymistką uważam, że każdy
    człowiek, nawet bardzo fajny i ogólnie w porządku, może czasem
    odwalić coś nieprawdopodobnego - łącznie ze mną.
    Z jednej strony ograniczam zaufanie wobec wszystkich bez wyjątku a z
    drugiej uczę się wybaczać - ale mądrze!
    Poza tym, podobnie jak Lisa, zwykle trafnie oceniam ludzi. W związku
    z tym takie "opadnięcia klapek" z oczu zdarzają mi się rzadko.
    Zwykle, kiedy inni "nie mogą w to uwierzyć", ja się właśnie
    uśmiecham pod nosem i "a nie mówiłam!" ciśnie mi się na usta.
    Nie przypominam sobie, kiedy ostatnio ktoś mnie zawiódł aż tak,
    żebym zmieniła o nim zdanie.
    --
    My pretty mouth will frame the phrases that will
    Disprove your faith in man
  • baba_krk 01.06.09, 11:00
    Tylko że ja tego nie traktuję w kategorii zawodu, bo i też w nikim, ani w żadnej
    znajomości nie pokładam wszystkich możliwych nadziei świata. Do idealistki mi
    daleko ;)
    --
    Pruébame y verás que todos somos adictos a estos fuegos de artificio
  • forumowicz_pospolity 01.06.09, 10:59
    sam mam w pytę wad więc toleruję u innych jak mi sie rozmijają
    z idealistycznym obrazem, chyba że sie rozmijają bardzo bardzo
    to wtedy nie toleruję:)

    --
    "Dzisiaj nie jest tak parnie, nie tak upalno" -Szpaku
  • baba_krk 01.06.09, 11:03
    wady wadami, każdy je ma... raczej chodzi mi o to, że czasami niektórzy dobrze
    je maskują i tym samym celowo wprowadzają innych w błąd
    ja tam nie widzę sensu w ich ukrywaniu i albo ktoś je akceptuje, albo wiadomo
    co... ;)
    --
    Pruébame y verás que todos somos adictos a estos fuegos de artificio
  • forumowicz_pospolity 01.06.09, 11:10
    baba_krk napisała:

    > wady wadami, każdy je ma... raczej chodzi mi o to, że czasami niektórzy dobrze
    > je maskują i tym samym celowo wprowadzają innych w błąd

    to jest nieładne:)
    ale zależy tez jakie to wady, są takie banalne do łyknięcia oraz skazy
    charakteru nie do łykniecia dla mnie
    kazdy ma jakis próg tolerancji - mi generalnie z wiekiem powieksza sie tj
    potrafie sie usmiechnac gdzie kiedy byłoby mi trudniej


    > ja tam nie widzę sensu w ich ukrywaniu i albo ktoś je akceptuje, albo wiadomo
    > co... ;)


    --
    "Dzisiaj nie jest tak parnie, nie tak upalno" -Szpaku
  • baba_krk 01.06.09, 11:27
    forumowicz_pospolity napisał:

    > kazdy ma jakis próg tolerancji - mi generalnie z wiekiem powieksza sie

    mnie się chyba zmniejsza i np. coraz bardziej irytuje mnie głupota i wywyższanie się w stylu wyżej sram niż dupę mam i taka osoba jest u mnie spalona
    --
    Pruébame y verás que todos somos adictos a estos fuegos de artificio
  • forumowicz_pospolity 01.06.09, 12:05
    baba_krk napisała:

    > forumowicz_pospolity napisał:
    >
    > > kazdy ma jakis próg tolerancji - mi generalnie z wiekiem powieksza sie
    >
    > mnie się chyba zmniejsza i np. coraz bardziej irytuje mnie głupota i wywyższani
    > e się w stylu wyżej sram niż dupę mam i taka osoba jest u mnie spalona

    nie lubie tak ogólnie sie wypowiadac, kazdy "srania "przypadek trza
    indywidualnie rozptrywac;)

    masz tu galerie z meczu Polska-Belgia
    www.rugby.info.pl/artykul_1659_walka_o_zwyciestwo_od_pierwszej_minuty_

    --
    "Rangersi bez jakichkolwiek szans, aby marzyć o czymkolwiek"-Szpaku
  • baba_krk 01.06.09, 12:47
    no oczywiście, że każdy rozpatruję indywidualnie i stosuję gradację od
    niegroźnego, dosyć zabawnego gdy nie ma ku temu podstaw wywyższanka, po
    irytujące sranie

    dzięki za uda :D
    --
    Pruébame y verás que todos somos adictos a estos fuegos de artificio
  • puszysta_gimnazjalistka 01.06.09, 11:16
    Może się wydawać, że ktoś próbuje maskować wady, a tak na prawdę próbuje z nimi
    walczyć, zdając sobie z nich sprawę. Ciężko czasem powiedzieć.
    --
    The hour of departure has arrived, and we go our ways--I to die and you to live.
    Which is the better, only God knows.
  • gapuchna 01.06.09, 11:19
    Czasami też można nie dostzregać w sobie tych wad.

    Do mnie dopiero niedawno dotarło, ze bywam (nie, z jestem! a broń Boże)
    upierdliwa i taka jakaś patetyczna.
  • puszysta_gimnazjalistka 01.06.09, 11:21
    Jak się tak posłucha innych ludzi to można się o sobie dowiedzieć zupełnie
    nieprawdopodobnych rzeczy :)
    --
    All paid jobs absorb and degrade the mind.
  • gapuchna 01.06.09, 11:27
    Oj, żebyś wiedział. I żebyś wiedział, jak czasem może to zaboleć, ale to tak, ze
    wywraca życie do góry nogami.
    Juz sama nie wiem, czy nie jest lepsza metoda w życiu: nie zadawaj pytań, bo
    dostaniesz na nie odpowiedzi :)
  • baba_krk 01.06.09, 11:30
    gapuchna napisała:

    > Juz sama nie wiem, czy nie jest lepsza metoda w życiu: nie zadawaj pytań, bo
    > dostaniesz na nie odpowiedzi :)

    Gapa a wiesz, że często spotykam się z takimi przypadkami, że ktoś o coś pyta, a
    tak naprawdę wcale nie chce lub nie jest gotowy, by usłyszeć odpowiedź.

    --
    Pruébame y verás que todos somos adictos a estos fuegos de artificio
  • gapuchna 01.06.09, 11:41
    Ba! - a dziwi cię to? Nie jest łatwo sprostać niektórym odpowiedziom.
  • baba_krk 01.06.09, 11:47
    Dziwi. Dla mnie sprawa jest prosta. Nie chcę/boję się wiedzieć - nie pytam.
    --
    Pruébame y verás que todos somos adictos a estos fuegos de artificio
  • gapuchna 01.06.09, 12:55
    Więc tak:
    bałam się - ale brnęłam w pytania - efekt przeszedł moje najśmielsze
    oczekiwania. I do dziś zastanawiam się, w takim razie po co było wszystko.
    Generalnie czuję się wykastrowana - chociaż zły przykład, jak kobietę można
    wykastrować? Ale rozumiesz chyba, co mam na myli.
  • baba_krk 01.06.09, 13:28
    Rozumiem na czym może polegać wykastrowanie, ale nie rozumiem go w tym
    kontekście. Skoro się bałaś to oznacza, że byłaś jakoś podświadomie
    przygotowana, że to co usłyszysz niekoniecznie będzie dla Ciebie miłe, tak?
    --
    Pruébame y verás que todos somos adictos a estos fuegos de artificio
  • gapuchna 01.06.09, 14:34
    Tak. Ale nie spodziewałam się, ze aż tak. Bo te słowa, które usłyszałam,
    przeczyły wszystkiemu, co się działo w dość długim okresie czasu. Pogubiłam się
    tymi słowami, bardzo mocno się pogubiłam. Do teraz - kiedy ktos mi mówi coś
    miłego, myślę tak: ale czy to prawda?
  • baba_krk 01.06.09, 14:41
    Skoro przeczyły, to chyba miałaś do czynienia z wybitną grą aktorską. Raz mi się
    taka osoba trafiła, która za swą rolę powinna dostać Oscara ;)
    Jeśli jesteś świadoma swych walorów (tych wewn. i zewn.), a także rzeczy w
    których jesteś dobra i ktoś w tym temacie powie coś miłego czy w jakiś sposób
    doceni, to nie masz co wątpić w takie słowa.
    --
    Pruébame y verás que todos somos adictos a estos fuegos de artificio
  • baba_krk 01.06.09, 11:30
    puszysta_gimnazjalistka napisał:

    > Może się wydawać, że ktoś próbuje maskować wady, a tak na prawdę próbuje z nimi
    > walczyć, zdając sobie z nich sprawę. Ciężko czasem powiedzieć.

    Ale Puszek chodzi mi o taką sytuację, że np. zaczynasz się z kimś kolegować,
    lepiej się poznajecie, więc dobrze wiesz, co ta osoba ceni sobie w życiu, a ona
    wie co dla Ciebie jest istotne, jakie cechy, jakie zachowania. I zamiast
    przyznać, że Ty/ten ktoś takiej cechy nie posiadacie, po co udawać, że jest inaczej?
    Mam nadzieję, że jak tak piszę ogólnie, to wiesz o co mi chodzi.
    --
    Pruébame y verás que todos somos adictos a estos fuegos de artificio
  • puszysta_gimnazjalistka 01.06.09, 15:46
    Trudno powiedzieć, ale czasem obu stronom może opłacać się takie udawanie.
    --
    The hour of departure has arrived, and we go our ways--I to die and you to live.
    Which is the better, only God knows.
  • baba_krk 01.06.09, 15:56
    Ale jeśli się dąży w życiu do szczerych i czystych relacji, to na takim
    udawaniu daleko się nie zajedzie. A im później się to rypnie, tym gorzej.
    --
    Pruébame y verás que todos somos adictos a estos fuegos de artificio
  • puszysta_gimnazjalistka 01.06.09, 16:03
    Ale nie zawsze musi to z nieszczerości wynikać, przyczyną może być strach na
    przykład.
    --
    All paid jobs absorb and degrade the mind.
  • baba_krk 01.06.09, 16:10
    Nie przemawia do mnie ten argument, a przynajmniej nie na dłuższą metę.
    --
    Pruébame y verás que todos somos adictos a estos fuegos de artificio
  • puszysta_gimnazjalistka 01.06.09, 16:18
    Wiesz jak to jest między dwojgiem ludzi, czasem gdy coś robisz to możesz na tym
    trochę zyskać albo bardzo dużo stracić, w takiej sytuacji pojawia się strach,
    ludzie nie lubią tracić. Wydaje mi się, że rzadko ludzie są takimi purystami że
    przestrzegają wszystkich zasad, których przestrzegać należy, czasem robią
    odstępstwa i wydaje mi się, że w wielu przypadkach dla tych odstępstw można
    znaleźć akceptowalne usprawiedliwienie.
    To była moja mała teoria relatywizmu moralnego :)
    --
    All paid jobs absorb and degrade the mind.
  • baba_krk 01.06.09, 16:36
    Jestem w stanie zrozumieć taką początkową chęć pokazania się w lepszym świetle i
    lepszego "sprzedania się" w stosunkach damsko-męskich, ale w relacjach
    koleżeńskich czy przyjaźni?
    Wydaje mi się, że jestem na tyle wyrozumiałą i tolerancyjną osobą, że nie trzeba
    przy mnie niczego udawać i kreować się na kogoś innego.

    puszysta_gimnazjalistka napisał:

    > Wiesz jak to jest między dwojgiem ludzi, czasem gdy coś robisz to możesz na tym
    > trochę zyskać albo bardzo dużo stracić, w takiej sytuacji pojawia się strach,
    > ludzie nie lubią tracić.

    A w ogóle to minimalnie odbiegnę od pierwotnej myśli. Przypomniała mi się taka
    moja współlokatorka. Różniłyśmy się i to momentami nawet bardzo, ale ja
    szanowałam jej odmienne poglądy. A przynajmniej te o których wiedziałam, bo
    niestety jak się później okazało wielokrotnie mi przytakiwała (innym zresztą
    też) kompletnie się nie zgadzając. No i po co się robi coś takiego? Bo jakiegoś
    sensownego wytłumaczenia nie znajduję. Ani nie była ode mnie uzależniona, ani
    nie zabiegała o moje względy ;) Więc po co tak świadomie wprowadzać w błąd?
    --
    Pruébame y verás que todos somos adictos a estos fuegos de artificio
  • puszysta_gimnazjalistka 01.06.09, 19:00
    Ja kiedyś zawsze manifestowałem swoje poglądy, ale ostatnio zauważyłem, że to
    nie zawsze wszystkim służyło i ostatnio też zdarza mi się przytakiwać, mimo, że
    tak naprawdę mogę mieć nieco inne poglądy. Nie zawsze jest miejsce na spór lub
    dyskusję, nie widzę w tym nic złego.
    --
    The hour of departure has arrived, and we go our ways--I to die and you to live.
    Which is the better, only God knows.
  • baba_krk 01.06.09, 19:42
    Nie przytaknę, jeśli się nie zgadzam. Jak już to przemilczę.
    --
    Pruébame y verás que todos somos adictos a estos fuegos de artificio
  • thank_you 01.06.09, 13:24
    Baba, ale to chyba nie po sobocie? :D I nie ma żadnego związku ze mną? :DDD
    --
    Producentka hormonu szczęścia :-)
  • baba_krk 01.06.09, 13:29
    Nie nie nie, nie panikuj :P
    Nie napiszę publicznie, że myślałam, że jesteś fajniejsza ;)))))
    --
    Pruébame y verás que todos somos adictos a estos fuegos de artificio
  • thank_you 01.06.09, 13:33
    Na myślenie to Ty miałaś czas kilka miesięcy temu. :DDD
    --
    Producentka hormonu szczęścia :-)
  • thank_you 01.06.09, 13:37
    Iahahaaa, będę miała Trainspotting w samochodzie :DDD
    --
    Producentka hormonu szczęścia :-)
  • baba_krk 01.06.09, 13:49
    Nie spieszyło mi się ;)))))
    No to gratki :D
    --
    Pruébame y verás que todos somos adictos a estos fuegos de artificio
  • thank_you 01.06.09, 20:12
    Pospieszyłam się. Płyta źle się nagrała.

    Ale! Naciągnęłąm K. na 3 prezenty z okazji DD :D
    --
    Producentka hormonu szczęścia :-)
  • baba_krk 01.06.09, 20:25
    Naciągaczka :P
    Ja wyłudziłam nocny trójpak: fajki, czekolada i cipsy ;)))
    --
    Pruébame y verás que todos somos adictos a estos fuegos de artificio
  • thank_you 01.06.09, 20:28
    Znaczy się: dieta? :D
    --
    Producentka hormonu szczęścia :-)
  • baba_krk 01.06.09, 20:41
    no wciąż wciąż :DDDDDDDD
    ale teraz nie mam warunków do ćwiczeń, bo nie będę się przy chłopach w tym kurzu
    tarzała, więc tu i ówdzie mi się poodkłada tłuszczyk...
    --
    Pruébame y verás que todos somos adictos a estos fuegos de artificio
  • bertrada 01.06.09, 14:05
    To Ty wczoraj wracałaś pociągiem do Krakowa??? Ja też. ;P
    Mogłyśmy razem wracać. Nie pomyślałam o tym. Ale tak to jest jak się zarwie
    większość nocy w tygodniu poprzedzającym wyjazd. ;P
    --
    Szydełko i kołowrotek
  • baba_krk 01.06.09, 14:15
    Chyba tylko raz mi się zdarzyło zostać do poniedziałku, a tak zawsze uciekam w
    niedzielę. Może następnym razem się uda :D
    --
    Pruébame y verás que todos somos adictos a estos fuegos de artificio
  • bertrada 01.06.09, 18:55
    Mam nadzieję, że się uda. Wczoraj jechałam wagonem bezprzedziałowym i miałam
    miejsce obok jakiegoś 100letniego dziadka. I od razu mi się przypomniał ten
    dziadek, który dostał w autobusie wylewu albo cholera wie czego, jak żeśmy z
    Menką jechały do Ikei. I tak sobie pomyślałam, no tylko mi tu umrzyj, to ja ci
    usta usta robić nie będę. Co najwyżej ten dres co siedzi na przeciwko. ;D
    --
    Szydełko i kołowrotek
  • baba_krk 01.06.09, 19:43
    Masz Ty przygody :P
    Ja jechałam przedziałowym, poza mną 2 osoby, więc się rozwaliłam na pół
    przedziału. Tak podróżować to mogę ;)))
    --
    Pruébame y verás que todos somos adictos a estos fuegos de artificio
  • milleniusz 01.06.09, 18:46
    Na siebie, za błędną ocenę. Nie jest winą przeciwnika, że okazał się inny niż się wydawało. No chyba, że się maskował. Ale nadal bardziej zły bywam na siebie.
  • baba_krk 01.06.09, 19:46
    No jeżeli się przeciwnika idealizuje i dodaje mu przymioty, których nie ma, to
    pewnie można być na siebie złym. Ale raczej chodziło mi o to maskowanie i mimo
    wszystko wprowadzanie w błąd, bardziej świadome niż nie.
    --
    Pruébame y verás que todos somos adictos a estos fuegos de artificio
  • milleniusz 01.06.09, 19:54
    Nie chodzi o żadną idealizację. Chodzi o to, iż za niemal wszystkie decyzje
    jesteśmy sami odpowiedzialni. Od tego mamy mózgi, by móc odczytać intencje
    drugiej osoby. Jak nie umiałem, znaczy, że coś robiłem źle. Albo znaczy, że ktoś
    mnie przechytrzył. Niedobrze, niedobrze wtedy jest. Trzeba wyciągnąć wnioski i tyle.

    A z wkurwem mi do twarzy zresztą. :D
  • baba_krk 01.06.09, 20:01
    Mille odczytujesz takie intencje jakie widzisz. Jeżeli ktoś twierdzi, że jest
    taki i tak robi, to nie mam podstaw, żeby mu nie wierzyć i na każdym kroku
    węszyć podstęp. Przecież to nie o to chodzi. A jeżeli później okazuje się, że
    nie jest taki, tylko śmaki i dobrze od początku się maskował i np. wszystko
    rypło się przypadkiem, to przecież to już nie moja wina i nie czuję, że źle
    zrobiłam.
    --
    Pruébame y verás que todos somos adictos a estos fuegos de artificio
  • milleniusz 01.06.09, 21:27
    Chyba bez sensu się mądrzę. Ale mówie tylko o sobie, a ściślej nawet, mówię o
    tym kimś, kim wydaje mi się, że jestem. :]

    Generalnie miałem na myśli to, iż jak się dam oszukać, to mam też dużo pretensji
    do siebie. A czy należy być podejrzliwym? Nie, oczywiście, że nie. Ale należy
    wyłapywać niespójności i rozglądać się dookoła. A czy jestem podejrzliwy? Nie
    wiem, mam nadzieję, że nie jestem. A przynajmniej nie do pierwszej niespójności.
    Mam nadzieję.

    A, i niespójność to jest taki sobie ot eufemizm. :)

    Bez sensu, znowu się wymądrzam. Chyba nie potrafię inaczej.

    --
    A teraz będę szydełkował!
  • baba_krk 01.06.09, 21:35
    Wiem o co Ci chodzi z tymi niespójnościami. To pierwszy krok do spadających
    klapek :P
    Ja tam do siebie pretensji nie mam, mogłabym mieć gdybym nie dostrzegła jakiejś
    hurtowej ilości niespójności, ale to by chyba źle świadczyło o moim orzeszku ;)
    Na szczęście, póki co, jest wciąż w formie :D
    --
    Pruébame y verás que todos somos adictos a estos fuegos de artificio
  • milleniusz 01.06.09, 22:30
    baba_krk napisała:

    > Wiem o co Ci chodzi z tymi niespójnościami.

    A nie do końca jestem pewien, czy wiesz. Albo czy wiesz do końca. :P Bo chodzi mi o wiele sytuacji, w których ktoś wydaje się przekazywać treści niespójne z: a) prawdą materialną, b) pozawerbalnymi formami przekazu, c) moim zbiorem przeszłych i przyszłych doświadczeń, d) z umownie pojętym rachunkiem prawdopodobieństwa.

    Kończę ten wciągający wątek, bo sam nie mogę się czytać. Ale tak ładnie mi wyszło, że zostawię. Niech macie. :D
  • baba_krk 01.06.09, 22:43
    Niespójność niejedno ma imię :P
    --
    Pruébame y verás que todos somos adictos a estos fuegos de artificio
  • milleniusz 01.06.09, 22:52
    Prawda. Ciekawe czy ja bywam niespójny. Albo raczej - jak często. :]
  • baba_krk 01.06.09, 23:05
    Chyba aż tak źle z Tobą nie jest :P
    --
    Pruébame y verás que todos somos adictos a estos fuegos de artificio
  • milleniusz 01.06.09, 23:18
    O, to mnie połechtałaś. :D Może się kiedyś odwdzięczę, ale tymczasem idę czytnąć
    i kimnąć. Narka. :]
  • baba_krk 01.06.09, 23:20
    Och, to tak przypadkiem ;)
    Narta!
    --
    Pruébame y verás que todos somos adictos a estos fuegos de artificio
  • funny_game 01.06.09, 19:27
    Chyba nadal nie wypracowałam sobie regularnej reakcji na spadające klapki.
    Może dlatego, że nie jest to znowu takie częste. I nie, nie myślę o ludziach
    źle, tylko ludzie są OK :)
    Chyba śmianie się z tego jest możliwe tylko, gdy nam nie zależy, gdy znajomość
    jest naprawdę niezobowiązująca, luźna.

    --
    I Know What You Are
  • baba_krk 01.06.09, 19:49
    Najbardziej zależy mi na przyjaciołach, ale to są na tyle długie znajomości,
    tyle razem przeszliśmy, że wiemy o sobie prawie wszystko i nie ma miejsca na
    jakieś dzikie kreacje i udawanie. Ale też nie jest tak, że chodziło mi o jakieś
    wyjątkowo luźne znajomości. Po prostu takie, że się w miarę znacie, ileś tam o
    sobie wiecie, regularnie spotykacie, darzycie jakimś tam zaufaniem.
    --
    Pruébame y verás que todos somos adictos a estos fuegos de artificio
  • funny_game 01.06.09, 19:56
    Ten śmiech to dlaczego masz, jak myślisz?

    --
    I Know What You Are
  • baba_krk 01.06.09, 20:03
    Wcześniej różnie reagowałam, tak jak już pisałam gdzieś dopiero od roku pokazuje
    mi się ten banan, a sądzę że to przez to, że już sporo takich klapek przerobiłam
    i teraz mniej rzeczy mnie dziwi. Wciąż można mnie pozytywnie zaskoczyć, ale
    negatywnie jest ciężko.
    --
    Pruébame y verás que todos somos adictos a estos fuegos de artificio
  • funny_game 01.06.09, 20:09
    Zaraz :)
    Czyli rozczarowanie, przekonanie się, że ktoś jest jak cebula, łuski łuski
    łuski, jest ZABAWNE?
    Pytam serio, Babo, bo czuję się przy Tobie teraz drętwą sztywniarą :)

    --
    I Know What You Are
  • baba_krk 01.06.09, 20:23
    Mam nadzieję, że to nie zabrzmi zbyt pesymistycznie (bo pesymistką nie jestem),
    ale chyba musisz przyznać, że nie wszystkie znajomości/przyjaźnie są na całe
    życie. Ludzie się zmieniają, relacja rozluźnia np. z braku czasu, jakoś się
    Wasze drogi rozchodzą, albo po prostu ktoś Ci wytnie jakiś numer i w ten
    brutalny sposób następuje koniec znajomości. Jakaś tam selekcja naturalna
    zachodzi. Oczywiście mam wokół siebie ludzi, z którymi love kwitnie od lat i mam
    nadzieję, że się to nigdy nie zmieni, ale muszę przyznać, że wiele fajnych
    znajomości jakoś z biegiem czasu się rozluźniło.

    No a teraz przejdę do Twojego pytania, bo jakiś wstęp mi przydługawy wyszedł :P
    Ja już nie czuję rozczarowania, właśnie przez to, że chyba na wielu "graczy" w
    życiu trafiłam i jakby niektóre "akcje" się powtarzają. Na serio trudno jest
    mnie negatywnie zaskoczyć, więc tym samym ciężko sprawić, żebym poczuła się
    jakoś wybitnie rozczarowana.
    --
    Pruébame y verás que todos somos adictos a estos fuegos de artificio
  • funny_game 01.06.09, 20:34
    Ale ten śmiech wybitnie radosny jest?
    Czy smutny albo nerwowy?

    Przypomniało mi się zeszłoroczne rozczarowanie kumplem, zrobił nas i jeszcze
    dwie osoby w xuja, jeśli o kasę chodzi. Nasz sławetny wyjazd do Chorwacji.
    Nie jest mi do śmiechu do dziś, choć o kasie już nie pamiętam.
    Nie jest mi do śmiechu, że wycenił znajomość z M. na taką akurat kwotę. Jego
    znał najdłużej.

    Dlatego tak drążę ten temat, bo chyba już chciałabym się z tego pośmiać (tzn.
    śmieję się od września z nas wszystkich, ale z akcją pod tytułem "utrata
    znajomego z powodu x złotych" nie jest mi wesoło), bo tylko to spowoduje, że
    skończy się mój niesmak. W innym wypadku w końcu napatoczę się na owego
    ex-kumpla, pewnie pijana i wielce odważna i mu wygarnę. Może powinnam?

    Heh, w sobotę, w drodze do 3miasta razem z innym kumplem, który był z nami w
    Chorwie i bardzo nam wtedy pomógł, zepsuł się tym razem jego samochód.
    Na naszej jednej z niewielu autostrad :D
    Na szczęście firmowy wehikuł!
    Przygody mieliśmy i dojechaliśmy na stopa z fanami Michała Wiśniewskiego :)

    Jestem trochę wstawiona :F


    --
    I Know What You Are
  • baba_krk 01.06.09, 20:40
    Dosyć radosny :)

    Jeśli ex-kumpel nie zapadł się pod ziemię z dnia na dzień, to czemu od razu go
    nie dorwałaś?

    I napisz koniecznie jak wyglądają i jacy są fani Michała W. :DDDD

    A poza tym sprawdź @.
    --
    Pruébame y verás que todos somos adictos a estos fuegos de artificio
  • funny_game 01.06.09, 20:44
    Marzenie ten śmiech radosny, chcę go mieć :)
    A jak się nie uda, to zapomnieć, bo ciężko mi zapomnieć, że M. ktoś sprawił
    przykrość :/

    Gaduły ogromne, ale dobre gaduły :)

    --
    I Know What You Are
  • baba_krk 01.06.09, 20:50
    Mogę Ci od czasu do czasu pożyczać :P

    Niestety na różne się w życiu szumowiny trafia, ale wierzę, że istnieje limit
    takich trafień ;)) Najlepiej staraj się o tym nie myśleć to wtedy szybciej
    zapomnisz, chociaż wiem, że to trudne.

    No to mieliście wesołą podróż z przygodami :D
    --
    Pruébame y verás que todos somos adictos a estos fuegos de artificio
  • funny_game 01.06.09, 20:54
    A pożyczaj, na razie niech sobie wisi i pachnie u Ciebie, ale podejdę, jak mi
    zabraknie, po prośbie ;)))

    Wysadzili nas w Sopocie, już lekko zrobionych, myślałam, że do Gdyni, do
    Degustatorni, to ja się normalnie w majtki posikam :D

    --
    I Know What You Are
  • baba_krk 01.06.09, 21:09
    O sikaniu nie gadam :P Mam prowizorycznie zawieszony kibel, na którym usiąść się
    póki co nie da, bo runie z hukiem i wodę spuszczam wiadrem. Gorzej niż w
    menelowni...
    --
    Pruébame y verás que todos somos adictos a estos fuegos de artificio
  • funny_game 01.06.09, 21:13
    A czy Ty nie mówiłaś, że to do końca tygodnia miało być zrobione?

    --
    I Know What You Are
  • baba_krk 01.06.09, 21:18
    No tego tygodnia, który się dopiero dzisiaj zaczął :/
    A potem będzie jeszcze malowanie ścian w całej hacjendzie.

    --
    Pruébame y verás que todos somos adictos a estos fuegos de artificio
  • funny_game 01.06.09, 21:22
    Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa, przecież dziś poniedziałek!
    W pracy nie byłam, to zapomniałam.

    A malowanie sama, czy też ktoś potencjalnie dysponujący uśmiechem hydraulika? :>


    --
    I Know What You Are
  • baba_krk 01.06.09, 21:31
    Malowanie też oni. Jako, że jest ich dużo, każdy się w czymś "specjalizuje" i
    dzięki temu są od wszystkiego ;)))
    Idę oblukać ten wątek, żeby zrozumieć dlaczego przeze mnie :P
    --
    Pruébame y verás que todos somos adictos a estos fuegos de artificio
  • funny_game 01.06.09, 21:40
    Zaczęłam się bać :D

    --
    I Know What You Are
  • baba_krk 01.06.09, 21:48
    Uśmiech hydraulika pfffffffffffff, skąd Ty to wzięłaś? :PPP
    Ja swoim na uśmiechy nie patrzę, bo na ich 4 przypadają 4 obrączki :>
    --
    Pruébame y verás que todos somos adictos a estos fuegos de artificio
  • funny_game 01.06.09, 21:57
    Na czym te obrączki???

    --
    I Know What You Are
  • baba_krk 01.06.09, 21:59
    Na TYCH palcach :P
    --
    Pruébame y verás que todos somos adictos a estos fuegos de artificio
  • funny_game 01.06.09, 22:07
    Dziwne.
    Ja noszę na TYM :P

    --
    I Know What You Are
  • baba_krk 01.06.09, 22:14
    Ale Ty jesteś detal, a oni hurt :P
    --
    Pruébame y verás que todos somos adictos a estos fuegos de artificio
  • funny_game 01.06.09, 22:19
    Qrde, przecież ja nie noszę :(
    Zgubiłam kiedyś obrączkę i pierścionek zaręczynowy przez to swoje zafajdane
    kremowanie rąk.
    M. kupił drugi, ale nie tak boski, pierścionek, a z obrączką ciągle nam nie po
    drodze. Teraz chcę mieć na dwa urlopy, a nie tam obrączkę srączkę.


    --
    I Know What You Are
  • baba_krk 01.06.09, 22:31
    Ja też zgubiłam mnóstwo pierścionków, takich mniej "ważnych", ale i tak było mi
    ich szkoda.
    Urlopy to podstawa! Będzie Kadyks, czy w którą stronę chcesz?
    --
    Pruébame y verás que todos somos adictos a estos fuegos de artificio
  • funny_game 01.06.09, 22:38
    Kadyks jest za rok :)
    W tym roku chcę Barcę i Costa Dorada, Tarragonę itp., M. kręci nosem, że ciągle
    Hiszpa mi w głowie, więc się zobaczy. Bratowa jest po mojej stronie :D

    --
    I Know What You Are
  • baba_krk 01.06.09, 22:50
    Ooooooooooooo piknie :D
    Powiedz M., że ja też jestem po Twojej stronie :)))
    --
    Pruébame y verás que todos somos adictos a estos fuegos de artificio
  • funny_game 01.06.09, 21:24
    Przez Ciebie założyłam wątek na FK :D

    --
    I Know What You Are
  • razzmatazzy 02.06.09, 15:18
    Chyba staram się ograniczać wyobrażenia. Ale jeśli już tak jest, to w zależności
    od przypadku czuję pewne rozczarowanie, ale i myślę, że każdy ma swoje wady, i
    ta osoba akurat taką. No chyba że to jakiś grubszy kaliber i trudno znajomość
    kontynuować, ale w sumie takie rzeczy mi się raczej nie przydarzają.
    Czasem też mnie lekko bawi takie odkrycie. Ale to chyba raczej przy 'lekkich'
    znajomościach.
    --
    Lecimy

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka