Dodaj do ulubionych

Wspomnienia o Ursynowie

IP: 62.233.164.* 15.12.03, 08:13
Jak pamiętacie Ursynów i Natolin sprzed lat?

Ja pamiętam budowe metra. Tu gdzie teraz jest KEN były wykopy głeboki że ho
ho. Jako dzieciak razem z kumplami chodziliśmy się tam bawić "w wojne".
Trzeba było tylko uważać zeby nas nikt nie złapał.
Edytor zaawansowany
  • Gość: xxx IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.12.03, 22:14
    A ja pamietam zanim wykopano dziure ;-)

    Szkola przy 310 przy Hawajskiej byla jeszcze w budowie... Szkoly na Hirszfelda
    w ogole nie bylo, za to byly wykopane w ziemi dziury i usypane gory...

    Ogrodki dzialkowe, najpierw przy Hirszfelda, a potem wszedzie, od centrum
    onkologii, az po natolin (gdy zasypano dziury do skladowania smieci). Pierwszy
    ogrodek wyczailem na "wysypisku" jeszcze na jesieni 1981r ;-)))

    Bloki na ul. Kazury (przy Plaskowickiej) dopiero w budowie, ale Na Uboczu juz
    mieszkali ludzie. Cywilizacja ostatecznie konczyla sie na Belgradzkiej, ktorej
    chyba jeszcze nie bylo ;-)))))))

    I oczywiscie ALEX. Pamieta ktos ALEX'a? ;-)))))))

    Malo znany szczegol: Rozlewisko powstale na skutek odkreconego hydrantu przy
    zbiegu I.Ghandi i Pileckiego (prawie przy plocie Centrum Onkologii) - tak
    gdzies w polowie '80. Byl odkrecony ze 3-4 lata, az w rozlewisku pokazaly sie
    ryby ;-)))))))) Chyba ktos go permanentnie odkrecal, bo w koncu go trwale
    zlikwidowali ;-)))
  • Gość: jerry IP: 195.94.206.* 16.12.03, 13:17
    Alex to bylo to :-)
    A rozlewisko to bylo tez na rogu Ghandi i Cynamonowej.
    W krzakach mieszkaly kaczki.
    Wiele sie dzialo. Tam gdzie jest urzad gminy byla pare lat fajna dziura gdzie
    odpalalo sie petardy ;-)
  • martaa2 16.12.03, 13:50
    Jaki fajny wątek.
    A ja pamietam, jak w miejscu obecnego Leclerca, były chaszcze i łąka i co roku
    na wiosnę przyjeżdżało tam wesołe miasteczko.Na miejscu szkoły nr318 rosły
    maki, w blokach w stanie surowym przy Teligi bawiłam się w chowanego.
    Dziurę zamiast metra też pamiętam, a czy ktoś kojarzy ówczesne "kontenery"
    gdzieś na wysokości Wiolinowej,rodzaj ówczesnego "bazarku".
    No i jedyny sklep w okolicy "Megasam".
    A czy pamietacie komunikację miejską- jedyne autobusy U i A ?

    --
    Pozdrowienia
    Marta
  • spatologizowana_sempiterna 16.12.03, 21:43
    Oj, nie wiem czy nie ZONK - wesołe miasteczko to powstawało po drugiej stronie
    metra. między Służby Polsce i metrem - teraz są tam bloki. A kiedyś była taka
    budka z Totolotkiem.

    A w miejscu Leclerka - była taka rozległa łączka, kiedyś jej część była
    wygrodzona i jakieś baraki tam stały. A częścią Leclerca została taka hala,
    która miała niby być sportowa. Potem tam był parking. Od strony Ciszewskiego
    był zbiornik wodny o przeznaczeniu mi niewiadomym. Cały teren do momentu budowy
    Leclerca coraz bardziej menelał. Raz nawet znaleziono tam zwłoki mężczyzny.

    A pamiętacie objazdy budowy metra? Najpierw na Jatrzębowskiego/Herbsta, potem
    był na Gandhi, Ciszewskiego, Płaskowickiej.

    I jeszcze taka zwalona latarnia (czy słup betonowy) na rogu Rosoła i
    Ciszewskiego, przy przystanku 104 w stronę Dw.Południowego. Robiła za ławkę dla
    czekających na autobus. A a propos autobusów- oczywiście, A,U, 192, 192-bis,
    potem 492. 104 i pętla na Wolicy,
    451, 486 (którego nieudanym bękartem jest dzisiejsze 505), czy 483 (dzisiejsze
    503 w formie i treści). 134, 182, 477, 495 i inne, które uśmierciło metro. A z
    tradycyjnych ursynowskich linii to 136, 185, 195 i właśnie 503 się ostały - no
    i 504 z 505.

    A pamiętacie Cafe Metro? Całkiem się ładnie trzymało - aż któregoś dnia patrzę-
    jakaś Salsa, czy inna Samba.
    Megasam? Mozna było iść "na sam" - albo na przemysłowy - tam pamiętam mroczne
    stoisko monopolowe z równie mroczną kratą i takoż mroczną klientelą.
    A po drugiej stronie - Pszczółka Maja - z kojcem dla dzieci i taką brzydką,
    siną Mają do bujania.

    Handel uspołeczniony... Te osiedlowe spożywczaki, pamiętam jak w soboty stałem
    w ogonku do za koszykiem - i obowiązkowo kupowałem "jogurt owocowy" - którego
    opakowanie nie wiem czemu, ale zawsze pachniało, jakby je ktoś przed chwilą
    brudną szmatą przecierał. I kolejka do kiosku - po Życie Warszawy (Trybuny Ludu
    w moim domu się nie kupowało)

    A Wielobranżowy pamiętacie? Ten, co to później w nim Ikeę zrobili (pierwszą w
    Polsce!), potem jakiś Paged, potem chyba już Globi (chociaż może jakieś
    pośrednie stadium było) - aktualnie CHAM-pion. Tam bączki na parkingu się
    puszczało na tyłach. A to przejście podziemne? Ten syf, który tam jest pamięta
    chyba takie czasy, jakich nie pamięta nikt na tym forum :) I kultowy w pewnych
    kręgach Rzemieślniczy Dom Towarowy po drugiej stronie. Obecnie Fiat/Sklep z
    farbami.

    A budowa metra? I te kafary wbijające pale przed wykopami? I te ciężarówki
    wożące piach...

    I żaby naprzeciwko Lasku Brzozowego, po drugiej stronie Lanciego. Tam miały
    takie bajoro, krzaki, zarośla i kumkały.

    A ocieplanie budynków? I ten "śnieg" styropianowy - i kawałki płyt, ktre się
    wszędzie walały. W moich okolicach obowiązywały dwa kolory tynku : yellow i
    white, z tym, że blok ocieplany jako pierwszy otrzymał kolor off-white - czyli
    brudna szmata.

    Echhhh, można tak godzinami... Dawno tak fajnego wątku nie widziałem ;)

    Co jeszcze?
    --
    ...a poza tym uważam, że Dariusz Szpakowski powinien wrócić !!!
  • rumba_negro 16.12.03, 22:16
    A pamiętacie Dom Rodzinny?
    To była pierwsza placówka kulturalna...
    Kawiarenka, miejsce organizowania ślubów, chrzcin...
    Fajne to było miejsce...
    Potem na dole była księgarnia KAW, gdzie w tamtych czasach
    można było kupić niezłe książki...
    PS. Jesli się miało znajomości:)))))))
    --
    Świat - to muzyka i ludzie.
  • martaa2 17.12.03, 11:29
    Nie, nie wesołe miasteczko zamiast Leclerca to było na bank. Tego przy Służby
    Polsce nie pamiętam, ale czasem też przyjeżdżało drugie w okolicę Janowskiego.
    A czy ktoś pamieta autobusy szkolne do Grabowa i Pyr ?
    --
    Pozdrowienia
    Marta
  • rumba_negro 17.12.03, 12:12
    Wesołe miasteczko rozkładało się
    tam, gdzie teraz jest Park im. Jana Pawła II.
    Przy Wiolinowej / Pięciolinii :)
    --
    Świat - to muzyka i ludzie.
  • Gość: Jule IP: 62.233.164.* 17.12.03, 12:15
    Pamiętamże zawsze po takim cyrku zostawała masa zwierzęcych odchodów. Boże ale
    śmierdziało.
  • Gość: Bardzo-stara IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.12.03, 13:05
    Ech dzieciarnia.Ja pamiętam jak stały tam zagrody i rosły sady.
  • babik 17.12.03, 13:39
    A pamiętacie takie sklepy co to się na nie KONTENERY wołało ??
    Za dzisiejszym Domem Sztuki , nad metrem :)))
    I pamiętam jeszcze jak to swego czasu jakaś rura pękła na Puszczyka i po
    wiaduktem było całkiem niezłe bajorko , aż kalosze tam pogubiłem :))) Bo nie
    mogłem się wydostać z grzęzawiska. Ale był łomot , że nie uważam i po jakichś
    banach ganiam .
    Pozdrawiam starych ursynowian.
  • Gość: Agata IP: *.aster.pl / *.acn.pl 17.12.03, 18:18
    A pamiętacie "Pszczółkę Maję"? Całą wyprawkę dla dziecka wystałam tam w
    kolejce. Kontenery też były niezłe, a kartki mięsne realizowało się w
    czerwoniaku. Pomimo kolejek ludzie byli jakby bardziej życzliwi, osoby
    poznawane w tych okolicznościach zajmowały sobie nawzajem kolejkę!!!
  • Gość: Agata IP: *.aster.pl / *.acn.pl 17.12.03, 18:21
    A jakie super "bale" sylwestrowe były w Domu Rodzinnym - każdy przynosił
    jedzonko, ale jaka tam była atmosfera!!! Pozdrawiam starą gwardię :)
  • martaa2 17.12.03, 18:44
    A gdzie ten Dom Rodzinny był ?
    Czy nie na Końskim Jarze ?
    --
    Pozdrowienia
    Marta
  • Gość: Wspominalski IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 17.12.03, 19:51
    Moje pierwsze spotkanie z Ursynowem było 1963 r. Odbywałem wówczas praktyki w "
    Laminie" k/Piaseczna,a dojeżdżałem "ciuchcią" z Dw.płd. Na wysokości Ursynowa
    wspólnie z kolegami wyskakiwaliśmy na truskawki by po pół godzinie wskoczyć do
    następnej ciuchci. Ursynów był wówczas wioską z chałupami ogródkami i warzywami
    pod folią. Dopiero w 1976r. znalazłem się na liście( rezerwowej) przydziału i w
    1978r. "otrzymaliśmy" z żoną swoje 4 kąty. Co to była za radość.Wokoło budowa i
    jeden budynek w środku gotowy do zamieszkania. Autobusy 192 i U miały pętlę tam
    gdzie teraz jest sklep Gerdy(róg Surowieckiego i Herbsta). Jedyny sklep w
    okolicy to czerwoniak przy Cybisa. Megasam i Pszczółka Maja w budowie.Do
    autobusu chodziliśmy w gumowcach a na przystanku zakładaliśmy pantofle i tak
    się jeździło do miasta.Mijały lata powstawały kolejne domy ,szkoły, sklepy. Rok
    1981 - wojna Jaruzelska. Konspiracja, ulotki, gazetki, napisy na
    budynkach "Wrona Orła nie pokona" to też Ursynów. No i słynny zapach szarlotki
    na klatkach schodowych, to znaczy że sąsiad pędzi bimber. Nie musiał,ale taka
    wówczas była moda. Takie były początki Ursynowa. Tak radziliśmy sobie my -
    pierwsi mieszkańcy sypialni Ursynów. Wówczas byliśmy młodzi, uśmiechnięci i
    pełni nadziei. Było fajnie, przyjacielsko i życzliwie. Na balkonach zamiast
    kwiatów suszyły się pieluchy(nie było jeszcze pampersów) Może dlatego tak było,
    że nie było jeszcze internetu i takich wątków jak Konflikt na osiedlu Jary.
    Pozdrawiam Pionierów.
  • martaa2 17.12.03, 19:56
    O a ja ze stanu wojennego na Ursynowie to pamietam piekną zimę i całodniowe
    wysiadywanie na osiedlowej górce. I sasiada , który codziennie o 19.30 otwierał
    balkon i nastawiał na cały regulator 'Żeby Polska była Polską"
    --
    Pozdrowienia
    Marta
  • rubeus 17.12.03, 19:57
    w tym budynku, gdzie dom sztuki :)
    moje wspomnienia sięgają raoku 85' tego - co prawda smarkacz wtedy byłem bo latek 5 miałem ale cuś nie cuś pamiętam...
    Sprowadziłem się na natolin, a dokładnie pod adres lasek brzozowy 6 - w pierwszej klatce od ul. rosoła.
    Pamiętam jak ul. rosoła to były zwykłe betonowe płyty, z nieregularnymi łatami asfaltu...
    pamiętam jak robili 'renowację' nawierzchni - wróciłem do domu cały w smołowe ciapki...
    budowę ul belgradzkiej też pamiętam, bo wreszcie autobus był blisko i nie trzeba było drałować na przełaj do pętli na płaskowickiej...

    w 89' przeprowadziłem się na kabaty... - to wtedy był rejon, gdzie naprawdę wrony zawracały :)
    3 bloki oddane do zamieszkania, reszta wokół w budowie...
    najdalej się zpuszczaliśmy w rejon ulicy bronikowskiego... bo dlaej to było pole i rolnik gonił :)

    --
    Kabaty i moczydło
    www.scifi.glt.pl/ <- Serwis o SF starszej daty

    GG # 3438675
  • areck 21.02.05, 14:10
    I ten "bujany automat" na monety w kształcie uśmiechniętej pszczółki ;)
    --
    Pozdrawiam,
    Areck.
  • Gość: kocissa IP: *.chello.pl 27.12.03, 13:07
    W jednym kontenerze była ślepa na jedno oko kotka... A obecny Markpol na dołku
    przy Wiolinowej nazywaliśmy w domu "opryskliwcem", zgadnijcie, dlaczego?
  • mamamarka 21.01.04, 07:13
    Haaaa ha a ja z moja siostra wynosilysmy z dolka paluszki z makiem pod
    kurtkami!!!! :))))
    raz nas zlapaly babsztyle jedne :)
  • mamamarka 21.01.04, 07:08
    Gdzie??? tam gdzie kosciol??? o rany ale jestem mloda :) od urodzenia
    mieszkalam na wiolinowej i pamietam tylko ze byla tam laczka gdzie sie cyrk i
    wesole miasteczko rozkladaly...
  • Gość: Beatka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.08.05, 17:17
    Tak! Masz rację, Wesołe Miasteczko najpierw rozkładało się przy "Czerowoniaku"
    na Janowskiego, ale tam teraz stoją bloki i dopiero później pojawiło się na
    łące przed Kościołem. A pamiętacie budkę z prażoną kukurydzą po drodze idąc z
    Pszczółki Maji do Megasamu. W dzień dziecka było za darmo !! To były czasy :)
  • Gość: xxx IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.12.03, 16:42
    martaa2 napisała:

    > A czy ktoś pamieta autobusy szkolne do Grabowa i Pyr ?

    Nie do konca, ale pamietam te na mokotow. Najpierw dojezdzalem do SP70, potem
    przenioslem sie do SP310, ale tylko na rok, bo to byla szkola trzy-klasowa ;-)
    i wrocilem do SP70 ;-)))))) Dopiero w 6 klasie przeszedlem do SP325. Pamietam,
    ze po drugiej stronie Stryjenskich bloki byly jeszcze na wczesnym etapie
    budowy. No i "kultowy" lakier na podlodze sali gimnastycznej w SP325.
    Potrzebowal 2 lat aby wyschnac na tyle, aby dalo sie tam wejsc i trwale nie
    przykleic ;-))))))))) Nie liczac zajec z informatyki w klubiku osiedlowym ;-)
  • rubeus 18.12.03, 18:14
    ja jeździłem na mokotów (w okolice domaniewskiej)...
    ,mimo, że prawie pod nosem była szkoła na żabińskiego
    --
    Kabaty i moczydło
    www.scifi.glt.pl/ <- Serwis o SF starszej daty

    GG # 3438675
  • Gość: Ogi IP: 62.233.164.* 19.12.03, 07:28
    Ja jeździłem z Pięciolini na Abramowskiego do 311. Szkoda że już jej nie ma.
  • Gość: a IP: *.aster.pl / *.aster.pl 21.12.03, 17:42
    ja tez jestem z pieciolinii i chodzilam do 311 :)
  • Gość: kinga IP: 157.25.122.* 23.12.03, 16:11
    ja tez jezdzilam szkolnym do 311:)
  • Gość: MM IP: *.healey / 217.8.161.* 22.09.04, 12:37
    Ja też, z osiedla na uboczu, autobus miał petle na Płaskowickiej, od 83 do 87
    roku.
  • anonim_ka 06.01.05, 15:40
    W 311 byl taki dziarski matematyk - jak sie nazywal ??? prosze o wsparcie
  • Gość: Kabaciarz IP: *.aster.pl / *.aster.pl 24.08.05, 12:06
    Bircholc :)
  • Gość: Beatka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.08.05, 15:34
    To był Bircholc, na klasówkach stawiał krzesło na swoim biurku i siadał na nim
    zakładał też ciemne okulary. Ciężko było u niego zdać mój brat miał z tym duże
    problemy :) ale się udało.
  • ejko 14.04.04, 00:49
    a moja "droga życiowa" to:
    303 na Koncertowej (od '84),
    309 na Koncertowej (od '87) i
    Kamyk na Dembowskiego (od '92) :-)

    są na tym forum "podobni"?
    pozdrawiam,

    ejko
  • Gość: Mm IP: *.chello.pl 15.09.04, 13:33
    Ja też zaliczyłam , ale młodszam trochę - chociaż zdążyłam załapać się na
    chodzenie ze stokłosów do 303 przez pole
  • areck 21.02.05, 14:13
    A moje:
    od 1980 - 313 na Cybisa
    potem od 1985 305 na Dembowskiego - potem już jako Kamyk
    łezka się w oku kręci. Dio dziś nie mogę zrozumieć dlaczego droga do 1 klasy z
    Dunikowskiego 2 na Cybisa była taaka długa, dziś to jakieś 4 min. ;)
    --
    Pozdrawiam,
    Areck.
  • mamamarka 21.01.04, 07:14
    Ja tez!!! :)))
  • Gość: dyrektorka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.12.03, 22:10
    xxx serdecznie zapraszamy w maju 2005 roku na obchody 35
    lecia "siedemdziesiatki"
  • Gość: xxx IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.12.03, 22:23
    Przepraszam, ale czy w miedzyczasie byla Pani tez dyrektorka LO w Wilanowie?
  • Gość: GBany IP: 195.205.41.* 14.02.05, 10:51
    Na dole w Domu Rodzinnym przed KAW'em była restouracja "Derby" z szafą grającą,
    za złocisza można było posłuchać przebojów z czarnych singli, stare dobre
    czasy:)
    Pamiętacie jak nazywała się restouracja na wiolinowej, obecny Komfort?
    Pozdrówka dla starej gwardii:)
  • Gość: spokojny IP: *.aster.pl 07.02.05, 18:18
    A tam gdzie jest Eklerek, byla hala, a później juz tylko fundamenty, w których
    łowiłem dafnie dla rybek, a koniec konców pochowalem tam mojego chomika...
  • Gość: lalleah IP: *.acn.waw.pl 06.01.04, 12:06
    Ja to tutaj chyba jedna z najmlodszych...ale wspomnienia swoje tez mam :))
    Pamietam te laczki, a raczej dzialki pod Kabackim z ktorych w koncu i tak sie
    zabieralo zdziczale krzaczki porzeczki do ogrodkow, pamietam jak jeszcze pola
    uprawne byly, na trasie na obecne Kabaty... marecheweczka i kapustka...zawsze
    sie mamusi przynosilo... :)))
    Pamietam tez budowe tych torow pod lasem Kabackim... w koncu musialam ucikac z
    torow przed zolciutka lokomotywka :)
    Jakos teraz to tak ciezko mysli zebrac... a jak sie idzie to glowa pelna
    wspomnien...przeciez caly czas gadam o nich mojej polowce mieszkajacej na
    Ursynowie od 7 lat :)
  • Gość: Wawerak IP: *.chello.pl 13.02.05, 00:01
    ... a pózniej powstala hala ktora chyba miala byc sportowa a byla parkingiem a
    pozniej dala poczatek Leclercowi.
  • Gość: bunny123 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.01.05, 16:47
    Ha! Oczywiście pamiętam to rozlewisko. Chodziliśmy tam łapać kijanki oraz patrzeć na kobiety, które
    się tam opalały!
  • Gość: Olaf IP: 62.233.164.* 18.12.03, 07:12
    Bardzo się cieszę ze tak bardzo spodobał wam się ten wątek.

    Pozdrawiam wszystkich
  • Gość: maja IP: *.acn.pl 19.12.03, 15:10
    Ja chodziłam do SP nr 313- to byla jedyna oprocz koncertowej szkola 1-3, no i
    pamiętam oczywiscie czerwoniak blisko i cala Maryle Rodowicz,która nigdy tam
    nie musiała stać w kolejce:)..a pszczólka Maja to byla jedyna "nowoczesna"
    rozrywka:)- bujało sie... i pierwszy posterunek policji w bloku mieszkalnym na
    Pięciolinii, oni mieli wówczas jedyny w okolicy telefon:) hehe...no i jeszcze
    sporo bylo pozostałosci po owocowych sadach...takze z bracmi przynosiliśmy
    siaty jablek na dżemiki:),pamiętam jak kręcili "alternatywy4" , albo "dekalog"
    na obszarze dzisiejszego "parku" przy kościele, no i Dom Sztuki miał niezłą
    frekwencję, czasem trudno się było dopchać.
    A teraz wszystko jakies inne....ulica Romera taka zatłoczona i tyle
    samochodów:)a kiedyś czekało sie na U minimum pół godziny:) Pozdrawiam, to były
    zabawne czasy.
  • babik 19.12.03, 15:38
    Klub z uatomatami do gier ALEX . Do tej pory pamietam automat symylujący jazdę
    czołgiem , ja pierniczę ile ja kasy tam zostawiłem :))))
    No i oczywiście dwie podstawówki 81 i 305 . Najlepsze lata mojego życia.
    A teraz do 81 chodzi mój syn.
  • Gość: maja IP: *.acn.pl 19.12.03, 16:27
    Klub alex oczywiscie tez pamietam:)81 byla rzeczywiscie, a 305- to 4-8..ech:)
    Musiałeś być moim sąsiadem..jak nic:)
  • Gość: Olaf IP: 62.233.164.* 20.12.03, 07:51
    Klasy 1-4 chodziłem do 81 na Puszczyka. Bo innej 81 nie ma.
  • Gość: Maja IP: *.acn.pl 21.12.03, 12:23
    Przy 81 już jako starsza koleżanka wypiłam swój pierwszy mocniejszy
    alkohol..hehe, miałam do niej 5 minut spacerkiem. No i przy 81 byla taka
    zjeżdzalnia...pamiętam ją jeszcze jako sprawną...bawiło się...ech... aż mi
    uśmiech nie schodzi z lica. A na kopecwili to były najlepsze sanki życia. Można
    byłoby dużo wspomnieć, ale juz dość:)-koniec przynudzania:)Pozdrawiam wszytkich
    Ursynowian:) i życzę Wam dużo radości z nadchodzącyh świąt.

  • Gość: cds IP: *.aster.pl / *.aster.pl 21.12.03, 17:11
    Ursynów.. ech, przeprowadziłem się tutaj z Pragi w 1982. Pamiętam godzinne
    spacerki na ulicę Hawajską, do jedynego wtedy otwartego sklepu. Zupełnie w
    drugim kierunku, tam gdzie dziś są Kabaty, rosły sady owocowe, ile się tam
    nabiegałem jako parolatek! :-) Pamiętam czasy gdy "cywilizacja" kończyła się
    na ulicy Belgradzkiej, a dalej to już tylko łąki. No i niezapomniany smak
    kaszanki z bufetu robotniczego w piwnicy jednego z domów na ulicy Meander.
    Żadna szynka czy inna polędwica dziś mi tego smaku nie zastąpi! Dziwne, ale
    mój Ursynów lat dziecięcych pamiętam zawsze słoneczny. Cichy, zielony,
    spokojny, nie to co dziś. Ech, czasy..
  • Gość: xxx IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.12.03, 18:14
    > Dziwne, ale mój Ursynów lat dziecięcych pamiętam zawsze słoneczny. Cichy

    Ciekawe, ja tez.

    > zielony

    Natomiast co do zieleni, to roznie bywalo ;-))) Pamietam, ze jak na Natolinie
    (Meander, Na Uboczu) zielen byla na porzadku dziennym, to na Imielinie bylo
    caly czas klepisko. Chyba dopiero w drugiej polowie '80 posadzono trawe i
    krzaki.
  • martaa2 21.12.03, 20:31
    O a ja też chodziłam do 81 na Puszczyka na początku lat 80, a potem naszą klasę
    przeniesiono do nowybudowanej szkoły nr 309 przy Koncertowej (tam teraz jest
    Gimnazjum). Pamiętam naukę na 3 zmiany , straszną ilość dzieciarni na
    korytarzach i akademie ku czci Rewolucji Październikowej.
    --
    Pozdrowienia
    Marta
  • Gość: E. Igras IP: *.aster.pl / *.aster.pl 21.12.03, 21:15
    Z dużym wzruszeniem przeczytałam Wasze wspomnienia
    o Ursynowie:)
    Pozwalam sobie w tym kontekście
    wraz z najlepszymi życzeniami
    Pięknych Świąt Bożego Narodzenia
    i
    Szczęśliwego Nowego 2004 Roku

    przesłać wszystkim uczestnikom
    sentymentalnej podróży do tamtych lat - ten oto wierszyk:

    "Znam te domy, te balkony całe w kwiatach
    Te uliczki i ogródki na Kabatach
    A Imielin jaki piękny, a Stokłosy...
    Moim Jarom nigdy też nie powiem - dosyć
    Mam tu bliskich, mam przyjaciół, mam swój świat
    O tym właśnie ursynowski śpiewa wiatr:

    Kocham życie na Ursynowie
    Na Ursynowie nie jest mi źle...
    Co tam Paryż, Planty w Krakowie -
    Ja mam tu swoją Aleję KEN!

    Stąd bliziutko mam spacerkiem do Powsina
    Gdzie cudownie się czerwieni jarzębina
    W Natolinie rosną gaje dzikich śliwek
    A w stadninie pędzą konie wiatrogrzywe
    W letni wieczór na balkonie spędzam czas
    Patrząc w niebo, caluteńkie niebo gwiazd...

    Mandarynki - to uliczka Natolina
    Zawsze Święta mi swą nazwą przypomina
    Migdałami wciąż mi pachnie Migdałowa
    Wiolinowa - to muzyka Ursynowa
    No a ludzie, a dzieciaki, nawet psy
    Uśmiechają się najpiękniej - wierzcie mi!
    Kocham życie na Ursynowie
    Na Ursynowie nie jest mi źle...
    Co tam Paryż, Planty w Krakowie -
    Ja mam tu swoją Aleję KEN!"

    Spełnienia marzeń. kochani ursynowianie!:))))
    Elżbieta Igras
  • Gość: ? IP: 217.11.133.* 06.01.04, 16:25
    /
  • Gość: ~duduś IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.06.05, 18:11
    Ja też chodziłem do 81 im. Lucjana Rudnickiego. Klasy 1-3 oczywiście.
    Mieszkałem na Pięciolinii od 1977 (czyli od urodzenia).
    Górka przy pięciolinii wydawała się taaaaka wysoka.
    Nie wspomnę już o Kopie Cwila - był tam kiedyś tor "bobslejowy", kumpel się tam
    nieźle rozwalił na sankach. Kiepsko się hamowało w Relaksax :)
  • Gość: Pionier IP: *.chello.pl 22.12.03, 23:03
    Kochani. Zdrowych, wesołych i spokojnych świąt Bożego Narodzenia, miłych i
    sympatycznych wspomnień z przeszłości Ursynowa przy świątecznym stole, a potem
    opisanych na forum, życzy wszystkim Ursynowianom Pionier Ursynowa. Proszę nie
    kończcie tego wątku opisujcie wszystkie zdarzenia Ursynowskie, może powstanie
    jakaś kronika. To są cudowne wspomnienia, zwłaszcza dla nas starszych, którzy z
    sentymentem wspominają początki Ursynowa. Szczególne pozdrowienia i życzenia
    dla Eli Igras.
  • Gość: dfg IP: 195.245.217.* 23.12.03, 16:19
    Przed świętami stałem przed drewnianą budką przy jastrzębowskiego, czekając na
    arbuzy. Przyokazji kupowałem "prawie prawdziwy" napój w kartoniku. Gdy
    otworzyło się kartonik, okazywało się, że w środku jest zwykły woreczek z
    rozpuszczonymi landrynkami.

    A pamiętacie górę ziemi z wykopów na tyłach przychodni przy Romera?
    Kiedyś odkryłem, że to nie góra, tylko wieli wał ziemi. W środku był istny
    rajski ogród! Pachniały jasminy, leniwie brzeczały pszczoły a bumelujący
    robotnicy zagryzali piwo mirabelkami.

    Kto pamięta autokary Orbisu, które w stanie wojennym zastapiły autobusy?
    Kto pamięta fugowanie czarnym, śmierdzącym kitem szczelin w wielkich płytach?
    Kto pamięta wielkie jezioro przy Okaryny, tuż obok "bunkrów"- cudu myśli
    technicznej PRL, czyli domków parterowych z wielkiej płyty?

    Wesołych Świąt!
  • Gość: Maja IP: *.acn.waw.pl 23.12.03, 16:32
    Za przychodnią na Romera w tym "rajskim ogrodzie" czesto robiliśmy ogniska z
    pieczonymi ziemniakami, bo kiełbasa to przeciez byl rarytas:)...bardzo miłe i
    przyjemne chwile. A ten kit szczególbnie jak sie nagrzewał w lato to nieźle
    dawało po nozdrzach....Wogóle często chodnik się również nagrzewał że czasem
    można było w nim utonąć. No i kwadraty..graliście?:)Ja jako jedyna dziewczyna
    miałam swój z imieniem wymalowany:) co to znaczy mieć braci:)A na przystanku
    Pięciolinii( w stronę dembowskiego) była przez wiele lat budka z warzywami.To
    zamierzchłe czasy...ale miło czasem powrócić w myśli.Pozdrawiam i wszytkiego
    pomyślnego z Nowym Rokiem.
  • Gość: OGI IP: 62.233.164.* 26.12.03, 14:42
    A ja budki na przystanku nie pamiętam.
    Ciągle jednak mam w pamięci ogniska w "rajskim ogrodzie" na tyłach przychodni.
    A kto z was pamięta konia i krowę przy Puławskiej mniej więcej na tyłach
    dzisiejszej stacji Orlenu przy Surowieckiego.

    Kto chodził do 311
  • areck 21.02.05, 14:23
    Napoje w folii, "ciepłe lody" i ryż dmuchany w warzywniaku przy przystanku
    autobusowym "dunikowskiego". "Zawaloną wieżę" przy murze wyścigów konnych -
    ileż to tajemnic mogła ona kryć? No tak, ale to była wtedy wyprawa - pomimo że
    Pułąwską na wysokości komendy przechodziło się bez problemów.
    --
    Pozdrawiam,
    Areck.
  • Gość: kocissa IP: *.chello.pl 27.12.03, 13:26
    W Domu Rodzinnym na parterze był sklep. Przed Bożym Narodzeniem w 81 r.
    trafiłam tam w poszukiwaniu drożdży. Nie było, ale moje pytanie i burkliwą
    odpowiedź ekspedientki usłyszała pewna pani. Wyjęła z torby paczkę drożdży i
    podzieliła się nimi ze mną jak opłatkiem, mówiąc: "Proszę, w imię Solidarności,
    a wronę niech szlag trafi!" Nigdy tego nie zapomnę.
  • Gość: Regina IP: *.aster.pl / *.aster.pl 28.12.03, 16:31
    Sprowadziłam się na Ursynów 27.12.79. Kawał czasu. Miałam jedyny sklep, taki
    woda, mydło i powidło, przy Ciszewskiego. Tam mieściła się też administracja.
    Wielką kałużę przy Onkologii pamiętam, bo syn łowił tam karasie i traszki.
    Przez tę żywiznę musiałam założyć akwarium.
    Czy pamiętacie, że wszystkie domy wyglądały jednakowo? Przez to kiedyś,
    wracając do domu taksówką( o 22.00) do własnego mieszkania dotarłam o 2.00 nad
    ranem. Ani ja , ani kierowca nie mogliśmy znaleźć ulicy i mojego budynku. W
    ogromnej desperacji przypomniałam sobie, że jak oglądałam budujący się dom to
    lokalizowałam go po trakcji elektrycznej na obecnej ul. Pileckiego. Tym
    sposobem, ledwie żywa trafiłam na własne cztery kąty.
    Kiedyś chciałam sobie skrócić drogę do domu od przystanku przy Ciszewskiego.
    Przed budynkami na dybowskiego było błotol Myślałam, że zamarznięte na amen,
    ale nic złudniejszego. Weszłam na nie i........... do domu przyszłam na
    bosaka, bo jeden but został tam na zawsze.
  • Gość: kinga IP: 157.25.122.* 29.12.03, 11:12
    Kiedys jako dziecko poszlam na plac zabaw oddalony jakies 100m od mojego bloku
    i jak chcialam wrocic do domu to nie wiedzialam juz ktory to, bo wszystkie
    wygladaly tak samo:), zaczelam plakac bo myslalam, ze juz nigdy nie trafie do
    domu, na szczescie pamietalam numer i jakis mily pan pokazal mi ktory to (co i
    tak jest niesamowite, ja po prawie 20 latach nadal nie umiem wskazac wszystkich
    numerow blokow na swojej ulicy)
  • Gość: andzrej_r IP: *.netlandia.pl 31.12.03, 03:40
    Witam wszystkich Ursynowian,

    Jest 3 nad ranem, a ja zamiast konczyc pracę i kłaść się spać, na przemian
    śmiałem się i płakałem, czytając Wasze posty. Urodzięłm się wtedy kiedy rodził
    się Ursynów.

    Na początku lat 80-tych mieszkaliśmy na Puszczyka 10 w małym, ale za to bardzo
    sympatycznym mieszkaniu. Znaliśmy wszystkich sąsiadów, każdy sie witał z
    sąsiadem przez podanie ręki. Kiedy byłem w stanie jeździć sam na rowerku
    (później miałem taki fajny gokkart- zazdroscily mi wszystkie dzieciaki na
    podwórku).
    Wraz z mamą, chodziłem na zakupy do Megasamu, Pszczółki Mai, a z tatą do
    Składnicy Harceskiej (z tamtąd był mój pierwszy zdajnie sterowany samochód)
    Później przprowadzilismy sie do 2 poziomowego mieszkania na ZWM, i tam
    chodziłem do szkoły (319-bardzo fajnie ją wspominam)
    Tam gdzie dzisiaj jest KEN pomiedzy jastrzębowskiego a Ciszewskiego, za
    budynkiem Telekomunkacji przez pewien czas mieszakły króliki :)). Do dzis nie
    wiem skąd sie tam wzięły (mozliwe ze ktos je wyrzucił). Za pieniadze z
    sprzedazy butelek kupowałem im na bazarku marchwki.
    Przy Wiolinowej była taka kępa krzaków, do której mzna bylo wejśc. Latem bylo
    tam bardzo chłodno i przyjemnie. Były tam tez różne skarby w tym sama
    kierownica od Zastawy.
    W brew pozorom uważam Ursynów za najciekawszą dzielnice w Warszawie. Nosze się
    z pomysłem zrobienia strony internetowej o Ursynowie. O Ursynowie widzianym z
    pozimu mieszkańca. Moze ktoś z was ma jakieś ciekawe fotografie, które mógłby
    zeskanować ??
    Moze, bysmy zoorganizowali kiedyś spotkanie ze wspominkami o Ursynowie. Miejsce
    i sala bez problemu się znajdzie.
    Dziękuje za ten wątek. Był to dla mnie wspaniały prezent na gwiazdkę.

    Pozdrawiam serdecznie wszystkich Ursynowian !!

    Andrzej

    P.S. Przpraszam za literówki
  • Gość: Regina IP: *.aster.pl / *.aster.pl 03.01.04, 21:44
    Pomysł świetny Andrzeju, ze zdjęciami też nie będzie problemu.
    Pozdrawiam
  • Gość: ynnka IP: *.aster.pl / *.acn.pl 03.01.04, 22:49
    pamietam kukułkę w sadku przy (teraz) Zabinskiego - Belgradzkiej jeszcze nie
    było - zdjęcia się znajdą - rób te stronę! pozdr
  • Gość: andrzej_r IP: *.netlandia.pl 04.01.04, 04:01
    Dzięki Regino! Jeżeli macie jakieś zdjęcia w formie elektronicznej to
    podsyłajcie na mój e-mail ( bpos4408@sejm.pl ), jezeli nie macie dostepu do
    skanera to tez prosze o kontakt.

    Pozdrawiam serdecznie,

    AR
  • frunze 04.01.04, 10:38
    Kiedy sprowadziliśmy się na Ursynów miałam 5 lat. Zamieszkaliśmy na
    Mandarynki, na parterze z ogródkiem. Do dzisiaj jak oglądam zdjęcia sprzed lat
    nie chce mi się wierzyć, że takie obrzydliwce mogli po drugiej stronie Rosoła
    pobudować. "Za moich czasów" ;) na miejscu obecnych ulic Sengera "Cichego",
    czy Pietraszewicza "Lotta" był olbrzymi sad, do którego chodziło się na
    najlepsze jabłka pod słońcem i na zbiórki harcerskie. Ulicą Rosoła codziennie
    po kilka razy przejeżdżał chłop na wozie, jadący do lub z nieodległej Wolicy.
    Pięknie było. Mój tata z lubością do dziś opowiada, jak przyjechali z mamą
    obejrzeć zakupione mieszkanie i moja macierz dostała histerii, że ona chce
    mieszkać na Pradze, a nie na tym zadupiu ;) Fakt, za naszym blokiem to już nic
    nie bylo. Pamiętam też ten ogromny wykop koło Globiego, tam chodziliśmy na
    kijanki. I nie wspomnę już, że musiało być bardzo bezpiecznie, skoro moja mama
    i mamy znajomych dzieci, puszczały nas samopas na podwórko. Ach, i pamiętam
    moją pierwszą wyprawę autobusem. To było 1001 drobiazgów vis-a-vis bazarku na
    skraju. A pierwsze kino to oczywiście Dom Sztuki. Czasami z przyjaciółką
    byłyśmy jedyne chętne na seans, a musiało się zebrać 5 osób. To była rozpacz,
    byłyśmy skłonne dopłacić po kilka złociszy, żeby obejrzeć kaczora donalda ;)
    No, a teraz nie mieszkam już na Mandarynki, ale Ursynowa nie opuściłam. I nie
    opuszczę za żadne skarby ;)
    --
    Czasem trzeba przestać myśleć, aby zorientować się w sytuacji.
  • Gość: majka IP: *.chello.pl 05.01.05, 17:24
    Nie wiem czy ktoś jeszcze to pamieta ale kiedyś po podwórkach przy Lasku
    Brzozowym jeździł chłop takim wozem drabiniastym a członkowie jego rodziny
    rozdawali chordom dzieciaków biegnacych za nimi kiszone ogórki jak wpadalam do
    domu z takim łupem to mama wybaczała mi nawet że koszulke wykorzystywałam jako
    siatke na zakupy przez co jeszcze po 3 praniach czuć bylo zapach tego
    kwasu.Pamietam ze jak moj brat mial miec komunie to cale pielgrzymki chodzily
    do proboszcza tego kosciola na skrzyzowaniu Indiri Ghandi i Dereniowej zeby
    pozwolil tam ja zorganizowac bo nasza parafia ( ta na Przy Bazantarni) jeszcze
    nie istniala i msze odbywaly sie pod gołym niebem na boisku pomiedzy Lanciego i
    Laskiem Brzozowym. I pamietam budowe metra razem ze starszym bratem zamiast
    isc do koscioła (juz istniał wtedy barak kosciołopodobny) biegiem pedzilismy w
    okolice stacji Kabaty i z tamtąd w egipskich ciemnosciach wracalismy na Natolin
    tunelem uważajac zeby robotnicy nas nie zlapali.
  • martaa2 04.01.04, 11:25
    Ha, to ja się przeprowadziłam z rodzicami na Ursynów w 1980 roku z
    Muranowa.Miałam 8 lat. Mimo,ze dostaliśmy piekne 4 pokoje, a tam mieszkaliśmy w
    kawalerce, moja mamunia również dostała spazmów co to za zadupie.
    --
    Pozdrowienia
    Marta
  • Gość: Pionier IP: *.chello.pl 04.01.04, 18:17
    Jak z 6m2 przeprowadziłem się z żoną i córką na Ursynów, do mieszkania 60m2, to
    dla nas i księżyc nie byłby zadupiem. Dlatego kocham ówczesny Ursynów za
    wspaniałych życzliwych i zawsze pomocnych sąsiadów, za błoto i kurz, za brak
    sklepów i autobusów, za ..... i tu można by wyliczać i wyliczać. Dlatego kocham
    obecny Ursynów za to wszystko co było zaś i jest teraz, bo w tym wszystkim jest
    cząstka każdego z nas.
    Pomysł ze stroną internetową o współczesnym Ursynowie to wspaniała sprawa. Jak
    przyjdzie pora to,obiecuję materiały - zdjęcia,slajdy, teksty z 80 - 90 lat.
    Olaf, to ty zacząłeś ten wątek, teraz pilnuj, by nie zniknął. Prowadź dalej te
    wspaniałe wspomnienia. Gratuluje pomysłu. Pionier
  • Gość: Olaf IP: 62.233.164.* 05.01.04, 16:22
    Kaurcze ale namieszałem.
    Musze Wam się do czegoś przyznać.
    Bałem się że zostanę zrugany za ten wątek bo ostatnio na forum na topie jest
    Tesco :-((.
    Ciszę się bardzo że tak wam się wątek spodobał.
    Pozdrawiam wszystkich i zaraz zaczynam szukać zdjęć.
  • jaadwiga 06.01.04, 12:44
    Wspaniały wątek:)))
    Jak i ludzie, którzy na nim opowiadają wspomnienia.
    PS. Olafie! Bierz się do roboty, bo trzeba nie tylko
    budować stronę, ale i spotkanie zorganizować:)))
  • Gość: aga IP: *.zapora / 217.96.25.* 09.01.04, 13:54
    Jak widać, to temat rzeka.
    Mieszkałam praktycznie od urodzenia przy ZWM, gdzie spędziłam najcudniejsze
    chwile mojego życia. W zimę, tonąc w glinie przedzierałam się do pętli
    autobusowej, z której A dowoziło mnie do przedszkola, potem do szkoły.
    Pamiętam warzywniak "U Waldka" i kiosk do którego co piątek ustawiała się
    kilometrowa kolejka po "Sztandar Młodych" i gazetę z programem TV (całych 2
    kanałów które wtedy funkcjonowały).
    Wątek rewelacyjny, az się łza w oku kręci...
    Pozdrawiam wszystkich ursynowian, szczególnie tych z ZWM 22 i okolicznych
    bloków.
  • Gość: Olaf IP: 62.233.164.* 09.01.04, 19:41
    a Z pIĘCIOLINII TEŻ?
  • areck 21.02.05, 14:30
    Kto z Was nie biegał po Świat Młodych do kiosku przy łuku na Romera ? I to w 1
    czy drugiej klasie - przez ulicę !!!
    --
    Pozdrawiam,
    Areck.
  • Gość: Olaf IP: 62.233.164.* 06.01.04, 17:29
    Padciągam :-))
  • frunze 06.01.04, 18:12
    Ach, jeszcze mi się przypomniało, mama mojego narzeczonego umawiała się z
    sąsiadkami i wszystkie razem, z dzieciakami, wózkami, pieluchami, jechały
    autobusem do Megasamu po zakupy. W kupie raźniej ;) A ja nigdy nie zapomnę,
    jak mi strasznie śmierdział budynek Mai na Surowieckiego. Takim spalonym
    drewnem. I pamiętam jak mnie zastanawiała nazwa Konsumy (dawna nazwa globiego
    vel championa). Kiedyś wszystko było inaczej, mój ojciec szedł po zakupy do
    znajomego sklepiku i przepadał na godzinę, bo się zagadał "o wszystkim",
    podobnie było jak się szło do zaprzyjaźnionej kwiaciarni. Niektórzy nie dali
    się wygryźć supermarketom, sklep u Grubego vis a vis Żabki na Lanciego należy
    nie do kogo innego jak do pana Andrzeja, zwanego grubym od zawsze, a mającego
    kiedyś sklep z najlepszymi wędlinami pod słońcem ;) Pozdrawiam F.
    --
    Czasem trzeba przestać myśleć, aby zorientować się w sytuacji.
  • Gość: Olaf IP: 62.233.164.* 06.01.04, 20:51
    Pszczółka Maja zawsze kojaży mi się z papierem toaletowym. Kiedyś był to towar
    deficytowy i sprzedawany był w takich wielkich worach (może nawet 50 rolek).
    Jak już rzucili ten papier "na sklep" to nikt nie kupował mniej niż taki
    właśnie woreczek.
    I tu zaczyna się moja historyjka. Do mojego roweru (Wigry3) miałem przymocowany
    koszyk pożyczony z megasamu (trochę źle to o mnie świadczy, ale kiedyś nie bylo
    innego wyjścia) i na tym właśnie koszu woziłem taki wór "papieru do podcieru".
    2 historia związana z tym sklepem. Stałem razem z koleżanką i kolegą w kolejce
    po cukier dla nauczycielki w trakcie godzin lekcyjnych. Dla nas to była radocha
    bo nie musieliśmy siedzieć w szkole, a nauczycielka miała cukier.

    Pozdrawiam
  • Gość: urs. IP: 217.197.160.* 06.01.04, 21:43
    Czytając wspomnienia wyczułem nutę euforii, bez obiektywizmu. Czy wszystko co
    ma już patynę dwudziestu lat ma być rozkoszne i łzawe?
    Ktoś wspomniał o „czerwoniaku” (ul. Barwna). Był tam kiedyś SAM jak budowano
    ulicę Cybisa. Dom należał do jednego z zarządzających wyścigami konnymi przed
    II wojną. Za czasów budowy Ursynowa była tam najbardziej znana melina. Tak
    melina z wódką!!! Taksówki znały bardzo dobrze to miejsce . Po wódkę zawsze do
    czerwoniaka. Po drugiej stronie ulicy Romera był komisariat policji (milicji).
    Dobrze znał też tą metę. Policjanci (milicjanci) też się tam zaopatrywali.
    Interes szedł dobrze. Ceny ustalone. Bimber sprzedawało się po godzinie 3 rano.
    Wtedy tanio. I hulaj dusza bez kontusza.
    Ale. Mieszkali tam bardzo biedni ludzie w koszmarnych warunkach, m.in. Pani
    Jadzia. Jako mała dziewczynka widziała również podjeżdżających różnych
    dygnitarzy kupujących wódkę. Niedaleko komisariat policji. Obok szkoła.
    Naprzeciwko (przy Cybisa) mieszkała nawet Maryla Rodowicz. Pani Jadzia wyrosła
    na dziewczynę na starcie swojego życia uzależnioną od alkoholu. Była bardzo
    dobrym człowiekiem. Jak mogła to pomagała ludziom, zwierzętom, drzewom. Zmarła
    niedawno w wieku 30 lat. Przyczyna prawdopodobna? Choroba uzależnienia od
    alkoholu. Po pani Jadzi zastał piesek. Zajmują się nim jej koledzy. Piesek
    czeka na jej powrót.
    A walka ze społeczną chorobą zwaną alkoholizmem w tej okolicy polega na tym,
    że nie ma ławek. Bo na ławkach siedzą pijacy. Więc precz z ławkami. Była tam
    kiedyś telewizja robić program. Ktoś ściągną dziennikarzy w to miejsce.
    Odbyło się polowanie na biednych ludzi uzależnionych by ich ośmieszyć. Walka z
    uzależnieniami nie jest jednak polowaniem na ludzi chorych. A czy ktoś słyszał
    aby dostał karę policjant (milicjant) za tolerowanie kiedyś nielegalnej
    sprzedaży alkoholu?
    A przecież prawie wszyscy (w tym budowniczowie i mieszkańcy Ursynowa i okolic,
    a więc i rozmaici urzędnicy) kupowali w trudnych czasach w czerwoniaku alkohol.
    Niektórzy mówią ze dostawali tam darmowe prezenty do tzw. degustacji..
    250 metrów od czerwoniaka prosperował do niedawna burdel, w okolicach
    Arctowskiego. Mam nadzieję, że nie pojawi się następny w to miejsce.
  • Gość: kaziak IP: *.acn.waw.pl 07.01.04, 03:07
    Ja wprowadzilem sie na ursynow w 87' majac na karku cale 4 lata, wtedy jeszcze
    mieszkalem na wasilkowskiego (ten blok po drugiej stronie plaskowicej na
    przeciwko bazarku na dolku), pamietam placyk zabaw w okolicy ulicy meander na
    ktory przychodizlismy sie bawic i zaraz za nim byly ogrodki dzialkowe ktore o
    ile sie nie myle stojaj do dzis (jakim cudem), w miejscu KEN-u byly jakies
    takie chcaszcze ktore w lecie od czasu do czasu sie paliliy. Poamietam Iglopol
    (teraz jest tam Markpol przy dereniowej) sklep w ktorym nic oporcz octu nie
    bylo, czasem jak sie lody trafily to bylo swoeto. Tegojuz nie jesem pewien ale
    za moich czasow za belgradzka cywilizacja choc troche juz teenu zagarnela, ale
    Kabaty to byla jeszcze wies. Pamietam tez poczatek budowy kosciola
    przyskrzyzowaniu dereniowej i I.Ghandi (ktora trwa do dzis). Nikt nie
    wspomnial o mojej podstawowce 323 (klasy 1-3) ktora teraz chyba rozszerzyla
    swoja dzialalnosc na zerowke i klasy do 6. A pamieta ktos zerowke w bloku przy
    wasilkowskeigo (teraz tam jest szkola Jezykowa) jak mi sie nie chcialo butow
    zmieniac (w lecie oczywiscie) to chodzilem tam w papuciach domowych (spacer
    trwal okolo 5 min. pod czulym okiem mamy wygladajacym z balkonu) aw
    podstawowce 323 zawsze przechodilem przez zywoplot na przeciwko okna
    dyrektorki (taki niby skrot ale wiecej sie trzeba bylo z plotkiem napocic i
    przez zywoplot przedrzec) a pozniej trzeba bylo sie schylac zeby dyrektrka nie
    zlapala (jak ona sie nazywala byla taka chyuda wyskoa i wydawala sie byc
    strasznie ostra). A pamietacie zimowe wyprawy na gorke mt Kazury (oficjalnie
    to sie chyba teraz gora trzech szczotow nazywa a fe;P) pamietam tam takch
    gotkow z 10 lat starszychodemnie ktorzy ktorejs zimy znalezli sobie pokrywe od
    smietnika (takiego duzego ktore oproznia smieciara) i na niej we trzech
    zjezdzali w kierunku samochodow zaparkowanych na parkingu przy tamtejszej
    uliczce, w koncu chyba ktorys z samochodow na tej zabawie ucierpial. no i
    coroczne wyparawy do lasu kabackiego w dzien ziemi, podczas ktorejs podsunolem
    wychowawczyni zuzyta prezerwatywe (nie wiedzac co to jest) 'z pytaniem a co z
    tym zrobic?' uzyskalem odpowiedzc "Wyrzuc to jak najdalej odemnie!" :)

    Jak cos mi sie jeszcze przypomi to napisze

    Pozdrawiam Kazik
  • Gość: xxx IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.01.04, 00:25
    Hehe, zapomniales jeszcze o Iglopolu, ktory stal przy Braci Wagow ;-)))) Teraz
    tam stoi zupelnie inny budynek. Tak w ogole, to budynki stoja tam przy
    ul.Meander. Na poczatku '80 w bloku obok Iglopolu byl sklepik 1001 drobiazgow,
    w ktorym bylo ich moze ze 100 ;-) Glownie haczyki do betonu, ale tez mieli
    saletre potasowa, ktora uzywalismy z kolegami do roznych ciekawych
    eksperymentow ;-)

    Pozatym warto wspomniec, ze na tylach Belgradzkiej - od strony szkoly 325 byl
    Pewex - w owych czasach ziemia obiecana dzieci i mlodzierzy ;-)

    Numer z prezerwatywa pierwszoligowy ;-) U nas tylko wysuwano czasem postulaty,
    aby w charakterze Marzanny zutylizwac pania od jez.polskiego ;-))
  • rubeus 09.01.04, 20:16
    Drugi iglopol był chyba niedaleko skrzyżowania Dereniowej i Ciszewksiego.

    W Pewexie pare razy byłem... ba...
    nawet coś nie coś zostało mi zakupione tam :)

    A kto pamięta sklep Baltony w pasażu stokłosy ?

    --
    Kabaty i moczydło
    www.scifi.glt.pl/ <- Serwis o SF starszej daty

    GG # 3438675
  • Gość: xxx IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.01.04, 20:59
    To nie byl Iglopol, tylko zwykly Spolem ;-) Pamietam, ze miescila sie tam
    "centrala" dystrybucji mleka. Tzn. Tam trzeba bylo pojsc i sie zarejestrowac,
    aby mleczarz dostarczyl rano mleko pod drzwi.

    A swoja droga, to teraz zamowienie mleka tak aby bylo pod drzwiami przed 7.00,
    a moze nawet 6.00 chyba bylo by niemozliwe. A niby mamy kapitalizm :-/ Z
    drugiej strony, kto by domofon otworzyl o tej porze ;-))))
  • Gość: Olaf IP: 62.233.164.* 08.01.04, 16:36
    PODCIĄGAM :-))))
  • Gość: OGI IP: 62.233.164.* 09.01.04, 22:47
    A pamiętacie pierwsze na Ursynowie wypożyczalnie kaset Video.
    Pamiętam że jedna była w RDT (przy stacji Stokłosy vis a vis) Ikei, Globiego.
    Pamiętam jakie były kolejki wieczorem obowiązkowo trzeba było obejrzeć film i
    odstać w kolejce po kasete.
  • Gość: Ja_ga IP: *.aster.pl / *.aster.pl 10.01.04, 00:07
    Wypożyczalnia była też na Puszczyka - Video-Relaks:)
    A na Pięciolinii mieszkał Krzysztof Krawczyk
    i często Go tam widziałam:)
  • Gość: OGI IP: 62.233.164.* 10.01.04, 01:35
    Chjyba nawet do tej pory istnieje, a krawczyka nigdy nie widziałem.
  • spatologizowana_sempiterna 10.01.04, 17:00
    A Baniochę pamiętacie? Na Lechmana- kiedyś był tam taki spozywczak na uboczu,
    potem go zamknęli i otworzyli pod hasłem sklep Rolniczej Spółdzielni
    Produkcyjnej Baniocha. Ponieważ tam gdzie dziś straszy Leclerc straszyły
    krzaczory, Baniocha cieszyła się sporym zainteresowaniem.

    Takie wycinki mi do głowy przychodzą:
    - sklep składał się chyba z czterech stoisk (albo i pięciu - jeśli był osobno
    monopol, bo już nie pamiętam, nie korzystałem wtedy:) - warzywnego, nabiałowo-
    piekarniczego, - cukierniczego i obleśnej garmażerki przy wyjściu na zaplecze.

    -Baniocha miała swoje "hity": masło holenderskie na wagę (aż strach pomysleć z
    jakiego powodu trafiło ono na teren PRL...), śmietana "wiejska" sprzedawana z
    wiadra na wagę - trzeba było przynieść własny słoik, blok - czyli coś pomiędzy
    hałwą a marcepanem, marmolada - chyba też z jakiegoś wiadra sprzedawana.

    -Kiedyś sprzedawali tam jakąś wątróbkę - oczywiście na pniu rozkupioną - i na
    drugi dzień w radiu komunikaty, żeby tą wątróbkę natychmiast oddać do sklepu,
    bo coś z nią jest mocno nie tak.

    -dział cukierniczy cierpiał zawsze na deficyt obsługi. Panie po prostu
    pracowały gdzie indziej a najchętniej na zapleczu. I żeby kupić cokolwiek z
    tego działu trzeba było stać, stać, stać. A że człowiek młody i głupi był, to
    tak stał, zamiast isć na zaplecze i powalczyć o prawa konsumenta.

    -moje pierwsze samodzielne zakupy - to tam! A pani przekazała mojej mamie taką
    karteczkę, gdzie napisała co kupiłem i ile kosztowało, tak, żeby się nie
    martwiłą, że coś źle zrobiłem.

    -innym razem sprzedali mi zepsutego arbuza. Ponieważ człowiek był młody i
    głupi - to arbuz został odniesiony do sklepu już nie przeze mnie, czego żałuję,
    bo na pewno rozmowa przy jego oddawaniu była ciekawa...

    -najbliższy automat telefoniczny był właśnie pod Baniochą - niestety ten pod
    Wielobranżowym często się psuł - trzeba było np. grzmotnąć w tarczę. Niestety,
    było to takie miejsce, gdzie lubiły szczać psy, pijaki i inna zwierzyna.

    -obok Baniochy był (i jest do dziś) DK Stokłosy - kiedyś była tam chyba jakaś
    pracownia modelarstwa kolejowego - w każdym razie żeby popatrzeć na jeżdżące
    kolejki elektryczne nie trzeba było jeździć na Marszałkowską do Składnicy
    Harcerskiej

    -I był koncert Andrzeja Rosiewicza któregoś razu - w lecie jakoś, bo ciepło
    było - on coś tam śpiewał na estradzie w dołku przed Domem Kultury. I na bis
    zaśpiewał Michaiła (a jeszcze nie było chyba roku 1990). Po koncercie
    przechodził tak z półtora metra ode mnie. Dzieciaki rzuciły siępo autografy - a
    ja miałem tylko rower, pamiętnika przy sobie nie miałem, ani nawet kartki i
    długopisu.

    I niestety Baniochy już nie ma - po niej egzystował jeszcze dość długo taki z
    lekka zapyziały osiedlowy spożywczak z samoobsługą - ale i on nie przeżył walki
    z Leclerkiem. A szkoda

    Czy jeszcze ktoś pamięta jakieś ciekawostki z Baniochy?

    A w następnym odcinku będzie o barze "Zbych"!
    --
    ...a poza tym uważam, że Dariusz Szpakowski powinien wrócić !!!
  • martaa2 11.01.04, 14:43
    O ludzie ! Ja doskonale pamiętam " Bar Zbych" i tego chama co w nim handlował,
    a że miał jedyne w okolicy lody włoskie to zawsze tam się biegało. Nawiasem
    mówiąc lody były ohydne, sama woda bez smaku - ale kto tam wtedy znał te różne
    zagraniczne smaki. Pamiętam,że było tam było koszmarnie brudno, a w rogu stała
    gablota z różnymi deserami to nawet nie było widać co to za smakołyki- tak były
    pokryte warstwą kurzu.
    Potem ten pan miał budkę na bazarku przy Cynamonowej,gdzie handlował kwiatkami.
    --
    Pozdrowienia
    Marta
  • Gość: Olaf IP: 62.233.164.* 12.01.04, 21:00
    Niedaleko było "OCZKO" i najlepsze na Ursynowie lody z automatu. Ciekawe co
    dziś bym o nich powiedział?
  • Gość: GBany IP: 195.205.41.* 14.02.05, 12:02
    Najlepsze lody z automatu to były na Miklaszewskiego, na parterze w bloku,
    takich zmaków nie było nigdzie
  • spatologizowana_sempiterna 14.01.04, 19:43
    To teraz o Zbychu.

    Mieścił się on w "dołku" przy budynku Lachmana 6 - od strony ZWM 6. Prowadził
    go taki wysoki, chudy pan z czarnymi włosami i brodą - i jakaś pani - być może
    żona. Sprzedawał rzeczywiście lody włoskie - dla mnie lody to zawsze były lody,
    bez żadnych odcieni ani szaleństw - więc jako lody, lody w Zbychu były w
    porządku. Poza tym były rurki z kremem czy inną śmietaną - to na zimowe czasy
    albo gdy się chorowało. Brudu za Chiny ludowe tam nie pamiętam (będąc małym się
    na to nie patzyło, zwłaszcza gdy kupowało się lody). Pamiętam za to, że stał
    tam telewizor. I któregoś razu jak tam byłem rano, leciała powtórka meczu
    Polska-Portugalia na MŚ w Meksyku - tego co go 1:0 wygraliśmy, a bramkę
    strzelił Smolarek.

    A co do prowadzącego -to mój kolega z klasy twierdził, że to jest jego wujek,
    nawet mówił do niego "wujku" - a do tej pani "ciociu" - ale on do każdego
    mówił "ciociu" albo "wujku", więc różnie mogło być. Coś jednak ten pan musiał
    mieć na rzeczy - bo jak teraz ty piszesz "cham", a jeszcze moja mama z
    koleżanką, jak je zaciągnąłem na lody do Zbycha to mówiły coś o
    jakimś "kryminaliście". Ja go z rok temu widziałem w telewizji jak komentował
    kolejne doroczne wylanie Smródki - jako sprzedawca z budki przy przystanku
    autobusowym róg Sikorskiego i Wilanowskiej. Chyba to też kwiaciarnia jest - nie
    pamiętam.

    I jeszcze ktoś przypomniał "Oczko" ZWM 5, rzut beretem od Zbycha - to dopiero
    było! Jakie tam ciastka mieli! I mieli taką faaaajną butlę z sokiem, w której
    ten sok "tańczył" (każdy szanujący się bar takie coś miał). Kiedyś nawet chyba
    tam na jakiejś imprezie karnwałowej czy mikołajkowej dla przedszkolaków byłem.
    Do Oczka wstępowało się zazwyczaj idąc do domu od 492 a potem 502. Do Zbycha -
    w drodze ze szkoły.

    I jeszcze Cafe Metro - gdzie, jak goście przychodzili, zaopatrywałem rodzinę w
    eklerki i ptysie. Czasem napoleonki. Nigdy nawet nikt się tym nie potruł!

    A teraz nie ma już ani Zbycha, ani Oczka, ani Cafe Metro :(
    --
    ...a poza tym uważam, że Dariusz Szpakowski powinien wrócić !!!
  • Gość: aga IP: *.zapora / 217.96.25.* 06.02.04, 15:01
    no, ptysie to było to!!!!nie zapomn jak szłam przez całe osiedle z ZWM22 do
    Cafe Metro, było strasznie gorąco, wszystkie okna pootwierane, i z każdego
    slychać było dźwięk rozpoczynającego się filmy pt "Czterdziestolatek"
    Ale u Zbycha sie strułam, w prawdzie nie włoskimi, a taki co to się jadło w
    zime "ciepłe lody". Strasznie słodkie!!!
  • Gość: xxx IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.01.04, 23:23
    Z pierwszej polowy '80

    www.vsa.internetdsl.pl

    Jak widac lezy na serwerze TPSA, wiec malo dziala - jakby link lub odnosniki
    do poszczegolnych dokumentow nie dzialaly, to trzeba odswierzac az do
    skutku ;-)))))))))))))))))))

    Warto zwrocic uwage na mapke na str. 2 i 3. Jak widac duzo planowanych
    budynkow w ogole nie powstalo, tam, gdzie mialo nic nie byc czasem cos
    zbudowano, jak i oczywiscie w niektoryhc miejscach zbudowano zupelnie inne
    rzeczy niz planowano ;-)
    Ciekawy jest tez widok perspektywiczny ze str. 1 i 6 - najwyrazniej, powstal
    wg jeszcze wczesniejszego projektu niz mapka.

    Zawsze mnie bawilo podkreslanie na wszelkich planach istnienia nieistniejacej
    ulicy Komisji Edukacji Narodowej ;-)))))))))))))))))) , ktora wg rysunku miala
    miec po 4 pasy w kazdym kierunku...
  • Gość: karolek IP: *.chello.pl 12.01.04, 21:22
    Ja tylko takie małe w swoim rodzaju pytanko
    a'propos czasów dawnych Ursynowa:
    z czym może sie kojarzyć nazwa AKCENT?

    pozdrawiam:-)
  • Gość: Olaf IP: 62.233.164.* 12.01.04, 23:24
    Wstyd się przyznać, ale tylko z zespołem typu Disco zPOla.

    Ciekawe czy mieli coś wspólnego z Markiem z Pola
  • Gość: agnieszka r IP: *.OrG / *.org 14.01.04, 00:41
    fajnie ze przypomnieliscie mi nazwe KONTENERY bo ostatnio to opowiadalam mezowi
    jak chodzilam tam kupowac prezenty dla rodzicow pod choinke.to byly takie niby
    butiki broszki z modeliny portfeliki ze skaju wydawalam tam swoje oszczednosci
    ja pamietam tez ze chodzilam z rodzicami na spacer az do kabat nowoursynowska
    gdzie nie bylo zadnych zabudowan tylko piekna brukowana droga i stary 1000 dab
    ktorego resztki sie chyba ostaly.nie pamietam tylko czy to ogrodzenie (o ktore
    potem byla jakas zadyma z tamtejszymi rolnikami)bylo od poczatku.wiem ze to
    byla najladniejsza droga spacerowa mojego dziecinstwa.ale np.uwazam ze okolice
    blaszaneko markpolu czy mokpolu na dembowskiego w ogole sie nie zmienily tak
    samo paskudnie jak kiedys .najbardziej teraz brakuje mi tamtej ciszy bez
    samochodow pod oknami
  • Gość: kinga IP: 157.25.122.* 15.01.04, 13:26
    dab Mieszko jeszcze stoi, brukowana droga tez sie ostala
  • spatologizowana_sempiterna 14.01.04, 19:28
    Akcent? To taka knajpa była na SGGW? Czy klub, coś takiego rozrywkowo-
    gastronomicznego.
    --
    ...a poza tym uważam, że Dariusz Szpakowski powinien wrócić !!!
  • Gość: karolek IP: *.chello.pl 14.01.04, 21:38
    B I N G O ! ! !
    i disko
    ooooo! To było ćwierć wieku temu!!!


    spatologizowana_sempiterna napisała:

    > Akcent? To taka knajpa była na SGGW? Czy klub, coś takiego rozrywkowo-
    > gastronomicznego.

    Pozdrawiam.


  • Gość: marta IP: *.aster.pl / *.aster.pl 17.01.04, 19:28
    był taki klub na Koncertowej, później chyba tam zrobiono przedszkole.
  • Gość: karolek IP: *.chello.pl 19.01.04, 01:08
    Gość portalu: marta napisał(a):

    > był taki klub na Koncertowej, później chyba tam zrobiono przedszkole.

    Jeszcze Rzymowskiego było nieczynne...
    Dyskoteki pod rząd przez cztery dni do póżna w noc ,
    a rano do pracy na 6 ....
  • Gość: jar IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.01.04, 12:12
    Wspaniałe te dokumentacje.
    Czy Pan nie ma map starego, pierwszego osiedla Jary na Ursynowie?
    ul.KEN, Surowieckiego, Romera ?
    Pozdrawiam.
  • Gość: xxx IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.01.04, 13:59
    Mam jeszcze tylko plan "Ursynow-Natolin" z 1986r. w skali 1:10500. Obejmuje
    caly Ursynow, t.j. rejon pomiedzy ulicami Pulawska, Dolina Sluzewiecka oraz
    Skarpa Wislana i Lasem Kabackim. Sa na nim zaznaczone m.in. budynki wraz z
    numeracja, trasy autobusow oraz spis ulic. Nie wiem, jak z prawami autorskimi
    (wydawca jest Panstwowe Przedsiebiorstwo Wydawnictw Kartograficznych
    Warszawa-Wroclaw), ale jezeli istnieje taka spoleczna potrzeba, moge go
    wskanowac i na jakis czas zawiesic w Internecie.
  • pbd2 14.01.04, 20:59
    Pamiętam, a jakże...
    Sprowadziliśmy się w roku 1985, w lutym, na Lasek Brzozowy 2.Zima była ostra,
    autobus 486 miał całe zamarznięte szyby i w dodatku dojeżdżał tylko do
    Płaskowickiej. Dalej każdy musiał radzić sobie sam, tzn. w naszym przypadku
    trzeba było iść na sam koniec Lasku na piechotę. Początek drogi to był taki
    skrót między pętlą, a nieistniejącym jeszcze budynkiem spółdzielni "Przy
    Metrze", wtedy "Natolin". Przez pół roku chodziłem tak codziennie dwa razy,
    później była jazda 486 na plac Dzierżyńskiego, obecnie Bankowy, a stamtąd 111
    do szkoły na Muranowie, bo moja pierwsza szkoła ursynowska była dopiero w
    fazie fundamentów... Cywilizacja kończyła się wówczas na ul. Bażantarni, dalej
    to już były tylko pola, chłopi na furmankach itd. Zimą jeszcze w 1995 roku po
    moim osiedlu sunął jakiś rolniczy obywatel konnymi saniami w stronę Kabat.
    Ulice Lokajskiego i Raabego były już zamieszkałe, ale wyglądały jak
    wioska w Iraku - klockowate domy pośród lotnych piasków. Za to pomiędzy nimi
    był teren zajmowany wcześniej przez zaplecze budowy, pełen górek i dołków, przy
    czym dołki były na stałe wypełnione wodą. Tworzyło to coś w rodzaju miniatury
    jezior fińskich, pełno tam było żab, kijanek, wodnego ptactwa nawet. Później to
    zasypali, na terenie pojawili się jacyś Czesi, którzy mieli wybudować szkołę, a
    wybudowali jedynie azbestowy barak i pojechali do kraju, bo u nas właśnie padał
    komunizm, a u nich miał paść dopiero za parę miesięcy.
    Po drugiej stronie Rosoła - sady i ogrody od Nugatu aż po dzisiejszą Wąwozową,
    żadne tam osiedla dla Millera i kolegów. Zresztą ta ich część, gdzie mieszka
    obecnie p. premier, przetrwała najdłużej, jeszcze na początku studiów chodziłem
    tam na spacery z psem pośród dzikich ogródków działkowych...
    Pierwsza szkoła - 324 przy Szolc - Rogozińskiego. Druga - 70 przy Bruna (Górny
    Mokotów). Trzecia wreszcie - ta upragniona, na własnym osiedlu, numer 330. Na
    pierwszej lekcji podszedł do mnie nowy kolega i z nienacka przyfasolił mi z
    całej siły w łeb, tak dla żartu. Dziś jest dziennikarzem w "Stołku" i chyba
    nawet tego nie pamięta, bo to nie on dostał. Przed szkołą przez rok było
    klepisko zamiast trawnika, salę gimnastyczną otworzyli dopiero po pół roku,
    dyrektorki - rusycystki chyba nikt nie lubił (to był jeszcze 1987 rok) ale i
    tak to były piękne cztery lata. A później cztery jeszcze piękniejsze, w liceum
    Hirszfelda - Kossutha. Do szkoły na Imielin mogłem chodzić skrótami, przez
    tereny nad ślimaczącą się budową metra, bo o osiedlach pod nazwą Migdałowa
    nikomu się nie śniło.
    Z nazwą ulicy było czasem zabawnie. Jedna panienka, gdyśmy oboje byli w wieku
    licealnym, obraziła się na mnie, gdy przyszło do wymiany adresów, bo nie
    uwierzyła, że w Warszawie jest taka ulica. A potrzebną do ślubu metrykę chrztu
    z miasteczka na Podkarpaciu ksiądz tamtejszy wysłał pod adres "ul. Lasek
    Brzozowych".
    Co jeszcze... Milicyjne "Konsumy" przy Belgradzkiej, szare jak cały PRl, które
    nagle zamieniły się w kolorową, pełną towaru świątynię kupowania o
    nazwie "Globi", sklep z rybkami akwariowymi "Brzanka" (Mandarynki 6), którego
    ktoś obsmarował w "Pasmie", że żle traktuje klientów, barek "Natoliński" (Lasek
    B. 13) ze świetnymi lodami z automatu, po które wyskakiwało się ze szkoły na
    przerwach mimo surowych zakazów wspomnianej rusycystki... I drewniane budki na
    tzw. serku przy Lanciego, tam gdzie dziś stoją te okrągłe bloki. Można tam było
    dostać wszystko, od gumki do majtek po pyszne zapiekanki.
    Można tak do rana, może jeszcze tu wrócę i dopiszę więcej. A kiedyś może w
    ogóle wrócę na Natolin?
    Pozdrawiam wszystkich ursynowian, natolińczyków i kabatczyków. To świetnie, że
    tu się pojawił ten wątek. Dzięki.


    pbd2
  • martaa2 15.01.04, 13:37
    O a ja pamietam Twoją dyrektorkę rusycystkę z 330. Ona wczęsniej uczyła mnie
    rosyjskiego w ówczesnej SP 309, no ale ja zawsze miałam u niej same piątki to
    ją miło wspominam.
    --
    Pozdrowienia
    Marta
  • spatologizowana_sempiterna 15.01.04, 20:14
    Hmmm. Czyta się to wspaniale- może kiedyś jakieś pamiętniki pionierów
    ursynowskich by się wydało:)

    Ale małe ale takie: 486 nie dojeżdżało na Pl.Dzierżyńskiego. To musiało być U.
    --
    ...a poza tym uważam, że Dariusz Szpakowski powinien wrócić !!!
  • pbd2 17.01.04, 14:36
    Nie dojeżdżało? Możliwe, muszę kiedyś sprawdzić w starym planie miasta,
    została tego cała kolekcja, bo na Ursynowie co roku zmieniał się układ linii
    autobusowych i co roku prawie kupowaliśmy nowy plan. To jest chyba zwyczaj
    istniejący do tej pory, bo co przyjeżdżam na Ursynów, to autobusy jeżdżą
    inaczej. Mam wrażenie, że gdyby się dało, to miejscowi decydenci zmienialiby
    nawet trasę metra;).
  • Gość: peron_pierwszy IP: *.seabridge.pl 23.01.04, 15:13
    pbd, czy ty chodziles do klasy z kadim i pickiem?
  • pbd2 24.01.04, 17:40
    Jeżeli Kadi to ten mały od rowerów enduro, to tak.
  • Gość: peron_pierwszy IP: *.seabridge.pl 23.01.04, 15:23
    tak o te zapiekanki...
  • Gość: Dorota IP: *.chello.pl 08.02.05, 19:30
    Ja pierwsze zapiekanki pamietam w budkach pod Megasamem, pycha byly;)))
    Megasam to byl najwiekszy hipermarket na Ursynowie i ten caly bazar wokol
    niego!! Ahhh co za miejsce, nie odpuscilam nigdy tacie i na zapiekanke musial
    dac;)))
  • Gość: Bartek IP: *.acn.waw.pl 25.01.04, 18:21
    Wątek wspomnieniowy jest super!
    W swoich archiwach znalzałem mapę Ursynowa z 1986 roku i pozwoliłem sobią ją
    zeskanować. Przez jakiś tydzień będzie dostępna pod poniższymi adresami - jeśli
    ktoś ma jakis serwer i chciałby umieścić ją na stałe, to prosze bardzo.

    Lepsza jakość:
    Strona z mapą (ok. 3,5 MB)
    ursynow.dominiak.waw.pl/ursynow1.jpg
    Strona z informacjami (ok. 2,3 MB)
    ursynow.dominiak.waw.pl/ursynow2.jpg
    Gorsza jakośc, ale tez dobra:
    Strona z mapą (ok. 913 KB)
    ursynow.dominiak.waw.pl/ursynow1_small.jpg
    Strona z informacjami (ok. 580 KB)
    ursynow.dominiak.waw.pl/ursynow2_small.jpg
    Pozdrawiam wszystkich z Ursynowa, a szczególnie tych, co przybyli tutaj jeszcze
    w latach 70.
    Bartek
  • Gość: sldpsl IP: *.aster.pl / *.aster.pl 31.01.04, 23:28
    Warto zwrócić uwagę na stronę planu Ursynowa z informacjami - jest tam "Klub
    606", Koncertowa 6. O ile pamiętam, w początkach Ursynowa, gdy bloki nie miały
    jeszcze widocznych tabliczek adresowych, swój dom szukało się po numerze. Ten
    przy Koncertowej 6 miał właśnie numer "606" i stąd nazwa tego klubu. Chyba, że
    moja pamięć zawodzi (bo w owych czasach berbeciem jeszcze byłem). Nie pamiętam
    niestety jaki numer miał mój dom przy Koncertowej, ale pamiętam, że te robocze,
    budowlane numery znikły wraz z ociepleniem budynków, bo były malowane farbą na
    szarych wielkich płytach. PS. A ma ktoś plan Ursynowa taki jeszcze z przełomu
    lat 70/80, gdzie byłyby projketowane ulice i bloki? Kiedyś taki plan widziałem,
    pamiętam, że projektowane metro było nazywane "szybką koleją miejską".
  • Gość: kahila IP: *.aster.pl / *.aster.pl 08.02.04, 00:53
    wracając do "Zbycha" ja jeszcze pamiętam lody na ciepło(takie okropecznie
    słodkie,różowe-ochyda).Na rurki tak chodziłam z rodziną,bo lodów włoskich nie
    lubiliśmy.
    Pamiętam też częste wycieczki do Wilanowa,rozpadające się chałupki na Skarpie
    (niektóre nadal tam są) i takie zbiorniki wodne,do których zrzucialiśmy stare
    opony(brat straszył mnie,że tam mieszka potwór) :)
    Koło Skarpy,zaraz przy ul.Rosoła był sad i wielkie zbiorowisko śmieci..niezłe
    miejsce do zabaw.
    Górki na Szolc-Rogozińskiego nie szpeciła rozpoczęta budowa...mały parczek za
    górką od zawsze był okupowany przez okoliczych amtorów napoi
    wysokoprocentowych..
    Pamiętam wyjścia z bratem do księgarni na Końskim Jarze-nigdzie indziej nie
    można było kupić podręczników...
    Pamiętam stare,porzucone samochody..ten zapach spalonej gumy,który się w nich
    nosił..
    No i oczywiście pamiętam moją pierwszą podstawówkę 318[Teligi] lata 1987/1990
    klasa B (pani Dmochowska potem Rothe)potem 311[Niepodległości,k.Domaniewskiej]
    klasa D (p.Hampel)
    Nadal mieszkam na Ursynowie.. i bardzo dobrze mi tutaj :)
    PZDR.Kahila
  • Gość: OLAF IP: 62.233.164.* 09.02.04, 18:48
    Ja też chodziłem do 311 - fajna buda
  • Gość: ursynowianka IP: *.aster.pl / *.acn.pl 19.02.04, 17:21
    ehhh - super watek - oto moja porcja wspomnien:
    Kosciol przy Wiolinowej stal na srodku wielkiego pola, obok byla kaplica -
    potem ja przeniesli do jakiegos innego miasta zdaje sie. "Dzialal" tylko
    kosciol dolny, obok, w pomieszczeniach, gdzie teraz jest jakas szkola
    spoleczna, chodzilo sie na religie. Przed blokami przy Wokalnej - tam gdzie
    teraz jest szkola podstawowa, byla wielka gora i plac zabaw z zoltym plotem,
    rosly drzewa - CZY KTOS TO JESZCZE PAMIETA??? Potem gore przeniesli 300 metrow
    dalej - jest do tej pory w okolicach Zamiany, ale nie byla juz taka
    fajna...Bylo jeszcze przedszkole na Koncertowej, (budynek ktos teraz kupil i
    wyremontowal... ehhh...
  • Gość: Mania IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.09.04, 16:34
    Jeszcze w latach siedemdziesiatych, zanim powstaly pierwsze bloki (pierwszy na
    Puszczyka chyba w 1975?) - jechalo sie DO Ursynowa, a nie NA Ursynow.
    Przyjezdzalam autobusem 104 i patrzylam na pola pelne kapusty, gdzie mialo byc
    budowane moje pierwsze ursynowskie mieszkanie na Wokalnej....
    Krajobraz byl jak na ksiezycu, mam slajdy z tamtych czasow. Teraz jest duzo
    zieleni, w ogole fajnie i nie zamierzam sie stad ruszac. Mieszkam tu juz ponad
    20 lat.
  • Gość: amigo IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 27.12.04, 00:28
    a czy byłaby szansa zeskanowania niektórych takich slajdów i wrzucenia gdzieś
    do netu, żeby pokazać gawiedzi?
  • Gość: aksiak IP: *.aster.pl / *.aster.pl 05.01.05, 13:23
    przy ulicy Cybisa dawno temu stał zieleniak
    i tam pamiętam kupowałam ciepłe lody.
  • Gość: sldpsl IP: *.aster.pl / *.aster.pl 13.02.04, 13:30
    No właśnie. Czy ktoś pamięta, czy był (to będzie jakoś tak w latach '83-'86)
    bazarek składający się z kilku blaszanych bud koło pętli Ursynów Płd przy
    Ciszewskiego? Mi się wydaje, że był, choć wówczas miałem bardzo mało lat a dziś
    moi rodzice już nie są tacy pewni, czy faktycznie owe budy stały. Coś jednak
    chyba musi w tym być, bo jeszcze na początku lat '90 koło pętli od strony
    Ciszewskiego stała drewniana buda (bodajże był w niej serwis rowerów) - dziś
    budy już nie ma, a w miejscu, o które pytam jest parking i dom przy Pasażu
    Ursynowskim 1. No więc jak - był bazar, czy go nie było?
  • Gość: asiaap IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 13.02.04, 14:21
    bude pamietam a bazarku nie.mieszkalam na Sluzby POlsce w 83 mialam 11 lat wiec
    chyba bym pamiatala
  • Gość: xxx IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.02.04, 17:02
    Raczej nie. Bazarek byl dalej na polnoc. Chyba dopiero na Stoklosach. A buda
    rowerowa stala zawsze samotnie i to chyba dopiero gdzies tak od '85-'87.
  • spatologizowana_sempiterna 13.02.04, 21:32
    Nie, nie zawsze była samotna. Obok stała buda- trochę mniejsza i mniej solidnie
    wygladająca, z Totalizatorem Sportowym.
    No i od czasu do czasu stało tam wesołe miasteczko.
    --
    ...a poza tym uważam, że Dariusz Szpakowski powinien wrócić !!!
  • asiaap 13.02.04, 23:04
    no wlasnie wesole miasteczko i ja pamietam
  • Gość: sldpsl IP: 217.153.131.* 14.02.04, 12:44
    Dziękuję bardzo za wyjaśnienia, widać - we wspomnieniach z dzieciństwa musiały
    się zlać w jedno: nieistniejący jak się okazuje bazar przy Ciszewskiego i
    blaszane budy na bazarku z rogu Wiolinowej i Bartoka/Surowieckiego (nad
    dzisiejszym południowym wyjściem ze stacji Ursynów). Bo te ostatnie, to na
    pewno istniały. Dwa rzędy blaszanych bud i dłuższe kontenery ułożone w
    kształt "C" wokół małego trawnika(?). Tak to chyba wyglądało. Sklep z
    warzywami, 1001 drobiazgów i trochę prywatnej inicjatywy (pamiętam takie
    zielone wywieszki na sklepach, głoszące "A-ajencja". Chyba.) Wszystko zniknęło
    wraz z budową metra, czyli istniało w czasach "pradawnych".
  • pbd2 23.02.04, 18:10
    Wolica tzw. stara

    Pierwszy raz zaniosło mnie tam z kolegą z podstawówki jesienią 1987 roku.
    Nauczycielka kazała nam "odbyć wycieczkę pieszą w najbliższą okolicę" i to
    opisać. Więc odbyliśmy. Tamta Wolica... Asfaltu ani kostki nie było tam w ogóle
    (i aż szkoda, że dziś jest), autobus 104 jeżdził po "kocich łbach" od Nugatu do
    pętli koło zakładu ślusarskiego. To było podobno ostatnie takie miejsce w
    Warszawie. Do tego zakładu od czasu do czasu przxyprowadzano gospodarskie
    konie, bo właściciel był też kowalem, chyba także jednym z ostatnich w mieście.
    Nieprawdopodobne wrażenie robiły na nas czworaki między Kokosową a
    Nowoursynowską i cały ten bałagan pomiędzy nimi, te bieda - domki, wraki
    samochodów, sterty śmieci. To było za komuny, w szkole uczono nas, że w Polsce
    nie ma slumsów, a tu były najprawdziwsze, i to pod nosem. Poza tym były tam
    całkiem schludne drewniane chałupki, jakieś altanki, jedna nawet w kształcie
    beczki z ustawionym na górze...półksiężycem, wyglądało to jak na meczecie. I
    opuszczone, zarośnięte chwastami i krzakami posesje, one były chyba dla
    dwunastolatka najciekawsze... Pod skarpą rozciągały się nietknięte jeszcze Łąki
    Wilanowskie, żadnych budów tam nie było, żednych regularnych ogródków
    działkowych... Jeszcze przez wiele lat przychodziłem na Wolicę, krążyłem po
    krętych uliczkach na skarpie, cieszyło mnie, że w pewnym momencie wioska
    odżyła, zaczęto remontować zapuszczone domy (przez lata całe osiedle było
    przeznaczone do ...rozbiórki, miał tam podobno być park dla Ursynowa czy coś
    takiego),poprawiono bruk na Kokosowej... Niestety, później i tam wkroczyło
    MIASTO ze wszystkimi tego konsekwencjami. I kowal w końcu umarł, zresztą nikt
    by tam dziś nie miał po co do niego przychodzić - mało kto uprawia dziś na
    Wolicy ziemię...
    Ale i tak jest to wciąż piękny zakątek. Oby tylko naszym kochanym władzom
    starczyło mądrości dla zachowania tego, co jeszcze z dawnej Wolicy zostało...
    Plany budowy trasy przelotowej obok stadniny mnie przerażają...
  • Gość: Olaf IP: 62.233.164.* 23.02.04, 23:00
    Jeszcze na początku lat 90-tych dzialał zakład kowalski, co prawda nie na
    Ursynowie a na Powsinku (to dość blisko). Mieścił się na rogu ulic
    Przyczółkowej i Vogla. Później zakład upadł i tak jest do dziś, a szkoda. Jak
    byłem małym Chłopakiem jeździłem na ryby nad pobliskie jeziorko często zdażało
    się że widziałem jak ten właśnie kowal podkówa konie (ale to było bardzo dawno
    temu).
  • pbd2 24.02.04, 16:17
    Powsinek to jeszcze inna historia... Dawno tam nie byłem, pamiętam
    nieprawdopodobnie wąskie uliczki, przy których stały bardzo malownicze
    drewniane domki. Aha, jedna z ulic nazywa sie Brodzik, ciekaw jestem, dlaczego.
    czy tam ciągle jeszcze tak jest? Nie wyobrażam sobie tam bloków...
  • Gość: Olaf IP: 62.233.164.* 24.02.04, 19:33
    Bloków nie było i nie ma. Ulice Powsinka mają fajne nazwy np. Biwakowa.
  • pbd2 25.02.04, 17:01
    I hm...Europejska! Zawsze się zastanawiam, kto to wymyślił. Przecież w 1951
    roku to była głęboka wieś! A i Europa dzięki tow. Stalinowi wtedy się trochę
    skurczyła... Nadal intryguje mnie Brodzik. Może tam kiedyś teren był podmokły,
    kałuże się robiły? Ta uliczka jest (była)dość błotnista.
    PS. Byłem parę miesięcy temu w okolicach ulicy Wełnianej. Gdyby mnie tam
    zrzucili w nocy ze spadochronu, to bym myślał, że się pomylili. Miejsce jest
    nierozpoznawalne. Na przykład całkowicie zniknęło wśród śmieci i połamanych
    gałęzi jeziorko na końcu ulicy. Wokół pełno w całości lub częściowo zbudowanych
    tzw. segmentów, Wełniana pokryła się kostką, znikły wierzby rosnące wzdłuż
    dawnego biegu ul. Rybałtów... A jeszcze kilka lat temu widziałem tam uczniów
    szkół plastycznych, jak malowali "pejzaż wsi mazowieckiej", jak mi
    powiedzieli... Szkoda pomnikowych lip przy Moczydłowskiej, stare drzewa nie
    lubią sąsiedztwa budynków tak potężnych, jak ten narożny. I gdzie był
    konserwator zabytków, gdy wydawano pozwolenie na budowę?
  • Gość: Olaf IP: 62.233.164.* 27.04.04, 23:50
    Postanowiłem podciągnąć ten wątek.
    ;-)
  • Gość: sldpsl IP: *.aster.pl / *.aster.pl 29.02.04, 14:18
    A pamięta ktoś, gdzie były zainstalowane pierwsze światła uliczne na Ursynowie?
    Na ulicy? Ależ skąd. Na ścianie bloku przy Koncertowej, zawisły w połowie
    lat '80 i migając trójkolorowo reklamowały zakład fotograficzny Foto Metro.
    Reklama była skuteczna, acz nazwa zakładu nieco myląca - pewnego dnia w okolicy
    zaczepił mnie pewien człowiek, pytający "gdzie jest ta wystawa fotograficzna na
    temat metra". Potem sygnalizatory wyłączono i tkwiły tylko na ścianie bloku -
    ostatnio jednak zauważyłem, że niestety je zdemontowano. A szkoda.
  • Gość: xxx IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.04.04, 11:48
    Znalazlem w papierach mapke (fotokopie mapki) z przelomu lat '70 i '80.

    Mapka zawiera uklad ulic i budynkow osiedli Imielin i Na Skraju z okresu
    budowy lub jeszcze z przed jej rozpoczecia. Wlaczajac w to "budowlana"
    numeracje budynkow i odrecznie (przez anonimowego urzednika) naniesione nazwy
    ulic.

    Mniej lub bardziej mozna ja pobrac stad:

    www.vsa.internetdsl.pl/ursyn-bud-300dpi.jpg

    Uwaga: Obrazek jest duzy, ok. 1,2MB.
  • Gość: sldpsl IP: *.aster.pl / *.aster.pl 28.04.04, 13:05
    Fantastyczna, tu jeszcze metro nazwya się "SKM" i te ambitne plany - szkoła
    FMS, jakiś Centralny Zarząd Spółdzielni, KEN z taką liczbą przejść podziemnych.
    Absolutna rewelacja.
    Warto jednak zwrócić uwagę, że plan sam w sobie jest całkiem ciekawy - z
    centralną Aleją KEN jako przelotową ulicą obudowaną parkingami i cichymi
    uliczkami osiedlowymi zbiegającymi się do centralnego punktu, czyli rzeczonej
    stacji "SKM".
    Nie ma ktoś podobnych planów osiedli Ursynowa Północnego?
  • Gość: xxx IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.04.04, 14:54
    Planu osiedli Ursynowa Polnocnego na razie nie mam. Tzn. kiedys mialem, ale
    gdzies sie zapodzial w pomroce dziejow. Byl wydany na poczatku '80 razem z
    broszurka o Ursynowie. Mozna by sprobowac poszukac go w bibliotekach
    szkolnych, szkol na Ursynowie, ktore istnialy od 1980 lub 1981r. - o ile nie
    robiono w tych bibliotekach zbyt doglebnego porzadku.

    A na razie wrzucam na strone ( www.vsa.internetdsl.pl ) rowniez plan z
    1961r., ze stanem pierwotnym okolicy "przed rozpoczeciem budowy" Ursunowa i
    Sluzewca ;-)
  • ampolion 29.04.04, 05:49
    Czyżbym był jedynym Matuzalemem ursynowskim?
    Pamiętam czasy kiedy to mieszkało się W URSYNOWIE, a nie na Ursynowie. Były to
    lata zaraz po wojnie, druga połowa lat czterdziestych. Matka pracowała w szkole
    zawodowej, chyba ogrodniczej, tam gdzie jest teraz SGGW. Zresztą Prof.
    Zielonko, za którego sprawą miejsce to przeszło pod patronat SGGW, w tejże
    szkole wówczas pracował. Autobusów ani metra nie było, trzeba było na piechotkę
    od Dworca Południowego na Puławskiej, dworca ciuchci do Piaseczna i Góry
    Kalwarii. Czasem tylko wyjątkowo, gdy rządowa "szewroleta" jechała do Natolina
    po jakiegoś dygnitarza można było okazyjnie dojechać na miejsce wygodnie.
    Jako dziecko bawiłem się w "ozdobnem", zjeżdżałem sankami torem na skarpie,
    łaziłem po poziomym drzewie koło pałacu. Na terenie była wtedy i szkoła
    powszechna w której zacząłem swoją karierę nukową. Przy bramie wjazdowej był z
    jednej strony internat, a z drugiej stare zabudowania mieszkalne dla pałacowych
    praconików. Był też tam wojenny schron.Przed bramą nie było nic tylko pola.
    Natomiast między pałacem a skarpą był wciąż jeszcze przyzwoity ogród z wciąż
    całą i piękną barierką, a pod nią, na dole było "akwarium" czyli murowany
    basenik. Przed nim była zwykła sadzawka. Z kolei po jednej stronie pałacu, tej
    drugiej od "ozdobnego", było ogromne drzewo, kasztan włoski.
    Mam trochę zdjęć rodzinnych tamże zrobionych, ale nie oglądam, zbyt to
    sentymentalne.
    --
    Od przybytku głowa nie boli.
  • lorentyna 05.05.04, 09:50
    Z okazji ogniska sąsiedzkiego na Jarach dowiedziałam się od rodziców co to jest
    Łąka na Olkówkach, teraz tam sama cukiernia stoi: na placu między ulicami
    Puszczyka a Wiolinową, a kiedyś były jeszcze dwa domki jako dzieci bawiliśmy
    się w nich w dom, potem byli tam sataniści taka krążyła legenda, a nastepnie
    się spaliły i je rozebrali i Olkówki to teraz tylko cukiernia i pole.
  • Gość: Olaf IP: 62.233.164.* 06.05.04, 07:57
    Dlaczego nazywa sie to łąka na Olkówkach. Czy wcześniej była tam wieś o tej
    nazwie?
    A co powiecie na spotkanie forumowiczów
  • Gość: gaweł2 IP: *.polkomtel.com.pl 06.05.04, 12:24
    Ja mam takie ciekawe wspomnienia: w mojej szkole podstawowej pewien dyrektor
    powtarzał z uporem że: część z was mieszka w blokach we wsi ursynowo. Ale on
    tak poprostu miał. Zapuszczałem sie czasami w głębszy ursynów na swoim
    wspaniałym Wigry-3 (wersja eksportowa z lusterkiem i dzwonkiem) pojeździć po
    błotach i piachach placów budowy. Miałem kumpla na Meander, działał
    tam "osiedlowy klub majsterkowicza ANATOL", będący jednocześnie modelarnia
    lotniczą. Uczęszczałem tam budując rózne latajace dziwolągi (nawet silnikowe w
    klasie F3b). Instruktor o nazwisku Dzięcioł - człowiek bezbarwny i bez polotu -
    tak potrzebnego w pracy z młodzieżą. Tam przeżewaliśmy katastrofę Challangera,
    tam zaprzyjaźniony pilot PLL LOT pokazywał nam na mapie jak przemieszcza sie
    chmura dymów i pyłów radioaktywnych z Czernobyla (w jego wywody nie za bardzo
    wierzyliśmy, bo w telewizji mówili coś zupełnie innego). miałem paru kumpli z
    zacięciem pirotechnicznym, na szczęście ograniczonym do "bączków" z saletry i
    cukru, wszyscy żyją.
    Odpalali swoje "bomby" na terenie jakiejś budowy obok meander.
    A najbardziej utkwiła mi w pamieci sytuacja z podstawówki, do mojej klasy około
    roku 1983go dołączyła potężna grupa dzieciarni z Ursynowa. Dla zżytej już klasy
    było to jak granat w tłumie. Ludzie ci zachowywali sie nieco inaczej niż my,
    byli niechlujni, niekoleżeńscy, chamscy, reprezentujacy zupełnie inne wzorce
    zachowań (prawie wszyscy z małymi wyjątkami trafili do zawodówek, koleżanki
    stały sie "przedwczesnymi mamami" w wieku jat 16-stu i 17-stu) itp. Któregoś
    dnia wychowawczyni na lekcji "wychowawczej" uzupełniała dane uczniów w
    dzienniku. Dzieci pokolei wstawały i odpowiadały na pytania data urodzenia,
    miejsce urodzenia itd. kiedy mnie zapytano o miejsce urodzenia, odpowiedziałem
    zgodnie z prawdą Warszawa... od tej pory nikt ze mną nawet nie chciał
    rozmawiać. Mimo otwartego atlasu do geografii (tego niebieskiego z "sojuz-
    apollo" na okładce) nawet nie próbowałem odnaleźć miejscowości z których
    pochodzili moi koledzy i koleżanki, za mała podziałka mapy. Później ta grupa
    dzieci miała wycieczke na dworzec Centralny - bo to dla nich nowość - dla mnie
    mało interesująca, gdyż od lat na obozy i kolonie jeździłem z niego. To tak
    wbrew twierdzeniu że napływ do stolicy to zjawisko nowe...
  • Gość: Olaf IP: 62.233.164.* 07.05.04, 07:11
    Oczywiście że napływ ludzi do Warszawy to zjawisko nie nowe.
    W mojej okolicy jest taki blok przy ul. Wiolinowej (numeru nie podam) gdzie
    mieszkańcy na twarzach mają wypisane skąd pochodzą. Oczywiście pochodzenie z
    małej miejscowości to nic złego, ale tylko pod warunkiem że człowiek nie
    zachowuje sie w mieście jakby był nadal na wiosce.

    A pamiętacie coś takiego jak podwórkowe wojny?
  • lorentyna 07.05.04, 11:30
    podwórkowe wojny to było to! po pierwsze ci z innych podwórek byli napadani w
    Lany Poniedziałek, potem jak się już wszyscy oblali wyruszaliśmy na tych za
    mostem (Koński Jar, Nutki) wszyscy razem.
    A jak zakładali chyba telefony, a może jakieś inne kable i całe osiedle było
    zryte takimi długimi wykopami, że można było przejść kilometry, to była
    codziennie regularna wojna, w okopach z podchodami (a potem to już byłam za
    duża)
  • Gość: Kaa IP: *.chello.pl 10.05.04, 14:00
    Mnie najbardziej wzruszają opowieści o starej Wolicy i SGGW.
    Do tej pory przynajmniej raz w tygodniu spaceruję sobie tamtędty, aczkolwiek to
    juz nie to samo :(
    Upchane segmenty, ściśnięte domki jednorodzinne psują krajobraz, który mógł
    pozostać takim warszawskim unikatem- taka wieś w mieście.
    Na szczęście Nowoursynowska pozostała wybrukowana kocimi łbami.

    A co powiecie o parku natolińskim?
    Pamiętacie rządowe imprezy za zamknietym płotem?

    Co waszym zdaniem pozostało niezmienione od "tamtych" czasów?
  • Gość: wojtek79 IP: *.acn.waw.pl 13.05.04, 19:47
    ja słyszałem, że podczas swojej wizyty w 1988 r. w Natolinie mieszkała Margaret
    Thatcher....
  • Gość: TRUSKAVA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.05.04, 11:06
    Wprowadziłem się na Ursynów w II-ej klasie szkoły podstawowej,
    w marcu 1982 r. Szkoły nie zmieniłem, więc do 1988 roku
    dojeżdżałem do SP nr 212 na Stegnach (najpierw autobusem 177,
    potem też 185, albo po przesiadce 195).

    Nie dojeżdżałem nigdy do Pyr, Grabowa czy Dąbrówki, ale pamiętam
    te autobusy szkolne. Wielu kumpli z podwórka tam jeździło.

    Nie wiem gdzie wtedy kończyła się cywilizacja, ale ostatnie zamieszkane
    bloki kończyły się na linii ul. Płaskowickiej. Dalej na południe
    wszystko było w budowie (bloki na ul. Mandarynki, Lasek Brzozowy itp.).
    Być może Meander, albo Na Uboczu też były zasiedlone, ale tego nie wiem...

    Jak wszyscy, pamiętam budowe metra i objazdy z tym związane.
    Tak jak wielu, chodziliśmy tam bawić się "w wojnę" lub "chowanego"...

    Pamiętam ALEX'a. Była tam tak nietypowa, niekomputerowa gra:
    W zamknietym, szklanym pudle była miniaturka helikoptera na uwięzi,
    na takim ramieniu. Helikopterek czaderski, dwu-śmigłowy. Gra nie miała
    jakiegoś większego celu, poza lataniem sobie tym helikopterem w kółko i
    lądowaniem na aktualnie podswietlonych "lądowiskach".
    I ktoregoś dnia jakiś łepek znudzony wielce monotonią gry,
    zamist grać jak należy (czyli startować i lądować co chwilę),
    latał sobie bez przerwy w kółko, tak że w końcu owy helikopter
    urwał sie z ramienia. Szyby nie stłukł, ale gra już była "do dupy".
    Chyba już jej nie naprawili później...

    Pamiętam jak kręcili Alternatywy 4 (zwłaszcza odcinki "z ciuchcią"
    i "ze spadającym z dźwigu samochodem")...

    Pamiętam jak jeździły "luksusuowe" autokary ORBIS w ramach wspomagania
    komunikacji miejskiej (stare MERCEDES'y, jugosłowiańskie TAM'y i
    nowoczesne IKARUS'y, z automatyczie otwieranymi drzwiami).
    To był luksus, bo bilet ulgowy kosztował wtedy 50 gr, "normalny" 1,50 zł,
    a do ORBIS'u 3,00 zł.

    Pamiętam jak budowali BATMAR...

    Pamiętam jak budowali pętlę autobusową przy Płaskowickiej...

    Pamiętam jak zmieniał sie widok z mojego okna:
    Najpierw były wielkie "nieużytki" z wielkimi płytami betonowymi i
    górami gliny. Przez te "pola" chodziłem do najbliższych sklepów
    spożywczych, w których nic nigdy nie było (na Szolc-Rogozińskiego i
    na Grzegorzewskiej).
    Potem wybudowano szkołę (numeru nie pamiętam),
    Później po jednej stronie szkoły powstał "Sobieski",
    po drugiej budynki spółdzielni "Na Skraju".
    Później szkołe rozbudowano, zmodernizowano boisko...


    Pewnie wiele jeszcze innych rzeczy pamiętam, ale nic mi teraz nie przychodzi na
    myśl...


    Pozdr@wiam

    TRUSKAVA

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka