Dodaj do ulubionych

Wykształcona i bogata hołota

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.01.05, 21:40
Mają tytuły magistrów, dobre prace, pieniądze i zero kultury. Wiem że to
niekoniecznie idzie w parze, ale jeśli nie oni to kto ? Pytanie
retoryczne...Otóz własnie tacy nade mną mieszkają. Non stop przesuwanie
mebli, co chwilę cos cięzkiego spada, jakieś zgrzyty. Oprocz tego palenie
papierosów na korytarzu, wyrzucanie niedopałków przez okno, zapchanie pionu
kanalizacyjnego pieluchami. Powiedzcie co z nimi zrobić, dodam jeszcze że
dzieje się to wszystko w niby ekskluzywnym budynku, pozdrawiam normalnych.
Tępmy hołotę !!!
Edytor zaawansowany
  • Gość: Caps IP: *.acn.waw.pl 23.01.05, 02:00
    Zajść do nich i spokojnie porozmawiać? Oczywiście, że nie zawsze skutkuje, ale
    może warto spróbować najprostszych metod?
  • Gość: kw IP: *.aster.pl / *.aster.pl 23.01.05, 08:59
    Niestety, mam taka samą sytuację. Do tego biegające i łomoczące dzieci. Budzą
    mnie czasami nawet o 6 rano. Sobota, niedziela. Rozmowy pomagaja na kilka dni,
    potem wszystko wraca. Szanowna mama-sasiadka z góry powiedziała że nawet gdyby
    mi tynk z sufitu spadał, to nie ich problem. Ma jednak luki w wiedzy prawnej,
    za to dużo pewności siebie. Nie wie o artykule 144 kodeksu cywilnego o
    zabronionych immisjach. Trzeba pamiętać że nasz wolność konczy się tam, gdzie
    ogranicza wolność innych. W końcu trzeba będzie zaskarżyć sąsiadów.
  • Gość: xtr IP: *.chello.pl 23.01.05, 12:49
    Moi sasiedzi z góry uwielbiają biegać w drewniakach po schodach(mają
    wielopoziomowe mieszkanie), do popisowych numerów należy bieg po schodach o
    godz. 2 nad ranem.
    Uwielbiaja także:
    -wieloktrotne trzaskanie drzwiami (łomot niesamowity)
    -skakanie po podłodze(może mają kangura ?)o każdej porze dnia i nocy Ale
    uważją się za bardzo kulturalnych.. tak, tak i - obrażają na każdą nawet
    spokojną uwagę...
    Ale nie o wszyskich wyczynach od razu:podzielę je na odsłony....

    ps. poczytajcie wątek "hałas" na tym forum- a może ktoś bardziej sprawny
    internautowo dołączy tamte wypowiedzi do naszego wątku?
  • Gość: dziecinna IP: *.doswell.com.pl 27.01.05, 08:38
    tak, dzieci skaczące i biegające (szczególnie o 6 rano- kiedy się juz kończy
    cisza nocna) to rzeczywiście największy problem. prosz spróbować: urodzić a
    potem wychoowac tak by o 6 rano siedziały cicho jak trusie, bo sąsiad z dołu
    spac nie może.
  • Gość: Aniger IP: *.aster.pl / *.aster.pl 28.01.05, 09:57
    Zamiast włączać się do każdego wątku zajmij się "pani dziecinna" wychowywaniem
    swoich pociech. Już raz ktoś naposał, że zamiast zająć się swoimi dziećmi to
    siedzisz przy komputerze całymi godzinami i wypisujesz te swoje bzdury. Czy ty
    jedna urodziłaś, że jesteś świętą krową z patentem na wychowanie. W domach
    wielorodzinnych trzeba tak się zachowywać, by nie utrudniało to życia nikomu.
    Nad małym dzieckiem można zapanować, ale dziecko nie może się nudzić. To
    wymaga "pani dziecinna" trochę wysiłku przede wszystkim od matki.
  • Gość: X IP: *.com / *.u.mcnet.pl 01.02.05, 14:34
    Ludzie, troche zrozumienia dla tych dzieci. Nie dosc, ze mamy ujemny przyrost
    naturalny w Polsce, to jeszcze chcecie zaszczuc rodzicow...? Przeciez nie robia
    wam tego celowo...


    P.S. Jestem przeciwny bezstresowemy wychowywaniu.
  • Gość: kw IP: *.aster.pl / *.aster.pl 01.02.05, 16:14
    Czasami mam wrażenie że celowo. Szczególnie po zwróceniu uwagi rodzicom. Takie
    głupie pokazanie kto tu rządzi.
  • Gość: EZ IP: *.chello.pl 01.02.05, 18:37
    Nie sztuka urodzić, sztuka wychować. To, że ktos ma dzieci nie znaczy, że cały
    świat ma znosić hałas, tupanie, wrzaski itp. Pewnie, że dzieci nie robią wielu
    rzeczy specjalnie, ale dlatego, że nie znają granic. A nie znają dlatego, że
    nie wyznaczyli im tego dorośli, a co więcej nie zajmują się pacyfikowaniem, gdy
    aktywność jest zbyt duża.
    Moje dziecko ( nastolatek) nie słucha na cały regulator np. lekcji
    angielskiego, bo został wychowany w poszanowaniu praw innych. Te dzis tupiące
    dzieci za kilka lat zrobia takie imprezy, że będą ściany chodzić.
  • Gość: lalala IP: *.chello.pl 24.11.05, 18:24
    > ogranicza wolność innych. W końcu trzeba będzie zaskarżyć sąsiadów."
    zaskarżyć o to że mają dzieci???? Życzę powodzenia. Najlepiej jakby się pozbyli
    co? (-: Ja specjalnie szukałam mieszkania na ostatnim piętrze i mam jak w raju.
    Polecam.
  • java9 24.11.05, 19:57
    dopóki winda się nie zepsuje
  • Gość: lalala IP: *.chello.pl 25.11.05, 12:06

    dopóki winda się nie zepsuje
    (-:. Przewidzieliśmy to i mamy na 3 piętrze z 3. Oczywiście jakby kto złamał
    odpukać nogę...to kiepsko by było. Połowa sąsiadów siedzi na działkach, mamy
    też baaardzo grube wykładziny jakby co. Raj...
  • java9 25.11.05, 15:07
    3 pietrowy blok ma windę ???

    kiedys były takie durne przepisy, że do bloku, który sięga 4 pieter nie montuje
    się windy - widocznie coś zmieniło się.
  • Gość: lalala IP: *.chello.pl 25.11.05, 15:14
    No nie ma właśnie windy i dlatego pisałam o tej nodze (-:
  • java9 25.11.05, 15:58
    a ha
    są plusy i minusy ( ja na 1 piętrze nie musze korzystać z windy)

    nad moją głową skaczą kangury,bawią się drewnianymi piłeczkami, a co jakiś czas
    słychac jak padają na glebę( jedno ma ok 3 latek, drugie mniejsze zaczęło
    raczkować i chyba zaczyna wstawać, stąd te hałasy).

    No i co mam zrobić, przecież nie pójdę na skargę do sąsiadki,
    bo małe dzieci tak mają - nie chodzą po domu tylko biegają, trudno je uwiązac
    do kaloryfera na cały dzień.

    na szczęscie trwa to do godziny ok 19,00 i jakoś da się wytrzymać
    ( trzeba np głośniej podkrecać telewizor).
  • Gość: lalala IP: *.chello.pl 25.11.05, 17:24
    Bo ja wiem java9, raz możesz pójść i powiedzieć ze nie słyszysz tv, czasami
    ludzie są całkowicie nieświadomi że cos słychac. Jak są uprzejmi to czasami
    może troche zastopują dzieci jak będą za bardzo brykać. Ale nie należy
    spodziewać się za wiele...
  • java9 25.11.05, 20:07
    jakoś daję radę :)
    gdyby takie hałasy były w godzinach ciszy nocnej to pewnie bym się
    do sąsiadki przeszła na rozmowę , ale w tej sytaucji staram się zrozumieć,
    że dzieciaki tak mają.
    Na szczęście mam wokól takich sąsiadów, którzy uciążliwi nie są.
  • Gość: lu IP: *.acn.waw.pl 23.01.05, 13:56
    Mam tez halasliwych sasiadow, ale mieszkaja pode mna. Skoro nawet do mnie
    docieraja halasy, zagadka pozostaje dla mnie jak wytrzymuja sasiedzi
    mieszkajacy pod nimi...
    Niestety, w swietle polskiego prawa niewiele mozecie zrobic, jesli mieszkanie
    waszysch sasiadow jest wlasnosciowe. W wyniku procesu mozna ich pozbawic prawa
    glosowania - absurdalna "kara" (jesli to spoldzielcze prawo wlasnosciowe) i
    niemal nic, jesli to wsponota. A bedziecie mieli wojne... Mozecie do upadlego
    wzywac policje czy straz - ale trudno wam bedzie skarzyc, ze dzieci biegaja...
    Tak wiec... poszukajcie innego mieszkania, jesli to nie do zniesienia.
  • Gość: lu IP: *.acn.waw.pl 23.01.05, 14:12
    Nawet jesli sasiedzi sa bardzo uciazliwi nie trzeba uzywac az tak obrazliwych
    epitetow pod ich adresem! W koncu to co mowimy, swiadczy o nas.
  • Gość: TC IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.05, 14:12
    > Tak wiec... poszukajcie innego mieszkania,
    To już prędzej zamówiłbym dwóch Czeczenów jako rozjemców.
  • neuroup 23.01.05, 15:00
    witam!
    nademna tez mieszkaja niezle cwaniaczki. Niby spoko malzenstwo ale maja jakies
    pokrecone dzieci. Caly czas tylko biegaja i skacza[chyba jakis speed im daja]
    mozna oszalec gdy czlowiek chce sie zdrzemnac w srodku dnia a tutaj skoki jak
    adam malysz na k210. No coz chyba tak wyglada bezstresowe wychowywanie. A
    jeszcze te kochane urwisy uwielbiaja rozne rzeczy wyrzucac przez okno :)

  • j.k.01 23.01.05, 15:34
    Szanowni, wobec powyższych wpisów uwazam się za szczęśliwca.
    Moja sąsiadka z góry tylko tłucze kotlety - codziennie prawie.
    Cieszę się że nie mam nad sobą np: agencji tow.
  • Gość: dziecinna IP: *.doswell.com.pl 27.01.05, 08:46
    tak, takie jakies teraz dzieci pokręcone, skacza i biegają, kiedy sobie sasiad
    drzemkę uciąc chce. Jest też druga strona medalu, sąsiad wiercący sobie dziury
    w ścianie, a i owszem przepisowo np. o 21 za nic mając sobie to, że moje dzieci
    spac nie mogą. Albo psy obsrywające każdy kawałek zieleni, po którym dzieci
    alternatywnie (nie w domu) pobiegac by sobie mogły. A "stresowo" prosze sobie
    własne dzieci wychowywać.
  • Gość: Joe Collins IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.05, 21:54
    Tak cię inni będą szanować, jak ty ich. W rewanżu za twoje bachory biegające
    codziennie o 6 rano mógłbym codziennie wieszać szafki kuchenne, gdybym byl
    twoim sąsiadem. I robiłbym to do 21:59.
  • zakuty.web 23.01.05, 15:34
    > Tak wiec... poszukajcie innego mieszkania, jesli to nie do zniesienia.


    coż... osobliwe podejscie do sprawy. Dlaczego to "normals" miałby sie
    ewakuować? jest to opcja, ale sluszniejszym jest doprowadzenie do realiów,
    gdzie takie bagno zrozumie, ze zyjac w spolecznosci, otrzymują, a zarazem
    gwarantują spokój i kulture. Prowinjonalne nawyki precz! peace V
  • Gość: EZ IP: *.chello.pl 24.01.05, 08:05
    Obawiam sie, że to już jest powszechne. Nade mną mieszka facet na bardzo
    wysokim stanowisku. "Warszawiak" spod wschodniej granicy, co by mi akurat nie
    przeszkadzało, gdyby nie jego zachowanie.
    1. Balangi do białego rana - tupanie przeplatane k...i
    2. Śpiewy stołowych piosenek ( niekoniecznie w czasie balangi)
    3. Przeprowadzka w nocy
    itd, itp. Mamy już za soba liczne rozmowy i interwencje policji. Trochę pomogło
    to ostatnie.
  • margoo77 24.01.05, 09:28
    Do niedawna miałam podobny problem - moi sąsiedzi z góry (a raczej ich 19-letni
    syn) urządzali sobie bardzo często w srodku nocy głośne imprezy (w ciągu dnia
    również). Wzywana była Policja, interweniowała spółdzielnia, ale gó..arz
    zrobił się wyjatkowo bezczelny i miał to gdzieś. Za kolejnym razem Policja po
    interwencji u niego zaproponowała nam, ze wniesie sprawę do sądu grodzkiego -
    wszyscy sąsiedzi zgodzili się być świadkami. Chłopak ma teraz wpisane w
    papierach, że jest karany, a my - mamy nareszcie święty spokój :-)

    margoo
    --
    ::jeżeli dadzą ci papier w linie, pisz w poprzek::
  • Gość: xxx IP: *.atman.pl / *.atman.pl 24.01.05, 10:02
    > Chłopak ma teraz wpisane w
    > papierach, że jest karany, a my - mamy nareszcie święty spokój :-)

    Nie ma żadnego "wpisu w papierach", jeśli sąd ukarał za wykroczenie.
    Niemniej wydaje się, że to jedyny skuteczny sposób na chamskie
    sąsiedztwo, policja i sprawa do sądu. Inaczej można się użerać latami
    i tylko niepotrzebnie się denerwować, a cham będzie się z nas nabijał.
  • craker 24.01.05, 09:48
    Witam,
    Ja nie wiem co to się dzieje, ale tego typu historie, jak przez Was opisane, są
    teraz na porządku dziennym na każdym osiedlu. Mam wrażenie, że nawet im drożse
    były mieszkania, tym jest gorzej. Ja mam podobne problemy, moi sąsiedzi na
    razie przepraszają za hałasy spowodowane przez ich głośne dzieci. Ale właściwie
    na tym się kończy, bo dzieciaki skaczą i tupią tak jak poprzednio. U mnie na
    razie nie było imprez, ale kto wie jak się dalej potyczy. Nie wiem dlaczego tak
    jest, ze musimy wzywać Policję, aby móc spokojnie mieszkać. Skąd biorą się tacy
    chamscy sąsiedzi? Myślałem, że na nowych osiedlach takie rzeczy się nie będa
    zadrzać, a tu proszę. zresztą hałasy, to nie jedyny problem. Brudzenie,
    wystawianie stert smieci przed drzwi itp. też są na porzadku dziennym.
  • Gość: dziecinna IP: *.doswell.com.pl 27.01.05, 08:51
    jasne chamstwo, co się bezczelnie rozmnaża do miasta się wprowadza ze swoimi
    bachorami nie dając kulturze zrastać i nad pozoiomy w ciszy sie wznosić. moze
    by tak wszystkie bachorki pozamykac w jakiejś budzie z dala od miasta aż
    dorosna lub zmądrzeją ( w zalezności co szybciej) A tymczasem rozkoszowac się
    miastem pełnych miłosników zwiarząt (ale juz nie ich odchodów) czy kolejną
    knajpką, w której obejmujące sie pary homoseksualistów są OK (w odróżnienu od
    wcześniej wspomnianych bachorów).

  • Gość: Malina IP: *.aster.pl / *.aster.pl 28.01.05, 10:01
    Czy dziecinna nie masz kompleksów. Już raz na innym wątku o homo pisałaś.
  • Gość: bw IP: 193.110.121.* 28.01.05, 14:32
  • Gość: bw IP: 193.110.121.* 28.01.05, 14:33
    Kiedy ty sie masz czas zajmować dziecmi skoro tu siedzisz 24/7 czy Twoje dzieci czeka los wychowania przez ulice ? Zastanow sie jeszcze zanim bedzie za pozno.
  • jack.ryan 24.01.05, 15:02
    To i ja się dołączę.
    Nade mną też tacy mieszkają. Konkretnie jakaś babcia z dziadkiem, a wnuczki w
    weekendy do nich przychodzą. "Na szczęście" tylko w weekendy, bo bym
    zwariował. Ale żeby było ciekawiej - podłoge w chyba całym mieszkaniu mają
    wyłożoną ....terakotą. To jest dopiero jazda jak któryś dzieciak zacznie
    przesuwać krzesło czy coś innego. Umarłego by z grobu podniosło.
    Do tego biegi, tupanie, wrzaski, głośna muzyka. Pełna kultura - weekendowe
    obiadki w gronie rodzinnym. Tylko, ze ja żeby mieć spokojny weekend ze swoją
    rodziną, muszę się ewakuować z domu.
    Drugi sąsiad - ten już z tego samego piętra. Śmieci wystawia przed drzwi. Zsyp
    co prawda jest, ale ciężko mu d.. ruszyć. Niech śmierdzi wszystkim. A jak już
    idzie to wreszcie do zsypu wyrzucić, to jeszcze się nie spotkałem z tym żeby
    był ubrany, bo zawsze fuck musi defilować w ... samych gaciach. Noż qarwa, mi
    się trafiło sąsiedztwo.
    Szczęście, ze reszta sąsiadów w porządku, bo bym zwariował.
  • Gość: Max IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.05, 23:54
    Proszę Państwa, to do Tych normalnych, coś z tym fantem trzeba zrobić ! P
    rzecież to nie jest możliwe aby nie było sposobu na taką hołotę, może wspólnie
    coś wymyślimy. Przeraża mnie wizja szukania nowego miejsca do życia tylko
    dlatego że mieszka nade mną jakaś dzicz. W innych miejscach na Świecie jakoś
    ten problem rozwiązano. A więc proszę o konstruktywne propozycje, pozdrawiam.
  • Gość: EZ IP: *.chello.pl 25.01.05, 08:01
    Wydaje mi się, że raz, ale jeden jedyny raz nalezy zwrócić uwagę i poprosić o
    zachowywanie sie w sposób cywilizowany. Oczywiście remont robi każdy z nas, ale
    o normalnych godzinach, gości także przyjmujemy, ale bez dzikich wrzasków,
    śpiewów i tupania po nocy itd.
    Gdy jedna rozmowa nie poskutkuje pozostają słuzby powołane do przywracania
    porządku. Sprawa przed sądem grodzkim nie należy do przyjemności i czasem
    odstrasza - zwłaszcza tych nieprzywykłych do siadania na ławie oskarzonych.
    Może ktoś ma jakieś inne propozycje. Pozdrawiam normalnych!
  • askan5 25.01.05, 09:39
    A co powiecie na to? Mam "sąsiadów", którzy robią głośne imprezy. Imprezy
    zaczynają się ok. 22.00, a kończą nad ranem. Mamy juz dość i zwrócilismy się do
    policji aby skierowali sprawę do sądu grodzkiego. Policja powiedziała nam, ze
    sasiadka poinformowała ich, że nie zamierza zaprzestac organizowania imprez, a
    sądy bardzo lubi i chętnie się posądzi. A tak w ogóle to policja nam
    współczuje, bo to i tak nic się nie da zrobić i "kochani sąsiedzi" dalej będą
    mogli robić co będą chcieli.
    No sorry, ale skoro już Policja ma taki stosunek, to ja nie mam już niczego do
    dodania................
  • Gość: EZ IP: *.chello.pl 25.01.05, 14:47
    Zażądałabym od policji protokołu zajścia ( jak nie dadzą to zadzwoniłabym do
    oficera dyżurnego) i , po zebraniu świadków-sąsiadów jednak udała się do sądu
    grodzkiego. Może wtedy zmieni zdanie co do miłości do sądu.
  • Gość: Max IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.01.05, 12:35
    To wszystko jest chore i nie możemy się na to godzić. Policja jest od
    egzekwowania prawa, a nie dawania głupich rad. Wiem że pachnie to wszystko
    wojną, ale coż w desperacji chyba nie mam innego wyjścia. Nie tak wyobrażałem
    sobie życie w wymarzonym mieszkaniu.Trwa to wszystko od pięciu lat, spokojna
    rozmowa już była, oczywiście bez rezultatu. Może jest jakaś organizacja
    społeczna, która pomaga w takich wypadkach ? Może trzeba taką założyć ? Komitet
    OBrony Przed Sąsiadami np. Straszno i smieszno.
  • lewe_oko 25.01.05, 14:55
    Niestety oprócz tego, że faktycznie bardzo wielu ludzi jest bardzo głosnych i w
    ogóle nie zauważa faktu, że wokół nich mieszkają ludzie to niestety stanowi
    rzeczy jest także bardzo winna akustyka. Narzekac na to moga chyba zwłaszcza
    mieszkańcy wielkiej płyty. Nad moją rodziną mieszkającą w bloku mieszkają dwie
    bardzo uciążliwe sąsiadki - muzyka, balangi nonstop. Ale faktem jest też to że
    akustyka jest straszna i nawet jesli tamte stosunkowo cicho sluchają muzyki albo
    rozmawiają słychać wszystko. Szczególnie w pionie łazienkowym... Znacie jakieś
    sposoby na wygłuszanie?
    --
    zawsze na południu
  • craker 25.01.05, 16:32
    No właśnie, w pionach łazienkowych słychac prawie wszystko. Ja mieszkam w nowym
    budynku, ale nie widzę różnicy miedzy wielką płytą. Nie wiem jednak, czy w
    ogóle można wyciszyć kominy. Chyba można je tylko zatkać, ale to jest sprzeczne
    z przepisami.
  • jan-w 26.01.05, 18:08
    Mam radę dla tych którzy nie chcą być uciązliwi dla innych. W swpiom poprzednim
    mieszkaniu ( ja 2 synów, piętro niżej emeryci), gdy wymieniałem PRL-owskie PCV
    na panele, jako podkład zastosowałem nie standardową piankę, ale zielone
    kwadraty nie wiem z czego (dostępne w suprmarketach budowlanych). Znakomicie
    wygłuszają. Sąsiedzi z dołu mają zupełną ciszę. Jedyna wada - piłki się gorzej
    odbijają od podłogi.
    --
    www.kabaty-moczydlo.prv.pl/
  • mmeva 04.02.05, 11:53
    Ja mieszkam w wielkiej plycie, mam ciszę i spokój, bardzo rzadko zdarza mi się
    kogokolwiek słyszeć.
  • Gość: lok IP: *.acn.waw.pl 26.01.05, 10:36

    Nie urządzamy dzikich imprez do rana, bo mamy małe dzieci.
    Nie tupiemy sąsiadom nad głowami, bo mieszkamy na parterze.
    Nie zanieczyszczamy okolicznych trawników, bo nie mamy psa.
    Nie zadymiamy klatki, bo w ogóle nie palimy.
    Ale to nie znaczy, że jesteśmy jak powietrze i sąsiedzi nie mają pojęcia o
    naszym istnieniu.

    Czytając ten wątek nie mogę oprzeć się wrażeniu, że przywoływaną tu często
    "normalność" trudno byłoby zapewnić nawet w domu spokojnej starości.
    Kupując mieszkanie w nawet najbardziej ekskluzywnym budynku wielorodzinnym
    należy się liczyć z obecnością sąsiadów. Możliwe jest również, że ci sąsiedzi
    zapragną kiedyś mieć dzieci, które będą budzić was z płaczem w środku nocy. Te
    same dzieci odkryją później, że mięśnie nie służą tylko do układania się na
    kanapie przed telewizorem i będą szaleć w swoim mieszkaniu.

    Jeśli samo wyobrażenie tych wszystkich odgłosów powoduje u was skurcz w żołądku,
    to NIGDY nie kupujcie mieszkania w budynku wielorodzinnym!
    Jedynym rozwiązaniem pozostaje wtedy wolnostojący dom otoczony odpowiednio
    wysokim (najlepiej betonowym) murem, tak żeby nawet sąsiad z kosiarką nie
    zakłócił waszego spokoju.

  • lewe_oko 26.01.05, 11:31
    Nie popadajmy z skrajności w skrajność... Być może niktóre opinie przedstawione
    tutaj opinie były przesadzone (nie wiem - nie potrafię sprawdzić), ale nie da
    się ukryć, że wielu ludzi zachowuje się szalenie głośno i nie zauważa nikogo
    poza sobą. Myślę, że wszystko jest dla ludzi - imprezy też. Tyle że w granicach
    kultury, a wtedy nikt normalny nie będzie miał o nic pretensji. Wiem jak
    dokuczliwi potrafią być sąsiedzi - więc gadki w stylu "wyprowadz się do domu
    jednorodzinnego" mnie nie ruszają.
    --
    zawsze na południu
  • osiolek 26.01.05, 12:24
    A propos skrajności... tak, są sytuacje skrajne - codzienne balangi, czy
    nieprzestrzeganie elementarnej higieny etc etc. Ale jak to sobie czytem, to mam
    wrażenie, że większym problemem jest pieniactwo.

    Parę cytatów:
    "Do tego biegające i łomoczące dzieci. Budzą mnie czasami nawet o 6 rano.
    Sobota, niedziela."
    "Niby spoko malzenstwo ale maja jakies pokrecone dzieci. Caly czas tylko
    biegaja i skacza[chyba jakis speed im daja]"
    "Ja mam podobne problemy, moi sąsiedzi na razie przepraszają za hałasy
    spowodowane przez ich głośne dzieci. Ale właściwie na tym się kończy, bo
    dzieciaki skaczą i tupią tak jak poprzednio."
    "To jest dopiero jazda jak któryś dzieciak zacznie przesuwać krzesło czy coś
    innego. Umarłego by z grobu podniosło."

    Rzeczywiście. Skandal. Dzicz, hołota, czeczeńców wysłać. Dzieci mają. Dzieci
    skaczą i tupią. No, widział ktoś normalny, żeby dzieci skakały i tupały?

    Więcej życzliwości ludzie mieli dla siebie, bo ja wiem, 15-20 lat temu, kiedy
    mieszkali w znacznie gorszych warunkach i może dlatego nie oczekiwali że
    wszystko wokół będzie idealnie. A teraz (wszystko przykłady z życia):
    - protest przeciw sklepikowi Żabka bo "się gromadzi hołota"
    - protest przeciw wynajęciu lokalu usługowego na knajpkę, bo "głośno i robactwo"
    - awantura w ramach Wspólnoty, bo dzieciaki grają w piłkę na podwórku
    i "hałasują pod balkonem"
    - całkowity pat w kwestii zakupu nowych zabawek dla małych dzieci, ponieważ
    większość wspólnoty dzieci nie posiada, więc ma to gdzieś.
  • jack.ryan 26.01.05, 14:46
    Cóż osiołku. Akurat jeden fragment był mój, wiec pozwole się ustosunkować.
    "To jest dopiero jazda jak któryś dzieciak zacznie przesuwać krzesło czy coś
    innego. Umarłego by z grobu podniosło." To jest zdanie wyrwane z kontekstu!!!!!
    Napisałem wyzej, ze na podłodze mają terakotę, czego już nie raczyłeś zauważyć.
    A TO RÓZNICA!!! Jeśli nie wiesz co to znaczy szurać gołym taboretem po
    terakocie, to proponuję żeby Ci sąsiad z góry przez chwilę zaprezentował jak to
    brzmi. Dodam jeszcze, ze rozmawiałem z sąsiadami i owszem, z pośbą żeby coś
    podkleili pod nogi swoich krzeseł, ale powiedział, ze nie ma zamiaru.
    I tak się składa że ja też mam dzieci. Małe. Ale już od teraz wpajam im, ze po
    mieszkaniu się nie biega ani nie rzuca nie wiadomo czym, bo pod nami akurat też
    sie urodziło dziecko. Więcej życzliwości piszesz? A moze więcej szacunku do
    innych?
  • Gość: lok IP: *.acn.waw.pl 27.01.05, 11:22
    Argument o wyprowadzce do domku jednorodzinnego jest rzeczywiście skrajny i miał
    za zadanie zburzyć jednomyślność jaka panowała w tym wątku.
    Bo potępianie tych wszystkich "innych, głośnych i niedobrych" sąsiadów, bez
    zwracania najmniejszej uwagi na bzdury wypisywane w postach (np. cytaty
    wybrane przez osiołka poniżej), bardzo źle mi się kojarzy.

    Jak zapewne zauważyliście, na Ursynowie oprócz wojny psiarzy i antypsiarzy coraz
    częściej słyszy się o froncie "spokojnych i zapracowanych" mieszkańców, którzy
    chcieliby zlikwidować plagę sąsiadów z małymi, rozkrzyczanymi bachorami.
    Tym wszystkim oszołomom mówimy NIE. Ursynów to nie tylko luksusowa sypialnia,
    dla tych co w pracy od ósmej do ósmej, a później zasłużony odpoczynek w
    absolutnej ciszy. Ta dzielnica to normalne miasto z placami zabaw, sklepami,
    kawiarniami. Tego nie da się zlikwidować ani zablokować protestami, tak jak nie
    da się powstrzymać tego, że to właśnie te dzieci już za kilkanaście lat będą
    decydować o charakterze Ursynowa (patrz statystyki dzieci w wieku przedszkolnym).
    Sama kwestia wychowania dzieci nie ma tu zresztą nic do rzeczy, bo np. w nowych
    osiedlach trudno byłoby znaleźć rodziny z tzw. marginesu społecznego, którym
    przyszłość ich dziecka jest obojętna.

    Jeśli już chcemy mieszkać na dużym osiedlu, to musimy akceptować obecność
    sąsiadów, nawet jeśli nie wszystko w ich zachowaniu nam się podoba.
    Nie mówię tu oczywiście o zachowaniach skrajnych, które są ścigane przez prawo.
  • lewe_oko 27.01.05, 13:45
    Ja mam bardzo fajnych sąsiadów i nic przeciwko nim nie mam. W naszej klatce
    jesteśmy jedynymi bez dzieci (ale już niedługo!!!), ale potomstwo z okolicy
    zupełnie mi nie przeszkadza. Jedyne co to faktycznie czasem uciążliwy jest hałas
    z podwórka, na którym mieści sie plac zabaw - w lecie gdy okna sa otwarte -
    musze pracować w zatyczkach. Ale co robić - trudno odmówić chęci zabawy. Czasem
    gdy ich harce przechodza ludzkie pojecie najczęsciej jakiś rodzic zwraca uwagę.
    Czasem nie - ale to raczej rzadkość. Przypadek o którym pisałam to przypadek
    mojej rodziny mieszkającej w akustycznym (bardzo!) bloku pod bardzo głośnymi
    sąsiadkami, które naprawde ostro (krzyki, przekleństwa z balkonu, czasem nawet
    butelki) balangują a na codzień słuchają głośno muzyki typu dance. Gdy do nich
    przechodzę zawsze zastanawiam się jak to wytrzymują. Więc błagam nie piszcie mi
    o przewrażliwieniu skoro nie znacie konkretnej sytuacji. Być moze są tacy,
    którzy są przewrażliwieni, ale na pewno część ma rację. Ja też urządzam balangi
    i bardzo często zapraszam znajomych wiec tez nie jestem święta. Ale chyba umiemy
    to robić w miare kulturalnie, bo zawsze wczesniej uprzedzamy sąsiadów i pytamy
    się po czy nie było za głosno. Raczej nikt nie narzeka. Wiem też co znaczą
    przewrażliwieni sąsiedzi - mieszkałam koło takiej osoby 25 lat. Tak więc
    proponuję wszystkim normalność bez ekstremów.
    --
    zawsze na południu
  • craker 26.01.05, 12:33
    Nieporozumieniem jest twierdzenie, że osobom, które się tutaj wypowiadają
    wszystko przeszkadza. Wskazywaliśmy raczej na sytuacje wyjątkowe, gdy sąsiedzi
    nie dają spać lub śmiecą i są w jeszcze inny sposób chamscy uporczywie i
    notorycznie. Nie chodzi tutaj o płacz dziecka czy impreze zrobioną raz na jakiś
    czas, bo to jest norma. Chodzi tutaj o ciągłe i złośliwe zatruwanie innym
    życia i zakłocanie spokojnego mieszkania, o nieliczenie się z innymi i
    patrzenie tylko na swoją wygodę, o zachowania prymitywne, a nie o normalne
    odłosy dochodzące z innych mieszkań. Ja też nikomu nie smiecę i nie hałasuję.
    Nie znaczy to jednak, że wszyscy tacy są!
    Nie uznaję tego argumentu o domku jednorodzinnym. Wiadomo, że tam mieszka się
    najlepiej, ale to nie jest powód do konieczności znoszenia chamstwa sąsiadów w
    domach wielorodzinnych.
  • Gość: xxx IP: *.atman.pl / *.atman.pl 26.01.05, 14:19
    > Nie urządzamy dzikich imprez do rana, bo mamy małe dzieci.

    A gdybyście nie mieli małych dzieci, to byście urządzali "dzikie imprezy"?

    > Nie tupiemy sąsiadom nad głowami, bo mieszkamy na parterze.

    Ja nie tupię, chociaż nie mieszkam na parterze.

    > Nie zanieczyszczamy okolicznych trawników, bo nie mamy psa.

    A gdybyście mieli psa, to co wtedy?

    > Nie zadymiamy klatki, bo w ogóle nie palimy.

    Są tacy, co palą, a również klatki nie zadymiają.

    Czyli nie zachowujecie się jak chamy, bo chwilowo nie macie takiej potrzeby?

  • Gość: lok IP: *.acn.waw.pl 27.01.05, 09:57
    No i przypominają mi się stare, ale nie koniecznie dobre czasy.
    Ciągle spotykam ludzi, którzy chociaż sami nie zdążyli przerobić dialektyki na
    lekcjach m-l (marksizmu-leninizmu) to sporo tej "mądrości" zaciągneli z mlekiem
    matki.

    Pracuj nad sobą, bo masz poważne trudności z napisaniem kilku zdań łączących się
    w logiczną całość.
  • Gość: EZ IP: *.chello.pl 26.01.05, 14:28
    Można - urządzić balangę raz na jakiś czas i ok. 23.00 przyciszyć muzykę. Mozna
    powiadomic o tym sąsiadów, aby np. odstawili na ten czas dziecko do dziadków.
    Ale mozna także w każdy week-end urządzać pijackie burdy. Jest różnica?
    Można - mieć pas i sprzątnąć po nim, albo wyprowadzić go na ugór, gdzie jego
    pozostałości nikomu nie przeszkadzaja, ale i można wyprowadzac go 2 metry od
    klatki schodowej. Jest różnica?
    Można ( i trzeba) pozwolić dzieciom na swobodne zachowywanie się w domu, ale
    mozna i pozwolić na walenie drewniakami czy ćwiczenie gam o 7.00 w dni wolne.
    Jest różnica?
    Śmieci można trzymać w kuchni, i tak robią cywilizowani ludzie, a gdy torba
    jest pełna - udają sie do kontenera, który zwykle usytuowany jest nieopodal.
    Trzymanie ich na klatce schodowej jest nieestetyczne i niehigieniczne.
    Palenie na klatce schodowej nie dość, że zmusza współmieszkańców do wdychania
    dymu, to jeszcze stanowi zagrożenie pożarowe.
    Mozna współistniec nie wadząc sobie, nawet jeśli sie nie przyjaxnimy, mozna
    zachowywać sie jak dzikus.
  • Gość: xxx IP: *.atman.pl / *.atman.pl 26.01.05, 15:48
    > Można - urządzić balangę raz na jakiś czas i ok. 23.00 przyciszyć muzykę.

    Nie można. Należy przyciszyć o 22:00, a wcześniej też nie powinno to być
    uciążliwe dla sąsiadów.
  • Gość: EZ IP: *.chello.pl 27.01.05, 11:39
    Regulamin porządku domowego mówi o ciszy między 22.00 a 6.00 rano. Z punktu
    widzenia prawa masz rację, ja bym tak zrobiła, jednak w ramach szeroko
    rozumianej tolerancji nie będę się czepiała jesli sąsiad raz na jakiś czas
    zabawi się do 23.00, nawet głośniej niż przewidują to przepisy. Moja
    wyrozumiałość kończy się, gdy nie mozna spać przez całą noc, bo o 1.00 są
    śpiewy, krzyki i rzucanie po domu pijanymi ciałami.
  • Gość: xxx IP: *.atman.pl / *.atman.pl 27.01.05, 14:30
    > Regulamin porządku domowego mówi o ciszy między 22.00 a 6.00 rano. Z punktu
    > widzenia prawa masz rację, ja bym tak zrobiła, jednak w ramach szeroko
    > rozumianej tolerancji nie będę się czepiała jesli sąsiad raz na jakiś czas
    > zabawi się do 23.00, nawet głośniej niż przewidują to przepisy.

    Nie widzę najmniejszego powodu, żeby "tolerować" takie "zabawy". Należy szanować
    tylko tych ludzi, którzy nas szanują. Jeśli ktoś się "bawi" kosztem mojego
    spokoju (ja mam prawo do spokoju w nocy, on nie ma prawa do głośnej "zabawy"),
    to taki ktoś mnie nie szanuje i ja nie "toleruję" jego wybryków. Tolerancja dla
    hałasów kończy się o godzinie 22:00, potem działa w drugą stronę, tzn.
    "zabawowi" kończą zabawę, bo mają tolerować prawo pozostałych ludzi do spokoju.
  • Gość: mk2 IP: *.aster.pl 27.01.05, 18:04
    A czy ktoś ma sąsiadów z 4 dzieci, muzykujących na różnych instrumentach i przy
    tym mało kulturalnych? Ja takich mam dwa piętra nad moim mieszkaniem. Dzieciaki
    w soboty i niedziele (wiadomo, śpi się wtedy dłużej) dzieci biegają po całym
    mieszkaniu i grają pilkami, kuleczkami, itp.od godz.7.30. Na zwróconą uwagę
    tatusiek odpowiedział, że cisza nocna jest do godz.6. Wieczorami dzieci przed
    snem (ok.21 ale i później) uprawiają biegi z przeszkodami. Po za tym grywają od
    rana na pianinie. Tatuś bardzo lubi poćwiczyć na klarnecie, czy innej fujarce w
    ciągu dnia, ale tak, że u mnie radia nie słychać. Wieczorami też gra,że nie da
    rady nawet obejrzeć tv. Ja też mam dziecko, już 9-letnie, ale rano gdy my
    jeszcze śpimy w weekendy, to po cichu się bawi, a wieczorem o godz.20.30 jest w
    łóżku i czyta. Jak syn był młodszy, to wstawałam razem znim ok.6 i zachowywał
    się cicho.
  • Gość: lalala IP: *.chello.pl 25.11.05, 12:26
    Zgadzam się powiadamianie sąsiadów o przyszłej balandze niczego nie zmienia.
    Dlaczego mam sie ewakuować z własnego domu? Od głośnej zabawy są kluby i
    dyskoteki. Miałam przypadki powiadamiania o imprezie i jakoś nie wpłynęło to na
    mój dyskomfort. Chłopcy wyszli nocą na balkon, wrzeszczac i rzucając wiąchami,
    muzyka łomotała.
  • Gość: Olaf IP: *.devs.futuro.pl 26.01.05, 12:24
    Zawsze jak będzie tak sytuacja dzwoń po niebieskich.
  • allija 26.01.05, 16:38
    Mieszkam w budynku wielorodzinnym, w którym jest 180 mieszkań, w moim
    najbliższym sąsiedztwie, powiedzmy połowa. Z drugiej strony budynku są inne i
    bezpośrednio sąsiaduję, powiedzmy, też tak z setką. W każdym mieszkaniu są
    przeciętnie, załóżmy, dwie osoby. I teraz, jeśli każda z tych osób urządzi 1
    raz w roku swoje imieniny /urodziny czy cos tam/, do czego prawa przecież nikt
    jej nie odmówi, to mamy 1-2 imprezy dziennie każdego dnia w roku. W swoim
    najbliższym sąsiedztwie.
    Poza tym jednym dniem sąsiedzi mogą być kulturalni, spokojni i mili, co nie
    zmieni faktu, że i tak wylądujemy w domu wariatów.
    Najlepszą więc zasadą wydaje się być ta najprostsza "nie rób drugiemu co to
    tobie niemiłe".
  • Gość: sam IP: *.acn.waw.pl 27.01.05, 09:01
    a ja mam sąsiada co pietro niżej hoduje psa na balkonie (zimą szczęsliwie
    nie) . Pies oszczekuje przechodzące kundle od rana do północy. Okna otworzyć
    nie mogę. Sąsiad grzecznie zabiera psa ,jak mu sie zwróci uwagę , ale dalej
    robi swoje. Tylko nie piszcie bym mu go otruł !!!
  • izzunia 27.01.05, 09:12
    heh... my mamy sasiada ktory ma papuge... ptaszydlo jak ptaszydlo, nawte ladne,
    ale wydaje niestety dzwieki przypominajace dzialajaca wiertarke, albo
    skrzypiaca, nienaoliwiona hustawke. Sasiedzi maja zwyczaj wystawiac ja, jak
    jest cieplo, na balkon, latem... wiosna... wczesna jesienia... czlowieka szlag
    moze trafic, jak od 5-6 rano ptaszydlo drze sie.
    Ale co zrobic?:) wyrzucic do nich na balkon kota (na szelkach przyczepionych do
    jakiejs linki) zeby rozprawil sie z ptaszydlem:) - mauchy bylyby szczesliwe, bo
    same momentami dostaja szalu, jak slysza tego potwora:)

    Iza
    --
    iza
    www.amiz.pl
  • Gość: lalala IP: *.chello.pl 25.11.05, 12:12
    Ja bym zwróciła sąsiadowi uwage by rano przykrywał czymś klatkę i ściągał to
    dajmy na to o ósmej. Przykryty ptak nie hałasuje.
  • Gość: xxx IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.01.05, 22:52
    Tak, sasiada lepiej nie truj!

    ;)
  • Gość: Max IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.01.05, 21:17
    Polskie piekło jest nie do rozwiązania, o zgrozo, i to rownież dzięki tym
    ktorzy uprawiają totalne bezhołowie na własnym podwórku, a nazywają to
    wychowaniem i miłością do dzieci, vide 'dziecinna'.
  • Gość: EZ IP: *.chello.pl 28.01.05, 08:13
    Tak, sami stwarzamy sobie piekło. Uważam, że odrobina dobrej woli z obu stron
    może czynić cuda i spowodować, że będziemy żyć normalnie. Jednak po co - lepiej
    stworzyć rodzime piekiełko.
    Jeżeli sąsiad dwa razy w roku urządza imieniny, to nie bacząc na 22.00 można
    przymknąć oko i nie robić draki, jesli jest trochę głośniej o godzinę.
    Cisza nocna obowiązuje rzeczywiście do godziny 6.00 - jednak cywilizowany tatuś
    może wpłynąć na potomstwo, aby uszanowało sen sąsiadów i ograniczyło aktywność
    do ok. 9.00.
    Nie róbmy draki, jeśli zaszczeka pies sąsiadów, ale bądżmy bezwzględni jesli
    waściciel wyprowadza go 2 metry od klatki schodowej.
    Bądźmy tolerancyjni jeżeli sąsiadka postawi samochód pod domem - nawet
    częściowo tarasując przejście- na kilka minut, bo wynosi zakupy zrobione w
    hipermarkecie ( zwykle jest tego duzo i ciężkie), ale nie gódźmy się,aby ten
    sam samochód uniemożliwiał przejście przez cały dzień.
    Zresztą przykładów z życia jest bardzo dużo. Czy będziemy żyć w zgodzie czy w
    polskim piekiełku zalezy tylko od nas. Osobiście - znając rodaków obstawiam
    piekiełko!
  • Gość: xxx IP: *.aster.pl / *.aster.pl 28.01.05, 08:41
    > Jeżeli sąsiad dwa razy w roku urządza imieniny, to nie bacząc na 22.00 można
    > przymknąć oko i nie robić draki, jesli jest trochę głośniej o godzinę.

    Absolutnie nie można. Prawo do spokoju w nocy jest elementarne i niezbywalne. Co
    innego gdy płacze dziecko albo zaszczeka pies, na to często nie ma wpływu, ale
    nocnych balang nie wolno w żadnym wypadku tolerować. Jak sąsiad nie potrafi
    kulturalnie urządzić tych imienin, to niech je urządza poza domem i tyle. Twój
    pomysł jest taki sam, jak "przymknięcie oka" na to, że sąsiad raz w roku okrada
    nam mieszkanie.

    Nie ustalajmy własnych, mocno "umownych" zasad (bo do imienin dwa razy w roku
    szybko dołączą urodziny, balanga "przy wypłacie", itd.), tylko przestrzegajmy
    tych, które są już ustalone i wszystkich obowiązują. Dziecko nie musi
    "ograniczać aktywności" do "ok. 9.00", dlaczego nie do "ok. 10:00", rozumiem, że
    TY masz zwyczaj sobie pospać do 9, ale za to niespecjalnie przeszkadzają Ci
    nocne balangi, więc żeby "dobić targu" jesteś skłonny je zaakceptować. Nic z
    tego, zasady są wspólne dla wszystkich i wystarczy, że wszyscy będą się do nich
    stosować, nie wymagajmy niczego ponad "standard" i nie róbmy żadnego "handlu
    wymiennego", typu "ja ci pozwolę zrobić balangę, ty mi dasz pospać do 10:00",
    chyba, że mieszkasz w domku-bliźniaku i tak się dogadacie ze swoim jedynym sąsiadem.
  • Gość: EZ IP: *.chello.pl 28.01.05, 10:17
    Mieszkam w domu, w którym mam wielu sąsiadów.
    Codziennie wstaję w granicach 6.00, aby wyprawić do pracy męża, do szkoły syna,
    kupić pieczywo itp. Potem , ze względu na niewielkie pensum dydaktyczne, zwykle
    jestem w domu. Tym nie mniej coś muszę zrobić, co wymaga skupienia.
    Ze względu na charakter pracy mojego męża (często także w nocy)i syna- ucznia,
    światło w naszych oknach gaśnie niejednokrotnie wcześniej niż o 22.00.
    Nigdzie nie napisalam, że jestem zwolenniczką częstych nocnych imprez, jednak w
    imię dobrze pojętej wzajemnej tolerancji, że jeśli raz , dwa razy w roku sąsiad
    ma imieniny i o 22.00 nie ma bezwzględnej ciszy, nie będę wzywała policji.
    Zrobię to, gdy balangi będą odbywały się częściej i będą głośne. Co więcej -
    nawet to kiedyś uczyniłam.Porównanie z okradaniem mieszkania to żart- prawda?
    Można trzymać się twardo i bezwzględnie ustalonych odgórnie zasad i norm. Tylko
    komu wyjdzie to na dobre?
    Nie wolno zatrzymywać samochodu nawet na chwilę, więc wzywasz straż, aby
    załozyła komuś blokadę na koła. A samochód stanął na 10 minut, bo ktoś właśnie
    wynosi zakupy ( jutro to samo możesz robić i Ty). Oczywiście auto blokujące
    przejście przez pół dnia czy choćby godzinę to nie to samo co moment, w którym
    coś się z niego wynosi czy wnosi.
    Biegające cały dzień dzieci mogą doprowadzić nawet najspokojniejszego do białej
    gorączki, niezaleznie od tego czy robią to od 6.00 do 2200 czy w innych
    godzinach.
    Nie ma jednak sensu robić afery, gdy raz coś dziecku spadnie.
    Nigdzie nie wspominałam o handlu wymiennym, ale o kierowaniu się zdrowym
    rozsądkiem w normalnych zyciowych sytuacjach.
    Pozdrawiam.


  • Gość: xxx IP: *.atman.pl / *.atman.pl 28.01.05, 11:29
    > Nigdzie nie napisalam, że jestem zwolenniczką częstych nocnych imprez,
    > jednak w imię dobrze pojętej wzajemnej tolerancji, że jeśli raz , dwa razy
    > w roku sąsiad ma imieniny i o 22.00 nie ma bezwzględnej ciszy, nie będę
    > wzywała policji.Zrobię to, gdy balangi będą odbywały się częściej i będą
    > głośne.

    Co to znaczy "częściej" i "głośne"? Są rzeczy, których się W OGÓLE nie robi,
    mieszkając w jednym domu z innymi ludźmi, m.in. są to głośne nocne balangi. Nie
    ma żadnego powodu, żeby sąsiad "raz, dwa razy w roku" zakłócał innym spokój. To,
    że on tak "chce" nie jest wystarczającym powodem, żeby to tolerować. "Balanga"
    ma się skończyć o godzinie 22, jak piszesz w imię dobrze pojętej wzajemnej
    tolerancji. Ty do 22 tolerujesz balangę (też oczywiście w granicach rozsądku),
    on od 22 toleruje spokój innych ludzi. Nie ma innej, "luźniejszej"
    interpretacji. Każdy, kto toleruje patologię (czyli m.in. nocne hałasy),
    przyczynia się również do rozwoju tej patologii.

    Nocne balangi w mieszkaniach to domena prymitywnego plebsu, nie wiem komu zależy
    na "dobrych kontaktach" z takim plebsem.

    Jeśli samochód stanął pod klatką na 10 minut, to nie wzywasz straży miejskiej,
    bo i tak nie zdążą przyjechać. A jeśli zdążyli, to znaczy, że samochód stał
    znacznie dłużej niż 10 minut. A to, że dziecku coś upadnie, czy pies zaszczeka,
    to zupełnie inna kategoria i nie wiem czemu wrzucasz takie zdarzenia do jednego
    worka z karalnymi wykroczeniami (umyślne zakłócanie spokoju, łamanie przepisów
    drogowych).
  • Gość: sam IP: *.aster.pl / *.aster.pl 28.01.05, 18:18
    mam na klatce naprawdę spokojnych sąsiadów. Ale ich dzieci porosły i co pewien
    czas robią balangi. A to osiemnastka ,a to matura itp. Rodzice grzecznie
    pakują graty i wyjeżdżają , zostawiając chatę młodzieży.
    Młodzieży? To jakieś menele ,czy z ogólniaka ,czy z technikum czy tez
    studenci. Pijani sa wszyscy równo (i pewnie naćpani), sprośne piosenki
    śpiewają do rana , na klatkach sikają i tłuką doniczki.
    Jednego ,który kopulował na klatce to wziąłem "do niewoli". Trochę
    pyszczył ,to dostał w oko i resztę nocy spędził grzecznie przywiązany do
    kaloryfera. Bez majtek. Rano się rozpłakał ,więc go wypusciłem do domu.

    I wiecie co? Za dwa dni dzwonek do drzwi -otwieram ,młodzian stoi -
    przeprasza bardzo i na przeprosiny oferuje bułgarskie winko.

    I wypiłem go z przyjemnością ,choć było sikaczowate.
  • Gość: Max IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.01.05, 22:28
    Jest dramatycznie źle, to wiemy, ale co robić żeby przeżyć ? Moi sąsiedzi nie
    mają żadnych skrupułów i w najlepsze przesuwają meble o 24. Najgorsze jest to
    że inni {tak myślę} ich nie słyszą. Rownież w ciągu dnia jest ustawiczny hałas,
    ale nie kwalifikujący się do wezwania policji. Co w tej sytuacji robić ?
  • Gość: Max IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.05, 20:25
    Dziękuję Sąsiadce za radę, jest znakomita, ma jednak pewną wadę, a mianowicie
    ja też ,muszę tego słuchać. NIe wykluczam , ze z niej skorzystam, moja
    desperacja sięga zenitu.
  • Gość: Max IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.02.05, 18:30
    Po ostatnich wyczynach mieszkającej nade mną hołoty , postanowiłem jednak
    skierować sprawę do sądu. Może ktoś wie jak to wygląda w praktyce, nie chcę w
    to angażować innych sąsiadów, ale mam innych świadków że non stop jest głośno
    {w ciągu dnia}. Z góry dziękuję za rady.
  • Gość: kw IP: *.aster.pl / *.aster.pl 03.02.05, 11:10
    Bydło nad moim mieszkaniem znowu rozpoczeło szaleństwa. Łomot z sufitu jakby
    spadały kamienne kule. Niech nikt nie mówi abym nie określał ich mianem bydła.
    Tak zachowują się zwierzęta na polu. Nawet w oborach jest chyba spokojniej. W
    końcu też skieruję sprawę do sądu. Rozmowy jak widać nie dały rezultatu.
  • Gość: kw IP: *.aster.pl / *.aster.pl 03.02.05, 20:32
    Chyba bydło przeczytało mój wpis i zrozumiało o kogo chodzi. Przez cały dzień i
    wieczór łomot jest niemiłosierny. Ciekawe czy ktoś ma doświadczenia z
    wygłuszaniem sufitu? Najchętniej wygłuszyłbym sąsiadów. Prądem.
  • Gość: Max IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.02.05, 23:33
    Najwyższy czas na reakcję, tolerancja w tym przypadku odwraca się przeciwko
    nam. Oni myślą że są totalnie bazkarni. Nie może być tak, że normalni ludzie
    nie mogą spokojnie żyć. Nie traktujmy tego forum tylko jako miejsca do
    anonimowego wylewania żalów, może jednak wyniknie z tego jakieś konstruktywne
    działanie, może jacyś prawnicy podpowiedzą jak się za to zabrać. Nie mam ochoty
    bezproduktywnie włóczyć się po sądach i dowiedzieć się że to ja jestem winny
    {sąsiedzi są z branży}.
  • sigrun 04.02.05, 17:59
    Łączę się z wami w niedoli. Dobry Boże, jak widać nie jestem sama. Razem z Mężem
    i córką wyprowadziliśmy się z rozpadającej się śródmiejskiej czynszówki, gdzie
    prawie każdy sąsiad posiadał psa wyjącego dniami i nocami, gdzie mieliśmy na
    pierwszym piętrze melinę złodzieji i narkomanów (co chwila interwencje policji i
    zakrwawieni kolesie), a na klatce obok wesoły menelski lupanar. Mieliśmy
    nadzieję, że przeprowadzajac się na Moczydło do wymarzonego mieszkania
    znajdziemy chwilę spokoju, ponieważ wychodziliśmy z założenia, że hołoty nie
    stać na takie mieszkania. Jakże się myliliśmy:-(
    Od półtora roku żyjemy między młotem a kowadłem. Piętro wyżej imprezki do piątej
    rano (na ogół w nocy z niedzieli na poniedziałek), głośna muzyka, wrzaski na
    balkonie i palenie na klatce. Piętro niżej imprezki techno i darcie ryja nawet w
    ciągu dnia (pewnie myślą że nowoczesny sprzęt trzeba zawsze podkręcać na maksa).
    Chociaż od kiedy dostali naganę od spółdzielni za koncertowy sylwester i
    zarzyganie trzech kondygnacji balkonów, są trochę grzeczniejsi:-) Przynajmniej
    odpowiadają na dzień dobry, kiedy ich spotykamy w windzie.
    Niestety sąsiedzi z góry okazali się zupełnie obojętni na nasze prośby, a kiedy
    w końcu wezwaliśmy gospodarza i policję, zaraz po wyjściu patrolu podkręcili
    muzykę jeszcze głośniej. W końcu gospodyni wywiesiła kartkę w gablocie i windzie
    o przestrzeganiu ustawowej ciszy nocnej. Przy następnej imprezce pijane
    towarzystwo dokładnie o godz. 22 podkręciło na maksa muzykę rycząc pijanym
    głosem na balkonie piosenkę z Misia Uszatka "Pora na dobranoc", po czym impreza
    trwała dalej do czwartej nad ranem, a do piątej jeszcze było sprzątanko.
    Nadmieniam, iż nasi dowcipni sąsiedzi mają w całym mieszkaniu terakotę i kilka
    mebli na krzyż. Czy to my jesteśmy nienormalni i przewrażliwieni, że muzyka
    sąsiadów zagłusza nam nawet telewizor? Czy z naszą pociechą jest coś nie tak,
    gdy budzi się w środku nocy z płaczem rozbudzona krzykami słusznie bawiacych się
    sąsiadów?
    Ostatnia imprezka miała miejsce zeszłej niedzieli. Nadal złośliwe tupanie i
    śpiewanie dobranocek. Muzyka była tak głośno, że nam kieliszki w barku drgały ,
    nawet obrazek spadł ze ściany. Nie chcieliśmy ponownie do nich zapukać, bo takie
    "ku.." leciały tubalnym głosem, że baliśmy się dostać w gębę.
    Wiele razy podkreślaliśmy sąsiadom, że nie zabraniamy im się bawić, tyle że w
    rozsądnym natężeniu i w poszanowaniu spokoju innych lokatorów.
    Np. na piętrze też są młodzi ludzie na dodatek przeferujący dość ostre
    brzmienia:-) Można się zorientować że jest u nich imprezka jedynie po szczęku
    butelek wynoszonych do śmietnika. Jak widać można imprezować kulturalnie nie
    dając się innym we znaki:-) My też bynajmniej nie prowadzimy żywotu pustelników
    i zapraszamy przyjaciół i rodzinę, też pijemy i słuchamy thrash oraz death
    metalu, ale stereo rozkręcamy na pięć a nie na dwadzieścia jednostek, ponadto
    mamy pływającą podłogę i meblościanki:-)
  • craker 08.02.05, 15:52
    Niezłych masz tych sąsiadów.
    Pewnie dobrym rozwiązaniem, przynajmniej na początek jest Wasze wystąpienie do
    Policji i skierowanie przez Policję sprawy do sądu grodzkiego, bo zakłócanie
    spoczynku nocnego jest wykroczeniem. Wy przed sądem wystepowalibyście jako
    pokrzywdzeni/świadkowie. Sąd nałoży na delikwentów karę (maks. 5 tys. zł.). Po
    nałożeniu kary zobaczycie co dalej. Warto tez wzywać straż miejską, oni chyba
    sa bardziej od Policji zainteresowani takimi sprawami.
  • sigrun 08.02.05, 16:24
    Racja, ale wtedy Straż Miejska się na nas wypięła i skierowała do policji.
    Natomiast kolesie z patrolu stwierdzili że fakt, głośno jak diabli, ale teraz
    się buduje tak a nie inaczej, że akustyka, sryka itd. Na razie mamy poparcie
    spółdzielni. Niestety musimy sobie radzić sami, ponieważ nasz blok nie jest
    jeszcze w pełni zasiedlony i z poparciem sąsiadów jest krucho. Jak nagana nie
    pomoże trudno, trzeba będzie się "sądować". Z drugiej strony naprawdę nie chcemy
    robić sobie wrogów, bo jowialne z nas metale:-) i rozumiemy parapetówy, imieniny
    i inne. Tylko dlaczego musimy faszerować się prochami na dobry humor, bo mąż po
    wyjątkowo stresującej pracy nawet w weekendy, we własnym domu nie może sobie
    odpocząć, a ja cholery dostaję od tego hałasu? Szlag mnie trafia, bo w końcu
    zapłaciliśmy nieliche pieniądze za piękne mieszkanie w równie pięknej dzielnicy,
    osobiście włożyłam mnóstwo serca i wysiłku by urządzić je oryginalnie i
    funkcjonalnie, a okazało się że nadal mieszkamy w slumsach:-(
  • Gość: xxx IP: *.acn.waw.pl 08.02.05, 17:19
    > bo jowialne z nas metale:-) i rozumiemy parapetówy, imieniny i inne.

    No to skoro "rozumiecie" takie wybryki (a być może nawet sami "od czasu do
    czasu" coś "urządzacie"), to teraz sobie możecie z tym żyć na codzień. Po części
    sami jesteście sobie winni, "jowialni metale" (nie wiem co to oznacza, ale nie
    kojarzy się sympatycznie).

    Nie rozumiem sformułowania "rozumiemy parapetówy", czy chodzi o to, że
    akceptujecie wykroczenie z artykułu 51KW?
  • sigrun 08.02.05, 17:55
    Wiesz, każdy może czasmi dać się we znaki innym, ale np. przed imprezą wystarczy
    powiadomić sąsiądów, bądź po imprezie przeprosić. Każdemu zdażają się wpadki:-)
  • sigrun 08.02.05, 18:07
    Miało być zdarzają;-P
  • sigrun 08.02.05, 18:14
    Ach, i jeszcze jedno. Drogi XXX (sorry ale to twój nick mi się jakoś dwuznacznie
    kojarzy), czytaj dokładnie posty ze zrozumieniem. Moja elastyczność to jedno, a
    muzyka, że dokładnie rozpoznaję tekst piosenki i wykonawcę, to drugie. Drgające
    meble i spadające obrazki o czwartej nad anem, to trzecie. Umyślne i złośliwe
    tupanie i krzyczenie di podłogi oraz ignorowanie ustawowej ciszy nocnej i
    nakazów służb porządkowych, to czwarte. Czujesz różnicę?
  • Gość: xxx IP: *.acn.waw.pl 08.02.05, 18:59
    > Wiesz, każdy może czasmi dać się we znaki innym, ale np. przed imprezą wystarczy
    > powiadomić sąsiądów, bądź po imprezie przeprosić.

    Nie wystarczy. W bloku nie robi się żadnych głośnych "imprez". Nie wymagaj od
    innych więcej niż od siebie. Jeżeli chociaż raz urządzaliście głośną, nocną
    balangę, to nie masz prawa domagać się ciszy od innych.

    > Każdemu zdażają się wpadki:-)

    A zdarza Ci się np. ukraść komuś radio z samochodu?
  • sigrun 08.02.05, 19:36
    Szanowny XXX, błagam, przeczytaj jeszcze raz wszystkie moje posty i zacytuj,
    proszę, gdzie napisałam lub zawoalowanie dałam znać, że urządzam głośne imprezy.
    Tylko dlatego że słucham metalu o d razu oznacza że podkręcam nagłośnienie na maksa?
    Nie, nie zdarza mi się ukraść radio z samochodu, zo to zdarzami się nagminnie
    dać kopa takim forumowym mądralom;-P
  • Gość: Max IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.05, 22:41
    No cóż, widzę że może być jeszcze gorzej niż u mnie. Myślę jednak że w sytuacji
    jak wyżej, to policja powinna z urzędu skierować sprawę do sądu. Zacznijmy
    czegoś wymagać i przestańmy się bać. Chyba NORMALNYCH jest więcej, a może
    nie...Zdziczenie Rodaków osiągnęło apogeum.
  • sigrun 08.02.05, 10:14
    Niestety, drogi Maxie, tak to sie teraz porobiło. W moim przypadku chamstwo
    sąsiadów nie dotyczy wyłącznie hałasów (chociaż w tym ostanim przypadku jestem
    już umówiona ze spółdzielnią, że przy kolejnej balandze wystosują od razu
    odpowiednie pismo do złośliwych imprezowiczów). Nie wiem na czym to polega, ale
    największe i zarazem najdroższe mieszkania w naszym bloku są okupowane właśnie
    przez osoby zupełnie nieprzystosowane do życia w wielkim mieście i generalnie w
    jakiejkolwiek wspólnocie.
    Niedawno spółdzielnia zafundowała nam zamknięty plac zabaw otoczony rabatami. Od
    razu uczyłam córkę, że nie należy wchodzić na klomby, zbierać wyściółki i
    otoczaków, zrywać roślin oraz, że po skończonej zabawie w piaskownicy należy
    zabierać zabawki do domu. Nie po to spółdzielnia zatrudnia ogrodników, którzy to
    wszystko pielęgnują a gospodarz sprząta i pilnuje porządku, podlewa, zamiata.
    Fakt, nasze pieniądze też na to poszły i jest to nasz plac zabaw, ale nie
    wyłącznie nasz jako Sigrun i rodziny:-) Jest wiele dzieci nauczonych postępować
    podobnie. Niestety potomstwo nadzianej hołoty notorycznie wchodzi na rabaty,
    maltretuje rośliny, zbiera korę z wyściółki i żwir i wszystko jak leci wrzuca do
    piaskownicy. Zabawki hołoty po zkończonej zabawie leżą całymi dniami tam gdzie
    zostały porzucone. Widziałam wiele razy pluszaki moknące w deszczu. Matki
    chamskiego potomstwa również nie interesują się za nadto swą latoroślą. Kiedy z
    własnego okna widzą Sigrun bawiącą się z córką na huśtawkach, posyłają na plac
    samopas własne dziatki (2-4 lata). I tak głupia Sigrun się nimi zaopiekuje a one
    skończą gotować zupkę Amino lub oglądać telenowelę. Nawet dziękuję nie powiedzą,
    gdy Sigrun przytrzyma bachora prubującego przeskoczyć przez barierkę placu zabaw
    znajdującego się na pierwszym piętrze. Dopiero gdy krzyknę: "Gdzie się podziali
    twoi opiekunowie?", zapracowana mamuśka zchodzi na dół karcąc przy tym
    dzieciaka, chociaż to ona powinna dostać reprymendę jak się patrzy. Jednym
    słowem hołota przywiozła do wielkiego miasta swoje "wsioskie" zwyczaje. Pisząc
    "wieś" mam na myśli samolubnych prostaków, a nie rolników, hodowców i normalnych
    ludzi mieszkających w małych mieścinach.
    To nie my a hołota powinna raczej przeprowadzić się do domku wolnostojącego
    gdzieś na jakimś wysrajewie. Wtedy będą mogli bez obaw imprezować, rzygać,
    wydzierać się, katować swoje bębenki durną muzyką 24 godziny na dobę 365 dni w
    roku. Do bycia mieszczuchem nie wystarczy ciepła posada w stolicy i apartement w
    modnej dzielnicy. Do bycia mieszczuchem trzeba jeszcze ogłady i szacunku dla
    spokoju i mienia bliźniego;-P
  • Gość: Nick IP: *.chello.pl 06.11.05, 10:53
    Niewiele do tego można dodać- ale jedno jest pewne: hołota musi być "z
    definicji" głośna i bezczelna ; to jej cechy przyrodzone.
  • Gość: gabi IP: *.aster.pl 07.11.05, 10:21
    Wiele już tu zostało napisane. W 100% popieram wypowiedzi, w których zwraca sie
    uwagę na wychowanie dzieci. Dzieci MUSZĄ wiedzieć, że obok nich mieszkają inne
    osoby i należy mieć to na uwadze. Jednym słowem trzeba je uwrażliwić społecznie.
    A kto ma je tego nauczyć, jak nie opiekunowie.
    Ja przez 7 lat mieszkałam bloku z młodzieża imprezującą od 22.00 do rana ( 5.00-
    6.00 rano kończyli).Mało skuteczna była i policja i administracja spóldzielni
    mieszkaniowej. Od kilku miesięcy mieszkam w innym bloku, bardziej kameralne
    osiedle, strzeżone. I kochani wysypiam się i moje dziecko też się wysypia , a w
    ciągu dnia słyszę przysłowiową latającą muchę, bo jest naprawdę cichutko. I też
    są dzieci. I można je wychowywać tak , żeby nie przeszkadzały innym sąsiadom.
    Można, ale pod warunkiem że rodzice takiego dziecka są dobrze wychowani... no
    właśnie...
  • Gość: spokojna IP: *.chello.pl 07.11.05, 13:37
    Napisz gdzie to osiedle bo też myślę o zamianie mieszkania ale jak tu się
    dowiedzieć gdzie jest NAPRAWDĘ spokojnie?
  • Gość: gabi IP: *.aster.pl 07.11.05, 20:13
    Z przyjemnością odpiszę. Zamieszkałam tu od sierpnia 2005. Jest to osiedle Przy
    ulicy Wańkowicza 2. Warszawa Kabaty. Osiedle dla mnie, po wyjściu z wielkiej
    płyty- prawie bajkowe. Fontanny ( teraz już spuścili wodę, ze względu na porę
    roku) są świetnym pomysłem. Jest czysto, cicho. Ja mam okna wychodzące na
    wewnętrzne osiedle. Ponieważ na tym osiedlu są jeszcze wewnętrzne osiedla. I
    najlepiej kupić sobie z oknami na takie małe wewnętrzne osiedle. Dzieci mają
    plac zabaw na zewnątrz tego małego osiedla, więc tam głównie się bawią. A jeśli
    latem biegają po skwerku tego wewnętrznego osiedla, to po 20.00 latem już biegną
    do domu. Polecam to osiedle. Świetnie mi się tu mieszka. Wiem, że trochę
    narzekaja mieszkańcy , których okna wychocą na osiedlowe kafejki. Ale nie ma tu
    pijaństwa, dresiarzy, łysolków, bezdomnych. Narzekają, bo słychać rozmowy przy
    stolikach (latem) Zimą ludziki siedzą wewnątrz kafejki. Cały urok tego osiedla
    jest widoczny wiosną i latem, gdy rusza fontanna i zielenią się osiedla
    ( naprawdę ktoś świetnie tę roslinność wkomponował).
    Może ktoś z mieszkańców tego osiedla ma głośnych sąsiadów ( zwłaszcza
    studencików wynajmujących lokum), ale ja trafiłam rewelacyjnie. CISZA... Polecam
  • Gość: gosc IP: *.chello.pl 08.11.05, 21:23
    Witam wszystkich NORMALNYCH. Bardzo wam wspolczuje, sama wlasnie przez poltora
    roku mieszkalam z taka cholota nad glowa i niestety musialam sie wyprowadzic.
    Bylam nawet u psychologa, bo Wszyscy probowali mi wmowic ze to ze mna jest cos
    nie wporzadku.
    Ciogle przesawianie mebli do 1 w nocy, walenie pietami, nawalanie stolkami,
    wieczne jezdzenie po glowie krzeslem na kolkach, rozkladanie wersalek po
    chamsku czyli jeb o podloge a co tam jest dopiero 1 w nocy moge sasiadowi
    pokazac ja potrafie wersalka pie..ac i tak w kolko, mozna by jeszcze mnozyc,
    ciezki trepy itd, itd, teraz czekam na nowe mieszkanie niestety w koncu nie
    udalo mi sie znalezc mieszkania na ostatnim pietrze wiec bardzo ale to bardzo
    sie boje.
    Co to bedzie?
    pozdrawiam
  • Gość: tomek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.11.05, 16:33
    A czy szczęsliwi posiadacze mieszkania, które zostało przez nich od Ciebie
    nabyte zostali poinformowani co ich czeka?
    Pytam bo mnie to po prostu ciekawi - nie na zasadzie wścibstwa....
  • Gość: gosc IP: *.chello.pl 11.11.05, 14:06
    A ja Ci odpowiem na Twoje pytaniem pytaniem.
    Zapytaj sie mnie lepiej czy Pani, od ktorej kupowalam to mieszkanie 1,5 roku
    temu poinformowala co mnie czeka?
    No i co ty na to.
    A co ty bys zrobil - pytam bo mnie po prostu ciekawi, nie na zasadzie
    wscibstwa!!!
  • Gość: gosc IP: *.chello.pl 11.11.05, 14:08
    A mojue zdanie jest takie.
    To pytanie ie na zasazie wscibstwa, zostalo zadane przez osobe ktora nie
    doswaidczyla takich sztanskich sasiadow i dlatego pyta bo go to ot tak po
    prostu ciekawi - nieprawdaz Panie Tomku?
    Zycze milych sasiadow, a jak juz ci sie trafia tacy jak nam to nie bedziesz
    musial zadawac juz tych pytan po prostu z ciekawosci!!!!!!!!!!!!!!!!!111
  • Gość: gabi IP: *.aster.pl 10.11.05, 09:19
    Ja też chętnie odpowiem na zadane przez Ciebie pytanie. Ja przy sprzedaży
    swojego mieszkania, włąsnie sąsiadującego z bydlakami, nie informowałam
    przyszłego kupca z kim przyjdzie mu mieszkać. Spuściłam ok. 20.000ł na cenie i
    chętny się znalazł. Gdybym wszystkich oglądających mieszkanie informowała o
    hołocie to kto by to mieszkanie kupił? Mam nadzieję, że nabywca mojego eks
    mieszkania też będzie robił hołocie imprezy, czego im strasznie życzę!
  • Gość: mimi IP: *.chello.pl 12.11.05, 19:08
    jak nam hałasowali sąsiedzi w nocy to wyłączaliśmy im prąd - wykręcaliśmy korek
    na klatce schodowej - skutkowało !! Polecam
  • Gość: gosc IP: *.chello.pl 13.11.05, 20:05
    Przepraszam, ale jak chalasuja swoimi kopytami, weralkami, stolkami szurajacymi
    po terakocie, jezdza na rolkach po mieszkaniu, uzadzaja cwiczenia, rzuty kula,
    ktora notorycznie spada i wali o podloge.
    Chce mi sie wyc, niestac mnie na dom - co mam robic????????????????
    Nie umieja zyc jak ludzie tylko jak .... no i tu nie mam porownania bo nawet
    swinie w chlewie tak sie nie zachowuja
    To co mam zrobic, tez wylaczyc prad? policje wezwac i co powiem, ze sasiad co,
    no co??????? POMOCY
  • Gość: Kabatka IP: *.chello.pl 13.11.05, 20:56
    Proponuję lekturę Słownika ortograficznego ( począwszy od słów na lierę "h"
    jak "hałas"). Odciagnie to uwagę i od głosnych, HAŁASLIWYCH ( przez "h")
    sąsiadów i od myśli o spiskowej teorii dziejów i wszelkich inwestycjach!
  • karolcia661 14.11.05, 10:42
    Ales ty Kabatko!!! dowciapna, jakbys miala nad glowa taki chalas to bys ludzi
    zrozumiala a tak jestes zarozumiala!!! Ale ucz sie ucz...
  • Gość: koleś IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.11.05, 08:37
    Jak czytam po raz kolejny słowo "chałas" to mnie krew zalewa! Sama się naucz
    najpierw ortografii. bo jest żenująca. Czxy już teraz niczego nie uczą w
    podstawówce?bo chyba z taką ortografią dalej nie zaszłaś. Chociaż jak się
    patrzy na tych, co nami rządzą - to być może taka jest dzisiaj norma.
  • Gość: Lenka IP: *.chello.pl 23.11.05, 14:52
    U mnie nie jest tak źle.Owszem jakaś głośna imprezka, remoncik,wyjący pies się
    zdarzają.Ale niestety jak człowiek mieszka w wieżowcu to takie rzeczy należy
    wziąć pod uwagę.Hałaśliwych dzieci na szczęście u mnie brak :))
  • silvio1970a 23.11.05, 14:54
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • Gość: Max IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.11.05, 22:32
    Widzę że moj wątek ma powodzenie i chyba wiem dlaczego - normalni ludzie mają
    już tego dość ! Dlaczego w Polsce nie miałoby być normalnie ? Skoro w innych
    krajach europejskich tego problemu nie ma /hałasu/to trzeba coś z tym zrobić
    także i u nas. Hołota mieszkająca nade mną na razie nie daje za wygraną, ale
    dojrzewam do decyzji podania ich do sądu. Póki co proponuję wszystkim
    Normalnym, aby się nie poddawali i wzywali Policję, pisali skargi, publicznie
    opisywali wyczyny swoich sąsiadów. Dzicz musi być tępiona !!! Pozdrawiam
  • Gość: mika IP: *.aster.pl / *.aster.pl 25.11.05, 09:09
    Wczoraj kretyni piętro wyżej zaczęli wiercić dziury dokładnie o 23!? Ja nie
    wiem czy ludzie nie mają mózgu?
  • Gość: matka IP: *.chello.pl 25.11.05, 10:53
    trzeba było natychmiast zacząć walić w kaloryfery, może dałoby to im do
    myślenia?
  • dymecki 25.11.05, 12:28
    Gość portalu: Max napisał(a):

    > Dzicz musi być tępiona !!!

    za to że jest bogata, czy za to że wykształcona?
  • Gość: lalala IP: *.chello.pl 25.11.05, 12:37
    Wiesz, Max wyciągnęłam wątek bo jest kontrowersyjny. Rozumiem Cię żę dzieci Ci
    przeszadzają. Ale to że poruszają się zywo w domu nie ma nic wspolnego z
    wyksztalceniem rodziców ani metodami wychowawczymi. Biedni ci rodzice których
    dzieci od tylu lat wstają o 6.. Macie taką akustykę w domu i tyle. Myślę że
    zamieszkanie między sąsiadami niewykształconymi i biednymi ale za to
    urządzającymi częste nocne balangi z przewracaniem mebli, głośną muzyką i
    burdami pomogłoby Ci odnaleźć się w tej całej sprawie. Ja miałam takich
    sasiadów więc wiem co piszę. Moja siostra ma taką sasiadkę walącą nawet wtedy
    kiedy dzieci biorą się za rączki i chodzą w kolo. Sama byłam tego świadkiem.
    Sąsiadka śpi w dzień a sprząta i pierze np. pralką w nocy i też jest bardzo
    pokrzywdzona.
  • Gość: gosc IP: *.chello.pl 25.11.05, 20:56
    Wiesz co lalalal, mysle ze ty jednak nic nie kapujesz, tu nie chodzi o tepienie
    dzieci i ich rodzin tylko powtorze setny raz o kulture. Mieszkanie nie jest sal
    gimnastyczna, ja sobie nie zyczylabym jezdzenia godzinami samochodzikami po
    glowie, a dzisiejsza technika jest jak wiemy zaawansowana i samochod mozna
    sporzadzic niezly.
    Mysle, ze jednak nie\gdy w zyciu nie dali ci sasiedzi popalic nad glowa, nie
    mowie tu o balangach tylko o zwyklym np. slaniu lozek, tzn doslownie codzienne
    napie..nie w podloge z kazdego pokoju ok. 1 w nocy, chodzenie w drewniakach
    po mieszkaniu, szuranie stolkami po podlodze , przykladow mozna mnozyc ale co
    tam bede ci lalalal tlumaczyla, jak doswiadczysz zrozumiesz, aczkoliek naprawde
    NIE ZYCZE CI:-)
  • Gość: lalala IP: *.chello.pl 25.11.05, 22:36
    Oj, jesteś w błędzie gość. Przygłucha sąsiadka nad głową dała mi popalić jak
    rzadko..Nie ma to jak telewizory na cały regulator 10 godzin dziennie. Było
    kolegium skazali nawet. Nic to nie dało, musiałam sie wyprowadzić. Wiem jak to
    jest mieć nerwicę przez sąsiadów. Rozumiem tych którym przeszkadza. Mieliśmy
    też niezłe balangi pod nami. Chodzi o to że telewizory da sie wyłączyć, można
    nosić aparat słuchowy, można nie robić balang po nocach a dzieci - nie da się
    przystopować. Ale ty gość chyba nie masz dzieci, albo masz apatyczne jakies.
    Możesz dziecku mówić nie biegaj nie skacz 100 razy dziennie, niestety... Mamy
    bić te nasze dzieci? Dlaczego dziecko ma się nie pobawić samochodzikiem? Terror
    jakiś? Dla wrażliwych polecam jeszcze raz ostatnie piętro w bloku.
  • Gość: gosc IP: *.chello.pl 26.11.05, 14:07
    No i co ja bede polemizowal, masz racje na pewno w pewnym stopniu, ale mowiac o
    dzieciach swoje zdanie - rowniez twierdze ze sie nie myle.
    Rzeczywiscie moze jestem przewrazliwiony ale..., wlasnie sprzedlaem mieszkanie
    przez cholote, ktora nie dala mi spokojnie zyc.
    To byla rodzina z trojka dzieci w wieku 16, 17 i 20 lat. Nie robili imprez,
    tylko nie umieli kulturalnie mieszkac - proste.
    To co sie dzialo nad moja glowa..., niestety brak okreslenia i tu pon prostu
    chodzilo o kulture, zwykla kulture scielenia lozek, wersalki zadna z 5
    domownikow nie umiala opuscic kulturnie tylko dzien w dzien o 1 w nocy jeb o
    podloge, krzesla zelazne w kuchni (kawiarniane)wiecznie jezdzily po terakocie
    od rana do nocy, przestawianie mebli- rodzice bezrobotni cale dnie w domu i tak
    z nudow, odkurzac tez nie umieli, musieli walic szczota o kaloryfery i po
    podlodze ( po prostu nie do zniesienia), tylko 3x w tygodniu odchodzilo
    odkurzanie, coreczka 16 lat cwiczyla kula bo miala chory kregoslup, nie zwazala
    ze ktos pod nia mieszka, kula tak spadala, krzesla przty biurkach na kulkach
    jezdzily mi nad lozkiem do 2 lub 3 w nocy, nawet przez zatyczki nie dalo sie
    zasnac. Kazde zamkniecie drzwi, tzn. po ichniejszemu pierdzielniecie drzwiami a
    mamusia co mowila - ze dzieci ( 16,17,2l lat) jakos tak ciezka rączke maja i
    inaczej nie potrafia, wiec.... bez komentarza, ja do dzieci nic nie mam, ale
    tak zostaly kulturalnie wychowane, ze teraz ciezkie rece maja...
  • Gość: lalala IP: *.chello.pl 26.11.05, 20:11
    Rozumiem Cię i współczuję. Takie dzieci to już co innego. Słyszałam o rodzinie
    głucho-niemych która wykańczała sąsiadów... Jesteśmy w stanie zrozumiec
    dlaczego ale nie zazdrościmy tym co to znosili. )-: My (ja i mąż np) jesteśmy
    wychowani w blokach wiemy że nie wolno po 10 prać pralką czy puszczać wody do
    wanny, czy właśnie walić łóżkiem a ktoś z domu wolno stojącego nie ma tego
    nawyku. No i może to być tez kwestia kultury i empatii.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka