Pamiętaj, że że moc sprawcza miasta jest tak duża, że miasto może wyciąć w
każdej chwili każde drzewo na terenie miasta, wydając sobie samemiu pod wycięcie
prawną podkładkę.
Więc to nie jest tak, że posadzą drzewo nad rurą, drzewo wyrośnie, miasto nie
może zgodnie z prawem ściąć dorosłego drzewa, drzewo rozsadza rurę i jest
katastrofa.
Jeżeli DANE drzewo czy sadzonka rośnie w miejscu niewłaściwym, to można je
zlikwidować / PRZESADZIĆ albo zastąpić jakimś krzakiem w każdym momencie.
Argument, że nic sadzić nie można, bo akurat tam może biec rura jest z tego
punktu widzenia bezsensowny. Oczywiście LEPIEJ, gdyby miasto pokazało, gdzie
sadzić tylko krzewy, bo idzie rura, ale ten tryb w Polsce nie działa. Działa
natomiast samowolka, ale jak samowolka, to niech idzie w obie strony, żeby była
równowaga.
Ja na przykład sadzę drzewka ( w miejscach publicznych) tam, gdzie mi pasuje i
nikogo o to nie pytam (jeszcze nie zwariowałem). Jeżeli mi gdzieś drzewko wytną,
to trudno. Najczęściej miasto ma to gdzieś i drzewka rosną spokojnie.
Oczywiście, robię to po cichu, nie afiszuję, że "zakładam park" - dlatego może
mi się to udaje.
Przypuszczam, że w Warszawie, gdzie każdy metr kwadratowy ziemi jest wart
"tysiące funtów" i czyha na niego masa chętnych, takie numery nie wychodzą.
--
Россия-Польша :Polska-Rosja