Dodaj do ulubionych

CHYBA OTRULI MI PSA. POMOZCIE!!!

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.03.04, 16:01
Witam!
Czy jest mozliwe, aby w obrebie jednego osiedla zdechly 2 psy na pewna
chorobe( niewaidomo jaka ) o tych samych symptomach?????
Mieszkam na Natolinie w okolicach Alejki Kasztanowej.Wczoraj zdechl moj
ukochany psiak, a przedwczoraj pies mojej bliskiej kolezanki.Mieszkamy na 100
metrow od siebie.
Symptomy chroby byly takie same: bardzo szybki przyspieszony oddech, problem
z poruszaniem sie, brak sil aby wstac lub stac na lapach, po pewnym czasie
brak apetytu, brak wydalania kalu, metny wzrok, pobolewanie brzucha gdy
chcialo sie sprawedzic czy poglaskac, w pozniejszym czasie brak wydalania
moczu, ogolne oslabienie. Pies moj zaczal chorowac w srode rano, jeszcze 12
godzin wczesniej czul sie swietnie, biegal-byl pelny zycia i werwy.
Jak bylem u weterynarza, to zrobili badanie krwi na obecnosc
babesziozy.Badania nie wykazaly jej. Ogolnie pies byl leczony na....pluca, bo
lekarzom wydawalo sie ze cos z nimi jest nie tak.
Byl na wszystko szczepiony, reguralnie.
Pewien znajomy mowil mi, ze truja psy w okolicach Alejki. Slyszal ktos o
tym?? Moze ktos mial podobne problemy?? Moze jest jakis fachowiec, ktory zna
sie na truciznach pomoze.
Moj pies juz sobie spi wiecznym snem. Chce ustrzec innych;Strata ukochanego
przyjaciela to wielki bol!
POMOZCIE !!!!!!!!
NAPISZ NA FORUM LUB NA MAILA.DZIEKUJE
Edytor zaawansowany
  • Gość: jac. IP: 148.81.119.* 28.03.04, 18:08
    Trzeba było trzymać psa na smyczy , to by nie zeżarł czegoś podejrzanego. Masz
    teraz nauczkę, psiarzu. Niech to będzie memento dla innych psiarzy-wszarzy.
  • Gość: kimowiec@gazeta.pl IP: *.aster.pl / *.aster.pl 28.03.04, 22:30
    Sluchaj no skurwielu! Prowadzam psa na smyczy i mimo to potrafi cos wpieprzyc
    wiec przestan baranie pierdolic glupoty. Jak chcesz to mozemy sie spotkac.
    Ciekawe czy wtedy nazwiesz mnie psiarzem-pchlarzem!!
  • Gość: xxx IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.03.04, 23:07
    No no, no... Co za kulturka. Od razu widac, ze to dumny posiadacz psa (zapewne
    srajacego na chodniku).
  • Gość: jac. IP: 148.81.119.* 29.03.04, 08:49
    Z pewnością można cię nazwać psiarzem-chamem, skoro uciekasz się do takiego
    słownictwa. Tak się składa, że posiadam dużego psa, zawsze wyprowadzam go na
    smyczy i pilnuję, powtarzam pilnuję aby nie "wpieprzył" czegoś szkodliwego.
    Pilnuję również aby mój pies nie był niebezpieczny dla otoczenia i, co jest dla
    ciebie pewnie niezrozumiałe, sprzątam po swoim psie, czym często wzbudzam
    zdziwienie i drwiące usmieszki u osobników tobie podobnych.
    P.S. Nie chciej się ze mną spotkać :).
  • Gość: X IP: *.com / *.u.mcnet.pl 29.03.04, 09:16
    co sie tak denerwujesz?

    Nie wiem jak twoj pies wpieprza cos, kiedy go pilnujesz? A moze po prostu w
    ogole go nie pilnujesz, jak wiekszosc psiarzy?
  • Gość: DrOZda IP: 217.153.88.* 29.03.04, 11:36
    > Sluchaj no skurwielu! Prowadzam psa na smyczy i mimo to potrafi cos wpieprzyc
    W KAGAŃCU ????
    Niezły jest ....
  • Gość: Ewa IP: 5.2.* / *.chello.pl 30.03.04, 12:29
    Uważam, że zwracanie sie do kogokolwiek per "skurwielu" jest , mówiąc
    delikatnie, niezbyt grzeczne. Ale ad rem - jestem lekarzem ( od ludzi, nie
    weterynarzem) i podejrzewam, że rzeczywiście rozrzucone zostało jakieś
    swiństwo. Uważam to za haniebne, ale proszę, zrozum ludzi zdesperowanych
    wszechobecnymi psimi odchodami! Spójrz na dyskusję na forum ogólnowarszawskim!
    Wszyscy, z właścicielami psów włącznie, którzy też przecież chodzą po ulicach,
    jesteśmy zmuszeni do oglądania, wąchania, przemykania się wśród psich odchodów.
    Prawdopodobnie autorem tego, podkreslam głęboko nagannego czynu, był ktoś taki.
    Proponuję, aby właściciele psów WŁASNIE PO TO, ABY WSPOMNIANE SYTUACJE NIE
    MIAŁY MIEJSCA, stworzyli swoiste lobby - SPRZĄTANIA PO SWOICH ULUBIEŃCACH.
    Będzie to z korzyścia dla wszystkich. Popatrz jak wygląda Ursynów!
    Pozdrawiam.
  • alterdog 30.03.04, 12:34
    Zgadzam sie,
    uznanie przez wlascicieli psow potrzeby zachowania czystosci w Warszawie na
    pewno spowodowaloby wieksza akceptacje dla psow na ulicy.
    Niestety ciagle obrazek psa napinajacego sie przy robieniu kupy na chodniku
    albo tuz obok jest nagminny - a wlasciciele odwracaja sie, jakby nie chcieli
    tego widziec...
    Dla mnie to jest nieestetyczne...

    Wszyscy wiemy, ze pies musi zrobic, ale wlasciciele powinni po psach sprzatac -
    w dzisiejszej Stolecznej jest list od pana z Nowej Zelandii, ktory dziwi sie,
    ze w Warszawie zanieczyszczanie miasta przez psy nie jest karane...


    Gość portalu: Ewa napisał(a):

    > Uważam, że zwracanie sie do kogokolwiek per "skurwielu" jest , mówiąc
    > delikatnie, niezbyt grzeczne. Ale ad rem - jestem lekarzem ( od ludzi, nie
    > weterynarzem) i podejrzewam, że rzeczywiście rozrzucone zostało jakieś
    > swiństwo. Uważam to za haniebne, ale proszę, zrozum ludzi zdesperowanych
    > wszechobecnymi psimi odchodami! Spójrz na dyskusję na forum ogólnowarszawskim!
    > Wszyscy, z właścicielami psów włącznie, którzy też przecież chodzą po
    ulicach,
    > jesteśmy zmuszeni do oglądania, wąchania, przemykania się wśród psich
    odchodów.
    >
    > Prawdopodobnie autorem tego, podkreslam głęboko nagannego czynu, był ktoś
    taki.
    > Proponuję, aby właściciele psów WŁASNIE PO TO, ABY WSPOMNIANE SYTUACJE NIE
    > MIAŁY MIEJSCA, stworzyli swoiste lobby - SPRZĄTANIA PO SWOICH ULUBIEŃCACH.
    > Będzie to z korzyścia dla wszystkich. Popatrz jak wygląda Ursynów!
    > Pozdrawiam.
  • p.a.d.a.l.c.o.w.a 28.03.04, 18:10
    Gość portalu: kajaczi@wp.pl napisał(a):

    > Witam!
    > Czy jest mozliwe, aby w obrebie jednego osiedla zdechly 2 psy na pewna
    > chorobe( niewaidomo jaka ) o tych samych symptomach?????
    > Mieszkam na Natolinie w okolicach Alejki Kasztanowej.Wczoraj zdechl moj
    > ukochany psiak, a przedwczoraj pies mojej bliskiej kolezanki.Mieszkamy na 100
    > metrow od siebie.
    > Symptomy chroby byly takie same: bardzo szybki przyspieszony oddech, problem
    > z poruszaniem sie, brak sil aby wstac lub stac na lapach, po pewnym czasie
    > brak apetytu, brak wydalania kalu, metny wzrok, pobolewanie brzucha gdy
    > chcialo sie sprawedzic czy poglaskac, w pozniejszym czasie brak wydalania
    > moczu, ogolne oslabienie. Pies moj zaczal chorowac w srode rano, jeszcze 12
    > godzin wczesniej czul sie swietnie, biegal-byl pelny zycia i werwy.
    > Jak bylem u weterynarza, to zrobili badanie krwi na obecnosc
    > babesziozy.Badania nie wykazaly jej. Ogolnie pies byl leczony na....pluca, bo
    > lekarzom wydawalo sie ze cos z nimi jest nie tak.
    > Byl na wszystko szczepiony, reguralnie.
    > Pewien znajomy mowil mi, ze truja psy w okolicach Alejki. Slyszal ktos o
    > tym?? Moze ktos mial podobne problemy?? Moze jest jakis fachowiec, ktory zna
    > sie na truciznach pomoze.
    > Moj pies juz sobie spi wiecznym snem. Chce ustrzec innych;Strata ukochanego
    > przyjaciela to wielki bol!
    > POMOZCIE !!!!!!!!
    > NAPISZ NA FORUM LUB NA MAILA.DZIEKUJE
    Makabra !! ale tu i teraz wszystko chyba jest możliwe i dziwi NIC ! Szkoda, że
    nie zrobiona psince sekcji pod kątem otrucia. Podejrzewam trutkę na szczury -
    ARSEN ??? może zawinięta w jakiś smakołyku. Co za skandal! Bardzo współczuję
    ci i koleżance.:((
  • Gość: kajaczi@wp.pl IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.03.04, 18:41
    Nie robilismy sekcji-nie chcielismy, juz i tak duzo zmartwien. Niech sobie
    spoczywa w pokoju. Przezyl z nami piekne 13 lat i byl wiernym, prawdziwym
    przyjacielem.Dzieki za otuche
  • frunze 29.03.04, 08:59
    Bardzo Ci współczuję :((( Co do poprzednich wypowiedzi, to ja też wyprowadzam
    psa na smyczy i niestety, ale zdarza się, że coś zje. Smycz przed tym nie
    chroni, a pies bywa szybszy ode mnie. Dlatego często wyprowadzam go w kagańcu
    (z bólem, bo to szczeniak, kagańca nie cierpi), bo nie chcę stracić najlepszego
    przyjaciela i członka rodziny. Pozdrawiam, F.

    --
    Czasem trzeba przestać myśleć, aby zorientować się w sytuacji.
  • alterdog 29.03.04, 11:24
    No wlasnie, trzeba wyprowadzac psy na smyczy - dla ich bezpieczenstwa...
  • Gość: kajaczi@wp.pl IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.03.04, 15:34
    Ja psa nie wyprowadzalem na smyczy, chociaz czasami trzeba bylo. Nie
    wiedzialem, ze ludzi moga byc tak beznadziejni, zeby otruwac zwierzeta. Moj
    pies nigdy nie zalatwial sie na ulicy, ale na trawniku. Byly miejsca, gdzie
    bylo napisane, ze nie wolno psa wyprowadzac, wiec tego nie robilem. Ogolnie
    uwazajvie na soje zwierzeta, pelno jest na tym swiecie nienormalnych ludzi.
  • Gość: . IP: 5.2.* / *.chello.pl 29.03.04, 17:55
    > Moj pies nigdy nie zalatwial sie na ulicy, ale na trawniku.

    ty chamie! trawniki miejskie to też nie wychodek!
    ale coż miec pretensje - tylko ludzie cywilizowani to rozumieją :(
    na całym cywilizowanym świecie ludzie sprzątaja po SWOICH psach i jest na to
    KONSEKWENTNIE tam egzekwowany paragraf!
  • Gość: przepraszam IP: 5.2.* / *.chello.pl 29.03.04, 18:32
    przepraszam, uniosłem się
    wiem, że otrucie pieska jest z pewnością dla jego właściciela BARDZO bolesne (o
    ile dana osba nie jest psychopatą)
    naprawdę przepraszam!
    ale dlaczegóż właściciele psów są gotowi tak walczyć z gorliwością godną
    (naprawdę) lepszej sprawy i tak fałszywie rozumieją utratę swej "godności"?
    przecież są już sprawdzone w wielu krajach rozwiązania: specjalne kosze i
    torebki czy szufelki które władze gminne gotowe są rozpowszechniać w swobodnie
    dostępnych miejscach - stosowanie tego nie musi wcale aż tak wiele kosztować, a
    że to nie jest miłe dla sprzątającego to niech właściciele psów zważą, że
    jeszce mniej miłe jest ciągłe czyszczenie z psich odchodów obuwia i odzieży
    swojego dziecka i ciągłe denerwowanie się o pewne zagrożenie z medycznego
    punktu widzenia (niechże się tu wypowie jakiś lekarz, bardzo proszę!)

    wszystkiego co tutaj trzeba to przecież "tylko" dobra wola!
  • Gość: kajaczi@wp.pl IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.03.04, 22:17
    Czy na Ursynowie rozdaja torebki na psie odchody?? Jezeli tak to gdzie, ja sie
    nie spotkalem z tym. Wiem, ze na Zachodzie jest cos takiego propagowane, ale w
    naszym kraju-nie wiem, slyszalem ze gdzies pilotazowo. Rozumiem ludzi, ktorzy
    skarza sie na psy, ktore robia kupe na chodniki-to jest obrzydliwe. Jednak nie
    mozna miec do wlascicieli psow pretensje, jezeli pies robi na trawniku, przy
    krzaku. Psa nie nauczysz, jak kota zalatwiac sie do kuwety.
  • Gość: . IP: 5.2.* / *.chello.pl 30.03.04, 00:20
    > Czy na Ursynowie rozdaja torebki na psie odchody?? Jezeli tak to gdzie,
    > ja sie nie spotkalem z tym

    wiesz, na Kabatach w paru miejscach (np. koło bankomatu na Ekologicznej)
    zauważyłem specjalnie do tego przeznaczone i odpowiednio oznaczone kosze - ale
    NIKT sie nimi raczej nie interesuje a okolica tonie w psim łajnie, nawet
    rabatki odgrodzone SPECJALNIE płotkami, których pies nie potrafi samodzielnie
    przesadzić, i z jednoznacznymi tabliczkami - o czym tu mówić...

    > Jednak nie
    > mozna miec do wlascicieli psow pretensje, jezeli pies robi na trawniku, przy
    > krzaku. Psa nie nauczysz, jak kota zalatwiac sie do kuwety.

    Nie zgadzam się z Tobą! Trawników mamy tu jak na lekarstwo a psów bardzo dużo i
    zanieczyszczanie trawników które pełnią tutaj ZAISTE INNĄ FUNCJĘ - estetyczno-
    dekoracyjną, albo np. jako miejsce zabaw dla dzieci - to jednak BARBARZYŃSTWO!

    Owszem na trawniku piesek może się wysiusiać - to oczywiste - ale "coś innego"
    to właściciel pieska powinien, niestety, sprzątnąć tak jak z chodnika. Nie ma
    innej możliwości jeśli nie chcemy KOMPLETNIE TU ZDZICZEĆ I ZGŁUPIEĆ i być
    pośmiewiskiem dla innych narodów!

  • Gość: jacek IP: *.u.mcnet.pl 30.03.04, 11:43
    cepelie na Marszalkowskiej tez zalewa 'tylko mocz' ...

    co za bzdura ...
  • Gość: Ewa IP: 5.2.* / *.chello.pl 30.03.04, 12:45
    Tym razem wyjątkowo się z Tobą zgadzam. I Marszałkowską i wszystkie rogi domów
    i drzewka - pożółkłe trawniki, za które wszyscy zapłacilismy - zalewa psi
    mocz.Dlaczego wielu właścicieli psów nie rozumie, że inni ludzie też maja prawo
    do życia w czystym otoczeniu i nie muszą znosić pozostałości po cudzych psach?
  • igraszka 19.04.04, 17:43
    > wiesz, na Kabatach w paru miejscach (np. koło bankomatu na Ekologicznej)
    > zauważyłem specjalnie do tego przeznaczone i odpowiednio oznaczone kosze -
    ale
    > NIKT sie nimi raczej nie interesuje a okolica tonie w psim łajnie, nawet
    > rabatki odgrodzone SPECJALNIE płotkami, których pies nie potrafi samodzielnie
    > przesadzić, i z jednoznacznymi tabliczkami - o czym tu mówić...

    Niestety gdy wychodzę na spacer z psem (okolica Wełnianej) nie ma tam ANI
    JEDNEGO kosza. Nie zapuszczam się jednak aż na tak daleko (na Ekologiczną). A
    torebki i łopatkę mam. Ino kosza brakuje - a jak powszechnie wiadomo
    zwierzęcych odchodów NIE WOLNO wrzucać do zwykłych koszy na śmieci.
    Co do koszów na psie odchody udało nam się przekonać swego czasu gminę, by
    ustawiła takowe na ul. Sandomierskiej (Mokotów). Po krótkim czasie były
    przepełnione workami ze śmieciami okolicznych mieszkańców, a w końcu
    zdemolowane, przez "złotą młodzież". Oby na Ekologicznej utrzymały się dłużej.
  • Gość: Ewa IP: 5.2.* / *.chello.pl 30.03.04, 12:36
    Czy muszą od razu rozdawać? Wystarczy wziąć reklamówkę, rękawiczki, papier
    toaletowy i.....sprzątnąć. Zacznijcie Państwo tak robic- dla dobra swoich
    zwierzat.
    P.S. Inną sprawa jest niewyprowadzanie psów na smyczy. Nie wszyscy ludzie musza
    lubic psy, nie wszyscy chcieć być obwąchiwani lub narażać się na pogryzienie.
    Pamiętajcie, że psu w każdej chwili może coś strzelić do głowy i pogryzie.
    Nie bronię osoby trującej psy, wierzę, że dla właściciela śmierć psa jest czymś
    podobnym do śmierci członka rodziny, ale dlatego właśnie DBAJCIE O PSY TAK JAK
    O SWOICH BLISKICH.
  • igraszka 19.04.04, 18:05
    Gość portalu: Ewa napisał(a):

    > Czy muszą od razu rozdawać?

    A dlaczego nie? Coś się chyba za te podatki należy? Jak na razie zadnych innych
    korzyści z płacenia podatków nie widzę. Więc chociażby darmowe woreczki (nie
    dla mnie, bo mnie stać, ale chociażby dla emerytów).

    > P.S. Inną sprawa jest niewyprowadzanie psów na smyczy. Nie wszyscy ludzie
    musza
    >
    > lubic psy,

    Ponawiam swoje pytanie - to gdzie te wyznaczone tereny, parki, gdzie pies się
    może wybiegać, pobawić? I nie mówcie, że w lesie, bo tam też psy muszą być na
    smyczy, żeby dla odmiany dzikich zwierząt nie wystraszyć.
    Poza tym jest jeszcze coś takiego jak ubezpieczenie swojego psa - jak kogoś
    pogryzie, płaci ubezpieczenie.
    W Danii psy biegają w parkach luzem, ale prawie każdy ma wykupione OC na
    swojego psa tak jak na samochód, którym może kogoś potrącić.
    Odchody w parkach sprzątają służby miejskie, a z chodników właściciele i powiem
    wam, że bez trudu mi przyszło sprzątanie po psie w Kopenhadze. To miasto jest
    przystosowane i dla posiadaczy czworonogów i dla tych, którzy lubią higienę - i
    to się nie wyklucza.
  • Gość: X IP: *.com / *.u.mcnet.pl 20.04.04, 12:32
    W Danii psy biegają w parkach luzem, ale prawie każdy ma wykupione OC na
    > swojego psa tak jak na samochód, którym może kogoś potrącić.


    To tak, jakbys powiedziala: przeciez moge jezdzic motocyklem po chodniku -
    przeciez mam wykupione OC...
    Psy bywaja po prostu niebezpieczne (wszystkie, czasami) i musza byc na smyczy,
    bo nie dasz sobie glowy uciac, ze twoj pies kiedys kogos nie ugryzie...?
  • igraszka 20.04.04, 17:33
    Gość portalu: X napisał(a):

    > W Danii psy biegają w parkach luzem, ale prawie każdy ma wykupione OC na
    > > swojego psa tak jak na samochód, którym może kogoś potrącić.
    >
    >
    > To tak, jakbys powiedziala: przeciez moge jezdzic motocyklem po chodniku -
    > przeciez mam wykupione OC...

    Nie - to tak jakbym powiedziała: mam motocykl, więc jeżdżę po ulicy, ale GDYBYM
    spowodowała wypadek, to mam wykupione OC i nie ucieknę poszkodowanej osobie nie
    zostawiając żadnych danych. Ponadto OC pokrywa nie tylko szkody w postaci
    pogryzienia przez psa, ale także, jeśli piesek pobrudzi/zniszczy komuś
    garnitur, płaszcz, zniszczy cudzemu dziecku piłeczkę, którą omyłkową wziął za
    swoją zabawkę etc, etc.
    A gwoli ścisłości - na chodniku też trzymam swoje psy na smyczy (chociażby dla
    ich bezpieczeństwa, żeby nie wpadły pod samochód itp.) ale w parku je
    spuszczam - tyle, że cały czas obserwuję, czy nie nadchodzi ktoś, kto wygląda,
    jakby się bał psów, czy moje psy nie wykazują nadmiernego zainteresowania
    innymi osobami, które mogłyby to odebrać jako atak. Innymi słowy, tak jak
    rodzice pilnują (a przynajmniej powinni pilnować) swoje pociechy, tak samo ja
    pilnuję swoich psów i w stu procentach odpowiadam za nie i za powstałe przez
    nie ewentualne szkody.
    A nawiązując do tematu kup - jak się mojemu psu zdarzy załatwić na chodniku (a
    zdarza się to bardzo rzadko), to zapewniam, że jak najbardziej po nim sprzątam,
    bo też nie rajcuje mnie widok kup na chodniku. A trawniki to zupełnie osobna
    historia. Na szczęście chwilowo mnie nie dotyczy.

    > Psy bywaja po prostu niebezpieczne (wszystkie, czasami) i musza byc na
    smyczy,
    > bo nie dasz sobie glowy uciac, ze twoj pies kiedys kogos nie ugryzie...?

    Wiesz, jak się miało 13 lat jednego psa, 8 lat drugiego (jeszcze żyje) i 5 lat
    trzeciego (też ma się dobrze) i żaden z tych psów NIGDY nikogo nie zaatakował i
    nie pogryzł, to ma się coś takiego jak wiarę w swoje zdolności pedagogiczne, co
    oczywiście nie zwalnia właściciela od czujności.
    Myśląc twoimi kategoriami musiałabym wychodzić z założenia, że wszyscy ludzie
    są potencjalnymi zabójcami i gwałcicielami (bo przecież słyszy się o
    morderstwach i gwałtach), że wszyscy pracujący z małymi dziećmi są
    potencjalnymi pedofilami i że wszyscy ludzie katują lub zabijąja swoje dzieci,
    a wszystkie dzieci są potencjalnymi chuliganami i młodocianymi przestępcami.
    Może więc nie popadajmy w absurdy, tylko zaufajmy trochę "psiarzom", bo tak jak
    wy znacie swoje dzieci, tak my znamy mowę ciała naszych zwierząt i zwykle wiemy
    kiedy interweniować a kiedy zwierzę jest nieszkodliwe.
    Osoboście byłabym za obostrzeniem przepisów wobec osób nabywających psy - tak
    jak się zdaje egzamin na prawo jazdy, tak samo powinno się przechodzić testy
    psychologiczne na zdolność do posiadania psa, a nabycie psa powinno być - jak w
    przypadku zwierząt egzotycznych - skrupulatnie odnotowywane.
    Za znęcanie się nad swoim podopiecznymi - wysokie kary i dożywotni zakaz
    posiadania zwierząt, itp, itd. Może wtedy ludzie by bardziej świadomie brali
    zwierzaki (nie takie ze sklepu w hipermarkecie), nie traktując ich jak
    przedmioty, którymi można zaszpanować przed kumplami, czy na wystawie i które
    można po pół roku wyrzucić, bo nasiusiały na dywan, albo znudziły się dzieciom.
  • igraszka 22.04.04, 20:23
    igraszka napisała:

    > Gość portalu: X napisał(a):
    >
    > > W Danii psy biegają w parkach luzem, ale prawie każdy ma wykupione OC na
    > > > swojego psa tak jak na samochód, którym może kogoś potrącić.
    > >
    > >
    > > To tak, jakbys powiedziala: przeciez moge jezdzic motocyklem po chodniku -
    >
    > > przeciez mam wykupione OC...
    >
    > Nie - to tak jakbym powiedziała: mam motocykl, więc jeżdżę po ulicy, ale
    GDYBYM
    >
    > spowodowała wypadek, to mam wykupione OC i nie ucieknę poszkodowanej osobie
    nie
    >
    > zostawiając żadnych danych. Ponadto OC pokrywa nie tylko szkody w postaci
    > pogryzienia przez psa, ale także, jeśli piesek pobrudzi/zniszczy komuś
    > garnitur, płaszcz, zniszczy cudzemu dziecku piłeczkę, którą omyłkową wziął za
    > swoją zabawkę etc, etc.

    No i proszę wszystko wskazuje na to, że w Polsce jednak trzeba będzie wykupić
    OC za psa - na razie miałoby to dotyczyć psów tzw. "ras agresywnych" i
    pochodzących od nich mieszańców. I bardzo dobrze!
    Uważam, że właściciele ras nieagresywnych także powinni dobrowolnie ubezpieczać
    swoje psy - mój Silky Terrier (7 kg) miał w Danii przez 8 lat wykupione OC i
    chociaż nigdy nikogo nie pogryzł, będę go dalej ubezpieczać.

    > Osoboście byłabym za obostrzeniem przepisów wobec osób nabywających psy - tak
    > jak się zdaje egzamin na prawo jazdy, tak samo powinno się przechodzić testy
    > psychologiczne na zdolność do posiadania psa, a nabycie psa powinno być - jak
    w
    >
    > przypadku zwierząt egzotycznych - skrupulatnie odnotowywane.

    I znowu okazuje się, że ktoś pomyślał (a może przeczytał mój post ;-)) - jak
    podano w dzisiejszych "Wiadomościach" osoby nabywające psy "ras agresywnych"
    mają być poddawane dodatkowym badaniom psychologicznym. I znów jestem za!
    Skoro trzeba przechodzić badania psychologiczne, żeby dostać zezwolenie na
    broń, to także należy badać osoby nabywające psy zwłaszcza te z tzw. ras
    agresywnych - w nieodpowiednich rękach mogą się stać niebezpieczną bronią, a
    potem słyszy się o pogryzieniach i jest nagonka na wszystkie psy i ich
    właścicieli.
  • alterdog 29.03.04, 22:53
    no wlasnie, nie wyprowadzales psa na smyczy, a moze jednak powinienes - tylu
    jest nerwowych ludzi teraz, takie czasy...

    a moze twoj pies postraszyl czujes dziecko? Rodzic moglby sie zdenerwowac - ty
    kochasz psa, a on koch swoje dziecko...

    a w ogole to coraz wiecej pisza o trutkach rozrzucanych na trawnikach w
    Warszawie... moze tych psow rzezczywiscie jest za duzo....?

    P.S. Co zrobiles z cialem... psa? Chyba nie wyrzuciles gdzies na pole?
  • Gość: kajaczi@wp.pl IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.03.04, 08:47
    Moj psiak mial juz 13 lat i bylo to bardzo lagodne zwierze, nie sprawial
    otoczeniu zadnego klopotu. Co zrobilismy z jego cialem. Zostal zakopany razem
    ze swoim poslaniem na naszej dzialce, a miejsce przykrylismy kamieniem, na
    ktorym wygrawerujemy jego imie ;-) . Jak bedziemy przyjezdzac na dzialke, to
    zawsze bedzie z nami... .
    Nie chodzilem na spacery z psem na Kabaty.
  • Gość: maja sielska IP: *.aster.pl / *.acn.pl 30.03.04, 09:42
    strasznie ci współczuję... ja tez mieszkam na Natolinie i mój psiak mimo że
    chodzi na smyczy, ma tendencje do "łapania" w ząbki różnych rzeczy...
    jeżli chodzi o sprzątanie psich kupek - to na natolinie rzadko kiedy spotyka
    się NORMALNY kosz na smieci, a co dopiero taki psi, z woreczkami. Może te osoby
    które inwestują w trucizny dla BOGU DUCHA WINNYCH PSÓW które męczą się i
    umieraja w cierpieniu, zainwestują pieniądze zamiast na trutki - na kosze.

    jesteście bezmyślni
  • Gość: bezmyślny IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 30.03.04, 10:20
    Odpowiadasz na :
    Gość portalu: maja sielska napisał(a):

    > strasznie ci współczuję... ja tez mieszkam na Natolinie i mój psiak mimo że
    > chodzi na smyczy, ma tendencje do "łapania" w ząbki różnych rzeczy...
    > jeżli chodzi o sprzątanie psich kupek - to na natolinie rzadko kiedy spotyka
    > się NORMALNY kosz na smieci, a co dopiero taki psi, z woreczkami. Może te
    osoby
    >
    > które inwestują w trucizny dla BOGU DUCHA WINNYCH PSÓW które męczą się i
    > umieraja w cierpieniu, zainwestują pieniądze zamiast na trutki - na kosze.
    >
    > jesteście bezmyślni

    Twoje wspułczucie nie ma nic wspólnego jeszcze z mysleniem i jest odczuciem
    bardziej związanym na odczuwaniem ciepła lub zimna.
    Dlatego pytanie : ile jeszcze trzeba cierpienia takiego unaocznionego
    przykładowego żebyś zaczeła w sposób cywilizowany zastosować się do wymogów
    związanych z zaspokojeniem Twoich instynków posiadania rzeczy i przy tym
    zauważać że rzecz twoja kala przyrodę.
    Innymi słowy jak trzeba być brudnym ,żeby brudu niedostrzegać.
    Jak mozna być bezmyślnym tępym żeby wniosków z tych otruć nie wyciągnąć
    dla dobra swojego pupilka i zacząć po nim sprzątać.
    No chyba że jest to brudna tępa baba.
    Tu rada: zanim twój pupilek zoś złapie ząbkami to sprawdż to sama !
  • alterdog 30.03.04, 12:36
    Niestety, posiadanie psa to rowniez obowiazki - trzeba sprzatac!

    Drodzy wlasciciele psow - zrozumcie to wreszcie... Poproscie urzad dzielnicy
    lub spoldzielnie o kosze na psie kupki... Szanujcie innych sasiadow, rowniez
    tych bez psow...
  • Gość: Ewa IP: *.chello.pl 30.03.04, 12:59
    Bardzo mi żal właścicieli otrutych zwierzat, ale może śmierć ich pupili nie
    pójdzie na darmo, gdy oni sami zaczną zachowywać się tak, aby psy nie
    utrudniały życia innym!
    A wiec sprzatanie w pierwszej kolejności, wyprowadzanie zwierząt na smyczy,
    respektowanie praw innych ludzi do spokojnego przejścia bez narażania sie na
    kontakt z cudzym zwierzęciem.
    Obawiam sie, że jeśli psiarze sami nie zastosuja sie do tych zasad - przypadków
    trucia psów będzie znacznie więcej.
    P.S. Dziś dysponujemy szeregiem preparatów o różnym działaniu , które mogą
    doprowadzic do śmierci zwierzęcia. Wcale nie muszą być to środki powodujące
    zaburzenia ze strony przewodu pokarmowego ( te sa stosunkowo łatwe i do
    zauważenia i podjęcia szybkiego leczenia). Psy można pozbawić życia w inny
    sposób - u zwierzęcia może dojść do zaburzeń czynności nerek, płuc, może zostać
    upośledzona funkcja krzepniecia krwi i wiele innych. Nikogo nie chce straszyć,
    ale jeśli nie chcecie, aby np. Wasz pies dostał krwotoku- ostatniego w życiu -
    SPRZĄTAJCIE PO NIM I NAMAWIAJCIE ZNAJOMYCH PSIARZY
    Pozdrawiam wszystkich lubiących czystość, w tym także właścicieli czworonogów.
  • Gość: X IP: *.com / *.u.mcnet.pl 31.03.04, 08:49
    Zgadzam sie - tylko wlasciciele moga wpelni kontrolowac zanieczyszczenie
    naszego miasta i to oni powinni, dla dobra swoich pieskow, zwracac uwage innych
    psiarzom, aby nie brudzili miasta.

    Co do smyczy - sa obowiazkowe! Psiarze, zrozumcie to wreszcie...
  • igraszka 19.04.04, 17:52
    Gość portalu: X napisał(a):
    > Co do smyczy - sa obowiazkowe! Psiarze, zrozumcie to wreszcie...

    Więc może jakaś wskazóweczka gdzie tego biednego psa MOŻNA spuścić ze smyczy,
    żeby się mógł wyhasać nikomu nie wadząc? Bo w Lesie Kabackim też jak wół stoi
    (tablica) z napisem "psy prowadzimy na smyczy i w kagańcu".
    Same zakazy a żadnych praw? I podatek też płaćcie, ale i tak guzik dostaniecie
    w zamian? Brzmi troszkę nie fair, czy mam przywidzenia?
  • Gość: Ewa IP: 5.2.* / *.chello.pl 30.03.04, 12:41
    Aż strach pomyśleć co będzie jak Twój pies zacznie "łapać w ząbki"
    przechodzących ludzi............
    Dawno, dawno temu, kiedy mój syn nosił jeszcze pampersy ( które dopiero co
    pojawiły się w Polsce), zdarzało się, że z przyczyn oczywistych trzeba było
    zmienic na spacerze pieluszkę. Koszy na śmieci w parku napewno nie było więcej.
    I zapewniam Cię, że pampersa wraz z zawartościa nie zostawiałam ani pod ławka,
    ani na środku alejki, ani na trawniku.......
  • igraszka 19.04.04, 18:22
    Gość portalu: Ewa napisał(a):

    > Aż strach pomyśleć co będzie jak Twój pies zacznie "łapać w ząbki"
    > przechodzących ludzi............

    Wiesz, myślę że to kwestia tego jak właściciel wychowa swojego psa - są psy
    których się boję, bo podbiegają do mnie i moich psów, a właściciela ani widu
    ani słychu - a są tacy właściciele jak ja, którzy na spacerze oka nie
    spuszczają z psa - zwłaszcza gdy biega luzem, a kiedy zbliża się jakiś
    człowiek, przywołują psa, który karnie przychodzi do nogi. Poza tym mój pies ma
    wykupione OC i w razie pogryzienia człowieka (co jest wielce nieprawdopodobne)
    lub innego psa (już prędzej) ubezpieczenie wypłaci odszkodowanie.

    > Dawno, dawno temu, kiedy mój syn nosił jeszcze pampersy ( które dopiero co
    > pojawiły się w Polsce), zdarzało się, że z przyczyn oczywistych trzeba było
    > zmienic na spacerze pieluszkę. Koszy na śmieci w parku napewno nie było
    więcej.
    >
    > I zapewniam Cię, że pampersa wraz z zawartościa nie zostawiałam ani pod
    ławka,
    > ani na środku alejki, ani na trawniku.......

    W takim razie ze świecą szukać takich jak ty, bo gdy chodzę z psem w okolicy
    Moczydłowskiej (tam są takie zagajniki brzozowe i stawik) to niestety widziałam
    już sporo takich papmpersów i nie tylko - zdarzają się stare pralki, a butelki
    i puszki to już normalka...
  • Gość: mama IP: 217.153.97.* 30.03.04, 13:04
    Wielkim bólem jest też wdepnięcie dziecięcej nóżki w psie gówno.
  • Gość: Ewa IP: *.chello.pl 30.03.04, 13:07
    Tylko czy psiarze to zrozumieją?
  • frunze 30.03.04, 13:20
    ...przeszliśmy prościusieńko od głównego tematu, którym jest śmierć bliskiego
    przyjaciela do tematu, który Polacy lubią najbardziej - psiego gówna.
    Nie rozumiem tylko jednego - Waszego przyzwolenia na zabicie czyjegoś
    zwierzaka. Rozpaczacie nad nóżką dziecięcia utytłaną w kupie, a guzik Was
    obchodzi śmierć psa. Gratuluję skali wartości.
    --
    Czasem trzeba przestać myśleć, aby zorientować się w sytuacji.
  • Gość: Ewa IP: *.chello.pl 30.03.04, 13:35
    Przeczytaj dokładnie moje wypowiedzi. Nigdzie nie dałam nikomu pozwolenia
    trucia zwierząt, współczułam właścicielom, którzy stracili swojego ulubieńca,
    ALE OBAWIAM SIĘ, ŻE KTOŚ KTO DOPUŚCIŁ SIE ROZSYPANIA TRUCIZNY BYŁ ZDESPEROWANY.
    Dla jednego będzie to strach przed wypuszczeniem dziecka na podwórko, inny sie
    wściekł, że po raz 30 wdepnął w psie nieczystości, a jeszcze ktos inny został
    właśnie pogryziony a właściciel sobie poszedł i miał to gdzieś.
    Raz jeszcze podkreślam - jestem przeciwna truciu, znęcaniu sie czy
    maltretowaniu zwierząt, ale ludzie też maja swoje prawa.
    Pamietam jak przed laty pies pogryzł moja matkę, a właścicielka odmówiła
    pokazania świadectwa szczepienia. Zapewniam, że byłam o krok od otrucia bestii.
    Doprowadziłam ( a było to w poprzedniej epoce), do bardzo surowego ukarania
    właścicielki . Było to jednak mozliwe tylko dlatego, że z racji pracy w
    Pogotowiu Ratunkowym miałam sporo do czynienia z milicją. Dla przeciętnego
    Kowalskiego skończyłoby sie to seria szczepień przeciw wściekliźnie.
  • frunze 30.03.04, 14:16
    Ewo, jak bardzo byłabym zdesperowana nie otrułabym czyjegoś psa. Podobnie,
    gdyby pies pogryzł bliską mi osobę, nie rozsypałabym trutki, którą może zjeść
    jakikolwiek zwierzak, tylko dochodziłabym sprawiedliwości w stosunku do
    właściciela TEGO konkretnego psa.
    Nie mówię, że psie odchody mi nie przeszkadzają, wręcz przeciwnie. Ale robicie
    z tego dramat i usprawiedliwienie dla działań, którymi pogardzam.
    --
    Czasem trzeba przestać myśleć, aby zorientować się w sytuacji.
  • Gość: X IP: *.com / *.u.mcnet.pl 30.03.04, 18:33
    tylko dochodziłabym sprawiedliwości w stosunku do
    > właściciela TEGO konkretnego psa.


    Ciekawe jak bys dochodzila, gdyby rosly "kark" odwrocil sie na piecie i albo
    powiedzial, ze pies nie jest jego albo opierd...lil cie, ze nie uwazasz i jego
    piesek mogl sie zadlawic twoja noga?

    i co?
  • frunze 30.03.04, 22:44
    Powtarzam jeszcze raz, na pewno nie rozsypałabym trutki, żeby Bogu ducha winny
    pies ją zjadł. Nie rozumiesz? To nie jest wina psa, że robi kupę, czy się rzuca
    na ludzi. To winna bezmyślnych i nieodpowiedzialnych właścicieli. Więc czemu
    zabijać zwierzę, chcąc ukarać jego właściciela?? Rany, ja się chyba nie nadaję
    na ten powalony świat, gdzie ludzie zabijają sobie zwierzęta, bo te robią kupę.
    Paranoja.
    --
    Czasem trzeba przestać myśleć, aby zorientować się w sytuacji.
  • Gość: X IP: *.com / *.u.mcnet.pl 31.03.04, 08:54
    Ty nie chcesz zrozumiec - psiarze sa proszeni, tlumaczy sie im, a oni olewaja...

    W koncu zdarza sie ktos, kto nie wytrzymuje nerwowo, ze jego dziecko albo
    brudzi sie psim gownem albo ciagle ucieka przed psami biegajacymi po chodnikach
    bez smyczy i podejmuje skrajne kroki.

    My tego nie popieramy, ale trzeba miec swiadomosc, ze to moze sie zdarzyc...
    lepiej ostrzezcie znajomych psiarzy o zagrozeniu - tylko oni moga to zmienic...
  • Gość: Ewa IP: *.chello.pl 31.03.04, 10:20
    Chyba od tygodnia tłumaczymy psiarzom, z anielska cierpliwością, że jesteśmy
    przeciwnikami trucia, zabijania itp, ale nie możemy zgodzić sie na psi terror.
    My, piszący te słowa, nie siegniemy po trucizne, ale są ludzie, którzy
    zdesperowani to uczynią. I dlatego niech właściciele psów w swoim interesie i
    trosce o swoich pupili, sprzataja, trzymaja na smyczy i dbaja o to, aby pies
    nie zagrażał ludziom. Psy- Tak, brudy po nich i terror - NIE!
    Pozdrawiam
  • alterdog 31.03.04, 15:01
    Macie moje poparcie...


    Gość portalu: Ewa napisał(a):

    > Chyba od tygodnia tłumaczymy psiarzom, z anielska cierpliwością, że jesteśmy
    > przeciwnikami trucia, zabijania itp, ale nie możemy zgodzić sie na psi
    terror.
    > My, piszący te słowa, nie siegniemy po trucizne, ale są ludzie, którzy
    > zdesperowani to uczynią. I dlatego niech właściciele psów w swoim interesie i
    > trosce o swoich pupili, sprzataja, trzymaja na smyczy i dbaja o to, aby pies
    > nie zagrażał ludziom. Psy- Tak, brudy po nich i terror - NIE!
    > Pozdrawiam
  • Gość: X IP: *.com / *.u.mcnet.pl 31.03.04, 18:11
    no, ktos nas popiera...
  • igraszka 19.04.04, 18:42
    Gość portalu: X napisał(a):

    > Ty nie chcesz zrozumiec - psiarze sa proszeni, tlumaczy sie im, a oni
    olewaja...
    >

    Bo też są zdesperowani. Pozostaje odwrócić się na pięcie.

    > W koncu zdarza sie ktos, kto nie wytrzymuje nerwowo, ze jego dziecko albo
    > brudzi sie psim gownem albo ciagle ucieka przed psami biegajacymi po
    chodnikach

    To może by tak dzieci też prowadzić na szeleczkach i na smyczy? W sumie bardzo
    bezpieczne rozwiązanie i dla dziecka i dla rodzica.
    Rzoumiem, że jeśli mój pies po raz kolejny wyląduje u weterynarza z rozwaloną
    na potłuczonym szkle łapą, to w desperacji mogę zacząć strzelać do "złotej
    młodzieży" tłukącej butelki na ulicy? I może jeszcze dostanę okoliczności
    łagodzące, bo działałam w "akcie desperacji"?
    Ile razy moja koleżanka ma spokojnie tłumaczyć jakiemuś bachorowi, albo
    pijaczkowi, żeby nie drażnił jej psa (który jest na smyczy, ale może się
    wyrwać, jak ktoś go przedrzeźnia)?
  • Gość: kajaczi@wp.pl IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.03.04, 14:20
    Pamietajcie, ze male dzieci tez biora wszystko do buzi co popadnie. Nie mysle
    tytaj o psich odchodach, ale np o innych rzeczach. Rodzic moze sie zagapic - i
    bedzie tragedia. Czytalem ostatnio w necie (jak znajde to napisze adres strony)
    o substancjach, ktorych tylko mala lyzeczka(!!) potrafi zabic malucha. Uwazam,
    ze nie powinnismy tutaj rozstrzygac sprzatac czy nie, a jezeli tak to czym i
    gdzie wrzucac. CHCIALEM WAS OSTRZEC!! Cika jestem czy krytycy psich odchodwo
    maja jakies zwierzeta?? To moze sie zdarzyc kazdemu.
  • Gość: Ewa IP: 5.2.* / *.chello.pl 30.03.04, 15:20
    Nigdzie nie pisałam, że popieram osoby trujące psy. Przeczytaj dokładnie moje
    posty. Tym nie miej psie odchody przeszkadzaja mi i będę o tym pisała gdzie
    tylko się da. To forum słuzy temu również.
    Zwierzat w domu nie mam i mieć nie będę. Nie mieszkam poza miastem, często nie
    ma mnie w domu przez wiele godzin i nie czuję sie na siłach zapewnić zwierzęciu
    dobrych warunków.
    A sprzątac psie kupki można przez papier toaletowy i/lub małą foliową
    torebeczkę. Kochasz swojego czworonoga wiec chyba nie czujesz do niego
    obrzydzenia - ja przed laty też bez obrzydzenia prałam pieluchy mojego dziecka.
  • frunze 30.03.04, 15:26
    Ewo, widziałaś kiedyś kupę dużego psa? To zapomnij o papierze toaletowym i
    malutkiej siateczce foliowej (tylko prostuję, nie jest to moje miganie się od
    sprzątania, ani tłumaczenie dlaczego tego nie robię).
    Oczywiście pisać możesz gdzie się da, ale chyba tylko po to, żeby wylać swoje
    żale. Tych wątków na samej gazecie jest kilkanaście i niestety, do żadnej
    konkluzji, sprawiedliwej dla obu stron konfliktu, nie doszło.
    --
    Czasem trzeba przestać myśleć, aby zorientować się w sytuacji.
  • Gość: ja tak tylko truje IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 30.03.04, 15:56
    Och frunze!!!

    Ta Twoja sygnaturka :

    Czasem trzeba przestać myśleć, aby zorientować się w sytuacji.
    ----
    Dla takich filozofów szczególnie potrzebny jest drut kolczasty aby nie poszli
    za daleko i krzywdy sobie nie zrobił.

    I noś na wierzchu swój wskażnik naładowania bateryjek bo ja nieprzestaje myśleć
    aby orientować się w sytuacji. Ty jesteś taką osobą która zmusza innych do
    działania za Ciebie i brania za Ciebie odpowiedzialności .





  • frunze 30.03.04, 22:29
    Jak już nie ma do czego się przyczepić, to wtedy czepiamy się sygnaturki.
    Biedaczku.
    --
    Czasem trzeba przestać myśleć, aby zorientować się w sytuacji.
  • Gość: X IP: *.com / *.u.mcnet.pl 30.03.04, 18:38
    Konkluzja:
    albo wlasciciele beda sprzatac odchody swoich psow albo nalezy nalozyc podatek
    od posiadania psa, zrobic prawdziwa ewidencje psow, szczepic, kontrolowac - jak
    w innych normalnych krajach.

    Ciekawe, ile osob zarejestrowalo psa, placi ten malutki podatek 1 zloty,
    regularnie szczepi psa a po jego zdechnieciu troszczy sie o godny "pochowek".
    Pewnie wiekszosc oszzczedza i na szczepieniu i na podatku i na "pochowku"...
  • frunze 30.03.04, 22:28
    Szczepię, płacę, sprzątam po swoim psie. Zadowolona(y)?
    --
    Czasem trzeba przestać myśleć, aby zorientować się w sytuacji.
  • Gość: X IP: *.com / *.u.mcnet.pl 31.03.04, 08:55
    frunze napisała:

    > Szczepię, płacę, sprzątam po swoim psie. Zadowolona(y)?


    OCZYWISCIE
  • Gość: Ewa IP: 5.2.* / *.chello.pl 30.03.04, 19:34
    Kupy dużych psow widuję , niestety, codziennie - na chodnikach, na trawnikach,
    w windzie, na ścieżkach rowerowych, na wjazdach do garażu - wszędzie. Prawdę
    mówiąc nie interesuje mnie fakt, że właściciele psów maja trudności techniczne.
    Jeśli nie chcą lub nie mogą ewentualnie bierze ich obrzydzenie na samą myśl o
    sprzataniu - niech płacą. Płacą na tyle dużo, aby znalazła się firma mająca
    interes aby sprzątac psie odchody. Alternatywą jest zastanowienie się, czy
    właściciel psa ma warunki na trzymanie w domu zwierząt.
    Jestem oburzona wydarzeniami związanymi z rozsypaniem trucizny, ale ludzie też
    nie chca zyć wśród psich odchodów. I póki psiarze nie zrozumieja tego prostego
    faktu znajdą się osoby używajace trucizny jako narzędzia "do rozprawienia się"
    z czworonogami. Złego, niebezpiecznego, nagannego, ale pewnie w jakimś stopniu
    skutecznego.
    Niedawno na naszym osiedlu posadzono iglaki. Były ładne, cieszyły oko na
    kamiennej pustyni Kabat. Dziś pozostało kilka żółtych krzaczków systematycznie
    podlewanych przez psy. Iglaki posadzono także za moje pieniądze - nie chce ,
    aby cudzy pies je niszczył i mam ku temu prawo.
  • frunze 30.03.04, 22:40
    Jeżeli tylko dzielnica wykazałaby się inicjatywą zatrudnienia firmy
    sprzątającej jestem gotowa płacić dużo większy podatek za mojego psa. Złotówka,
    którą płacę teraz to śmieszne pieniądze, za które można sobie kupić co najwyżej
    lizaka (i mimo że to takie małe pieniądze to się zastanawiam, czy aby dobrze
    zrobiłam płacąc je, bo na pewno nie poszły na żadne psie potrzeby, ale to
    osobny temat).
    Ludzie, zrozumcie też właścicieli psów! Chcecie nas zamknąc w jakimś gettcie,
    bo nasze psy sikają, robią kupę, niszczą Wam iglaki, hałasują nocami, i Bóg wie
    co jeszcze. A ja Wam powiem że wolę te obsrane trawniki, niż widok przed
    blokiem po nocnej balandze ursynowskiej młodzieży - widok stosu petów, puszek
    po piwie i zarzyganych chodników.
    --
    Czasem trzeba przestać myśleć, aby zorientować się w sytuacji.
  • Gość: Maa IP: *.acn.pl 30.03.04, 23:11
    Jest coś takiego jak poczucie przyzwoitości,tylko mało kto pamięta co to
    takiego.Osobiście nie cierpię zasranych chodników i trawników oraz pamiątek po
    osiedlowych libacjach małolatów.Tu nie ma,że coś się "woli"lub nie.Gdyby
    właściciele psów oraz rodzice gnojków byli przyzwoitymi i odpowiedzialnymi za
    podopiecznych ludźmi,nie byłyby potrzebne takie dyskusje.
  • frunze 31.03.04, 08:16
    Gdyby ludzie nie rzucali niedopałków, gdyby młodzież nie zostawiała puszek po
    piwie i butelek po wódce, gdyby ludzie nie wiercili po 22, gdyby kierowcy nie
    parkowali bez sensu, gdyby, gdyby, gdyby. Nigdy nie będzie tak, jak my tego
    sobie życzymy, bo zawsze znajdą się ludzie niewychowani i bez kultury. Dlatego
    ta dyskusja ma na celu tylko i wyłacznie pogadanie sobie. Bo nie zmieni się
    całej społeczności naszej dzielnicy, naszego miasta i wreszcie naszego państwa.
    Jakbym się przejmowała każdą z wymienionych przeze mnie na początku rzeczy to
    chybabym dostała spazmów z wściekłości. Nie można narzekac na wszystko, a już
    zupełnie bez sensu jest narzekać na coś, na co się nie ma wpływu.
    --
    Czasem trzeba przestać myśleć, aby zorientować się w sytuacji.
  • Gość: X IP: *.com / *.u.mcnet.pl 31.03.04, 09:04
    Piszesz bez sensu - mozna to zmienic, ale trzeba cos zrobic:
    jesli ktos ci wierci po 22 to zwroc mu uwage, albo zadzwon do Strazy Miejskiej
    jesli widzisz gnojkow pijacych na lawce i halasujacych, zadzon do Sm (na pewno
    przyjada) itd.

    ALE PEWNIE PO PROSTU NIE CHCE CI SIE (JAK WIELU INNYM)...


    frunze napisała:

    > Gdyby ludzie nie rzucali niedopałków, gdyby młodzież nie zostawiała puszek po
    > piwie i butelek po wódce, gdyby ludzie nie wiercili po 22, gdyby kierowcy nie
    > parkowali bez sensu, gdyby, gdyby, gdyby. Nigdy nie będzie tak, jak my tego
    > sobie życzymy, bo zawsze znajdą się ludzie niewychowani i bez kultury.
    Dlatego
    > ta dyskusja ma na celu tylko i wyłacznie pogadanie sobie. Bo nie zmieni się
    > całej społeczności naszej dzielnicy, naszego miasta i wreszcie naszego
    państwa.
    >
    > Jakbym się przejmowała każdą z wymienionych przeze mnie na początku rzeczy to
    > chybabym dostała spazmów z wściekłości. Nie można narzekac na wszystko, a już
    > zupełnie bez sensu jest narzekać na coś, na co się nie ma wpływu
  • Gość: Ewa IP: 5.2.* / *.chello.pl 31.03.04, 08:44
    Oczywiście, że tak. Przed laty mój brat urządził głosna prywatkę ( nie pijacką
    libację, ale huczną zabawę)- sąsiedzi się poskarżyli. Była to pierwsza i
    ostatnia tego typu impreza - musiał przeprosic w s z y s t k i c h sąsiadów.
    Mimo, że brat był juz studentem, ja w klasie maturalnej dostalismy od rodziców
    taka burę, że do dziś ja pamiętamy!
  • igraszka 19.04.04, 19:20
    Gość portalu: Ewa napisał(a):

    > Oczywiście, że tak. Przed laty mój brat urządził głosna prywatkę ( nie
    pijacką
    > libację, ale huczną zabawę)- sąsiedzi się poskarżyli. Była to pierwsza i
    > ostatnia tego typu impreza - musiał przeprosic w s z y s t k i c h sąsiadów.
    > Mimo, że brat był juz studentem, ja w klasie maturalnej dostalismy od
    rodziców
    > taka burę, że do dziś ja pamiętamy!

    Bo można też tak jak ja robię - na tydzień przed imprezą wywiesić informację na
    drzwiach wejściowych, że tego a tego dnia o tej i o tej godzinie bedzie
    impreza. Można też ewentualnie zaprosić sąsiadów. Zapewniam, że zabawa będzie
    przednia, a nikt się nie będzie skarżył, a nawet jeśli, to już sam sobie
    winien, bo ogłoszenie było.
  • Gość: Ewa IP: 5.2.* / *.chello.pl 31.03.04, 08:41
    A ja nie lubię ani jednego ani drugiego widoku - choc przyznam, że na Kabatach
    grupki wracającej z balang pijanej młodziezy zdarzają się raczej sporadycznie.
    I oby tak było dalej. Brudne chodniki są natomiast normą.
    Nikt z nas nie domaga sie zamknięcia w gettach właścicieli psów - chcemy
    natomiast, aby psy nie byy dokuczliwe dla ludzi. Pod tym twierdzeniem rozumiem:
    sprzatanie przez właścicieli ich odchodów, nie niszczenie trawników, iglaków
    itp, wyprowadzanie na smyczy- a przez to minimalizowanie szansy pogryzienia,
    przestraszenia czy ubrudzenia ludzi.
    Czy to aż tak wiele? Bo przymykam uszy na wyjące, pozostawone w domu na cały
    dzien zwierzęta ( dziś mam ostatni dzień pracy własnej , jutro wracam do pracy
    i nie będę tego wysłuchiwała).
    Dziś ok. 7.20 wybiegłam po bułki. 10 metrów od klatki schodowej - na granicy
    trawnika ( a raczej tego co miało nim być z założenia) a trotuarem załatwiał
    sie duży, rasowy, biały pies wyprowadzany przez elegancka kobietę. Na zwrócona
    uwagę, że może psia ubikacja powinna znajdować sie 50 metrów dalej na ugorze,
    usłyszałam, że owa pani ŚPIESZY SIĘ DO PRACY I NIE MA CZASU NA PORANNE SPACERY,
    A PSA WYPROWADZIĆ MUSI.
    Pies to obowiązek i a jeśli sie go podjęlismy to trzeba, zamiast wylegiwać się
    w łóżku do ostatniej chwili, wstać godzinę wcześniej i iść na spacer.
    Oto obraz WIĘKSZOŚCI psiarzy.
  • Gość: X IP: *.com / *.u.mcnet.pl 31.03.04, 09:06
    Dodam, ze "milosnicy" psow wynajmuja juz osoby do wyprowadzania psow ;-(

    Tak je niby kochaja po kilku godzinach samotnosci dla psa...
  • igraszka 19.04.04, 19:28
    Gość portalu: X napisał(a):

    > Dodam, ze "milosnicy" psow wynajmuja juz osoby do wyprowadzania psow ;-(
    >
    > Tak je niby kochaja po kilku godzinach samotnosci dla psa...

    Człowieku! Ty się zastanów co piszesz! To ty uważasz, że jak się bierze psa to
    jest status quo? Nic już się nigdy w życiu psiarza nie zmieni? A jak miał fajną
    pracę i stać go było na długie spacery z psem, a potem stracił pracę i musiał
    złapać coś, co pochłania więcej czasu? To co? Ma oddać psa? Sama wielokrotnie
    zostawiałam klucze sąsiadowi i prosiłam, żeby wyprowadził mojego psa, jak
    wiedziałam, że późno wróci. To chyba raczej się chwali, że ktoś myśli o swoim
    zwierzaku, żeby pies nie "trzymał" do wieczora, co?

    Wy czasem myślcie, co piszecie, dobrze?
  • Gość: X IP: *.com / *.u.mcnet.pl 31.03.04, 09:01
    A ja Wam powiem że wolę te obsrane trawniki, niż widok przed
    > blokiem po nocnej balandze ursynowskiej młodzieży - widok stosu petów, puszek
    > po piwie i zarzyganych chodników.


    Ty nie chcesz zrozumiec -
    masz moje pelne poparcie dla tepienia choloty z blokowisk, ale masz rowniez
    moje zapewnienie, ze bede szukal sposobu pozbycia sie psiego gowna z ulic i
    chodnikow (trawnikow rowniez)!

    Ta mlodziez halasuje pewnie z godzine - czy dzwonilas do Strazy Miejskiej? Bo
    wiekszosci ludzi nie chce sie zadzwinic.
    Mozna to wytepic, potrzeba tylko kilku interwencji do policji lub SM.

    A pies sra cicho i odchodzi...GOWNO ZOSTAJE. Dlatego trudno jest karac za
    sranie na chodnikach.
  • frunze 31.03.04, 09:07
    "bede szukal sposobu pozbycia sie psiego gowna z ulic i
    chodnikow (trawnikow rowniez)!"
    Posprzątasz?? (żartuję oczywiście, nie gniewaj się ;)
    Dobrze, kończę chyba tę dyskusję, bo nie widzę możliwości porozumienia. Kazdy z
    nas ma swoje zdanie, każdy ma swoją rację, której zaciekle będzie bronił. I
    oczywiście dopuszczam myśl, że za jakiś czas wstapię do obozu przeciwnika ;) A
    Ewę zapraszam do siebie na spacer z moim psem o 6 rano (wcześnie, żeby pożądnie
    wybiegać psa i jeszcze zdążyc do pracy), moze wtedy uwierzy, że są na Ursynowie
    eleganckie "paniusie", które sprzątają po swoim psie. Pozdrawiam seredcznie. F.
    --
    Czasem trzeba przestać myśleć, aby zorientować się w sytuacji.
  • Gość: Ewa IP: 5.2.* / *.chello.pl 31.03.04, 09:56
    We wszystkich postach pisałam o WIĘKSZOŚCI właścicieli psów - nigdzie nie padło
    sformułowanie WSZYSCY, ZAWSZE, NIGDY. Wierzę, że są właściciele, którzy wstają
    bladym świtem i pozwalają psu sie wyhasać, ale moje obserwacje ulic na
    Kabatach, niestety, potwierdzaja teze, że WIĘKSZOŚĆ tego nie czyni.
    O 6 zwykle jestem już na nogach zajeta wyprawianiem rodziny i siebie do
    codziennych zajęć, ale nie wykluczam, że kiedyś w czasie wakacji wybiorę się na
    poranny spacer i chętnie pogawędzę z cywilizowanymi właścicielami psów.
    Podobnie jak od X tak ode mnie masz pełne poparcie do walki z menelami,
    chołotą, chuliganerią. Mamy SM i policję - płacimy na to podatek - więc
    korzystajmy z możliwości ich pomocy. Nie chcę bronic panów w mundurach, ale nie
    moga być wszędzie - jak jest awantura trzeba po nich dzwonić i liczyć się z
    koniecznością składania zeznań jako świadek. Tym nie mniej róbmy to - tak samo
    jak walczmy wszelkimi przyzwoitymi metodami, o czyste chodniki i trawniki!
  • igraszka 19.04.04, 19:12
    Gość portalu: Ewa napisał(a):

    > Kupy dużych psow widuję , niestety, codziennie - na chodnikach, na
    trawnikach,
    > w windzie,

    W windzie to chyba ludzkie?

    > na ścieżkach rowerowych, na wjazdach do garażu - wszędzie. Prawdę
    > mówiąc nie interesuje mnie fakt, że właściciele psów maja trudności
    techniczne.

    Panią nie interesuje fakt, ale krzyczeć to pani krzyczy. To powinien być
    wspólny interes i pani i psiarzy, a nie "mnie nie interesuje", bo tak jest
    najprościej. Tak Polacy potrafią najlepiej - powiedzieć, że nie interesuje i
    cześć. Jak na starym osiedlu chodziły mamuśki i zbierały podpisy, żeby zrobić
    plac zabaw dla dzieci to podpisałam (choć tych wrzeszczacych bachorków nie
    cierpię), a jak potem prosiłam, żeby mnie poparły (te same mamuśki, którym
    pisemko podpisałam), żeby jakieś kosze na psie odchody, teren wydzielony dla
    psów, to gdzie tam! Nas to NIE INTERESUJE.
    Taka jest polska mentalność. Każdy patrzy swojego, reszta go nie interesuje.
    Krytykować tylko potraficie, ale żeby coś zdziałać to już "nie interesuje".
    Nawet poprzeć nie poprzecie, tylko siedzicie z założonymi rączkami i krytykować
    potraficie.

    > Alternatywą jest zastanowienie się, czy
    > właściciel psa ma warunki na trzymanie w domu zwierząt.

    A przyszło pani do głowy, pani Ewo, że ktoś jest zmuszony (ma możliwość) się
    przeprowadzić i... co? ma oddać swojego psiaka, bo warunki nie takie? A pani by
    swoje dziecko oddała, gdyby się przenosiła z domu z ogródkiem do mieszkanka w
    centrum, gdzie nie ma ogródka? Niech pani czasem pomyśli, co pisze - tu nie
    Hameryka, gdzie mają osiedla, gdzie nie wolno trzymać psów (dzieci zresztą
    też). Może kiedyś tak będzie, bo ja wolałabym mieszkać jak najdalej od pani, a
    pani ode mnie.

    > znajdą się osoby używajace trucizny jako narzędzia "do rozprawienia się"
    > z czworonogami. Złego, niebezpiecznego, nagannego, ale pewnie w jakimś
    stopniu
    > skutecznego.

    Wie pani co - kupy to kupy, ale takie słowa mogłyby zostać potraktowane jako
    podżeganie do zabijania psów - a to już podchodzi pod paragraf.

    > Niedawno na naszym osiedlu posadzono iglaki. Były ładne, cieszyły oko na
    > kamiennej pustyni Kabat. Dziś pozostało kilka żółtych krzaczków
    systematycznie
    > podlewanych przez psy. Iglaki posadzono także za moje pieniądze - nie chce ,
    > aby cudzy pies je niszczył i mam ku temu prawo.

    Ogrodzić, pani Ewo, ogrodzić! Trzeba tylko troszkę pomyśleć.
    U mnie też posadzono iglaki (także za moje pieniądze) i ponieważ wiemy jak są
    wrażliwe na psi mocz, zostały ogrodzone estetycznym zielonym płotkiem. Teraz
    psy sikają na plastik, który - jak drzewka podrosną - się zdejmie i wyrzuci.
  • Gość: X IP: *.com / *.u.mcnet.pl 30.03.04, 18:35
    jest rozwiazanie:
    trzymac psa na smyczy, pilnowac go, sprzatac po nim, nie wkurzac sasiadow
    nagminnym brudzeniem przez psa - na pewno pomoze!
  • Gość: Lena IP: 5.5R1D* / *.vc.shawcable.net 31.03.04, 06:49
    Mieszkam w Kanadzie i jest tu duzo psow ale naprawde jest to bardzo sporadyczne
    zeby zobaczyc gdzies na trawniku psie kupy.Kazdy wlasciciel sprzata po swoim
    pupilu(niezaleznie od tego czy malym czy duzym)a jesli chodzi o jakies specjalne
    kosze czy pojemniki to ja nigdzie tego nie widzialam.Wlasciciel zbiera "to"w
    torebke plastikowa zabiera do domu i poprostu spuszcza wode w toalecie.Proste i
    niekosztowne
  • Gość: Ewa IP: 5.2.* / *.chello.pl 31.03.04, 08:47
    Ale wymagające minimalnej fatygi, do której większość psiarzy nieprzywykła.
    Przeczytaj jeden z moich poprzednich postow. Nie mogę sobie wyobrazić
    uperfumowanej "damy" śpieszącej sie do biura i zbierającej do plastikowej
    torebki kupe swego psa. To byłoby ponizej jej godności!
  • Gość: ha ha ha IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 31.03.04, 09:02
    Gość portalu: Ewa napisał(a):


    Nie mogę sobie wyobrazić
    > uperfumowanej "damy" śpieszącej sie do biura i zbierającej do plastikowej
    > torebki kupe swego psa. To byłoby ponizej jej godności!

    A w pracy jet tak samo...

    Nie mogę sobie wyobrazić uperfumowanej "damy" pracującej w pracy.
    To błoby poniżej jej godności!
  • Gość: X IP: *.com / *.u.mcnet.pl 31.03.04, 09:09
    Niestety w Warszawie "kulturalni" mieszkancy wyprowadzaja psa 20m od wejcia do
    domu i tam pies sra. Wyobraz sobie, ze takich psow jest np. 100 na jednej
    ulicy ... SZAMBO!
  • Gość: kajaczi@wp.pl IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.03.04, 12:06
    Zgadzam sie, jezeli ktos ma psa, to powinien wychodzic z psem na normalny
    spacer. Pies powinien sie wybiegac. Nie znam nikogo(!!!) kto wychodzi na "20m
    od wejscia do domu i tam pies sra". Z waszych wypowiedzi wynika, ze najlepiej
    jezeli czlowiek ma chomika lub male zwierzatko, ktorym nie trzeba sie zajmowac,
    do tego nie wychodzi wieczorami tylko siedzi cicho w domu, nie zaprasza
    znajomych i nie puszcza troche glosniej muzyki, male remonty robi w poludnie,
    gdy wiekszosc ludzi w pracy . Ci, ktorzy krytykuja wszystkich i wszystko
    doodkola musza byc strasznie zestresowani. Przeciez zycie ze zwierzeciem-chocby
    psem-to naprawde fajna sprawa.
  • Gość: X IP: *.com / *.u.mcnet.pl 31.03.04, 12:26
    Gość portalu: kajaczi@wp.pl napisał(a):

    > Zgadzam sie, jezeli ktos ma psa, to powinien wychodzic z psem na normalny
    > spacer. Pies powinien sie wybiegac. Nie znam nikogo(!!!) kto wychodzi na "20m
    > od wejscia do domu i tam pies sra".

    Twoje szczescie - gdybys mieszkal w okilicy, gdzie sa tacy ludzie, pewnie
    zradykalizowalbys poglady (gdyby twoje dziecko co kilka dni wdepnelo w kupe...


    Z waszych wypowiedzi wynika, ze najlepiej
    > jezeli czlowiek ma chomika lub male zwierzatko, ktorym nie trzeba sie
    zajmowac,

    Ty bzdury wierutne gadasz - kazdym zwierzeciem nalezy sie zajmowac, a ty
    piszesz, ze chomikiem nie trzeba? Co z ciebie za milosnik zwierzat?


    >
    > do tego nie wychodzi wieczorami tylko siedzi cicho w domu, nie zaprasza
    > znajomych i nie puszcza troche glosniej muzyki,

    Oczywiscie, ze moze spacerowac wieczorem- nawet zadamy (tacy jak ja i Ewa),
    zeby mozna bylo pospacerowac noca bez mozliwosci wdepniecia w gowno zostawione
    przez psa na chodniku.
    Kto zabrania ci zapraszac znajomych? Ale co do puszczania muzyki np. do rana,
    kiedy w mieszkaniu obok sa niemowlaki, to jestem przeciwny. Kulturalny
    czlowiek, ktory mieszka w bloku, informuje sasiadow o "imprezie", bo czasami
    tezeba ja odwolac - sasiad moze byc chory, ktos z jego bliskich mogl umrzec...
    I co ma tolerowac imprezy obok?

    male remonty robi w poludnie,
    > gdy wiekszosc ludzi w pracy .

    Na pewno nie powinien wiercic w plycie po 22:00!

    Ci, ktorzy krytykuja wszystkich i wszystko
    > doodkola musza byc strasznie zestresowani. Przeciez zycie ze zwierzeciem-
    chocby >
    > psem-to naprawde fajna sprawa.


    Nikt nie broni ci posiadania psa - chcemy tylko, zebys ty (i inni) po nim
    sprzatal...!!!
  • Gość: Ewa IP: *.chello.pl 31.03.04, 18:30
    Podpisuję się pod tym co pisze X. Każdym zwierzęciem - bez względu na to czy to
    pies, żółw czy kanarek należy się opiekować. Z tym, że małe domowe zwierzęta,
    nie wychodzące na dwór, nie utrudniają życia innym.
    Każdy z nas remontuje mieszkanie i jest to normalne. Problem polega na tym, aby
    nie wiercić dziur po nocach a o planowanych zakręceniach pionów uprzedzić
    sąsiadów. No i oczywiście nie zostawiać gruzów!
    Ja to robię - niedawno przeprowadzałam spory remont.
    Balangi też są dla ludzi, ale pod warunkiem, że cały dom w nich ie uczestniczy.
    Kilkakrotnie "sprowadziłam syna do parteru" gdy zbyt głośno słuchał muzyki. Nie
    chciałam, mimo, że było to stosunkowo wczesne popołudnie, budził maleńkie
    dziecko sasiadów.
    Ja niestety znam ludzi, którzy wyprowadzają psy 20 metrów od klatki
    schodowej, "spacer" trwa 5 minut . Znam równiez ludzi, którzy bezmyslnie
    wypuszczaja psy na jezdnię- nie tak dawno na Stryjeńskich mój mąż o mały włos
    nie przejechał jakiegos psa.
    X, ja i jeszcze kilka osób na tym forum chcemy jednego - czystych chodników i
    przyjęcia do wiadomości przez psiarzy, że nie wszyscy muszą znosić zachowania
    ich zwierząt oraz, że nie wszyscy kochają ich psy!
  • Gość: Franek IP: *.acn.pl 31.03.04, 20:01
    a więc statystycznie 98% polaków.
    Kłania się wam św. Franciszek.
    Tak,tak ten od naszych/waszych braci mniejszych.
    Hipokryci!
  • Gość: law IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 31.03.04, 23:43
    a Pan co tak z tym wyskoczył?

    Czyżby stara taktyka psiarzy: szybko zmienić temat?

    Co do miłości do zwierząt, to niech mi nie mówi jakiś psiarz, że kocha zwierze
    ale nie chce się nim opiekować (bo nie ma czasu, bo mieszka w bloku itd.), bo
    opieka dotyczy również sprzątania po swoim zwierzęciu: w domu i na zewnątrz!

    Ale ... lepiej przecież zmienić temat, no nie?

    P.S. Wierzący ma również prawo zwrócić uwagę innemu człowiekowi, o ile nie
    obowiązek...
    Jeśli porusza Pan tematy religijne w takim wątku, to widać, że z Pana to ani
    wierzący ani kulturalny człowiek ...
  • Gość: X IP: *.com / *.u.mcnet.pl 01.04.04, 09:32
    ano co racja, to racja
  • frunze 01.04.04, 10:41
    Uprzejmie informuję, iż wątek ten ma już 70 wpisów (teraz już 71) i jak do tej
    pory żaden psiarz, ani niepsiarz nie zmienił tematu, więc proszę uprzejmie, by
    nie nazywał Pan wyskoku kolegi Franka starą taktyką psiarzy, bo czuję się
    urażona ;)
    P.S. Rzekałbym nawet że to niepsiarze ochoczo zmienili temat na ulubiony - psie
    kupy, unicestwiając tym samym meritum sprawy i temat niniejszego wątku.
    --
    Czasem trzeba przestać myśleć, aby zorientować się w sytuacji.
  • Gość: kajaczi@wp.pl IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.04.04, 12:54
    Napisalem na forum, aby zobaczyc czy jest ktos, kto mial taki sam problem jak
    ja i przy okazji przestrzec przed zachowaniem ludzi-debili ktorzy
    prawdopodobnie truja zwierzeta. Widac najbardziej "zmartwieni" ta sprawa sa ci,
    ktorzy chyba nie maja psow i nie wiedza co to znaczy miec jakies zwierze.
    Nagonka na maxa na imprezy, zwierzeta, kupy, siki itp. Ciekaw jestem jacy WY
    jestescie?? Uwazacie sie za porzadnych obywateli???? Pewnie tak, jednak ja mam
    inne zdanie.
  • Gość: Ewa IP: 5.2.* / *.chello.pl 01.04.04, 13:36
    Bardzo Ci współczuje straty psa. Zrozum jednak nie KAŻDY musi chcieć miec w
    domu zwierzę, mieć na to czas i warunki oraz nie każdy musi lubić cudze
    zwierzeta ( szczególnie gdy te paskudzą). Nie oznacza to, że mozna je truć. To
    dwie odmienne sprawy.
    Mieszkam na Kabatach. Nasza Spółdzielnia za NASZE pieniądze zrobiła ładny teren
    zabaw dla dzieci - piaskownica, zabawki, duzo zieleni ( dla jasności - mój syn
    dawno już wyrósł z placu zabaw). Teren jest ogrodzony i wizi na nim tabliczka
    zakazująca wstepu psom. Ale nie do wszystkich właścicieli to dociera. Pewna
    pani z uporem maniaka wyprowadzała pieska własnie na plac zabaw - bo on taki
    maleńki, taki łagodny, taki milusi. Oczywiście pies zostawiał tam kupki,
    siusiał na trawniki, ale to nie obchodziło właścicielki. Na bardziej lub mniej
    grzeczne uwagi mam i babć odpowiadała, że to piesek nie pies. Do czasu.....
    Kilka tygodni temu pieseczek rozstał sie z tym światem. Prawdopodobnie został
    otruty. Trucizne podłozono nie na placu zabaw, bowiem wtedy padały deszcze i
    nie był tam wyprowadzany. Łzy ( także małych właścicieli zwierzęcia), żal. A
    przecież współwinnymi śmierci psa byli równiez jego właściciele. Absolutnie nie
    pochwalam tych metod, ale prawdopodobnie posunął sie do nich zdesperowany
    rodzic bawiących się na placu zabaw dzieci, a może ktos ze spółdzielni, kto
    miał już dość sprzatania po psach. Nie wiem.
  • Gość: X IP: *.com / *.u.mcnet.pl 01.04.04, 13:49
    no widzisz Ewo - wlasciciele psow, z uporem godnym lepszej sprawy, bronia sie
    jak moga przed sprzataniem po swoich psach...

    Nie chodzi przeciez o trucie psow - niech sobie zyja (chociaz co to za zycie w
    blokowisku, kiedy wlasciciele sa w pracy), ale niech ktos po nich sprzata...

    Tez mam wiele "wspomnien", gdy idac sobie jakas nowa alejka wylozona nowa
    kostka widzialem duze psie odchody na srodku... I wlascicielom psow to nie
    przeszkadza?
    A moze ich psy powinny zalatwiac sie na ich balkonach...?
  • Gość: X IP: *.com / *.u.mcnet.pl 01.04.04, 13:41
    Ano jestesmy normalnymi ludzmi: pracujemy, placimy podatki, wychowujemy dzieci,
    chodzimy na zakupy. Nie mamy czasu truc psow, ale tez je lubimy.

    Ale, gdy wieczorem po pracy chcemy przejsc sie wieczorem na spacer nie chcemy
    wejsc w kupe...

    Gdy idziemy rano do pracy - nie chcemy wejsc w kupe...

    Gdy nasze dzieci ida do szkoly - nie chcemy , aby weszly w kupe ...

    Gdy chcemy sobie pobiegac lub pojezdzic rowerem - nie chcemy wejsc w kupe, albo
    uciekac przed psem...


    Tacy jestesmy - NORMALNI LUDZIE MIESZKAJACY W MIESCIE...
    Od psiarzy chcemy, aby po swoich psach sprzatali - TYLKO TYLE!


    P.S. Nie halasujemy w nocy, nie smiecimy na chodnikach, nie robimy imprez bez
    powiadomienia sasiadow - tacy normalni ludzie...
  • frunze 01.04.04, 15:14
    Nie, Wy nie jesteście normalni, jesteście wprost idealni. Aż miło popatrzeć,
    zazdroszczę Waszym sąsiadom, tacy milusi jesteście. Aż mdli od tej słodyczy.
    --
    Czasem trzeba przestać myśleć, aby zorientować się w sytuacji.
  • Gość: Ewa IP: 5.2.* / *.chello.pl 01.04.04, 16:41
    To chyba lepsze niż mdłości z powodu wszechobecnych psich odchodów. Waszych
    psów.
  • frunze 01.04.04, 17:44
    Ja odpowiadam tylko za swojego psa, po którym, notabene, sprzątam. Więc nie mów
    Waszych.
    --
    Czasem trzeba przestać myśleć, aby zorientować się w sytuacji.
  • Gość: X IP: *.com / *.u.mcnet.pl 01.04.04, 18:01
    Pewnie, ze mozesz kpic - przeciez argumentow nie masz zadnych...

    A swoja droga polecam ci wyjazd z tego kraju (chocby na 1 miesiac do normalnego
    kraju: Niemcy, Szwecja, Szwajcaria, Belgia) a zobaczysz, ze tam ludzi nie mdli
    od porzadku na ulicy.
    A ciebie wyraznie mdli od kontaktu z normalnymi ludzmi i czystymi ulicami,
    chodnikami i trawnikami...

    I tylko szkoda ciebie...
  • frunze 01.04.04, 18:11
    Oho, troszkę przesadziłeś.
    Ale to fakt, od kontaktu z takimi za normalnymi mnie mdli. A co do trawników.
    Gdyby mi to nie przeszkadzało, to bym nie sprzątała.
    Poza tym ja Wam się naprawdę dziwię. Ja w kupę psią nie wlazłam od paru dobrych
    lat, mimo że wchodzę z moi psem na trawnik, chodzę po trawnikach. Jak Wy to
    robicie, że w nie wdeptujecie (idąc do pracy, wracając z pracy, itd.)??
    Zagadka. Mała rada - patrzeć pod nogi.
    --
    Czasem trzeba przestać myśleć, aby zorientować się w sytuacji.
  • Gość: Ewa IP: 5.2.* / *.chello.pl 01.04.04, 19:01
    A jak ma to robić np. osoba niewidoma mieszkająca na Kabatach, która w mojej
    obecności to uczyniła?
    A poza tym - chodnik jest dla ludzi. Jak wyminąć kupę wózkiem, jak ma to zrobić
    jadące na rowerku dziecko?
    Oczywiście patrzymy pod nogi , bo inaczej cali walalibyśmy się w psim g.
    Ja kiedyś wdepnęłam wysiadając z samochodu, bo pies nawalił na parking.
  • Gość: X IP: *.com / *.u.mcnet.pl 02.04.04, 12:54
    no to frunze ma szczescie: w jej okolicy sa kulturalni psiarze...
  • Gość: Ewa IP: 5.2.* / *.chello.pl 02.04.04, 16:47
    Szkopuł w tym, że ja mieszkam nieopodal i mam zgoła odmienne obserwacje.
  • igraszka 19.04.04, 19:50
    Gość portalu: X napisał(a):

    > Pewnie, ze mozesz kpic - przeciez argumentow nie masz zadnych...
    >
    > A swoja droga polecam ci wyjazd z tego kraju (chocby na 1 miesiac do
    normalnego
    >
    > kraju: Niemcy, Szwecja, Szwajcaria, Belgia) a zobaczysz, ze tam ludzi nie
    mdli
    > od porzadku na ulicy.

    To prawda, ale tam nikt nie truje psów i nie przymusza ich do chodzenia na
    smyczy - pojedź sobie do Danii, tam psy biegają w parku luzem - ale każdy
    właściciel ma wykupione OC - jak pies kogoś pogryzie, ubezpieczenie wypłaca
    odszkodowanie i tak samo powinno być u nas. A jak pies zbyt agresywny, to wtedy
    kaganiec, smycz. Aha a kupy w parkach sprząta SM, a z chodników właściciele.
    A jedyni, którzy się boją psów to Turcy i Arabowie, a jak ktoś się boi, to nie
    chodzi do parku jeśli widzi zgraję biegających psów.
    Tyle że tam psy też mają prawa.
  • Gość: Ewa IP: 5.2.* / *.chello.pl 01.04.04, 16:40
    Moja rodzina jest dokładnie taka jaką opisałeś. Staramy się nikomu nie wadzić,
    a jak zdarza się, że musimy przeprowadzić remont lub chcemy urządzić imprezę -
    informujemy o tym sąsiadów i upewniamy się czy nie zakłócimy im spokoju.
    Pracujemy, syn chodzi do szkoły, aktywnie spędzamy wolny czas. Nie wydaje mi
    się, żebyśmy zachowywali się w sposób odbiegający od tego co nazywa sie
    normą . Nie akceptujemy chamsta i przemocy oraz buntujemy sie przed zmuszaniem
    nas do znoszenia cudzych fanaberii. W tym przypadku mam na myśli przebywanie w
    psich brudach. I nie interesuje nas czy posiadanie psa to fajna czy niefajna
    rzecz - interesuje nas to, żeby właściciel miał obowiązek, jesli nie inny to
    prawny, sprzatania po swoim pupilu i wyprowadzania go w sposób nie stanowiący
    dla innych uciążliwości.
    Pozdrawiam. Ewa
  • frunze 01.04.04, 17:48
    I rozumiem, że jak sąsiedzi będą nieprzychylnym okiem patrzeć na Wasz
    ewentualny remont, to go nie przeprowadzicie? Na pewno tak, w końcu jesteście
    taaaacy normalni ;)
    I wyobraź sobie, że mając psa też można aktywnie spędzać czas, nie akceptować
    chamstwa i przemocy, pracować nawet można i pokończyć szkoły. Nie do wiary,
    nie? W ogóle to jesteśmy fajnymi ludźmi, ale co z tego, mamy te okropne,
    obrzydliwe, uciążliwe dla każdego psy. A fe. To nas absolutnie
    dykwalifikuje...;)
    --
    Czasem trzeba przestać myśleć, aby zorientować się w sytuacji.
  • Gość: ja tylko truje IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 01.04.04, 17:58
    frunze napisała:


    W ogóle to jesteśmy fajnymi ludźmi, ale co z tego, mamy te okropne,
    > obrzydliwe, uciążliwe dla każdego psy. A fe. To nas absolutnie
    > dykwalifikuje...;)

    Czy ty żresz też karme swego pupilka ?
    Bo szczekać zaczynasz ...
    A może masz cieczke ?
  • Gość: X IP: *.com / *.u.mcnet.pl 01.04.04, 18:06
    Chce znow zaufac posiadaczom psom:

    prosze "frunze" powiedz gdzie wyprowadzasz psa na spacer - pozwol mi
    zaobserwowac, jak wyglada sprzatanie przez ciebie psiej kupy, bo jakos,
    niestey, nie dowierzam, ze to robisz.
  • frunze 01.04.04, 18:13
    Proszę uprzejmie. Mieszkam na Wasilkowskiego. Taki duży wieżowiec. Wychodzę
    codziennie na przynajmniej 40 minutowy spacer, rano o godzinie 6.15. Duży,
    biało czarny pies, owczarek środkowoazjatycki. Zapraszam.
    --
    Czasem trzeba przestać myśleć, aby zorientować się w sytuacji.
  • Gość: X IP: *.com / *.u.mcnet.pl 01.04.04, 18:15
    dzieki, zobaczymy :-)
  • frunze 01.04.04, 18:20
    Ale tak będziesz tylko obserwował moje zmagania z psia kupą, czy się
    ujawnisz? ;) Miło byłoby poznac oponenta ;)
    --
    Czasem trzeba przestać myśleć, aby zorientować się w sytuacji.
  • Gość: Ewa IP: 5.2.* / *.chello.pl 01.04.04, 18:57
    Ja sie ujawnie, przedstawię i mam nadzieję, że nie będziesz traktować mnie jak
    wroga.
  • frunze 01.04.04, 21:44
    Będzie mi miło.
    --
    Czasem trzeba przestać myśleć, aby zorientować się w sytuacji.
  • Gość: X IP: *.com / *.u.mcnet.pl 02.04.04, 12:56
    Ja sie nie ukrywam - tylko jak cie poznam?
  • frunze 02.04.04, 13:11
    Po pierwsze po psie (czarno-biały ałabaj, wielkość do pół uda)
    Po drugie po torebkach reklamówkach (pustych bądź pełnych ;)
    Po trzecie jestem chyba jedyna na osiedlu, która sprząta kupy, problemu myślę
    nie będzie.
    --
    Czasem trzeba przestać myśleć, aby zorientować się w sytuacji.
  • Gość: Ewa IP: 5.2.* / *.chello.pl 01.04.04, 18:56
    Któregos dnia się wybiorę.
  • frunze 01.04.04, 18:12
    :)
    --
    Czasem trzeba przestać myśleć, aby zorientować się w sytuacji.
  • Gość: X IP: *.com / *.u.mcnet.pl 02.04.04, 12:58
    a w weekendy tez chodzisz o tej porze, bo w tygodniu to ludzie juz wtedy
    pracuja...
  • frunze 02.04.04, 13:12
    Hmm, moze za daleko wybiegam, ale sugerujesz, że nie jestem człowiekiem?? :)
    W weekendy pies daje mi pospać tak do 7 góra.
    --
    Czasem trzeba przestać myśleć, aby zorientować się w sytuacji.
  • Gość: Ewa IP: 5.2.* / *.chello.pl 01.04.04, 18:54
    Bardzo Cię proszę nie przeinaczaj moich słów i nie wmawiaj we mnie tego czego
    nie napisałam.
    Na forum nikt nikomu niczego nie wmawia. Spora grupa ludzi, w tym również niżej
    podpisana, usiłuje nakłonić psiarzy do sprzatania po swoich ulubieńcach oraz
    trzymania ich na smyczy/w kagańcach . Nie chcemy mieć bezpośredniego kontaktu z
    cudzym psem nawet jeśli on łasi się do nas w przyjaznych zamiarach. Tylko tyle.
    Właściciele psów usiłują wcisnąć w nasze usta ( czy też klawiatury) treści,
    których nie wypowiadamy.
    Jeśli naprawdę kochacie psy i pragniecie ich dobra( choćby takiego, aby ktoś
    nieodpowiedzialny a zdesperowany nie posłuzył się trucizną jako "argumentem"
    walki z psami) sprzątajcie po swoich ulubieńcach i namawiajcie do tego innych
    psiarzy. Być może gdy porozmawiacie jak właściciel z właścicielem efekt ędzie
    lepszy niż jak uwagę zwróci osoba nie posiadająca zwierzęcia - czyli uznana
    przez Was jako wróg zwierząt.
    Nie chcę powtarzać tego co napisałam już wielokrotnie - psie odchody są
    szkodliwe( choćby z epidemiologicznego punktu widzenia), nieestetyczne i
    uciążliwe. To, że ktoś inny śmieci hałasuje czy zachowuje się po chamsku nie
    oznacza, że ma się bezmyślnie brudzić!
    P.S. Remont przeprowadzę, nigdy nie spotkałam się z niezadowoleniem sąsiadów,
    ale dlatego, że staram się, aby był jak najmniej uciążliwy. To samo dotyczy
    psów- możecie je sobie mieć, ale niech one nie będą udręką dla innych.
    Robotnicy nie wala po nocach i nie brudzą klatek schodowych, więc psy niech nie
    załatwiają się na chodnikach i nie atakują( nawet przyjaźnie) ludzi. Chyba się
    zgadzamy?
  • Gość: kajaczi@wp.pl IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.04.04, 21:05
    Nie rozumiem caly czas tego, iz KAZDY z was wchodzi w psie kupy! Gdyby tak
    bylo, to w autobusach, tramwajch czy w metrze smierdzialoby jak w smietniku.
    Naprawde, aby wejsc w psia kupe trzeba byc "zdolnym". Nie powiem ze niegdy nie
    wszedlem, ale to bylo tak rzadko, ze nawet nie pamietam kiedy. Do tego, moze ja
    mieszkam w takiej dziwnej okolicy, ale nie widuje sie na chodnikach czy
    trawnikach kup w takicjh ilosciach jak wy to opisujecie. Czesciej widuje puszki
    po piwie lub butelki, niz psie odchody. Wcale nie pisze, ze nie zwracam uwagi
    na estetyke naszych osiedli! To jest wazne. Kazdy z nas lubi mieszkac w
    przyjemnym miejscu. Wspolczuje tylko tym, co mieszkaja w zamknietych osiedlach
    etc. Jednak nie zgadzam sie z opinia ze trawniki, to jedna wielka kupa!!
  • Gość: X IP: *.com / *.u.mcnet.pl 02.04.04, 13:00
    no to masz szczescie do okolicy...
  • Gość: Ewa IP: 5.2.* / *.chello.pl 02.04.04, 16:51
    Mieszkam 800 metrów od Alei Kasztanowej i widzę zupełnie innych psiarzy. Jak to
    jest, że ludzie zmieniają się na przestrzeni niecałego kilometra?
    P.S. Aleja Kasztanowa też, podobno, jest cała zasłana psimi odchodami. Więc
    chyba cos tu nie tak!
  • Gość: X IP: *.com / *.u.mcnet.pl 02.04.04, 17:58
    Wiesz Ewa, chyba mam wyjasnienie tego, ze "tu jest brudno, a tam jest czysto"...

    Otoz my piszemy o stanie, ktory urzymuje sie od pewnego czasu (np. ostatni
    rok), a niektorzy nasi interlokutorzy mowia, ze TERAZ jest czysto - i moze maja
    troche racji, bo w wielu miejscach robi sie wiosenne porzadki i sprzata
    trawniki. Po jakims czasie wrocimy do stanu "normalnego" ...

    Inna sprawa, ze niektorym ludziom przeszkadza jedna kupa na dlugosci 50m a
    innym nie przeszkadza 10 na 10m ... kwestia poczucia estetyki...


    P.S. Cos jest na rzeczy: zauwazylas, ze wielu psiarzy (chyba wiekszosc) unika
    zabierania glosu?
    Wiedza, ze w gruncie rzeczy mamy racje, ale wygodniej jest udawac, ze problemu
    nie ma. Gdyby tak namowic kilku psiarzy do sprzatania i "rozmow" z kolegami
    psiarzami, to moze by sie udalo ...
  • frunze 02.04.04, 20:48
    Chyba się nie zrozumieliśmy. Ja nie mówię, że na trawnikach na moim osiedlu nie
    ma kup. Ja mówię, że w nie nie wdeptuję. Subtelna różnica.
    --
    Czasem trzeba przestać myśleć, aby zorientować się w sytuacji.
  • Gość: X IP: *.com / *.u.mcnet.pl 05.04.04, 11:08
    mimo wszystko: dzieki za sprzatanie po swoim psie... :-)
  • frunze 05.04.04, 11:24
    Ależ proszę uprzejmie :) Dzisiaj rano jeden pan przejeżdżający swoim super
    samochodem nie mógł oderwać oczu. Chyba się intensywnie zastanawiał, co ja
    właściwie robię. I tylko czekam, aż ktoś mi zwróci uwagę, że wyrzucam kupę do
    śmietnika :/
    --
    Czasem trzeba przestać myśleć, aby zorientować się w sytuacji.
  • Gość: X IP: *.com / *.u.mcnet.pl 06.04.04, 18:00
    Jeszcze raz dziekujemy za sprzatanie...!
  • Gość: Ewa IP: *.chello.pl 02.04.04, 20:53
    Pewnie, że byłoby dobrze, bo w gruncie rzeczy my nic nie mamy przeciwko
    psiarzom - buntujemy się przeciw brudom.
    Cieszę się, że jest garstka takich osób jak frunze, naprawdę kochających psy (
    daje się wyszaleć w miejscach ku temu odpowiednich), i szanuje innych ludzi (
    sprzata po swoim ulubieńcu).
    Niestey, nie mogę tego powiedzieć o moich 3 sąsiadkach - dziś jedną z nich
    przyłapałam jak "wysadzała" psa 5 metrów od klatki schodowej...
  • p.a.d.a.l.c.o.w.a 10.04.04, 01:15
    Gość portalu: Ewa napisał(a):

    >
    > Cieszę się, że jest garstka takich osób jak frunze, naprawdę kochających psy
    (
    > daje się wyszaleć w miejscach ku temu odpowiednich.....<<<<<<<<<

    Ewa, podaj mi adresy tych miejsc O D P O W I E D N I CH, będę zobowiązana.
  • frunze 10.04.04, 10:58
    Na Ursynowie takim miejscem są na pzykład pola między Ursynowem a Wilanowem
    (ale dawno tam nie byłam, może już je zabudowali??). Ja prawie codziennie
    jeżdżę z moim psem na działkę pod Warszawą. Bo masz rację. Tutaj nie ma miejsc
    odpowiednich, takich, gdzie pies mógłby się wybiegać, a ludzie byliby
    zadowoleni, że nie mają kontaktu z obcymi psami.
    --
    Czasem trzeba przestać myśleć, aby zorientować się w sytuacji.
  • pyckal 07.04.04, 00:27
    Jak cię psiarz obraża
    I na smród naraża
    Na nic już nie zważaj
    Sraj pod oknem psiarza
    --
    "Lasciate ogni speranza, voi ch'entrate"
  • frunze 07.04.04, 08:48
    Musisz jednak uważać
    Pupy nie wystawiać
    Bo Cię w nią ugzyzie
    Srający obok - pies psiarza
    ;)
    --
    Czasem trzeba przestać myśleć, aby zorientować się w sytuacji.
  • Gość: X IP: *.com / *.u.mcnet.pl 07.04.04, 12:13
    Frunze, przeciez Ty wyprowadzasz psa na smyczy... to jak on kogos ugryzie...?
    :-)
  • frunze 07.04.04, 12:31
    Ten pies jest hipotetyczny ;)
    Poza tym, jak słusznie zauważyłeś ten hipotetyczny pies jest na smyczy, nie w
    kagańcu...jeżeli ktoś bardzo chce, żeby jego hipotetyczny pies ugryzł jakiegoś
    hipotetycznego faceta w tyłek może nieco poluzować hipotetyczną smycz, ba,
    nawet może nieco wyciągnąć rękę, żeby hipotetycznemu psu to ułatwić (co nie
    będzie trudne, wszak robią kupę...pupa w pupę ;)))
    --
    Czasem trzeba przestać myśleć, aby zorientować się w sytuacji.
  • Gość: law IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 10.04.04, 00:15
    i humor tez tu jest :-)
  • Gość: syf IP: *.plusgsm.pl 11.04.04, 21:28
    Pie was srał gnoje jedne. ja do waszych psów napierdalam z wiatrówki z okna.
  • Gość: X IP: *.com / *.u.mcnet.pl 13.04.04, 13:49
    Trzeba by chyba do wlascicieli psow z nabojow z psim kalem walic...
  • sigrun 13.04.04, 17:09
    Dante Alghieri się znalazł.
    "Lasciate ogni merda, voi ch'andate a spasso coi cani"
    "Nel mezzo del cammin di nostra vita mi ritrovai in una selva oscura piena di
    cacche di cani ed immaginabile fetore. Vomitai con orrore e me ne andai per i
    cazzi miei"
    Pyckal, nie będę tłumaczyć, bo podejrzewam żeś kumaty.
  • Gość: B.K. IP: *.acn.waw.pl 13.04.04, 20:16
    a na co sa przeznaczane podatki, ktore place za swojego psa w SM?
  • Gość: law IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 13.04.04, 23:21
    Gość portalu: B.K. napisał(a):

    > a na co sa przeznaczane podatki, ktore place za swojego psa w SM?

    A jakie ty placisz podatki za psa?
    Czyzby te 1 zloty rocznie?
  • pyckal 14.04.04, 00:37
    sigrun napisała:

    > Dante Alghieri się znalazł.
    > "Lasciate ogni merda, voi ch'andate a spasso coi cani"
    > "Nel mezzo del cammin di nostra vita mi ritrovai in una selva oscura piena di
    > cacche di cani ed immaginabile fetore. Vomitai con orrore e me ne andai per i
    > cazzi miei"
    > Pyckal, nie będę tłumaczyć, bo podejrzewam żeś kumaty.

    No toż właśnie tak robię: porzucam kupy gdzie popadnie, to znaczy, na razie mój
    pies po(d)rzuca, a ja do podsrywania namawiam. I to wcale nie w ciemnym lesie,
    ale w miejscach ciasno zabudowanych.
    Aby fetor był INimmaginabile (to chyba tak być powinno, o ile kumam,
    bo "wyobrażalny" mogliby antypsiarze znieść bez womitacji).

    --
    "Lasciate ogni speranza, voi ch'entrate"
  • Gość: X IP: *.com / *.u.mcnet.pl 14.04.04, 08:51
    To kretynstwo, ze uczysz sie jezykow, aby je stosowac do opisu psich kup...

    Czy to tak ciezko po sobie posprzatac?
  • pyckal 14.04.04, 21:41
    Gość portalu: X napisał(a):

    > To kretynstwo, ze uczysz sie jezykow, aby je stosowac do opisu psich kup...
    >
    > Czy to tak ciezko po sobie posprzatac?

    Nie wiem, jak sigrun, ale ja mam taką odpowiedź:
    mnie za pisanie - także w obcych językach - płacą;
    nie płacą mi za sprzątanie psich kup;
    za sprzątanie psich kup ja płacę;
    jeśli za mało - możemy się potargować.

    --
    "Lasciate ogni speranza, voi ch'entrate"
  • Gość: law IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 14.04.04, 22:33
    > za sprzątanie psich kup ja płacę;
    > jeśli za mało - możemy się potargować

    A ilez to szanowny Pan (Pani) placi za sprzatanie po swoim psie? 1 zloty
    rocznie?

    A kultura osobista, czyli sprzatanie po sobie...?
  • Gość: X IP: *.com / *.u.mcnet.pl 15.04.04, 12:39
    U psiarzy z ta kultura osobista to "tak sobie"...
  • Gość: koiuteq IP: *.acn.pl 13.04.04, 21:47
    rtyeqw
  • Gość: jo-aszka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.04.04, 22:53
    Od 15 minut czytam Waszą dyskusję. Nie znoszę widoku ulicy w psich kupach,
    szczególnie kiedy wiosną topnieją śniegi i wyłaniają się piękne "kwiatki".
    Zawsze mnie to denerwowało, a bywało, że idąc do pracy przez Natolin dostawałam
    z tego powodu mdłości. Mieszkam b. blisko Nowoursynowskiej i przede wszystkim
    ze względu na bliskość tej ulicy, która jest na pewnym odcinku zamknięta dla
    ruchu kołowego i jeszcze nie tak dawno mało uczęszczana - zdecydowałam się na
    kupno psa. Od pierwszego wyjścia na dwór, a potem ucząc go załatwiać się poza
    osiedlem nawet w środku nocy wyprowadzałam go na Nowoursynowską, aby ludzie
    między blokami nie wchodzili na kupy mojego psa. W dodatku kupiłam suczkę, bo
    widok psów obsikujących każdy krzaczek zasadzony ręką któregoś z sąsiadów
    doprowadzał mnie do pasji, tak jak obsikiwanie budynków i kół samochodów (co
    jest nagminne). Ale do czego zmierzam: na Nowoursynowskiej widuję bardzo wiele
    psów.jest to miejsce, gdzie te grzeczne mogą nawet się wybiegać. No i
    oczywiście załatwiają tam swoje potrzeby. Psa mam od ponad 3 lat. Przez ten
    CAŁY CZAS nie zdarzyło mi się ANI RAZU wdepnąć w psią kupę. Co więcej, widuję
    ich mniej, niż przeciętnie w osiedlach, a są tam wyprowadzane na okrągło. Nie
    rozumiem więc jak forumowicze mogą mieć z tymi kupami problemy. Jeżeli
    zagrodzimy wszystkie trawniki, to kupy będą leżały na chodnikach (i powinny być
    oczywiście zbierane przez właścicieli psów. Nawiązuję do wielkiej dyskusji
    o "zakupowanej Alei Kasztanowe, która to dyskusja toczyła się rok temu nawet w
    mediach. Dlaczego nie widać kup na Nowoursynowskiej, a w Al. Kasztanowej widać?
    Mój pies nie spaceruje poza Nowoursynowską i Skarpą. Nie chodzi do sklepów ani
    na bazary. Jeździ na działkę. Niestety, dzisiaj spotkałam na spacerze 5 matek z
    wózkami na tej ulicyi obawiam się, że moja suka, która nie potrzebuje smyczy bo
    od zawsze przychodzi na każde wezwanie natychmiast, a całą jej radością jest
    bieganie za piłką będzie musiała chodzić wkrótce na smyczy i w kagańcu, bo
    mamusie mnie inaczej "zjedzą".
  • Gość: X IP: *.com / *.u.mcnet.pl 19.04.04, 16:13
    Na smyczy powinnas psa trzymac momo wszystko ...

    widzialem, jak pies rzucil sie na male dziecko na spacerze... cale szczescie,
    ze byl na smyczy! A wlascicielka mowi: "Alez on nie gryzie...!"
  • Gość: spacerowicz IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 20.04.04, 17:45
    Gdzie można kupić /lub zmontować?/ urządzenie , które pradem ogłuszałoby
    psa?

    Jakie parametry pradu możliwe byłoby do zastosowania?

    Dla przykładu w lasce lub parasolce lub wystrzeliwane na cienkich
    przewodach w kierunku psa , którego właściciel nie respektuje
    zasad ogólnie przyjetych dla dania pierwszeństwa np spacerującej osobie.
  • igraszka 20.04.04, 17:57
    Gość portalu: spacerowicz napisał(a):

    > Gdzie można kupić /lub zmontować?/ urządzenie , które pradem ogłuszałoby
    > psa?

    Nie można i za użycie czegoś takiego możesz mieć poważne kłopoty - udowodnią
    ci, że możesz to wykorzystać także przeciwko ludziom.
    Ale znam lepsze rozwiązanie - przetestowane. GAZ PIEPRZOWY. Chodziłam kiedyś z
    takim, kiedy moja suka miała cieczkę, a właściciele samców nie interesowali się
    tym, że ich pies napastuje mnie i moją sukę, która była na smyczy.
    Jest to całkiem skuteczny środek - psikasz psu w pysk i już mu się odechciewa
    napastowania cię.

    > Dla przykładu w lasce lub parasolce lub wystrzeliwane na cienkich
    > przewodach w kierunku psa , którego właściciel nie respektuje
    > zasad ogólnie przyjetych dla dania pierwszeństwa np spacerującej osobie.

    Co to znaczy "dania pierwszeństwa spacerującej osobie"????????
  • Gość: spacerowicz IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 30.04.04, 11:03
    igraszka napisała:

    > Gość portalu: spacerowicz napisał(a):
    >
    > > Gdzie można kupić /lub zmontować?/ urządzenie , które pradem ogłuszałoby
    > > psa?
    >
    > Nie można i za użycie czegoś takiego możesz mieć poważne kłopoty - udowodnią
    > ci, że możesz to wykorzystać także przeciwko ludziom.
    > Ale znam lepsze rozwiązanie - przetestowane. GAZ PIEPRZOWY. Chodziłam kiedyś
    z
    > takim, kiedy moja suka miała cieczkę, a właściciele samców nie interesowali
    się
    >
    > tym, że ich pies napastuje mnie i moją sukę, która była na smyczy.
    > Jest to całkiem skuteczny środek - psikasz psu w pysk i już mu się odechciewa
    > napastowania cię.
    >
    > > Dla przykładu w lasce lub parasolce lub wystrzeliwane na cienkich
    > > przewodach w kierunku psa , którego właściciel nie respektuje
    > > zasad ogólnie przyjetych dla dania pierwszeństwa np spacerującej osobie.
    >
    > Co to znaczy "dania pierwszeństwa spacerującej osobie"????????


    A to znaczy że jeżeli psiarz nie ściągnie smyczy ze swoim psem, bo wydaje mu
    sie, że nikt nie widzi i może bezkarnie nadużywać czyjejś cierpliwości to może
    się spodziewać ze mu ktoś prądem przypierdoli ,też niezauważenie. :-))))
  • Gość: X IP: *.com / *.u.mcnet.pl 20.04.04, 19:01
    Sa inne gadzety:
    - gaz pieprzowy
    - takie urzadzenie wydajace ultradzwieki (nieslyszalne dla psiarza, ale pies
    ucieka...)
  • Gość: X IP: *.com / *.u.mcnet.pl 28.04.04, 10:34
    A na Kabatach mieszkancy bloku Belgradzka 18 postawili fajna tabliczke na
    trawniku: "Wlascicieli psow prosimy o sprzatanie po swoich psach".
  • frunze 28.04.04, 11:11
    Belgradzka to nie Kabaty (mylę się??)
    --
    Czasem trzeba przestać myśleć, aby zorientować się w sytuacji.
  • sigrun 28.04.04, 16:43
    U mnie w bloku (mieszkam na Moczydle) ostatnio pojawiła się w gablocie
    informacja, że karaniem leniwych psiarzy ma zająć się Straż Miejska, a
    mandaciki są w wysokości 500 zł. Oczywiście są przewidziane również kary dla
    uciążliwych imprezowiczów (200 zł). Dozorczyni goni wszystkich nie stosujących
    się do tabliczek na trawnikach - Szanuj zieleń i Psy wyprowadzamy na smyczy i w
    kagańcu.
    A propos, nie posiadam psa. Dawniej miałam pupilka, ale szybko zrozumiałam że
    życie w kamienicy to dla niego, dla nas i dla otoczenia po prostu mordęga.
    Dlatego piesek zamieszkał na wsi u innej osoby.
    Druga kwestia, to nieprawda że w Śródmieściu jest mniej psów. Sama uciekłam
    właśnie z takiej psiarni w kamienicy. Były nawet osoby trzymajace w
    mieszkaniach bernardyny i psy myśliwskie, a kundel sasiadów z piętra wył całymi
    dniami. W niemal co drugim mieszkaniu był pies. Co za mania.
  • Gość: X IP: *.com / *.u.mcnet.pl 30.04.04, 10:50
    Masz racje, pomylilem sie - to byla Wawozowa (skrzyzowanie z KEN)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka