Drodzy Artyści - Panie i Panowie!
Proszę nie robić ludziom przysłowiowej "wody z mózgu", ponieważ:
Ściąganie plików z sieci bardzo często jest LEGALNE! Jeśli nie - to
proszę nasłać na mnie Policję, bo w z adresu www.bbc.co.uk/proms/2009 (i z
poprzednich lat) ściągnąłem wiele wspaniałych wykonań muzyki najwyższej próby
i to w pełnym formacie CD (44,1 kHz). Nagrania te były udostępniane przez
tydzień po wykonaniu koncertowym na słynnym Festiwalu PROMS.
Tak więc wciskając "maulczkim", że ściąganie muzyki z Internetu jest
zawsze nielegalne mijacie się z prawdą!
Kradzież (art. 278 kk) to zabór cudzej rzeczy w celu przywłaszczenia.
Pod pojęciem zaboru rozumie się fizyczne wyjęcie rzeczy spod władztwa
właściciela. Nie może być więc mowy o kradzieży w przypadku
skopiowania pliku muzycznego! Pan Kazik jak kradł w Londynie płytę był
złodziejem - bo sklepikarz straciłby jedną płytę.
Nielegalne skopiowanie utworu jest naruszeniem warunków jego udostępnienia (co
następuje np. przez zakup płyty lub nadaniu go w radiu). Nie narusza
osobistych praw autorskich (bo przecież "piraci" najczęściej podpisują
nagrania Waszymi nazwiskami lub pseudonimami - więc uznają Wasze prawa
osobiste). Nie utraciliście także (a raczej Wasi wydawcy) autorskich praw
majątkowych! To co Wam w końcu "skradziono"? Nad czym utraciliście "władztwo"?
Jeśli nagrałem piosenkę Kazika z radia to czy złamałem prawo? NIE!
Dopóki nie handluję tym nagraniem, nie udostępniam go dalej bez zgody
właściciela prawa majątkowych nie złamałem żadnego prawa! Prawda, Panie Kazik?
A jeśli radio jest internetowe? Jak mam sprawdzić, czy nadało piosenkę
p.Kazika legalnie?
Przestępstwo nastąpi wówczas, gdy przekroczę warunki udostępnienia mi utworu.
I zgoda, że taki proceder jest przestępstwem i zapewne zmniejsza Wasze
spodziewane apanaże. Ale nic Wam nie ukradziono! Tylko nie zarobiliście
aż tyle, na ile liczyliście!
I proszę nie twierdzić, że nie wiem, ile wysiłku kosztuje przygotowanie płyty
lub koncertu - bo wiem to aż za dobrze:
Wiele nagrań, w których brałem udział jako śpiewak - tak, moi drodzy! - np.
"Król Roger" Szymanowskiego z krakowską "Radiówką" pod Jerzym Gertem spoczywa
w spokoju świętym w archiwum PR. I pewnie w końcu diabli te taśmy wezmą.
Chyba, że ktoś je ukradnie i rozpowszechni. Jak myślicie - ile jest takich
nagrań? Ale nie można ruszyć - bo będzie afera! A nagrania krakowskiej gwiazdy
operetki - Iwony Borowickiej? Pewnie nie wiecie, kto zacz - a na jej pogrzebie
było ponad 50000 krakowian! Są, owszem. Spróbujcie się do takich nagrań dobrać!
Ukraść p.Kazik to można Panu samochód. Miał Pan auto - i już Pan go nie
ma! "Sonaty Księżycowej" Beethovenowi czy "Uwertury Tragicznej" Panufinkowi
nie da się ukraść! Dalej pozostają Beethovena i Panufnika!
Czy gwiżdżąc na ulicy "Wsiąść do pociągu byle jakiego..." (Remedium Maryli R)
mam płacić ZAIKSOWI za odtwarzanie publiczne?
Zastanówcie się trochę, kochani artyści...