Kazik: Internauci dali mi w twarz
Autor:
Gość: amonniak
IP: 195.187.47.*
24.09.09, 09:54
Ze ściąganiem jest tak, że nie ma się poczucia, że to kradzież. Kradzież jest
wtedy, gdy np. A kradnie B rower - A ma rower, B nie ma roweru. Kiedy A
kopiuje płytę od B, sprawa wygląda inaczej - A ma płytę, B ma płytę.
Analogiczna sytuacja jest z kserowaniem książek: student idzie do punktu xero
i kopiuje podręczniki, bo są za drogie, żeby mógł je kupić, ale musi je mieć,
żeby zdać egzamin. Autor książki nie dostaje z tego kasy, ale punkty xero
spokojnie działają i jakoś nikogo to nie bulwersuje.
Co do mnie, wolę pobrać płytę z sieci niż kupić płytę nie dlatego, że mnie nie
stać (choć aktualnie rzeczywiście mnie nie stać :), po prostu i tak słucham
muzyki tyko ze swojego odtwarzacza mp3 i nie widzę sensu kupowania czegoś, co
będzie tylko leżało na półce i zbierało kurz. Inna sprawa: jednak mam
poczucie, że wykorzystuję lukę prawną i dlatego uważam, że powinny istnieć
serwery udostępniające muzykę np. w zamian za rozsądny abonament, jak np.
muzodajnia Plusa. Byłoby to lepsze od takiego Rapidshare'a również ze względu
na wysoką jakość dźwięku, bo z tymi darmowymi różnie bywa. Artyści też by na
tym skorzystali, bo chociaż dochód z jednej sprzedanej płyty wynosiłby np. 5
zł zamiast 50, to i tak kupiłoby ją o wiele więcej ludzi, niż płytę pudełkową.
BTW "South Park" nakręcił niezły epizod o ściąganiu z sieci, polecam :-)