Sprzedaję używane książki na Allegro, i dziwnym zbiegiem okoliczności
od wtorku zaczęło się piekiełko. A ja mam tylko branżę podobną
(bynajmniej nie identyczną). Mimo to ten pismaczy bełkot ugotował mi
sprzedaż. I jeszcze to zdjęcie z regałem pełnym książek... Wyobrażam
sobie, co się dzieje w firmie wymienionej w owym bełkocie z nazwy.
Myślę, że warto porównać sprzedaż przed i po opublikowaniu bełkotu, a
następnie do sądu z pismakami o naprawienie szkody. Ja niestety nie
mogę - mój prawnik twierdzi, że jako nie wymieniony z nazwy nie mam
żadnych szans. Gandalf, jako wymieniony z nazwy, jak najbardziej może
złożyć pozew. Namawiam do tego, bo warto. Kaźdy prawnik uzna roszczenie
o naprawienie szkody za uzasadnione, a ordynarna jednostronność
artykułu nie rokuje wielkich szans wydawcom szmatławca.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.