Ależ to jest takie typowo polskie.
Najpierw obywatele organizują się i chcą założyć park, to urząd nie chce
współpracować.
Potem, po długich i znojnych walkach, po kilkudziesięciu pismach bez odpowiedzi,
urząd zaczyna dawać znaki życia i wykazuje chęć współpracy - to obywatele już
nie chcą współpracować, bo zrobili po swojemu.
Błędne koło.
Polakom łatwo przychodzi łamanie przepisów (bo często są głupie) i ignorowanie
urzędów (bo też są głupie i nieruchawe). Można to przełamać tylko tworząc
przyjazne urzędy i proste przepisy, wspierające obywatelskie inicjatywy. Inaczej
zawsze będzie tak jak tutaj: Inicjatywa obywatela rozmija się z urzędem, a
inicjatywa urzędu rozmija się z obywatelem.
Trzeba by wreszcie nauczyć Polaków współpracy.
Nie współpracy przeciwko urzędom, tylko z urzędami. A Polaków zasiadających w
tych urzędach nauczyć współpracy nie przeciwko obywatelom, tylko z obywatelami.
Przecież urząd to nie jest narzucony przez okrutnego zaborcę. W urzędzie też
pracują obywatele.
--
Moje jedynie słuszne poglądy na wszystko