Dodaj do ulubionych

Definicja miłości :P

02.06.09, 22:02
Zobaczcie, kto głupie pytania zadaje, głupie odpowiedzi dostaje :)

Zapytałam, co to jest miłość, bo ja tego nie odróżniam chyba z puli innych
uczuć. Odpowiedź jaką dostałam:
"No, miłość to jest wtedy, kiedy on jest beznadziejny, a ty i tak chcesz z nim
być. Wszyscy ci mówią, że nie ma sensu, a ty i tak chcesz. On cię wkurwia, ale
i tak chcesz"

:DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD
--
I am what I am, I'll do what I want, but I can't hide;
I won't go, I won't sleep, I can't breathe, until you're resting here with,
I won't leave, I can't hide, I cannot be, until you're resting here with me.
Edytor zaawansowany
  • hsirk 02.06.09, 22:08
    milosc jest wtedy, jak sie przy pierdoleniu wali w szyjke macicy
  • liisa.valo 02.06.09, 22:11
    Wówczas wygląda na to, że między parami homoseksualnymi nie może być miłości, a
    to nieprawda.
    --
    I am what I am, I'll do what I want, but I can't hide;
    I won't go, I won't sleep, I can't breathe, until you're resting here with,
    I won't leave, I can't hide, I cannot be, until you're resting here with me.
  • gapuchna 02.06.09, 22:20
    Daj spokój z miłością - jakieś babsko mnie przelicytowało. A niech to szlag
    trafi!!!!!!!!!
    Mordowałabym :(
  • liisa.valo 02.06.09, 22:31
    Ale co? Chłopa ci na allegro gwizdnęła?
    --
    Nie wiem, jak to jest, ale zawsze trafiają mi się porypańcy. I już jestem zakochana.
  • gapuchna 02.06.09, 22:35
    Chłop rzecz nabyta - sandałki!!!!!!!!! (różnica w cenie co do sklepu: 180 zł:(((
  • liisa.valo 02.06.09, 22:39
    O, matko, w życiu bym nie kupiła sandałków za 180 zł, a co dopiero takich, gdzie
    180 zł to tylko róznica.
    --
    W chwilach uniesienia mruczę jak bolid.
  • gapuchna 02.06.09, 22:46
    O jej, ale czemu?
  • thank_you 02.06.09, 22:51
    Pokaż :-)
    --
    Producentka hormonu szczęścia :-)
  • gapuchna 02.06.09, 22:54
    Już mnie nie wkurzaj! :DDD
  • thank_you 02.06.09, 22:56
    No pokaż :D
    --
    Producentka hormonu szczęścia :-)
  • thank_you 02.06.09, 23:01
    Zakochałam się w tych, tylko w fioletowym kolorze:

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/eg/qe/vb4o/a5zA8aZ5Q9HalNVWgX.jpg
    --
    Producentka hormonu szczęścia :-)
  • gapuchna 02.06.09, 23:03
    To są zary?
  • thank_you 02.06.09, 23:05
    Nie, Venezia.
    --
    Producentka hormonu szczęścia :-)
  • thank_you 02.06.09, 23:05
    I w tych:

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/eg/qe/vb4o/FB6vo8M94pHeTo7lQB.jpg
    --
    Producentka hormonu szczęścia :-)
  • gapuchna 02.06.09, 23:19
    Venezii ładniejsze:)
    Poluje na Tamarisa, model z serii z ubiegłego lata. Ale jak kamień w wodę.
  • thank_you 02.06.09, 23:30
    Jedne i drugie Venezia.

    Pokaż te co jakaś małpa zwinęła Ci sprzed nosa :D
    --
    Producentka hormonu szczęścia :-)
  • gapuchna 02.06.09, 23:31
    jutro, nie mam czasu na przerzucanie zdjęcia :)
  • thank_you 02.06.09, 23:33
    Okeeeeeeeeeeej!
    --
    Producentka hormonu szczęścia :-)
  • gapuchna 02.06.09, 23:34
    Cmok :D
  • gapuchna 03.06.09, 01:20
    ale sobie mckinleje kupiłam do trekowania :D w każdym razie coś kupić musiałam,
    bo mnie nosiło. uffff :)
  • liisa.valo 02.06.09, 22:53
    No, za drogo. Ile by się za to kupiło książek w antykwariacie... I ze cztery
    płyty w Empiku...
    --
    Nie wiem, jak to jest, ale zawsze trafiają mi się porypańcy. I już jestem zakochana.
  • gapuchna 02.06.09, 22:55
    Lisska, ja już stara jestem, zebrałam kilka tys. książek. teraz czas na ciuchy! :DDD
  • liisa.valo 02.06.09, 23:09
    Ja najlepsze ciuchy w lumpie kupuję. Dychu za kilo :)
    --
    W chwilach uniesienia mruczę jak bolid.
  • gapuchna 02.06.09, 23:20
    :)))
    A wiesz, jakie są fajne "drugie łapki" w stuttgarcie! Tam można buszować :)
  • hsirk 02.06.09, 23:23
    moze dlatego ci z ta miloscia nie wychodzi...
  • gapuchna 02.06.09, 23:25
    komu? Lissce?
  • liisa.valo 02.06.09, 23:26
    Nie wychodziło nie przez ciuchy z lumpa, tylko zły horyzont oczekiwać. Poza tym
    nie wychodziło, a teraz jak wyjdzie, to ło matko, jakby pana Boga za nogi złapać.
    --
    Zanim zaczniesz planować swoje przyszłe ścieżki, przemyśl, dokąd warto je
    wydeptać. Pamiętaj, aby zawsze łączyły Cię z domami przyjaciół. Zostaw także
    jedną donikąd... I wypatruj, kto nią przyjdzie.
  • baba_krk 02.06.09, 23:12
    Z definicji nie lubię definicji ;)
    Mało ich do mnie przemawia, a ta przytoczona to już w ogóle nic a nic.
    --
    Pruébame y verás que todos somos adictos a estos fuegos de artificio
  • milleniusz 02.06.09, 23:16
    baba_krk napisała:

    > Z definicji nie lubię definicji ;)

    Do mnie jedna przemawia - ta o łapaniu lwów przez matematyków. Przyjmuje się, że
    z definicji lew jest złapany wtedy, kiedy jest oddzielony od człowieka kratą.
    Zatem jak matematyk łapie lwy? Otóż wchodzi do klatki i z definicji wszystkie
    lwy są złapane.

    Z miłością chyba jest podobnie jakoś.
  • baba_krk 02.06.09, 23:18
    Ta definicja również mnie nie urzekła :P
    --
    Pruébame y verás que todos somos adictos a estos fuegos de artificio
  • milleniusz 02.06.09, 23:19
    Nie znasz się na pięknie logiki abstrakcyjnej. :D

    Hsirk podał też w miarę dokładną definicję. Ewentualnie odsyłam. :P
  • baba_krk 02.06.09, 23:22
    Każdy piękno dostrzega w czym innym :P

    Hsirka definicji nie znam, bądź nie pamiętam i pewnie też by do mnie nie
    przemówiła ;))
    --
    Pruébame y verás que todos somos adictos a estos fuegos de artificio
  • milleniusz 02.06.09, 23:23
    Drugi post od góry. Jeśli i to nie przemówi, to wypadnie mi już tylko zapłakać. :P
  • baba_krk 02.06.09, 23:26
    Aaaaaaaaaaa ten. No więc widziałam, ale ekspresowo zapomniałam z wiadomego powodu :>
    Płacz Mille, płacz! Nie wstydź się łez :D
    --
    Pruébame y verás que todos somos adictos a estos fuegos de artificio
  • razzmatazzy 02.06.09, 23:18
    Że trzeba wejść do klatki? Ja myślę, że przeciwnie, uwolnić lwy i jazda!
    --
    Leć w duet!
  • liisa.valo 02.06.09, 23:19
    Ale ona pasi w każdym punkcie :)
    --
    Nie wiem, jak to jest, ale zawsze trafiają mi się porypańcy. I już jestem zakochana.
  • baba_krk 02.06.09, 23:23
    pasi na całkowite popalenie korów połączone ze ślepotą, czy tam inną głupotą :P
    --
    Pruébame y verás que todos somos adictos a estos fuegos de artificio
  • liisa.valo 02.06.09, 23:28
    No, wiesz, obrażasz człowieka, który ją sformułował.
    --
    W chwilach uniesienia mruczę jak bolid.
  • baba_krk 02.06.09, 23:33
    z tym obrażaniem to bym się aż tak nie zapędzała :>
    innymi słowy miało to oznaczać, że nie pasuje mi żaden z punktów owej definicji,
    całkowicie się one kłócą z moimi zdaniem o love
    --
    Pruébame y verás que todos somos adictos a estos fuegos de artificio
  • liisa.valo 02.06.09, 23:39
    Prawdę mówiąc, z moim chyba też.
    Mówię chyba, bo ja naprawdę nie wiem, co to jest miłość i naprawdę poważnie się
    nad tym zastanawiam. Jak się to to odróżnia od innych chuci, popędów i przyjaźni?
    --
    Ja się nigdy nie kocham w porządnych facetach. Od porządnych mnie odrzuca.
  • baba_krk 02.06.09, 23:47
    Czytam właśnie O sztuce miłości i niektóre wnioski i przemyślenia są w
    miarę trafne. Ale tak czy siak nie starałabym się na siłę definiować miłości, bo
    przecież bywa zbyt irracjonalna ;)
    A od chuci, popędów i przyjaźni odróżniam ją w ten sposób, że się dużo rzadziej
    zdarza.
    --
    Pruébame y verás que todos somos adictos a estos fuegos de artificio
  • milleniusz 02.06.09, 23:52
    To, że coś jest nieracjonalne nie znaczy, że nie można tego zdefiniować. Wręcz
    przeciwnie. Są całe dziedziny wiedzy poświęcone irracjonalnym zachowaniom
    człowieka. :D
  • baba_krk 02.06.09, 23:54
    Ale do czego służą Ci te definicje? W czym pomagają?
    Bo ja niekoniecznie widzę dla nich miejsce w moim życiu ;)))
    --
    Pruébame y verás que todos somos adictos a estos fuegos de artificio
  • liisa.valo 02.06.09, 23:56
    Bo ja nie umiem rozpoznać..
    --
    W chwilach uniesienia mruczę jak bolid.
  • baba_krk 02.06.09, 23:59
    Wydaje mi się, że jak już się trafia taka miłość to się ją rozpoznaje. Może nie
    od razu, ale nie ma opcji, żeby się nie zorientować prędzej czy później. A po
    fakcie to już w ogóle się wie ;)
    --
    Pruébame y verás que todos somos adictos a estos fuegos de artificio
  • milleniusz 02.06.09, 23:58
    To nie jest do mnie pytanie, bo ja nie szukam akurat tej definicji.

    A do czego mi służą inne? Do porządkowania świata i wyciągania wniosków na
    podstawie czyichś wcześniejszych i zweryfikowanych doświadczeń. Przydatne. Nie
    zawsze chroni przed wdepnięciem w gówno, ale przynajmniej wiesz kiedy, dlaczego,
    po co i jak w nie wpadłaś. :]
  • baba_krk 03.06.09, 00:01
    Rzuć konkretnym przykładem, bo coś za bardzo mi mieszasz te definicje,
    doświadczenia i wnioski.
    --
    Pruébame y verás que todos somos adictos a estos fuegos de artificio
  • milleniusz 03.06.09, 00:05
    Ale tak lubię. Na przykłady nie mam siły, ale zupełnie nie odnosiłem się do
    tematu wątku. Ot tak sobie dywaguję.
  • baba_krk 03.06.09, 00:08
    Mnie też nie chodziło o temat wątku. Po prostu odniosłam wrażenie, że mieszasz
    pojęcia i chciałam, żebyś mi rozjaśnił swoją wizję.
    --
    Pruébame y verás que todos somos adictos a estos fuegos de artificio
  • milleniusz 03.06.09, 00:12
    No daruj mi już dziś. Nie mam ochoty na przypowieści o sikaniu pod wiatr,
    wkładaniu ręki do ognia, czy tym podobne dyrdymały. I całkiem możliwe, że
    mieszam. Całkiem możliwe. :)
  • hsirk 02.06.09, 23:47
    no stukaniem w szyjke macicy
  • liisa.valo 02.06.09, 23:54
    Hsirk, jesteś przyziemny. A ja tu chcę nad poziomy wylecieć.
    --
    Ja się nigdy nie kocham w porządnych facetach. Od porządnych mnie odrzuca.
  • puszysta_gimnazjalistka 02.06.09, 23:58
    Może to przyziemne, ale z inżynieryjnego punktu widzenia mierzalne, a więc
    użyteczne jako definicja.
    --
    The hour of departure has arrived, and we go our ways--I to die and you to live.
    Which is the better, only God knows.
  • baba_krk 03.06.09, 00:04
    Tylko ciekawa jestem czego definicja i dla kogo. Nie sądzę by statystyczna
    kobieta tak spłycała temat.
    --
    Pruébame y verás que todos somos adictos a estos fuegos de artificio
  • milleniusz 02.06.09, 23:21
    Że ten wątek już był. A może to wszystko już było. Kiedyś już mówiłem, że
    wszystko już było. To niepokojące.
  • puszysta_gimnazjalistka 02.06.09, 23:26
    Mam to samo jak idę do kina, wszystko już było.
    --
    The hour of departure has arrived, and we go our ways--I to die and you to live.
    Which is the better, only God knows.
  • milleniusz 02.06.09, 23:27
    Dobrze, że przynajmniej skład osobowy (na widowni) się czasem zmienia.
  • gapuchna 02.06.09, 23:26
    My wszyscy już raczej byliśmy....
  • milleniusz 02.06.09, 23:28
    gapuchna napisała:

    > My wszyscy już raczej byliśmy....

    Nie. Jeszcze przez jakiś czas jesteśmy i nawet przez kolejnych parę chwil
    będziemy. Tylko wciąż gramy te same zużyte role. :)
  • gapuchna 02.06.09, 23:31
    Role zużyte, nicki zużyte, tylko prezerwatywy czyste :D
    (podobno się zmieniłam, wiec podbijam bębenek)
  • liisa.valo 02.06.09, 23:33
    E, dziś przede mną w aptece facet 4 paczki prezerwatyw kupował. Ten będzie miał
    noc... a nie... ja... kot... pies... książka... komp... film...
    --
    Zanim zaczniesz planować swoje przyszłe ścieżki, przemyśl, dokąd warto je
    wydeptać. Pamiętaj, aby zawsze łączyły Cię z domami przyjaciół. Zostaw także
    jedną donikąd... I wypatruj, kto nią przyjdzie.
  • razzmatazzy 02.06.09, 23:34
    A w jakim wieku? Może na prezent :DD
    --
    "Oczywiście są w Polsce smutne świnie, których nikt nie kocha."
  • liisa.valo 02.06.09, 23:41
    Starszy ode mnie. A młodszy od mojej kuzynki. Więc tak w przedział 25 - 35
    trzeba by go wrzucić.
    --
    W chwilach uniesienia mruczę jak bolid.
  • razzmatazzy 02.06.09, 23:44
    Może to był tajemniczy klient i musiał je kupić w ramach badania zachowania
    osoby sprzedającej ;)
    --
    Nothing, like something, happens anywhere.
  • milleniusz 02.06.09, 23:46
    razzmatazzy napisała:

    > A w jakim wieku? Może na prezent :DD

    Nieee. Będzie robił to:

    http://3.bp.blogspot.com/_FZIaX0pVGrg/RquX24Dec9I/AAAAAAAABIs/UNtvi6qr5Aw/s400/Balloon+Animals2.jpg

    Albo to:

    http://www.mannaentertainment.com/images/entertainment/balloon-hat.jpg

    Albo to:

    http://www.magikomik.biz/wp-content/img_0838.JPG
  • razzmatazzy 02.06.09, 23:56
    No i zagadka rozwiązana, Liiska nie smuć się :D
    --
    Nothing, like something, happens anywhere.
  • milleniusz 03.06.09, 00:02
    razzmatazzy napisała:

    > No i zagadka rozwiązana, Liiska nie smuć się :D

    Mam jeszcze jedną hipotezę. Może facet wybierał się na zawody w tym.

    :)
  • milleniusz 03.06.09, 00:09
    Iii nie, ich są miliardy. Braciszkowie. :P
  • razzmatazzy 03.06.09, 00:18
    Braciszkowie Twoi? :D
    --
    Am I bovvered?!
  • milleniusz 03.06.09, 00:21
    razzmatazzy napisała:

    > Braciszkowie Twoi? :D

    No braciak był, jako żywo. Po buźce nie poznałaś? Pewnie czapeczka Cię zmyliła. :P
  • razzmatazzy 03.06.09, 00:32
    Zmyliła bo już późno. Lecę spać, dobranoc! :)
    --
    Leć w duet!
  • milleniusz 02.06.09, 23:34
    A nicki pojawiają się nowe. Czasem mi się nawet uda dostrzec zza nowego nicka
    starą, zgraną rolę. Ale to tylko czasem. A po co się zmieniłaś? I czy na lepsze? :]
  • gapuchna 02.06.09, 23:38
    Po co? - nie wiem? czy na lepsze? - na gorsze :)

    (ponoć wyuzdana się robię - święte słowa pewnego nicka :D)
  • milleniusz 02.06.09, 23:41
    A, to na lepsze. :D

    Nie przepadam, jak się o kimś mówi per "nick".
  • gapuchna 03.06.09, 00:57
    Millus, to nie ty tak powiedziałeś i twoich "urew" też nie lubię.
    :D
  • gapuchna 03.06.09, 00:57
    I nie przepadam, kiedy ktoś mi zwraca uwagę - przy innych. no.
    :D
  • milleniusz 03.06.09, 09:42
    Wiem, wiem, ograniczam się przecież. :D

    No i specjalnie nie przeklinam, prawie w ogóle nie przeklinam spontanicznie.
    Klnę gdy słowo jest potrzebne do zapewnienia ekspresji. :]
  • liisa.valo 02.06.09, 23:27
    Wszystko już było. Nawet to, co teraz powiedziałeś. Wszak postmodernizm jest.
    --
    I am what I am, I'll do what I want, but I can't hide;
    I won't go, I won't sleep, I can't breathe, until you're resting here with,
    I won't leave, I can't hide, I cannot be, until you're resting here with me.
  • milleniusz 02.06.09, 23:29
    liisa.valo napisała:

    > Wszystko już było. Nawet to, co teraz powiedziałeś. Wszak postmodernizm jest.

    No właśnie. To prawda. I postindustrializm. Zamyślę się teraz. O tak. (...)
  • thank_you 02.06.09, 23:37
    To chyba definicja słowa "idiotka".
    --
    Producentka hormonu szczęścia :-)
  • liisa.valo 02.06.09, 23:42
    Dawaj lepszą :) Będę dźwięczna :D
    --
    Ja się nigdy nie kocham w porządnych facetach. Od porządnych mnie odrzuca.
  • thank_you 02.06.09, 23:43
    Mi nie są potrzebne definicje. Niczego nie zmieniają. Jeśli kocham, to wiem. I już.
    --
    Producentka hormonu szczęścia :-)
  • liisa.valo 02.06.09, 23:53
    A ja nie, kurna.
    Ale tak se myślę, że jak słucham piosenki balladowej i mi się ten koleś ciska na
    myśl, to to to...
    --
    Zanim zaczniesz planować swoje przyszłe ścieżki, przemyśl, dokąd warto je
    wydeptać. Pamiętaj, aby zawsze łączyły Cię z domami przyjaciół. Zostaw także
    jedną donikąd... I wypatruj, kto nią przyjdzie.
  • thank_you 02.06.09, 23:57
    Oj Liska Liska..
    --
    Producentka hormonu szczęścia :-)
  • liisa.valo 03.06.09, 00:08
    Cicho, bo prezentacja mi nie wychodzi. A tak kozaczyłam, że umiem :)
    --
    W chwilach uniesienia mruczę jak bolid.
  • puszysta_gimnazjalistka 02.06.09, 23:38
    Ta definicja skupia się na miłości jako zaburzeniu, ale dość dobrze oddaje
    klasyczny miłości scenariusz.
    --
    You are young, my son, and, as the years go by, time will change and even
    reverse many of your present opinions. Refrain therefore awhile from setting
    yourself up as a judge of the highest matters.
  • baba_krk 02.06.09, 23:39
    w takim razie pieprzę klasykę :D
    --
    Pruébame y verás que todos somos adictos a estos fuegos de artificio
  • puszysta_gimnazjalistka 02.06.09, 23:41
    Pieprzyć klasykę można, ale niestety klasyka ma to do siebie, że zawiera cenne
    spostrzeżenia. Scenariusz opisany w Liisy definicji nieźle współgra z tym co
    można na wielu forach internetowych przeczytać :)
    --
    The hour of departure has arrived, and we go our ways--I to die and you to live.
    Which is the better, only God knows.
  • baba_krk 02.06.09, 23:49
    Wiem, że nieźle współgra, ale w sumie nic mi do cudzych związków i miłości, więc
    nie mam co komentować. Najważniejsze jest dla mnie, żeby mój scenariusz był inny :)
    --
    Pruébame y verás que todos somos adictos a estos fuegos de artificio
  • puszysta_gimnazjalistka 03.06.09, 00:02
    Dla mnie zaskakujące i dość niepokojące jest to, że tak wydawałoby się popularne
    zjawisko jakim jest miłość jest tak trudno precyzyjnie nazwać i jednoznacznie
    zdefiniować. To według mnie oznacza (a dokładniej zgodnie z Wittgenstein'em), że
    ludzie nie do końca wiedzą czym pojęcie miłości jest.
    --
    All paid jobs absorb and degrade the mind.
  • baba_krk 03.06.09, 00:05
    Dlatego ja nie szukam definicji. Nawet nie czuję takiej potrzeby. W zupełności
    wystarcza mi fakt, że czuję kiedy kocham ;)
    --
    Pruébame y verás que todos somos adictos a estos fuegos de artificio
  • puszysta_gimnazjalistka 03.06.09, 00:10
    I tu może kryć się pułapka, jeżeli dobrze nie potrafisz powiedzieć co dokładnie
    wtedy czujesz, czym to uczucie się charakteryzuje i w czym jest inne od
    pozostałych to skąd wiesz, że to właśnie miłość?
    Między przeczuciem a pewnością jest przepaść, można w ten sposób oszukać siebie
    i tę drugą osobę.
    --
    You are young, my son, and, as the years go by, time will change and even
    reverse many of your present opinions. Refrain therefore awhile from setting
    yourself up as a judge of the highest matters.
  • baba_krk 03.06.09, 08:12
    Puszku mylić to się myliłam 10 lat temu, kiedy wszystko wydawało mi się
    miłością. Potem był znowu czas, że miłość była a ja się zorientowałam z
    poślizgiem. Teraz już wiem o co biega w temacie i jeśli chodzi o moje uczucia to
    się nie mylę. Wiem kiedy i jak to się stało i odróżniam zwykłą fascynację od
    czegoś więcej ;)))

    puszysta_gimnazjalistka napisał:

    > I tu może kryć się pułapka, jeżeli dobrze nie potrafisz powiedzieć co dokładnie
    > wtedy czujesz, czym to uczucie się charakteryzuje i w czym jest inne od
    > pozostałych to skąd wiesz, że to właśnie miłość?

    I jeszcze się odniosę do tego, tylko w trochę inny sposób. 2 osobom stała się ta
    sama tragedia: jedna mówi, że cierpi; druga, że jej się rozrywa serce na pół i
    ogólnie w dosyć obrazowy sposób tłumaczy swój stan. Sądzisz, że ta pierwsza
    jednak nie cierpi? Chodzi mi o to, że przy silnych emocjach, nie zawsze można je
    dokładnie opisać. I bardziej się je czuje, niż podaje ich definicję.
    --
    Pruébame y verás que todos somos adictos a estos fuegos de artificio
  • funny_game 03.06.09, 08:29
    Pikne, żaden normalny człowiek i związek się w zakres tej definicji nie łapie.

    --
    I Know What You Are
  • milleniusz 03.06.09, 09:43
    funny_game napisała:

    > Pikne, żaden normalny człowiek i związek się w zakres tej definicji nie łapie.

    A może to było o kotach? :P
  • funny_game 03.06.09, 10:01
    Faktycznie.
    Jak ja kocham tego bazyliszka, co mordercą o twarzy dziecka jest ;)))

    --
    I Know What You Are
  • liisa.valo 03.06.09, 09:44
    Toś mnie załatwiła tero :) Z tym normalnym :)
    --
    I am what I am, I'll do what I want, but I can't hide;
    I won't go, I won't sleep, I can't breathe, until you're resting here with,
    I won't leave, I can't hide, I cannot be, until you're resting here with me.
  • funny_game 03.06.09, 10:02
    Ekhem.
    Bo ten lans "jestem nienormalna" też już mnie mierzi ;)
    Znajdź w sobie normalną Elę i zobaczysz, się skończy miłosny pech ;)


    --
    I Know What You Are
  • liisa.valo 03.06.09, 10:12
    Ale ja jestem normalna. Przeca to ty powiedziałaś właśnie, że jestem
    nienormalna. I powinnam focha szczelić :P
    --
    Nie wiem, jak to jest, ale zawsze trafiają mi się porypańcy. I już jestem zakochana.
  • funny_game 03.06.09, 10:27
    Nie, powiedziałam tylko, że to jest nienormalna definicja.

    --
    I Know What You Are

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka