Dodaj do ulubionych

Śmierć 23-latki w al. KEN

24.06.10, 00:39
23-latka
śmiertelnie potrącona w al. KEN


Debilom w sportowych samochodzikach i motocyklistom bez tłumików przy okazji STOP!
Edytor zaawansowany
  • antywersal 24.06.10, 01:43
    Z jednej strony ofiara przebiegała w miejscu niedozwolonym. Z drugiej strony, kierowca umyślnie naruszył przepisy ruchu drogowego, znacząco przekraczając dopuszczalną prędkość, nie dostosowując jej nie tylko do przepisów administracyjnych (50km/h w terenie zabudowanym) ale również do waruknów atmosferycznych (mżawka, śliska jezdnia). Prawdopodobnie, nawet gdyby ofiara również przebiegała w tym samym miejscu, ale kierowca zachował minimum rozumu poprzez dostosowanie prędkości do rejonu i warunków, to po pierwsze by ją zauważył w porę, a po drugie zdążyłby wyhamować lub potrącił z nieporównywalnie mniejszą siłą - tak czy tak, ofiara żyłaby, lub wręcz nie doszłoby do wypadku.

    Ale niestety jaśnie pan kierowca, postanowił do 14 letniej Hondy założyć turbinę, spowodować wzrost mocy silnika do ponad 200 KM, przekroczył znacznie dopuszczalną prędkość (o rozsądnej nawet nie wspominając)i jako 'mistrz prostej' pokazał na co go stać. Tak jak napisał przedmówca - "debilom w pseudo-sportowych samochodzikach" STOP! Gdyby pieniądze zainwestowane w stary samochód zainwestował w rozsądek i myślenie, nie zabiłby, nie straciłby uprawnień do kierowania pojazdami, nie rozbiłby samochodu, i nie byłby karany z art 177 par. 2 k.k. . Ale niestety zabrakło rozumu, fantazja (ułańska) poniosła, a brak szacunku do innych uczestników ruchu i brak wyobraźni zaprowadzą kierowcę przed Sąd. Szkoda tylko młodej dziewczyny - mimo, iż znalazła się tam gdzie nie powinna. Piesi wprawdzie też powinni pamiętać, że żaden kierujący (bez względu na prędkość)nie będzie w stanie zatrzymać się w miejscu, ale też żaden pieszy nie musi zakładać, że kierowca w terenie zabudowanym (i to gęsto, w miejscu gdzie co 100-150m są skrzyżowania) będzie poruszał się znacznie (!!!) ponad 100 km/h.

    Jedną karą będzie życie do końca ze świadomością, że zabił, ale mam również nadzieję, że Sąd na długo wyeliminuje go jako kierowcę z ruchu, żeby miał dużo czasu na dorośnięcie do jeżdzenia samochodem. A dla innych kierujących niech będzie to przestrogą, zanim oni również trafią przed oblicze Sądu w skutek bezmyślności i lekkomyślności w połączeniu z kretyńskim 'wzmacnianiem' silników od ... kosiarek (bo 14 letni silnik 1.4-1.6 jest mechanicznie równoważny silnikowi z traktorka do koszenia trawy - taka jest smutna prawda panowie 'pseudo-tunerzy', nawet jeśli bardzi nie chcecie się z tym pogodzić i wydaje się wam że macie super sportowe samochody, które głównie ryczą i śmierdzą, ale koło prawdziwych samochodów rajdowych nawet nie stały na parkingu... Chcecie się popisać i zaszpanować, kupcie Porsche, Corvettę, Jaguara, a nie przerabiajcie trupowate Golfy II i III i Hondy - bo to trochę tak, jakbyście doklejali sobie 5cm papieru do 'małego' żeby oszukać otoczenie, że jest dłuższy).
  • rosolsky_jdm 24.06.10, 18:11
    chciałbym do wszystkich znawców motoryzacji i fachowców o "starych samochodach" wystosowac taką oto odezwę.

    po 1. jeśli nie będzie nagrania z kamery, nie dowiemy się, ile tak naprawdę jechał Michał. Na jego "starym trupie", który prawdopodobnie był więcej wart niż wszystkie razem wzięte samochody największych znawców w tym temacie, były założone torowe opony Parada.
    Polecam przeczytac notkę o tych oponach użytkownika Boroweq tutaj:
    www.racingforum.pl/index.php?showtopic=47020
    Czyli droga hamowania może byc bardzo wydłużona. Jeśli policja mówi na podstawie swoich wyliczeń, które o dziwo są ogólne po prostu dla samochodu, na suchym i mokrym, że pojazd jechał 100km/h, może się okazac, że jechał 80km/h. A do zamieszkałych tam osób, naprawdę jeździcie tamtędy 50km/h? Szczególnie w nocy, kiedy ograniczenie jest przecież do 60km/h?
    Tutaj jeszcze kwestia do pana antywersala. Polecam lekturę kodeksu drogowego, byc może dowiesz się z niej, że w nocy można jechac z dopuszczalną prędkością 60km/h.

    Po 2. Jeśli ktoś miał możliwośc przejechac się tamtym odcinkiem ulicy, zauważy, że nie dośc, że jest ona oświetlona miernie (bo dobrze oświetlony to jest odcinek np. obok multikina), to do tego szpaler drzew wzdłóż ulicy może wywołac sytuację, w której kierujący zauważy wybiegającą osobę tuż przed jej wybiegnięciem na jezdnię.
    Wynika to z faktu, że młode drzewka otoczone są drewnianymi stelażami, które stojąc w ciągu, "nakładają się na siebie", tworząc skuteczną zaporę widoczności na chodniku.

    po 3. droga hamowania. Oglądając wczoraj miejsce wypadku można było zaobserwowac, że droga hamowania miała około 35-45m (dokładnie nie pamiętam, stres, emocje, kiepska pogoda nieco zniekształciły moją pamięc w tym zakresie).
    Nie chcę tutaj wysnuwac wniosków, bo nie o to chodzi. Chciałbym, aby każdy czytelnik mógł sam zając swoje stanowisko, więc odsyłam do tej strony: www.prawko-kwartnik.info/hamowanie.html
    Dodam tylko, że Michał pulsacyjnie raczej nie hamował, bo kto by pulsacyjnie hamował w takiej chwili? Auto nie miało ABS, więc droga hamowania była dłuższa.

    po 4. Kolego antywersal. Prawdopodobnie byłeś wczoraj tam na miejscu, z racji, że mieszkasz w budynkach na KEN 49 i dziwnie wiele faktów znasz chociażby z wyposażenia auta jak i wieku auta. Jednak czy widziałeś całe zdarzenie na własne oczy? Jeśli tak, to zgłoś się na policję, ale pamiętaj, że składanie fałszywych zeznań jest karalne. Jeśli nie, to proszę, nie odzywaj się już i nie zajmuj stanowiska w tej sprawie, starając się tylko oczernic młodego chłopaka, którego prawdopodobnie jedyną winą we wczorajszym zajściu był fakt, że znalazł się w nieodpowiednim miejscu w nieodpowiednim czasie.

    po 5. Co by nie pisac, jest to tragedia, tragedia dla obu stron. Nie chcę tutaj nikogo wybielac, ale patrząc na to wszystko, dziewczyna sama pchała się pod śmierc, łamiąc więcej przepisów, niż Michał, który mógł jedynie niedostosowac prędkości do warunków jazdy, w co naprawdę wątpię. A jesli już, nie było to pewnie 100km/h, a 80, gdzie każdy normalny kierowca tyle właśnie tam jeździ...

    Pozdrawiam,
    Rosolsky, tak jak Misiek, fan JDM.
  • antywersal 24.06.10, 23:49
    > po 1. jeśli nie będzie nagrania z kamery, nie dowiemy się, ile tak > naprawdę jechał Michał.

    Pierwsza bzdura - biegli wyliczą dokładnie prędkość bez potrzeby sięgania po materiał video. Ale Ty jesteś mądrzejszy - zapewne sporządzałeś lub czytałeś setki takich ekspertyz wieć znasz sposób wyliczania prędkości w takich sytuacjach.Nawiasem mówiąc, z kamery nie odtwarza się prędkości - szczególnie gdy jest to szybkoobrotowa kamera monitoringu, pracująca w trybie 'patrolu poklatkowego scaningu'

    >Na jego "starym trupie", który prawdopodobnie był więcej wart niż >wszystkie razem wzięte samochody największych znawców w tym temacie, były założone torowe opony Parada.

    I tyle w temacie - kolejny dowód na to, że widocznie kolega nie odróżnia toru od drogi publicznej.

    > Polecam przeczytac notkę o tych oponach użytkownika Boroweq tutaj:
    > rel="nofollow">www.racingforum.pl/index.php?showtopic=47020

    Wskazany przez Ciebie post WYRAŹNIE mówi: (...)trzeba pamiętać o tym że opona ta jest dosyć nieprzewidywalna na mokrej drodze. - bez komentarza. Wychodzi na to, że mamy kolejny dowód na to, że ktoś 'usprawnił' samochód częściami zamiennymi (a taką jest m.in. opona) niedostosowanymi do ruchu po drodze publicznej.

    > Czyli droga hamowania może byc bardzo wydłużona.

    MOŻE ??? Czyli dopuszczasz fakt, że opona taka powoduje wydłużenie drogi hamowania??? Nie bardzo rozumiem, ale brzmi to dość prowokacyjnie.

    >Jeśli policja mówi na podstawie swoich wyliczeń, które o dziwo są ogólne po prostu dla samochodu, na suchym i
    > mokrym, że pojazd jechał 100km/h, może się okazac, że jechał 80km/h. A do zamieszkałych tam osób, naprawdę jeździcie tamtędy 50km/h? Szczególnie w nocy, kiedy ograniczenie jest przecież do 60km/h?

    A co to ma do rzeczy? Istnieje odpowiedzialność zbiorowa? Jeśli inni nawet tak jeżdżą, to zwalnia mnie to ze stosowania się do przepisów? Jak oni tak robią to ja też mogę/powinienem??? Zastanów się co piszesz, bo pogrążasz się coraz bardziej!

    > Tutaj jeszcze kwestia do pana antywersala. Polecam lekturę kodeksu drogowego, byc może dowiesz się z niej, że w nocy można jechac z dopuszczalną prędkością 60 km/h.

    NO WŁAŚNIE - poczytaj, to może zrozumiesz, że nie o tej porze o jakiej doszło do wypadku. Powołujesz się na treść przepisu którego treści nawet jak widać nie znasz. Kolejny raz wydaje Ci się że coś wiesz, a gdy wejść w szczegóły to piszesz bzdury. POCZYTAJ zanim conajmniej zapłacisz mandat, albo zabijesz kolejną osobę w świętym przekonaniu, że przecież ofiary tam nie powinno być. Dla ułatwienia podpowiem, żebyś szukał o jakiej godzinie następuje podwyższenie granicy prędkości...

    > Po 2. Jeśli ktoś miał możliwośc przejechac się tamtym odcinkiem ulicy, zauważy, że nie dośc, że jest ona oświetlona miernie (bo dobrze oświetlony to jest odci
    > nek np. obok multikina), to do tego szpaler drzew wzdłóż ulicy może wywołac sytuację, w której kierujący zauważy wybiegającą osobę tuż przed jej wybiegnięciem
    > na jezdnię.
    > Wynika to z faktu, że młode drzewka otoczone są drewnianymi stelażami, które st
    > ojąc w ciągu, "nakładają się na siebie", tworząc skuteczną zaporę widoczności n
    > a chodniku.

    Tylko z jaką prędkością trzeba się poruszać, by faktycznie nałożyły się na siebie? Precyzyjniej - ile ponad 150 km/h??? Widać, że na zajęcia z fizyki (a ściślej z optyki) też miałeś 'pod górkę'. Szczególnie, że są to małe drzewka a nie drzewa, a kierowcę NIC nie zwalnia z OBOWIĄZKU obserwacji otoczenia pasa po którym się porusza. Chyba że ktoś porusza się tak, że nie nadąża obserwować - tak jak to najprawdopodobniej miało miejsce wczoraj. A poza wszystkim, to rejon przejścia dla pieszych i skrzyżowania jest oświetlony zdecydowanie lepiej niż przy Multikinie o którym piszesz - sprawdź.



    > po 3. droga hamowania. Oglądając wczoraj miejsce wypadku można było zaobserwowa
    > c, że droga hamowania miała około 35-45m (dokładnie nie pamiętam, stres, emocje
    > , kiepska pogoda nieco zniekształciły moją pamięc w tym zakresie).
    > Dodam tylko, że Michał pulsacyjnie raczej nie hamował, bo kto by pulsacyjnie ha
    > mował w takiej chwili? Auto nie miało ABS, więc droga hamowania była dłuższa.
    >
    > po 4. Kolego antywersal. Prawdopodobnie byłeś wczoraj tam na miejscu, z racji, że mieszkasz w budynkach na KEN 49 i dziwnie wiele faktów znasz chociażby z wyposażenia auta jak i wieku auta. Jednak czy widziałeś całe zdarzenie na własne oczy?

    A słyszałeś o czymś takim jak doświadczenie życiowe i zasady logiki? Poza tym koledzy kierowcy wielokrotnie wczoraj mówili, że nie był osobą jeżdzącą łagodnie i spokojnie - wnioski nasuwają się same. Poczytaj spokojnie to co pisałem wcześniej o prędkości, obserwacji pola przed pojazdem, o drodze hamowania i wyliczaniu drogi pokonywanej przy określonej prędkości w ciągu zaledwie 1 sekundy. To na prawdę nie złośliwość - to chęć skołonienia takich osób jak Ty (a wnioskuję to z Twopich własnych wypowiedzi w tym wątku)do myślenia przed zdarzeniem, a nie analizowania już po, gdy na takie przemyślenia jest już za późno.

    >Jeśli tak, to zgłoś się na policję, ale pamiętaj, że składanie >fałszywych zeznań jest karalne.
    W przeciwieństwie do Ciebie, ze stosowoaniem prawa (m.in. na salach sądowych i w prokuraturach) mam do czynienia na codzień, więc treść art 233 k.k. jest mi znana na pamięć. A Ty znasz jego treść, czy tylko słyszałeś, że nie wolno składać fałszywych zeznań? Znasz wysokość zagrożenia za popełnienie tego przestępstwa, formy jego popełnienia? Zejdź na ziemię...

    >Jeśli nie, to proszę, nie odzywaj się już i nie zajmuj stanowiska w tej sprawie, starając się tylko >oczernic młodego chłopaka, którego prawdopodobnie jedyną winą we >wczorajszym zajściu był fakt, że znalazł się w nieodpowiednim >miejscu w nieodpowiednim czasie.

    Podstawową winą jest to, że chciał się popisać - być może przed samym sobą - i z całą pewnością nie poruszał się z prędkością dozwoloną w tym miejscu (czyli dla przypomnienia 50 km/h - a nie 60 kmh/h jak piszesz, mam nadzieję, że już wiesz dlaczego...). Biegli ocenią, czy gdyby poruszał się maksymalnie 50 km/h zdążyłby wogóle dojechać do przebiegającej pary - z dużym prawdopodobieństwem można spodziewać się, że nie zdążyłby, i do śmiertelnego potrącenia by nie doszło.
    > po 5. Co by nie pisac, jest to tragedia, tragedia dla obu stron. Nie chcę tutaj
    > nikogo wybielac, ale patrząc na to wszystko, dziewczyna sama pchała się pod śmierć, łamiąc więcej przepisów, niż Michał,
    Skąd wniosek że więcej? Podaj o ile więcej i KONKRETNIE na czym polegało złamanie przepisów przez zabitą.

    >który mógł jedynie niedostosowac prędkości do warunków jazdy, w co naprawdę wątpię. A jesli już, nie było to pewnie
    > 100km/h, a 80, gdzie każdy normalny kierowca tyle właśnie tam jeździ...

    JEZU !!! Mam nadzieję, że nie masz prawa jazdy... Taka wypowiedź dyskwalifikuje Cię jako kierowcę! NORMALNY kierowca przestrzega przepisów - zapamiętaj to raz na całe życie, zanim przez takie podejście jakie prezentujesz skrócisz je sobie, lub jeszcze innym uczestnikom ruchu. Co to znaczy "jedynie niedostosować prędkości do warunków jazdy" ??? Jakie JEDYNIE ??? Może właśnie to była JEDYNA przyczyna tego zdarzenia? Może gdyby jechał 50 km/h wyhamowałby, może nawet nie dojachałby do niej i zdążyłaby przebiec, a nawet gdyby ją potrącił, to przy 50 km/h miałaby NIEPORÓWNYWALNIE większe szanse przeżyć? DOCIERA TO DO CIEBIE czy też jesteś tak zasłuchany w swoją ideologię własnej interpretacji przepisów prawa karnego i prawa o ruchu drogowym, że nie przyjmujesz już faktów do świadomości?
    Oprzytomnij, zanim będzie za późno dla Ciebie samego lub kolejnych ofiar



  • rosolsky_jdm 25.06.10, 00:02
    Chyba ktoś tutaj się sam napędza.
    Najzwyczajniej nie chce mi się już odpisywac na twoje wywody, ale polecam ci, wróc do rzeczywistości, weź swojego lanosa na przejażdżkę, a może kiedyś zachaczysz o parking multikina, to chętnie bym sobie z tobą pogadał w rzeczywistości.
    Jak to mówią, w internecie każdy mocny.

    AVE JDM
  • antywersal 25.06.10, 00:26
    Nie mam Lanosa i nigdy nie miałem ;-) Moje 200 KM z napędem 4x4 w zupełności mi wystarcza, a nawet powiedziałbym, że to znacznie za dużo do jazdy w tym kraju. Szczególnie w terenie zabudowanym - nie ma gdzie 'wybiegać koni'. Mogę się z Tobą spotkać i na żywo na konkretnych przykladach spróbować przekonać do tego, że miasto to nie tor a życie to nie wyścig - nie widzę przeszkód.
  • antywersal 25.06.10, 01:26
    www.tvp.pl/warszawa/informacyjne/raport-na-goraco/wideo/24062010/2026673
  • rosolsky_jdm 25.06.10, 01:36
    Spokojnie, ja nie jestem przedstawicielem nacji motorzystów, którzy prostą traktują jak plac zabaw do latania na gumie, więc nie uważam życia za wyścig. Po mieście też rzadko przyciskam, bo cóż, paliwo drogie, a v-power jeszcze droższy.
    Jednak staram się cały czas uświadomic, że łatwo jest wysuwac wnioski, mimo że może się nie miec pojęcia o całej sytuacji, chociaż nie mówię że tak jest.
    Poczekajmy na wyrok sądu, na stanowisko policji, chociaż jedno jest pewne. Rówieśnicy spotkali się w nieodpowiednim miejscu w nieodpowiednim czasie.
    pozdrawiam
  • prawdziwygregor 26.06.10, 02:24
    Narodzie... jak to czytam to ubolewam zes taki glupi...

    Post napisalem, poniewaz nie chce zeby Michal, wracajac ze szpitala do domu
    przeczytal te wasze ku*wa jego mac farmazony

    Nie wiem po co polowa ludzi, z pajacem antywersalem na czele wogole sie tutaj
    wypowiada.

    Byliscie na miejscu ?!
    Widzieliscie, czy tylko spekulujecie badz ukladacie nowe wersje ?!

    Do kret*na antywersala:

    Czytajac twoje wypowiedzi, wywnioskowac moge, iz jestes nieomylny, perfekcyjny i
    zyjesz oraz egzytujesz codziennie w zgodzie z kodeksem prawnym, drogowym i bog
    wie jakim jeszcze. Wez ty sie czlowieku ogarnij i zejdz na ziemie kuta*ie jeden
    !! Masz 200 konne auto w czterolapie i jezdzisz 50 w nocy po miescie ?!... Albo
    jestes kretynem, albo klamiesz.... Nieeeee jestes poprostu kretynem ! Na taka
    jazde to po ci 200 koni ?!

    Michala Honda byla doinwestowana bardziej niz twoj samochodzik, racze
    przypuszczac. Oprocz tego ze ma pod maska 240 koni, posiada rownież wyczynowe
    tarcze, ktore wysmienicie hamuja w kazdych warunkach, do tego dojda szerokie
    felgi i markowe opony. Ale dla ciebie pajacu to wszystko wies i obciach. Zaloze
    sie, ze nie raz dostales wpier*ol od takiej Hondy, z tad ta nienawisc zgadlem ?

    Piszesz, rowniez ze lepiej kupic porsche, ferrari etc, etc... Niepomyslales, ze
    bie wszystkich stac zeby wylozyc 200 tys na samochod. Niektorzy wola
    zmodyfikowac samochody, ktore maja dusze a przy tym niesmiertelne, specyficzne
    silniki o pieknym brzmieniu, zadziwiajace nawet i "porsze".

    Wracajac do tematu wypadku.

    Michala znam juz dosyc dlugo i jest moim dobrym kumplem...

    Tej feralnej nocy wracal wlasnie do domu, NIE SZALAL, NIE SCIGAL SIE Z NIKIM,
    NIE PATRZYL PRZYSLOWIOWO IEL WYCIAGNIE. Wracal jak kazdy z nas na pustej ulicy w
    godzinach wieczornych.

    Piszesz 100 km/h to duzo ?? Wroc w tamte miejsce i zobacz, ze droga jest
    idealnie rowna, a przeciwne pasy oddzielone sa od siebie pasem
    zieleni

    Ludzie wiekszosc z nas porusza sie po miescie ponad 80 na godzine... A co
    dopiero wieczorem 100 ? 130 ? Tylko antywersal jezdzi jak piz*a 50 - tka. Moze
    na paliwo do swego 200-konnego bolidu go niestac...

    Kontyuujac mysl rozpoczeta wczesniej, kobieta wybiegla z lewej strony, czyli z
    pasa zieleni. Chlopak z nia... Troche podejrzane, nie chce nic spekulowac... ale
    moze sie poklucili ona chciala uciec od niego i z roztargnienia dostala sie pod
    kola nadjezdzajacego auta...

    Szkoda dziewczyny, mloda byla cale zycie przed nia... Wspolczuje szczerze
    mezowi. Ale coz zrobic, zycia jej nie zwrocimy.

    Jedyna wina Miska to ta, ze znalazl sie w nieodpowiednim miejscu w niodpowiednim
    czasie... Zejdzcie juz z chlopaka prosze was. A antywersal niech wypier*ala
    poszalec swoim killerem na miasta jak mu sie nudzi a niech nie pisze BZDUR
    powtarzam BZDUR na forum publicznym

    * zworty grzecznosciowe do antywersala celowo napisane z malej litery gdyz nie
    okazuje szacunku ludziom jego pokroju...

    Tomasz Gregorczyk.
  • kindofmagic 01.07.10, 16:36
    Michala Honda byla doinwestowana bardziej niz twoj samochodzik,
    racze
    przypuszczac. Oprocz tego ze ma pod maska 240 koni, posiada rownież
    wyczynowe
    tarcze, ktore wysmienicie hamuja w kazdych warunkach, do tego dojda
    szerokie
    felgi i markowe opony.


    Przydalby sie jeszcze rozum, bo najwyrazniej jechal za szybko.
    Najwyrazniej za kiepskie tarcze mial, a moze po prostu trzeba uzywac
    makowki?



    Michala znam juz dosyc dlugo i jest moim dobrym kumplem...


    To wyjasnia dlaczego go usprawiedliwiasz ale faktow nic nie zmieni.
    Zabil samochodem dziewczyne.



    Piszesz 100 km/h to duzo ?? Wroc w tamte miejsce i zobacz, ze
    droga
    jest idealnie rowna, a przeciwne pasy oddzielone sa od siebie pasem
    zieleni


    W twoim zapewne dwudziestokilkuletnim zyciu nie zdazyles jeszcze sie
    dowiedziec, ze nawet na prostej drodze moze cos sie przydazyc, na co
    nie poradza sportowe opony i hamulce. Twoj kolega wlasnie sie o tym
    dowiedzial, niestety.


    Ludzie wiekszosc z nas porusza sie po miescie ponad 80 na
    godzine...
    A co dopiero wieczorem 100 ? 130 ? Tylko antywersal jezdzi jak piz*a
    50
    - tka. Moze na paliwo do swego 200-konnego bolidu go niestac...


    Lepiej byc pi*zda niz zabic czlowieka, adwokacie swojego kolegi.
    Pogrążasz go swoja glupota. Lepiej oszczedz mu swoich madrosci, bo on
    pewnie ma teraz duzo czasu na przemyslenia. I oby do niego dotarlo co
    zrobil.

    Zrozum "królu szos", że to wlasnie przeswiadczenie twojego kolegi, ze
    jest za*ebistym kierowca doprowadzilo do wypadku. I nawet jesli tamta
    dziewczyna zlamala przepisy to on bedzie zyl ze swiadomoscia jej
    zabicia do konca zycia . Gdyby jechal te 70-80 to prawdopodobnie by
    zdazyl.
  • bazylea1 24.06.10, 09:10
    :( na marginesie, ilekroć zatrzymuję się przed pasami żeby
    przepuścić pieszych, ZAWSZE przejeżdza koło mnie drugim pasem pełną
    prędkością co najmniej pięć samochodów. aż strach przepuszczać
    pieszych bo jeszcze ktoś ich na moich oczach rozjedzie :(
    --
    komu czemu - DZIECIOM a nie dziecią!
  • yavorius 24.06.10, 10:02
    Dam Ci dobrą radę: nie puszczaj w ten sposób pieszych, bo kiedyś
    tłuk obok rozjedzie pieszego, a Ty o tym nigdy nie zapomnisz. Niech
    pieszy poczeka te paręnaście sekund dłużej, ale za to będzie żył.
    --
    Wir fordern mehr <didi> mit unser'm <didi> Charme
  • hayet 24.06.10, 10:39
    jestem piesza, ktora zawsze mimo, ze na jednym pasie ktos mnei
    przepuszcza, rozgladam sie kilka razyd okaldnie czy jakis kretyn nie
    pedzi drugim pasem-pare razy mi sie jzu zdarzylo, ze jechal i gdyby
    nie moja ostroznosc pewnie zostalabym rozjechana na placek.

    a co do kobiety potraconej-mogla rowniez dostosowac sie do aury i
    pory dnia i nie przebiegac w niedozwolonym miejscu, wtedy pewnie w
    ogole by nic sie nie stalo.
    jesli chodzi o debili w turboautach - nei wiem co maja w tych
    pustych lbach, nei rozumiem co to za frajda jest jechac 100km/h po
    ulicach miasta.jeszcze jak sie sami zabija to trudno,s zkoda, ze i
    innych na tym cierpia
  • antywersal 24.06.10, 11:23
    Dodać należy, że dziewczyna przechodziła przez jezdnię w doskonale oświetlonym miejscu, gdzie widoczność jest jedna z najlepszych na całej długości KEN. Pozostaje więc zastanawiać się, z jaką prędkością poruszał się kierujący Hondą, że nie zdążył jej zauważyć, na wiele metrów zanim weszła na jezdnię - szczególnie etapu samego zbliżania się do jezdni, co też nie trwało 2 czy 3 sekundy, tylko znacznie więcej.

    Widocznie 'mistrz prostej' był tak zaślepiony patrzeniem na samą jezdnię, że nie oserwował pobocza i otoczenia jezdni - a więc kolejny raz nie zachował należytej ostrożności wymaganej przepisami prawa o ruchu drogowym.

    Mam nadzieję, że rodzina zabitej (czy wręcz zamordowanej - bo działanie kierowcy nosi znamiona umyślności, bo mógł i powienien liczyć się z konsekwencjami swojego sposobu jazdy i przewidywać jego skutki, a mimo to nie zwolnił w terenie zabudowanym) dopilnuje, żeby długo nie usiadł za kierownicą i miał duuuuużo czasu na przemyślenie skutków swojej bezmyślności i braku poszanowania zasad ustalanych dla wszystkich.
  • ddeexx 24.06.10, 11:52
    Jad, jad, jad...
    Wina leży po obu stronach - tyle możemy wywnioskować z tego co napisali.

    Czy któreś z Was było tam w momencie wypadku, że rzuca takie osądy?
    Zachowanie zarówno pieszych jak i kierowców często woła o pomstę, a przestrzeganie kodeksu ruchu drogowego(przez kierowców i pieszych) odchodzi w zapomnienie :(

    I jakie ma znaczenie czy auto było tuningowane czy nie, z turbina czy bez? Taki sam efekt można spowodować poczciwym maluchem.

    Trochę opanowania w osądach.
  • antywersal 24.06.10, 17:18
    Nie jad tylko minimum logiki.
    Masz rację, że zarówno piesi jak i kierowcy zachowują się często skrajnie nieodpowiedzialnie - to fakt. Ale wbrew pozorom to 'wejski tjuning' (pisownia zamierzona) jest jednym z głównych czynników sprawczych takich tragedii. Po to producent przewidział określony silnik, moc, zawieszenie i hamulce w pojeździe, by takim pozostał. A robienie z 'traktorka' bolidu świadczy o kompleksach właściciela - jeśli chciał mieć samochód wyścigowy, należało kupić taki jak pisałem wyżej.

    Nie jestem wrogiem wszelkiego tuningu - jestem natomoast wrogiem bezmyślnego i niehomologowanego tuningu. Przerażające jest to, że większosć 'speców' od 'ulepszania' fabrycznych konstrukcji, jest przekonana o tym, że ich samochody są bezpieczne, może nawet bardziej niż fabryczne. A jak jest w rzeczywistości? Mało który 'spec' zwiększając moc lub moment obrotowy silnika pamięta o wzmocnieniu proporcjonalnie układu hamulcowego. Zwiększenie mocy i momentu wiąże się również z analogicznym dostosowaniem właściwości jezdnych takiego pojazdu - czyt. obniżenia i usztywnienia zawieszenia, dostosowania szerokości i profilu opon. W przeciwnym razie okaże się, że wprawdzie samochód się rozpędza ale nie ma nad nim pełnej kontroli lub jest ona pozorna. Ilu 'speców' pamięta, by wymienić płyn hamulcowy na taki, który ma wyższy punkt wrzenia? Czy wiedzą w ogóle co to jest, jak działa i do czego służy? Czy wiedzą o tym, że nawet 1-2% wody w płynie hamulcowym powoduje drastyczne obniżenie jego właściwości? A wodę płyn absorbuje nawet z powietrza...

    Piszesz: ' jakie ma znaczenie czy auto było tuningowane czy nie, z turbina czy bez? Taki
    > sam efekt można spowodować poczciwym maluchem'
    . Otóż mylisz się - poczciwymm maluchem nie zdążyłby się rozpędzić a przez to dziewczyna zdążyłaby przebiec. Czy jako kierowca/pieszy, widząc 'malucha' w odległości 150-200 m, zakładałbyś, że w ciągu następnych 2-3 sekund pojawi się obok Ciebie? Raczej nie - ale jeśli jakiś 'cwaniak' umieści w nim silnik od Porsche (a uwierz mi, widziałem takie dziwolągi, ludzka fantazja jest jak głupota: nieograniczona!), to właśnie w ciągu 2-3 sekund taki samochód który poruszał się wcześniej z ogromną prędkością (czego nie zakładałeś - zupełnie słusznie, bo wyglądał normalnie i nie wpadłbyś na to, że ponad 350 KM znajduje się w środku) śmignie Ci tylko przed nosem.

    I ostatnia kwestia, adresowana właśnie do takich 'wejskich tjunerów' - chociażby nawet każda użyta przez Was część składowa przeróbek była homologowana (co jest raczej rzadkością - ale załóżmy...), to cały zestaw jaki zmontujecie (hamulce, silnik, zawieszenie, spojlery, opony, felgi, płyn hamulcowy, ...) już takiej homologacji jako całość NIE POSIADA !!! I jako taki nie ma prawa poruszać się po drogach publicznych !!! Bo praktycznie ŻADEN z Was nie wyliczył wczesniej np. wykresu trakcyjnego takiego 'cuda', bo nawet nie wiecioe co to jest, a tym bardziej jak to zrobić. Bazujecie wyłącznie na swoim przekonaniu o rzekomej wiedzy i umiejętnościach, a bardzo często popełniacie fundamentalne błędy. Zastanówcie się, czy potraficie wskazać choćby dystans, jaki pokonuje dowlny pojazd (tuningowany lub nie) w ciągu 1 sekundy, poruszając się z prędkością 70 km/h, 100 km/h, 150 km/h? Okaże się, że 99% z Was spoci się intensywnie, ale nawet tego nie będzie w stanie wyliczyć... Przykre, ale prawdziwe. Zanim zacznie się latać, trzeba nauczyć się chodzić!

    p.s. Przy każdej czynności życiowej trzeba myśleć - nawet przy załatwianiu potrzeby fizjologicznej by nie zapomnieć zdjąc spodni ;-)))
  • rosolsky_jdm 24.06.10, 18:17
    kolego antywersal, to raczej ty masz jakiś kompleks.
    Piszesz tutaj wszędzie, jakby ci "tjuningowcy" coś ci zrobili.

    Może jesteś na tyle odważny, żeby podyskutowac o "Tjuningu" w rzeczywistości? Czy tylko internet zapewnia Ci ten luksus możliwości obejżdżania wszystkich na około?

    pozdrawiam
    Rosolsky
  • antywersal 24.06.10, 23:57
    Nic mi na razie nie zrobili - ale też nie chciałbym czekać aż dojdzie do kolejnego zdarzenia. Mam nadzieję, że niektórzy przeczytają spokojnie cały ten wątek i sami nabiorą oceny faktów - chłodnej, rzetelnej, a nie podykotowanej młodą szybko krążącą krwią.
    A może Ty lub Twoi koledzy choćby raz zdejmiecie nogę z gazu, zanim któryś z was podzieli los kolegi lub ofiary.

    Uwierz mi, że ja też lubię szybkie samochody i też mam ciężką nogę - ale trzeba wiedzieć gdzie i kiedy. Na pewno nie w terenie zabudowanym (i to gęsto !!!) w bezpośrednim sąsiedztwie przejścia dla pieszych (ile metrów za pasami ją 'trafił'? 15 czy 20 ?) Pomyśl spokojnie i przeanalizuj fakty.

    Nikogo nie objeżdzam - po prostu apeluję do minimum rozsądku !!! Jednym z najtragiczniejszych zdań jakie można w życiu usłyszeć jest ... "za późno". Teraz rozumiesz o co chodzi?
  • pete_waw 25.06.10, 00:07
    chciałem tylko powiedzieć, że normalnym jest że ZA PASAMI jadący
    samochód przyśpiesza. To po pierwsze, jeśli do tego w momencie gdy
    ów samochód przekraczał przejście dla pieszych było zielone świoatło
    dla ruchu kołowego (piszę JEŻELI bo nie wiem jak było) to cała
    sytuacja może mieć zupełnie inny wydźwięk niż ten który się tu
    sugeruje. Pozwólmy działać policji i wymiarowu sporawiedliwości i
    nie oceniajmy nikogo sami póki nie znamy pelnych faktów
    antywersal napisała:

    > [b>(ile metrów za pasami ją 'trafi
    > ł'? 15 czy 20 ?)

  • rosolsky_jdm 25.06.10, 00:11
    dokładnie, popieram.

    w polskim narodzie niestety głęboko zakorzenione jest to, że każdy wie najlepiej,jak było, ile jechał, kto zawinił etc.

    a najpewniej będzie tak, że jak sąd ogłosi wyrok w tej sprawie, to kolega antywersal będzie dawno pochłonięty szukaniem haka na deweloppera albo spółdzielnię i radzę mu się właśnie tym zając, a nie wtrącac buty w nie swoje sprawy.
    pozdrawiam
  • umikelo 25.06.10, 11:43
    Kiedy dojeżdżał rozpędzony do skrzyżowania było czerwone, zmieniło się na
    zielone, zredukował i dodał gazu...
  • trolo-wisko 24.06.10, 19:11
    Do Antywertsala. Człowieku... głosisz takie herezje że czytać się nie chce. Nie
    masz żadnego pojęcia o tym co mówisz więc... przestań się ośmieszać. Jakie
    homologacje, o czym ty mówisz... samochód przechodzi przegląd w stacji
    diagnostycznej i to wszystko... nie mieszkamy w Niemczech bo tam homologacje
    mają nawet antenki na dachu.
    Po pierwsze w czasie wypadku było zupełnie sucho, rozpadało się już po wypadku.
    A po drugie jak już ktoś powiedział, nie jest to dobrze oświetlone miejsce. Po
    trzecie i co najważniejsze. Przebieganie kilka lub kilkanaście metrów od
    przejścia dla pieszych, ze sprawnie działającą sygnalizacją... to jest skrajną
    nieodpowiedzialnością i głupotą.
    Teraz być może troszkę spłycając twoje wywody... według Ciebie Antywersal
    wszystko sprowadza się do jednego... wszystkie samochody powinny być dużo
    wolniejsze by pomiędzy nimi bezkarnie i bezpiecznie mogli sobie biegać ludzie.
    W tym miejscu jest przejście dla pieszych i magiczny przycisk(w czasie wypadku
    sygnalizacja działała), po jego wciśnięciu zapala się zielone dla pieszych...
    pytanie czy jedna minuta czy dwie minuty tego czekania... jest warte naszego życia.
    Jeżeli ten chłopak by potrącił ją na zielonym i na przejściu... to pierwszy
    rzucam w niego kamieniem. Jedno jest pewne jechał zbyt szybko a dziewczyna
    prosiła się o śmierć.
    Na miejscu Hondy mógł być zupełnie inny... zwyczajny samochód i ktoś bardziej
    odpowiedzialny za kierownicą a dziewczyny przebiegającej i tak by to nie
    uchroniło. Amen.


  • rosolsky_jdm 24.06.10, 21:34
    nie było mnie na miejscu w momencie wypadku, ale mogę tylko sądzic, że mrzawka, która od paru godzin próbowała zepsuc mi i moim znajomym urodzinowego grilla w powsinie, skutecznie też zesrała warunki drogowe na KEN. A gdyby ktoś tutaj nie wiedział, najgorsze są pierwsze minuty deszczu albo taka właśnie mrzawka, ponieważ wszelkie śmiecie na ulicy, jak błoto, piasek etc, stają się wtedy śliskie jak lód.. niestety...
  • antywersal 25.06.10, 00:21
    I właśnie na tym polega problem! W Niemczech taki pojazd zostałby bardzo szybko wyeliminowany z ruchu, a właściciel ukarany wysokim mandatem, który na długi ostudziłby jego zapędy do 'poprawiania fabryki'. Niestety po naszych drogach porusza się mnóstwo samochodów, których właściciele naczytali się kolorowych magazynów i folderów reklamowych, a nie mają minimum pojęcia z fizyki czy mechaniki.
    Nie jestem wrogiem zmian, ulepszania - ale każda czynność musi czemuś służyć i zapewniać bezpieczeństwo. Jeśli powoduję skrócenie czasu rozpędzania, to muszę się liczyć z tym, że muszę też równie szybko reagować i szybciej rejestrować to co się dzieje wokół. A niestety wielu 'tjunerów' nie nadąża umysłowo za swoimi pędzącymi autami i tak na prawdę ich jazda sprowadza się do próby zachowania kierunku jazdy - niekiedy nieudolnej, zakończonej wyleceniem z zakrętu do rowu, bo zapomnieli o sile odśrodkowej. Mało widziałeś 'powrotów z wiejskich dyskotek'? Bo to zazwyczaj w soboty i niedziele nad ranem dochodzi do bliskich spotkań z drzewami i rowami - ot, taka dziwna prawidłowość.
    Zastanów się też, dlaczego najwięcej wypadków powodują młodzi kierowcy poruszający się BMW 3 lub 5 (te drugie zazwyczaj jeszcze sprzed 1996 roku), Golfami II-IV, właśnie małymi Hondami (Civic, CRX) i tym podobnymi samochodami? Dlaczego nie Jaguarami lub Lexusami? Do samochodu trzeba dorosnąć - bo w nieodpowiedzialnych rękach jest to niebezpieczne narzędzie które zabija, ale nigdy samo i nie przez 'przypadek'.

    A co do 'innego kierowcy' 'bardziej odpowiedzialnego' o których piszesz - wystarczyłoby zachować umiar i umieć przewidywać, wówczas nawet pielgrzymka przechodząca w tym miejscu nie doznałaby najmniejszego uszczerbku. Ulice miasta to na prawdę nie tor (więc nie potrzeba opon torowych - o których ktoś tu wcześniej pisał...). A gdyby na jezdnię wbiegło małe dziecko np. za piłką - też mówiłbyś, że powinno go tam nie być i nie należało się go tam spodziewać??? A może miałoby nacisnąć przycisk o którym piszesz?

    Naczelną zasadą w ruchu dogowym jest ... zasada ograniczonego zaufania!!! I polega m.in. na tym, że muszę się spodziewać tego, że w każdej chwili ktoś może zrobić coś nieracjonalnego i może to być również pieszy. Po to muszę obserwować otoczenie jezdni a nie tylko samą jej oś lub obszar ograniczony krawężnikami. I to pozwala unikać takich zdarzeń jak wczorajsze.

  • pete_waw 25.06.10, 00:26
    antywersal napisała:

    > I właśnie na tym polega problem! W Niemczech taki pojazd zostałby
    bardzo szybko

    człowieku, nie wiem czy w swoim zacietrzewieniu zauważyłeś że nie
    mowimy tu o sytuacji która się zdarzyła w Niemczech tylko w Polsce!
    I Twoje gdybanie "co by było gdyby" nie ma tu absolutnie żadnego
    znaczenia, cała sprawa będzie oceniana według polskiego prawa i
    przez polski wymiar sprawiedliwości
  • rosolsky_jdm 25.06.10, 00:32
    antywersal napisała:
    > Nie jestem wrogiem zmian, ulepszania - ale każda czynność musi czemuś służyć i
    > zapewniać bezpieczeństwo.

    a naczelną zasadą JDM, w którym Michał też się lubuje, jest function over fashion.

    I żeby ukrócic wrzący testosteron pana antywersala napiszę to tutaj otwarcie.
    Samochód był profesjonalnie przygotowany, najpierw były profesjonalne hamulce, profesjonalne zawieszenie i opony, a dopiero na końcu turbo.
    Wydźwięk z tego forum wychodzi taki, że Michał zrobił sobie milion pięcset koni w starym rozwalającym się gruchocie, a tak naprawdę ten samochód był niejednokrotnie lepiej przygotowany niż samochody wyjeżdżające z fabryki.

    a tak btw. poproszę statystyki tych wypadków, które rzekomo wywołują tylko młodzi kierowcy w bmw, hondach etc. najlepiej na mail
  • antywersal 25.06.10, 00:45
    Nie twiedzę, że w tym wypadku mamy do czynienia z samochodem który rozpadał się na kilka części lub był składany z pięciu. Ale sam wiesz doskonale, jakie sytuacji mają bardzo często miejsce w tuningu i co niekiedy kierowcy potrafią zrobić z samochodu. Policja na pewno szczegółowo sprawdzi pojazd i przyjmując to co piszesz, na pewno też to uwzględnią (może nawet na plus dla kolegi).
  • rosolsky_jdm 25.06.10, 01:31
    Spoko, mam nadzieję, że tak będzie.
    Wiem co się dzieje w tuningu, szczególnie w takim kraju jak Polska. Nie raz widziałem, co ludzie robią z samochodami nie myśląc o tak podstawowych rzeczach jak hamulce.
    Jednak nie można generalizowac. A we wcześniejszym poście napisałem o torowych oponach. Chodziło mi o to, że te opony lepiej trzymają się drogi, kosztem np. spalania, czy też paradoksalnie osiągów auta.
  • edytake1 26.06.10, 00:02
    zgadzam się. ostatnio przypadkiem, spowodowałam nieświadomie kolizję.. byłam
    prowodyrem ... ja na lewym pasie, KEN, chciałam żeby staruszka przeszła przez
    pasy, na prawym przejechało 2, trzeci się zatrzymał.. czwarty za nim już nie.
    bum. kierowcy na prawym - młodzi chłopcy.szkoda mi jedynie trzeciego ... bo
    czwarty się po fakcie uśmiechną... pewnie ze swojej głupoty.


    bazylea1 napisała:

    > :( na marginesie, ilekroć zatrzymuję się przed pasami żeby
    > przepuścić pieszych, ZAWSZE przejeżdza koło mnie drugim pasem pełną
    > prędkością co najmniej pięć samochodów. aż strach przepuszczać
    > pieszych bo jeszcze ktoś ich na moich oczach rozjedzie :(


    --
    I am grateful to be...me
  • piotreek33 24.06.10, 14:20
    Właśnie, że nie jad. Mieszkam przy KEN muszę przyznać, że odkąd
    stała się dwupasmową prostą z długim odcinkiem bez świateł jest
    ulubionym miejscem motocyklistów, tuningowców i innych mistrzów
    prostej. To, że ta biedna dziewczyna tam przechodziła jest zupełną
    normalnością. Jest to jedno z najbardziej zurbanizowanych miejsc w
    Warszawie - potężne bloki, między nimi ulica - więc oczywiste, że
    ludzie przechodzą przez ulicę. Kierowca powinien mieć świadomość, że
    jedzie przez środek osiedla a nie po autostradzie. Nic nie
    wytłumaczy tego, że jechał środkiem osiedla, obok przejść dla
    pieszych, obok wyjścia z metra - jechał ponad 100 km/h. Mam
    nadzieję,że posiedzi choć kilka lat w więzieniu - trzymam kciuki za
    pożądny i sprawiedliwy wyrok. Oczywiście wina jest również po
    stronie policji - nigdy nie widziałem aby kontrolowała kierowców
    przekraczających prędkość na tym odcinku. Winii jesteśmy wszyscy,
    którzy nie reagujemy na idiotów przekraczających prędkość -
    zgłaszajmy takie rzeczy, spisujmy sobie nr oficera przyjmującego
    skargę, sprawdzajmy czy interwencja została podjęta.
  • turtle3 24.06.10, 15:42
    Każda strona tej sytuacji jest w jakimś stopniu winna. Kto najbardziej
    wiadomo, ale w sumie nie ma sensu ustalać procentowo kto w jakim stopniu
    ponosi odpowiedzialność. KEN zostanie wkrótce poszerzona do Wąwozowej,
    także rajdowisko się wydłuży. Zastanawiam się, czy można by tam
    zainstalować jakiś sprytny fotoradar, skoro od dawna wiadomo, że te rajdy
    się tam odbywają.
  • hayet 24.06.10, 16:03
    nie nadazylby strzelac fotek
  • rosolsky_jdm 24.06.10, 18:14
    Ja zapytam tylko, uzupełniając moją wypowiedź w odpowiedzi do antywersala.

    Jeśli dziewczyna mieszkała tam, to z Twojej wypowiedzi wynika, ze doskonale wiedziała, co tam się dzieje w nocy. To po co pchała się tuż przed samochód?

    Poza tym żadne okoliczności, ilośc mieszkańców, charakterystyka ursynowa nie usprawiedliwią faktu, że dziewczyna złamała prawo w większej ilości podpunktów, niż Michał.

    pozdrawiam
    Rosolsky
  • hayet 24.06.10, 18:57

    oho, czyli potwierdzily sie moje domysly, ze kolega rosolsky tez
    lubi tjuning ;) i okazal sie kolega kierwocy auta, ktore potracila
    dziewczyne...
    najlepiej zwalic teraz wszystko na michala, ktory pewnie ursynowa
    nie zna i dlatego pozwolil sobie na jazde 100km/h w terenie
    zabudowanym...prawda? a tu jakas baba wylazla mu pod kola i biedak
    musial hamowac w innym przypadku pewnei wcisnalby wiecej...moze
    150km/h?

    ja chetnie pogadam face to face o tym, internet nie jest dla mnei
    zadna zaslona ;) jak juz bedzie sie jakas dyskusja szykowac to
    zaprosmy kierowcow motoyckli, ktorzy tez lubia szarzowac po KENie
    albo Rosola ;)
  • hayet 24.06.10, 18:59
    bo michal ursynowa nei zna
  • foxx 24.06.10, 19:43
    Byłem na miejscu tego makabrycznego wypadku, tuż po tym jak
    usłyszaem, że zdarzyło się coś strasznego... Czy ktoś z was widział
    ślady hamowania Hondy?... Przed miejscem uderzenia dziewczyny, ślady
    hamowania (symetryczne!) miały około 10m. Potem około 10m przerwy i
    kolejne ślady hamowania o długosci około 25-30m. Co spowodowało tą
    ok. 10-metrową przerwę w śladzie hamowania???... Prawdopodobnie siła
    z jaką dziewczyna zostało uderzona, a dokładniej "zgarnieta" z
    jezdni. Uderzenie musiało odciażyć przód samochodu, że koła straciły
    na moment kontakt z jezdnią i nie zostawiały śladów hamowania.
    Dodamtylko, że w przedniej szybie (szyba klejona!) hondy była wybita
    potężna dziura o średnicy ok. 50-70cm. Wyglądało to tak, jakby ciało
    wpadło do wnętrza samochodu... Czy tak się dzieje, gdy samochód
    potrąca pieszego przy prędkości 50-70km/h?
    P.S.
    Jakiś "znawca" kodeksu drgowego napisał, że w nocy w mieście
    obowiązuje ograniczenie do 60km/h. Zgadza się, ale od godz. 23:00.
    Wypadek zdarzył się ok. 21:30.

    Współczyję wszystkim uczestnikom tego wypadku i ich bliskim.
    Niech ta tragedia będzie przestrogą dla nas wszystkich.
  • rosolsky_jdm 26.06.10, 01:56
    Pozwolę sobie jeszcze odpisac na ten totalny idiotyzm.

    To brzmi jak teorie zamachu dokonanego przez zielone ludziki w Smoleńsku.

    "Co spowodowało tą ok. 10-metrową przerwę w śladzie hamowania???"

    A pomyślałeś o tym, że jeśli kierowca dostaje w twarz szybą przygniecioną ciałem, może na moment odpuścic hamulec? Bo czemu zostawiły ślady toczenia się a hamowania już nie?
  • rosolsky_jdm 24.06.10, 21:42
    Tak, jestem znajomym Michała. Ale co to zmienia?
    Jeśli o moje zdanie chodzi, to oboje popełnili tam błąd, jedno już cenę za to zapłaciło, drugie zapłaci... Oby ta cena była adekwatna do błędu.
    Bo Michał popełnił jedno wykroczenie, a dziewczyna dwa. Gdyby poszła do przejścia dla pieszych, nic by się nie stało, żyłaby do dzisiaj.
  • jotka001 24.06.10, 22:02
    rosolsky_jdm napisał:
    > Gdyby poszła do przejścia dla pieszych, nic by się nie stało,
    żyłaby do dzisiaj.

    Niekoniecznie. Wiele razy widzę buraków, którzy już na czerwonym
    świetle wjeżdżają na skrzyżownie lub przejeżdżają przez nie z dużą
    prędkością. Codziennie po kilka razy jeżdżę KENem i Rosoła, i bardzo
    często widuję takie zachowanie. Właściwie prawie nie ma dnia, żebym
    kilku takich nie spotkała. I robią to z pełną premedytacją, często
    jeszcze przyśpieszając przed skrzyżowniem. Więc nie pisz z taką
    pewnością, że dziewczyna by żyła, bo może twój kumpel był właśnie z
    takich, dla których zatrzymanie samochodu, gdy zapala się żółte
    świetło, to wielki dyshonor.
  • pete_waw 24.06.10, 22:16
    dla ścisłości szanowna JOTKA001: ten kierowca JEST, a nie BYŁ więc
    proponuję nie grzebać sprawcy wypadku za życia...
  • jotka001 25.06.10, 18:40
    Nie to miałam na myśli, ale rzeczywiście zabrzmiało niewłaściwie.
    Chodziło mi o to, że może w przeszłości się tak zachowywał (mówię o
    zachowaniach typu: przejeżdżanie na czerwonym czy wymijanie
    samochodu przepuszczającego pieszych na pasach).
  • antywersal 24.06.10, 22:57
    rosolsky_jdm napisał:

    > Tak, jestem znajomym Michała. Ale co to zmienia?
    > Jeśli o moje zdanie chodzi, to oboje popełnili tam błąd, jedno już cenę za to
    > zapłaciło, drugie zapłaci... Oby ta cena była adekwatna do błędu.
    > Bo Michał popełnił jedno wykroczenie, a dziewczyna dwa. Gdyby poszła do przejśc
    > ia dla pieszych, nic by się nie stało, żyłaby do dzisiaj.

    Po pierwsze ów Michał popełnił PRZESTĘPSTWO (z art. 177 par. 2 kodeksu karnego - zagrożone karą pozbawienia wolności do lat 8 !!!) a nie wykroczenie. Ale o tym przekona się po tym, jak zostaną mu przedstawione zarzuty przez prokuratora.

    Po drugie, wskaż jakie dwa wykroczenia popełniła dziewczyna która została zabita przez kierowcę ponad dwukrotnie przekraczającego dopuszczalną prędkość w tym rejonie - bo ja nie widzę dwóch, ale może mnie i innych oświecisz.
  • pete_waw 24.06.10, 23:20
    1. nie zachowanie szczególnej uwagi przy przechodzeniu przez ulicę
    2. przekraczenie tej ulicy w miejscu niedozwolonym

  • rosolsky_jdm 25.06.10, 00:07
    Heh, kolega antywersal chyba za dużo przed komputerem spędza czasu.

    Strasznieś nerwowy, panocku.

    Tak btw. masz cholerny radar w oczach i widziałeś to na żywo, że tak osądzasz, ile on tam jechał?

    Szkoda mi czasu na jałowe dyskusje z takimi osobami jak ty, więc nie oczekuj tutaj zbyt wielu moich odpowiedzi.

    Tylko błagam, nie baw się w sąd i nie oczerniaj Michała, bo może się okazac, że powiesz o jedno słowo za dużo i to w twojej sprawie sąd będzie się naradzał.

    pozdrawiam
  • antywersal 25.06.10, 00:38
    Rozumiem, że chcesz bronić kolegę - i chwała Ci za to. Ale tak jak piszesz - warto zachować obiektywizm. Zwróć również uwagę, że to o czym piszemy w tym wątku ani nie ma za cel nikogo oczerniać ani pogrążać, a jedynie uzmysłowić innym kierowcom, w jak tragicznej sytuacji można się znaleźć przez chwilę nieuwagi. Zaróno jako pieszy jak i jako kierowca. Osobiście współczuję obu panom - kierowcy i mężowi zmarłej tragicznie dziewczyny. Zgadzam się, że obaj potrzebują pomocy i obu zajmie wiele lat, zanim podniosą się psychicznie z tego co się stało. Jest wręcz bardzo prawdopodobne, że nigdy już nie będą takimi samymi osobami. Ale tym bardziej nie ma sensu zajmować się tu przerzucaniem argumentów, a zastanowić się, co zrobić, by al KEN na całej swej długości stała się wreszcie bezpieczniejsza.

    Wiem, że długie proste i szerokie odcinki kuszą by po nich gnać - ale to nie jest droga ekspersowa, tylko ulica w środku dzielnicy. Zastanówmy się wspólnie co należy zrobić, by uniknąć na przyszłość powtarzania się takiej sytuacji - płotki, fotoradary, inna synchronizacja świateł wymuszająca zatrzymanie (tak jak np. na Marszałkowskiej przed Litewską). Jest duże pole do popisu i to w interesie wszystkich...
  • rosolsky_jdm 25.06.10, 01:42
    Z tą synchronizacją już tak chyba jest, prawda?

    Tak, bronię kolegę, jednak bronię go przed polską mentalnością, kiedy ludzie bez osądu będą mówic już jak było.
    Nie chciałbym, żeby kiedyś doszło do sytuacji, że ktoś poczyta ten cały wątek, ale nie będzie znał finału sprawy i będzie miał o Michale takie a nie inne zdanie.
    Myślę, że można już zakończyc tą dyskusję, albo chociaż poczekac na wyrok sądu.
    Jedynie mam nadzieję, że nie będzie on zbyt surowy, bo chłopak i tak już dostał surową karę, szczególnie patrząc na jego obrażenia fizyczne, nie mówiąc o psychicznych, a o dziewczynie nie wspominając... no i żal faceta dziewczyny, na jego położenie w tej chwili nie mam już chyba nawet słów.
  • dziedzicznacytadelafinansjery 24.06.10, 19:11
    ...to niech przynajmniej będą łaskami mocno zwolnić, kiedy przejeżdżają przez
    przejście dla pieszych. Od rowerowców, czyli wyjątkowo opornej w stosowaniu się
    do przepisów oraz zdrowego rozsądku grupy, już nawet nie wymagam, żeby z tego
    roweru schodzili i go przeprowadzali tak jak kodeks każe, bo oni mają zawsze
    milion ważnych powodów, zeby robić po swojemu. Ale jakiś instynkt
    samozachowawczy powinien być górą nawet nad lenistwem.
    --
    "Metro" wrzucam do kosza
  • tommen 24.06.10, 21:57
    masz wyjątkowego pecha bo ja spotykam również normalnych rowerzystów

  • dziedzicznacytadelafinansjery 25.06.10, 10:09
    Normalni generalnie to mi nitespecjalnie przeszkadzają, co zrobić, że w pamięć
    zapadają tylko wariaci. Jak wszędzie zresztą - kto pamięta dzisiaj z drużyny
    argentyńskiej z lat 80. np. pana Jorge Burruchagę? A Maradonę każdy. To jest
    normalne, że nienormalni zapadają w pamięć.
    --
    "Metro" wrzucam do kosza
  • hypsilofodon 24.06.10, 20:22
    Napiszę kilka słów od siebie, bo do dziś nie mogę dość do równowagi po tym, co się wczoraj wydarzyło. Mieszkam w bloku naprzeciwko miejsca wypadku, akurat siedziałem przy komputerze , gdy nagle usłyszałem potworny huk i lekki pisk opon. Potem słychać było wycie silnika. Byłem przekonany że to motocyklista zderzył się z samochodem i że to motor tak wyje, wyjrzałem przez okno – była to godzina ~21:40 – i wtedy dopiero zobaczyłem co się naprawdę stało. W chwili wypadku było jeszcze zupełnie jasno, o tej porze widoczność była naprawdę dobra, szczególnie że to najdłuższy dzień w roku był. Nie wiem jak to możliwe ale gdy wyjrzałem przez okno to Policja już była na miejscu. Ciągle zastanawiam się nad jednym, zupełnie nie rozumiem dlaczego kierowca nie zauważył przebiegającej przez jezdnie pary. Jedyne wytłumaczenie dla mnie to to, że chłopak i dziewczyna biegli od strony wschodniej ulicy KEN i weszli prosto pod koła samochodu, albo kierowca po prostu się zagapił lub patrzył w inną stronę. Nie wiem czy kiedykolwiek tego sie dowiemy.
    Wiem natomiast jedno, to co wczoraj się wydarzyło było potwornym doświadczeniem. W takiej chwili człowiek uzmysławia sobie jak kruche i delikatne jest życie. Jak łatwo je stracić i jak szybko można je sobie spieprzyć. Przecież kierowca do końca życia będzie żył ze świadomością że zabił młodą dziewczynę, mąż tej dziewczyny będzie żył ze wspomnieniem tej chwili, a smutek i rozpacz ogarnie rodzinę i bliskich…
  • rosolsky_jdm 24.06.10, 21:38
    Mieszkasz tam i nie wiesz, że obok jest komenda policji? zastanawiające...
  • basta_wawa 24.06.10, 21:59
    Nie osądzajcie teraz nikogo puki nie wyjdzie kogo tak naprawdę jest wina, mozna
    spekulowac gdyby jechal troche wolniej (a moze jechal z dopuszczalna
    prdedkoscia, nie raz widzialem testy zderzeniowe w roznych syt i po tym auto
    kasacja) albo gdyby patrzyla na droge, mozna tez sobie pomyslec ze dziewczyna
    byla tak zajeta czyms ze nie widziala jadacego pojazdu lub tez mozna myslec w
    druga strone a moze kierowca zasłabł lub inne... Policja nie wie jeszcze co i
    jak a ludzie piszecie tak jak byscie byli i jedna i druga strona.. Jest to
    tragedia i dla jednej i dla drugiej strony nikt kto nie ma zamiaru popelnic
    samobójstwa nie rzuca sie pod kola i tez nie ma kierowcow którzy umyslnie chca
    kogos potracic. Wstrzymajmy sie z osadami...
  • weekenda 24.06.10, 22:13
    rosolsky_jdm napisał:
    > Mieszkasz tam i nie wiesz, że obok jest komenda policji?
    zastanawiające...

    Masz na myśli ten w budynku poczty? To nie komenda tylko posterunek
    i nie "jest" ale był. w zeszłym roku go zlikwidowali

    --
    W górach jest wszystko co kocham!
  • rosolsky_jdm 25.06.10, 00:14
    faktycznie, mój błąd. po prostu przejeżdżałem tam z miesiąc temu i stało dużo radiowozów, nie mieszkam w tamtych rejonach, jednak chodziłem do okolicznego liceum, wtedy jeszcze posterunek tam był.
  • antywersal 24.06.10, 22:50
    rosolsky_jdm napisał:

    > Mieszkasz tam i nie wiesz, że obok jest komenda policji? zastanawiające...

    Od ponad roku nie ma posterunku na Belgradzkiej - najbliższy i jedyny jest na Janowskiego 7.
  • rosolsky_jdm 25.06.10, 00:15
    tak jak napisałem, mój błąd.
    myślałem, że nadal tam jest. co nie zmienia faktu, że policja pojawiła się szybko, co jest akurat pocieszające.
  • umikelo 25.06.10, 11:52
    W momencie wypadku radiowóz zbliżał się do wjazdu na skrzyżowanie od strony ken
    49. Bardzo prawdopodobne, że ci policjanci byli również naocznymi świadkami, jak
    kierowcy wyprzedzani przez hondę.
  • pete_waw 25.06.10, 00:12
    jeśli nie dostałes ode mnia maila, to prosze o kontakt na priv.

    Pozdrawiam
  • asas2010 24.06.10, 22:17
    Ja podobnie wybiegłam na balkon zaraz po usłyszeniu dokładnie tego, o czym
    napisałeś. Wydaje mi się, że Policja przypadkowo jechała za kierowcą, ale to
    raczej nie był pościg, bo włączyli koguta dopiero po wypadku. Ciekawe, czy fakt
    jadącego radiowozu za hondą mógł w tym tragicznym momencie na moment rozproszyć
    kierowcę. To w sumie dziwne, że jechali za pędzącym autem i nie zatrzymali go
    wcześniej, skoro przekroczył prędkość...Dosłownie 2 min. potem nadjechał drugi
    radiowóz. Dla mnie bardziej zastanawiające jest to, że do przyjazdu karetki (ok
    10 min) Policja nie podjęła żadnej reanimacji. Latali w kółko. Pytanie, czy to
    by coś dało. Dziewczyna leżała nietknięta do przyjazdu karetki. Szokujący był
    krzyk chłopaka, w pierwszej chwili myślałam,że to kierowca w szoku. Podobnie
    jestem w szoku od wczoraj, ciągle obserwuję to miejsce, myślę co z jej rodziną...
  • piorun.g 24.06.10, 23:50
    jechałem w przeciwną stronę
    honda naprawdę długo się zatrzymywała
    pisk opon, chłopak biegnący za dziewczyną i samochodem (nie wiem czy
    to byląż czy kolega...) parę samochodów dalej jechała policja
    pierwsza moja myśl jak to zobaczyłem BOŻE, ZABIŁ DZIEWCZYNĘ!!!
    wiele wypadków widziałem
    tu nie było nawet jak pomagać
    MASAKRA!!!
    nie wiem kto zawinił
    wracałem tą samą drogą 10 min póżniej
    jakiś chłopak strasznie zdenerwowany
    (prawdopodobnie kierowca hondy)rozmawia z policją a raczej
    wykrzykuje coś w ich stronę, ma rękę w gipsie
    jeżwli to był kierowca hondy(a napewno był)chyba nie powinien
    prowadzić
    chłopak który wcześniej biegł za dziewczyną, załamany siedział pod
    drzewem
    tylko patrzył na dziewczynę
    nieobecny
    o dziewczynie nie będę pisał
    chwilę pożniej jechała karetka
    TRAGEDIA
  • antywersal 25.06.10, 00:00
    To był jej mąż ...
  • rosolsky_jdm 25.06.10, 00:20
    Dla męża to na pewno ogromna tragedia, ale przecież gdyby powiedział "nie, idziemy do przejścia dla pieszych", może i byliby nadal szczęśliwi?
  • rosolsky_jdm 25.06.10, 00:19
    I już osąd. Proszę, ludzie, wstrzymajcie się z osądami. Wiadomo, przypuszczenia, ale nie piszcie na pewno, jeśli nie jesteście pewni na 100%...
  • pete_waw 25.06.10, 00:21
    rosolsky_jdm napisał:

    > I już osąd. Proszę, ludzie, wstrzymajcie się z osądami. Wiadomo,
    przypuszczenia
    > , ale nie piszcie na pewno, jeśli nie jesteście pewni na 100%...

    DOKŁADNIE!!!
    i nie licytujmy się ile kto wykroczeń popełnił bo każde z nich może
    mieć zupełnie inną wagę. Nie zastanawiajmy się też czy każdy z nich
    był WYKROCZENIEM czy PRZESTĘPSTWEM -od tego jest wymiar
    sprawiedliwości a nie uczestnicy forum gazeta.pl
  • rosolsky_jdm 25.06.10, 00:27
    Szczególnie, że coś mi się wydaje, że dużo osób wypowiadających się na takich forach to ludzie, którzy nie zrealizowali się w życiu i znaleźli sobie sposób na bycie w centrum uwagi.
    Ja na forum zarejestrowałem się tylko i wyłącznie w sprawie tego wypadku, już jest pomoc, za którą dziękuję bardzo koledze Pete_waw i właśnie o to w tym wszystkim chodzi, żeby sobie pomagac, a nie rzucac kamienie we wszystkich na około.
    pozdrawiam
    Rosolsky
  • pete_waw 25.06.10, 00:33
    rosolsky_jdm napisał:

    > Szczególnie, że coś mi się wydaje, że dużo osób wypowiadających
    się na takich f
    > orach to ludzie, którzy nie zrealizowali się w życiu i znaleźli
    sobie sposób na
    > bycie w centrum uwagi.
    > Ja na forum zarejestrowałem się tylko i wyłącznie w sprawie tego
    wypadku, już j
    > est pomoc, za którą dziękuję bardzo koledze Pete_waw i właśnie o
    to w tym wszys
    > tkim chodzi, żeby sobie pomagac, a nie rzucac kamienie we
    wszystkich na około.
    > pozdrawiam
    > Rosolsky
    pomagać sobie nalezy zawsze i wszędzie, a zwlaszcza wtedy gdy
    jednoznaczna ocena wydarzeń nie jest na gorąco możliwa:)

  • hayet 25.06.10, 11:57
    rosolsky_jdm napisał:

    > Szczególnie, że coś mi się wydaje, że dużo osób wypowiadających
    się na takich f
    > orach to ludzie, którzy nie zrealizowali się w życiu i znaleźli
    sobie sposób na
    > bycie w centrum uwagi.
    > Ja na forum zarejestrowałem się tylko i wyłącznie w sprawie tego
    wypadku, już j
    > est pomoc, za którą dziękuję bardzo koledze Pete_waw i właśnie o
    to w tym wszys
    > tkim chodzi, żeby sobie pomagac, a nie rzucac kamienie we
    wszystkich na około.
    > pozdrawiam
    > Rosolsky


    oczywiscie ;) sami frustraci tu siedza, ktorzy sie nudzili az do
    tego wypadku bo w koncu moga sobi eporzucac kamieniami ;)
    jak sam napisales, nie meiszkasz w okolicy to nei wiesz co tu sie
    dzieje. wyscigi i pokazy ile fabryka dala to codziennosc, ludzie
    normlani maja dosyc takich zabaw jak i teog, ze nic sie nei da z tym
    zrobic, wiec taka tragedia to byla po prostu kwestia czasu.moze
    teraz kierwoca, ktory lubilam wdepnac pedal gazu po torze zwanym al.
    ken troche pomysli i sie zastanowi czy warto
  • rosolsky_jdm 25.06.10, 00:17
    Ciarki idą, jak się to czyta.
    Jednak to normalne, że o tej porze nikt nie zatrzyma samochodu jadącego nawet 80km/h, bo niejednokrotnie policjanci sami z taką prędkością jeżdżą.

    A nie jest też tajemnicą, ze umiejętnośc pierwszej pomocy w naszym narodzie jest czymś mało znanym, niestety.
  • piorun.g 25.06.10, 00:43
    nie zatrzymałem się głównie z tego powodu że za hondą jechał radiowóz
    kurs pierwszej pomocy przechodziłem kilkakrotnie z racji
    wykonywanego zawodu
    jak i większość moich znajomych
    ale tu naprawde nie dało by się pomóc
    nawet żaden lekaż nie dałby rady
    mżawka może i wydłużyła drogę chamowania ale ona i przy dużym
    deszczu byłaby długa
    honda z pewnością jechała bardzo szybko
    a żadna pierwsza pomoc nic by nie dała
    NIESTETY
  • rosolsky_jdm 25.06.10, 01:48
    dopercyzuję, chodziło mi o to, że policjanci rzadko umieją udzielac pierwszej pomocy.
    a o mżawce miałem na myśli fakt, że pierwsze minuty normalnego deszczu, albo padająca przez dłuższą chwilę mżawka jest niebezpieczna, ponieważ na ulicy tworzy się warstwa przypominająca w śliskości lód. szczególnie, kiedy wcześniej jest ciepło, sucho i z łatwością wzbija się w powietrze piach i pył.
    a tak dla ścisłości. Honda przekroczyła z pewnością limit prędkości. a czy jechała bardzo szybko, ustalą biegli sądowi.
    pozdrawiam
  • hypsilofodon 25.06.10, 00:30
    Tak, policja musiala być w pobliżu. Widziałem dokładnie to wszystko
    co opisałaś, krzyk męża, próba reanimowania żony, policja go
    odciągała i w końcu zabrała do samochodu. Kierowca hondy został
    przez policję wyciągnięty z samochodu i siedział pod drzewem. To
    było przerażające. Ciągle patrze na to miejsce i wydaje mi się że
    widzę to wszystko.

    Do kolegi rosolsky_jdm - wbrew temu co piszesz nikogo nie oceniam i
    nie feruję wyroków. Nie potrafię powiedzieć kto zawinił bo nie
    widziałem zdarzenia od początku (i całe szczęście dla mnie). Zadałem
    normalne pytanie które jest we mnie, bo to ogromna tragedia.
  • veteran 25.06.10, 00:45
    > Podobnie jestem w szoku od wczoraj, ciągle obserwuję to miejsce,
    > myślę co z jej rodziną...

    Wyszedłem z metra godzinę po wypadku i szedłem w stronę Płaskowickiej po stronie
    KEN, gdzie wydarzył się ten wypadek. Zawiał wiatr i z głowy tej tragicznie
    zmarłej młodej dziewczyny osunął się czarny worek. Widziałem jej twarz i długo
    tego widoku nie zapomnę :(

    Nie wierze w żadne tłumaczenia znajomych kierowcy! To auto z przodu wyglądało
    jakby zderzyło się z motorem a nie człowiekiem. Wgnieciona klapa, rozbita szyba.
    Tak nie wygląda auto po zderzeniu z człowiekiem przy przepisowej prędkości! Do
    tego te sportowe koła, kompletnie nie nadające się do jazdy w takich warunkach.
    I jeszcze pisząc, że miał koła na tor! Od kiedy KEN to jest tor?

    Dodam, że tak jak wielu z was mieszkam w okolicy, okna mam na KEN i szczególnie
    latem boleśnie odczuwam D E B I L I na motorach bez tłumików pędzących po KEN
    jak tylko pojawi się ładna pogoda, a także pędzące samochody (często też głośne,
    tuningowane). Nie wiem czy to jest pierwszy trup w naszej okolicy czy nie
    (pamiętam śmierć małej Zosi kilka lat temu na przejściu trochę dalej przy
    Jeżewskiego), ale pytanie brzmi: ile trupów potrzeba jeszcze by postawiony
    został tu radar taki jak stoi Pileckiego na wysokości Herbsta? Tam zginęły
    przebiegając przez podobnie szeroka drogę chyba trzy osoby zanim ktoś poszedł po
    rozum do głowy i postawił radar a także światła. Odległość od ronda z
    Płaskowickiej do świateł przy KEN 46 i KEN 48 bez przejścia też woła o POMSTĘ do
    nieba. To jest miasto, osiedla, a nie miejsce na drogę ekspresową na Kabaty!!!
    Ile trzeba nadłożyć drogi by wychodząc z apteki lub Telepizzy bezpiecznie
    przejść na drugą stronę (czyli wyznaczonym przejściem) i dojść np. do jakiegoś
    banku przy KEN 49???

    Szkoda dziewczyny, taka młoda :( Strasznie współczuje mężowi!
  • asas2010 25.06.10, 01:09
    Też czasem przełaziłam przez krzaczki na KENie, bo mi się nie chciało iść do
    któregoś z przejść (Płaskowickiej lub z drugiej strony przy stacji natolin).Ale
    never again. Moim zdaniem to rzeczywiście upierdliwe dla ludzi mieszkających i
    korzystających z lokali usługowych na KENie. Ale jedynym wyjściem jest przejście
    ze światłami, bo pasy i tak każdy by olał. Pasy, nie-pasy, boli tak samo. A
    czerwone światło jednak działa bardziej. Też mam okna na KEN i w lecie muszę
    spać przy zamkniętych, strasznie niesie. Coś za coś - miasto. A jak słyszę
    motocykle to mnie ciarki zawsze przechodzą.
  • rosolsky_jdm 25.06.10, 01:27
    Wierz sobie w co chcesz, mamy wolnośc, demokrację etc.

    Ale faktem jest, że Hondy mają bardzo cienkie blachy.
    Przez to stają się lżejsze, ale i podatniejsze na wszelkie uderzenia i wypadki. Niestety, ten samochód mógł tak wyglądac nawet po zderzeniu z człowiekiem z prędkości 40km/h.
    Moja poprzednia honda, mimo że nowszej generacji, po wypadku na puławskiej (nie, nie z mojej winy, uprzedzając posty), wyglądała jak po zderzeniu z pociągiem, a zderzenie było z prędkości ok. 50km/h.
    Tyle w temacie widocznych uszkodzeń samochodu.
  • antywersal 25.06.10, 01:34
    www.tvp.pl/warszawa/informacyjne/raport-na-goraco/wideo/24062010/2026673 - relacja z wypadku.

    "Para nie spodziewała się, że z ogromną prędkością nadjedzie Honda. Mężczyźnie udało się uciec. Potrącona kobieta zmarła na miejscu. Ranny odłamkami szyby został kierowca. Po zbadaniu drogi hamowania okazało się, że samochód pędził z niedozwoloną prędkością"

  • veteran 25.06.10, 01:40
    antywersal napisała:

    > "Po zbadaniu drogi hamowania okazało się, że samochód pędził
    > z niedozwoloną prędkością"

    KOLEGĘ kierowcy Hondy chcesz przekonać? Jego przekona dopiero wyrok Sądu a ten
    miejmy nadzieję będzie sprawiedliwy, choć dziewczynie życia już nic nie wróci :(
  • rosolsky_jdm 25.06.10, 01:45
    Ehh, narodzie, narodzie. Chciałoby się Marszałka zacytowac, ale nie można przeklinac na forum publicznym.

    Jak już napisałem, oboje popełnili błąd. On przekraczając 50km/h, ona, wychodząc na środek ulicy w niedozwolonym miejscu.

    Problem z dziennikarzami polega na tym, że oni lubują się w takich sensacjach i napiszą, że "pędził" z "ogromną prędkością", mimo, że może się okazac, że jechał 80. To też za dużo, ale sformułowania pismaków sugerują conajmniej 200...

    kończąc wypowiedz... tak, przekona mnie dopiero wyrok sądu, ale to chyba każdy powinien tak podejśc do sytuacji, prawda? Dla ciebie ważniejszy jest wyrok sądu czy to, co powiedział ktoś, kto nawet nie był przy tym zdarzeniu?
  • veteran 25.06.10, 01:56
    > Ehh, narodzie, narodzie. Chciałoby się Marszałka zacytowac, ale
    > nie można przeklinac na forum publicznym.

    Ależ pozwólmy sobie! Masz na myśli Piłsudskiego i sławne "Polacy to naród
    idiotów" ? Super! Doskonale pasuje do tych, których widuję codziennie z okna
    jeżdżących po KEN między Płaskowickiej a Belgradzką. Nie wszystkich oczywiście
    by być sprawiedliwym, ale zapraszam kiedyś na balkon w pogodny dzień. Pooglądamy
    idiotów razem.

    > Problem z dziennikarzami polega na tym, że oni lubują się w takich >
    sensacjach i napiszą, że "pędził" z "ogromną prędkością", mimo, że > może się
    okazac, że jechał 80. To też za dużo, ale sformułowania
    > pismaków sugerują conajmniej 200...

    To policja ustaliła prędkość na podstawie pomiaru drogi hamowania a nie
    dziennikarz, RODAKU.

    > kończąc wypowiedz... tak, przekona mnie dopiero wyrok sądu, ale to > chyba
    każdy powinien tak podejśc do sytuacji, prawda? Dla ciebie
    > ważniejszy jest wyrok sądu czy to, co powiedział ktoś, kto nawet
    > nie był przy tym zdarzeniu?

    Najważniejszy będzie wyrok Sądu. Różnica między nami polega na tym, że ja tu
    mieszkam na co dzień i widzę co się dzieje na KEN w tym miejscu odkąd aleja
    stała się dwupasmowa, a Ty jesteś kolegą kierowcy Hondy. I to jest zasadnicza
    różnica w ocenie tego co się stało.

    Wyrok końcowy zostawiam oczywiście Sądowi. Według mnie nie będzie on łaskawy dla
    Twojego kolegi (też współczuje! wiem, że on tego nie zrobił CELOWO), ale to MOJE
    subiektywne zdanie poparte tym co widziałem na miejscu tego wypadku i widuje w
    tym miejscu.
  • rosolsky_jdm 25.06.10, 02:19
    Nie, miałem na myśli "Naród wspaniały, tylko ludzie ku...".
    Ciekawe ile postoi na tym forum.

    Ja zapraszam w pogodną noc na sobieskiego, istne tutaj wyścigi motocyklistów.

    Nie chcę usprawiedliwiac Michała, bo jeśli przekroczył prędkośc, to już się tego nie wróci, ale zastanawia mnie tym bardziej, czemu ktoś się pcha na ulicę, widząc głośny samochód?
    bez sensu... bez sensu...
  • hayet 25.06.10, 11:50
    rosolsky
    niby nie bronis zkolegi, ale caly czas go tluamczysz, nawet
    powulujesz sie na cienka blache hond, ktore nawet rpzy 40km/h
    wygladalyby tak jak auto kolegi po feralnym wypadku...az strach
    jezdzic w takim razie honda bo byle przeszkoda i dziura w
    samochodzie gotowa

    powiedz tak z reka an sercu, ze nigdy w zyciu ty czy kumple z
    podrasowanymi autami nie jechala 100km/h po KENie czy innych
    miejskich ulicach? jesli pwoeisz, ze nigdy to ja nei wierze...bo
    jednak codziennie praktycznie slychac ryk silnikow czy to
    samochodowych czy motocyklow, pisk opon...
    jasne, ze celowo nei zrobil, ale jesli wsiada za kolko, wciska pedal
    gazu przekraczajac znacznie dozwolona predkosc to chyba swiadomy
    jest tego jak to sie moze skonczyc, jelsi nie to nie powinien miec
    prawa jazdy...i to jzu tyczy sie ogolu, nie tylko twojego kolegi,
    ktory spieprzyl sobie zycie, zakladam,z e to mlody chlopak.zabil
    drugiego czlowieka-to musi byc straszne.
    napisalas, ze gdyby szli po przejsciu to pewnei byliby nadal
    szczesliwi-jestes pewien bo ja nie. jak pisalam, jestem piesza, mam
    dwoje dzieci i nawet tam gdzie jest sygnalizacja swietlna, na pasach
    nei czuje sie bezpiecznei bo zdarzyly sie rozne historie, a tez nei
    raz spotkalam sie z taka "zabawa" kierowcy podrasowanego samochodu,
    ktory niby przepuszcza, ale zaczyna "pospieszac" przechodnia
    regulujac odglos silnika-nie wiem jakt o sie prawidlowo nazywa, ale
    mysle, ze wiadomo o co chodzi. tak sie koncza zabawy
    nieodpowiedzialnych gowniarzy
    w zeszlym roku bylam swiadkiem smiertelnego wypadku motocyklisty i
    jego pasazerki-malzenstwo, na pulawskiej, gdzie jak wiadomo po
    otwarciu sezonu motocyklowego, odbywaja sie wysicgi co wieczor i co
    noc-mieszkalam tuz przy pulawskiej jak i przy warsztacie gdzie robia
    tunning i inne bajery...klienci warsztatu potrafili jechac szybko
    tuz przy placu zabaw pelnego dzieci a na zwrocenie uwagi rzucali
    wiazanki takei, ze az uszy wiedly.
  • fa-fik 25.06.10, 21:13
    Jeżeli chodzi o wypadek z udziałem motocylka na skrzyżowaniu
    Puławska/Kajakowa. Ta dwójka na motorze to rodzeństwo.
    Oczywiście to szczegół, ale jaka tragedia dla rodziców.
  • hayet 25.06.10, 21:40
    a slyszalam, ze to bylo malz. ktore zostawilo chyba 3 letnia corke -
    no ale to w sumie malo istotne i tak skutki straszne.
  • pete_waw 25.06.10, 01:44
    antywersal napisała:

    >>
    > "Para nie spodziewała się, że z ogromną prędkością nadjedzie
    Honda. Mężcz
    > yźnie udało się uciec. Potrącona kobieta zmarła na miejscu. Ranny
    odłamkami szy
    > by został kierowca. Po zbadaniu drogi hamowania okazało się, że
    samochód pędził
    > z niedozwoloną prędkością"
    >


    a co wiemy o pozycji świateł na pobliskim przejściu dla pieszych,
    widoczności w momencie wypadku, czasie pobytu pieszego na jezdni,
    czy chociażby stanie technicznym auta, mogącym miec wpływ na stopień
    jego uszkodzenia po wypadku?
  • antywersal 25.06.10, 02:20
    Prokuratura a następnie Sąd będą badać m.in.:

    - kierunek ruchu pieszych oraz miejsce w którym weszli na jezdnię
    - miejsce w którym nastąpiło pierwsze zetknięcie poszkodowanej z samochodem
    - prędkość z jaką poruszał się pojazd w chwili gdy szkodowana została uderzona
    - prędkość z jaką poruszał się pojazd w chwili gdy piesi weszli na jezdnię
    - miejsce w którym znajdował się pojazd w momencie gdy piesi weszli na jezdnię
    - prędkość poruszania się pieszych
    - stan zdrowia kierowcy oraz to czy mógł i powinien widzieć pieszych
    - w którym momencie kierowca powinien dostrzec pieszych ZBLIŻAJĄCYCH się do jezdni (zanim na nią weszli - co powinno skutkować zachowaniem szczególnej ostrożności zaróno u pieszych i kierowcy)
    - czy piesi widzieli pojazd, a jeśli tak, to w jakiej odległości i na ile przed wejściem na jezdnię
    - rozległość, rodzaj i charakter obrażeń
    - rodzaj uszkodzeń w pojeździe
    - droga hamowania
    -

    z pozostałych (równie istotnych ale nie kluczowych):
    - stan nawierzchni
    - widoczność
    - stan pojazdu (w tym reflektory, czy były wyposażone w przepisowe i HOMOLOGOWANE oświetlenie)
    - stan oświetlenia drogi (latarnie)

    Z dodatkowych składowych również czas reakcji psychomotorycznej kierującego, przeszłość kierującego (czy miał mandaty za wykroczenia w ruchu drogowym),

    Część z tych parametrów da się wyliczyć bardzo precyzyjnie. Inne dość precyzyjnie, na tyle by stwierdzić "poruszano się z prędkością nie mniejszą niż ...". I to wystarczy by móc ocenić w pełni okoliczności zdarzenia.
  • pete_waw 25.06.10, 11:01
    antywersal napisała:

    > Prokuratura a następnie Sąd będą badać m.in.:
    >
    słusznie napisałeś: badać BĘDĄ (a nie zbadali), zatem nie ferujmy
    wyroków bez wiedzy o tych parametrach. Do całej tej listy dodam
    (zapewne już znany) stan trzeźwości zarówno sprawcy jak i
    poszkodowanych
  • dziedzicznacytadelafinansjery 25.06.10, 15:00
    im mniejsza prędkość, tym większa szansa na jakikolwiek manewr w sytuacji
    niespodziewanej i nadzwyczajnej. Że "wszyscy jeżdżą 80" może jest i prawdą, ale
    nie wszystkim akurat musi się zdarzyć, że ktoś im wybiegnie pod koła. Większości
    pewnie się nie zdarzyło i nie zdarzy, dlatego panuje przekonanie, że 80 (90?
    100?) jest prędkością bezpieczną.

    I proszę nie opowiadać, że jeśli ja jadę, dajmy na to 50-60 km/h, bo za chwilę
    jest przejście dla pieszych, tak się składa, że na wysokości al. KEN 105 czy ile
    tam prawie zawsze zasłonięte przez furgonetkę), albo zwalniam przed przejściem,
    bo zwalnia ciężarówka na pasie obok, a ja nie wiem, czy ona zamierza skręcać,
    czy puszcza pieszego, to ci, którzy obok mnie śmigają 80 km/h robią wszystko w
    porządku.

    Niestety obowiązkiem uczestników ruchu jest też myśleć za innych. Oprócz
    myślenia za siebie oczywiście. I im częściej to sobie uświadamiamy, tym lepiej.

    --
    Tu się patrz!
    cytadela.salon24.pl
  • turtle3 25.06.10, 15:52
    Warto byłoby pociągnąć ten wątek, kiedy zostaną ustalone fakty, których
    teraz nie znamy i które uniemożliwiają chłodną ocenę sytuacji. Poza tym
    warto się zastanowić nad jakimś większym naciskiem w tej sprawie naszych
    dzielnicowych radnych (może ten radar nie jest niemożliwy). W końcu
    wyszyscy, który mieszkają przy KEN wiedzą, co tam się wieczorem i w nocy.
    Wystarczy wyjść po 23 i zobaczyć na własne oczy. Obawiam się jednak, że
    zgodnie ze staropolską tradycją pobiadolimy, na adwersarzach spy wieszać
    będziemy a za dwa tygodnie o sprawie będą pamiętać tylko zainteresowane
    strony:-(.
  • rosolsky_jdm 25.06.10, 15:59
    problem w tym, że jak było, tak będzie.

    mieszkam przy sobieskiego. wiele już tutaj było wypadków, spowodowanych nie prędkością 100km/h ale 200 i czasami pewnie więcej.

    Sobieskiego jest dużo ważniejszą arterią miasta niż ken i co się w tej sprawie zmieniło? nic. zlikwidowali tylko koleiny, przez które paradoskalnie ludzie jeździli tutaj wolniej.

    także w cuda na kenie proponuję nie wierzyc. jedynie każdy mieszkający tutaj wie, że nawet na pasach trzeba się 10 razy rozejrzec, czy nic nie jedzie.

    a uważam, że gdyby ta dziewczyna z mężem poszła do pasów, nic by się nie stało, bo na pasach myśli się spokojniej, a nie tutaj, na chybcika przebiec przez drogę, może się uda, może nie.
  • jotka001 25.06.10, 19:02
    rosolsky_jdm napisał:
    >nawet na pasach trzeba się 10 razy rozejrzec, czy nic nie jedzie.

    A dojeżdżając do pasów trzeba się 10 razy rozejrzeć czy nikt nie
    idzie i czy samochód na sąsiednim pasie nie zatrzymuje się, żeby
    przepuścić pieszych. Niestety nie wszyscy się do tego stosują, o
    czym pisałam już wcześniej.
  • hayet 25.06.10, 19:26

    no wlasnie..a czemu az tyle razy? bo w pl nie ma czegos takiego jak
    kultura jazdy...i jeszcze dlugo nie bedzie

  • allija 25.06.10, 20:37
    oczywiście, winny jest kierowca...
    Szkoda dziewczyny ale prawda jest taka, że to ona przechodziła w
    niedozwolonym miejscu a nie kierowca jechał po chodniku. Winę
    ewidentnie ponosi piesza. To czy kierowca jechał z taką czy inną
    predkością jest sprawą drugorzędną i nie ma żadnego związku z tym
    gdzie piesza przekraczała jezdnię. Wchodząc na nią poza pasami
    musiała mieć świadomośc, także jej mąż, że podejmuje ryzyko. Tym
    razem nie udało się co jej mąż będzie pewnie długo pamiętał, ona już
    nie.
    Mój znajomy potrącił kiedyś pieszą w podobnej sytuacji, tamta była
    dodatkowo pijana. Wypadek nie był tak tragiczny w skutkach, znajomy
    nie poniósł żadnej kary, bo niby za co? za głupotę innych?
    Kierowca ma prawo spodziewać się, że poza pasami nie spotka na
    swojej drodze pieszego. To "ma prawo" ma takie swoje konsekwencje że
    w takich miejscach kierowca nie musi patrzeć na pobocze /szukając
    ew. pieszych/, może skupić się wyłącznie na jezdni, na której także
    nie brakuje kierowców idiotów i jest na co uważać.
  • fa-fik 25.06.10, 20:56
    Oczywiście winę ponosi piesza przechodząca przez drogę w miejscu
    niedozwolonym. Ona już została ukarana i to najsurowszą z kar.
    Co do kierowcy. Nie będę go oceniał. Mam tylko nadzieję, że biegli
    wyliczą prędkość pojazdu i on tez nie uniknie odpowiedzialności.
  • antywersal 25.06.10, 21:12
    fa-fik napisała:

    > Oczywiście winę ponosi piesza przechodząca przez drogę w miejscu
    > niedozwolonym. Ona już została ukarana i to najsurowszą z kar.
    > Co do kierowcy. Nie będę go oceniał. Mam tylko nadzieję, że biegli
    > wyliczą prędkość pojazdu i on tez nie uniknie odpowiedzialności.

    Nie chcę nikogo oceniać, ale gdy czytam wypowiedzi na tym forum, mam wrażenie, że olbrzymia część ludzi nie miała w ręku tekstu prawa o ruchu drogowym, a swoje przekonanie o znajomości przepisów czerpią wyłącznie z własnej wyobraźni (lub raczej jej braku).

    Faktem jest, że piesza nie powinna była się pojawić na jezdni poza przejściem dla pieszych. Ale to nie wyłącza ABSOLUTNIE odpowiedzialności innych kierujących za:

    - obserwowanie cały czas nie tylko jezdni ale i otoczenia
    - zachowania dozwolonej i DOSTOSOWANEJ DO WARUNKÓW prędkości
    - zachowania SZCZEGÓLNEJ OSTROŻNOŚCI gdy coś wokół zapowiada ryzyko
    (np. pieszy na wysepce pomiędzy dwoma pasami jezdni lub podążąjący
    w kierunku jezdni w miejscu gdzie nie ma przejścia - to jest
    właśnie ograniczone zaufanie !!!

    Kierujący pojazdem - każdym, nie chodzi tylko o ten wypadek - musi pamiętać, że pieszy nie ma praktycznie żadnych szans w starciu z pojazdem, więc to na kierowcy (jako posiadaczowi 'niebezpiecznego narzędzia') spoczywa ciężar moralny należytego posługiwania się pojazdem i przewidywania różnych zachowań m.in. pieszych (ale również zwierząt - też często przyczyny wypadków).
  • antywersal 25.06.10, 21:03
    Masz nie daj Boże prawo jazdy? Jeśli tak (albo będziesz mieć w przyszłości) zapamiętaj raz na ZAWSZE - KAŻDY KIEROWCA MA BEZWZGLĘDNY OBOWIĄZEK OBSERWOWAĆ NIE TYLKO JEZDNIĘ ALE RÓWNIEŻ OTOCZENIE !!! Nie ma od tej reguły ŻADNEGO wyjątku !!!

    To co napisałaś, że: " w takich miejscach kierowca nie musi patrzeć na pobocze /szukając ew. pieszych/, może skupić się wyłącznie na jezdni jest nie tylko zaprzeczeniem elementarnych zasad logiki, ale również bezpieczeństwa i przepisów prawa o ruchu drogowym.

    Gdyby obowiązywał absurd do jakiego namawiasz, kierujący zwolniny byłby z konieczności obserwacji obszaru poza krawędziami jezdni, w tym np. bawiących się dzieci w pobliżu jezdni, które mogą nagle na nią wbiec np. za piłką. Na szczęście tak nie jest - i wbrew temu co piszesz należy przestrzegać m.in. zasady ograniczonego zaufania, polegającej również na obserwacji obszaru poza jezdnią i w jej sąsiedztwie, licząc się z tym, że właśnie z tego rejonu coś może nagle stanąć na drodze pojazdu. Gdyby było tak jak proponujesz, w wielu momentach życie zaskakiwałoby kierowców (np. pieszy biegnący do autobusu 'na skróty'). Podobnie gdy widzisz (bo właśnie obserwujesz teren wokół jezdni !!!) jadąc drogą poza obszarem zabudowanym, że pieszy porusza się poza krawędzią jezdni, masz obowiązek na niego uważać, zakładając wręcz że może niespodziewanie wtargnąć na jezdnię bo coś go wystraszy, zachwieje się, poślizgnie, przewróci (np. pijany). To jest właśnie 'ograniczone zaufanie do innych uczestników ruchu' - zakładanie, że może zachować się wbrew regułom i rozsądkowi. I dzięki temu stwarzasz sobie czas na ewentualną reakcję lub wręcz przygotowujesz się do manewru awaryjnego. Niestety mało osób tak do tego podchodzi i potem są tego negatywne skutki.

    Przemyśl na spokokjnie, czy aby na pewno jezdnia jest królestwem kierowców, w którym mogą czynić co tylko dusza zapragnie, a pieszy zbliżając się do niej ma podpisywać oświadcznie że przekracza ją na własne ryzyko i zwalnia z odpowiedzialności i myślenia innych uczestników ruchu. ;-))) W Europie nie znam kraju, gdzie tak by to działało...
  • allija 25.06.10, 21:21
    z toba to nawet nie zamierzam dyskutować bo i tak nic nie dociera.
    Oczywiście, kierowca ma oczy dookoła głowy, ma obserwować pobocze,
    drogę, światła, przejścia, inne samochody, własny samochód ze
    wskazaniem na predkościomierz, to co z przodu, z tyłu, z boku i czy
    przypadkiem antywersał nie wpitala się akurat na jezdnię bo ma taką
    fantazję żeby sobie przejść na drugą stronę.
    Proponuję zlkwidować wszelkie światła, przejścia i przepisy bo oczy
    kierowcy wystarczą mu za wszystko. No i obligatoryjnie zamontować
    limiter prędkości do wszystkich samochodów, na wszelki wypadek do
    40km/godz. To zwolni z myślenia wszystkich pieszych.
    A prawo jazdy, dzięki Bogu, mam od 81 roku, ciebie pewnie jeszcze na
    świecie nie było.
  • dwunastnica 25.06.10, 23:35
    Ale bzdury piszesz. A co to za sztuka obserwować otoczenie drogi ?
  • antywersal 26.06.10, 12:12
    Dokładnie! Ale jak widać niektórych to przerasta... A potem są właśnie pretensje do całego świata wkoło ale absolutnie nie do samej siebie.

    A w kwesti tego co napisała 'allija' - tak, ja potrafię obserwować wszystko co się dzieje wkoło, z przodu, z tyłu, wokół, i jeszcze panuję nad prędkością (bardziej na wyczucie i słuch - dźwięk silnika - niż prędkościomierz, ale z dokładnością 10-15 km/h mieszczę się w swojej ocenie prędkości z prędkościomierzem). Mam wewnątrz panoramiczne lusterko (42cm) i dzięki temu nie mam najmniejszego problemu z obserwacją tego co się dzieje wokół mnie również z tyłu. I dzięki temu wiele razy uniknąłem uderzenia z tyłu przed idiotów, którzy rozpędzili swoje 'plastikowe bolidy' a później nie mieli czym hamować...

    Wbrew pozorom to o czym pisze allija nie jest aż tak trudne - wystarczy chcieć a raczej odczuwać potrzebę, wówczas przychodzi to samo. Chyba że ktoś nie traktuje kierującego pojazdem jako łacznik pomiędzy pedałami a kierownicą - wówczas faktycznie można mieć problem by 'czuć samochód'.
  • allija 27.06.10, 04:33
    > Wbrew pozorom to o czym pisze allija nie jest aż tak trudne -
    wystarczy chcieć
    > a raczej odczuwać potrzebę, wówczas przychodzi to samo. Chyba że
    ktoś nie trakt
    > uje kierującego pojazdem jako łacznik pomiędzy pedałami a
    kierownicą - wówczas
    > faktycznie można mieć problem by 'czuć samochód'.


    Wbrew pozorom nie jest możliwe ciagłe obserwowanie pobocza w czasie
    jazdy. Choćby wykonując pewne manewry, chocby w niespodziewanych
    sytuacjach np. ktos zajedzie ci drogę co w zasadzie trudno nazwać
    niespodziewaną sytuacją bo jest nagminne. Jazda w mieście nie jest
    spokojnym "spacerkiem po jezdni" z relaksacyjną predkością 50km/godz
    kiedy to pan kierowca sunie spokojnie do celu nie odwracajac wzroku
    od przedniej szyby. Jest to dynamicznie zmieniajca się sytuacja,
    wymagajaca orientacji, uwagi i refleksu na jezdni o czym zapewne
    wiesz jako kierowca. I tak przy okazji, jazda z przepisową
    predkością w naszych warunkach jest duzo bardziej niebezpieczna dla
    jadącego i wszystkich użytkowników jezdni niż przeciętna prędkość z
    którą poruszaja się inni kierowcy. Udawanie, że jest inaczej jest
    zwyczajna obłudą.
  • dwunastnica 27.06.10, 23:20
    > jazda z przepisową predkością w naszych warunkach jest duzo bardziej >
    niebezpieczna dla jadącego i wszystkich użytkowników jezdni

    Może powiesz o co konkretnie Tobie chodzi, gdzie jest niebezpieczeństwo jazdy z
    przepisową prędkością ? Szczególnie dla pieszych.
  • magdz-iula 04.07.10, 21:53
    DZIEWCZYNA Z MĘŻEM PRZECHODZIŁA W NIEDOZWOLONYM MIEJSCU PARE KROKÓW
    OD PASÓW
    CHŁOPAK JECHAŁ Z NIEDOZWOLONĄ PRĘDKOŚCIA
    WSZYSCY TROJE NARUSZYLI PRZEPISY
    ALE CZEMU WIĘKSZOŚĆ LUDZI CZEPIA SIE JEDNEJ OSOBY
    FAKT SZKODA DZIEWCZYNY ONA JUŻ PONIOSŁA ODPOWIEDZIALNOŚĆ ZA
    LEKKOMYŚLNOŚĆ SWOJĄ I MĘŻA
    TERAZ MAM NADZIEJE ŻE OBYDWAJ PANOWIE ODPOWIEDZA W TAKIM SAMYM
    STOPNIU BO NA TYM SAMYM POZIOMIE SĄ WINNI
    A PAN antywersal TO JUŻ NIECH PRZYSTOPUJE Z TĄ GENIALNĄ SAMOOCENĄ

  • allija 25.06.10, 21:09
    a tak przy okazji uszkodzenia samochodu, mój syn kiedys wjechał na
    przejście rowerem w chwili kiedy zmieniło się światło na czerwone,
    nie zauważył. Kierowca-kobieta dla której zmieniło sie światło na
    zielone ruszyła i w efekcie stuknęła syna na tym rowerze. Jaka mogła
    byc prędkość obojga? znikoma raczej. Syn przeleciał nad samochodem i
    wylądował za nim na jezdni. Całe szczęście, że nic sie nie stało
    choć wyglądało groźnie.
    Tak więc z dziury w szybie nie wysuwałabym od razu jednoznacznych
    wniosków co do prędkości itp.
  • antywersal 25.06.10, 21:16
    Zapytam przewrotnie: czy w opisanej przez Ciebie sytuacji, też należy przyjąć, że wyłącznie winnym zdarzenia jest Twój syn? Bo można przecież przyjąć, że skoro kierująca pojazdem miała zielone światło, mogła obserwować wyłącznie jezdnię i nie patrzeć na boki, ruszyć śmiało, a każdy kto wtargnie przed nią robi to na swoje wyłączne ryzyko... ;-) ??? Ile razy zdarza się, że mimo zielonego światła, czeka się na ruszenie, widząc właśnie rowerzystę, pieszego pędzacego do autobusu, pijaczka, dziecko, psa, ... Przecież równie dobrze można ruszyć, a potem tłumaczyć potrąconemu spod samochodu: "Panie, pana nie miało tu prawa być!!!". Ale był...
  • allija 25.06.10, 21:22
    żarty...
  • hayet 25.06.10, 21:50
    ale czemu zarty? wjechal jzu na czerwonym, kierowca mial zielone
    czyli z twojego wczensiejszego wywodu wynika, ze kierowca nie ma
    obowiazku obserwacji tego co sie dzieje dookola a towj syn jej
    wjechal pod kola
    poza tym moim zdaniem to jak auto wyglada po wypadku jendak ma
    jakies znaczenie i zwiazek z predkoscia jaka jechalo i z czym sie
    zderzylo-chociaz jzu wiemy od rolskyego, z ehondy maj cienkie
    blachy ;)
  • rosolsky_jdm 26.06.10, 00:11
    ktoś tu w klawisze nie trafia.

    jedno trzeba sobie powiedziec. parę osób chce tutaj zrobic z pieszych święte krowy a z samochodów maszyny do zabijania.

    kierowca ma obowiązek obserwacji drogi, ale kończąc tą bezsensowną dyskusję, trzeba sobie powiedziec wprost. Nawet jeśli jakiś idiota wylezie na ulicę, to smutna prawda jest taka, że prawie na pewno nie przeżyje spotkania z samochodem. więc to do niego, z faktu woli życia, należy obowiązek uważania na samochody.
  • hypsilofodon 26.06.10, 01:16
    Kolego rosolsky, zarzucasz ludziom na tym forum że ferują wyroki w
    sprawie która jeszcze nie została wyjaśniona. Ale jak czytam Twoje
    wypowiedzi, to jesteś pierwszym, który to robi i dodatkowo wywiera
    presję w sprawie. Rozumiem że jesteś emocjonalnie zaangażowany w tą
    sprawę, ponieważ znasz osobę, która brała czynny udział w zdarzeniu.
    Niestety nie posiadasz pełnej wiedzy na temat zdarzenia, podejrzewam
    też, że nie byłeś na miejscu zdarzenia i czasami mijasz się z
    prawdą. Radziłbym więc ostrożnie ważyć słowa bo wypowiedź "Nawet
    jeśli jakiś idiota wlezie na ulicę" jest w wątku "Śmierć 23-latki w
    al. KEN" jest co najmniej nie na miejscu.

    Przeczytaj proszę swoją wypowiedź, ale nie napisaną przez kierowcę,
    tylko pieszego, wyglądałoby to mniej więcej tak:

    " jedno trzeba sobie powiedziec. parę osób chce tutaj zrobić z
    kierowców święte krowy a pieszych bezmyślny cel do zabijania.

    Pieszy ma obowiązek obserwacji drogi, ale kończąc tą bezsensowną
    dyskusję, trzeba sobie powiedzieć wprost. Nawet jeżeli jakiś idiota
    pędzi swoim samochodem przez dzielnicę Warszawy (zwaną także
    sypialnią Warszawy), to smutna prawda jest taka, że prawie na pewno
    nie będzie w stanie odpowiednio szybko zareagować na to co się
    dzieje w otoczeniu drogi i słabszy uczestnik ruchu drogowego -
    czytaj pieszy - nie wyjdzie z takiego zdarzenia z życiem. więc to do
    niego, z faktu że jest silniejszym, a jednocześnie odpowiedzialnym
    za innych uczestnikiem ruchu drogowego, należy obowiązek zwracania
    uwagi na pieszych"

    Nie podpisuję się pod tym co teraz napisałem i w żadnym wypadku nie
    odnoszę tego do sytuacji sprzed 3 dni. Chciałbym abyś zobaczył, jak
    mogą zostać odczytane Twoje wypowiedzi przez inne osoby na tym forum.
  • rosolsky_jdm 26.06.10, 01:41
    Sprostuję w takim razie.

    Chodzi mi o to, aby uczulic wszystkich, że każdy może byc w pewnym momencie pieszym. I jego obowiązkiem, nie wynikającym z litery prawa, obyczajów, zwyczajów etc, tylko ze zwykłej woli przeżycia jest to, żeby się po prostu pilnowac.

    A jeśli ktoś wychodzi na ulicę w nieoznakowanym miejscu tuż przed przejeżdżający samochód, to niestety, musi liczyc się z najgorszym.

    Podejrzewaj, podejrzewaj. Byłem na miejscu zdarzenia, dokładnie je oglądałem (brutalna prawda, worek ze zwłokami nie jest dla mnie żadnym strasznym widokiem). Dokładnie oglądałem ślady hamowania, miejsce uderzenia etc. Niestety, nie jestem biegłym, aby móc sporządzic dokumentację fotograficzną i nie tylko i samemu wyciągnąc wnioski z tego, co widziałem.
  • hypsilofodon 26.06.10, 02:19
    W przeciwieństwie do Ciebie, na mnie widok ciała młodej dziewczyny
    leżącej na jezdni i stygnącej robi ogromne wrażenie, a huk uderzenia
    słyszę do dziś.

    Jesteś pracownikiem służb mundurowych że miałeś okazję dokładnie
    zapoznać się ze śladami hamowania i okolicznościami ? Z tego co
    widziałem to policja nie pozwalała nikomu postronnemu wchodzić na
    jezdnię i zbliżać się do miejsca wypadku (może oprócz operatora TVP
    Info). Cała akcja zakończyla się około godziny 1 w nocy, ale wówczas
    bardzo mocno lało i wszelkie ślady zaznaczone kredą na jezdni
    zostały zmyte przez deszcz.

    Mam do Ciebie pytanie, z tego co napisałeś rozumiem że małżeństwo
    wbiegło wprost pod pędzący samochód? To by znaczyło że kierowca
    rzeczywiście nie miał żadnej możliwości zareagować i uniknąć
    zderzenia.
    Możesz potwierdzić od której strony ulicy KEN para rozpoczęła
    przechodzenie przez jezdnie ? Czy od strony budynku Versal Podlaski
    czy też bloków na Meander ?
  • dzida-iq150 26.06.10, 02:01
    heeej, proponuję się uspokoić. W pierwszej turze wyborów w Warszawie na
    Kaczyńskiego głosowało kilkaset tysięcy osób, a to znaczy, że mimo
    ogólnej panującej tu inteligencji, częśc osób jednak nie patrzy na świat
    obiektywnie, my - mądrzejsi powinniśmy to ogarnąc ;)

    Do rzeczy:

    Debilom w sportowych samochodzikach i motocyklistom bez tłumików przy
    okazji STOP!


    Jakieś hasło ze słupa zerwane. Ja mówię STOP wszystkim, którzy jeżdżą jak
    ofiary losu blokując ruch i wprowadzając zamieszanie na nasze drogi.

    Prawdopodobnie, nawet gdyby ofiara również przebiegała w tym samym
    miejscu, ale kierowca zachował minimum rozumu poprzez dostosowanie
    prędkości do rejonu i warunków, to po pierwsze by ją zauważył w porę, a
    po drugie zdążyłby wyhamować lub potrącił z nieporównywalnie mniejszą
    siłą - tak czy tak, ofiara żyłaby, lub wręcz nie doszłoby do wypadku.


    Kierowca to nie jest święta krowa. Ma patrzeć, ale nie jest
    nadczłowiekiem, żeby widzieć wszystko. Zadaniem rodziców jest wychować
    dzieci w świadomości, że zbliżajac się do rzeki - mogą spodziewać się
    wody. Zbliżając się do szamba - mogą spodziewać się zapachu kupy.
    Zbliżając się do krawędzi - moga spaść, a dotykając wrzątku mogą się
    poparzyć. Zbliżając się do ulicy każdy z nas do cholery powinien
    spodziewać się samochodu, a nie ŻELEK HARIBO ku... mać. Proste i logiczne
    tak? Jest droga, po drodze poruszają sie samochody. No tak z reguły bywa,
    niestety mamy na tyle nie świadomych pieszych, że ofiary trzeba robić z
    kierowców. Proste, smutne, prawdziwe, NIESPRAWIEDLIWE.

    Ale niestety jaśnie pan kierowca, postanowił do 14 letniej Hondy
    założyć turbinę, spowodować wzrost mocy silnika do ponad 200 KM,
    przekroczył znacznie dopuszczalną prędkość (o rozsądnej nawet nie
    wspominając)i jako 'mistrz prostej' pokazał na co go stać.


    Jaśnie pan antywersal może czasami pomyśli, zanim napisze.

    Jest kilka rzeczy których nie zmienisz. 14 letni samochód to co innego
    niż czternastoletnia Honda - ale widzę, że twoje pojęcie o motoryzacji
    sprowadza się do starsze - gorsze - a uświadomić Tobie, że czasami jest
    odwrotnie raczej się nie uda. Niestety.

    Rozsądna prędkośc to jaka? Oczywiście 50km/h, tak? Bo co? Bo przepis?
    Wiesz co, przepisy mają to do siebie, że jeżeli ustawodawca coś spie...
    i wprowadzi przepis po prostu GŁUPI to się go nie przestrzega - to
    normalne działanie społeczeństwa i powinno dać do myślenia ustawodawcy, a
    nie hamować ruch. Samochodami jeżdżą ludzie, którzy się ŚPIESZĄ, a
    przejścia do pieszych są po to, żeby przez nie przechodzić, a nie ku...
    po to, żebyśmy my - kierowcy - stali jak debile na czerwonym nawet jak
    nikt nie idzie, ku....

    Tak jak napisał przedmówca - "debilom w pseudo-sportowych
    samochodzikach" STOP!


    Utwierdasz mnie w przekonaniu, że o motoryzacji wiesz tyle, co ja o
    budowie układu moczowego. Jeżeli nie odróżniasz "pseudo-sportowego"
    samochodu od profesjonalnie przygotowanego od podstaw samochodu...
    eeehh...

    Szkoda tylko młodej dziewczyny

    Szkoda PRZEDE WSZYSTKIM kierowcy, który ma teraz problem ze sobą i z
    prawem, bo jakaś młoda dziołcha wpadła mu pod koła, a on miał na to taki
    wpływ jak na to, z której strony wieje wiatr.

    żaden pieszy nie musi zakładać, że kierowca w terenie zabudowanym (i
    to gęsto, w miejscu gdzie co 100-150m są skrzyżowania) będzie poruszał
    się znacznie (!!!) ponad 100 km/h.


    Błąd. Każdy pieszy gatunku HOMO-SAPIENS, o ilorazie inteligencji powyżej
    30 MUSI zakładać, że samochód poruszający się po drodze DLA SAMOCHODÓW
    może jechać nawet 200 na godzine, bo nie wiem ku..., ktoś komuś umiera,
    ma samolot za piętnaście minut, albo dziewczyna mu rodzi. I nie zmienisz
    tego - ten ktoś będzie zapie...ł ile ma pod maską - a od Ciebie -
    PIESZEGO zależy to, czy wejdziesz mu pod koła czy nie.

    Psy powinno prowadzać się na smyczy, dzieci pod opieką rodziców za
    rączke, dorosłe osoby powinny być już świadome.

    Powinny.

    bo 14 letni silnik 1.4-1.6 jest mechanicznie równoważny silnikowi z
    traktorka do koszenia trawy - taka jest smutna prawda panowie 'pseudo-
    tunerzy', nawet jeśli bardzi nie chcecie się z tym pogodzić i wydaje się
    wam że macie super sportowe samochody, które głównie ryczą i śmierdzą,
    ale koło prawdziwych samochodów rajdowych nawet nie stały na parkingu...
    Chcecie się popisać i zaszpanować, kupcie Porsche, Corvettę, Jaguara, a
    nie przerabiajcie trupowate Golfy II i III i Hondy - bo to trochę tak,
    jakbyście doklejali sobie 5cm papieru do 'małego' żeby oszukać otoczenie,
    że jest dłuższy).


    Nie wku...aj mnie proszę. Pseudo to są nowe samochodu, śmierdzi ku... to
    z kibla, Corvetta, Jaguar i Porsche nie dorówna żadnej fajnie zrobionej
    Hondzie to trzy, a z porównaniem Hondy do Golfa trafiłeś idealnie. Jak
    porównać TOI TOI z Zamkiem w Malborku? Jedno i drugie ma ściany i sufit
    tak? Koniec podobieństw.

    kolega nie odróżnia toru od drogi publicznej.

    A ty odróżniasz? Widziałeś jakiś tor, na którym samochody PĘDZĄ 100KM/H?
    Chyba kartingowy dla kosiarek Husqvarny.

    Jeśli inni nawet tak jeżdżą, to zwalnia mnie to ze stosowania się do
    przepisów? Jak oni tak robią to ja też mogę/powinienem???


    Jeżeli wszyscy tak robią, to znaczy, że coś jest nie tak z przepisami.

    Tylko z jaką prędkością trzeba się poruszać, by faktycznie nałożyły
    się na siebie?


    Wystarczy stać w miejscu, ciężko Ci to ogarnąć? hahaha, Kto miał ciężko
    na zajęcia z optyki i co ma prędkośc do zjeżdżania się? hahaha cienko
    coś :D

    rejon przejścia dla pieszych i skrzyżowania jest oświetlony
    zdecydowanie lepiej niż przy Multikinie


    Zdarzenie miało miejsce POZA przejsciem dla pieszych oraz POZA
    skrzyzowaniem.

    nie był osobą jeżdzącą łagodnie i spokojnie

    Ale jako pieszy zawsze chodził na przejscia dla pieszych i nawet jak miał
    zielone to rozglądał się to na lewo to na prawo.

    I nie dlatego, że kierowcy to debile. On po prostu miał mózg i nie chciał
    zginąc, uważał na to co robi, wiedział, że droga jest dla samochodów a on
    nawet na przejsciu dla pieszych jest niejako intruzem. to normalne.

    Podstawową winą jest to, że chciał się popisać - być może przed samym
    sobą


    Podstawową winą jest to, że laska wlazła mu pod koła jak w amoku. Gdyby
    chciał się popisać jechałby 350, albo nawet 450 km/h. To nieważne, to nie
    on zawinił.

    Biegli ocenią, czy gdyby poruszał się maksymalnie 50 km/h zdążyłby
    wogóle dojechać do przebiegającej pary - z dużym prawdopodobieństwem
    można spodziewać się, że nie zdążyłby, i do śmiertelnego potrącenia by
    nie doszło.


    Gówno prawda. Najpierw było uderzenie - potem hamowanie. Dziewczyna
    wybiegła mu centralnie pod maske.

    NORMALNY kierowca przestrzega przepisów

    NORMALNY kierowca nie wyróżnia się z tłumu i jedzie jak inni. Kązdy
    jedzie tak, jak droga i warunki pozwalają. Jak będzie czteropasmowa
    autostrada i suchy słoneczny dzień, jakiś inteligent postawi ograniczenie
    do trzydziestu, to i tak wszyscy będą jechali conajmniej 120. To jest
    normalne. Poza tym poczytaj sobie troche badań. Im szybciej kierowca
    jedzie, tym bardziej koncentruje się na drodze i ma szybszy czas reakcji,
    przy 50 kmh/ można tylko zasnąć i wjechać nie w jedną osobe, ale w
    przystanek na którym stoi wycieczka z przedszkola. I wtedy ze swojej
    winy, nie z cudzej.

    Może właśnie to była JEDYNA przyczyna tego zdarzenia?

    Przyczyną tego zdarzenia było to, że lasce nie chciało wybrać się na
    przejście dla pieszych, kumasz?

    ilekroć zatrzymuję się przed pasami żeby
    przepuścić pieszych


    To nie przepuszczaj ich, bo żyjemy w kraju, w którym mozna kupic prawo
    jazdy i jechac po pijaku (nie wiadomo jak daleko, ale mozna), a piesi
    czesto nie ogarniaja i wleza takiemu pod koła, a potem płacz. W takich
    sytuacjach nie trzeba myslec, wystarczy popatrzec.
  • dzida-iq150 26.06.10, 02:26
    nei wiem co maja w tych
    pustych lbach, nei rozumiem co to za frajda jest jechac 100km/h po
    ulicach miasta.


    jedncyh jara seks z osobami tej samej plci, inni zbieraja znaczki,
    kolejni wpie...ja robaki, są też tacy, którzy lubia zagle. Są tacy,
    którzy jezdza 100km/h po miescie. I wiesz co? Jest ich w tym kraju
    dwadziescia milionów.

    z jaką prędkością poruszał się kierujący Hondą, że nie zdążył jej
    zauważyć, na wiele metrów zanim weszła na jezdnię - szczególnie etapu
    samego zbliżania się do jezdni, co też nie trwało 2 czy 3 sekundy, tylko
    znacznie więcej.


    Jeżeli wbiegła mu pod koła całośc mogła trwać dosłownie pół sekundy.

    Widocznie 'mistrz prostej'


    Własnie znalazłeś określenie dla 20 milionów kierowców w tym kraju. W
    przecienstwie do nich kierujacy tą Hondą dobrze radził sobie też na
    zakrętach.

    był tak zaślepiony patrzeniem na samą jezdnię, że nie oserwował
    pobocza i otoczenia jezdni


    Może coś mu wpadło do oka, może źle się poczuł, może miał awarię czegoś w
    samochodzie, może akurat grzebał w radiu, może ku... sobie nawiew
    regulował. był w miejscu, w którym nie powinno być na drodze nikogo, więc
    jebać szczególną ostrożność. Gdyby każdy miał zachowywać taką samą
    ostrożność na prostym odcinku z drogi z ograniczeniem predkosci jak dla
    rowerów i na równorzędnym ruchliwym skrzyzowaniu, to każdy kierowca
    srałby żarem na trzy metry.

    Mam nadzieję, że rodzina zabitej (czy wręcz zamordowanej - bo
    działanie kierowcy nosi znamiona umyślności, bo mógł i powienien liczyć
    się z konsekwencjami swojego sposobu jazdy i przewidywać jego skutki, a
    mimo to nie zwolnił w terenie zabudowanym) dopilnuje, żeby długo nie
    usiadł za kierownicą i miał duuuuużo czasu na przemyślenie skutków swojej
    bezmyślności i braku poszanowania zasad ustalanych dla wszystkich.


    Bezmyślna (albo niewidoma) była dziewczyna, która nie raczyła się
    obejrzeć, czy może ku... na ruchliwej najdłuższej na urysnowie drodze nie
    ma jebanego samochodu ku... mać. To nie spacerniak.

    'wejski tjuning' (pisownia zamierzona) jest jednym z głównych
    czynników sprawczych takich tragedii


    Zapomniales dodac, ze w tym przypadku nie mielismy do czynienia z
    wiejskim tuningiem, ale zakładam ze po prostu zapomniales.

    Po to producent przewidział określony silnik, moc, zawieszenie i
    hamulce w pojeździe, by takim pozostał


    Po to producent przewidział określony silnik, moc, zawieszenie i hamulce
    w pojeździe, by SPEŁNIAŁ JAKIEŚ DURNE NORMY EMISJI SPALIN I JEŹDZIŁ NA
    NORMALNYM PALIWIE I MÓGŁ NIM JEŹDZIĆ I DZIADEK I DWUEDZIESTOLATEK. Proste.

    A robienie z 'traktorka' bolidu świadczy o kompleksach właściciela -
    jeśli chciał mieć samochód wyścigowy, należało kupić taki jak pisałem
    wyżej.


    Szkoda mi klawiatury, jadę dalej.

    większosć 'speców' od 'ulepszania' fabrycznych konstrukcji, jest
    przekonana o tym, że ich samochody są bezpieczne, może nawet bardziej niż
    fabryczne.


    Wątpliwosci nie ulega to, że ta Honda była bezpieczniejsza niż fabryczna.

    Mało który 'spec' zwiększając moc lub moment obrotowy silnika pamięta
    o wzmocnieniu proporcjonalnie układu hamulcowego.


    w TEJ Hondzie hamulce były odpowiednie.

    Zwiększenie mocy i momentu wiąże się również z analogicznym
    dostosowaniem właściwości jezdnych takiego pojazdu - czyt. obniżenia i
    usztywnienia zawieszenia, dostosowania szerokości i profilu opon.


    Wszystko było zrobione.

    Ilu 'speców' pamięta, by wymienić płyn hamulcowy na taki, który ma
    wyższy punkt wrzenia? Czy wiedzą w ogóle co to jest, jak działa i do
    czego służy? Czy wiedzą o tym, że nawet 1-2% wody w płynie hamulcowym
    powoduje drastyczne obniżenie jego właściwości? A wodę płyn absorbuje
    nawet z powietrza...


    Nie bardzo wiem, do czego dążysz. Jesteś prawnikiem, czy mechanikiem, a
    może konstruktorem i projektantem samochodów? Chcesz powiedzieć, że TA
    konkretnie Honda była przykładem źle zbudowanego samochodu? Nie dasz rady.

    poczciwymm maluchem nie zdążyłby się rozpędzić a przez to dziewczyna
    zdążyłaby przebiec


    Po pierwsze zdążyłby się rozpędzić, a po drugie przez ulice się nie
    przebiega, tylko przechodzi, i nie środkiem ulicy ale w miejscach do tego
    wyznaczonych.

    Czy jako kierowca/pieszy, widząc 'malucha' w odległości 150-200 m,
    zakładałbyś, że w ciągu następnych 2-3 sekund pojawi się obok Ciebie?
    Raczej nie


    A powinieneś tak robić, bo 200 konne maluchy też po naszych drogach
    jeżdżą, i nie chcesz zginąć, więc patrzysz, patrzysz i patrzysz aż coś z
    tego patrzenia wywnioskujesz, a nie tylko "rzucasz okiem".

    każda użyta przez Was część składowa przeróbek była homologowana

    Nie widzę powiązania homologacji do wydajności. Jak założę sobie 12
    tłoczkowe hamulce produkowane przez Ferodo, ale sprzedawane bez
    homologacji przez firmę XYZ a do tego opony 255/45/17 produkowane w
    fabryce pirelli, ale sprzedawane BEZ homologacji przez firmę XYZ to w
    twoim prawniczym mniemaniu mój samochód nie będzie hamował, albo będzie
    robił to gorzej niż na seryjnym układzie hamulcowym? bez sensu.
    Głosowałeś na Kaczyńskiego?

    czy potraficie wskazać choćby dystans, jaki pokonuje dowlny pojazd
    (tuningowany lub nie) w ciągu 1 sekundy, poruszając się z prędkością 70
    km/h, 100 km/h, 150 km/h?


    To już kwestia debilizmu - czyli uczenia sie na pamiec, albo
    predyspozycji do liczenia. Ja na pamiec nie umiem uwazam to za kretynizm,
    a w pamieci w 3 sekundy policze - ale nie kazdy musi umiec. Po co mi ta
    wiedza? Ja jako kierowca musze wiedziec na jakim dystansie i jak
    najszybciej zatrzymac swoje auto, jeżeli na przejscie dla pieszych
    wejdzie mi jakis nieogarniety starzec.

    życiowej trzeba myśleć - nawet przy załatwianiu potrzeby
    fizjologicznej by nie zapomnieć zdjąc spodni ;-)))


    Przy wchodzeniu na srodek ruchliwej ulicy nie trzeba myslec. Wystarczy
    spojrzec.

    nie chciałbym czekać aż dojdzie do kolejnego zdarzenia.

    Idź pod rotunde albo to telewizji i tłumacz ludziom, zeby nie biegali bez
    opamietania po drogach jak zobaczą autobus który zajezdza na przystanek z
    drugiej strony ulicy.

    A może Ty lub Twoi koledzy choćby raz zdejmiecie nogę z gazu, zanim
    któryś z was podzieli los kolegi lub ofiary.


    Zwalniam przed kazdym skrzyzowaniem i przejsciem dla pieszych.

    Uwierz mi, że ja też lubię szybkie samochody i też mam ciężką nogę -
    ale trzeba wiedzieć gdzie i kiedy


    Gdzie i kiedy?

    Na pewno nie w terenie zabudowanym (i to gęsto !!!) w bezpośrednim
    sąsiedztwie przejścia dla pieszych (ile metrów za pasami ją 'trafił'? 15
    czy 20 ?)


    Skup się. 20 metrów od przejscia dla pieszych to najbezpieczniejsze
    miejsce do zapie...nia, bo myślisz sobie, że nie ma takich kretynów,
    którzy nie będą mieli ochoty się na nie udać, bo przeciez jest tak
    blisko...
  • antywersal 26.06.10, 12:44
    Ujmę to tak - przeczytałem cały Twój wywód. Kompletnie się z nim nie zgadzam. Dla mnie jest to niestety wyłącznie przejaw braku szacunku do innych uczestników ruch (pieszych, rowerzystów, kierowców) i świętego przekonania "mam prawo jazdy, wszyscy z drogi bo ja jadę!". Nie zamierzam Cię przekonywać czy to dobre podejście czy nie. Ty przecież wiesz lepiej, że ustawodawca jest głupi, piesi to samobójcy, a jeśli jesteś 20m za przejściem dla pieszych to wymagasz od innych racjonalnego zachowania. OK - myśl tak dalej. Paradoksalnie, nwet podoba mi się Twoje podejście - bo już ono samo wcześniej lub później wyeliminuje Cię z ruchu. Jeśli tylko Ciebie, nie ma problemu. Jeśli przy okazji kogoś jeszcze, to wówczas życie pokaże, czy Sąd będzie miał takie samo przekonanie jak Ty i czy swoją argumentacją przekonasz że jesteś niewinny.

    Moje podejście jest proste - gdyby przypadkiem zdażyło się tak, że inny kierowca trafi na mnie i spowoduje kolizję/wypadek (sprawdź na czym polega różnica - tak sam dla siebie...) to w zależności czy ucierpi tylko mienie czy też zdrowie/życie, odpowiednio zostanie na długo pozbawiony wszelkich środków do funkcjonowania bo przez następne 3-4 pokolenia nie wypłaci się (w wypadku zniszczenia mienia - i ubezpieczyciel nic tu nie pomoże, wręcz sam przyjdzie po zwrot wypłaconych pieniędzy z uwagi na fakt prezyczynienia się lub spowodowania kolizji), lub stanie się 'zabawką' innych wesołych panów 'pod celą', gdy po spowodowaniu śmiertelnego wypadku, długi i maksymalnie dotkliwy proces doprowadzi do długoletniej kary pozbawienia wolności bez warunkowego zawieszenia jej wykonania. Proste jak obsługa cepa ;-)))
  • pete_waw 26.06.10, 16:51
    antywersal napisała:

    ), lub
    > stanie się 'zabawką' innych wesołych panów 'pod celą', gdy po
    spowodowaniu śmi
    > ertelnego wypadku, długi i maksymalnie dotkliwy proces doprowadzi
    do długoletni
    > ej kary pozbawienia wolności bez warunkowego zawieszenia jej
    wykonania. Proste
    > jak obsługa cepa ;-)))
    chciałem tylko zauważyć, że w procesach o spowodowanie wypadku ze
    skutkiem śmiertelnym w 80% zapadają wyroki z warunkowym zawieszeniem
    wykonania kary. Większość przypadków w których orzeczona zostaje
    kara bezwzględnego pozbawienia wolności związana jest z
    nietrzeźwością sprawcy wypadku.

  • rosolsky_jdm 26.06.10, 17:11
    Dobra, stary, nie wiem kim ty tam jesteś, możesz byc nawet prezydentem naszej kochanej Rzeczpospolitej, ale radziłbym Ci albo przestac już tutaj wypisywac pierdoły, albo zastanowic się, że jeśli kilka osób już tak dobitnie ukazuje Ci, że coś z Twoim myśleniem nie jest tak, to chyba coś w tym jest, prawda?

    A może masz po prostu straszny żal, bo ta stara 14letnia (ekhm, powiedzmy, 14letnia) honda, z silnikiem jak w kosiarce, pokazała Ci, że Twój zajebisty 200konny samochód 4x4 możesz sobie postawic przed garażem, bo wstyd nim na ulice wyjechac?

    Tak naprawdę, nie wiem, po co już ta dyskusja.

    Jak już ktoś gdzie indziej napisał, nie będzie fajnie, jak Michał sobie to wszystko poczyta, więc sugeruję, aby napisac do moderatorów forum gazeta.pl z prośbą o usunięcie całego tego wywodu, bo nic poza pierdołami zakompleksionych białych kołnierzyków i bezsensownymi próbami ukazania ich głupoty i poziomu zakompleksienia tutaj nie ma.

    pozdrawiam

    PS. Ja za to użyłem zwrotów bezpośrednich pisanych wielką literą, ponieważ wyniosłem to z domu, ale z domu wyniosłem też to, że nie mam szans na drodze w starciu pieszy-auto, będąc tym pierwszym, więc korzystam z pasów, nie przebiegam jak idiota przez środek ulicy, rozglądam się wchodząc na ulicę i uważam, uważam, jeszcze raz uważam.
  • antywersal 26.06.10, 13:21
    dzida-iq150 napisał:


    > Błąd. Każdy pieszy gatunku HOMO-SAPIENS, o ilorazie inteligencji powyżej
    > 30 MUSI zakładać, że samochód poruszający się po drodze DLA SAMOCHODÓW
    > może jechać nawet 200 na godzine, bo nie wiem ku..., ktoś komuś umiera,
    > ma samolot za piętnaście minut, albo dziewczyna mu rodzi. I nie zmienisz
    > tego - ten ktoś będzie zapie...ł ile ma pod maską - a od Ciebie -
    > PIESZEGO zależy to, czy wejdziesz mu pod koła czy nie.

    Prawie mnie przekonałeś - skoro kogoś dziewczyna rodzi, to -jak piszesz- ma prawo jechać z maksymalną prędkością i biada tym którzy bezczelnie staną mu na drodze, wówczas należy się przykladne śmierć!!! W gruncie rzeczy zachowana zostanie nawet równowaga - ktoś zginie, ktoś się urodzi, bilans zostanie zachowany ;-))))

    A co do spieszenia się na samolot, to słyszałeś chyba o osobach które bardzo spieszyły się na samolot do Smoleńska 10.04 br. I zdążyły - więc rozumiem na podstawie Twego wywodu, że wszystko ok, cel osiągnęły. Pozostaje pytanie, czy dziś (gdyby była taka możliwość) też by się spieszyły...

    Ale spiesz się - masz rację. Była nawet niedawno reklama jakiejś nawigacji samochodowej. Przesłanie było proste: www.youtube.com/watch?v=YD4hPwuT-ZU&feature=player_embedded - ale Ciebie to pewnie i tak nie przekona. Spiesz się więc dalej, może zdążysz...
  • rosolsky_jdm 26.06.10, 14:10
    Amen.
  • antywersal 26.06.10, 12:22
    Dokładnie tak - napisałem to już wcześniej - samochód jest niebezpiecznym narzędziem !!! Dlatego na jego 'posiadanie' (a raczej kierowanie) wydawane jest 'zezwolenie' (czyli prawo jazdy). Na tym to właśnie polega !!! Tylko niektórzy kierujący nawet nie pomyślą w ten sposób, tylko wydaje im się, że prawo jazdy to kolejny wymysł by wyciągnąć od ludzi pieniądze.

    A niestety samochód jest cholernie niebezpiecznym narzędziem, szczególnie w rękach osoby która nie potrafi myśleć lub chociaż przewidywać skutków swgo (i innych uczestników ruchu) działania.

    Tak jak pisaliśmy obaj - pieszy w zetknięciu z pojazdem praktycznie nie ma szans. A conajmniej są one mizerne. Właśnie dlatego jako kierowcy mamy obowiązek (conajmniej moralny - jeśli ktoś to odczuwa), żeby myśleć nie tylko za siebie, ale również za pieszych. I wbrew pozorom nie jest to ani trudne, ani niewykonalne. Każdemu z nas niejednokrotnie zdarzyło się ucieszyć, że przewidzieliśmy to, że zbliżający się do przejścia na nie wtargnie, zwolniliśmy i dzięki temu uniknęliśmy potrącenia. Właśnie dlatego że zachowaliśmy ograniczone zaufanie do pieszego, zakładając wręcz, że zachowa się wbrew przepisom, wbrew reguło, wbrew zdrowemu rozsądkowi, wbrew instynktowi samozachowawczemu. I to uratowało jego życie, a nam pozowoliło uniknąć wielu kłopotów. Tak to widzę - może jestem dziwny, ale mnie i innych to wiele razy uchroniło takie podejście przed udowadnianiem że wprawdzie miałem rację, ale człowiek poniósł śmierć albo został kaleką.
  • allija 27.06.10, 04:48
    > ale czemu zarty? wjechal jzu na czerwonym, kierowca mial zielone
    > czyli z twojego wczensiejszego wywodu wynika, ze kierowca nie ma
    > obowiazku obserwacji tego co sie dzieje dookola a towj syn jej
    > wjechal pod kola
    > poza tym moim zdaniem to jak auto wyglada po wypadku jendak ma
    > jakies znaczenie i zwiazek z predkoscia jaka jechalo i z czym sie
    > zderzylo-chociaz jzu wiemy od rolskyego, z ehondy maj cienkie
    > blachy ;)


    Ma obowiązek czy nie to w tym przypadku nie jest istotne, syn złamał
    przepisy i wina była jego. Tak zresztą orzekła policja i trudno się
    z tym nie zgodzić.
    A to był tylko przyklad jak poważne konsekwencje mogą być przy
    niewielkiej predkości, wg was - bezpiecznej, przy której nic nie
    powinno sie stać.
    Podobnie było w omawianej sytuacji, zagrożenie "w ruchu drogowym"
    spowodowała dziewczyna i nieistotne było jakim samochodem jechał
    chłopak i czy przekroczył dozwoloną predkość. Nawet jesli prędkośc
    byłaby /choc nie wiemy jaka była/ dozwolona to i tak skutek mógł być
    tragiczny. Z różnych powodów, dziewczyna mogła nieszczęśliwie upaść,
    kierowca mógł spanikować widząc pieszą przed maską i zachować
    zupełnie nieracjonalnie itd itd.
    Podobnie było w przypadku syna, to on złamał przepisy, to jak
    zachowała się kierująca i jak mogła się zachować, czyli "co by było
    gdyby..." nie ma najmniejszego znaczenia.
  • inguszetia_2006 26.06.10, 09:07
    veteran napisał
    Debilom w sportowych samochodzikach i motocyklistom bez tłumików
    przy okazji ST
    > OP!
    Witam,
    Można by też powiedzieć; debilom rzucającym się po nocy pod koła
    samochodowe-stop! Śmiem twierdzić,że kierowca jechał oświetlony,
    więc nie mógł być niewidoczny,a piesza postanowiła wleźć bezczelnie
    na ulicę, bo kierowca "musi" się zatrzymać. Musi to na Rusi,
    generalnie. Nie widzę żadnych przesłanek do tego, by kierowcę
    piętnować. Kierowca nie jest cyborgiem, nie zatrzyma samochodu tylko
    dlatego, że pieszy raczy wejść na ulicę po nocy, poza zebrą.
    Współczuję kierowcy szczerze.
    Pzdr.
    Inguszetia

  • antywersal 26.06.10, 12:51
    Masz rację - kierowca ma prawo jechać w terenia zabudowanym 'ile fabryka dała', jezdnia jest dla niego, wszyscy z drogi. Nie daj Boże, żeby ktoś lub coś stanęło mu na drodze - wówczas należy tego kogoś lub coś wyeliminować, ukarać (śmiercią???). Po to, żeby naszemu kierowcy już nigdy więcej nie śmiano zakłucać żadnego rajdu po stworzonej specjalnie dla niego prostej! Tak trzymaj! Może nawet kiedyś trafisz na osobę myślącą w ten sam sposób, i może będziecie mieli okazję wówczas osbie to tłumaczyć (lub właśnie nie zdążycie - czego oczywiście Ci pod żadnym względem nie życzę, bo nie mam nastawienia że jednostki myślące 'osobliwie' same eliminują się z cywilizacji). Może nawet dostaniesz nagrodę... Darwina ;-))))) Tyle, że one są przyznawane ... pośmiertnie - ale taki ich charakter i zasady przyznawania. Ale zawsze nagroda to nagroda - szczególnie za 'myślenie' ;-)
  • antywersal 26.06.10, 13:01
    www.wynalazki.mt.com.pl/rozr/txt/darwin.html
  • dzida-iq150 26.06.10, 13:23
    Nie musisz mi pokazywać co to jest nagroda darwina, serio.

    Widzisz. Mamy dwa różne podejścia do jednego tematu. Ty uważasz, że ulice
    są miejscem na którym i ludzie i samochody mają takie samo prawo, i to
    kierowca ma jeździć slalomem miedzy ludźmi, a nie ludzie maja spieprzac
    przed jadacym samochodem. Lotniska są ogrodzone i ludzie po pasach
    startowych nie łażą. Może z drogami powinno być podobnie?
  • antywersal 26.06.10, 13:38
    Może powinno. Ale póki co tak nie jest, więc chcemy czy nie musimy dostosować się do obecnych realiów. I nie chodzi o to, kto ma jakie prawo - chodzi o rozsądek i umiar. Żadne przepisy nie zastąpią myślenia i przewidywania. Liczenie, że wszyscy przestrzegają przepisów i zachowują się racjonalnie, niejednego zaprowadziły 'w badyle' - nie tylko w ruchu drogowym.

    Pieszy nie powinien wtragnąć na jezdnię - ale niejednokrotnie to czyni. Ale jeśli kierujący obserwuje pobocze i widząc pieszego ZAKŁADA że wtargnie on na jezdnię (nie tylko że 'może wtargnie' - zakłada że 'na pewno wtargnie'), to ma czas i możliwość się przygotować. Jeśli jakimś 'cudem' pieszy się opamięta i nie wtargnie, to kierowca będzie miło zaskoczony. I wolę, aby kierowca 'oszukał się' w ten sposób, niż w odwrotny (gdy założy, że 'nie wtargnie' a jednak okaże się że wtargnął).
  • rosolsky_jdm 26.06.10, 14:14
    Tylko trzeba sobie powiedziec jedno.

    Po tym zdarzeniu kierowca żyje, a piesza nie.

    I kto powinien się rozglądac bardziej? I bardziej uważac?
    Kierowca na ulicy, czy pieszy wbiegający na jezdnię w nieoznakowanym miejscu?
  • msaw24 26.06.10, 14:51
    rosolsky_jdm napisał:

    > Tylko trzeba sobie powiedziec jedno.
    >
    > Po tym zdarzeniu kierowca żyje, a piesza nie.
    >
    > I kto powinien się rozglądac bardziej? I bardziej uważac?
    > Kierowca na ulicy, czy pieszy wbiegający na jezdnię w nieoznakowanym miejscu?


    piesza nie zyje tylko i wylacznie ze swojej glupoty (nie powinno sie mowic zle o
    zmarlych ale taka jest prawda) PO TO ktos ..wa wymyslil pasy zeby nie bylo
    idiotow ktorzy przebiegaja w nieoznaczonym miejscu!!! to chyba logiczne tak?? ja
    nie wiem czy Was w szkole tego nie nauczyli ze zawsze sie NA PASACH rozglada w
    lewo pozniej w prawo a pozniej znowu w lewo?? mi to kierwa zostalo do dzisiaj!!
    a poza tym chyba musiala byc jakas glucha bo honda ma to do siebie ze ja slychac;]
  • inguszetia_2006 26.06.10, 23:31
    antywersal napisała:
    Masz rację - kierowca ma prawo jechać w terenia zabudowanym 'ile
    fabryka dała',
    > jezdnia jest dla niego, wszyscy z drogi. Nie daj Boże, żeby ktoś
    lub coś stanę
    > ło mu na drodze - wówczas należy tego kogoś lub coś wyeliminować,
    ukarać (śmier
    > cią???
    Witam,
    Przestań pajacować wreszcie. Wiem, że to trudne dla kogoś, kto nigdy
    nie prowadził samochodu, ale chociaż wczuj się trochę;-P
    Bez odbioru, bo nie gadam z przypadkami ciężkimi.
    Inguszetia
  • msaw24 26.06.10, 14:19
    sam jestes debilem skoro piszesz nie znajac faktow jakie nastapily podczas tego wypadku...
    ja nie wiem po cholere tacy ludzie w ogole komentuja?? nudzi Ci sie w domu czy co?? to ze sie posiada sportowy samochod to nie jest nic zlego;] pewnie jezdzisz jakims maluchem i jestes oporowo zakompleksiony;] proponuje sie wypowiadac na forum gdzie lecza swoje kompleksy moze im sie wtedy wygadasz na spokojnie;)a nie pier. jakies farmazony
  • prawdziwygregor 26.06.10, 16:34
    Napisze jeszcze raz, bo widze ze do niektorych to nie dotarlo...

    A ten post napisalem, poniewaz nie chce zeby Michal, wracajac ze szpitala do domu
    przeczytal te wasze ku*wa jego mac farmazony

    Dodatkowo iie wiem po co polowa ludzi, z pajacem antywersalem na czele wogole
    sie tutaj wypowiada.


    Byliscie na miejscu ?!
    Widzieliscie, czy tylko spekulujecie badz ukladacie nowe wersje ?!

    Do kret*na antywersala:

    Czytajac twoje wypowiedzi, wywnioskowac moge, iz jestes nieomylny, perfekcyjny i
    zyjesz oraz egzytujesz codziennie w zgodzie z kodeksem prawnym, drogowym i bog
    wie jakim jeszcze. Wez ty sie czlowieku ogarnij i zejdz na ziemie kuta*ie jeden
    !! Masz 200 konne auto i jezdzisz 50 w nocy po miescie ?!... Albo
    jestes kretynem, albo klamiesz.... Nieeeee jestes poprostu kretynem ! Na taka
    jazde jaka prezentujesz to po ci te 200 koni ?! Odpowiedz

    Odosnie stanu tech. auta o ktorym ty nie masz najmniejszego pojecia. Bo dla
    ciebie tak jak to kolega wyzej powiedzial stare=gorsze a brak czesci z brakiem
    homologacji = beznadzieja tylko dlatego bo jej nie maja...
    Michala Honda byla doinwestowana bardziej niz twoj samochodzik, racze
    przypuszczac... Oprocz tego ze ma pod maska 240 koni, posiada rownież wyczynowe
    tarcze, ktore wysmienicie hamuja w kazdych warunkach, do tego dojda szerokie
    felgi i markowe opony. Ale dla ciebie pajacu to wszystko wies i obciach. Zaloze
    sie, ze nie raz dostales wpier*ol od takiej Hondy, z tad ta nienawisc zgadlem ?

    Piszesz, rowniez ze lepiej kupic porsche, ferrari etc, etc... Niepomyslales, ze
    bie wszystkich stac zeby wylozyc 200 tys na samochod. Niektorzy wola
    zmodyfikowac samochody, ktore maja dusze a przy tym niesmiertelne, specyficzne
    silniki o pieknym brzmieniu, zadziwiajace nawet i "porsze".

    Dobra, wracajac do tematu wypadku.

    Michala znam juz dosyc dlugo i jest moim dobrym kumplem...

    Tej feralnej nocy wracal wlasnie do domu, NIE SZALAL, NIE SCIGAL SIE Z NIKIM,
    NIE PATRZYL PRZYSLOWIOWO ILE WYCIAGNIE
    . Wracal jak kazdy z nas na pustej
    ulicy w godzinach wieczornych.

    Piszesz 100 km/h to duzo ?? Wroc w tamte miejsce i zobacz, ze droga jest
    idealnie rowna, a przeciwne pasy oddzielone sa od siebie pasem
    zieleni, wiec jechac w tamtym miejscu 50 km/h jest poprostu blokowaniem ruchu,
    szczegolnie w NOCY !!!

    Ludzie wiekszosc z nas porusza sie po miescie ponad 80 na godzine... A co
    dopiero wieczorem 100 ? 130 ? Tylko antywersal jezdzi jak piz*a 50 - tka. Moze
    na paliwo do swego 200-konnego bolidu go niestac...

    Kontyuujac mysl rozpoczeta wczesniej, kobieta wybiegla z lewej strony, czyli z
    pasa zieleni. Chlopak z nia... Troche podejrzane, nie chce nic spekulowac... ale
    moze sie poklucili ona chciala uciec od niego i z roztargnienia dostala sie pod
    kola nadjezdzajacego auta... MIALA OBOWIAZEK SIE ROZEJRZEC ZANIM WEJDZIE NA
    JEZDNIE
    - tego uczyli w szkole. I mi tu nie pie*dol o tym ze kierowca ma
    wypatrywac pieszego na jezdni bo to jest ku*wa jakis absurd...

    Szkoda dziewczyny, gdyby sie rozejrzala to pewnie by zyla do dzisiaj...

    Jedyna wina kierowcy to ta, ze znalazl sie w nieodpowiednim miejscu w
    niodpowiednim czasie...antywersal niech wypier*ala
    poszalec swoim killerem na miasto jak mu sie nudzi a niech nie pisze BZDUR
    powtarzam BZDUR !!!

    * zworty grzecznosciowe do antywersala celowo napisane z malej litery gdyz nie
    okazuje szacunku ludziom jego pokroju...

    Tomasz Gregorczyk.
  • madzialenka_live 26.06.10, 17:13
    Mozna sobie wyobrazić, co to za jeden z pana Michała, skoro jego
    koledzy podchodzą z taką nonszalancją do przepisów drogowych i do
    ludzi.
    Ale reasumując, krótko- Panna nie powinna była znienacka wbiegać na
    jezdnię poza przejściem dla pieszych ( bo ztego co zrozumiałam ona
    wybiegła z pasa rozdzielającego jezdnie a pan Michał jechał lewym
    pasem), niestety piesi często zachowują się jak świete krowy, sama
    niejednokrotnie hamowałam z piskiem bo jakaś paniusia zobaczyła
    autobus i pędziła na oślep przez dwie jezdnie.
    Ale pan Michał powinien jechać zdecydowanie wolniej, skoro jest
    ograniczenie do 50km/h to powinien się do tego zastosować i nie ma
    tłumaczenia, że " droga była pusta i prosta". Być może, gdyby jechał
    wolniej, to by ją jedynie poturbował. Ale niestety smarkacze w
    stuningowanych pseudo-gruchotach tego nigdy nie pojmą. Mam nadzieję,
    że sąd wyda sprawiedliwy wyrok, a na pewno pozbawi tego młodego
    człowieka prawa jazdy na jakiś czas ( o ile już mu nie zabrali).
    Ale może z tej lekcji wyciągnie wnioski.
  • szat_an 26.06.10, 18:15
    Moje zdanie takie sami siebie nakrecacie zeby bez sensu pisac.
    Szkoda kierowcy i szkoda samochodu. A anywersala poporostu opie...
    zazdrosc ze musi dopie...c do gimnazjum autobusem, a kierowca
    hondy miał wlozone duzo kasy w swoje auto. Nastepna przestroga dla
    pieszych pasy tylko i wyłącznie.
    Jezdze codziennie tą ulicą i co swieczki stoja dla mnie to jest
    jakas nauczka, ale niestety kierowca nic nie zawinil takie jest moje
    zdanie dla mnie nie ma przepisów i ograniczen. Ci co mnie znają
    wiedzą... a ktos wspominał o torze :)) ja mysle ze pomysł dała ta
    osoba co sie codziennie rano wkleja w 709 na pętle na wilanowską i
    mysli ze jest w boksie:) hahaaha
  • madzialenka_live 26.06.10, 19:41
    Miejmy nadzieję, że to prowokacja.
    Jeśli nie- ten wątek powinien przeczytać prokurator, który będzie
    oskarżał Michała. Skoro Michał obracał się w towarzystwie takich
    idiotów, to znaczy że sam nim był i należy mu się surowa kara.
  • hayet 26.06.10, 20:14
    no coz tutaj dodac...koledzy biednego kierowcy michala, ktory jechal
    przepisowo wg nich, daja niezle swiadectwo swojemu srodowisku, ktore
    w sumie jest takie jak przypuszczalam ;)
  • leon.lebiega 26.06.10, 21:24
    Trzeba wysłać ten wątek do prokuratora prowadzącego śledztwo (
    Prokuratura Warszawa- Mokotów ul. Wiktorska), niech poczyta. Koledzy
    chcieli Michałowi zrobić przysługę a swoją głupotą narobili mu
    jeszcze większego gnoju.
    A to co pisze Pan Gregorczyk- kwalifikuje się natychmiast pod kilka
    karnych paragrafów ( m.in. 216 KK.).
    Słusznie zauwazyly dziewczyny powyżej, skoro Michała kolesie mają w
    dupie ludzi i przepisy, są zwykłymi chamami- widocznie kierowca był
    taki sam.
  • prawdziwygregor 27.06.10, 01:42
    > Trzeba wysłać ten wątek do prokuratora prowadzącego śledztwo (
    > Prokuratura Warszawa- Mokotów ul. Wiktorska), niech poczyta. Koledzy
    > chcieli Michałowi zrobić przysługę a swoją głupotą narobili mu
    > jeszcze większego gnoju.
    > A to co pisze Pan Gregorczyk- kwalifikuje się natychmiast pod kilka
    > karnych paragrafów ( m.in. 216 KK.).
    > Słusznie zauwazyly dziewczyny powyżej, skoro Michała kolesie mają w
    > dupie ludzi i przepisy, są zwykłymi chamami- widocznie kierowca był
    > taki sam.

    Kolego kontroluj lepiej do kogo adresujesz slowa...

    Odnosnie przepisow poczytaj sobie post dzidy, moze Ci to troche rozjasni rozum.
    Po 2 - gie nikt tu Michalowi nie robi zadnej przyslugi, tylko wyjasnia niektore
    rzeczy, ktore zostaly stworzone w tym temacie i sa FIKCYJNE
  • leon.lebiega 27.06.10, 12:02
    dziecko nie rozśmieszaj mnie, wracaj lepiej do swoich kolesi od
    tuningów i do nich się odzywaj w ten sposób.
  • hypsilofodon 26.06.10, 21:30
    Zgadzam się z tym co zostało tu napisane. Wygląda na to że Michał ma
    sporo znajomych i kolegów. Jego koledzy - zanim jeszcze zostało
    rozpoczęte postępowanie - już mają pełną wiedzę o zdarzeniu i jest
    jeden 100% winny(w zasadzie winna).

    Z tego co tu przeczytałem nasuwa się jeden wniosek, piep...c
    przepisy, trzeba jechać tyle ile można, droga jest tylko dla
    kierowców, a to że ktoś z niewiadomych nam przyczyn wejdzie na
    drogę, nie ważne czy dorosła osoba, dziecko czy zwierze to nie ma
    żadnego znaczenia, bo to idiota jest, a jako słabszy uczestnik ruchu
    drogowego musi uważać na silniejszego w aucie lub zginie. Świetne
    podejście, XXI wiek i zamiast przepisów ruchu drogowego niektórzy
    nadal stosują prawo dżungli. Proponuję przestać pisać że Michał
    załamie się czytając to forum, bo mąż zabitej dziewczyny i jej
    rodzina gdy przeczytają Wasze wypowiedzi też się załamią.
  • leon.lebiega 26.06.10, 21:40
    Ja w takiej sytuacji na miejscu męża, oprócz postępowania karnego
    prowadzonego przez prokuraturę- zaskarżyłbym Michała cywilnie o
    odszkodowanie. Wiem, że żonie to życia nie wróci- ale jak gó...arz
    poniesie karę za swoje szaleństwa, sam będzie potem przestrzegał
    swoich kolegów ( a w szczególności gregorczyka) aby jeździli 50km/h.
  • antywersal 26.06.10, 22:31
    Z ust mi to wyjąłeś. Powiem więcej - czytając agresywne wypowiedzi pod moim adresem, zaczynam mieć chęć dotarcia do męża tej dziewczyny i występowania nieodpłatnie w jego imieniu jako pełnomocnik oskarżyciela posiłkowego. Przekonamy się na Ogrodowej (Sąd Rejonowy Warsdzawa-Mokotów) czyj głos będzie brzmiał dla składu orzekającego? Na salach sądowych bywam 7-8 razy w tygodniu, więc jedna sprawa więcej nie zburzy mi statystyki...
  • rosolsky_jdm 26.06.10, 23:50
    Ehh, nie wiem ludzie, czy wy się tak sami nakręcacie, czy coś bierzecie, ale jeśli coś bierzecie, to musi to byc naprawdę mocne...

    Chciałem, aby ludzie przestali myślec o potrąceniach jako o jednostronnej winie zawsze kierowcy, ale widzę, że uwidacznia się tutaj zmasowany atak ludzi, którzy chyba naprawdę zazdroszczą, że stary 14letni samochód może dorównywac a i często mocno przeganiac w osiągach ich salonowe lanosy, skody i maluchy...

    Bardzo smutno mi się robi, że z ludzi, którzy naprawdę ogrom serca wkładają w swoje auta, a do jazdy nie podchodzą jak tylko do sposobu przemieszczania się, ale też jako ogromną przyjemnośc, robi się bandę degeneratów, którzy w dupie mają przepisy, dla których nie liczy się ludzkie życie. Wypadki naprawdę się zdażają, niestety, jest to ogromnie smutne, ale jest to też naturalne w dzisiejszym świecie. I czy "stjuningowany grat", czy nowa fura, to zawsze oznacza to samo. Ogromną tragedię dla obu stron.

    Gdybyście kiedykolwiek zadali sobie trud poznania tego "bandyckiego środowiska", które "nadaje się tylko do prokuratury", może zauważylibyście, że są to ludzie tacy jak wy, którzy jednak wolą zamiast siedziec przed tv czy komputerem całymi dniami, wolą podłubac przy samochodzie, zarobic trochę kasy, żeby zrobic coś nowego w samochodzie. Którzy po prostu kochają motoryzację, swoje samochody, mają hmm, benzynę we krwi?, a nie mają tylko "ciężką nogę". Jedni lubią golf, siatkówkę, piłkę nożną, inni wolą motoryzację.

    Musicie również byc świadomi faktu, że jeśli ktoś zabiera auto "na przejażdżkę", to jest milion razy bardziej skoncentrowany na jeździe, nawet jeśli jedzie 80-100km/h, niż np. taki antywersal, wracający z kolejnego przegranego procesu, który myślami jest zupełnie gdzie indziej, jadący np. 70. I kto stwarza większe zagrożenie na drodze?

    A czy tak naprawdę nie pomyśleliście, że Ci wszyscy ludzie, w swoich "uturbionych gruchotach", mogą byc często gęsto przykładem dla reszty swoich rówieśników? Gdy ich rówieśnicy spędzają całe dnie przy komputerze, oni spędzają czas przy swoich samochodach. Kiedy ich rówieśnicy kupują sobie kolejną parę butów lacoste i idą polansowac się na chmielną, ci wydają właśnie ciężko zarobione pieniądze na jedną częśc do swojego starego gruchota. Nawet gdy dostaną pierwszy wymarzony samochód od rodziców, są jakby to ując, nawet zakochani :) Samochód jest oczkiem w głowie, które zabiera się na przejażdżkę czasami. A nie, jak rówieśnicy, dostaną samochodzik i rozbiją go na najbliższej latarni z myślą, że przecież tatuś i tak kupi nowy, albo wręcz przeciwnie, nie dbają o samochód, bo służy on tylko do jazdy, mają w dupie to, czy dobrze zahamuje, czy opony dobrze trzymają drogi, czy światła dobrze świecą. Mają to w dupie, bo nie chcą wydawac więcej niż na paliwo.

    Naprawdę, ludzie, opamiętajcie się...

    A co do kolegi antywersala, który najwyraźniej został opętany manią przeciwko wszelkim samochodom na tym świecie, wyluzuj facet, idź do swojej partnerki, o ile taką masz, zajmij się nią, pocałuj, ukochaj, idź do kina, do teatru, a nie zajmuj się sprawami, które w ogóle Cię nie dotyczą.

    pozdrawiam.
  • veteran 27.06.10, 02:10
    rosolsky_jdm i inni koledzy kierowcy Hondy, wasze wypowiedzi w tym wątku powoli
    naprawdę prewencyjnie nadają się do zgłoszenia na policję (może warszawskie
    radiowozy i policyjne motocykle powinny szczególną opieką otoczyć wasze
    xx-letnie przerobione za całą zarobioną gdzieś marną kasę bolidy gdy tylko
    wyjadą na drogi?) by nie powiedzieć do prokuratora? Znaleźli się advocatus diaboli.

    Antywersalowi się dziwie, że pisząc rozsądnie i argumentując prawnie i
    całkowicie logicznie, jeszcze mu się chce dyskutować z ludźmi ewidentnie
    mającymi coś we krwi. Niekoniecznie benzynę.
  • prawdziwygregor 27.06.10, 09:48
    To idz i zglos !

    Na reszte Twojej wypowiedzi nie bede odpowiadal bo szkoda mi czasu...
    Idz lepiej leczyc swoje kompleksy

    Glosowales na Kaczynskiego ?
  • leon.lebiega 27.06.10, 12:04

    Zgłoszę panie Gregorczyk, jestem po rozmowie z oficerem dyżurnym.
    Wiec radzę powściągnąć emocje i wypowiadać się grzecznie.
    Co tu mają kompleksy i głosowanie na Kaczyńskiego do rzeczy?




    prawdziwygregor napisał:

    > To idz i zglos !
    >
    > Na reszte Twojej wypowiedzi nie bede odpowiadal bo szkoda mi
    czasu...
    > Idz lepiej leczyc swoje kompleksy
    >
    > Glosowales na Kaczynskiego ?
  • rosolsky_jdm 27.06.10, 18:18
    To już zaczęło byc naprawdę tragicznie śmieszne. Tragicznie ze względu na całą okolicznośc, a śmieszne, bo niedługo się okaże, że mi czarni z drzwiami na kwadrat wjadą, bo nie mam seryjnego tłumika :D

    I co ten oficer dyżurny powiedział, co?
    A raczej co pomyślał. Że co za debil zajmuje mu głowę, jak on ma milion innych ważniejszych spraw, niż wysłuchiwanie zakompleksionego lolka, który zazdrości, że 15letni samochód może byc fajniejszy? ;)
  • leon.lebiega 27.06.10, 22:26
    A to się zdziwisz co powiedział, bardzo zdziwisz:):) Ale dowiesz się
    o tym w swoim czasie i w odpowiednim miejscu.
  • rosolsky_jdm 28.06.10, 12:14
    God damn, mam się szykowac na przyjęcie kolegów ateków? :D

    Może jeszcze schłodzic flaszkę? :D

    Stary, też bym takiemu lolkowi powiedział coś, co mu się spodoba, żeby się ode mnie odczepił, kiedy mam na głowie dużo ważniejsze sprawy :)
  • antywersal 27.06.10, 16:10
    veteran napisał:
    > Antywersalowi się dziwie, że pisząc rozsądnie i argumentując prawnie i
    > całkowicie logicznie, jeszcze mu się chce dyskutować z ludźmi ewidentnie
    > mającymi coś we krwi. Niekoniecznie benzynę.
    Z jednej strony trochę szkoda mi na to czasu - zwłaszcza jak czytam niektóre odpowiedzi - z drugiej zaś robię to w (może naiwnej) wierze, że choć jedną osobę uratuje to przed identyczną sytuacją. Zarówno jako kierowcę jak i pieszego (rodzinę, wdowca, ...). Jeśli ktoś choć na moment zwolni, inny rozejrzy się raz więcej, a wszyscy pomyślą - to moje pisanie ma sens. Też kiedyś różne wypowiedzi traktowałem jako 'ględzenie' i miałem swój pogląd - ale na szczęście z upływem lat analizowałem sytuacje i dziś doceniam wkład innych osób w mój sposób myślenia. To uchroniło mnie i inne osoby przed różnymi zdarzeniami.
  • kindofmagic 05.07.10, 14:10
    zmasowany atak ludzi, którzy chyba naprawdę zazdroszczą, że stary
    14letni samochód może dorównywac a i często mocno przeganiac w
    osiągach ich salonowe lanosy, skody i maluchy...


    Faktycznie, tu nie chodzi o śmierć dziewczyny tylko o to, że koleś
    miał zaje*isty samochód i wszyscy mu zazdrościmy. Gdyby zabił ją
    polonezem to nie było by tyle jadu. Słuszna uwaga.

    Bardzo smutno mi się robi, że z ludzi, którzy naprawdę ogrom serca
    wkładają w swoje auta, a do jazdy nie podchodzą jak tylko do sposobu
    przemieszczania się, ale też jako ogromną przyjemnośc, robi się bandę
    degeneratów, którzy w dupie mają przepisy, dla których nie liczy się
    ludzkie życie.


    Przecież kilka osób wyraźnie napisało, że nie przestrzega przepisów i
    że zostały ustanowione przez głupków, którzy nie wiedzą jak należy
    jeździć. Miłośnik tuningu samochodów niekoniecznie musi oznaczać
    durnia ale jak się okazuje takich też nie brakuje.


    Jedni lubią golf, siatkówkę, piłkę nożną, inni wolą motoryzację.


    a inni strzelanie z broni palnej, ale na szczęście większość chodzi
    na strzelnicę, a ci którzy bawią się w snajperów w mieście kończą w
    wiadomy sposób. Samochodem można jeździć dla przyjemności i po
    mieście, o ile nie koliduje to z przepisami i bezpieczeństwem.


    Musicie również byc świadomi faktu, że jeśli ktoś zabiera auto "na
    przejażdżkę", to jest milion razy bardziej skoncentrowany na jeździe,
    nawet jeśli jedzie 80-100km/h, niż np. taki antywersal, wracający z
    kolejnego przegranego procesu, który myślami jest zupełnie gdzie
    indziej, jadący np. 70. I kto stwarza większe
    zagrożenie na drodze?


    Twój kolega z hondy, bo zabił dziewczynę. Pomyśl zanim strzelisz
    sobie w stopę własnym argumentem.


    Ci wszyscy ludzie, w swoich "uturbionych gruchotach", mogą byc
    często gęsto przykładem dla reszty swoich rówieśników?Gdy ich
    rówieśnicy spędzają całe dnie przy komputerze, oni spędzają czas przy
    swoich samochodach.


    Zaiste chwalebne, aż straciłem argumenty.


    A co do kolegi antywersala, który najwyraźniej został opętany
    manią przeciwko wszelkim samochodom na tym świecie, wyluzuj facet,
    idź do swojej partnerki, o ile taką masz, zajmij się nią, pocałuj,
    ukochaj, idź do kina, do teatru, a nie zajmuj się sprawami, które w
    ogóle Cię nie dotyczą.


    Dotyczą każdego, kto może stać się ofiarą wypadku. W czerwcu podczas
    urlopu jakiś dzieciak wyskoczył mi pod koła. Gdybym przez wieś
    przejeżdżał powyżej 100kmh, jak to robi wielu kierowców to pewnie
    zabiłbym go. Jechałem najwyżej 70kmh, czyli i tak szybciej niż
    pozwalają przepisy i mimo, że wyhamowałem to myślę ze i tak jechałem
    za szybko. O ile od 23-latki można wymagać myślenia to już od 8-10
    latka niekoniecznie.







  • dzida-iq150 05.07.10, 22:29
    O ile od 23-latki można wymagać myślenia to już od 8-10
    latka niekoniecznie.



    Ale opieki rodziców owszem.
  • rosolsky_jdm 08.07.10, 12:43
    kindofmagic napisał:
    >Musicie również byc świadomi faktu, że jeśli ktoś zabiera auto "na
    > przejażdżkę", to jest milion razy bardziej skoncentrowany na jeździe,
    > nawet jeśli jedzie 80-100km/h, niż np. taki antywersal, wracający z
    > kolejnego przegranego procesu, który myślami jest zupełnie gdzie
    > indziej, jadący np. 70. I kto stwarza większe
    > zagrożenie na drodze?
    >
    > Twój kolega z hondy, bo zabił dziewczynę. Pomyśl zanim strzelisz
    > sobie w stopę własnym argumentem.

    Albo nie umiesz czytac, albo masz problemy z odpowiadaniem na pytania. Przeczytaj jeszcze raz, przeanalizuj i dopiero wtedy odpowiedz. Durniu.
  • aneta_supply 27.06.10, 00:29
    Jeżeli pozwy piszesz tak samo jak te swoje wypociny, to zamiast odszkodowania
    ten mąż dostanie grzywnę za wybieranie takich intelygentów za swych mecenasów.
    Naucz się pisać po polsku, a później się rozpisuj na forum publicznym.
    Pan Michał jechał za szybko, denatka nie wykazała się instynktem
    samozachowawczym (może była pod wpływem alkoholu bądź innych substancji
    odurzających - tego nie wiemy więc nie wysuwajmy wniosków), natomiast tak samo
    jak pan Michał wykazała się nietoleracją względem przepisów ruchu drogowego.
    Efekt - Jedna zabita, dwóch rannych, fizycznie i psychicznie, zniszczone mienie.
  • leon.lebiega 27.06.10, 12:07
    Od kiedy się dostaje grzywnę za zły wybór adwokata? Dziecko, wróc
    lepiej do szkoły i poducz się trochę, niezłe prostactwo tu przyszło
    bronić kolesia.
    " Zniszczone mienie"- hahahahah ,ten stary grat?
  • prawdziwygregor 27.06.10, 12:21
    Nie pamietam zebym sie zwracal niegrzecznie w stosunku do Twojej osoby... Moze
    mi przypomnisz ??. Za to widze jak Ty rzucasz epitetami w nasza strone:
    "prostactwo" "idioci" licz sie ze slowami... Prawo dziala w obydwie strony Panie
    "wyksztalciuchu". Z tym, ze nie bede zawracal glowy sluzbom mundurowym o taka
    pie..., dodatko nie mam zwyczaju wtykac nosa w nie swoje sprawy, ale jak widac
    sa ludzie i...
  • madzialenka_live 27.06.10, 12:27
    forum.gazeta.pl/forum/w,643,113320046,113437594,Re_Smierc_23_latki_w_al_KEN.html

    To jest niewątpliwy popis kultury z Twojej strony. Chłopcze, Ty już
    lepiej tu zamilknij, chyba że chcesz pogorszyć sytuację Michała
    jeszcze bardziej.
  • rosolsky_jdm 27.06.10, 13:54
    ten stary grat był i jest pewnie więcej wart niż Ty :)

    pozdrawiam
  • jotka001 27.06.10, 12:24
    Ty również naucz się pisać po polsku. A nie przeszkadza ci sposób
    pisania/wypowiadania się kolegów kierowcy? Oni są lepsi z polskiego
    niż Antywersal, prawda?

    PS. Na czym polega 'nietoleracja względem przepisów ruchu
    drogowego'? Nawet jeśli miała to być nietoleraNcja, to i tak nie
    bardzo rozumiem tę zbitkę. To przepisy nie tolerowały kierowcy i
    pieszej, czy oni nie tolerowali przepisów? I na czym polega
    tolerowanie przepisów? Ich się albo przestrzega, albo nie - tak
    myślałam do tej pory, ale człowiek się uczy przez całe życie...
  • prawdziwygregor 27.06.10, 12:54
    Widze, ze pisanie tutaj mija sie z celem. Najlepiej poinformowani i najmadrzejsi
    sa ludzie, ktorzy nie maja nic wspolnego z wypadkiem... Do tego znalezc tutaj
    mozna prawnikow, policjantow, specow od spraw tech. pojazdu itd.

    Amen.
  • madzialenka_live 27.06.10, 13:04
    A Ty co niby miałeś wspólnego z wypadkiem?
  • hayet 29.06.10, 14:32
    dokladnie...ja tu widze taka tendencje
    ani wiekszosc z nas ani koledzy michala nie byli na miejscu
    zdarzenia, ale tylko koledzy michala moga cokolwiek pisac bo oni
    tylko nie mijaja sie z prawda

    rosolsky
    tak to juz jest, ze niewielka grupa ludzi z danego srodowisko robi
    kiepski PR reszcie i nei dziw sie wiec, ze wiekszosc ludzi nie
    zwiazanych z tuningnowa grupa, nie toleruje takich zachowan na
    publicznych drogach, ktore latwo rzucaja sie w oczy a sa
    niebezpieczne dla reszty uczestnikow drog.
    jeslibyscie sobie tylko dlubali w autach i poruszali po drogach tak
    jak sie powinno, nie sadze, zeby ktos mial przeciwko wam cokolwiek i
    faktycznie mozna byloby poweidziec, ze dajecie jakis tam przyklad
    innym, jak mozna spozytkowac wolny czas...ale tak nei jest. nei
    chcialabym,zeby moje dziecko bawilo sie tak jak wy sie bawicie na
    polskich drogach. znajoma wynajmuje miejsce garazowe takiemu
    mlodziaszkowi z tuningowana honda, ktory kultura osobista nie
    grzeszy a i jezyk ma niewybredny

  • hypsilofodon 26.06.10, 23:10
    Oglądając zdjęcia uszkodzeń samochodu oraz tego co zostało rozrysowane na jezdni wnioskuję, że dziewczyna wybiegła z środkowego pasa zieleni rozdzielającego jezdnię, natomiast kierowca Hondy jechał prawym pasem Al. KEN. z kierunku Kabaty do Centrum.
  • filo-nek 26.06.10, 23:52
    powiem krótko, prędkośc prędkością, ale dlaczego nie potraficie
    spojrzeć logicznie na sprawę, nie potraficie dostrzec tego że
    wlaśnie głównym powodem całej tragedii jest głupota i bezmyślność
    ludzi wbiegających na ulicę!
    Czytając sporo wypowiedzi zauważyłem ze dużo osób nadmieniło o
    szaleńczej jezdzie samochodami przez kierowców samochodów co
    podsuneło mi kolejne pytanie: Skoro wszyscy wiedzą że ''szaleńcy''
    którymi wg. was jest 90% społeczeństwa to dlaczego pchają się na ich
    teren którym jest jezdnia ? Przecież mają wyznaczone miejsca do
    tego - pasy, w tym przypadku mieszczące się zaledwie 100 metrów od
    miejsca tragedii, DLACZEGO LUDZIE SAMI PCHAJĄ SIĘ DO ŚMIERCI !?
    Co za różnica w tym momencie czy jedzie młody kierowca ''pseudo
    sportowym'' samochodem? a jezeli jechała by tamtędy 50km/h
    ciężarówka załadowana towarem, motocyklista również jadący z
    dozwoloną prędkością czy traktor z urzadzeniem koszącym trawniki?
    dalej piaslibyście o brawurze nieodpowiedzialności ze strony
    kierowców ? I nie mówcie mi że by zdązył się zatrzymać, skoro po
    sladach wiadć że w zasadzie od razu nastąpiło uderzenie i poźniej
    dalsze ślady hamowania... Bardzo ubolewam nad tą tragedią,
    niesamowićie szkod mi jest dziewczyny, jej męża i rodziny ale
    dlatego że potrafie spojrzeć na sytuacje z obydwu stron też
    współczuje kierowcy samochodu i życze mu jak najszybszego powrotu do
    zdrowia

    Mówicie młody szalony kierowca, a piesi nie byli równie młodzi i
    szaleni ?
  • hypsilofodon 27.06.10, 00:33
    Nie wiem czy jasno opisałem tą sytuację, postaram się to rozrysować...w miarę możliwości...

    AUTO - samochód, DZ - dziewczyna wybiegająca z pasa zieleni.

    KEN do |PAS | KEN do||
    Centrum |Ziel| Kabat |

    | | |XXXX| | |
    | A |XXXX| |
    | U | |XXXX| | |
    | T |XXXX| |
    | O | |XXXX| | |
    | |XXXX| |
    | | |XXXX| |
    | | | |
    | | | DZ | | |
    | | | |
    | | |XXXX| | |

    Poczekajmy do zakończenia śledztwa i procesu. W tej chwili nie można powiedzieć jednoznacznie powiedzieć kto zawinił i czyja wina jest większa.
  • hypsilofodon 27.06.10, 00:34
    Jak widzę nic z tego nie wyszło...nie da się na tym forum tego rozpisać bo czcionka uległa zmianie po wysłaniu...
  • aneta_supply 27.06.10, 01:11
    Narysuj w paint, wyślij na serwer (fotosik czy coś) i wklej linka.
  • rosolsky_jdm 27.06.10, 01:40
    Ehh, a czy to naprawdę ważne?...
  • antywersal 27.06.10, 14:40
    Marcin - układ pasów, tor jazdy samochodu oraz droga pieszej, wsyztko to jest BARDZO ważne. Są to jedne najważniejszych czynników, które podlegać będą ocenie czynu przez biegłych, prokuratora a później sąd. Ale to chyba dla wszystkich jasne. Zgadzam się z Tobą - i kilkoma innymi piszącymi o tym osobami - że finalną oceną zdarzenia będzie wyrok Sądu. Z mojej strony, udział w tym wątku, miał na celu wyłącznie pobudzenie wyobraźni wszystkich kierujących i pieszych, do myślenia o tym, co powinno być dla każdego myślącego człowieka (uczestnika ruchu) oczywiste, ale najczęściej niestety nie jest.

    Też miałem 22-23 lata (i to wcale nie tak dawno - jeszcze to pamiętam ;-))) ) i pamiętam, że również lubiłem szybko jeździć po mieście. Nie były to prędkości powyżej 120 km/h na ulicach takich jak KEN (zaznaczam, że prędkość podaje ogólnie, a nie sugerując z jaką prędkością jechał p. Michał - to dokładnie wyliczą biegli), ale nie raz zdażyło mi się jechać 150-160 km/h i więcej, np. po moście Siekierkowskim. Zdażyło mi się również kiedyś 'ścigać' z Ferrari F360 - jadąc od strony Pragi w kierunku Mokotowa. Co ciekawe, na skrzyżowaniu z Idzikowskiego byłem ... pierwszy. Po raz kolejny pokazało to, że nie sama moc i prędkość są determinantą powodzenia. W tamtym przypadku zadecydował wybór odpowiedniego pasa ruchu, dzięki czemu kierowca Ferrari został 2-3 krotnie 'zablokowany' przez innych kierowców. Po co o tym piszę? Po to, żeby uzmysłowić niektórym, że wcale nie moc, nie dźwięk silnika, jego pojemność czy ilość cylindrów, ilość oktanów w paliwie, decydują o tym, jak się jedzie. Najważniejszy jest łącznik pomiędzy kierownicą, pedałami, lewarkiem zmiany biegów (chyba że automat ;-)) ) - czyli kierowca i jego UMIEJĘTNOŚĆ PRZEWIDYWANIA SYTUACJI NA DRODZE. Nie pewność siebie (która KAŻDEGO gubi - wcześniej lub później), nie maszyna (lepsza lub gorsza, starsza lub nowsza), ale sprawny umysł. Bo nawet najlepsza maszyna, najdoskonalsze części z których jest zbudowana, zabije każdego człowieka, jeśli kierowca zapomni użyć odpowiednio umysłu.

    Wiem, że kierowców i motocyklistów nieraz 'ponosi' - też znam to uczucie. Ale zawsze musi przyjść opamiętanie. Dla mnie takim opamiętaniem było m.in. "wylecenie w powietrze" na nierówności przy Multikinie (na wysokości KEN 61), opamiętaniem były również drmaty rodzin i sprawców wielu śmiertelnych wypadków, w których sprawach występowałam zarówno jako obrońca jak i jako oskarzyciel posiłkowy (w różnych sprawach różnie układają się te relacje, i wcale nie jest to związane z tym, która strona lepiej zapłaci; Nie robię tego dla pieniędzy, bo nie jestem już na tym etapie życiowym - to tak na marginesie dla tych, którzy twierdzili że jeżdzę 50-60 km/h bo nie stać mnie na paliwo. Nawet nie wiem ile wydaję miesięcznie na paliwo - nie kontroluję tego, gdy zapala się 'kontrolka', jadę na stację paliw, tankuję do pełna i jadę dalej).

    A wracając do realiów tej konkretnej sprawy - jeśli dobrze odczytuję szkic powyżej, piesza przechodziła z zachodniej strony al. KEN (tej po której jest m.in. poczta) na wschodnią jej stronę (tą po której jest m.in. kebab, sklepy, apteka, banki). Jeśli tak było, to musiała wejść na jezdnię zachodnią (tą w kierunku Kabat), przejść przez 2 pasy, wejść na wysepkę/pas rozdzielający jezdnię, pokonać ten pas, a następnie wejść na jezdnię wschodnią (tą w stronę Mokotow, Centrum) i dojść conajmniej do osi jezdni (sądząc z położenia ciała po wypadku, położenia samochodu po wypadku, śladów hamowania, miejsca uszkodzeń pojazdu). To wszystko trwało, trwało, trwało... TO NIE MOGŁO ZAJĘŁO JEJ MNIEJ NIŻ 4-5 sekund (a prawdopodobnie zajęło nawet więcej - bo nawet biegnąc, nie pokonałaby tego odcinka w tak krótkim czasie).. Każdy kierowca, patrzący na obszar przed pojazdem, zauważa to, co dzieje się przed nim i to nie tylko pomiędzy krawężnikami, ale właśnie wokół jezdni (czyli min. 5-10 metrów od niej). I to dzieje się automatycznie - to nawet nie wymaga kontroli, ani wręcz nie jest możliwe zawężenie tego pola. Wynika to już z samej budowy oka. Może nie widzieć koloru ubioru pieszego, rodzaju obuwia jakie nosi - ale sam zarys postaci i jej ewentualny tor i prędkość ruchu nie ma szans być niezauważony! Reszta jest znowu kwestią automatycznego myślenia - składamy sobie tor ruchu, nakładamy na nasz własny, oceniamy czy te tory się 'przetną' i dostosowujemy do tego prędkość (czasem hamując, a czasem przyspieszając, by przejechać zanim te tory się przetną). To jest czysty automatyzm - to nawet nie wymaga specjalnego myślenia i analizowania! Nawet dziecko widzące lecącą w jego kierunku piłkę, automatycznie uchyla się lub zasłania ręką, gdy oceni, że ta piłka mogłaby je uderzyć - więc tym bardziej ocenę każdej 'kolizyjnej sytuacji' czyni dorosły.

    Teraz proste wyliczenie prędkości i drogi pokonywanej w czasie jednej sekundy przy tej prędkości:
    ====================
    100 km/h - 27,7 m/s
    120 km/h - 33,3 m/s
    150 km/h - 41,6 m/s
    180 km/h - 50,0 m/s
    200 km/h - 55,5 m/s

    50 km/h - 13,8 m/s
    60 km/h - 16,6 m/s
    ====================
    Co z tego wynika? (cyt. za "Skoda - Szkoła Auto): Wzrok kierowcy odnotowuje obiekt i wysyła stosowny sygnał nerwowy do mózgu, gdzie następuje analiza danych. Odpowiedzią jest wyuczony odruch - prawa stopa zwalnia pedał gazu i wciska pedał hamulca. Ten konglomerat akcji i reakcji nazywany jest reakcją psychomotoryczną kierowcy i zwykle zabiera od 0,8 s do 1 min.! Kolejne cenne ułamki sekund mijają od chwili dotknięcia przez prawą nogę środkowego pedału do momentu zadziałania układu hamulcowego z pełną skutecznością. Łączny czas wynosi już 1,2-1,4 s. Niewielu jest kierowców, którzy potrafią skrócić ten czas do 0,8 s;

    Zachowanie odpowiedniej odległości pomiędzy pojazdami w ruchu lub od zbliżającej się przeszkody (np. pieszej, którą widzimy z pewnej odległości i zakładmy, że nasz tor jazdy przetnie się z jej torem poruszania się) uzależnione jest od wspomnianego czasu reakcji psychomotorycznej. Przyjmuje się, że w miarę bezpieczny dystans do pojazdu poprzedzającego lub przeszkody wyznacza odstęp czasowy wynoszący 2 s. Łatwo to sprawdzić - gdy jadący przed nami pojazd minie charakterystyczny punkt w postaci znaku drogowego lub słupka kilometrowego, zaczynamy liczyć „zero, tysiąc jeden..." i najwcześniej przy „tysiąc dwa" powinniśmy minąć ten punkt. A dlaczego dwie sekundy? Bo nigdy nie możemy wykluczyć, że poruszający się przed nami pojazd nie będzie miał jakiejś „przygody" na drodze. Dlatego próbujmy przewidzieć zachowania innych uczestników ruchu, zawsze zakładając, że może coś się wydarzyć. Doświadczony kierowca potrafi zresztą zawczasu dostrzec co się święci i rozpocząć hamowanie, zanim uczyni to auto jadące przed nim.

    Utrzymywanie prędkości samochodu w granicach dopuszczalnych przepisami odczuwalnie zwiększa margines bezpieczeństwa, bezcenny, gdy trzeba naprawić błędy. Zarówno cudze, jak i własne. Kierowcy jeżdżący z większymi prędkościami niż dopuszczalne pozbawiają się tej możliwości. Wówczas nawet drobna omyłka może doprowadzić do nieszczęścia.

    Ograniczenie prędkości do 50 km/h w obszarze zabudowanym to złoty kompromis, dający wiele czasu i miejsca na wszelkie manewry. Jest to także swoista polisa dla pieszych uczestników ruchu, którzy wtargną na jezdnię. Pieszy potrącony przy prędkości 30 km/h zostanie dotkliwie poturbowany, ale ma spore szanse na przeżycie. Przy 50 km/h spadają one do połowy, a przy 60 km/h - są równe niemal zeru.


    Przyjmując nawet czas reakcji max. 1,5 sekundy, oraz minimum 4 sekundy w ciągu których piesza pokonuje obie jezdnie (chyba sprinterka olimpijska ;-), wychodzi na to, że kierowca ma wystarczającą ilość czasu, by wyhamować przed nią. Jeśli dostosuje prędkość. Wówczas stanie na wiele metrów przed nią, nawet się do niej nie zbliży !!!
    Wszystko jasne? Dla myślących na pewno tak. Dla 'myślących inaczej' nic poza ich własnym punktem widzenie nie będzie jasne.
  • antywersal 27.06.10, 15:08
    Rozumiem pasję kierowców do pieszczenia samochodów. Rozumiem doskonale to uczucie, gdy kupuje się części do ulubionego pojazdu - sam wilokrotnie sprowadzałem z USA i Meksyku części do jednego z posiadanych przeze mnie VW. Rozumiem również, że młody kierowca może chcieć poszaleć - ale trzeba znaleźć do tego odpowiednio bezpieczne miejsce. Kiedyś jeździło się w tym celu np. na lotnisko Bemowo. Gdzie teraz są takie miejsca nie wiem, bo po prostu wyrosłem już z tego. A też lubiłem 'pokręcić się' po Karowej. Ale z tego też się wyrasta, w pewnym wieku to już nie rajcuje!

    A kończąc, odpowiadam któremuś z 'cwaniaków', który zapytał, po co mui samochód z silnikiem 200 KM 4x4, skoro jeżdżę po mieście z prędkością 50-60 km/h. Po pierwsze, nie zawsze jest to 50-60 km/h - tyle jest na terenie gęsto zabudowanym - na trasie Siekierkowskiej, Wisłostradzie i innych podobnych miejscach zdaża się szybciej - oczywiście. Ale zawsze jadę z taką prędkością, abym mógł zahamować przed przeszkodą którą mam w zasięgu wzroku - mówiąc inaczej, jadę tyle, ile widzę przed sobą. I dzięki temu nigdy nikogo nie potrąciłem ani w nikogo nie wjechałem - a wiele razy wtargnięto mi na jezdnię czy gwałtownie hamowano przede mną. Jak jadę szybko - zachowuję odpowiednią odległość, której wiem, że będę potrzebował się zatrzymać. Patrzę przed siebie w ten punkt, który wiem że będzie moim punktem w którym stanę po zakończeniu ewentualnego hamowania - jeśli przed tym punktem coś się znajduje lub za moment może znaleźć, zwalniam, by skrócić ewentualną drogę hamowania. To jest banalnie proste i jest to automatyczne działanie, którego nawet nie kontroluję. Tak jak idąc po śliskim nikt z nas nie analizuje dogłębnie sytuacji, tylko po prostu napina lekko mięśnie i idzie ostrożniej - również dzieje się to automatycznie.

    Kierowca posiadający Ferrari lub Lamborghini, pomimo że fabryka wysposażyła te pojazdy w napęd pozwalający poruszać się z prędkością ponad 300 km/h, też nie jeździ z taką prędkością po mieście. Nawet po autostradzie nie zawsze jeździ z taką prędkością. Ale do tego trzeba dorosnąć emocjonalnie (nawet nie wiekowo - bo sam wiek nie zawsze wystarcza...) by zrozumieć. Na szczęście takie samochody są kompletnie poza zasiągem rąk i nóg młodych entuzjastów jazdy 'ile fabryka dała, bo przecież nie po to mam tyle pod maską'. Jazdą trzeba się umieć delektować - tak jak kobietą, ładnym widokiem, muzyką, ... I tego każdemu życzę! Na szczęście nie każdy kierowca, wykorzystuje 100% możliwości swego pojazdu. Mało tego - chyba m.in. w Bugatti, jest specjalnie zamontowany wskaźnik wykorzystanego potencjału mocy. I dla osób które jeżdzą takim samochodem z całą pewnością nie jest punktem honoru, zrobić wszystko by wskaźnik ten znalazł się u kresu swej skali... Tego na szczęście entuzjaści 'jazdy torowej' nigdy nie sprawdzą (zwłaszcza na KEN), bo nie są to samochody w zasięgu osób szukających kompromisów ekonomicznych (np. paliwa).

    Sąd zadecyduje czy uzna p. Michała za winnego, a jeśli tak, to czy wymierzy mu karę w zawieszeniu, na jaki okres, oraz czy i jaki okres ewentualnie odbierze uprawnienia do kierowania pojazdami (górna granica to w tym przypadku 10 lat). Później ubezpieczyciel lub pokrzywdzeni (rodzina zmarłej - mąż, rodzice, ewentualne rodzeństwo lub własne dzieci jeśli posiadała; w tym ostatnim wypadku jeśli miała dzieci, w ich imieniu będzie je reprezentował ich ojciec) osobiście lub przez pełnomocnika (np. adwokata), zadecydują, czy chcą wytoczyć proces cywilny o odszkodowanie i/lub zadośćuczynienie. W wypadku ubezpieczyciela, może on również wystąpić z roszczeniem regresowym. Kwoty zasądzane w takich procesach cywilnych sięgają niejednokrotnie 200-300 tysięcy złotych i więcej. Później to już tylko komornik... Nie życzę takiego obrotu sprawy, ale wykluczyć go też nie sposób - takie realia. Otwartą kwestią pozostaje jedynie to, czy wszyscy 'krzykacze' tak zachęcający do realizacji absurdalnej teorii 'jezdnia dla kierowcy - pieszym śmierć', złożą się ewentualnie na poczet tych kwot, gdyby okazało się, że p. Michał znajdzie się w sytuacji konieczności zapłaty tych kwot, a sam nie byłby wypłacalny... Czy wówczas również zagra solidarność pasjonatów motoryzacji i czy wręcz sprzedadzą swoje pojazdy, by wesprzeć kolegę w potrzebie.

    Czas pokaże jak się sprawy potoczą.
  • antywersal 27.06.10, 15:27
    Przypomnę tylko, że w nocy z 27 na 28 lutego 2008 roku, doszło do wypadku na ul. Puławskiej, w którym tragiczną śmiercią zginął pasażer czerwonego Ferrari 360. Betonowy słup podpierający estakadę okazał się solidniejszy od wytworu włoskiej myśli technicznej.

    Czy kierowca tego pojazdu chciał sprawdzić 'ile fabryka dała'? Pewnie nie.
    Czy słup niespodziewanie wtragnął na drogę? Pewnie nie.
    Czy jadąc z przepisową prędkością w tym miejscu, doszłoby do wypadku? Pewnie nie.

    Ale jak pokazało życie, nie wszystkich skłoniło to do należytej refleksji, i nadal znajdują się entuzjaści 'fantazyjnej jazdy' na terenie Warszawy. Czytając cały ten wątek, cieszę się, że takich samochodów nie sprzedają na każdym rogu, bo pewnie strach byłoby wyjść z domu...
  • jotka001 27.06.10, 23:31
    Problem w tym, że sprawca wypadku (i mam na myśli kierowcę, a nie
    betonowy słup) nie tylko nadal nie został ukarany, ale najwyraźniej
    dąży się do kompletnego wyciszenia sprawy. Na pewno nie działa to ku
    przestrodze.
  • crabrox 01.07.10, 13:39
    antywersal prowadzi tu bardzo ożywioną dyskusję z innymi użytkownikami ucząc ich
    pokory ale odnoszę nieodparte wrażenie, że jemu samemu brakuje pokory. Nie
    przebrnąłem przez wszystkie posty bo jest ich za dużo i w sumie w połowie
    odpuściłem. Antywersal jest świetnym kierowcą bo ma auto 4x4, 200 koni pod
    maską, ma ciężką nogę i wie gdzie przycisnąć (ciekawe skąd????) a na dodatek ma
    panoramiczne lusterko w którym wszystko widzi. Świetnie!!
    Kolejny użytkownik pyta po co 200 koni w aucie 4x4 jeżdżącym po mieście. A chyba
    po to żeby jeździć sprawnie, co wcale nie oznacza, że wariacko. Ale z tego co mi
    wiadomo w aucie bardziej się liczy moment obrotowy i zakres obrotów w jakim jest
    on dostepny ale nie jestem expertem więc mogę się mylić. Ocenianie auta po
    ilości koni, wyglądzie itd kojarzy mi się ze stereotypowym ocenianiem cyfrówek
    po ilości milionów pixeli. Im więcej tym lepiej, a prawda jest taka że wcale
    nie. Ale nieważne.
    W Warszawie mieszkam od półtorej roku i miałem już swoje "przygody". Jazda po
    Warszawie to prawdziwa szkoła życia. Wcześniej jeździłem w innym dużym mieście w
    Polsce. Muszę przyznać, że Warszawa to jest inny świat. Tu jest swego rodzaju
    walka o przetrwanie i walka o każdy centymetr. Ten styl jazdy wyprowadza z
    równowagi nawet spokojnych z natury ludzi. Prawda jest taka, że na świecie jest
    pewien całkiem spory odsetek debili. Ci debile są uczestnikami ruchu jako
    tirowcy, rowerzyści, kierowcy osobówek, piesi, kobiety itd. Wzajemne najeżdżanie
    na określone grupy nie ma sensu. W każdej grupie jest sporo debili. Jeżdżąc po
    Warszawie można odnieść wrażenie, że tych debili jest tu więcej niż w innych
    częściach Polski. Czy tak jest? Niekoniecznie ale tego nie wiem na pewno. Trzeba
    wiedzieć, że warszawiaka z reguły łatwo można rozpoznać na drodze. Jak?
    Domyślcie się. Wiem, że wiele osób na warszawskich blachach to ludność napływowa
    ale to nie jest aż tak istotne. Muszę przyznać, że w Warszawie jeździ się
    dynamicznie i jest tu wielu bardzo dobrych kierowców, to widać na drodze. Ale
    jest też wielu kretynów. Gdyby nie warszawski styl jazdy i ciągłe przepychanie
    się byc może korki byłyby jeszcze większe, prawie na pewno tak by było bo
    wystarczy lekki śnieżek i ulice momentalnie się zapychają.
    Warszawski styl jazdy bardzo często nie pozwala na zachowanie bezpiecznej
    odległości za poprzedzającym pojazdem bo od razu ktoś Ci się wpierdzieli przed
    maskę i żeby znów zachować bezpieczną odległość trzeba zwolnić, kierowca z tyłu
    się wkurzy, poniekąd mając trochę racji a przed maskę zaraz wciśnie się kolejny.
    No więc nie da się. Ktoś napisał, że nikt normalny nie jeździ w Warszawie 50km/h
    tylko 80 i więcej. Powiedzmy sobie szczerze w Warszawie trudno jeździć normalnie
    ... Ja czasem jeżdżę bardzo spokojnie, czasem szybciej a czasem za szybko. Ta
    ostatnia wersja zdarza się coraz rzadziej ale się zdarza. Swoje umiejętności
    szacuję na trochę powyżej średniej, mistrzem kierownicy nie jestem. Kiedyś tak
    uważałem ale życie potrafi zweryfikować takie przekonanie i usadzić trochę na
    tyłku. Bardzo lubię jeździć samochodem i lubię nabywać nowe umiejętności. Lubię
    się czasem poślizgać, czasem wyprzedzić a czasem pojechać maksymalnie spokojnie
    i na luzie.
    Antywersal to byc może jakiś prawnik albo pasjonat, chce być obiektywny ale
    ocenia ludzi stereotypowo i świadomie bądź nieświadomie się wywyższa. Sądzę, że
    to ma też przełożenie na styl jazdy lub przynajmniej może mieć.
    Jestem łysym kolesiem w ponad dziesięcioletniej beemce. I co powie większość z
    was? Wiadomo:)) Czemu łysym? Straciłem trochę włosów a poza tym tak lubię i tak
    mi bardziej pasuje. Czemu w beemce? Bo to zajebiste auto, lepsze od wielu dużo
    nowszych. Nawet jak kupię nowsze auto to ten samochodzik na pewno zostawię o ile
    za bardzo się nie poobija. Nie rocznik auta, moc, model świadczy o tym że jest
    be albo cool. Wiele "świeżych" aut jest składana z kawałków, była zalana przez
    wodę albo ma licznik przekręcony z 600 tys na 100 tys i właściciel się cieszy że
    ma "świeże" auto.
    Jazda beemką ma swoje zalety, zanim ktoś zatrąbi przez chwilę się zastanowi czy
    warto:)) Staram się nie generować takich sytuacji ale każdemu zdarzy się błąd.
    Staram się być naprawdę kulturalnym uczestnikiem ruchu, jeśli ktoś zmienia pas,
    prawie zawsze wpuszczam, staram się nie blokować innych, wszystkich poza
    cwaniakami. Cwaniaków nie lubię. Co ciekawe w Warszawie dobro rodzi dobro a zło
    rodzi zło. Niby normalka ale tak jest. Jeśli kogoś wpuszczę ustąpię miejsce
    widzę po chwili jak ta osoba też kogoś wpuszcza. I to jest fajne. Ale jeśli ktoś
    mnie zdenerwuje niestety sam też zaczynam się źle zachowywać. Z innymi pewnie
    jest tak samo, niektórzy z natury są bardzo negatywni na drodze i takich
    osobiście pozbawiałbym prawka.
    A teraz mała obserwacja z Warszawy, jak dla mnie najbardziej nieuprzejma grupa
    kierowców to ... kobiety. Jeśli chcę zmienić pas i muszę się wcisnąć licząc na
    to, że ktoś mnie wpuści to widząc kobietę odpuszczam, lepiej pojechać kawałek
    dalej i liczyć na uprzejmość faceta. Kobiety nie wpuszczają i jak dla mnie to
    zwykłe chamstwo. W trasie kobieta nie stanowi problemu, wyprzedzam i jadę dalej.
    Mogę podać kilka ciekawych przykładów z jazdy warszawskiej:


    - tylko tu spotkałem czarnego jeepa przejeżdżającego przez skrzyżowanie na
    czerwonym świetle, który na mnie trąbił (uratowało mnie tylko to, że jechałem
    względnie sprawnie pomimo tego że skręcałem w lewo - skrzyżowanie wynalazek
    marynarska)
    co do przekazywania negatywnych emocji: sytuacja z łopuszańskiej kawałek przed
    stacją Orlen, odcinek gdzie są jeszcze trzy pasy. Ja jadę pasem środkowym, na
    prawym pasie biedna eLka z włączonym migaczem jadąca pasem który kończy się za
    chwilkę, byłem jeszcze dosyć daleko ale tak jakoś kierowca nie mógł się
    zdecydować na zmianę pasa, włączam więc migacz i chcę zjechać na skrajnie lewy
    pas żeby eLka mogła sobie wjechać ale w lusterku widzę że ktoś pędzi, jest niby
    daleko ale jedzie bardzo szybko, zmieniam pas przygotowany do ewentualnej
    szybkiej korekty tego manewru, debil dojeżdża do mnie na pełnej prędkości i
    zaczyna trąbić. Co robię? Tego nie polecam ale wciskam hamulec kontrolując
    sytuację tak żeby nie doprowadzić do kolizji, przyspieszam i ponawiam manewr,
    zmieniam pas na prawy opuszczam szybę i czekam na cwaniaka, dojeżdża do mnie też
    z opuszczoną szybą, przez chwilę jedziemy obok siebie, kilka k. ch. i s. i każdy
    jedzie w swoją stronę. Chwilę wcześniej byłem spokojny i wyluzowany a teraz już
    jestem zły i złe emocje udzielają się przez jakąś chwilę i jadę agresywnie przez
    jakiś czas. Nie byłem zawalidrogą, jechałem prawie 80 wg licznika na drodze z
    ograniczeniem do 60. Prędkość realna ok 70 (chyba nie muszę tłumaczyć skąd
    różnica pomiędzy licznikiem a prędkością realną, albo napiszę licznik prawie
    zawsze zawyża prędkość bo tak jest wyskalowany), przy zmianie pasa odległości
    pomiędzy samochodami jak na Warszawę były astronomiczne,

    cdn
  • crabrox 01.07.10, 13:41
    - co do prędkości bezpiecznej, nawet jeśli pojedziecie przepisowo i dojdzie do
    kolizji policja powie, że nie dostosowaliście prędkości do warunków jazdy wiem
    to z własnego doświadczenia. Wpadłem jakiś czas temu na roboty drogowe właśnie w
    Warszawie. Czy była tam moja wina, niewątpliwie też, trochę winy w warszawskim
    stylu jazdy ale główna wina w pułapce na drodze zastawionej przez drogowców.
    Sytuacja miała miejsce w nocy na wiadukcie. Ekipa drogowców myła ekrany
    dźwiękochłonne zostawiając za sobą mokrą plamę na drodze o przyczepności
    niewiele lepszej niż na lodzie (mieszanka wody i jakiegoś płynu do mycia), byli
    na lewym pasie. Ja ruszyłem w grupie samochodów spod świateł cały czas jadąc za
    innymi samochodami lewym pasem w odległości "warszawskiej" za poprzedzającym
    samochodem. Nagle samochód przede mną uciekł na prawy pas a ja widzę przed sobą
    zaparkowaną ciężarówkę. Na prawy pas nie mogę uciec bo wiem że jadą tam inne
    samochody a mam za mało czasu na szukanie luki. Warunki drogowe były bardzo
    dobre, ciepło i bez deszczu, samochód świeżo po zrobieniu hamulców, prawie nowe
    opony, prędkość na ograniczeniu do 60 właśnie taka lub niewiele większa, szybka
    ocena odległości i wiem że powinno się udać zatrzymać auto. Ale niespodzianka,
    auto pojechało jak na lodzie, prędkość wytraciłem do 30 może 40 i bum. Nic mi
    się nie stało, pasażerce też ale samochód poszedł do kasacji. Wezwałem policję i
    co? Niewłaściwe oznakowanie prac ich nie obchodziło, według nich wszystko było
    ok, mokra plama jak dla nich nie miała znaczenia to ja popełniłem błąd, skoro 60
    na godzinę to było za szybko to jak powiedział policjant powinienem jechac tam
    20 na godzinę, miałem przewidzieć to że drogowcy zastawili pułapkę. Kłóciłem się
    z policjantami bardzo stanowczo ale kulturalnie, policjant powiedział że on jest
    świetnym kierowcą i nie doprowadziłby do czegoś takiego, jak dla niego wina była
    tylko po mojej stronie. Sprawa poszła do sądu, poczta nie dostarczyła awizo z
    wezwaniem, sprawa się podobno uprawomocniła i pozamiatane, nie miałem czasu żeby
    z tym powalczyć ale jeszcze mam zamiar wrócić do wyjaśnienia tego. Kilka dni
    później rozpedzony radiowóz przejeżdżając na sygnale przez skrzyżowanie na
    czerwonym świetle wpadł na samochód zabijając jedną osobę. Kto wie, może
    kierował właśnie ten policjant który we własnym odczuciu był mistrzem kierownicy
    .... Tak więc antywersal nie pouczaj innych bo jesteś prawnikiem w 4x4, masz 200
    koni i panoramiczne lusterko. Tobie też mogłoby się to przytrafić w
    niesprzyjających okolicznościach a przybyła na miejsce policja orzekłaby
    niedostosowanie prędkości do warunków jazdy i każdy wieszałby na Tobie psy być
    może na tym samym forum. Każdy kto nie miał zadnej stłuczki ani wypadku uważa
    się za cudownego kierowcę a tak naprawdę jest uboższy o bardzo cenne
    doświadczenie życiowe. Ważne żeby przy takim wypadku nikt nie ucierpiał. Takie
    tłuczenie naprawdę wiele uczy i zmienia podejście do jazdy.
    Życzę szerokiej drogi i informuję, że nie mam nic do warszawiaków. Rozumiem to,
    że tu jest inaczej a każdy wyjazd na ulicę to swego rodzaju walka o przetrwanie.
    Mi też zdarzało się jechać puławską 150 czy trasą siekierkowską 180 i to całkiem
    niedawno po tym jak jakiś cwaniak przy 110 może nawet 120 dojechał do mnie i
    jechał może metr za mną napierając na mnie. Od jakiegoś czasu spokojna ale
    sprawna i dynamiczna jazda sprawia mi więcej frajdy niż jazda 200 na godzinę na
    prostym odcinku drogi. Każdemu kierowcy życzę delikatnego tłuczenia bez ofiar bo
    to na pewno zmieni wasze podejście do jazdy i zrozumiecie, że są sytuacje
    drogowe które was zaskoczą. Jeszcze lepiej jeśli to zdarzy się więcej niż raz,
    bo jeden raz nie zawsze da wystarczającą nauczkę. W teorii każdy z was może się
    wymądrzać do woli.
  • antywersal 27.06.10, 18:39
    Potworna śmierć pod kołami

    Potrącona przez pędzący samochód 23-latka zginęła na miejscu
  • hypsilofodon 27.06.10, 22:24
    Dzięki za linki do tych wiadomości.

    Są podobne i nie są do końca zgodne z rzeczywistością. Wypadek
    zdarzył się o 21:40, wtedy było jeszcze całkiem jasno (najdłuższy
    dzień w roku przy dobrej pogodzie). Jeżeli chodzi o deszcz to w
    chwili wypadku nie padało a droga była sucha.

    Nie wiem jak to możliwe ale udało Ci się dobrze rozszyfrować ten mój
    schemat który został kompletnie ziekształcony. Załączam prosty szkic
    sytuacji możliwego przebiegu zdarzeń, powstał w oparciu o zdjęcia
    obrażeń samochodu oraz rozrysowanych przez policję śladów na drodze.

    www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/c72d6c2edf6b86bc.html

    Mogę jeszcze dodać, że jadąc ze strony Kabat do Centrum Aleją KEN
    zbliżając się do świateł podjeżdza się pod lekkie wzniesienie i
    przez to widoczność nie jest tam idealna.

    Mam nadzieję że ktoś z czytających to forum będzie mial dostęp do
    informacji o tym jak zakończyło się śledztwo i co ustalili biegli,
    oraz podzieli się nią w tym wątku.
  • nspc 28.06.10, 22:04
    Miałem niestety okazję jechac samochodem w stronę centrum byłem 3 czy 2 samochodem, który przyjechał chwile po wypadku czekając na przejazd. Myślałem, na początku, że to po prostu jedno z aut się pali - zapach opon po hamowaniu był strasznie intensywny. Policjanci latali w tą i z powrotem, myślałem, ze po gaśnice. Minęło parę minut jak posadzili, dośc załamanego i zakrwawionego kierowce na trawie. Dopiero jak poscili ruch - zobaczylem cialo kobiety po prawej stronie i do tej pory zaluje - gdyby wiekszośc osob wypowiadających się na forum usłyszało ten krzyk- męża, jakiś kobiet klęczących na chodniku oraz cały widok... to spuściłoby z tonu... Tyle.
  • kkasia781 28.06.10, 22:30
    ja nie byłam świadkiem tego wypadku ale mój kolega był niestety
    słyszał najpierw bardzo szybko jadący samochód... az zwrócił
    uwage.....potem usłyszał huk, zobaczyl lecaca kobieta a potem
    niesamowity smród opon i niestety potem ją niezywą.... niestety
    wszystko wskazuje na to, ze kierowca nie przekroczył troszke
    dozwolonej predkosci tylko gnał jak szalony.
    szkoda ludzi.... szkoda tej dziewczyny, jej meza i szkoda tego
    chłopaka z samochodu. szkoda, ze wszyscy nie wykazali sie szacunkiem
    do zycia własnego i innych.
  • rosolsky_jdm 28.06.10, 22:39
    zazdrościc kolegi, jeśli słyszy szybko jadący samochód?

    a widział?
  • hypsilofodon 28.06.10, 22:57
    Kolego rosolsky_jdm, zastanawiam się, czy aby każda kolejna Twoja wypowiedź nie jest przypadkiem prowokacją... Wcześniej napisałeś że widok zabitej dziewczyny leżącej na drodze nie robi na Tobie wrażenia, teraz poddajesz w wątpliwość fakt, że normalny człowiek jest w stanie usłyszeć różnicę pomiędzy tym, czy ktoś jedzie samochodem szybko, ostro zwiększając obroty od tego, czy jedzie spokojnie... A sprawiałeś wrażenie że że jesteś pasjonatem samochodów...
  • hayet 29.06.10, 14:46
    haha no oczywiscie, ze zazdrosc...ja zawsze jak slysze a pozniej
    widze taki pedzacy zamochod od razu sie ogladam i marzy mi sie jeden
    taki albo ze dwa albo i kilka, zeby mi do butow pasowaly
    kolorystycznie...
    czlowieku, ogarnij sie....co chwile o jakiejs zazdrosci piszesz i
    kompleksach...nie mierz wszystkich swoja miara. swoja niska
    samooocena mozna wyleczyc, jesli nei wychodzi ci sposob na
    podrasowane auto to sprobuj czegos innego.
  • rosolsky_jdm 29.06.10, 15:53
    :D

    zajmij się jednak swoim dzieckiem, od komputera oczy się psują :]
  • rosolsky_jdm 29.06.10, 15:54
    a tak btw. chodziło mi o to, że zazdroszczę komuś, kto ma kolegę, który widzi uszami szybko jadący samochód :]
  • kkasia781 29.06.10, 16:22
    słyszał głośno jadący samochód, wiec sie spojrzał co to za debil...
    i zobaczył zapierd....jącego kretyna, który chwile pózniej zabił
    młodą dziewczyne....
    coś Ci jeszcze trzeba wyjaśnic????
  • antywersal 29.06.10, 17:21
    Szkoda czasu - najlepsze "wyjaśnienia" będzie zawierać protokół sporządzony po przedstawieniu zarzutów. A w dalszym etapie wyrok/wyroki i być może komornik. Do niektórych nie udaje się dotrzeć słowem - trzeba poprzez inne środki, łatwiejsze do zapamiętania ;-(
  • rosolsky_jdm 29.06.10, 23:04
    Nie no ja to już się boję jeździc po Ursynowie, jeszcze gdzies przez przypadek zarysuję te 200KM w 4x4 to się nie wypłacę do końca życia i będę czyjąś zabawką w więziennej celi :<:<

    A teraz tak na serio. Jakby ktoś chciał naprawdę serio pogadac, to zawsze można się umówic, słowo przeciwko słowu w realu brzmi nieco inaczej, niż w internecie, gdzie każdy mocny...
  • antywersal 30.06.10, 17:32
    A ja boję się (...) którzy pajacują w ramach świętego przekonania i tym, że pomagają komuś w wybrnięciu z tarapatów w jakie sam się wpędził.

    Szkoda czasu na jałowe dyskusje - doświadczenie uczy, że najlepszym lekarstwem na pajacowanie jest lekcja pokory udzielona przez życie. Nie mam najmniejszych złudzeń, że w tym wypadku będzie tak samo.
  • rosolsky_jdm 30.06.10, 20:40
    A nie uważasz, że Ty też nieco pajacujesz?

    Strugasz wodza na tym forum, niby taki światły, oczytany prawnik czy tam kto. A tak naprawdę nie różnisz się od reszty wypisujących tutaj...
  • leon.lebiega 30.06.10, 22:27
    Spraw sobie okulary, skoro nie rozróżniasz merytorycznych i
    wyważonych postów Antywersala od chamstwa pana Gregora czy jak mu
    tam.
    Rożnica jest i to spora.
  • pete_waw 01.07.10, 03:38
    leon.lebiega napisał:

    > Spraw sobie okulary, skoro nie rozróżniasz merytorycznych i
    > wyważonych postów Antywersala od chamstwa pana Gregora czy jak mu
    > tam.
    > Rożnica jest i to spora.
    owszem...różnica jest....może dlatego warto byłoby opanować sztukę
    czytania ze zrozumieniem....

    --
    ...w górach jest wszystko co kocham.....
  • veteran 01.07.10, 17:37
    > Strugasz wodza na tym forum

    Struga? Wodza? Co to za język? Prosto z tuningu?

    Czy ktoś wie czy sprawca tego wypadku odpowiada z wolnej stopy czy prokurator
    zawnioskował o areszt tymczasowy?
  • antywersal 01.07.10, 20:24
    Na razie odpowiada z wolnej stopy. W praktyce takich spraw areszt stosowany jest w wypadakach spowodowanych przez kierowców będących pod wpływem alkoholu "lub podobnie działającego środka".

    Prawdopodobnie taki stan utrzyma się do końca procesu. Natomiast prokuratura ma już w swoich aktach kompletna kopię tego wątku (z pierwszych kilku dni), zgodnie z sugestią jednego z wypowiadających się - czy zostanie ona wykorzystana oraz w jakim zakresie, pokaże czas.
  • rosolsky_jdm 01.07.10, 21:07
    Rany, czy wy naprawdę nie macie własnego życia?

    Dajcie już tej sprawie spokój, bo co ktoś coś pisze, to takie mądrości, że aż się kiszki przewracają.

    A tak btw. jak już tak żeście się zaangażowali w sprawę. Zapaliliście lampki przy KENie w miejscu wypadku?!
  • veteran 02.07.10, 00:15
    rosolsky_jdm napisał:

    > Rany, czy wy naprawdę nie macie własnego życia?

    Gościu, jeszcze MAMY własne życie, bo być może przypadkiem żaden
    DEBIL jak np. ten który minutę temu przejechał mi przed balkonem na
    KEN grubo ponad dozwoloną prędkość na motorze bez tłumika do tego na
    JEDNYM kole, nas nie rozjechał. Zrozumiałaś? Zapewne widoczność w
    czasie jazdy na jednym kole też znasz i uznajesz za rewelacyjną po
    zmroku?

    W d.... mam twoje kiszki. Liczę, że być może prokurator zaprosi cię
    po lekturze tego co tu wypisujesz na spotkanie, żebyś mu wytłumaczył
    zawiłości związane z grubością blachy w xx-letnich Hondach
    zapier....cych po KEN.

    Skąd się tacy ludzie biorą? Skończ już się kompromitować w tym wątku.
    Nie widzisz, że koledze tylko szkodzisz a sobie wystawiasz publicznie
    marne świadectwo?
  • rosolsky_jdm 03.07.10, 00:16
    Jesteś ślepy czy nie lubisz odpowiadac na niewygodne pytania?

    Zapaliłeś lampki?
  • veteran 01.07.10, 22:31
    antywersal napisała:

    > Na razie odpowiada z wolnej stopy. W praktyce takich spraw areszt
    > stosowany jest w wypadakach spowodowanych przez kierowców będących
    > pod wpływem alkoholu "lub podobnie działającego środka".

    Zarzuty
    za wypadek, w którym zginęło dziecko


    Jak widać niestety nie zawsze. Gość spowodował śmierć 2-letniego dziecka na
    Białołęce, bo jechał jak DEBIL pod wpływem narkotyków i... po przesłuchaniu
    został zwolniony do domu. Gdzie ja żyje? Może jeszcze prawdo jazdy mu zwrócili?
  • antywersal 01.07.10, 23:50
    Tak jak opisano to w artykule który podałeś - na razie toksykolog musi sporządzić opinię, w której potwierdzi bądź wykluczy fakt znajdowania się przez kierującego pod wpływem środków odurzających. Jeśli potwierdzi, grozić mu będzie do 12 lat pozbawienia wolności. Wówczas prokurator prawdopodobnie zdecyduje o zastosowaniu aresztu. Do tego czasu (gdy nie ma pewności a jedynie przypuszczenia) aresztu nie zastosowano (co do zasady słusznie).

    A tu kolejny ciekawy materiał: www.tvnwarszawa.pl/-1,1663157,0,,w_starciu_z_samochodem_rowerzysta_nie_ma_szans,wiadomosc.html
    Ze szczególną "dedykacją" dla wszystkich kierowców, którzy żyją w bezmyślnym przekonaniu, że duży silnik pod maską samochodu, sam w sobie jest uzasadnieniem i przesłanką do pełnego wykorzystania jego mocy. Jeśli nie umiecie zrozumieć, że posiadanie szybkiego samochodu nie oznacza KONIECZNOŚCI jego rozpędzania do prędkości wyższych niż dozwolone, to może faktycznie lepiej przesiądźcie się na hulajnogi...
  • dzida-iq150 04.07.10, 03:38
    'jezdnia dla kierowcy - pieszym śmierć'

    Nie przesadzaj, nie popadaj w skrajności, pomijaj skrajności przy
    ocenie. Oceniaj kulturalnie kulturalne wypowiedzi, te "mniej
    grzeczne" po prostu przeczytaj, uśmiechnij się i zapomnij.

    NIE chodzi o to, że jezdnia jest dla kierowcy i że pieszym śmierć.
    Jeżeli ktoś potrąci człowieka wpadając na skrzyżowanie na czerwonym
    świetle z prędkością grubo ponad normę - nawet nie będę próbował go
    bronić.

    Jeżeli będzie jechał grubo ponad stówe w miejscu, gdzie przejść dla
    pieszych jest więcej niż latarni - też ciężko o litość.

    Ale jeżeli ktoś po prostu jedzie, a ktoś drugi tak po prostu wpada
    mu pod koła - aż mi się słabo robi, kiedy słyszę, że pieszy jest
    praktrycznie niewinny.


    słyszał głośno jadący samochód, wiec sie spojrzał co to za debil...
    i zobaczył zapierd....jącego kretyna,


    Ja tak sobie lubię pojeździc na drugim biegu 70-80km/h, hałasu robię
    co niemiara, a prędkość jadącego z górki roweru... a co do kretyna...

    To świadczy tylko o Tobie. Tu kretyn tam kretyn po co te słowa?
    Lepiej powiedz mi jak można wejść pod koła samochodu...

    a wczoraj koeljny tragiczny wypadek, w prawdzie nie na
    ursynowie...niemowle wypadlo z wozka i uderzylo o autobus po tym jak
    rozpedzone auto wjechalo na chodnik i uderzylo w wozek


    A gdzie była matka? bardzo częsty obrazek z perspektywy kierowcy.
    Matka pcha wózek z dzieckiem, i pierwsze na drodze zawsze znajduje
    się w takim przypadku dziecko. No debilizm skrajny.



    Prosze o odpowiedź na pytanie w czym czternastoletnie "gruchoty" są
    lepsze od nowych samochodów, bo ja tego pojąć nie mogę. Hę?
  • maminka_123 04.07.10, 09:40
    a wczoraj koeljny tragiczny wypadek, w prawdzie nie na
    ursynowie...niemowle wypadlo z wozka i uderzylo o autobus po tym jak
    rozpedzone auto wjechalo na chodnik i uderzylo w wozek

    A gdzie była matka? bardzo częsty obrazek z perspektywy kierowcy.
    Matka pcha wózek z dzieckiem, i pierwsze na drodze zawsze znajduje
    się w takim przypadku dziecko. No debilizm skrajny.


    Odpowiadają na powyższy tekst...czytaj ze zrozumieniem a nie czepiasz sie matki.
  • dzida-iq150 04.07.10, 13:59
    Oddaę honor, troche późno było jak to pisałem ;)
  • hayet 04.07.10, 20:50
    wybaczam waurnkowo ;)
    a teraz pytanie...nawet jesli przechodzi sie przez ulice z dzieckiem
    w wozku to gdzie ma byc wozek...zazwyczaj wozek pcha sie przed soba
    wiec czy sie chce czy nie to on jest przed pchajacym. ja sie co
    prawda staram isc z boku wozka wiec niewielka czesc wozka jest
    peirwsza na ulicy, ale tez nei zawsze...nie wpadajmy w
    skrajnosc...po to sa pasy na ulicy dla pieszych i sygnalizacja
    swietlna, zebym nie musiala robic akrobacji w stylu ja peirwsza
    wozek za mna-co tez nei jest bezpieczne bo przeciez auto moze
    rowniez wjechac w wozek...
    ale jak widac, nie trzeba wcale wychodzic na ulice, zeby w nas
    samochod walna...
    mam corke w wieku tej malej, ktora zginela...nie chce sobie nawet
    wyobrazac co czuja teraz rodzice i babcia, ktora byla z mala na
    spacerze...a kretynowi bym wlasnymi rekami kare wymierzyla. serce mi
    sie kraja na sama mysl o tej malej
  • dzida-iq150 04.07.10, 21:45
    Przejście dla pieszych to przejście dla pieszych, rzecz święta.
    Koniec kropka.

    I tak uważam, że poza przejściami ludzie - jeżeli już nie chcę im
    się ruszyć do przejścia - powinni wychylać się na drogę centymetr po
    centymetrze, niczym z bunkra, spokojnie, żeby być obietkem względnie
    statycznym, żeby nie przestraszyć kierowcy, żeby upewnić się, że nic
    nie nadjeżdża... anie nagle takie JEB prosto pod koła samochodu...
  • rosolsky_jdm 05.07.10, 00:07
    hayet napisała:
    >a kretynowi bym wlasnymi rekami kare wymierzyla.

    tu jednak sprawa jest zupełnie jasna i miejmy nadzieję, że wymiar sprawiedliwości wykaże się pełnym profesjonalizmem. a już sam fakt, że za kratkami współwięźniowie nie będą darzyli wielkim szacunkiem mordercę malutkiego dziecka, imo tak jak traktują pedofilów, możemy byc spokojni o sprawiedliwośc.

    dzida-iq150 napisał:

    > Przejście dla pieszych to przejście dla pieszych, rzecz święta.
    > Koniec kropka.

    tu chyba nie trudno się z tym zgodzic. ja, widząc pasy, nawet jak mam zielone, zwalniam do 50 (bo dajmy sobie spokój, po ulicach niestety nie jeździ się 50tką...), puszczam gaz, noga na hamulcu (to zawsze te setne sekundy, ajt?) ale nie sposób tak jeździc cały czas. przecież w końcu ktoś po coś wymyślił zebrę, żeby z niej korzystac.
  • rosolsky_jdm 05.07.10, 00:08
    sorry, trochę dziwnie to zabrzmiało. oczywiscie jak mam zielone, zwalniam, jak czerwone, to się zatrzymuję. nawet jak jest zielona strzałka. :)
  • pete_waw 30.06.10, 01:20
    antywersal napisała:

    > Szkoda czasu - najlepsze "wyjaśnienia" będzie zawierać protokół
    sporządzony po
    > przedstawieniu zarzutów. A w dalszym etapie wyrok/wyroki i być
    może komornik. D
    > o niektórych nie udaje się dotrzeć słowem - trzeba poprzez inne
    środki, łatwiej
    > sze do zapamiętania ;-(
    no proszę....a ja myślałem że wyrok sądu jest istotniejszy od
    protokołu sporządzonego po przedstawieniu zarzutów (jeżeli takowe
    postawione oczywiście zostaną)

  • hayet 29.06.10, 17:43

    dzieki za troske rosolsky , doceniam to ;) ale jakos daje sobie rade
    dzieci tez ;)

    kasia, wcale nei jechal szybko, bo nei wiem czy wiesz, ze hondy maja
    bardzo cienkie blachy i mogl jechac nawet tylko 40km/h zeby miec
    takie wgniecenia a i pewnie twoj kolega neidowidzi bo za duzo przy
    kompie siedzi ;) i halasu tez nei slyszal
  • veteran 29.06.10, 00:03
    Nie byłem pewien, ale dziś spojrzałem i widzę, że nad skrzyżowaniem ze światłami
    w pobliżu miejsca tego wypadku jest kamera. Pytanie czy działająca. Jeśli tak i
    jeśli obraz obejmuje miejsce wypadku to na pewno by to bardzo pomogło ustalić co
    się stało. Ciekawe również z jaką prędkością Honda dojechała do miejsca
    zdarzenia od Belgradzkiej.
  • rosolsky_jdm 29.06.10, 00:23
    jeśli chodzi Ci o to coś umieszczone centralnie nad jezdnią, to są to raczej czujniki ruchu.
  • kkasia781 30.06.10, 01:02
    Zastanawiam się teraz nie nad tymi wszystkimi naukowymi i
    pseudonaukowymi dywagacjami. Myślę, że miał miejsce bardzo tragiczny
    zbieg wielu okoliczności: kierowca jadący zbyt szybko i zaaferowana
    dziewczyna, która chciała szybko dotrzec do swojego lozka w domu...
    I mysle, ze to nie ma wiekszego znaczenia niz to, ze wszyscy
    powinnismy poruszac sie po drogach odpowiedzialnie i z wyobraznia.
    Mysle ponadto, ze zwlaszcza kierowcy powinni z wieksza wyobraznia
    testowac swoje auta w polaczeniu z przeswiadczeniem, ze sa to tylko
    testy, w ktorych blacha ma zawsze fizyczna przewage nad watlyum i
    delikatnym ludzkim cialem. To okropne, ze wielu ludzi nie zdaje
    sobie sprawy z tego, ze pedzacy samochod moze byc narzedziem fanu,
    ale takze narzedziem zbrodni. Kazda smierc jest ogromna strata. Ta
    smierc jest strata podwojna, bo ludzkie mylne pragnienia
    bycia "bogiem" chocby zza kierownicy spotkaly sie ze zwykla ludzka
    piekna wolnoscia i zarazem niefrasobliwoscia, ktora nota bene jest
    domena ludzi szczesliwie biegnacych przez zycie, niekoniecznie przez
    pasy...
  • rosolsky_jdm 30.06.10, 03:07
    Nic dodac, nic ując...
  • hayet 30.06.10, 15:46
    dokladnie
    a wczoraj koeljny tragiczny wypadek, w prawdzie nie na
    ursynowie...niemowle wypadlo z wozka i uderzylo o autobus po tym jak
    rozpedzone auto wjechalo na chodnik i uderzylo w wozek
  • antywersal 09.07.10, 01:38
    www.youtube.com/watch?v=BaMrvoiSvn0&feature=related

    www.youtube.com/watch?v=bKR48IcyaU4&feature=related

    www.youtube.com/watch?v=mvYSzX-G3ZQ&feature=related

    www.youtube.com/watch?v=AvS1uRLH_k4&feature=related

    Oby każdy po(...)b nie potrafiący odróżnić drogi publicznej od zamkniętego toru, pajacujący w 'turbo-kosiarce' skończył tak jak osoby pokazane w tych filmach - wtedy będzie bezpieczniej na drogach.
  • rosolsky_jdm 10.07.10, 19:13
    po pierwsze, ty chyba naprawdę jesteś zadufanym w sobie leszczem, który nie słucha nikogo innego, poza samym sobą.

    w większości tych spotów nie prędkośc jest problemem. problemem jest to, że ktoś nie pomyślał, że nie był skupiony na jeździe, że przykozaczył zwykła furą w kiepskich warunkach. albo głupota, typu wyprzedzanie na pasach, jazda po pijaku.
    powiedzmy sobie szczerze, te reklamy mają uświadomic jedno, że droga nie jest miejscem bezpiecznym. że zbliżając się do drogi musimy uważac. oczywiście, niestety nie jesteśmy w stanie przewidziec zachowania wszystkich, chociażby jak ta kobieta z wózkiem, albo dziecko na podwórku. mają również ukazac kierowcom, że gdy prędkośc naszego auta przekracza 20km/h, kończą się rozmowy z pasażerami, kończy się przegląanie funkcji radia. tak naprawdę, dobry kierowca zna swoje auto, więc nawet ustawianie klimy będzie mógł wykonac bez odrywania wzroku z drogi. i jeśli jedziemy świadomie szybciej niż zezwalają na to przepisy, to jeśli robimy to dla przyjemności, będziemy 100x bardziej skupieni na jeździe, niż antywersal, jadący 80km/h swoją gutmachine200kucaforbyfor.

    poza tym, napisałeś kiedyś, że ty wiesz, gdzie można przycisnąc. każdy z nas wie, tylko czasem ta wiedza nie jest wystarczająca. a czemu to akurat ty masz byc tym, który wie, gdzie można a gdzie nie?

    a twoje podejście pajacu, że życzysz komuś śmierci, równa się dokładnie podejściu frajera, który wsiada po pijaku do samochodu i zapier(..)la po ulicach w deszczu. nie różnisz się niczym od takiego elementu.

    pozdrawiam
    Rosolsky
  • antywersal 12.07.10, 21:40
    Jak dla mnie możesz nawet przygrzmocić swoim cudem techniki w ścianę - z taką prędkością, do jakiej tylko rozpędzisz swój ręcznie udoskonalany wynalazek. Ale pod dwoma warunkami - że najpierw zapłacisz za koszty usuwania skótków tego zderzenia, oraz samodzielnego pokrycia kosztów leczenia lub zasiłku pogrzebowego. Tak żeby żaden podatnik nie musiał wydawać nawet 10 groszy na pokrywanie skutków Twojego świadomego naruszania zasad bezpieczeństwa i realizacji Twoich porzyjemności. Chyba że Twoja mądrość i dojrzałość jeszcze nie doszła do etapu, gdy samodzielnie odpowiadasz w 100% za skutki swoich działań.
  • rosolsky_jdm 12.07.10, 23:00
    jak na starego dziada chodzącego z psem wieczorami po kenie to strasznie zajadły jesteś ;)

    swoją drogą, kolejne potrącenia na ursynowie dzisiaj. też pozdrowisz pajacu pajaców w turbo-kosiarkach? w sumie fakt, jak skoda miała tdi, to możesz tak pozdrawiac. pajacu
  • antywersal 13.07.10, 15:04
    Dostarczasz mi tyle niewypowiedzianej radości, że czytając Twoje wypociny, mam wrażenie, jakbym oglądał niezły kabaret. Ale mając już 'parę wiosen' na karku, mam świadomość, że niektóre jednostki w młodym wieku dążą bezmyślnie do postawienia 'kropki nad i', niewiedząc nawet gdzie jest to 'i'. Nie mając żadnych merytorycznych argumentów, nie potrafiąc nawet ustosunkować się do zadawanych przez wiele osób w tym wątku pytań, obnażasz swój 'poziom', powodując, że nikt nie traktuje poważnie nawet jednego zdania przez Ciebie napisanego.

    "Tyle wiesz - ile zjesz" - a teraz wracaj do książeczek, żebyś mógł dojść do wyższego niż obecnie etapu intelektualno-emocjonalnego, by żal wynikający z niedostatków ekonomicznych nie przysłaniał żółcią rodzącego się w bólach instynktu samozachowawczego. Jak już będzie Cię stać na zatankowanie Twojego 'cudu' do pełna, poświęć minutę ciszy w zadumie nad samym sobą.
  • rosolsky_jdm 14.07.10, 01:18
    a o niezłym kabarecie w wykonaniu antywersala to po ursynowie już legendy krążą :)

    jesteś gościu sławny! jak wiele polskich gwiazd, nieważne jak mówią, ważne że mówią.
  • waniliax 14.07.10, 16:29
    Wiesz co? Od początku śledzę ten wątek i do tej pory powstrzymywałam
    się od komentarzy, ale w końcu nie wytrzymałam - przestań już pisać,
    jeśli możesz. Antywersal też powinien już przestać pisać - szkoda
    jego czasu dla ciebie. A ty może kiedyś dorośniesz...
  • hayet 14.07.10, 18:10
    ja tez mysle, ze obaj panowie powinni juz skocnzyc te dosc dziecinna
    wymiane postow.
    legendy to pewnie sa, ale wsrod amatorow tuningu

    a jaki kolor tej hondy? cos kolo niebieskiego?
  • rosolsky_jdm 14.07.10, 20:06
    niestety, nie wiem co to za kolor "coś koło niebieskiego"...
  • cap2000 13.07.10, 18:31

    Rosolsky, tak zupelnie na serio: jakie masz auto i jak podrasowane?

    (pytam z ciekawosci, w oderwaniu od calego watku)
  • rosolsky_jdm 14.07.10, 01:17
    a co, już szukasz z gazrurką? :P

    w sumie nie mam się co kryc, bo napiszę to samo, co napisałbym każdemu, kto spyta się chociażby na C, czy na spocie.

    13letnia civic coupe, seryjna moc. ponad dzikie stado koni pod maską przekładam prowadzenie, bezpieczeństwo i wyglad zewnętrzny.
  • veteran 14.07.10, 17:25
    > 13letnia civic coupe, seryjna moc.

    I wszystko jasne. Tłumik też seryjny? Zawieszenie? Czy dupą po asfalcie jedziesz
    a zza kierownicy widać tylko fragment czoła? :P

    Jak tam kolega kierowca innej Hondy? Pocieszacie go jakoś? Wyraził skruchę?
    Serio pytam.
  • rosolsky_jdm 14.07.10, 20:02
    A ja serio mówię, nie twój biznes. :)

    A co jest wszystko jasne? :) Prawda jest taka, że na ulicy nie uwierzyłbyś, że te auto ma 13 lat. To nie jest opel calibra w gazie, żeby się rozleciał po 5 latach jazdy, czego niestety większośc osób nigdy nie przyjmie do wiadomości.
  • veteran 14.07.10, 17:30
    Śmierć
    pod kołami na Dereniowej


    Stop debilom drogowym! Radary na Ursynów!
  • hayet 14.07.10, 18:07
    na pewno starsza pani wbigela wprost pod jadaca max 40km/h honde z
    cienka blacha, stad takie uszkodzenai auta ;)
  • rosolsky_jdm 14.07.10, 20:05
    gdybyś poświęcił(a?) nieco czasu i sprawdziła w internecie, nie było tam żadnej hondy... ehh, żałosne
  • rosolsky_jdm 14.07.10, 20:04
    Tu już zupełnie nie chciałbym zajmowac stanowiska odnośnie całej sytuacji, ale często jestem świadkiem, jak ludzie mają w dupie czerwone światło i włażą jak jakieś święte krowy. Często są to osoby starsze.

    Tak więc przydałoby się, aby mandaty za wchodzenie na czerwonym były dużo większe i żeby były respektowane...
  • dwunastnica 14.07.10, 21:25
    > Tu już zupełnie nie chciałbym zajmowac stanowiska odnośnie całej sytuacji, ale
    > często jestem świadkiem, jak ludzie mają w dupie czerwone światło i włażą jak j
    > akieś święte krowy. Często są to osoby starsze.
    >
    > Tak więc przydałoby się, aby mandaty za wchodzenie na czerwonym były dużo więks
    > ze i żeby były respektowane...

    W kwestii przekraczania dozwolonej prędkości masz inne zdanie... Mentor się znalazł.
  • hypsilofodon 15.07.10, 00:28
    Tak, ten wypadek jest omawiany na innym wątku w tym forum...
    www.tvnwarszawa.pl/-1,1664698,0,,smietelny_wypadek_na_dereniowej,wiadomosc.html
  • rocco 17.07.10, 20:39
    Przeczytałem cały wątek i włos mi się jeży na głowie.
    Niektórzy nie wyciągnęli z tej lekcji żadnych wniosków, nic do głowy...
    Zero pokory, zero refleksji, kolejna śmierć na nic.
    Żal bierze zwłaszcza jak czytam wywody kolesi z podwórka "miszcza" kierownicy z
    kilkunastoletniego śmietnika na kołach.
    KEN to nie autostrada, to cholernie niebezpieczna ulica. Jakiekolwiek pałowanie
    skutkuje właśnie takimi wypadkami - w najlepszym razie kolejny sztrucel zasili
    złomowisko.
    W najgorszym ktoś zginie.
    --
    Mariusz M.
  • 0golone_jajka 19.07.10, 15:13
    Osobniki slabsze, wolniejsze, z mniejsza wyobraznie, wreszcie majace pecha gina.

    A tak powaznie, to ja bym zabral gosciowi prawko dozywotnio, to jego kolesie z klubu palenia gumy zaraz by zmienili kapcie na normalne opony.
    --
    Forum dla wątpiących
  • hayet 20.07.10, 10:47
    watpie, zby zamienili
    niektore grupy ludzi maja zakute lby i nic nie dociera
  • rosolsky_jdm 24.07.10, 20:33
    www.youtube.com/watch?v=edr7hR8H3bo&feature=related
    Polecam serdecznie obejrzec, co zakute łby robią z kilkunasto i kilkudziesięcioletnimi śmietnikami.

    pozdrawiam :)))
  • hayet 25.07.10, 11:21
    no wlasnie, tyle, ze u nas taka jazde niektorzy pokazuja na
    miejskich drogach a co do wygladu to ani mnie nie grzeje ani ziebi
    to tak jak starsza pani po kilkunastu operacjach plastycznych-
    niektorym sie takie lale podobaja innym nie-ja naleze do tej drugiej
    grupy...byc moze ty do pierwszej ;)
  • rosolsky_jdm 26.07.10, 01:48
    Problem polega na tym, że jak postawisz młodą laskę i starą "odpicowaną" babę obok siebie, to od razu widzisz różnice.

    A jak postawisz 5 letniego opla obok 15 letniej hondy, to gwarantuję Ci, że nie będzie widac różnicy.
    Inna sprawa, że tyczy się to również jakości wykonania ;)
  • hayet 26.07.10, 16:10
    wiesz, moze i nie dowidze, ael slepa nie jestem, wiec nie sadze,
    zebym nie poznala 15 letniej hondy...nie przesadzaj. nie abdz tez
    taki peweny co do wygladu tej starej odpicowanej pani i mlodej
    dziewczyny ;) wiesz jak chirurgia plastyczna poszla daleko? ;)

    rosolsky, ja wiem, ze ty w temacie siedzisz i ciebei jaraja te
    przerobki i uwazsz, ze auto wyglada swietnie...ja mam inne zdanie,
    15 letnie auto zawsze nim bedzie, nawet odpicowane.
  • josephinea 26.08.10, 16:43
    Ludzie niby się uczą do końca życia i głupimi umierają. Niektórzy
    mogliby żyć 1000 lat a i tak by sie nic nie nauczyli. Myślicie ze
    nawet korzystając z kalkulatorów ( np. poznajdate.com/)
    Zmieniliby swoje życie?bo ja wątpię!!!
  • hypsilofodon 15.08.10, 23:05
    Czy sprawa sadowa juz sie rozpoczela ? Czy wiadomo jaki byl dokladnie przebieg zdarzenia i kto zostal uznany winnym ?
  • antywersal 08.09.10, 21:07
    Myślę, że pytanie dotyczące ustaleń jakie poczynili już w tej sprawie biegli, skierowane zostało do niejakiego Rosolskiego. Tylko jakoś "dziwnie" zamilkł. Może po prostu wie już, jaką prędkość wyliczyli biegli (ciekawe, czy nie było to przypadkiem ponad 160 km/h), a może nie bardzo chce się wypowiadać na temat okoliczności losów wraku samochodu (kto wie, może trafił na Jagiellońską? Ale pewnie nie, bo gdzieżby Instytut Techniki Samochodowej docenił kunsztowne usprawnienia). Pewnie ciężko pogodzić się z faktami... A może biegli też są zawzięci i specjalnie wszyscy się uwzięli na bidusia który jechał "nieznacznie szybciej" niż przewidują przepisy - o których już nasz "arcykapłan kierownicy" się wypowiadał?
  • veteran 09.09.10, 12:28
    Jeśli prawdą jest to co napisał antywersal, że biegli oszacowali prędkość na 160 km/h to koleś, który prowadził Hondę powinien odpowiadać za umyślne morderstwo na drodze a jego przyjaciel rosolsky powinien przeprosić za to co tu wypisywał i wzorem strusia zapakować łeb w piasek i więcej się nie odzywać.

    Antywersal, czy ten koleś z Hondy jest tymczasowo aresztowany?!
  • dzida-iq150 10.09.10, 21:59
    Niektórym nigdy nie dotrze do łba, że dobrze zrobione auto, to dobrze zrobione auto...

    Dziewczyna popełniła samobójstwo, albo została zamordowana.

    Ale nie przez kierowce, tylko przez kolesia, który się z nią szturchał - jeżeli już...

    hm...

    Nudni jesteście.
  • antywersal 10.09.10, 22:33
    Sąd Rejonowy na pewno uwzględni tak twórcze podejście do zachowania uczestnika ruchu drogowego, jakim niewątpliwie jest uzurpowanie uprawnień do naruszania przepisów o dopuszczalnej administracyjnej prędkości w terenie zabudowanym (i to gęsto zabudowanym !!!) na podstawie "świetnego stanu technicznego" pojazdu. Może nawet pójdzie w tej jakże twórczej wykładni dalej, i uzna, że np. właściciel nowego "Lambo" ma prawo jechać z prędkością nawet 300 km/h? W sprawie Macieja Z., gdzie 'występowało' rozpędzone Ferrari i również zginął człowiek, nie zastosowano tak nowatorskiego podejścia, ale kto wie - może tu będzie inaczej ;-)))))))))))))))))))))))))))

    Może sąd uwzględni fakt, że Ferrari było zaledwie 4 letnie, a 'cud techniki z kraju wiśni' pochodził z poprzedniego tysiąclecia, zbliżając się już nawet do 'pełnoletności'. Może jest jak z winem - im starsze tym lepsze? Bo z kierowcami zazwyczaj tak jest - pokora za kierownicą pojawia się z wiekiem i przejechanymi kilometrami. Młodzian nieprędko bedzie miał okazję powiększać swój dorobek kilometrów "za kółkiem", to jedno co pewne.
  • bokito 11.09.10, 00:11
    no i dzisiaj mialem "przyjemnosc" obserwowac kolejnego kretyna w przerobionym samochodzie pedzacego po Rosola przynajmniej 160 jezeli nie wiecej

    te ludzie sie nigdy nie naucza, potrzebujemy fotoradary albo wiecej kontroli policyjnych.
  • sandinista8888 28.09.10, 00:23
    Mam nadzieję, że to bydle Michał nie wyjdzie już nigdy z więzienia. Na jego miejscu powiesiłbym się tego samego wieczora, ale koleś pewnie lał łzy za rozbitym struclem, wściekły na dziewczynę, która zdaniem jego klakierów nieodpowiedzialnym skokiem pod kola zniszczyła mu ukochaną brykę.

    Można się załamać, kiedy czyta się teksty jakie wpisują tu koledzy tego cholernego mordercy. Ulice w mieście są przede wszystkim dla pieszych i jadąc przez miasto trzeba o tym pamiętać w każdej milisekundzie.

  • allija 11.09.10, 01:30
    Myślę, że pytanie dotyczące ustaleń jakie poczynili już w tej sprawie biegli, s
    > kierowane zostało do niejakiego Rosolskiego. Tylko jakoś "dziwnie" zamilkł. Moż
    > e po prostu wie już, jaką prędkość wyliczyli biegli (ciekawe, czy nie było to p
    > rzypadkiem ponad 160 km/h), a może nie bardzo chce się wypowiadać na tem
    > at okoliczności losów wraku samochodu (kto wie, może trafił na Jagiellońską? Al
    > e pewnie nie, bo gdzieżby Instytut Techniki Samochodowej docenił kunsztowne usp
    > rawnienia). Pewnie ciężko pogodzić się z faktami... A może biegli też są zawzię
    > ci i specjalnie wszyscy się uwzięli na bidusia który jechał "nieznacznie szybci
    > ej" niż przewidują przepisy - o których już nasz "arcykapłan kierownicy" się wy
    > powiadał?




    a do ciebie to nic nie dociera?
    gdyby dziewczyna nie wylazła na jezdnie tam gdzie nie powinna to kierowca nawet jadąc 260 km/godz nic by jej nie zrobił. Albo inaczej, czy gdyby jechał 50-60 km/godz a ona wylazłaby tam gdzie wylazła i zginęłaby pod kołami to wszystko byłoby w porządku rozumiem? byłbyś usatysfakcjonowany?
    Tobie mylą sie podstawowe rzeczy, to nie kierowca był sprawcą wypadku tylko dziewczyna.
    To nie znaczy, że pochwalam przekraczanie prędkości ale akurat w tym przypadku wina była ewidentnie po stronie pieszej. i tyle. A "co by było gdzyby.. " tego akurat nie wiadomo. Wiadomo zaś jedno, gdyby tej dziewczyny tam nie było nic by sie nie stało. I takie są fakty, z którymi pogodzić sie była już pora.
    Ty masz jakąś fobię samochodową? Rysujesz samochody i dziurawisz opony? Sąsiad parkuje pod twoim oknem? nie stać cię na samochód? nie możesz zdać prawka, czy jak?
  • antywersal 11.09.10, 02:16
    Jeżeli ktoś tu ma kompleksy to raczej Ty. Ja nie mam najmniejszych i dzięki temu nie spowodowałem żadnego wypadku, a jeżdżę sporo.

    To co piszesz - nt. związku przyczonowo-skutkowego - jest niestety dowodem na brak wyobraźni, lub liczne nieobecności na lekcjach fizyki. Niestety.

    Zanim coś znowu napiszesz, szczególnie jeśli ma to odbiegać od tematu, pomyśl, jaka jest zależność pomiędzy prędkością a pokonywaną drogą w tej samej jednostce czasu, a także relacja prędkość-droga hamowania. Może wówczas zrozumiesz, że gdyby nie prędkość, możliwe byłoby opuszczenie przez pieszą jezdni (i to z duuuuużym zapasem czasu), a także kierowca miałby znacznie więcej czasu na prawidłową reakcję. Ale sam sobie ten czas i szansę na reakcję odebrał - właśnie przez nadmierną prędkość.

    Jeśli masz wątpliwość, polecam lekturę : www.empik.com/rekonstrukcja-wypadku-i-zdarzenia-drogowego-kazimierz-j-pawelec-tadeusz-diupero,2345124,ksiazka-p Lektura powinna okazać się pouczająca, a napewno dająca dużo do myślenia. Ostatecznie być może ona nawet uchronić przed spowodowaniem zdarzenia na drodze, które później stałoby się przedmiotem postępowania karnego.

    Proces sprawcy wypadku będzie odbywał się jawnie - na Ogrodową niedaleko, więc nie ma przeszkód, aby zapoznać się z jego przebiegiem naocznie. Zwłaszcza w celach edukacyjnych.

    Wątek poświęcony temu zdarzeniu ma na celu jedynie zmusić innych do zastanowienia (choćby przez moment), by umieli przewidzieć na drodze różne sytuacje, w tym taką, jakiej nie przewidział kierowca Hondy. A nie kierowanie osobistych 'wycieczek'. Może się uda ;-)
  • jarotka.net 11.09.10, 11:55
    Droga Alijo, nawet gdy dziewczyna wybiegła na jezdnie w niedozwolonym miejscu- to gdyby Twój szanowny kolega Michał jechał z przepisową prędkością ( 50km/h)- to najwyżej by ją trochę poturbował. Ale, że grzał 160km/h- to biedna nie miała szans. I te 160km/h będzie dla prokuratora decydującym punktem w oskarżeniu.
    Swego czasu był podobny wypadek gdzieś na Białołęce. Student architektury PW, rozpędził swoje auto do prędkości 150km i zabił trójkę ludzi. Dostał wyrok bezwzględnego więzienia i od razu wyleciał z uczelni.
  • antywersal 11.09.10, 15:58
    O! Może dzięki temu, że 'miło spędza czas", doczekamy się zmian w ... architekturze zakładów karnych ;-) Nabierze nowych doświadczeń, a późnej przeniesie je na deskę kreślarską. Ku pokrzepieniu serc (gdyby to serca chodziło ;-) ) innych odbywających karę.
  • tvtotal2 01.09.11, 00:16
    czy znane są dalsze losy tej smutnej historii? orzeczenie o winie? ewentualna odpowiedzialność karna dla kierowcy?

    ['] żal młodej kobiety
  • veteran 01.09.11, 16:21
    Przyłączam się do pytania. Wie ktoś może jaki wyrok dostał kierowca? Szkoda, że w Polsce ciągle nie ma sprawnego systemu elektronicznej publikacji wyroków ani, że media, które o tym wypadku pisały nie zająknęły się później jak się to skończyło dla kierowcy.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.