Dodaj do ulubionych

drogi dla rowerów

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.04.05, 13:36
W jednym z wątków(chyba tym o psiej kupie) pan napisał że jest przeciwny
rowerom na chodnikach.
Jestem za ale tylko wtedy kiedy obok chodnika biegnie ścieżka rowerowa.
Nie będę jechała ze swoim małolatem który dopiero w tym roku dostanie kartę
rowerową, po drodze wśród pędzących (dopuszczalna prędkość 50 o ile dobrze
pamiętam) samochodów.
Inny problem to nagminne włażenie na ścieżki rowerowe pieszych spacerowiczów,
którym chyba przyjemniej chodzi się po czerwonym chodniczku.
mienie jeszcze wiele czasu zanim kierowcy piesi i rowerzyści ustalą swoje
strefy.
A ścieżek rowerowych nie przybywa...
Edytor zaawansowany
  • totempotem 11.04.05, 14:03
    Zasada jest taka, że rowery jeżdżą po ścieżkach...na chodnikach, gdzie nie ma
    drogi dla rowerów, rower należy prowadzić...

    Inną sprawą są rowerki dziecięce...sama bym nie puściła malucha na scieżkę
    rowerową a co dopiero na ulicę...
    A jak widzę, że rowerzysta jedzie po chodniku to się wściekam...są niestety
    takie bęcwały

    A na spacerowiczów po ścieżkach jest metoda...trzeba po cichutku podjechać i im
    mocno za plecami zahamować z pichem opon i powiedzieć, że tutaj się nie
    chodzi ...kilka takich doświadczeń i będa pilnować gdzie jest ich miejsce...



    --
    "grzeczne dziewczynki idą do nieba, niegrzeczne idą tam gdzie chcą"
  • Gość: rat IP: *.acn.waw.pl 11.04.05, 20:48
    totempotem napisała:

    > Zasada jest taka, że rowery jeżdżą po ścieżkach...na chodnikach, gdzie nie ma
    > drogi dla rowerów, rower należy prowadzić...
    >
    niestety, kochanie, nie masz racji. Rowery po chodnikach mogą jeżdzić (z
    pewnymi zastrzeżeniami) mówi o tym Art. 33 ust. 5 również piesi mogą niekiedy
    chodzić po ścieżkach dla rowerów - Art. 11 ust. 4, pozdro
  • Gość: rat IP: *.acn.waw.pl 11.04.05, 21:43
    Gość portalu: rat napisał(a):

    > niestety, kochanie, nie masz racji. Rowery po chodnikach mogą jeżdzić (z
    > pewnymi zastrzeżeniami) mówi o tym Art. 33 ust. 5 również piesi mogą niekiedy
    > chodzić po ścieżkach dla rowerów - Art. 11 ust. 4, pozdro


    oczywiście odwołuję się do prawa o ruchu drogowym
  • silvio1970 12.04.05, 10:58
    szczurku ależ mnie zaskoczyłeś. to pierwsza przytomna wypowiedź spod twojej
    ręki.
  • Gość: rat IP: *.acn.waw.pl 13.04.05, 01:08
    silvio1970 napisał:

    > szczurku ależ mnie zaskoczyłeś. to pierwsza przytomna wypowiedź spod twojej
    > ręki.

    teraz twoja kolej, czekam
  • totempotem 12.04.05, 12:30
    Po pierwsze nie mów do mnie kochanie...
    po drugie jak już coś przytaczasz to przytaczaj wszystko, co dotyczy tematu...
    Przypominam, że rozmawiamy o ścieżkach na Ursynowie...

    Mamy kodeks drogowy i art 33

    1. Kierujący rowerem jednośladowym jest obowiązany korzystać z drogi dla
    rowerów lub z drogi dla rowerów i pieszych. Kierujący rowerem, korzystając z
    drogi dla rowerów i pieszych, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność i
    ustępować miejsca pieszym.

    - jeżeli mamy ścieżkę dzieloną ( niebieski znak podzielony na pół, z jednej
    strony ludzie z drugiej rower narysowany)


    1a. W razie braku drogi dla rowerów lub drogi dla rowerów i pieszych kierujący
    rowerem jednośladowym jest obowiązany korzystać z pobocza, z zastrzeżeniem art.
    16 ust. 5, a jeżeli nie jest to możliwe - z jezdni.

    - nie ma ścieżki sio na jezdnię albo na pobocze albo po chodniku prowadząc rower

    5. Korzystanie z chodnika lub drogi dla pieszych przez kierującego rowerem
    jednośladowym jest dozwolone wyjątkowo, gdy:
    1.opiekuje się on osobą w wieku do lat 10 kierującą rowerem lub

    - przeciez napisałam, że puszczenie malucha na jezdnię albo na ścieżkę to jakaś
    pomyłka i sama bym tak nie zrobiła, więc nie czepiać się proszę...

    2.szerokość chodnika wzdłuż drogi, po której ruch pojazdów jest dozwolony z
    prędkością większą niż 50 km/h, wynosi co najmniej 2 m i brakuje wydzielonej
    drogi dla rowerów.

    - w Warszawie obowiązuje prędkośc 50 km/h, jak będzie autotrada to wtedy
    pogadamy a teraz sio na jezdnię


    6. Kierujący rowerem, korzystając z chodnika lub drogi dla pieszych, jest
    obowiązany jechać powoli, zachować szczególną ostrożność i ustępować miejsca
    pieszym.





    --
    "grzeczne dziewczynki idą do nieba, niegrzeczne idą tam gdzie chcą"
  • totempotem 12.04.05, 12:43
    Jesli chodzi o ruch pieszych po ścieżkach rowerowych, skoro już zacząłeś ten
    artykuł czyli art 11

    4. Korzystanie przez pieszego z drogi dla rowerów jest dozwolone tylko w razie
    braku chodnika lub pobocza albo niemożności korzystania z nich. Pieszy, z
    wyjątkiem osoby niepełnosprawnej, korzystając z tej drogi, jest obowiązany
    ustąpić miejsca rowerowi.

    - nie widzę związku z poruszaniem się rowerzysty po chodniku...nio ale z tego
    jasno wyniak, ze ścieżki rowerowe sa dla rowerów a chodniki dla pieszych

    5. Przepisów ust. 1-4 nie stosuje się w strefie zamieszkania. W strefie tej
    pieszy korzysta z całej szerokości drogi i ma pierwszeństwo przed pojazdem.

    (przepis 1 2 i 3 nie dotyczy drogi dla rowerów)
    --
    "grzeczne dziewczynki idą do nieba, niegrzeczne idą tam gdzie chcą"
  • Gość: rat IP: *.acn.waw.pl 13.04.05, 01:13
    totempotem, nabazgrałaś się wielce a i tak wyszło na to samo (nie)kochanie..
  • krzysta 11.04.05, 21:42
    totempotem napisała:

    > Zasada jest taka, że rowery jeżdżą po ścieżkach...na chodnikach, gdzie nie ma
    > drogi dla rowerów, rower należy prowadzić...

    No nie do końca
    Art 33 pkt. 5 kodeksu drogowego mówi:
    Korzystanie z chodnika lub drogi dla pieszych przez kierującego rowerem jednośladowym jest dozwolone wyjątkowo, gdy:
    opiekuje się on osobą w wieku do lat 10 kierującą rowerem lub
    szerokość chodnika wzdłuż drogi, po której ruch pojazdów jest dozwolony z prędkością większą niż 50 km/h, wynosi co najmniej 2 m i brakuje wydzielonej drogi dla rowerów.

    oczywiście pkt 6. mówi, że
    Kierujący rowerem, korzystając z chodnika lub drogi dla pieszych, jest obowiązany jechać powoli, zachować szczególną ostrożność i ustępować miejsca pieszym.

    Więc, wystarczy że osoba dorosła bedzie jechała z dziekiem do lat 10 wtedy mogą bez problemu jechac po chodniku, oczywiście ustępując pieszym.

    Pozdr
  • totempotem 12.04.05, 12:50
    jechać powoli, a nie wyskakiwać zza pleców...
    poza tym, jak ktos jedzie z dzieckiem to raczej nie pędzi jak osioł...

    aleście się czepnęli...ale moja wina bo nie sprecyzowałam, że bęcwał jedzie
    sam, bez dziecka, pędzi na złamanie karku a często jeszcze i dzwonkiem pogania
    ( hamulce ma sprawne)a po drugiej stronie ulicy ma ściezkę rowerową...i cała
    sprawa dotyczy chodników gdzie są wydzielone scieżki rowerowe...

    :)


    --
    "grzeczne dziewczynki idą do nieba, niegrzeczne idą tam gdzie chcą"
  • Gość: JaWa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.04.05, 14:16
    Jak tu nie jeździć rowerem po chodnikach (tam gdzie nie ma ścieżek oczywiście)
    jeśli na ulicy czeka rychła śmierć z powodu pędzących wariatów ?
    Z drugiej strony - uległem wypadkowi właśnie na ścieżce rowerowej i mam za sobą
    pół roku leczenia i na stałe wybity kciuk bo jednej babie zachciało się nagle
    wtargnąć z wózkiem dziecięcym na ścieżkę rowerową. Ostro zahamowałem, wpadłem na
    krawężnik i oczywiście zanim się pozbierałem baba znikła.
    Uważam, że ścieżki rowerowe zostały źLE zaprojektowane. Nie powinny wić się
    meandrami ale być oddzielone od chodników dla pieszych.
  • silvio1970 12.04.05, 11:02
    w twoim opisie brakuje jeszcze wzmianki o mijescu, w którym kobieta "wtargnęła"
    na ścieżkę. w wielu miejscach przcinaja sie one z traktami dla pieszych, poza
    tym pod pewnymi warunkami ze ścieżek tych korzystac moga również piesi.

    natomiast pozostała część wyraxmnie sugeruje, że nie zachowałeś należytej
    ostrozności. ścieżka to nie bezkolizyjna autostrada.

    poza tym , zgadzam się, ścieżki są po wariacku projektowane. ale i tak nie
    mamy co narzekac na Ursynowie.
  • totempotem 12.04.05, 12:55
    "poza > tym pod pewnymi warunkami ze ścieżek tych korzystac moga również piesi"

    tutaj nie masz racji, bo na ścieżce mogą przebywać piesi, ale muszą ustąpić
    pierwszeństwa rowerowi, więc nagłe wtargnięcie pani niekoniecznie musiało być
    zgodne z prawem ( może nie było pasów w tym miejscu)...
    wiadomo, że trzeba zrobić wszystko aby uniknąc wypadku, ale nie można uznawać,
    że to wina rowerzysty i nie zachował ostrozności i sam jest sobie winien,gdy
    babsko wlazło na ścieżkę w miejscu gdzie nie było pasów...

    --
    "grzeczne dziewczynki idą do nieba, niegrzeczne idą tam gdzie chcą"
  • Gość: ot IP: *.aster.pl / *.aster.pl 11.04.05, 21:10
    Co do sposobu na pieszych to ostatnio podjechalem takiej babce, szla z wozkiem
    dzieciecym i gadala przez komorke. (Al.KEN niedaleko statcji ursynow, wiec obok
    jest chodnik)a wiec podjechalem i jej ryknalem (cos w stylu... krowy? :) ) do
    ucha, ona tylko "spi*rdzielaj" i pojechalem dalej. A jakis koles co za mna
    jechal (kolo 40-50) zatrzymal sie i zaczal ja ochrzaniac :) Mi sie podoba. :D
    Niedlugo zamierzam sobie kupic "trabke kibica" (pojemnik z gazem podlaczony do
    trabki, taki jak na meczach:) ) MAM JUZ TYCH PALANTOW NA NAPRAWDE WĄSKICH
    SCIEŻKACH ROWEROWYCH DOSC...
  • allija 11.04.05, 23:16
    Owszem, chodze po ścieżce rowerowej. Jeśli jakiś kretyn zrobił od strony
    budynków ścieżkę rowerową a od strony jezdni chodnik to niech sobie sam
    krązy "w te i nazad". Jak się za coś bierze to trzeba tez troche myśleć, nie
    wystarczy chcieć.
    Mówię o ścieżce rowerowej na Kabatach przy wyjściu z metra.
  • Gość: law IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.04.05, 00:03
    Chodze tam czesto ale nie widze problemu z przejsciem (doslownie) 2m dalej...

    Uwazaj allija, bo rowerzysci (ja tez) jezdza czsami szybko (moj rekord w
    stolicy to 45km/h) i moze cie ktos taki trafic... :0)
  • allija 12.04.05, 07:19
    2 m dla ciebie na rowerze to nacisnąć dwa razy pedały, dla mnie kilka razy
    dziennie, często z bagażem, w deszczu, na wietrze i z wizją uciekającego metra,
    to dużo, nie wspomnę już o ludziach mających kłopot z poruszaniem się.
    Zresztą chyba nie tylko dla mnie, wystarczy popatrzec na to co dzieje się na
    tej ścieżce.
    Law, ty też uważaj, zdajesz sobie sprawę, że uszkodzenie mojego cennego ciała
    może się dla ciebie skończyć w sądzie, nawet jeśli nie powinno mnie w tym
    miejscu być. Ta właśnie scieżka co chwilę jest poprzecinana pasami dla
    pieszych i powinieneś na niej szczególnie uważać czy ci się to podoba, czy nie.
    Jednak wystarczyłoby ją przenieść obok jezdni i nie byłoby kłopotu ani z pasami
    na niej, ani z plączącymi się ludźmi.
  • iurandum 12.04.05, 09:48
    Jezdze czasem do Holandii. Tam nie ma przebacz dla pieszych naścieżkach. Jak
    wpadnie na ciebie rower jeszcze dostaniesz 200E mandatu za wchodzenie na ścieżkę
    i rowery wcale nie zwalniają jak widza pieszych. A pasy dla pieszych na
    ściezkach powerowych są bardzo wąziutkie. A jak jako niezorietoawany wlazłem na
    ścieżkę to zaraz inni piesi mi zwracali uwagę ze tu nie wolno i jest bardzo
    niebezpiecznie...

    Sam jezdze w zimie do pracy samochodem, w lecie rowerem, mam 13km. I jestem
    załamany bezmyslością rowerzystów co mając ścieżkę na Sobieskiego walą ulica i
    blokują ruch bo tłumaczą że tam lepsza nawierzchnia...

    Inna sprawa to bezpieczeńswo, nomen omen chyba przykłądem jest los prezesa (?)
    polskiego zwiazku kolarskiego rozjechanego parę lat temu koło Ursynowa na
    rowerze pod kołami Kamaza...
  • Gość: X IP: *.com / *.u.mcnet.pl 12.04.05, 13:04
    No niestety, dla kogos pokroju allija nie jest mozliwe zrozumienie, ze sciezka
    rowerowa jest dla rowerzystow... :-(

    Przeciez nie chodzi o robienie sobie na zlosc, tylko o ulatwienie zycia..
  • silvio1970 12.04.05, 13:36
    Gość portalu: X napisał(a):

    > No niestety, dla kogos pokroju allija nie jest mozliwe zrozumienie, ze
    sciezka
    > rowerowa jest dla rowerzystow... :-(


    jak się jednak okazuje nie do końca. Zgadzam się, że chodzenie po tych
    śieżkach- na złość- jest mhm..dziwne. Ale jeszcze bardziej absurdalne wydają
    mi się żadania rowerzystów aby osiedlowe ścieżki rowerowe uczynić
    eksterytorialnymi względem pozostałej częsci Ursynowa. Ludzie muszą iść do
    sklepu, do metra, na piwo- i trudno od nich wymagać zeby obchodzili w tym celu
    ściezki rowerowe (ja np. musiałbym po bułki chodzić przez stację metra).

    rowerzyści, postarajmy sie zrozumieć że pozostali Ursynowianie zrobili nam
    uprzejmość pozwalająć na przeprowadzenie ściezki w najbardziej ruchliwych
    punktach osiedla. Nie wymagajmy teraz od nich tego by uciekali przed idiotami
    na 2 kółkach.
  • totempotem 13.04.05, 13:32
    silvio1970 napisał:

    >
    Zgadzam się, że chodzenie po tych
    > śieżkach- na złość- jest mhm..dziwne. Ale jeszcze bardziej absurdalne wydają
    > mi się żadania rowerzystów aby osiedlowe ścieżki rowerowe uczynić
    > eksterytorialnymi względem pozostałej częsci Ursynowa. Ludzie muszą iść do
    > sklepu, do metra, na piwo- i trudno od nich wymagać zeby obchodzili w tym
    celu
    > ściezki rowerowe (ja np. musiałbym po bułki chodzić przez stację metra).
    >
    > rowerzyści, postarajmy sie zrozumieć że pozostali Ursynowianie zrobili nam
    > uprzejmość pozwalająć na przeprowadzenie ściezki w najbardziej ruchliwych
    > punktach osiedla. Nie wymagajmy teraz od nich tego by uciekali przed
    idiotami
    > na 2 kółkach.

    A KTO Ci każe iść naokoło?

    Cyz jak się sam czytasz to widzisz tę głupotę, którą tutaj wypisujesz ?

    Jak masz pasy to właź i opierdzielaj ile wlezie jak rowerzysta nie chce Cię
    puścić, ale jak nie masz prawa wejść na ścieżkę bez ustapienia pierwszeństwa to
    po co te Twoje wywody i mądralowanie się ?
    Won ze ścieżki na chodnik.

    --
    "grzeczne dziewczynki idą do nieba, niegrzeczne idą tam gdzie chcą"
  • allija 12.04.05, 14:16
    A co masz do mojego pokroju? Wydawało mi się, że jestem skrojona całkiem nieźle.
    Bardzo łatwo X ferujesz wyroki, na podstwie jednej wypowiedzi podważasz moje
    zdonolnosci intelektualne, hmm
    Jestem przeciwko głupocie a scieżka, o której wspomniałam została
    zaprojektowana bezmyślnie. Jeśli ty ślepo respektujesz czyjeś postanowienia,
    tylko dlatego, że ktoś tak powiedział, to albo jestes produktem PRL albo to
    właśnie ty masz ciężki umysł.
    Jeśli Polacy godziliby się na wszystko tylko dlatego, że ktoś nakazał to czy
    tamto to do tej pory chodzilibyśmy w gumiakach. No i nie byłoby problemu
    ścieżek rowerowych oczywiście.
  • Gość: X IP: *.com / *.u.mcnet.pl 13.04.05, 12:44
    Do tojego pokroju mam twoja wypowiedz umieszczona powyzej:

    "Owszem, chodze po ścieżce rowerowej. Jeśli jakiś kretyn zrobił od strony
    budynków ścieżkę rowerową a od strony jezdni chodnik to niech sobie sam
    krązy "w te i nazad". Jak się za coś bierze to trzeba tez troche myśleć, nie
    wystarczy chcieć."

    Chodzenie (z uporem) po sciezce rowerowej jest brakiem znajomosci przepisow
    ruchu drogowego, brakiem kultury, brakiem troski oswoje zdrowie a kto czy nie
    objawem glupoty (bez obrazy).

    Przepisy sa i juz - jesli chcesz zmienic ustawe zglos (w odpowiedni sposob)
    nowy projekt...
  • Gość: TOM IP: *.meil.pw.edu.pl 15.04.05, 12:46
    A co powiedzieć o sytuacji odwrotnej:
    rowerzysta na chodniku równoległym (2m obok) do scieżki rowerowej !?
    Widziałem to wczoraj wieczorem na KEN-ie i nie był to
    przypadek odosobniony
  • silvio1970 12.04.05, 11:18
    law, sam często biegam po ściezkach rowerowych. z tego prostego względu, że
    bardzo czesto przecinają sie one z chodnikami a również dlatego, że w kilku
    miejscach (np. KEN między płaskowickiej a belgradzką) są one jedynym traktem po
    danej stronie ulicy. i w tych przypadkach nie jesteś już królem toru. nie
    wspomnę już o tym, że ścieżki sa bardzo wąskie i dwukierunkowe, więc rozwijanie
    prędkości 45 km/h jest na nich szaleństwem.

    ja rozumiem, ze cykliści zaciekle chcą bronić tak rzadkiego skarbu jak ścieżka,
    ale niestety musza się nią czasami podzielić z pieszymi. Myslę że najbardziej
    tu pomoże zachowanie zdrowego rozsadku. Sam latem dojeżdzalem do pracy rowerem
    i starałem się unikać dróg samochodowych. Tam gdzie było to racjonalne (np 4-5
    m szerokości chodnik wzdłuz Al. Niepodległóści - korzystalem z uprzejmości
    pieszych i nie stwarzałem dodatkowych utrudnień na zakorkowanej arterii. Z
    kolei nigdy nie mialem zwyczaju obdzwaniania pieszych korzystających ze
    ścieżki. Wyjątek stanowiły kilkuosobowe szpalery spacerowiczów blokujących
    całą ścieżkę. ale tu własnie rozsądek zawodził.

    nie uprzykrzajmy sobie życia i dzielmy się tym co mamy. oczywiście tam, gdzie
    jest to konieczne.

  • totempotem 12.04.05, 13:03
    Po to ktoś zaplanował pasy dla pieszych, żeby pieszy mógł tam wejść, więc jak
    przebiegasz przez ściezkę w takim miejscu i coś Cię trafi ( czego Ci nie
    życzę ;)) to nie będzie Twoja wina...

    ale jeżeli biegasz po ścieżce rowerowej, bo obok nie ma chodnika, to już musisz
    liczyć się z tym, że jak coś Ci tyłek pocharata to bedzie Twoja wina, bo masz
    obowiązek ustąpić pierwszeństwa...

    z tego co wiem,nie ma ograniczenia prędkości na ściezkach rowerowych, więc jak
    bedzie chciał to może 100 na godzinę jechać...
    --
    "grzeczne dziewczynki idą do nieba, niegrzeczne idą tam gdzie chcą"
  • silvio1970 12.04.05, 13:27
    > ale jeżeli biegasz po ścieżce rowerowej, bo obok nie ma chodnika, to już
    musisz
    > liczyć się z tym, że jak coś Ci tyłek pocharata to bedzie Twoja wina, bo masz
    > obowiązek ustąpić pierwszeństwa...

    totempotem, jeśli juz dogrzebałaś się do przepsiów k.d. to warto by jeszcze je
    ze zrozumieniem przeczytać. Art 11.4 stanowi stanowi, iz w strefie
    zamieszkania pieszy korzysta z całej szerokości drogi i ma pierwszeństwo przed
    pojazdem. Uchyla też minn. pierwszeństwo roweru na drodze rowerowej. tak się
    skłąda, że ściezki rowerowe na Ursynowie przebiagają wzdłuż osiedli
    mieskznaiowych, gęsto przecinając przy tym szlaki piesze, wjazdy osiedlowe,
    wyjścia do metra i przystanki autobusowe. Coś za coś. Można budowac specjalne
    ścieżki wyścigowe gdzieś za miastem i przeganiać z nich pieszych. Ale jeśli
    się chce mieć ścieżkę pod oknem, trzeba zaakceptowac związane z tym
    ograniczenia. ale piesi równiez powinni szanować prawa rowerzystów,
    szczególnie tam gdzie mają chodniki. troszkę zdrowego rozsądku i po problemie.

    ale w związku z powyższym, jesli ktoś wjedzie mi w tyłek na ursynowskiej drodze
    rowerowej, tym bardziej na odcinku bez oddzielnego chodnika dla pieszych
    popełni wykroczenie.

    a na marginesie: kochani kierowcy na tzw. drogach osiedlowych musicie
    cierpliwie czekać aż przejadę swoim wóżkiem, bo tu równiez mają zastosowanie
    przepisy Art 11.4. jeszzce tylko wspomnę że nieuzasadnione użycie klaksonu w
    strefie zamieszkania również jest wykroczeniem, a w obecności śpiacego dziecka
    wyjątkowo nierozważne biorąc pod uwagę koszty lakierowania czy wymiany lusterek.
  • Gość: rowerzysta IP: *.acn.waw.pl 12.04.05, 13:44
    > ze zrozumieniem przeczytać. Art 11.4 stanowi stanowi, iz w strefie
    > zamieszkania pieszy korzysta z całej szerokości drogi i ma pierwszeństwo przed
    > pojazdem. Uchyla też minn. pierwszeństwo roweru na drodze rowerowej. tak się
    > skłąda, że ściezki rowerowe na Ursynowie przebiagają wzdłuż osiedli
    > mieskznaiowych, gęsto przecinając przy tym szlaki piesze, wjazdy osiedlowe,

    To jeszcze docvzytaj ze zrozumieniem co to jest strefa zamieszkania. Bo nie jest
    to, jak ci się wydaje, strefa, która jest zamieszkała.

    >kilku miejscach (np. KEN między płaskowickiej a belgradzką) są one jedynym
    traktem po
    >danej stronie ulicy.

    Chodnik masz po drugiej stronie. I jak już tak studiujesz PoRD, to powinieneś
    wiedzieć, że masz obowiązek łazić po nim, a nie po ścieżce, czy po jezdni.
    > ale w związku z powyższym, jesli ktoś wjedzie mi w tyłek na ursynowskiej drodze
    > rowerowej, tym bardziej na odcinku bez oddzielnego chodnika dla pieszych
    > popełni wykroczenie.

    Jak zrozumiesz wreszcie co to jest strefa zamieszkania, to zmienisz zdanie.
  • silvio1970 12.04.05, 14:04
    To jeszcze docvzytaj ze zrozumieniem co to jest strefa zamieszkania. Bo nie jes
    > t
    > to, jak ci się wydaje, strefa, która jest zamieszkała.

    mnie się nie wydaje co to jest. od tego kolego sa znaki, a jak ktos ma je w
    d... to jego sprawa. Zrób sobie eksperyment i podczas przejażdżki KEN-em zwróć
    uwagę na wszystkie oznakowania poziome i pionowe. A potem napisz nam mi ile
    razy na odcinku Ursynów- Kabaty przeciąłeś strefę zamieszkania, ile razy
    ścieżka krzyżowała się z chodnikiem, przecinała wejście do metra lub przystanek
    autobusowy, na jakiej zaś długości stanowi jedyny trakt wzdłuż KEN. Podpowiem
    ci, ze z całej trasy ok. 4200 m zostanie niewiele.

    >Chodnik masz po drugiej stronie. I jak już tak studiujesz PoRD, to powinieneś
    > wiedzieć, że masz obowiązek łazić po nim, a nie po ścieżce, czy po jezdni.

    a kto nałozył na mnie obowiązek chodzenia po drugiej stronie drogi?
  • Gość: rowerzysta IP: *.acn.waw.pl 12.04.05, 14:11
    >Zrób sobie eksperyment i podczas przejażdżki KEN-em zwróć
    > uwagę na wszystkie oznakowania poziome i pionowe. A potem napisz nam mi ile
    > razy na odcinku Ursynów- Kabaty przeciąłeś strefę zamieszkania,

    Ani razu.
    Widzę, że jednak nie idzie ci z tym rozumieniem przepisów.

    >ile razy ścieżka krzyżowała się z chodnikiem, przecinała wejście do metra lub
    przystanek

    Dużo. Pewnie tyle co stacji metra razy dwa.

    > a kto nałozył na mnie obowiązek chodzenia po drugiej stronie drogi?

    Ustawodawca.
  • totempotem 12.04.05, 14:20
    Drogi rowerzysto

    Sylvio jest najmądrzejszy na świecie i jak już nie będzie miał argumentów to
    wytoczy armatę ostateczną...powie Ci, że Twój poziom emocjonalny nie dorównuje
    jego wysoko rozwiniętemu poziomowi i że nie ma o czym z Tobą rozmawiać bo i tak
    nie zrozumiesz...
    facet uwielbia miec rację, pouczać i wymądrzać się nawet jak nie ma już
    argumentów...

    Znaków informujących o strefie zamieszkania nie ma na trasach rowerowych na
    Ursynowie...jest mnustwo przejść dla pieszych, ale jak zwykle pan S przekręca
    wypowiedzi, bo przecież nigdzie nikt nie powiedział, że na pasach biegnących
    przez ścieżkę rowerową pieszy nie ma pierwszeństwa...

    to już są efekty uporczywego udowodnienia, kto ma rację i łapania za słówka,
    żeby zmylić przeciwnika i zrobić mu wodę z mózgu oraz skrzętnie zboczyć z
    tematu...





    --
    "grzeczne dziewczynki idą do nieba, niegrzeczne idą tam gdzie chcą"
  • silvio1970 13.04.05, 08:25
    Gość portalu: rowerzysta napisał(a):


    > > a kto nałozył na mnie obowiązek chodzenia po drugiej stronie drogi?
    >
    > Ustawodawca.

    mógłbys przytoczyć stsosowny przepis?
  • Gość: rowerzysta IP: *.acn.waw.pl 13.04.05, 08:45
    > mógłbys przytoczyć stsosowny przepis?

    Mogę, ale ty pierwszy. Powiedz wreszcie, w którym miejscu na ścieżce wzdłuż KEN
    jest znak informujący, że mieści się tam strefa zamieszkania. Albo może po
    prostu powiedz, że nie ma tam takiego znaku i co za tym idzie strefy
    zamieszkania. Jeśli wyjaśnimy już tę sprawę do końca, tak, żeby nie było
    wątpliwości i żeby nikt nie został wprowadzony przez ciebie w błąd i nie płakał
    potem, jak mu jakiś rowerzysta w tyłek wjedzie na ścieżce rowerowej, to
    zabieżemy się do tej drugiej. Pomogę ci wtedy rozwiązać tę drugą zagadkę z PoRD.
  • silvio1970 13.04.05, 11:37
    > Mogę, ale ty pierwszy. Powiedz wreszcie, w którym miejscu na ścieżce wzdłuż
    > KEN
    > jest znak informujący że mieści się tam strefa zamieszkania

    zweryfikuję twoje informacje w czasie najbliższego treningu.

    >Jeśli wyjaśnimy już tę sprawę do końca, tak, żeby nie było
    > wątpliwości i żeby nikt nie został wprowadzony przez ciebie w błąd i nie
    >płakał
    > potem, jak mu jakiś rowerzysta w tyłek wjedzie

    ok, nie jestem ekspertem prawa drogowego, ale uważam że wjeżdzanie w tyłek
    pieszego w większości świadczy o bezmyślności, braku wyobraźni lub zwyczajnym
    chamstwie kierującego pojazdem. prawo drogowe mówi też o zachowaniu prędkoscci
    zapewniającej kontrole nad pojazdem tudziez dostosowanej do warunków i
    okoliczności. a okolcznosci na ściezce KEN sa takie, że co chwile są kolizyjne
    skrzyzowania z chodnikami, wyjściami do metra, przystankami autobusowymi.

    Pzrez analogię, równie dobrze kierowcy mogliby sobie urzadać polowanie na
    pieszych przehodzacych przez jezdnię w miejscu niedozwolonym. Dziwnie jestem
    pewnien, że w razie wypadku dostaliby mandat za niedostosowanie prędkości do
    warunków jazdy.

    Zrozum mnie dobrze, absolutnie nie popieram łamania prawa, i myśle że każdy
    człowiek przy zdroych zmysłach wybierze na spacer chodnik a nie biegąca obok
    ścieżkę. Ale to nie znaczy, że ścieżka KEN jest eksterytorialna w sensie
    prawnym czy fizycznym. Każdy korzystający z niej rowerzysta ma obowiązek
    liczyć się z pieszymi, którzy moga na niej sie pojawić zarówno w miejscach
    dozwolonych (jest ich wiele i mają na nich pierwszeństwo) jak i
    niedozwolonych. Podobnie jak zimą musisz się liczyć z tym, że jezdnia jest
    oblodzona, a na obszarach leśnych z dzikimi zwierzętami. Takich sytuacji jest
    mnóstwo i prawo nie będzie ich szczegółowo regulować. Jadąc wzdłuż głownej
    arterii 200ts, osiedla musisz zachować szczególną ostrozność i kropka.

    A teraz czekam na przepis zobowiązujący mnie do chodzenia wschodnią stroną KEN.
  • Gość: rowerzysta IP: *.acn.waw.pl 13.04.05, 11:52
    Piszesz jakieś epistoły i tylko mącisz w głowach biednym pieszym, a trzeba
    napisać krótko, konkretnie i wyraźnie. No tylko, że jak racji się nie ma, to
    próbuje się to ubrać w 1000 słów, tak aby nikt się nie zorientował.

    Pieszy na ścieżce rowerowej NIE MA PRAWA ŁAZIĆ, poza:
    - przejściami dla pieszych
    - sytuacjami, gdy nie ma chodnika lub pobocza, albo nie można z nich korzystać.

    Koniec, kropka, więcej filozofii tu nie ma.

    > A teraz czekam na przepis zobowiązujący mnie do chodzenia wschodnią stroną KEN.

    Oczywiście. Jak tylko wyjaśnisz te strefy zamieszkania na ścieżce wzdłuż KENu,
    podam przepis.
  • totempotem 13.04.05, 12:16
    "> - sytuacjami, gdy nie ma chodnika lub pobocza, albo nie można z nich
    korzystać."

    czekaj czekaj bo się zaraz doczepi...wtedy ma obowiązek ustąpić rowerzyście...


    --
    "grzeczne dziewczynki idą do nieba, niegrzeczne idą tam gdzie chcą"
  • silvio1970 13.04.05, 12:54
    Gość portalu: rowerzysta napisał(a):


    > Pieszy na ścieżce rowerowej NIE MA PRAWA ŁAZIĆ, poza:
    > - przejściami dla pieszych
    > - sytuacjami, gdy nie ma chodnika lub pobocza, albo nie można z nich
    korzystać.

    Nigdzie nie napisałem inaczej. Mnie chodzi o to, że rowerzysta jadąc wyjątkowo
    kolizyjną ścieżką biegnącą przez środek dużego osiedla powienien dostosować
    prędkość do warunków jazdy. Bo to, że pieszy nie ma prawa wchodzić na ścieżke
    rowerowa nie oznacza że żaden się na niej nie znajdzie, i że rowerzysta ma
    prawo zignorowac taką mozliwość. O ile dałoby się to usprawiedliwić na Safari,
    to w środku 200tys osiedla absolutnie nie. O wjeżdzaniu w d... już nie wspomnę.

    >
    > Koniec, kropka, więcej filozofii tu nie ma.

    Otóż troszkę filozofii w tym jest. Ty próbujesz dyskutowac nad wyrywkowymi
    przepisami prawa drogowymi za nic mając jego cel. A cel jest taki, żeby z dróg
    mogli bezkolizyjnie korzystać wszyscy ich użytkownicy. I bynajmniej nie
    przyczynia się do tego bezwzględne egzekwowanie pwar prze jakąś ich grupę.
    Jeżdzę po Ursynowie samochodem, rowerem, biegam i chodzę. Zapewniam cię że
    piesi stwarzają najmniejsze zagrożenie dla ruchu. Natomiast to co się dzieje
    na KEN w letnie weekendy to fajerwerk bezmysloności i chamstwa rowerzystów.


  • totempotem 13.04.05, 13:07
    " cel jest taki, żeby z dróg mogli bezkolizyjnie korzystać wszyscy ich
    użytkownicy"

    zgadza się, ale wszytkich obowiązują przepisy i gdyby się do nich stosowali, to
    ruch byłby bezkolizyjny.Gdyby pieszy nie pchał się na ścieżkę tam gdzie mu nie
    wolno, to nie byłoby kolizji.Gdyby się tam pchał z zachowaniem ostrożności i
    przepisów (ustępował pierwszeństwa)to nie musiałby obawiać się pędzącego nawet
    rowerzysty...
    Nigdzie nie widziałam ograniczenia prędkości na ścieżkach rowerowych.
    --
    "grzeczne dziewczynki idą do nieba, niegrzeczne idą tam gdzie chcą"
  • silvio1970 13.04.05, 13:31
    > Nigdzie nie widziałam ograniczenia prędkości na ścieżkach rowerowych.

    prawo nie tylko nie tworzy rzeczywistosci ale rzadko kiedy nad nią nadąża.
    piszącym ustawę wiele rzeczy nie przychodzi do głowy, zresztą nie próbuja nawet
    wszystkiego przewidzieć. od tego są zasady ogólne, które precyzuja zamysł
    ustawodawcy. ściezki rowerowe to rzadkość w Polsce i nikomu nie przyszło do
    głowy, że w najbliższym sąsiedztwie ciągów dla pieszych będą urządzac sobie
    wyścigi rowerzyści.

    założywszy, że piesi bezwzględnie stosuja się do przepisów, to ograniczenie
    prędkości na obszarze zabudowanym też nie ma sensu. ale tak nie jest, i temu
    sluży przepis szczególowy, który ma minn. chronić tych bezmyslnych pieszych co
    to do wujka po drugiej stronie drogi idą przez drogę krajową. dla rowerzystów
    takich przepisów jeszcze nie stworzono, ale mozna stosowac zasady ogólne.
    czyli ostrożną jazdę diostosowaną do warunków.
  • totempotem 13.04.05, 13:36
    To juz jest Twoja interpretacja...a prawo jest prawem.
    Chyba raczej przyszło do głowy ustawodawcom, skoro w KD jest mowa o ścieżkach
    rowerowych i obowiązujących na nich zasadach....
    co ??? znowu nie doczytałeś ???

    --
    "grzeczne dziewczynki idą do nieba, niegrzeczne idą tam gdzie chcą"
  • silvio1970 13.04.05, 13:53
    totempotem napisała:

    > To juz jest Twoja interpretacja...a prawo jest prawem.

    mylisz się. prawo to tylko litera. w praktyce czyta się je na różne sposoby.
    nazywa się to wykładnią prawa. wykładnia gramatyczna, którą ty uważasz za
    jedyną ma zastosowanie wtedy gdy istnieje przepis odnoszący się do konkretnej
    systuacji. A to wbrew pozorom bardzo rzadka sytuacja. Taką wykładnię
    stosujesz np. gdy przepis mówi o ograniczeniu predkości na obszarze
    zabudowanym do 50km/h. Na podstawie wykładni gramatycznej, każdy kto tę
    prędkość przekroczył naruszył ten przepis. Ale nic więcej to nie znaczy! Nie
    znaczy to, że nie ma obowiązku ograniczenia predkości do np. 10 km/h gdy
    wymagają tego okoliczności (jedzie przed tobą facet kombajnem). Nie znaczy to,
    że jadąc z tą prędkością ma prawo przejechac naruszającego przepisy
    przechodnia. Może się też okazać, że w określonych systuacjach (np. ratowanie
    życia) usprawiedliwione będzie złamanie przepisu szczegółowego. Ale o tym
    ustawodawca nie będzie pisał, bo wtedy musiałby napisać 50 tomów a i tak nie
    wyczerpał by możliwych systuacji. Dlatego najcześciej czyta sie prawo poprzez
    cel, któremu słuzy, jego historyczną czy systemową interpretację. O jus cogens
    nie wspomnę.

    Po prostu ustawodowacom nie przyszła do głowy ułańska fantazaj ursynowskich
    rowerzystów.

  • totempotem 13.04.05, 16:02
    Wiesz co...jak będziesz pisał nie na temat to nie będę tego
    czytać...przynudzasz...
    skup się na prawach pieszych na ścieżce rowerowej...czy pęd do toalety
    spowodowany zjedzeniem czegoś nieświerzego na mieście, będzie Twoim zdaniem
    usprawiedliwionym wtargnięciem na sciezkę rowerową tam gdzie nie ma przejścia
    dla pieszych ?

    --
    "grzeczne dziewczynki idą do nieba, niegrzeczne idą tam gdzie chcą"
  • silvio1970 14.04.05, 08:51
    totempotem napisała:

    ...czy pęd do toalety
    > spowodowany zjedzeniem czegoś nieświerzego na mieście, będzie Twoim zdaniem
    > usprawiedliwionym wtargnięciem na sciezkę rowerową tam gdzie nie ma przejścia
    > dla pieszych ?

    jak najbardziej, wskazuje na to rozsądek. w kategoriach prawnych można to
    podciagnąć pod zagrożenie zdrowia.
  • totempotem 14.04.05, 09:41
    no tak...i kto to potem posprząta...

    --
    "grzeczne dziewczynki idą do nieba, niegrzeczne idą tam gdzie chcą"
  • totempotem 13.04.05, 13:24
    "Jeżdzę po Ursynowie samochodem, rowerem, biegam i chodzę."
    Jak będziesz sie tak stosował do KD jak teraz piszesz, to jeszcze trochę i
    będziesz tylko jeździł...na wózku...wtedy wszędzie bedziesz sobie mógł zgodnie
    z prawem wjeżdżać, nawet na KEN w godzinach szczytu...


    --
    "grzeczne dziewczynki idą do nieba, niegrzeczne idą tam gdzie chcą"
  • silvio1970 13.04.05, 13:38
    totempotem napisała:

    >wtedy wszędzie bedziesz sobie mógł zgodnie
    > z prawem wjeżdżać, nawet na KEN w godzinach szczytu...

    a to doskonały przykład na stosowanie prawa. gdyby tak wszyscy bezwględnie
    egzekwowali prawo pierwszeństwa, to pewnie przez godzinę nie wjechałbym na
    KEN. Podobnie wielu kierowców w wielu miejscach nigdy nie mogło by skręcić w
    lewo. Myślisz, że to dobrze by się przyczyniło do ogólnej bezkolizyjności
    ruchu?

    w tym tez kontekscie nie bardzo rozumiem oburzenie wielu na to, że dzieci
    sąsiadów od 6 rano biegają po swoim mieszkaniu. mają prawo.
  • totempotem 13.04.05, 13:45
    mają prawo...kto powiedział, że nie ? i nikt nie ma prawa zwrócić rodzicom
    uwagi...ale pożlić się można...dziecko moich sasiadów ostatnio ćwiczy padanie
    na podłogę, biegnie w ołowianych bucikach przez pół pokoju i bach...jak połamie
    sobie nogi to będe miała trochę spokoju ...
    --
    "grzeczne dziewczynki idą do nieba, niegrzeczne idą tam gdzie chcą"
  • silvio1970 13.04.05, 13:55
    totempotem napisała:

    >biegnie w ołowianych bucikach przez pół pokoju i bach...

    raxczej to ty cierpisz na nadwrażliwość słuchową. zapewniam cię, dzieci nie
    stosują ołowianych bucików
  • totempotem 13.04.05, 16:04
    z tego co wiem, to małe dzieci muszą ze względów zdrowotnych po domu czasami
    chodzić w takich bucikach na plastikowej podeszwie,usztywnionych w
    kostce...nadwrażliwości słuchowej raczej nie mam, bo nie tylko ja tak odczuwam
    takie bieganie
    --
    "grzeczne dziewczynki idą do nieba, niegrzeczne idą tam gdzie chcą"
  • totempotem 13.04.05, 12:13
    Sylvio
    Irytujący jesteś z tym swoim argumentowaniem i do pewnego momentu byłam w
    stanie to tolerować ale w tej chwili stwierdzam, że ty jakiś conajmniej
    niemądry jesteś...jak już brak Ci argumentów to wymyślasz takie bzdury, że się
    w głowie nie mieści...KTO !!! Ci tutaj napisał o polowaniu na pieszych na
    sciezkach rowerowych ???
    Nadinterpretujesz słowa i robisz z igły widły...
    Piszemy tutaj o głupiutkim pieszym, który pcha się nagle na ścieżkę rowerową a
    potem ma pretensje do rowerzysty, że tamten go strofuje albo na niego
    najechał...
    Na ścieżce rowerowej pieszy NIE MA pierwszeństwa, ma obowiązek ustapić
    rowerzyście...na dobrą sprawę jak dla mnie, skoro już przepisy drogowe
    przerzucamy na ściezki rowerowe, to pieszy idący po ścieżce powinien poruszać
    się jej lewą stroną a jak widzi rower jadący z naprzeciwka to powinien zejść ze
    scieżki...

    Irytujące w Twoim sposobie wypowiedzi jest powtarzanie wkoło tego samego...już
    ustaliliśmy, że są miejsca na ściezce, na których pieszy ma pierwszeństwo a
    rowerzysta powinien zbliżając sie do nich zachować ostrozność... tam gdzie są
    pasy pieszy ma pierwszeństwo, ale tam gdzie drogi się przecinają a pasów nie ma
    już NIE i włażąc tam musi liczyć się z ustapieniem pierwszeństwa rowerzyście...

    Zamiast biegać po ścieżkach rowerowych przenieś się może na jezdnię...kodeks
    drogowy Ci na to zezwala tam gdzie nie ma chodnika...

    "> ok, nie jestem ekspertem prawa drogowego"
    rzeczywiście to chyba jedyny punkt, w którym się z Tobą całkowicie
    zgadzam,...popis umiejętności już dałes...ile zapłaciłeś za prawo jazdy i za
    którym razem który egzamin zdałeś ???


    "Dziwnie jestem > pewnien, że w razie wypadku dostaliby mandat za edostosowanie
    prędkości do > warunków jazdy."
    I tu się bardzo mylisz...czym innym jest rozjechanie pieszego na pasach, nawet
    jeżeli nagle wtargnął, wtedy rzeczywiście może mieć kierowca problem...ale przy
    nagłym wtargnięciu pieszego na jezdnię, gdzie nie ma przejścia dla pieszych to
    już inna bajka...wszystko zależy od okoliczności i czy kierujący pojazdem miał
    możliwość oceny, że pieszy to zrobi...kierowca ma obowiązek zrobić wszystko aby
    uniknąc wypadku i nie może stawać dęba na środku drogi (gdzie nie ma pasów,
    zebyś się znowu nie doczepił) powodując tym zagrożenie dla jadących za nim,
    tylko dlatego, że jakaś babka stoi przy krawężniku i może wejdzie a może nie...

    --
    "grzeczne dziewczynki idą do nieba, niegrzeczne idą tam gdzie chcą"
  • silvio1970 13.04.05, 12:37
    > Piszemy tutaj o głupiutkim pieszym, który pcha się nagle na ścieżkę rowerową
    a
    > potem ma pretensje do rowerzysty, że tamten go strofuje albo na niego
    > najechał...

    nie, piszemy tu o Ursynowie, gdzie mieszka 200 tys ludzi, w znakomitej
    większości pieszych. I różne mogą byc powody "wtargnięcia" pieszego na ścieżke
    rowerową, nie tylko jego głupota. natomiast interpretacja prawa polegająca na
    tym, iż robię coś bo mam do tego prawo czy pierwszeńtwo jest bardzo
    ograniczona. Równie dobrze możesz zimą jechać 90 km/h po oblodzonej drodze.
    jeśli ci się uda, to znaczy że miałaś (i inni użytkownicy dróg) szczęście.
    jeśli nie, to znaczy że nie dostosowałaś się do warunków jazdy.


    > Na ścieżce rowerowej pieszy NIE MA pierwszeństwa, ma obowiązek ustapić
    > rowerzyście...

    nigdzie nie napisałem, że jest inaczej. natomiast w praktyce ścieżka przy KEN
    jest zbyt kolizyjna by rowerzyści mogli pędzić po niej 45 km/h. a niestety to
    robią, lub robic usiłują. Jako stały uzytkownik traktów wzdłuż KEN-u (zarówno
    samochodowych, rowerowych jak i pieszych) stwierdzam, iż piesi stwarzają
    zdecydowanie najmniejsze zagrożenie, szczególnie w punktach kolizyjnych.
    Oczywiście klasyfikacja układa się wg barbarzyńskiej zasady: kto większy, ten
    pierwszy.

    Jestem jak najabardziej za przestrzeganiem prawa. Dobrze przy tym jednak
    rozumieć czym jest jego litera a czym duch. Główną ideą prawa drogowego jest
    zapewnienie bezkolizyjnego użytkowania dróg przez różnych ich uczestników. A
    stosowanie zasady: zaraz ci w d... wjadę nijak sie w to wpisuje. To jest zwykłe
    nadużycie prawa. Prezydent tez ma prawo wetować wszystkie ustawy, ale czyni to
    wyjątkowo.

    Jeszcze raz powtarzam: przejeżdżając przez środek 200tys osiedla rowerzyści
    muszą na ścieżce zachować szczególna ostrożność a nie obdzwaniać wszystkich
    którzy jeszcze nie zdążyli ujść przed ich kołami. Tego wymaga tez zwykła
    kultura.
  • totempotem 13.04.05, 13:03
    Powiem krótko...WON ze ścieżek rowerowych na chodniki...

    nie łaź po ścieżkach to nikt Ci w tyłek nie wjedzie a jak się tam pchasz to
    licz się z taką konsekwencją i nie miej pretensji
    --
    "grzeczne dziewczynki idą do nieba, niegrzeczne idą tam gdzie chcą"
  • Gość: rowerzysta IP: *.acn.waw.pl 13.04.05, 13:11
    > > Na ścieżce rowerowej pieszy NIE MA pierwszeństwa, ma obowiązek ustapić
    > > rowerzyście...
    > nigdzie nie napisałem, że jest inaczej.

    No jak to? A kto bredził o strefie zamieszkania na ursynowskich ścieżkach, jak
    nie silvio? Cytuję:
    "Art 11.4 stanowi stanowi, iz w strefie
    zamieszkania pieszy korzysta z całej szerokości drogi i ma pierwszeństwo przed
    pojazdem. Uchyla też minn. pierwszeństwo roweru na drodze rowerowej. tak się
    skłąda, że ściezki rowerowe na Ursynowie przebiagają wzdłuż osiedli
    mieskznaiowych, gęsto przecinając przy tym szlaki piesze, wjazdy osiedlowe,
    wyjścia do metra i przystanki autobusowe."

    >nie obdzwaniać wszystkich którzy jeszcze nie zdążyli ujść przed ich kołami.

    Weź ty PoRD w kąt ciepnij, bo i tak nic z tego nie rozumiesz. Zamiast tego może
    wymyśl po co minister transportu i gospodarki morskiej nakazuje by rower był
    wyposażony w dzwonek lub inny sygnał ostrzegawczy. Już wymyśliłeś?

    A jak nie chcesz być obdzwaniany, to won ze ścieżki.
  • silvio1970 13.04.05, 14:08
    Gość portalu: rowerzysta napisał(a):

    > > > Na ścieżce rowerowej pieszy NIE MA pierwszeństwa, ma obowiązek usta
    > pić
    > > > rowerzyście...
    > > nigdzie nie napisałem, że jest inaczej.
    >
    > No jak to? A kto bredził o strefie zamieszkania na ursynowskich ścieżkach, jak
    > nie silvio? Cytuję:
    > "Art 11.4 stanowi stanowi, iz w strefie
    > zamieszkania pieszy korzysta z całej szerokości drogi i ma pierwszeństwo przed
    > pojazdem. Uchyla też minn. pierwszeństwo roweru na drodze rowerowej. tak się
    > skłąda, że ściezki rowerowe na Ursynowie przebiagają wzdłuż osiedli
    > mieskznaiowych, gęsto przecinając przy tym szlaki piesze, wjazdy osiedlowe,
    > wyjścia do metra i przystanki autobusowe."

    zgadza się, w tych miejscach rowerzyści tracą swoje uprzywilejowanie, czy może
    masz inne zdanie? a tych miejsc jest wystarczająco dużo, by przestali
    traktowac swoją ścieżke eksterytorialnie.

    poza tym na drogach obowiązuje ogólna zasada dostosowania jazdy do
    okoliczności. nawet takich, które spowodowane są nieprzestrzeganiem przepisów
    przez innych użytkowników dróg. czy może należysz do tych co do końca jadą na
    czołówke z samochodem wyprzedzającym "na trzeciego", w końcu to twój pas.


    > Weź ty PoRD w kąt ciepnij, bo i tak nic z tego nie rozumiesz. Zamiast tego
    może
    > wymyśl po co minister transportu i gospodarki morskiej nakazuje by rower był
    > wyposażony w dzwonek lub inny sygnał ostrzegawczy. Już wymyśliłeś?

    Z pewnością po to, żeby sobie jaja robić podjeżdzając cichutko pod pieszego a
    potem go straszyć. To takie śmieszne, w końcu mamy rację. Naprawdę rzadka
    jest sytuacja, w której zwykłe ominięcie jest prostszym i szybszym załatwieniem
    sprawy.

    > A jak nie chcesz być obdzwaniany, to won ze ścieżki.

    na pewno nie między Płaskowicką a Belgradzką. Możesz mnie w tyłek cmoknąć.
  • Gość: rowerzysta IP: *.acn.waw.pl 13.04.05, 14:41
    > > > > Na ścieżce rowerowej pieszy NIE MA pierwszeństwa, ma obowiąze
    > k usta
    > > pić
    > > > > rowerzyście...
    > > > nigdzie nie napisałem, że jest inaczej.
    > >
    > > No jak to? A kto bredził o strefie zamieszkania na ursynowskich ścieżkach
    > , jak
    > > nie silvio? Cytuję:
    > > "Art 11.4 stanowi stanowi, iz w strefie
    > > zamieszkania pieszy korzysta z całej szerokości drogi i ma pierwszeństwo
    > przed
    > > pojazdem. Uchyla też minn. pierwszeństwo roweru na drodze rowerowej. tak
    > się
    > > skłąda, że ściezki rowerowe na Ursynowie przebiagają wzdłuż osiedli
    > > mieskznaiowych, gęsto przecinając przy tym szlaki piesze, wjazdy osiedlow
    > e,
    > > wyjścia do metra i przystanki autobusowe."
    >
    > zgadza się, w tych miejscach rowerzyści tracą swoje uprzywilejowanie,

    A pisałeś, że nie pisałeś, że pieszy nie ma pierszeństwa na ścieżce. Zdecyduj się...
    I jak już zdecydujesz, to pokaż te strefy zamieszkania na ursynowskich
    ścieżkach. Bo czekam, czekam, aż wskażesz, a ty nic.

    > > wymyśl po co minister transportu i gospodarki morskiej nakazuje by rower
    > był
    > > wyposażony w dzwonek lub inny sygnał ostrzegawczy. Już wymyśliłeś?
    >
    > Z pewnością po to, żeby sobie jaja robić podjeżdzając cichutko pod pieszego a
    > potem go straszyć.


    Zapewne... Ale myśl dalej.

    > > A jak nie chcesz być obdzwaniany, to won ze ścieżki.
    > na pewno nie między Płaskowicką a Belgradzką. Możesz mnie w tyłek cmoknąć.

    Dopóki nie zapoznasz się i nie zrozumiesz PoRD to nadal będziesz pisał takie
    brednie. Pomyśl o tym.
    Mogę zadzwonić po policję i poprosić o wlepienie łazęgom mandatów za
    nieprzestrzeganie obowiązku korzystania z chodnika i łażenie po ścieżce.
  • silvio1970 13.04.05, 15:16
    > A pisałeś, że nie pisałeś, że pieszy nie ma pierszeństwa na ścieżce.

    Może nie dyskutujmy nad tym czego nie pisałem, bo powazni ludzie rozmawiają
    jedynie o faktach. A napisałem tylko tyle, że

    pieszy ma pierwszeństwo na ścieżce, GDY przecina się ona z chodnikiem, wyjsciem
    z metra, przystankiem autobusowym, bądź strefą zamieszkania. Równiez GDY
    ściezka stanowi droge dla rowerów i pieszych rowerzysta musi ustapić pieszemu.
    W pozostałych przypadkach ma on pierwszeństwo na drodze rowerowej, co jednak
    absolutnie nie zwalnia go z obowiązku zachowania należytej, a ze względu na
    położenie ścieżki szczególnej ostrozności. Tyle prawo.

    Logika i kultura podpowiadają, że pieszego łatwiej jest ominąć niż wdawać się z
    nim w dyskusje (utrudnijąc tym samym ruch pozostałym uczestnikom). Przypadki
    samobójczych wtargnięć pieszych na ścieżki należą do rzadkości. Szalone rajdy
    rowerzystów- Nie.

    > I jak już zdecydujesz, to pokaż te strefy zamieszkania na ursynowskich
    > ścieżkach. Bo czekam, czekam, aż wskażesz, a ty nic.

    Daj mi czas, nie jestem teraz w Warszawie. Poza tym pozostałych przypadków
    likwidujacych uprzywilejowanie rowerzystów jest wystarczająco dużo, by
    przestali oni uważać ścieżkę za tor wyścigowy.
  • Gość: rowerzysta IP: *.acn.waw.pl 13.04.05, 15:38
    > Logika i kultura podpowiadają, że pieszego łatwiej jest ominąć niż wdawać się z
    > nim w dyskusje

    Na forum?!
  • totempotem 13.04.05, 16:14
    "A napisałem tylko tyle, że
    >
    > pieszy ma pierwszeństwo na ścieżce, GDY przecina się ona z chodnikiem,
    wyjsciem
    >
    > z metra, przystankiem autobusowym, bądź strefą zamieszkania"

    nieprawda, przeczytaj kodeks drogowy...tam gdzie są pasy...
    możesz podać artykuł KD gdzie jest ta wzmianka o przecinaniu się z chodnikiem,
    przystankach itp ?

    "> W pozostałych przypadkach ma on pierwszeństwo na drodze rowerowej, co jednak
    > absolutnie nie zwalnia go z obowiązku zachowania należytej, a ze względu na
    > położenie ścieżki szczególnej ostrozności. Tyle prawo. "

    jeżeli dojdzie do "wjechania w tyłek" to nie będzie to wina rowerzyty tylko
    pieszego, bo łazi tam gdzie łazić nie powinien...
    "
    --
    "grzeczne dziewczynki idą do nieba, niegrzeczne idą tam gdzie chcą"
  • Gość: r IP: *.acn.waw.pl 13.04.05, 16:40
  • Gość: rowerzysta IP: *.acn.waw.pl 13.04.05, 16:44
    > możesz podać artykuł KD gdzie jest ta wzmianka o przecinaniu się z chodnikiem,
    > przystankach itp ?

    Silvio ma najwyraźniej PoRD w pogardzie albo po prostu czyta, czyta, ale nie
    potrafi go zrozumieć. Mam propozycję, żeby wyłączyć się z tej dyskusji
    przynajmniej na jakiś czas (np. do momentu, kiedy to silvio poda, w których
    miejscach na ursynowskich ścieżkach panuje strefa zamieszkania) i dać mu więcej
    czasu na zgłębianie przepisów. Bo szarpie się biedak na forum i czasu na
    zapoznanie się z przepisami nie ma.
  • totempotem 13.04.05, 17:01
    Gość portalu: rowerzysta napisał(a):

    > > możesz podać artykuł KD gdzie jest ta wzmianka o przecinaniu się z chodni
    > kiem,
    > > przystankach itp ?
    >
    > Silvio ma najwyraźniej PoRD w pogardzie albo po prostu czyta, czyta, ale nie
    > potrafi go zrozumieć. Mam propozycję, żeby wyłączyć się z tej dyskusji
    > przynajmniej na jakiś czas (np. do momentu, kiedy to silvio poda, w których
    > miejscach na ursynowskich ścieżkach panuje strefa zamieszkania) i dać mu
    więcej
    > czasu na zgłębianie przepisów. Bo szarpie się biedak na forum i czasu na
    > zapoznanie się z przepisami nie ma.


    TAK TAK, NA DOLE ZACZĄŁ JUZ SWOJE GIERKI :)
    JUŻ ZACZYNA SIĘ ZABAWA W "NIEDOJRZAŁOŚĆ EMOCJONALNĄ"

    CZY KODEKS DROGOWY DA SIE OD TYŁU CZYTAĆ ? :)

    --
    "grzeczne dziewczynki idą do nieba, niegrzeczne idą tam gdzie chcą"
  • silvio1970 14.04.05, 09:34
    Gość portalu: rowerzysta napisał(a):


    > Silvio ma najwyraźniej PoRD w pogardzie albo po prostu czyta, czyta, ale nie
    > potrafi go zrozumieć. Mam propozycję, żeby wyłączyć się z tej dyskusji
    > przynajmniej na jakiś czas (np. do momentu, kiedy to silvio poda, w których
    > miejscach na ursynowskich ścieżkach panuje strefa zamieszkania) i dać mu
    więcej
    > czasu na zgłębianie przepisów. Bo szarpie się biedak na forum i czasu na
    > zapoznanie się z przepisami nie ma.

    Absoulutnie nie mam w pogardzie prawa drogowego, tylko w odróznieniu od ciebie
    staram się je czytać całościowo nie czepiając się wyrywkowych przepisów.
    Zrozum , że nawet jesli w większosći przypadków na jezdni czy drodze rowerowej
    uprzywilejowany jest pojazd, to absolutnie nie zwalnia to prowadzących z
    zachowania ostrozności, a w okolicznosciach szczególnych (pogoda, warunki
    naturalne, wzmożony ruch)- szczególnej ostrożności. Tym bardziej nie daje im
    to prawa to zachowań agresywnych dodatkowo utrudniających ruch na drodze.

    Ponadto mając na uwagę fakt, że pieszy jest szczególnym uczestnikiem ruchu
    drogowego, kodeks drogowy ( i nie tylko) daje mu szczególną ochronę. A
    szczególność ta kolego wynika z dwóch rzeczy. Po pierwsze kolizja z udziałem
    pieszego wiąże sie potencjalnym ubytkiem na jego zdrowiu, i tu wchodza nie
    tylko przepisy prawa drogowego ale i k.k czy k.c. Po drugie: pieszy, w
    odróżnieniu od prowadzącego pojazd, co do zasady nie jest uczestnikiem ruchu
    drogowego. Staje sie nim dopiero w określonych okolicznościach, których nie
    zawsze musi byc świadom. Ty zaś wyjeżdżając rowerem na miasto, od razu stajesz
    się podmiotem prawa drogowego.

    W praktyce wyglada to mniej więcej tak: jesli wjedzieswz mi w d... na ścieżce
    rowerowej w wyniku czego doznam np. złamania kości ogonowej to sprawa będzie
    najparawdopodobniej wyglądała tak. Ja dostanę mandat za przebywania na drodze
    rowerowej w miejscu niezdozwolnym, ty zaś mandat za niezachowanie ostrożnosci
    (i prosze nie próbuj ludziom wciskac ciemnoty że byłoby inaczej). Potem
    skaładam pozew cywilny, w którym żądam zadośćuczynienia za doznany uszczerbek
    na zdrowiu oraz straty związane z nimożnością wykonywania pracy zawodowej. W
    swoim orzeczeniu sąd, oprócz przepisów prawa drogowego z pewnością weźmie pod
    uwagę inne okoliczności, takie jak: pogoda, położenie i oznakowanie ścieżki,
    przyczyny dla których się na niej znalazłem oraz przedsięwziete przez strony
    zdarzenia środki ostrożniości. I wedle swojej oceny sytuacji pozew oddali bądź
    zasądzi jakąś kwotę w formie zadośczuczeniania lub nawiązki. Oczywiście gdybym
    w wyniku zdarzenai poniósł śmierć na pewno nie skończyłoby się to na mandacie.

    Dziwię się uporowi z jakim promujesz bezmyślną i chamską jazdę przez środek
    największego w Polsce osiedla. Przy okazji utwierdzając garstkę rowerowych
    przygłupów, że ta ściezka jedynie do nich należy.

  • totempotem 14.04.05, 09:51
    Mylisz się...brałam udział w wypadku...
    pijany rowerzysta jechał drogą, nie zachowywał się zgodnie z przepisami (jechał
    pod prąd)i wjechał na samochód...zginął, nie na miejscu ale na drugi dzień...
    nie było mandatu, nie było nawet pouczenia dla kierowcy, bo kierowca jechał
    zgodnie z dozwoloną na tej drodze prędkością i hamował w momencie gdy pijany
    rowerzysta wyjechał na srodek jezdni...
    sprawa została umorzona...
    dowiadywałam się jak by to było, gdyby miał ciężki uszczerbek na zdrowiu...nic
    by nie było, ponieważ znalazł się tam gdzie być nie powinien i nie ma prawa do
    żadnych roszczeń wobec kierowcy gdyż winy kierowcy nie stwierdzono.

    rowerzysta na drodze wobec samochodu osobowego tez nie ma szans i można to
    porównać do pieszego na ścieżce rowerowej kontra rower...
    pieszy znalazł się tam gdzie być nie powinien,a jezeli już jest to nie ma
    pierwszeństwa i to pieszy musi zachować ostrożność...gdyby dosżło do wypadku to
    rowerzysta może domagać się odszkodowania, bo winy rowerzyty nie stwierdzono...

    Po co od razu łamać Ci kość ogonową...mocny kop spychający Cię ze ścieżki
    dodatkowo wzmocniony pędem jazdy, spowoduje, że już następnym razem tam się nie
    znajdziesz ...

    --
    "grzeczne dziewczynki idą do nieba, niegrzeczne idą tam gdzie chcą"
  • silvio1970 14.04.05, 10:01
    totempotem napisała:


    > pod prąd)i wjechał na samochód...zginął, nie na miejscu ale na drugi dzień...
    > nie było mandatu, nie było nawet pouczenia dla kierowcy, bo kierowca jechał
    > zgodnie z dozwoloną na tej drodze prędkością i hamował w momencie gdy pijany
    > rowerzysta wyjechał na srodek jezdni...

    nie rób ludziom błota z mózgu. nietrzeźwość jest zawsze okolicznością
    obciążającą i jeśli inne okoliczności (droga hamowania) to potwierdzają wtedy
    bez problemu udowodnisz, że pijak wszedł, wjechał ci pod kołą.

    ja nie piszę o pijanych pieszych. piszę o moim trzeżwym dziecku, które
    wybiegnie mi na ścieżkę, o trzeżwej kobiecie, która przechodzie przez ścieżkę
    bo po jej drugiej stronie ma sklep, o gościu, który nie moze swobodnie biec
    chodnikiem bo jakaś kolumna rowerów własnie nim jedzie, albo zaparkował na nim
    jakiś samochód. bardzo trudni ci będzie udowodnić że zachowałas ostrozność.


    > Po co od razu łamać Ci kość ogonową...mocny kop spychający Cię ze ścieżki
    > dodatkowo wzmocniony pędem jazdy, spowoduje, że już następnym razem tam się
    >nie
    > znajdziesz ...

    spróbuj, a wtedy już nikt nie będzie sie chciał z toba bawić.
  • totempotem 14.04.05, 11:04
    "> nie rób ludziom błota z mózgu. nietrzeźwość jest zawsze okolicznością
    > obciążającą i jeśli inne okoliczności (droga hamowania) to potwierdzają wtedy
    > bez problemu udowodnisz, że pijak wszedł, wjechał ci pod kołą. "

    mylisz się znowu...nie jest to okoliczność obciążająca dla nietrzeźwego,
    ponieważ trzeźwy musi się gęsto tłumaczyć, dlaczego nie zauważył nietrzeźwości
    i nie przewidział, że nietrzeźwy wkroczy na jezdnię lub wjedzie pod koła na
    rowerze...
    to tylko w kolizji samochód z samochodem może być bez problemu ale też
    niekoniecznie, bo zanim Ci powiedzą, ze jesteś niewinny to Cię wypytają na 100
    sposóbów czy nie było oznak, ze ten drugi coś wypił
    --
    "grzeczne dziewczynki idą do nieba, niegrzeczne idą tam gdzie chcą"
  • silvio1970 14.04.05, 08:49
    totempotem napisała:


    > nieprawda, przeczytaj kodeks drogowy...tam gdzie są pasy...
    > możesz podać artykuł KD gdzie jest ta wzmianka o przecinaniu się z
    chodnikiem,
    > przystankach itp ?

    szczegółowo reguluje to Art 26.
  • totempotem 14.04.05, 11:00
    Mamy art 26
    punkt 3. Kierującemu pojazdem zabrania się:
    - wyprzedzania pojazdu na przejściu dla pieszych i bezpośrednio przed nim, z
    wyjątkiem przejścia, na którym ruch jest kierowany;

    - omijania pojazdu, który jechał w tym samym kierunku, lecz zatrzymał się w
    celu ustąpienia pierwszeństwa pieszemu;

    - jazdy wzdłuż po chodniku lub przejściu dla pieszych.

    Jeżeli kierującemu pojazdem zabrania się jazdy wzdłuż po chodniku
    i pojazdem jest rower (no bo jest)to jak w takim razie ma się do tego
    przepis

    art 33 punkt 6 Kierujący rowerem, korzystając z chodnika lub drogi dla
    pieszych, jest obowiązany jechać powoli, zachować szczególną ostrożność i
    ustępować miejsca pieszym.

    To sa dwa ze sobą sprzeczne artykuły...dlaczego ?
  • silvio1970 14.04.05, 11:22
    > To sa dwa ze sobą sprzeczne artykuły...dlaczego ?

    nie sa sprzeczne. Art 33 jest przepisem szczególnym, tzn uszczegóławiającym
    normy zawarte w przepsiach ogónych. norma ogólna jest taka, że pojazdy nie
    moga jeździć po chodnikach i przejscach dla pieszych. art. 33 pod pewnymi
    warunkami pozwala na to rowerom.

    jeszcze jedna uwaga ogólna na marginesie tej dyskusji. nie jest tak, że pieszy
    w ogóle nie ma prawa pojawić sie na ścieżce w miejscu nieoznakowanym. Ma jak
    najabrdziej obowiązek korzystania z drogi dla pieszych pod warunkiem, że jest
    mu nia po drodze, ale ma przy tym prawo zmiany kierunku i jeśli w pobliżu 100 m
    nie ma oznakowanego przejścia może z zachowaniem szczególnej ostrozności
    przejść w nieoznakowanym miejscu drogi rowerowej - Art 13.

    Tak więc kochany rowerzysto i jego zwolennicy, musicie się liczyć z obecnoscią
    pieszych niemal na każdym odcinku ścieżki KEN.
  • totempotem 14.04.05, 11:30
    Słuchaj Ty tłuku pancerny, ponieważ obraziłes mnie na innym wątku, przekręcając
    mojego nicka na totemciotem, to nie zamierzam się inaczej do Ciebie odnosić jak
    ZASRAŃCU...

    WIĘC SŁUCHAJ ZASRAŃCU...POCZYTAJ SOBIE DOKŁADNIE JAKA JEST RÓŻNICA MIĘDZY
    JEZDNIĄ, A DROGĄ DLA ROWERÓW, POCZYTAJ SOBIE CO TO JEST DROGA A POTEM WYSNUWAJ
    NA TEN PODSTAWIE JAKIES POKRĘTNE WNIOSKI...

    CZY ZDRADZISZ MI TAJEMNICĘ ILE ZAPŁACIŁEŚ ZA PRAWKO ?
    JAK KTOŚ KTO NIE UMIE CZYTAĆ KODEKSU I NIE ZNA PODSTAWOWYCH POJĘC MÓGŁ
    SAMODZIELNIE PRZEJŚĆ EGZAMIN
    --
    "grzeczne dziewczynki idą do nieba, niegrzeczne idą tam gdzie chcą"
  • silvio1970 14.04.05, 11:53
    totempotem napisała:

    > POCZYTAJ SOBIE DOKŁADNIE JAKA JEST RÓŻNICA MIĘDZY
    > JEZDNIĄ, A DROGĄ DLA ROWERÓW, POCZYTAJ SOBIE CO TO JEST DROGA A POTEM

    Niunia, nie rozpatrywałbym tego w kategoriach różnicy. Jezdnia jest częścią
    drogi po ktrej poruszają się pojazdy. W przypadku ściezki rowerowej to
    własciwie zbiezne pojęcia, bo własciwie nie am pobocza czy wyodrębnionych pasów
    ruchu.

    Aha, możesz nie wierzyć że kiedykolwiek widziałem rower (choć prawdopodobnie
    przejechałem na nim sporo więcej niż ty). Ale zapewniam cię, że rower JEST
    pojazdem.
  • totempotem 14.04.05, 12:00
    TO, ŻE ROWER JEST POJAZDEM JEST OCZYWISTE...
    A KTO I GDZIE NAPISAŁ, ŻE ROWER NIE JEST POJAZDEM ?
    BRAWO ZA ODKRYCIE...SZKODA, ŻE TAK PÓŹNO...

    OŚWIECĘ CIĘ BARDZIEJ...ŚCIEŻKA ROWEROWA JEST CZĘŚCIĄ DROGI, TAK JAK CZĘŚCIĄ
    DROGI JEST CHODNIK...


    --
    "grzeczne dziewczynki idą do nieba, niegrzeczne idą tam gdzie chcą"
  • totempotem 14.04.05, 12:03
    WIEC KONTYNUŁUJĄC WĄTEK RUCHU PIESZYCH PO ŚCIEŻCE,
    ZASRAŃCU
    TE ZASADY, KTÓRE PRZYTOCZYŁEŚ DO PORUSZANIA SIE PO J E Z D N I PRZEZ PIESZYCH,
    GDY W POBLIŻU 100 M NIE MA PRZEJŚCIA DLA PIESZYCH , NIE MAJĄ ZASTOSOWANIA DO
    Ś C I E Ż K I R O W E R O W E J
    --
    "grzeczne dziewczynki idą do nieba, niegrzeczne idą tam gdzie chcą"
  • totempotem 14.04.05, 12:10
    DODATKOWO JESZCZE ZASRAŃCU JAK JUŻ CZYTASZ I PRZYTACZASZ PRZEPISY, TO RÓB TO
    DOKŁADNIE, PONIEWAŻ (JUŻ POMIJAJĄC, ŻE ŚCIEŻKI TO NIE DOTYCZY)
    POWOŁANY PRZEZ CIEBIE ARTYKUŁ MA JESZCZE JEDEN PUNKT, KTÓRY ODNOSI SIE DO TEGO
    CO PRZYTOCZYŁEŚ...

    CZYTAJ UWAŻNIEJ I NAJLEPIEJ SYLABAMI MOŻE WTEDY DOTRZE...

    ART 13

    2. Przechodzenie przez jezdnię poza przejściem dla pieszych jest dozwolone, gdy
    odległość od przejścia przekracza 100 m. Jeżeli jednak skrzyżowanie znajduje
    się w odległości mniejszej niż 100 m od wyznaczonego przejścia, przechodzenie
    jest dozwolone również na tym skrzyżowaniu.

    3. Przechodzenie przez jezdnię poza przejściem dla pieszych, o którym mowa w
    ust. 2, jest dozwolone tylko pod warunkiem, że nie spowoduje zagrożenia
    bezpieczeństwa ruchu lub utrudnienia ruchu pojazdów. Pieszy jest obowiązany
    ustąpić pierwszeństwa pojazdom i do przeciwległej krawędzi jezdni iść drogą
    najkrótszą, prostopadle do osi jezdni.


    --
    "grzeczne dziewczynki idą do nieba, niegrzeczne idą tam gdzie chcą"
  • silvio1970 14.04.05, 12:14
    totempotem napisała:

    > DODATKOWO JESZCZE ZASRAŃCU JAK JUŻ CZYTASZ I PRZYTACZASZ PRZEPISY, TO RÓB TO
    > DOKŁADNIE, PONIEWAŻ (JUŻ POMIJAJĄC, ŻE ŚCIEŻKI TO NIE DOTYCZY)
    > POWOŁANY PRZEZ CIEBIE ARTYKUŁ MA JESZCZE JEDEN PUNKT, KTÓRY ODNOSI SIE DO
    TEGO
    > CO PRZYTOCZYŁEŚ...


    Który nic nie wnosi. Nigdzie nie napisałem że pieszy ma prawo rzucac sie pod
    pojazdy. Ma prawo przechodzić i prawo racjonalnie oczekiwac, że nikt nie
    będzie echał przez środek miasta 150 km/h samochodem czy 45 km/h rowerem.
  • totempotem 14.04.05, 11:39
    > nie sa sprzeczne. Art 33 jest przepisem szczególnym, tzn uszczegóławiającym
    > normy zawarte w przepsiach ogónych. norma ogólna jest taka, że pojazdy nie
    > moga jeździć po chodnikach i przejscach dla pieszych. art. 33 pod pewnymi
    > warunkami pozwala na to rowerom.

    GUZIK PRAWDA ZASRAŃCU...
    JEŻELI ROWER JEDZIE JEZDNIĄ TO OBOWIĄZUJĄ GO TAKIE PRZEPISY JAKIE OBOWIĄZUJĄ
    SAMOCHÓD NA JEZDNI....NIE MA ODDZIELNYCH PRZEPISÓW REGULUJĄCYCH RUCH NA ŚCIEŻCE
    ROWEROWEJ

    WEŹMY SOBIE TEN POWOŁANY PRZEZ CIEBIE ART 26 PUNKT
    6. Kierujący pojazdem jest obowiązany zachować szczególną ostrożność przy
    przejeżdżaniu obok oznaczonego przystanku tramwajowego nieznajdującego się przy
    chodniku. Jeżeli przystanek nie jest wyposażony w wysepkę dla pasażerów, a na
    przystanek wjeżdża tramwaj lub stoi na nim, kierujący jest obowiązany zatrzymać
    pojazd w takim miejscu i na taki czas, aby zapewnić pieszemu swobodne dojście
    do tramwaju lub na chodnik. Przepisy te stosuje się odpowiednio przy ruchu
    innych pojazdów komunikacji publicznej.

    - nie spotkałam się ze ścieżką rowerową, która biegnie pomiędzy jezdnią a
    chodnikiem, na wysokości przystanku autobusowego,ściezka biegnie za
    przystankiem i w miejscu gdzie łaczy się z innym chodnikiem są pasy, a Ty się
    spotkałeś ?

    MAMY ARTYKUŁ 13
    7. Jeżeli wysepka dla pasażerów na przystanku komunikacji publicznej łączy się
    z przejściem dla pieszych, przechodzenie do i z przystanku jest dozwolone tylko
    po tym przejściu.
    ZASTOSUJ SOEBIE SWOJĄ ANALOGFIĘ DO ŚCIEŻKI ROWEROWEJ ZA PRZYSTANKIEM...





    --
    "grzeczne dziewczynki idą do nieba, niegrzeczne idą tam gdzie chcą"
  • silvio1970 14.04.05, 11:49
    totempotem napisała:

    > GUZIK PRAWDA ZASRAŃCU...
    > JEŻELI ROWER JEDZIE JEZDNIĄ TO OBOWIĄZUJĄ GO TAKIE PRZEPISY JAKIE OBOWIĄZUJĄ
    > SAMOCHÓD NA JEZDNI....NIE MA ODDZIELNYCH PRZEPISÓW REGULUJĄCYCH RUCH NA
    >ŚCIEŻCE
    > ROWEROWEJ

    Z cyklu prawo dla (bardzo) opornych.

    ZASADA: Jeśli jakiejś kwestii nie reguluja przepsy szczegółowe, zastosowanie
    mają normy ogólne ).

    PRZYKŁAD: ustawodawca uznał za właściwe zdefiniowanie podstawowych zasad
    uzytkowania ściezki rowerowej, minn. po to żeby umocować uprzywilejowanie
    pojazdów rowerowych. natomiast pozostałe regulacje sa identyczne, tak samo
    obowiązuje ruch prawostronny, takie same są zasady włączania się do ruchu,
    wyprzedzania, wymijania.
  • totempotem 14.04.05, 12:44
    NO WIĘC GŁĄBKU WRACAMY DO PUNKTU WYJŚCIA...

    PIESZY MOŻE SOBIE WEJŚĆ POD WARUNKIEM, ŻE USTĄPI PIERWSZEŃSTWA...

    AMERYKI NIE ODKRYŁEŚ A NIE PRZYTACZAJĄC TEGO PUNKTU WPROWADZASZ W BŁĄD
    SUGERUJĄC, ŻE PIESZY MOŻE SIĘ POJAWIĆ NA ŚCIEŻCE BEZWARUNKOWO MAJĄC DO TEGO
    PRAWO ZAWSZE I WSZĘDZIE...Z OPISU, KTÓRY DAŁEŚ POD PRZYTOCZONYM PUNKTEM WYNIKA,
    ZE WRĘCZ MA TAM PIERWSZEŃSTWO...




    --
    "grzeczne dziewczynki idą do nieba, niegrzeczne idą tam gdzie chcą"
  • totempotem 13.04.05, 16:10
    "Z pewnością po to, żeby sobie jaja robić podjeżdzając cichutko pod pieszego a
    potem go straszyć. To takie śmieszne, w końcu mamy rację. Naprawdę rzadka
    jest sytuacja, w której zwykłe ominięcie jest prostszym i szybszym załatwieniem
    sprawy."

    Omijanie pieszego może być ryzykowne, bo jak go bedziesz objeżdżał to nie
    wiesz, czy mu w tyłek nie wjedziesz bo nagle sobie postanowi iść środkiem...
    a jak łazi po ścieżce, to niestey tak jakby szedł środkiem drogi...i co ???
    wtedy tez nie używasz klaksonu ?

    i wiesz, jestem bardzo ciekawa gdzie na Ursynowie biegnie scieżka przez strefę
    zamieszkania...ja się nie spotkałam z takim znakiem...może jeszcze nie
    dojechałam...

    "> poza tym na drogach obowiązuje ogólna zasada dostosowania jazdy do
    > okoliczności. nawet takich, które spowodowane są nieprzestrzeganiem przepisów
    > przez innych użytkowników dróg. czy może należysz do tych co do końca jadą na
    > czołówke z samochodem wyprzedzającym "na trzeciego", w końcu to twój pas."

    jeżeli unikając zderzenia zajedziesz komuś drogę to będzie Twoja wina, gdy
    stukniesz się z tym, któremu zajechałeś...


    --
    "grzeczne dziewczynki idą do nieba, niegrzeczne idą tam gdzie chcą"
  • totempotem 13.04.05, 13:20
    "> nie, piszemy tu o Ursynowie, gdzie mieszka 200 tys ludzi, w znakomitej
    > większości pieszych. I różne mogą byc powody "wtargnięcia" pieszego na ścieżke
    >
    > rowerową, nie tylko jego głupota. natomiast interpretacja prawa polegająca na
    > tym, iż robię coś bo mam do tego prawo czy pierwszeńtwo jest bardzo
    > ograniczona"

    nawet jeżeli wtargnięcie na ścieżkę b ędzie z powodu innego niż głupota, to nie
    można winić rowerzysty za wjechanie w tyłek w miejscu, gdzie pieszy nie ma
    prawa bezwarunkowo się tam pchać...
    Z tego co piszesz wynika, że jak jedziesz samochodem,swoim pasem ruchu i ktoś z
    sąsiedniego pasa zajeżdża Ci drogę to Twoja wina, bo nie dostosowałeś prędkości
    do panujących warunków ( ruch uliczny porównuję do ilości mieszkańców),
    powinieneś jechać wolniej, bo wtedy ten samochód, który Ci zajechał miałby
    miejsce żeby wjechać...nie zachowałes nalezytej ostrozności, Twoja wina...
    nie uważasz, że to jakas głupota ???

    "Równie dobrze możesz zimą jechać 90 km/h po oblodzonej drodze.
    > jeśli ci się uda, to znaczy że miałaś (i inni użytkownicy dróg) szczęście.
    > jeśli nie, to znaczy że nie dostosowałaś się do warunków jazdy. "

    Nie widzę związku z wtargnięciem pieszego na ścieżkę rowerową.
    Wróć do tematu.


    --
    "grzeczne dziewczynki idą do nieba, niegrzeczne idą tam gdzie chcą"
  • silvio1970 13.04.05, 14:23
    totempotem napisała:


    > nawet jeżeli wtargnięcie na ścieżkę b ędzie z powodu innego niż głupota, to
    >nie
    >
    > można winić rowerzysty za wjechanie w tyłek w miejscu, gdzie pieszy nie ma
    > prawa bezwarunkowo się tam pchać...

    własnie ci się staram wytłumaczyć, że akurat na ursynowskiej ścieżce rowerzysta
    musi się z tym liczyć. To, że konstytucja gwarantuje ci dostęp do bezpłatnej
    słuzby zdrowia nie znaczy przecież że masz abonament na zdrowie.


    > do panujących warunków ( ruch uliczny porównuję do ilości mieszkańców),
    > powinieneś jechać wolniej, bo wtedy ten samochód, który Ci zajechał miałby
    > miejsce żeby wjechać...nie zachowałes nalezytej ostrozności, Twoja wina...
    > nie uważasz, że to jakas głupota ???

    niezbyt udana analogia. nie wiem czy zauważyłaś że pieszy jest odmiennie
    traktowany od pojazdów zarówno w samym kodeksie jak i jego praktycznym
    stosowaniu. podpowiem ci dlaczego: jest mniej mobilny i nieco mniej odporny na
    kolizje z pojzadem. ludzie rzadko rzucają się świadomie pod pędzący samochód
    czy rower, na ogół spowodowane jest to ich złą oceną sytuacji. I przepisy
    mówiące o dostosowaniu jazdy do okoliczności mają na celu uniknięcie takich
    kolizji. A ignorowanie tysięcy Ursynowian, ich roztargnienia, słabości,
    nieznajomości terenu to arogancja.

    > Nie widzę związku z wtargnięciem pieszego na ścieżkę rowerową.
    > Wróć do tematu.

    Ano związek jest taki, że jadąc rowerem przez Saharę masz prawo racjonalnioe
    oczekiwac, że żaden człowiek ci na ścieżkę nie wejdzie. Jadąc wysocekolizyjną
    ściezką przez najwieksdze osiedle mieszkaniowe w Polsce musisz wziąść pod uwage
    możliwość pojawienia się na niej człowieka. i to nawet w miejscu niedozwolonym.
  • Gość: rowerzysta IP: *.acn.waw.pl 13.04.05, 14:47
    >pieszy (...) jest mniej mobilny i nieco mniej odporny na
    >kolizje z pojzadem

    Święta racja i dlatego w interesie pieszego jest przestrzegać PoRD, a więc
    trzymać się od ścieżek rowerowych z daleka, przechodzić przez nie rozglądając
    się wcześniej w lewo-prawo-lewo i traktować ścieżkę z co najmniej taką samą
    ostrożnością jak ruchliwą jezdnię. Bo postępując inaczej, w razie wypadku to ani
    z rowerzystą ani z policją wielkich szans nie ma.
  • silvio1970 13.04.05, 15:22
    Gość portalu: rowerzysta napisał(a):


    > Święta racja i dlatego w interesie pieszego jest przestrzegać PoRD, a więc
    > trzymać się od ścieżek rowerowych z daleka, przechodzić przez nie rozglądając
    > się wcześniej w lewo-prawo-lewo i traktować ścieżkę z co najmniej taką samą
    > ostrożnością jak ruchliwą jezdnię. Bo postępując inaczej, w razie wypadku to
    an
    > i
    > z rowerzystą ani z policją wielkich szans nie ma.

    zgadza się, ale zdarzają się przypadki roztargnienia, mniej lub bardziej
    uzasadnionego pośpiechu, nieznajomości terenu itp, itd, które ze względu na
    zaludnienie miejsca będą miały miejsce i ignorowanie tego faktu moznaby nazwać
    obrażaniem się na rzeczywistość gdyby w kategoriach prawa drogowego nie byłoby
    to niezachowaniem nalezytej ostrozności.
  • totempotem 13.04.05, 16:24
    Co z Ciebie jest za manipulant i krętacz !!!
    jak już odpowiadasz cytując coś, to łaskawie odnieś się do
    komentarza...WŁAŚCIWEGO KOMENTARZA...

    napisałeś:
    "Równie dobrze możesz zimą jechać 90 km/h po oblodzonej drodze.
    > jeśli ci się uda, to znaczy że miałaś (i inni użytkownicy dróg) szczęście.
    > jeśli nie, to znaczy że nie dostosowałaś się do warunków jazdy. "

    ja napisałam
    Nie widzę związku z wtargnięciem pieszego na ścieżkę rowerową.
    Wróć do tematu.


    a teraz perfidnie zmieniasz wytłumaczenie tego co ja napisałam (CZY MÓJ
    KOMENTARZ DOTYCZYŁ SAHARY ???!!!)

    JA NAPISAŁAM:
    > > Nie widzę związku z wtargnięciem pieszego na ścieżkę rowerową.
    > > Wróć do tematu.

    TY NAPISAŁEŚ:
    > Ano związek jest taki, że jadąc rowerem przez Saharę masz prawo racjonalnioe
    > oczekiwac, że żaden człowiek ci na ścieżkę nie wejdzie. Jadąc wysocekolizyjną
    > ściezką przez najwieksdze osiedle mieszkaniowe w Polsce musisz wziąść pod
    uwage
    >
    > możliwość pojawienia się na niej człowieka. i to nawet w miejscu niedozwolonym
    > .

    "akurat na ursynowskiej ścieżce rowerzysta
    >
    > musi się z tym liczyć."

    wCHODZĄC NA ŚCIEŻKĘ ROWEROWĄ W MIEJSCU NIE DOZWOLONYM PIESZY MUSI SIĘ LICZYĆ Z
    TYM, ZE BĘDZIE POTURBOWANY NA WŁASNE ŻYCZENIE I Z WŁASNEJ WINY...NIE Z WINY
    ROWERZYSTY I JEŻELI ROWERZYŚCIE SIĘ COŚ STANIE TO MA PRAWO DO
    ODSZKODOWANIA...OD PIESZEGO...

    "A ignorowanie tysięcy Ursynowian, ich roztargnienia, słabości,
    > nieznajomości terenu to arogancja."

    A CO MNIE OCHODZI ROZTARGNIENIE URSYNOWIAN ? ŚCIEZKI ROWEROWE SĄ OZNACZONE DOŚC
    CZYTELNIE ABY KAŻDY WIEDZIAŁ GDZIE ONA JEST ...
    I NIE MÓW MI, ŻE PIESZY NA JEZDNI MA ZAWSZE RACJĘ I CO TO WOGÓLE ZA BZDURY O
    SZCZEGÓLNYM TRAKTOWANIU PIESZYCH ?
    PIESZY TEZ MA OBOWIĄZEK STOSOWAĆ SIE DO PRZEPISÓW A NIE WŁAZIĆ NA JEZDNIĘ GDZIE
    MU SIĘ PODOBA...DYSKUSJA Z TOBĄ PRZYPOMINA TŁUMACZENIE GŁUCHEMU JAKIE DŹWIĘKI
    WYDAJE TRĄBKA...



    --
    "grzeczne dziewczynki idą do nieba, niegrzeczne idą tam gdzie chcą"
  • silvio1970 13.04.05, 16:27
    totempotem napisała:

    > wCHODZĄC NA ŚCIEŻKĘ ROWEROWĄ W MIEJSCU NIE DOZWOLONYM PIESZY MUSI SIĘ LICZYĆ
    Z
    > TYM, ZE BĘDZIE POTURBOWANY NA WŁASNE ŻYCZENIE I Z WŁASNEJ WINY

    czy znasz takie przypadki, pieszych ładujących się świadomie pod rower czy
    samochód? ja osobiscie nie, choć podobno bywali tacy. A ROWERZYSTA NA
    URSYNOWIE Z TAKIM NIEPRZYTOMNYM PIESZYM MUSI SIĘ LICZYĆ! TEGO WYMAGA
    OSTROŻNOŚĆ!
  • totempotem 13.04.05, 17:03
    BIEDACTWO...JAK ZAŻYWASZ PROSZECZKI TO NIE WYCHODŹ NA DWÓR...
    NIEPRZYTOMNY A CHODZI...TO CIEKAWE
    --
    "grzeczne dziewczynki idą do nieba, niegrzeczne idą tam gdzie chcą"
  • Gość: law IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.04.05, 00:55
    silvio,
    mimo duzej sympatii do ciebie, musze przyznac racje twoim interlokutorom - na
    sciezce rowerowej pierwszenstwo ma rower (wskazuje to znak pionowy). Oczywiscie
    na pasach musimy pieszemu ustapic!

    Co do sciezki wzdluz KEN (bo chyba o niej glownie mowimy) to odcinek Wawozowa -
    Przy Bazantarni i Przy Bazantarni - Belgradzka przecinany jest jakies 4 razy
    przez chodnik (i trzeba tam uwazac), ale sa tez tam dlugie odcinki, gdzie mozna
    szybciej pojechac a piesi maja chodnik obok.

    Odcinek Belgradzka - Plaskowickiej przecina co prawda chodniki (przy wejsciach
    do metra) ale od wejscia do stacji Natolin do Plaskowickiej jest super prosta,
    gdzie mozna te 40-50 km/h pojechac. Co do braku chodnika po tej stronie, to o
    ile nie ma tam znaku "pieszy/rower" to pierwszenstwo ma rowek (niestety!).
    Chodnik wroci tam po zakonczeniu budowy.

    Co do terenu zamieszkania (napis DROGA WEWNETRZNA lub obrazek ludzikow) to
    oczywiscie pieszy na tam BEZWZGLEDNE PIERWSZENSTWO, choc niektorzy domorosli
    kierowcy maluchow nagminnie wymuszaja pierwszenstwo (choc garby ich troche
    hamuja...)
  • totempotem 12.04.05, 14:00
    silvio1970 napisał:

    > > ale jeżeli biegasz po ścieżce rowerowej, bo obok nie ma chodnika, to już
    > musisz
    > > liczyć się z tym, że jak coś Ci tyłek pocharata to bedzie Twoja wina, bo
    > masz
    > > obowiązek ustąpić pierwszeństwa...
    >
    > totempotem, jeśli juz dogrzebałaś się do przepsiów k.d. to warto by jeszcze
    je
    > ze zrozumieniem przeczytać. Art 11.4 stanowi stanowi, iz w strefie
    > zamieszkania pieszy korzysta z całej szerokości drogi i ma pierwszeństwo
    przed
    > pojazdem. Uchyla też minn. pierwszeństwo roweru na drodze rowerowej. tak się
    > skłąda, że ściezki rowerowe na Ursynowie przebiagają wzdłuż osiedli
    > mieskznaiowych, gęsto przecinając przy tym szlaki piesze, wjazdy osiedlowe,
    > wyjścia do metra i przystanki autobusowe. Coś za coś. Można budowac
    specjalne
    > ścieżki wyścigowe gdzieś za miastem i przeganiać z nich pieszych. Ale jeśli
    > się chce mieć ścieżkę pod oknem, trzeba zaakceptowac związane z tym
    > ograniczenia. ale piesi równiez powinni szanować prawa rowerzystów,
    > szczególnie tam gdzie mają chodniki. troszkę zdrowego rozsądku i po
    problemie.
    >
    > ale w związku z powyższym, jesli ktoś wjedzie mi w tyłek na ursynowskiej
    drodze
    >
    > rowerowej, tym bardziej na odcinku bez oddzielnego chodnika dla pieszych
    > popełni wykroczenie.
    >
    > a na marginesie: kochani kierowcy na tzw. drogach osiedlowych musicie
    > cierpliwie czekać aż przejadę swoim wóżkiem, bo tu równiez mają zastosowanie
    > przepisy Art 11.4. jeszzce tylko wspomnę że nieuzasadnione użycie klaksonu w
    > strefie zamieszkania również jest wykroczeniem, a w obecności śpiacego
    dziecka
    > wyjątkowo nierozważne biorąc pod uwagę koszty lakierowania czy wymiany
    lusterek
    > .


    Silvio1970...jeśli juz "dogrzebałeś się do przepsiów k.d. to warto by jeszcze
    je
    ze zrozumieniem przeczytać" co to jest "sterfa zamieszkania":
    "strefa zamieszkania" - obszar obejmujący drogi publiczne lub inne drogi, na
    którym obowiązują szczególne zasady ruchu drogowego, a wjazdy i wyjazdy
    oznaczone są odpowiednimi znakami drogowymi;...

    czy wiesz już jak wyglada znak ?

    z tego co piszesz to cała Warszawa jest strefa zamieszkania i do całej Warszawy
    nie miałyby zastosowania te przepisy

    może doczytaj a potem się mądraluj...

    napisz gdzie biegasz to chętnie przejadę się po trasie Twoich biegów...
    --
    "grzeczne dziewczynki idą do nieba, niegrzeczne idą tam gdzie chcą"
  • Gość: Kabatka IP: *.chello.pl 13.04.05, 09:01
    Jestem zdecydowana przeciwniczką chodzenia po ścieżkach rowerowych, nawet jesli
    są one zaprojektowane w idiotyczny sposób ( bliżej domów a nie jezdni). Tym nie
    mniej mozna przejść 4 metry i chodzić po traktach przeznaczonych dla pieszych.
    Sama przecinajac ścieżki rowerowe zawsze(!) ustępuję miejsca rowerzystom - bo
    to ich terytorium!
    Jednak rowery na chodnikach - tam gdzie są ściezki- nie mają prawa się
    pojawiać. To miejsce, na którym piesi muszą czuć się bezpieczni. Nie tak dawno
    dziecko 5-6 letnie pędziło na rowerku po chodniku. Czy uważacie, że nie może
    zrobić krzywdy innym uzytkownikom? Może. Oczywiście nie zabije, ale może
    zniszczyć ubranie i zwyczajnie poturbować. A rodzice najczęściej tłumaczą, że
    to "tylko dziecko".
    Jako kierowcę irytują mnie zachowania niektórych rowerzystów na jezdni. Czasem
    przypominają samobójców lub ludzi bez wyobraxni ( choćby tacy, którzy jeżdżą z
    dzieckiem w koszyku).
    Rower to wspaniały "przyrząd" do rekreacji, ale korzystajmy z niego w sposób
    cywilizowany. Konfliktów będzie mniej.
  • Gość: ewa IP: *.chrobry.pl 13.04.05, 15:05
    ze sciezkami rowerowymi jest taki klopot, ze zawezaja chodnik -- na co nie
    pozwola piesi, albo zawezaja ulice -- co jest nie tylko trudne do wykonania, ale
    bez sensu bo samochody nie beda sie meiscic... a ja nie lubie jezdzic po ulicach

    za to w parkach sciezki rowerowe sa swietna sprawa!!!

    www.vst.com.pl
  • totempotem 13.04.05, 15:59
    eee tam, na Ursynowie nie ma ścieżek zawężających drastycznie chodnik a juz tym
    bardziej nie ma ich na ulicach...wogóle gdzieś w warszawie są takie ?
    --
    "grzeczne dziewczynki idą do nieba, niegrzeczne idą tam gdzie chcą"
  • silvio1970 13.04.05, 16:25
    > eee tam, na Ursynowie nie ma ścieżek zawężających drastycznie chodnik a juz
    tym
    > bardziej nie ma ich na ulicach...wogóle gdzieś w warszawie są takie ?

    wiesz totemcotem, moje dzieci też tak czasami mają. na wszystko nie. ale im
    to przechodzi po jakiś 5-10 minutach. u ciebie to trwa znacznie dłużej.
  • totempotem 13.04.05, 16:59
    NO TO OKAZUJE SIĘ, ŻE NIE TYLKO DZIECI PAPUGUJĄ SWOICH RODZICÓW ALE RODZICE
    RÓWNIEŻ MAJĄ TAKIE SKŁONNOŚCI...

    aLE ZNAM TE TWOJE METODY ZMYLENIA PRZECIWNIKA I NIE DAM SIĘ ZAPLATAĆ...SKUP SIĘ
    NA TEMACIE, ZAPOZNAJ Z KODEKSEM DROGOWYM A POTEM DOPIERO MĄDRALUJ, BO W RAZIE
    WYPADKU KODEKS DROGOWY JEST NAJWAŻNIEJSZY, POTEM DOPIERO ZACZYNA SIĘ GŁĘBSZA
    INTERPRETACJA...

    --
    "grzeczne dziewczynki idą do nieba, niegrzeczne idą tam gdzie chcą"
  • silvio1970 14.04.05, 09:02
    totempotem napisała:


    > NA TEMACIE, ZAPOZNAJ Z KODEKSEM DROGOWYM A POTEM DOPIERO MĄDRALUJ, BO W RAZIE
    > WYPADKU KODEKS DROGOWY JEST NAJWAŻNIEJSZY, POTEM DOPIERO ZACZYNA SIĘ GŁĘBSZA
    > INTERPRETACJA...

    I znowu się mylisz kiciu. Kodeks sam w sobie może się w razie wypadku przydac
    w charakterze podgłówka. Natomiast żeby zastosowac zawarte w nim przepisy
    trzeba na początku odtworzyć przebieg zdarzenia biorąc pod uwagę wszystkie
    okoliczności. Niekoniecznie te które tobie pasują. I uwierz mi, że jeśli
    pieszy dozna uszczerbku na zdrowiu w wyniku kolizji na ścieżce rowerowej- to
    policja będzie chciała się też dowiedzieć z jaką prędkością jechał rower, czy
    jest sprawny technicznie, czy prowadzący był trzeźwy.


    P.S. Wyłącz sobie capslocka - taki guziczek po lewej stronie kalawiatury, no
    tej deski z literakami- bo ślepia chce mi wyrwać.
  • totempotem 14.04.05, 11:16
    HA HA HA
    ciekawe jak określa prędkość...przyjedzie drogówka i będą mierzyć długość drogi
    hamowania...dobre...


    --
    "grzeczne dziewczynki idą do nieba, niegrzeczne idą tam gdzie chcą"
  • silvio1970 14.04.05, 11:24
    totempotem napisała:

    > HA HA HA
    > ciekawe jak określa prędkość...przyjedzie drogówka i będą mierzyć długość
    drogi
    >
    > hamowania...dobre...

    wystarczy, że złoży sprzeczne oświadczenia w tej sprawie. Ty, że wszedłem pod
    koła. Ja, że wchodząc na ścieżke nie widziałem na niej żadnego roweru. Wtedy
    trzeba będzie znaleźć świadków, i ewentualnie zmierzyć drogę hamowania.
    >
    >
  • totempotem 14.04.05, 11:44
    WIESZ CO ZASRAŃCU...MOZE TY OCHŁOŃ TROCHĘ, WEŹ PROSZECZKI, KTÓRE ZAWSZE
    BIERZESZ I PRZECZYTAJ JESZCZE RAZ TO CO NAPISAŁEŚ...NIE WIDZIAŁEŚ ROWERU TO
    TWÓJ PROBLEM, ROWER NIE PRZEMIESZCZA SIĘ Z PRĘDKOŚCIĄ ŚWIATŁA I NIE POJAWIA SIĘ
    NAGLE, A TO TY JESTEŚ ZOBLIGOWANY DO USTAPIENIA PIERWSZEŃSTWA I TAK MASZ GAŁAMI
    PATRZEĆ, ZEBY WIDZIEĆ...

    TAKIE GŁUPOTY WYPISUJESZ ZE RĘCE SOBIE PRZYDEPTUJĘ TAK MI OPADAJĄ...
    JAK BĘDZIE TA DROGA HAMOWANIA MIERZONA ?





    --
    "grzeczne dziewczynki idą do nieba, niegrzeczne idą tam gdzie chcą"
  • silvio1970 14.04.05, 11:57
    totempotem napisała:


    > TAKIE GŁUPOTY WYPISUJESZ ZE RĘCE SOBIE PRZYDEPTUJĘ TAK MI OPADAJĄ...
    > JAK BĘDZIE TA DROGA HAMOWANIA MIERZONA ?

    najlepiej jakby takim kółeczkiem, jeśli masz takie długie ręce to pewnie
    chetnie cię przyjmą, bo normalnie zbudowany człowiek, to schylac się nieco w
    tym celu musi.


  • totempotem 14.04.05, 12:06
    KÓŁECZKO TO TY SOBIE NA CZOLE LEPIEJ NARYSUJ...


    --
    "grzeczne dziewczynki idą do nieba, niegrzeczne idą tam gdzie chcą"
  • Gość: Jackaml IP: *.acn.waw.pl 14.04.05, 11:26
    Poczytałem sobie wymianę pogladów.
    Silvio niestety należy do tej kategorii naszych rodaków, dla których pomysł
    jakiegokolwiek ograniczeń o ile to dotyka ich osobiście to osobista obraza.
    Co innego inni, takich to trzeba trzymać krótko.
    Niestety ta powszechna dość postawa powoduje, że życie w Polsce nie jest tak
    przyjemne i łatwe jakby być mogło.
  • silvio1970 14.04.05, 11:36
    Gość portalu: Jackaml napisał(a):


    > Silvio niestety należy do tej kategorii naszych rodaków, dla których pomysł
    > jakiegokolwiek ograniczeń o ile to dotyka ich osobiście to osobista obraza.


    bardziej mnie dotyka próba nadużywania prawa lub czytania go w sposób
    wyrywkowy. Nigdzie nie neguję ogólnego uprzywilejowania rowerów na ściezce
    rowerowej. Podkreslam jedynie, że w bardzo wielu miejscach i na sporych
    docinkach ścieżki rowerowej KEN pieszy ma prawo się pojawić, i że zważywszy na
    zaludnienie Ursynowa, rowerzyści powinni zachować szczególna ostrozność a nie
    straszyć wjeżdzaniem w d... .

    > Co innego inni, takich to trzeba trzymać krótko.
    > Niestety ta powszechna dość postawa powoduje, że życie w Polsce nie jest tak
    > przyjemne i łatwe jakby być mogło.

    odwracasz kota ogonem. to rowerzysta i ty próbujecie wmówić reszcie
    Ursynowian, że ściezka rowerowa jest waszą prywatną, eksterytorialną
    własnością. nie jest. mam prawo iść po bułki przez ścieżkę i ty musisz się z
    tym liczyć bijąc kolejny rekord prędkości.


  • totempotem 14.04.05, 11:56
    NO TAK...KOLEJNA GŁUPOTA POWTARZANA JUŻ PO RAZ KOLEJNY...
    WG ZASRAŃCA MIESZKANIEC URSYNOWA JEST BARDZIEJ UPRZYWILEJOWANY BO JEST NA
    URSYNOWIE GĘSTE ZALUDNIENIE, A TAKI CZŁOWIEK ZNAJDUJĄCY SIĘ NAGLE NA ŚCIEŻCE W
    SRODKU LASU JUŻ NIE...
    TO SAMO PRAWO TEN SAM PRZEPIS W RÓZNY SPOSÓB OBOWIĄZUJE PIESZEGO NA URSYNOWIE...

    POSŁUCHAJ UWAZNIE CO CI POWIEM BO NIE BĘDĘ DRUGI RAZ POWTARZAĆ.

    GDYBY TAK BYŁO, TO NA ŚCIEZKACH ROWEROWYCH USTAWIONO BY ZNAKI JAKIEŚ SZCZEGÓLNE
    (TYPU STREFA ZAMIESZKANIA) PLUS OBOWIĄZKOWO RAZEM Z NIMI PRZEPIS MÓWIĄCY O
    TYM, ZE NA TAKIM TERENIE ZE WZGLĘDU NA GĘSTOŚC ZALUDNIENIA PIESZY MA
    PIERWSZEŃSTWO WEJŚCIA NA ŚCIEŻKĘ OT TAK SOBIE KIEDY CHCE I NIE MUSI ZWRACAĆ
    UWAGI NA ROWERY ( TAK JAK MA TO MIEJSCE W STREFIE ZAMIESZKANIA).
    PRAWO REGULUJE W JAKICH MIEJSCACH PIESZY MOŻE A ROWERZYSTA MA WYKAZAĆ SIĘ
    SZCZEGÓLNĄ OSTROŻNOŚCIĄ...I GUZIK MNIE OBCHODZI JAKAS ROZTRZEPANA LALA, KTÓRA
    BUJA W OBŁOKACH ALBO NIEODPOWIEDZIALNY RODZIC, KTÓRY SZWĘDA SIĘ Z DZIECKIEM W
    POBLIŻU ŚCIEŻKI...JAK CI SAMOCHÓD POTĄCI DZIECIAKA, BO NAGLE WTARGNIE NA
    JEZDNIĘ TO NIE MOŻESZ MIEĆ PRETENSJI DO KIEROWCY, ŻE NIE ZDĄRZYŁ WYHAMOWAĆ...ON
    WCALE NIE MUSI WTEDY JECHAĆ Z PRĘDKOŚCIĄ PONAD DOZWOLONĄ...TO TY BĘDZIESZ MIAŁ
    ZASRAŃCU SMRÓD PRZY TYŁKU ZA BRAK NALEŻYTEJ OPIEKI NAD DZIECKIEM I STWARZANIE
    ZAGROŻENIA NA DRODZE ( CHODIK JEST DROGĄ GDYBYŚ NIE WIEDZIAŁ)...CZY WIESZ ŻE
    TAKI NAGLE HAMUJĄCY SAMOCHÓD NA DRODZE MOŻE
    SPOWODOWAĆ POWAŻNY WYPADEK POWODUJĄCY ŚMIERĆ WIELU UCZESTNIKÓW DROGI A NIE
    TYLKO TWOEJEGO DZIECKA...

    ŚCIEŻKA ROWEROWA NIE JEST NICZYJĄ WŁASNOŚCIĄ I KAŻDY MA PRAWO Z NIEJ KORZYSTAĆ
    ALE W RAMACH OKREŚLONYCH PRZEPISÓW...KTO CI NAKŁADŁ DOP GŁOWY TAKICH
    PIERDÓŁ...MOŻE JA NIC NIE WIEM, ALE NP TRZEBA PŁACIĆ ZA WEJŚCIE NA ŚCIEŻKĘ
    ROWEROWĄ TAK JAK TRZEBA PŁĄCIĆ ZA PRZEJAZD AUTOSTRADĄ ???
    WIESZ COŚ ZASRAŃCU NA TEN TEMAT ?



    --
    "grzeczne dziewczynki idą do nieba, niegrzeczne idą tam gdzie chcą"
  • silvio1970 14.04.05, 12:08
    totempotem napisała:

    > NO TAK...KOLEJNA GŁUPOTA POWTARZANA JUŻ PO RAZ KOLEJNY...
    > WG ZASRAŃCA MIESZKANIEC URSYNOWA JEST BARDZIEJ UPRZYWILEJOWANY BO JEST NA
    > URSYNOWIE GĘSTE ZALUDNIENIE, A TAKI CZŁOWIEK ZNAJDUJĄCY SIĘ NAGLE NA ŚCIEŻCE
    W
    > SRODKU LASU JUŻ NIE...

    dochodząc okoliczności zawsze bierze się pod uwage to czego strony mogły
    RACJONALNIE OCZEKIWAĆ. Nie podejmuje się wyjaśnić tobie tego pojęcia.

    > TO SAMO PRAWO TEN SAM PRZEPIS W RÓZNY SPOSÓB OBOWIĄZUJE PIESZEGO NA
    >URSYNOWIE..

    Nie pieszego, tylko prowadzącego pojazd. Ma on obowiązek zachować ostroznośc,
    a w okreslonych przypadkach szcególną ostrozność, dostosowując prędkość do
    warunków jazdy. Przepis celowo nieprecyzyjny.


    > GDYBY TAK BYŁO, TO NA ŚCIEZKACH ROWEROWYCH USTAWIONO BY ZNAKI JAKIEŚ
    SZCZEGÓLNE

    Tak, a jak pada śnieg, również powinni stawiac znaki ostrzegawcze. Podobnie
    gdy mgła lub duże natęzenie ruchu.

    >PIESZY MA
    > PIERWSZEŃSTWO WEJŚCIA NA ŚCIEŻKĘ OT TAK SOBIE KIEDY CHCE I NIE MUSI ZWRACAĆ
    > UWAGI NA ROWERY

    Ma prawo wejścia na ścieżkę, w pewnych miejscach z prawem pierwszeństwa, i
    prwoadzący pojazd musi uzwględnić tę okolicznośc.

    I GUZIK MNIE OBCHODZI JAKAS ROZTRZEPANA LALA, KTÓRA
    > BUJA W OBŁOKACH ALBO NIEODPOWIEDZIALNY RODZIC, KTÓRY SZWĘDA SIĘ Z DZIECKIEM W
    > POBLIŻU ŚCIEŻKI...

    To chyba najlepiej pokazuje co lezy u podstaw twojego rozumowania. Mnie tam
    żal tych przejechanych ludzi. Jesli jeszcze mi podpowiez jak mam dojść do
    kościoła lub złobka nie szwendając się w pobliżu ścieżki rowerowej, to się
    zastosuję.

    > ŚCIEŻKA ROWEROWA NIE JEST NICZYJĄ WŁASNOŚCIĄ I KAŻDY MA PRAWO Z NIEJ
    >KORZYSTAĆ

    Ciesze się że to wreszcie zrozumiałaś.

    > WIESZ COŚ ZASRAŃCU NA TEN TEMAT ?

    Wiem, że wolałby sobie oczy wyłupić niż zobaczyć kogoś takiego jak ty.

  • totempotem 14.04.05, 12:29
    "jak mam dojść do
    > kościoła lub złobka nie szwendając się w pobliżu ścieżki rowerowej, to się
    > zastosuję."

    JA CI NIE BĘDE TŁUMACZYĆ JAK POWINIEN ZACHOWYWAĆ SIĘ RODZIĆ I JAK POSTĘPOWAĆ
    ABY NIE NARAŻAĆ DZIECKA NA NIEBEZPIECZEŃSTWO...JEŻELI JEST TO DLA CIEBIE ZA
    TRUDNE TO ZNACZY, ŻE ZA WCZEŚNIE ZOSTAŁES RODZICEM...CZY IDĄC WZDŁUŻ RUCHLIWEJ
    ULICY NIE TRZYMASZ DZIECKA ZA RĘKĘ ?

    PIESZY MUSI SIĘ NAUCZYĆ, ZE TAK JAK NIE WŁAZI SIĘ POD JADĄCE SAMOCHODY NA
    JEZDNI, TO NIE WŁAZI SIĘ TEŻ NA ŚCIEŻKI ROWEROWE POD JADĄCE PO NICH
    ROWERY...RÓŻNICA JEST TYLKO TAKA,ŻE INNE SĄ POJAZDY PRZEMIESZCZAJĄCE SIĘ PO OBU
    TYCH CZĘŚCIACH DROGI.

    "Nie pieszego, tylko prowadzącego pojazd. Ma on obowiązek zachować ostroznośc,
    > a w okreslonych przypadkach szcególną ostrozność, dostosowując prędkość do
    > warunków jazdy. Przepis celowo nieprecyzyjny."

    NA ZALUDNIONEJ MARSZAŁKOWSKIEJ OBOWIĄZUJĄ INNE ZASADY PRZESTRZEGANIA KD NIZ NA
    ULICY W PCIMIU DOLNYM, GDZIE PRZEMIESZCZA SIĘ JEDEN PIESZY NA GODZINĘ...CO TY
    ZA BREDBNIE OPOWIADASZ...CO MNIE OBCHODZI WIĘKSZA ILOŚC SAMOCHODÓW JADĄCYCH
    OBOK MNIE ALBO WIĘKSZA ILOŚC PIESZYCH IDĄCYCH PO CHODNIKU...W OBU PRZYPADKACH
    OBOWIĄZUJĄ MNIE TE SAME PRZEPISY KODEKSU DROGOWEGO...

    "Tak, a jak pada śnieg, również powinni stawiac znaki ostrzegawcze. Podobnie
    > gdy mgła lub duże natęzenie ruchu."

    CIESZĘ SIĘ, ŻE DOSTRZEGŁEŚ TĄ GŁUPOTĘ W SWOIM TOKU ROZUMOWANIA.

    "ŚCIEŻKA ROWEROWA NIE JEST NICZYJĄ WŁASNOŚCIĄ I KAŻDY MA PRAWO Z NIEJ
    > >KORZYSTAĆ >
    > Ciesze się że to wreszcie zrozumiałaś."

    TEN CYTAT ZASRAŃCU MIAŁ CIĄG DALSZY I BRZMIAŁ :
    "ŚCIEŻKA ROWEROWA NIE JEST NICZYJĄ WŁASNOŚCIĄ I KAŻDY MA PRAWO Z NIEJ
    KORZYSTAĆ ALE W RAMACH OKREŚLONYCH PRZEPISÓW "

    WSZYSTKO NA WYRYWKI CZYTASZ I WSZYSTKO PO ŁEBKACH A JAK CI KTOS UDOWODNI, ŻE
    NIE MASZ RACJI TO ZBACZASZ Z TEMATU, NIE NAPISZESZ OJEJ RZECZYWIŚCIE MASZ
    RACJĘ, TYLKO OMIJASZ TEMAT ZACZYNAJĄC NOWY WĄTEK - MOŻE KTOS NIE ZAUWAŻY...JAKA
    SZKOŁA CIĘ TEGO NAUCZYŁA ? JEST GDZIEŚ SZKOŁA W KTÓREJ UCZĄ BYCIA PERFIDNYM
    KARAKANEM, MANIPULANTEM I ZWYCZAJNYM TOTALNYM ROZPORKIEM ZA WSZEKLKĄ CENĘ
    CHCĄCYM UDOWODNIĆ ZE ZAWSZE MA RACJĘ ?




    --
    "grzeczne dziewczynki idą do nieba, niegrzeczne idą tam gdzie chcą"
  • silvio1970 14.04.05, 12:45
    > CIESZĘ SIĘ, ŻE DOSTRZEGŁEŚ TĄ GŁUPOTĘ W SWOIM TOKU ROZUMOWANIA.

    Nie, ja to ja, a ty to ty. Proszę nie próbuj mysleć jak ja, a tym bardziej nie
    każ mi mysleć jak ty.
  • Gość: Gość IP: 193.201.167.* 14.04.05, 12:21
    Nie no pieknia wymiana zdań.
    1) na scieszcze jak jest obok chodnik pieszy nie powinien sie pojawiać czy ma
    do tego prawo czy nie - kultura prosta sprawa
    2) jak jest scieszka rowerowa to rowery won na scieszke.
    3) przejscie dla pieszych jezeli jest oznakowane ( wymalowane linie przerywane
    w poprzek scieszki ) To rower musi ustapić pieszemu i w cale nie musi tam być
    wymalowanego przejscia cyli typowej zebry
    4) Jak dojdzie do kolizji z pieszym to zawsze jest mozliwość oceny prędkości z
    jaką jechał rower np na podstawie obrazen i wierz mi ze da sie to zrobic dość
    dokładnie


    A teraz mam do was inne pytanie czemu rowerzyści nie płacą OC. Jeżeli
    korzystaja z ulic to powinni za nie płacić jak i posiadać ubezpieczenie od
    wyżądzonej szkody. Oczywiście można sprawe skierować do sondu ale po co czy nie
    lepiej ubezpieczenie obowiązkowe. To by w znacznym stopniu zmniejszyło ilość
    rowerów na ulicach które nie przestrzegaja zadnych przepisów np. przejezdzanie
    przez pasy czy omijanie samochodów na światłach.
  • totempotem 14.04.05, 12:41
    ") przejscie dla pieszych jezeli jest oznakowane ( wymalowane linie przerywane
    > w poprzek scieszki )"

    Bzdura totalna...dlaczego w takim razie na ściezkach, które biegną przez park
    narysowane są linie ciągłe a na niektórych linie przerywane i są wyznaczone
    pasy ?

    "Jak dojdzie do kolizji z pieszym to zawsze jest możliwość oceny prędkości z
    > jaką jechał rower np na podstawie obrazen i wierz mi ze da sie to zrobic dość
    > dokładnie"

    aha...szczególnie, że każdy z nas ma inną odporość na uderzenia i czasem
    wystarczy mocniej dotknąc i pojawia się siniak...i co...policja ma
    skatalogowane kolory siniaków w książeczce i podane obok prędkości roweru...

    kiedyś był jakiś projekt ustawy i nie wiem czy przeszła czy nie...mieli
    wprowadzić obowiązkowe oc dla rowerów poryuszających się po jezdni...

    wszyscy powinni płacić oc, bo jak jadąc rowerem będę miała wypadek spowodowany
    przez pieszego, to jakie ubezpieczenie pokryje moje uszczerbki na zdrowiu ?


    --
    "grzeczne dziewczynki idą do nieba, niegrzeczne idą tam gdzie chcą"
  • silvio1970 14.04.05, 13:18
    totempotem napisała:


    > wszyscy powinni płacić oc, bo jak jadąc rowerem będę miała wypadek
    spowodowany

    obowiązkowe ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej (nie tylko komunikacyjne)
    mają zastosowanie tam, gdzie ryzyko powstania szkody jest duże lub jej
    potencjalna wartość jest spora.

    Zawsze pozostaje ci pozew. Czyżbyś zamierzała zabić kolejnego pijaka na
    rowerze?
  • Gość: Gość IP: 193.201.167.* 14.04.05, 13:20
    totempotem napisała:

    > ") przejscie dla pieszych jezeli jest oznakowane ( wymalowane linie
    przerywane
    > > w poprzek scieszki )"
    >
    > Bzdura totalna...dlaczego w takim razie na ściezkach, które biegną przez park
    > narysowane są linie ciągłe a na niektórych linie przerywane i są wyznaczone
    > pasy ?
    Nie poczytaj sobie kodeks a najlepiej zapytaj pana z drogówki to ci wyjasni.
    Poza tym jak nie ma przejscia w odpowiedniej odległosci to pieszy może przejść.
    Poza tym na przejsciu pieszy ma pierszeństwo a nie rower.

    > "Jak dojdzie do kolizji z pieszym to zawsze jest możliwość oceny prędkości z
    > > jaką jechał rower np na podstawie obrazen i wierz mi ze da sie to zrobic
    > dość
    > > dokładnie"
    >
    > aha...szczególnie, że każdy z nas ma inną odporość na uderzenia i czasem
    > wystarczy mocniej dotknąc i pojawia się siniak...i co...policja ma
    > skatalogowane kolory siniaków w książeczce i podane obok prędkości roweru...

    To jest w % błędu ale daje ogólna ocene poza tym są jeszcze uszkodzenia
    chodnika roweru i masa sladów, wiec bez obawy daje sie ustalić

    > kiedyś był jakiś projekt ustawy i nie wiem czy przeszła czy nie...mieli
    > wprowadzić obowiązkowe oc dla rowerów poryuszających się po jezdni...
    >
    > wszyscy powinni płacić oc, bo jak jadąc rowerem będę miała wypadek spowodowany
    >
    > przez pieszego, to jakie ubezpieczenie pokryje moje uszczerbki na zdrowiu ?

    Dobre pytanie co nie zmienia faktu ze znacznie wiecej rowerów penta sie po
    jezdniach niz pieszych. Poza tym wiekszość pieszych nie ma zwyczaju
    przepychania sie na skrzyżowaniach miedzy samochodami.

    Poza tym jest cos takiego jak dostowsowanie przedkości do warunków jazdy jak
    również zasada ograniczeonego zaufania która obowiązuje nie tylko kierowców ale
    i rowery. jednym slowem musisz brać pod uwage to ze pieszy idacy może wtargnąc
    na scieszke rowerową.
  • totempotem 14.04.05, 13:25
    wiesz...poczytaj sobie dokładnie kodeks drogowy,potem poczytaj sobie powyższe
    wypowiedzi, bo to co piszesz zostało już wyżej omówione i w odpowiedzi na
    Twojego posta zmieści się wszystko to co powyżej napisałam.




    --
    "grzeczne dziewczynki idą do nieba, niegrzeczne idą tam gdzie chcą"
  • Gość: ant IP: *.acn.waw.pl 14.04.05, 20:05
    A czemu ludzie nie uczą się ortografii? Oczy bolą, litości.
  • totempotem 14.04.05, 12:48
    W ZWIĄZKU Z TYM, ŻE SYLVIO1970 ZWANY PRZEZMNIE ZASRAŃCEM Z WIADOMYCH POWODÓW
    WYKAZUJE ELEMENTARNE BRAKI ZWIĄZANE Z KODEKSEM DROGOWYM, NIE ZAMIERZAM TRACIĆ
    MOJEGO CENNEGO CZASU NA TŁUMACZENIE PODSTAWOWYCH PRZEPISÓW.

    OBAWIAM SIĘ TYLKO, ŻE NA DROGACH MAMY WIĘCEJ TAKICH KIEROWCÓW JAK ON I NIESTETY
    NASZE ZAGROŻENIE ZWIĄZANE Z PORUSZANIEM SIĘ PO JEZDNIACH, CHODNIKACH, ŚCIEZKACH
    ROWEROWYCH - WZRASTA.

    NIESTETY MOŻLIWOŚĆ ZAPŁATY ZA EGZAMIN POWODUJE, ŻE TACY KIEROWCY ZDAJĄ I
    DOSTAJĄ PRAWO JAZDY...CIEKAWE KIEDY SIĘ TO ZMIENI.


    --
    "grzeczne dziewczynki idą do nieba, niegrzeczne idą tam gdzie chcą"
  • Gość: Pies IP: 193.201.167.* 14.04.05, 13:22
    > W ZWIĄZKU Z TYM, ŻE SYLVIO1970 ZWANY PRZEZMNIE ZASRAŃCEM Z WIADOMYCH POWODÓW
    > WYKAZUJE ELEMENTARNE BRAKI ZWIĄZANE Z KODEKSEM DROGOWYM, NIE ZAMIERZAM TRACIĆ
    > MOJEGO CENNEGO CZASU NA TŁUMACZENIE PODSTAWOWYCH PRZEPISÓW.
    >
    > OBAWIAM SIĘ TYLKO, ŻE NA DROGACH MAMY WIĘCEJ TAKICH KIEROWCÓW JAK ON I
    NIESTETY
    >
    > NASZE ZAGROŻENIE ZWIĄZANE Z PORUSZANIEM SIĘ PO JEZDNIACH, CHODNIKACH,
    ŚCIEZKACH
    >
    > ROWEROWYCH - WZRASTA.
    >
    > NIESTETY MOŻLIWOŚĆ ZAPŁATY ZA EGZAMIN POWODUJE, ŻE TACY KIEROWCY ZDAJĄ I
    > DOSTAJĄ PRAWO JAZDY...CIEKAWE KIEDY SIĘ TO ZMIENI.

    1) nie obrazaj innych bo nie natym to polega
    2) SYLVIO1970- obraził mnie kilka razy w innym wątku a mimo to nie pisze do
    niego w ten sposób.
    3) jezeli wszyscy rowerzyci mają taki sposób bycia to może lepiej faktycznie
    nie wchodzić na scieszki
  • totempotem 14.04.05, 13:35
    ad 1 ad 2 kto Ci dał prawo do pouczania mnie ?
    nie interesuje mnie Twój sposób pisania i odpowiedx na obrażanie
    ad 3
    ściezki dla rowerów są między innymi dlatego, że kierowcy samochodów nie
    respektowali praw rowerzystów na drodze i nie uznawali (nie uznają nadal)
    obecności rowerzysty na jezdni jako równego sobie uczestnika ruchu drogowego,
    co powodowało i powoduje dużą ilośc wypadków z udziałem rowerzystów...

    ścieżki rowerowe powstały tez dlatego, że biorąc pod uwagę powyższe, oraz
    poruszanie się pieszych po chodnikach, rowerzyści nie mieli gdzie się podziać.

    W obecnej sytuacji swoje miejsce na drodze ( doczytaj co to jest droga) mają
    zarówno piesi, rowerzyści jak i samochody...regulują to przepisy...i każdy
    powinien wiedzieć, gdzie jest jego miejsce...czasem droga jest wspólna, wtedy
    przepisy regulują na jakich warunkach kto może z niej korzystać...

    a jak ktoś nie wie jakie te warunki są, nie umie czytać przepisów
    i z uporem maniaka usiłuje udowodnić, że prawo wygląda inaczej niz zostało
    skonstruowane to potem dochodzi do wypadków...

    --
    "grzeczne dziewczynki idą do nieba, niegrzeczne idą tam gdzie chcą"
  • Gość: Pies IP: 193.201.167.* 14.04.05, 14:23
    > ściezki dla rowerów są między innymi dlatego, że kierowcy samochodów nie
    > respektowali praw rowerzystów na drodze i nie uznawali (nie uznają nadal)
    > obecności rowerzysty na jezdni jako równego sobie uczestnika ruchu drogowego,
    > co powodowało i powoduje dużą ilośc wypadków z udziałem rowerzystów...

    Kierowcy nie respektowali i nie repektuja bo rowerzyści nagminnie je łamia :
    1) omijanie kierowców oczekujacych na zielone śiwtło na skrzyzowaniach
    2) Jazda środkiem pasa utrudniając wyprzedzanie
    3) nie sygnalizowanie skrętów
    4) przejezdzanie po pasach zjezdzając z ulicy


    > ścieżki rowerowe powstały tez dlatego, że biorąc pod uwagę powyższe, oraz
    > poruszanie się pieszych po chodnikach, rowerzyści nie mieli gdzie się podziać.

    Biedactwa. To może zrobimy scieszki dla psów kotów i reszty zwierzyńca bo tez
    nie maja gdzie sie pozbyć

    Powstały dlatego zeby rowery jedziły bezpieczniej i nie koligowały z ruchem
    ulicznym. Wiec co do ch....y robią na ulicach gdzie jest obok scieszka

    > W obecnej sytuacji swoje miejsce na drodze ( doczytaj co to jest droga) mają
    > zarówno piesi, rowerzyści jak i samochody...regulują to przepisy...i każdy
    > powinien wiedzieć, gdzie jest jego miejsce...czasem droga jest wspólna, wtedy
    > przepisy regulują na jakich warunkach kto może z niej korzystać...

    Zgadza sie regulują szkoda ze koledzy na rowerach interpretuja je na własna
    korzyć. Chodz by ty jak piszesz ze nie ustali sie szybkości z jaka jechałaś


    > a jak ktoś nie wie jakie te warunki są, nie umie czytać przepisów
    > i z uporem maniaka usiłuje udowodnić, że prawo wygląda inaczej niz zostało
    > skonstruowane to potem dochodzi do wypadków...

    Nie do wypadków dochodzi bo ludzie nie maja wyobrazni jak również z chamstwa.Bo
    nie było by całego tego problemu gdyby roweżysci, piesi i kierowcy potrafili
    okazać odrobine kultury. Bo i rower może zwolnic i pieszy przyspieszyć tak zeby
    na wzajem nie wchodzić sobie w dorge. Ale nie w tym kraju tu lepiej nazywać
    innych "Zasrańcami" tylko dlatego ze maja inne poglądy.
  • totempotem 14.04.05, 14:45
    "tu lepiej nazywać innych "Zasrańcami" tylko dlatego ze maja inne poglądy. "

    Zasraniec zasłuzył sobie na zasrańca, za to, że użył niewłaściwego wobec mnie
    słowa ( nie pierwszy raz)...

    "Biedactwa. To może zrobimy scieszki dla psów kotów i reszty zwierzyńca bo tez
    > nie maja gdzie sie pozbyć
    Powstały dlatego zeby rowery jedziły bezpieczniej i nie koligowały z ruchem
    > ulicznym. Wiec co do ch....y robią na ulicach gdzie jest obok scieszka "

    Pierwszego zdania nie skomentuję, bo nie mam doświadczenia z dziećmi...
    Rower może jeździć po jezdni na takich samych prawach i obowiązkach jak może
    samochód, taki jest kodeks drogowy ( rower jest pojazdem dodam dla ułatwienia),
    doczytaj sobie, pieszy może chodzić po ścieżce rowerowej i jezdni na
    określonych prawach i obowiązkach ( nie są to te same prawa i obowiązki, jakie
    przysługują rowerzyście na jezdni)...dlatego rowery "coś" robią na jezdni...

    "Kierowcy nie respektowali i nie repektuja bo rowerzyści nagminnie je łamia :
    > 1) omijanie kierowców oczekujacych na zielone śiwtło na skrzyzowaniach
    > 2) Jazda środkiem pasa utrudniając wyprzedzanie
    > 3) nie sygnalizowanie skrętów
    > 4) przejezdzanie po pasach zjezdzając z ulicy"
    w takiej sytuacji jest to ewidentna wina rowerzysty, nie wywołuj oczywistych
    sytuacji...ja mam na myśli zajeżdżanie drogi rowerzyście, nie trzymanie za nim
    odpowiedniej przepisowej odległości, wyprzedzanie bez zachowania odpowiedniej
    odległości i inne, które są łamaniem przepisów...

    co do kultury na drodze...
    nikt tutaj nie pisał o celowym i specjalnym najeżdżaniu i polowaniu - doczytaj,
    potem się wypowiadaj...cały czas piszemy o nagłym, bezmyślnym wtargnięciu na
    ścieżkę rowerową..oczywiste jest, że jeżeli widzę, iż pieszy idzie po ścieżce
    to mu w tyłek nie wjadę celowo...zahamuje sobie za nim z pichem opon i
    opierniczę, żeby na chodnik zjeżdżał a nie mi się tu pchał pod koła...bo skoro
    bezmyślnie łazi po ścieżce rowerowej to znaczy, że nie zdaje sobie sprawy z
    zagrożenia, a jak usłyszy pisk opon to może gdzieś tam zabłyśnie myśl, że
    kiedyś ktoś nie wyhamuje...to jest własnie ten brak wyobraźni, o którym
    piszesz...

    A wiesz, bardzo mnie ciekawi jak policja bada prędkośc roweru...bo ja kiedyś na
    drogówce usiłowałam wymóc aby podali z jaką prędkością jechał rowerzysta i nie
    umieli tego ocenić mimo, że mieli odpowiedni przyrząd, bo mierzyli drogę
    hamowania samochodu, którego byłam pasażerem...

    Możesz to jakoś bliżej wyjaśnić, bardziej szczegółowo ?





    --
    "grzeczne dziewczynki idą do nieba, niegrzeczne idą tam gdzie chcą"
  • silvio1970 14.04.05, 14:52
    totempotem napisała:


    > Rower może jeździć po jezdni na takich samych prawach i obowiązkach jak może
    > samochód, taki jest kodeks drogowy

    i znowu się mylisz. Odsyłam do Art. 16.5 i cały Art 33. Rower może się
    poruszac po jezdni jedynie w określonych przypadkach.


    >...cały czas piszemy o nagłym, bezmyślnym wtargnięciu na
    > ścieżkę rowerową..

    co jest powszechną przypadłością mieszkańców Ursynowa.
  • totempotem 14.04.05, 15:19
    art 16,5

    5. Kierujący pojazdem zaprzęgowym, rowerem, motorowerem, wózkiem ręcznym oraz
    osoba prowadząca pojazd napędzany silnikiem są obowiązani poruszać się po
    poboczu, chyba że nie nadaje się ono do jazdy lub ruch pojazdu utrudniałby ruch
    pieszych

    taa,szczególnie w mieście mamy same pobocza...

    poza tym zobacz artykuł 96
    Dokumentem stwierdzającym uprawnienie do kierowania przez osobę, która nie
    ukończyła 18 lat:

    rowerem - jest karta rowerowa, motorowerowa lub prawo jazdy;

    motorowerem - jest karta motorowerowa lub prawo jazdy;

    pojazdem zaprzęgowym - jest prawo jazdy, karta motorowerowa lub rowerowa,
    jeżeli osoba uprawniona ukończyła 15 lat.

    czyli co, jak dziecko ma 12 lat to nie może jeździć na rowerze po chodniku ,
    musi mieć kartę rowerową?
    Bzdura, jak masz prawo jazdy, to możesz jechać po ulicy rowerem tak jak byś
    prowadził samochód ( rower jest pojadzem) ...to co jest napisane w par 33
    dotyczy osób, które nie mają prawa jazdy.


    --
    "grzeczne dziewczynki idą do nieba, niegrzeczne idą tam gdzie chcą"
  • silvio1970 14.04.05, 15:33
    totempotem napisała:

    > art 16,5
    >
    > 5. Kierujący pojazdem zaprzęgowym, rowerem, motorowerem, wózkiem ręcznym oraz
    > osoba prowadząca pojazd napędzany silnikiem są obowiązani poruszać się po
    > poboczu, chyba że nie nadaje się ono do jazdy lub ruch pojazdu utrudniałby
    ruch

    > poza tym zobacz artykuł 96
    > Dokumentem stwierdzającym uprawnienie do kierowania przez osobę, która nie
    > ukończyła 18 lat:
    >
    > rowerem - jest karta rowerowa, motorowerowa lub prawo jazdy;


    to rozumiem argumenty na poparcie twojej tezy o tym że rower może jeździć po
    jezdni na takich samych prawach jak samochód? może rzeczywiście podyskutuj
    sama z sobą. temperatura dyskusji niewiele na tym straci
  • silvio1970 14.04.05, 14:55
    totempotem napisała:

    >bo ja kiedyś na
    > drogówce usiłowałam wymóc aby podali z jaką prędkością jechał rowerzysta i
    nie
    > umieli tego ocenić mimo, że mieli odpowiedni przyrząd, bo mierzyli drogę
    > hamowania samochodu, którego byłam pasażerem...

    dziecko z kim ty jeździsz tymi samochodami? tu zajeżdza wma droge nieboszczyk
    tu rowerzysta. to bardzo traumatyczne doswiadczenia.
  • totempotem 14.04.05, 16:18
    wiesz co...odczep się...

  • silvio1970 14.04.05, 16:24
    totempotem napisała:

    > wiesz co...odczep się...

    i kto sie będzie z toba bawił, w końcu trzeba będzie stawic czoła
    rzeczywistości, wyjść na zewnątrz i w końcu zobaczyć jak te ściezki rowerow,
    autka i rowerki naprawdę wyglądają.
  • totempotem 14.04.05, 16:31
    tak się składa,że moja droga codziennie kilkakrotnie przecina się ze ścieżką
    rowerową i jakoś mimo zmęczenia nie wpadam pod rowery...


    --
    "grzeczne dziewczynki idą do nieba, niegrzeczne idą tam gdzie chcą"
  • Gość: Pies IP: 193.201.167.* 14.04.05, 15:10
    > co do kultury na drodze...
    > nikt tutaj nie pisał o celowym i specjalnym najeżdżaniu i polowaniu -
    doczytaj, potem się wypowiadaj...cały czas piszemy o nagłym, bezmyślnym
    wtargnięciu na ścieżkę rowerową..oczywiste jest, że jeżeli widzę, iż pieszy
    idzie po ścieżce to mu w tyłek nie wjadę celowo...zahamuje sobie za nim z
    pichem opon i opierniczę, żeby na chodnik zjeżdżał a nie mi się tu pchał pod
    koła...bo skoro bezmyślnie łazi po ścieżce rowerowej to znaczy, że nie zdaje
    sobie sprawy z zagrożenia, a jak usłyszy pisk opon to może gdzieś tam zabłyśnie
    myśl, że kiedyś ktoś nie wyhamuje...to jest własnie ten brak wyobraźni, o
    którym piszesz...

    Brak wyobrazni to ty własnie zaprezentowałaś :
    1) Pieszy jest schorowany piszczysz ktzyczysz człowiek dostaje zawału
    2) sytuacja ta sama człowiek ma słabe nerwy dostajesz w łep człowiek sie oddala
    3) sytuacja ta sama czlowiek z przestrachu ucieka w przeciwnym kierunku prosto
    pod omijajacy cie drugi rower.

    Poza tym takie zachowanie nazywa sie stwarzaniem zagrozenia na drodze i jest
    karane ;)


    A wiesz, bardzo mnie ciekawi jak policja bada prędkośc roweru...bo ja kiedyś na
    drogówce usiłowałam wymóc aby podali z jaką prędkością jechał rowerzysta i nie
    umieli tego ocenić mimo, że mieli odpowiedni przyrząd, bo mierzyli drogę
    hamowania samochodu, którego byłam pasażerem...
    Możesz to jakoś bliżej wyjaśnić, bardziej szczegółowo ?

    Nie to ze nie umieli tylko nie chciało im sie do tego są odpowiednie programy
    do których dostęp ma drogówka które uwzględniają mase czynników nawet to czy
    droga była sucha z jakiego asfaltu jest zrobiona. Wybierz sie an szkolenie na
    komende to ci pokarzą w akcji takie programy.
    Możesz mi wierzyć ze daje sie to ustalić dość dokładnie.
  • totempotem 14.04.05, 16:23
    "Brak wyobrazni to ty własnie zaprezentowałaś :
    > 1) Pieszy jest schorowany piszczysz ktzyczysz człowiek dostaje zawału
    > 2) sytuacja ta sama człowiek ma słabe nerwy dostajesz w łep człowiek sie
    oddala
    > 3) sytuacja ta sama czlowiek z przestrachu ucieka w przeciwnym kierunku
    prosto
    > pod omijajacy cie drugi rower."

    ale zmyślasz :)

    "Nie to ze nie umieli tylko nie chciało im sie do tego są odpowiednie programy
    > do których dostęp ma drogówka które uwzględniają mase czynników nawet to czy
    > droga była sucha z jakiego asfaltu jest zrobiona. Wybierz sie an szkolenie na
    > komende to ci pokarzą w akcji takie programy.
    > Możesz mi wierzyć ze daje sie to ustalić dość dokładnie."

    czy sugerujesz, że nie wypełnili swoich obowiązków ?
    podczs wypadku mają zbadać wszystkie okoliczności przecież...
    stan techniczny pojazdu (roweru) określili na oko i to dopiero na wyraźną
    prośbę o wpisanie, że był pordzewiały i ledwo kupy się trzymał...

    wiesz...nie chce mi się już o tym pisać...takie pierdoły można wymyślać do
    końca świata...mimo, że miło się z Tobą dyskutuje w przeciwieństwie do ZASRAŃCA
    to już mi się nie chce...



    --
    "grzeczne dziewczynki idą do nieba, niegrzeczne idą tam gdzie chcą"
  • Gość: Pies IP: 62.233.199.* 14.04.05, 22:04
    > czy sugerujesz, że nie wypełnili swoich obowiązków ?
    > podczs wypadku mają zbadać wszystkie okoliczności przecież...
    > stan techniczny pojazdu (roweru) określili na oko i to dopiero na wyraźną
    > prośbę o wpisanie, że był pordzewiały i ledwo kupy się trzymał...

    NIE SUGERUJE JEDYNIE ZE NIE BYŁO TO WIDOCZNIE KONIECZNE W TYM MOMENCIE. CI
    LUDZIE WIEDZA CO ROBIĄ.
  • totempotem 15.04.05, 09:58
    W chwili gdy się to stało można było przypuszczać, że rowerysta miał nie
    sprawny rower ponieważ wyjechał na środek jezdni, w samochód wjechał z dużą
    prędkością,bo jechał z górki i nie hamował...

    potem dopiero się okazało, że był pijany i to rower jego prowadził a nie on
    rower...więc okoliczności wydarzenia razcej wskazywałyby na konieczność zadania
    o takie "szczegóły"...
  • silvio1970 15.04.05, 10:30
    W chwili gdy się to stało można było przypuszczać, że rowerysta miał nie
    > sprawny rower ponieważ wyjechał na środek jezdni, w samochód wjechał z dużą
    > prędkością,bo jechał z górki i nie hamował...
    >
    > potem dopiero się okazało, że był pijany i to rower jego prowadził a nie on
    > rower...

    a może to rower był pijany, po drodze zabrał zalanego w trupa nieboszczyka i z
    tym bagażem na totalnym zjeździe wjechał prosto w czoło totem-potem?

    a potem przyjechali panowie z fartuchem bez rękawów i polecili pilna lekturę
    kodeksu drogowego?
  • totempotem 15.04.05, 10:50
    Wiesz, Ty jestes tak głupi, ze aż strach się bać...tym bardziej, że jak piszesz
    od 18 lat masz prawo jazdy i zjeździłeś pół świata...

    Totalny brak wyobraźni...

    Jeśli wydaje Ci się, że jestes zabawny to jakos nie łapię Twojego poczucia
    humoru i Twoje dowcipy mnie nie bawią.

    I zejdź ze mnie dobrze Ci radzę.
    --
    "grzeczne dziewczynki idą do nieba, niegrzeczne idą tam gdzie chcą"
  • silvio1970 15.04.05, 11:41
    > Wiesz, Ty jestes tak głupi, ze aż strach się bać...

    nie martwie się twoją oceną, bo w sprawach intelektu (i nie tylko) autorytetem
    dla mnie nie jesteś.

    > Jeśli wydaje Ci się, że jestes zabawny to jakos nie łapię Twojego poczucia
    > humoru i Twoje dowcipy mnie nie bawią.

    nigdy się nie łudziłem co do tego i ambicji takich nie miałem.

    > I zejdź ze mnie dobrze Ci radzę.

    wołami by mnie na ciebie nie wciagnięto. natomiast ty przypomiasz mi takiego
    małego, ujadającego pieska. jak mam chwile wolnego czasu to lubię się z takim
    podrażnić. Jask nie, zapier... mu z buta.


  • totempotem 15.04.05, 12:09
    No cóż...urażona ambicja za watek o psach...zabolało, że się zabawiłam twoim
    kosztem, co ?
    A to miał być rewanż ?
    Coś niemądrze Ci to wyszło i zrobiłeś z siebie totalnego ignoranta kodeksu
    drogowego co nie raz i nie dwa zostało Ci tutaj wykazne...

    Coś dużo masz tego wolnego czasu na zabawę...chyba jednak nie jest to kwestia
    zabawy tylko chęć dokopania...zmartwię Cię...dla mnie jesteś po prostu jednym z
    tych durnych rozporków co to myślą, że wszystkie rozumy pozjadali i zbliżając
    się do 40 osiagnęli taką mądrość życiową, że już mądrzejsi nie będą...no
    cóż...kryzys 40 latków Cię dopada...stąd to u[porczywe nawiązywanie do randek,
    włażenia na kobiety...

    Czas się z tym pogodzić, że już niedługo zostanie Ci tylko popatrzeć...
  • silvio1970 15.04.05, 12:25
    > Czas się z tym pogodzić, że już niedługo zostanie Ci tylko popatrzeć...

    o facetach pogadaj sobie gdzie indziej. nie jestem ekspertem, nie udzielam
    porad, randki z gó..arami uważam za żenujące.
  • totempotem 15.04.05, 12:47
    A co mnie obchodzi Twoje podejście do randek z gów...arami ? Po co to
    napisałeś ?
    Puknij Ty się w czoło ? nadal myślisz, że ja Cię podrywam ?

    Ależ Ty musisz mieć kompleksy, skoro nawet takie naparzanie po łbie traktujesz
    jak podryw...Ty psychol jakis jesteś...zaczynam się bać



    --
    "grzeczne dziewczynki idą do nieba, niegrzeczne idą tam gdzie chcą"
  • silvio1970 15.04.05, 13:07
    > ...Ty psychol jakis jesteś...zaczynam się bać

    wiesz jaki masz problem cioteczko? otóż taki, iz bawię się wykorzystując twoją
    chorobliwą skłonność do negacji i przekory. mówię ci więc że nie jesteś mnie w
    stanie obrazić, więc ty będziesz próbowała z kazdej strony żeby to osiągnąć.
    rzucam ci jakieś wątki a ty się rzucasz na nie jak pies na sukę w rui, tyle że
    suka za duża i kundelek jedynie poszczekac sobie może. zrozum, że naprawde nie
    jesteś mnie w stanie obrazić. za wąska jesteś.
  • totempotem 15.04.05, 13:18
    "bawię się wykorzystując twoją
    > chorobliwą skłonność do negacji i przekory."

    Zły trop...ja się po prostu z Tobą nie zgadzam...nie zaprzeczam wszystkiemu i
    wszystkim wkoło...ja po prostu w taki sposób reaguję na głupotę, a jeszcze
    bardziej agresywnie reaguję na osoby, które nie mają racji a i tak chcą
    udowodnić, że ją mają, nie umieją przyznać racji innym, nawet jak popełnią
    błąd...po prostu otwarcie to przyznać, a nie uciekać od tematu i mylić trop -
    to jest obrzydliwe a Ty własnie taki jesteś...to kompleksy wychodzą i zostań
    sobie z nimi na zdrowie...teraz to jestem w stanie stwierdzić po tych setkach
    postów z Tobą ...

    --
    "grzeczne dziewczynki idą do nieba, niegrzeczne idą tam gdzie chcą"
  • silvio1970 15.04.05, 13:53
    > Zły trop...ja się po prostu z Tobą nie zgadzam...nie zaprzeczam wszystkiemu i
    > wszystkim wkoło...ja po prostu w taki sposób reaguję na głupotę

    chciałbym ci wierzyć ale przeczą temu fakty. tak sie skałada że z wieloma
    osobami na tym forum różniłem się powaznie w wielu sprawach, w innych będąc ich
    sojusznikiem (law, pies, kabatka). wiesz dlaczego? bo różniliśmy się
    poglądami. natomiast ty jesteś jedynym osobowym przypadkiem na tym forum,
    które zabiera głos w kazdym wątku, w którym uczestniczę i zawsze zajmuje przy
    tym stanowisko przeciwne do mojego. biorą pod uwagę żałosną jakość
    merytoryczną twoich postów, traktuję to jako pisemny atak na moją osobę. jako
    człowiek niepozbawiony humoru, dysponujący olbrzymia wiedzą oraz odrobinką
    wolnego czasu postanowiłem sie z tobą zabawić żeny przynajmniej na forum
    osmieszyć to co mnie w rzeczywistości najbardziej razi: bezmyslność i jej
    niedłączną towarzyszkę arogancję.

    Masz dziecinko prblemy nawet z tym, by sformułować to co cie we mnie irytuje.
    Nie sa to jak już napisałem poglądy- po prostu żadnych na razie nie posiadasz i
    nie starasz się wypracować, nie jestes tez intelektulanie gotowa do podjęcia
    dyskusji z poglądami innych. Nie drażnię cie też jako czlowiek, bo na
    szczęście się nie znamy. Drażni cię kochanie sposób w jaki prowadzę dyskurs,
    ale żeby go kontestować trzeba miec odpowiedni warsztat. A tego również nie
    opanowałaś. Wracaj tam gdzie twokje miejsce. Do szkoły.
  • totempotem 15.04.05, 16:11
    "jesteś jedynym osobowym przypadkiem na tym forum,
    > które zabiera głos w kazdym wątku, w którym uczestniczę i zawsze zajmuje przy
    > tym stanowisko przeciwne do mojego."

    Zły trop...znowu coś sobie wymysliłeś...to, że akurat spotykamy się na kilku
    wątkach ( z braku czasu nie piszę na wielu, tylko na tych, na których mam
    ochotę sie wypowiedzieć)jest przypadkiem...jesteś osobą, z którą się nie
    zgadzam akurat w tych kwestiach i dodatkowo atakujesz mnie w sposób,który ze
    względu na mój charakter, mi bardzo nie pasuje...

    Sugerujesz, że chodzę za Tobą...bzdura jakaś totalna...wymysł człowieka, który
    ma o sobie zbyt wysokie mniemanie...
    Także nie czuj się jak ktoś wyjątkowy...

    "jako człowiek niepozbawiony humoru, dysponujący olbrzymia wiedzą "
    wiedza to nie wszystko, jest jeszcze inteligencja, która często z wiedzą jest
    mylona.

    --
    "grzeczne dziewczynki idą do nieba, niegrzeczne idą tam gdzie chcą"
  • silvio1970 15.04.05, 16:22
    przepraszam, że się nie ustosunkuje (bez seksualnych podtekstów) ale
    rozpoczynam weekend i szkoda mi czasu. odpocznij sobie również.

    papa
  • silvio1970 14.04.05, 13:31
    totempotem napisała:

    > W ZWIĄZKU Z TYM, ŻE SYLVIO1970 ZWANY PRZEZMNIE ZASRAŃCEM Z WIADOMYCH POWODÓW
    > WYKAZUJE ELEMENTARNE BRAKI ZWIĄZANE Z KODEKSEM DROGOWYM, NIE ZAMIERZAM TRACIĆ
    > MOJEGO CENNEGO CZASU NA TŁUMACZENIE PODSTAWOWYCH PRZEPISÓW.

    słuszna decyzja. oprócz podstawowych luk w wiedzy brak ci talentu
    pedagogicznego. groźby i obrażanie słuchaczy dawno przestały byc uważane za
    skuteczne narzędzia edukacyjne.

    >
    > NIESTETY MOŻLIWOŚĆ ZAPŁATY ZA EGZAMIN POWODUJE, ŻE TACY KIEROWCY ZDAJĄ I
    > DOSTAJĄ PRAWO JAZDY...CIEKAWE KIEDY SIĘ TO ZMIENI.

    Pewnie wtedy kiedy przstanie się równie pobłażliwie traktować pomówienia.

    Kolezanko, dla twojej informacji: Prawo jazdy zdobyłem za pierwszym
    podejściem, po absolutnie uczciwym egzaminie. Stało się to 18 lat temu. od
    tego czasu nieprzerwanie jeżdzę różnymi samochodami ok. 10tys km rocznie-
    ostatnio mniej. Jeżdziłem drogami krajowymi i w terenie zabudowanym, w Polsce
    i zagranicą, jeżdziłem po górach Grecji i Szkocji. Nie twierdze że jestem
    wysmienitym kierowca ale (może dlatego) w ciągu tych 18 lat mialem jedną
    stłuczkę, w której nikt nie odniósł żadnych obrażeń a jedyna szkodą był
    porysowany zderzak.

    czy mogłabyś sie pochwalić swoimi osiągnięciami, bo mniemam ze poza 1
    nieboszcyzkiem są i inne.
  • totempotem 14.04.05, 13:47
    "słuszna decyzja. oprócz podstawowych luk w wiedzy brak ci talentu
    > pedagogicznego. groźby i obrażanie słuchaczy dawno przestały byc uważane za
    > skuteczne narzędzia edukacyjne."

    vice versa...ciekawe kto pierwszy zasrańcu zaczął obrażanie...

    "czy mogłabyś sie pochwalić swoimi osiągnięciami, bo mniemam ze poza 1
    > nieboszcyzkiem są i inne. "
    skąd Ci przyszło do głowy, że nieboszczyk jest na moim koncie...chyba znowu
    czegoś nie doczytałeś...


    no cóż...masz po prostu szczęście, poza tym, nie muszę Ci wierzyć w to co
    napisałeś.

    Widzę, że z sadystyczną satysfakcją usiłujesz dogryźć mi na temat zabitego
    rowerzysty.
    Więc powiem Ci buraku, że prędkość z którą jechał samochód, na który ten
    rowerzysta wpadł nie przekraczała 40 km/h poza terenem zabudowanym...dodatkowo
    w momencie uderzenia samochód stał, bo zdążył wyhamować, nie zdążył podskoczyć,
    ( stał na środku jezdni,bo przymierzał się do minięcia rowerzysty z przepisową
    odległością) a jadący rowerem pijak miał duża zawarość alkoholu we krwi i
    zjechał na środek jezdni...winy kierowcy nie stwierdzono a postępowanie zostało
    umorzone...zginął na własne życzenie i nie pożałowałam go ani razu...
    bardziej żal mi było kierowcy, który mocno to przeżył,
    gorzej, że przez takich pijaków na drogach giną ludzie, bo chcąc ominąć
    pijenego rowerzyte, albo pieszego, po to aby uniknąc wypadku giną pod tirami
    albo idą na czołowe zderzenie z innymi samochodami...
    pijaków na drodze mi nie żal...
    im więcej ich zginie tym będzie bezpieczniej...
    najgorsze jest to, że przez takiego pijaka kierowca ma potem nieprzyjemności i
    musi dodatkowo się tłumaczyć i stresować, ze o naprawie samochodu już nie
    wspomnę...



    --
    "grzeczne dziewczynki idą do nieba, niegrzeczne idą tam gdzie chcą"
  • silvio1970 14.04.05, 14:11
    totempotem napisała:


    > vice versa...ciekawe kto pierwszy zasrańcu zaczął obrażanie...

    sama się obrażasz. szkoda że tego nie widzisz.

    > skąd Ci przyszło do głowy, że nieboszczyk jest na moim koncie...chyba znowu
    > czegoś nie doczytałeś...

    chyba znowu byłas mało precyzyjna w opisie. chyba że to ty jesteś tym
    nieboszczykiem. w sesie intelektualnym nawet by mi pasowało.

    >> Więc powiem Ci buraku, że prędkość z którą jechał samochód, na który ten
    > rowerzysta wpadł nie przekraczała 40 km/h poza terenem
    >zabudowanym...dodatkowo
    > w momencie uderzenia samochód stał

    i znowu mnie rozbawiłaś, dzięki serdeczne cioteczko, przypominają mie się opisy
    wypadków załączone do wniosków odszkodowawczych (pozwól że otrę łzę rozbawienia
    z mojego oka) lub raporty policyjne z miejsc wypadku. Czy w momencie śmierci
    nieboszczyk żył?

  • totempotem 14.04.05, 14:30
    Prędkość została stwierdzona po przeanalizowaniu drogi hamowania, a w momencie
    uderzenia samochód stał, bo zdążył zahamować...

    Ty nawet prostych rzeczy nie umiesz przetrawić na zrozumiały dla siebie
    sposób...

    "chyba znowu byłas mało precyzyjna w opisie"
    cytuję zatem :
    "brałam udział w wypadku...
    pijany rowerzysta jechał drogą, nie zachowywał się zgodnie z przepisami (jechał
    pod prąd)i wjechał na samochód...zginął, nie na miejscu ale na drugi dzień...
    nie było mandatu, nie było nawet pouczenia dla kierowcy, bo kierowca jechał
    zgodnie z dozwoloną na tej drodze prędkością i hamował w momencie gdy pijany
    rowerzysta wyjechał na srodek jezdni...
    sprawa została umorzona..."
    tak brzmiał początek, potem jest mowa o kierowcy i rowerzyście...
    nawet średnio inteligentny człowiek zorientowałby się od razu, że nie ja
    prowadziłam, ale jak zwykle potrzeba nadinterpretacji z Twojej strony wzięła
    górę...doczytaj do końca, ze zrozumieniem a potem czepiaj się braku precyzji...

    Gdybyś umiał łączyć ze sobą wydarzenia i je analizować to nie byłbyś taki
    rozbawiony tym co napisałam i wyciągnąłbyś właściwe wnioski...nie po raz
    pierwszy udowadniasz, ze analiza tematu i umiejętnośc logicznego myslenia nie
    jest Twoją mocna stroną...





    --
    "grzeczne dziewczynki idą do nieba, niegrzeczne idą tam gdzie chcą"
  • Gość: Pies IP: 193.201.167.* 14.04.05, 14:35
    > "brałam udział w wypadku...
    > pijany rowerzysta jechał drogą, nie zachowywał się zgodnie z przepisami
    (jechał pod prąd)i wjechał na samochód...zginął, nie na miejscu ale na drugi
    dzień...
    > nie było mandatu, nie było nawet pouczenia dla kierowcy, bo kierowca jechał
    > zgodnie z dozwoloną na tej drodze prędkością i hamował w momencie gdy pijany
    > rowerzysta wyjechał na srodek jezdni...
    > sprawa została umorzona..."
    No a facet przez następne lata bedzie sie procesował z rodzina o kase na
    naprawe samochodu.

    Miałem tez zabawne spotkanie z rowerem. Omijał mnie na skrzyzowaniu o porysował
    mi samochód. Cóż jego uczciwość wzieła góre i postanowił skutecznie zwiać ale
    dzieki kilku panom udało sie koleszke dorwać. Kase odzyskałem ale jak to juz
    moja sprawa.
  • totempotem 14.04.05, 14:48
    No a facet przez następne lata bedzie sie procesował z rodzina o kase na
    > naprawe samochodu"
    ubezpieczenie pokryło koszty naprawy, ale rzeczywiście taka opcja wchodziła w
    grę.


    --
    "grzeczne dziewczynki idą do nieba, niegrzeczne idą tam gdzie chcą"
  • silvio1970 14.04.05, 14:42
    > Gdybyś umiał łączyć ze sobą wydarzenia i je analizować to nie byłbyś taki
    > rozbawiony tym co napisałam i wyciągnąłbyś właściwe wnioski...nie po raz
    > pierwszy udowadniasz, ze analiza tematu i umiejętnośc logicznego myslenia nie
    > jest Twoją mocna stroną...

    właśnie to mnie w tobie bawi. twoja logika,i sposób analizy. ale nawet jeśli
    dam się wciągnąć w te perwersyjną zabawę i podążam twoim tropem, to i tak
    wnioski które ty wyciagasz nieodmiennie są dla mnie zaskoczeniem i każdorazowo
    odświeżają podziw dla pokrętności ludzkiego rozumowania. Czy ty mnie czasami
    nie podrywasz?
  • totempotem 14.04.05, 15:00
    Napiszę jeszcze raz :
    "Prędkość została stwierdzona po przeanalizowaniu drogi hamowania, a w momencie
    uderzenia samochód stał, bo zdążył zahamować..."

    samochód jedzie z prędkością 40 km/h,
    na wprost po prawej stronie,bokiem jezdni, jedzie rowerzyta ( na wprost, znaczy
    zbliża się do pojazdu,prawa stroną jezdni - od razu zaznaczę), kierowca zaczyna
    manewr omijania, wyjeżdża na środek drogi w tym momencie rowerzysta też
    wyjeżdża na środek drogi, samochód hamuje, zatrzymał się, rowerzysta wjeżdża w
    samochód...

    czy juz zrozumiałeś ?

    co do podrywania - masz jakieś dziwne przedszkolne i niedojrzałe podejście do
    tematu, porównałabym to do ciągania za warkoczyki, ale poruszasz ten temat po
    raz kolejny,mimo, że mi to do głowy nie przyszło ani razu, więc pozbawię Cię
    złudzeń ... nie nie podrywam Cię.

  • silvio1970 14.04.05, 15:13
    totempotem napisała:


    > manewr omijania, wyjeżdża na środek drogi w tym momencie rowerzysta też
    > wyjeżdża na środek drogi, samochód hamuje, zatrzymał się, rowerzysta wjeżdża
    >w
    > samochód...czy juz zrozumiałeś ?

    od samego początku Sherlocku! rowerzysta w momencie zderzenia z samochodem był
    już martwy!

    > co do podrywania - masz jakieś dziwne przedszkolne i niedojrzałe podejście do
    > tematu, porównałabym to do ciągania za warkoczyki

    no właśnie, niby nieprzyjemne a jednak fajnie jak ktoś okazuje zainteresowanie
    twoja osobą. i między innymi dlatego tak trudni jest ci mnie obrazić.
  • totempotem 14.04.05, 16:17
    " od samego początku Sherlocku! rowerzysta w momencie zderzenia z samochodem był
    już martwy!"

    skąd ten wniosek ?
    co tym razem źle zrozumiałeś ?


    --
    "grzeczne dziewczynki idą do nieba, niegrzeczne idą tam gdzie chcą"
  • silvio1970 14.04.05, 16:22
    totempotem napisała:


    > skąd ten wniosek ?

    wywróżyłem sobie.

    mam nadzieję że pasażerowie samochodu jakoś przeżyli te potworne uderzenie
    rozpedzonego roweru.
  • totempotem 14.04.05, 16:29
    tu wychodzi brak Twojej wyobraźni...

    wyobraź sobie, że ciałem wybił przednią szybę i wpadłby do srodka gdyby głową
    nie uderzył o lewy słupek samochodu, to go przytrzymało i nie wpadł na
    kierowcę...
    wyobraź sobie, że po tej drodze, na której miało miejsce zdarzenie bez
    opamiętania i łamiąc wszelkie przepisy pędzą tiry a my zatrzymaliśmy się na
    przeciwnym pasie ruchu, pasie ruchu, po którym mógł pędzić tir...


    --
    "grzeczne dziewczynki idą do nieba, niegrzeczne idą tam gdzie chcą"
  • Gość: pies IP: 193.201.167.* 14.04.05, 14:30
    > Więc powiem Ci buraku, że prędkość z którą jechał samochód, na który ten
    > rowerzysta wpadł nie przekraczała 40 km/h poza terenem
    zabudowanym...dodatkowo w momencie uderzenia samochód stał, bo zdążył
    wyhamować, nie zdążył podskoczyć,( stał na środku jezdni,bo przymierzał się do
    minięcia rowerzysty z przepisową odległością) a jadący rowerem pijak miał duża
    zawarość alkoholu we krwi i zjechał na środek jezdni...winy kierowcy nie
    stwierdzono a postępowanie zostało umorzone...zginął na własne życzenie i nie
    pożałowałam go ani razu...

    Nie rozumiem stał jechał zatrzymał sie i rower w niego uderzył jejciu normalnie
    wspólczuje Policji oni muszą coś takiego wyprostować.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka