kordła mówiłam ja w dzieciństwie,
a teraz mój syn sam z siebie (ja przy nim mie uzyłam tego słowa
nigdy),
czy to nie dowodzi, że ta rzecz tak się jednak nazywac powinna,
skoro pokolenie za pokoleniem niezaleznie od siebie wpada na taki
sam pomysł?
Odnośnie języka dzieci, to mam jeszcze taka obserwację, że często
ich odmiany czasowników są bardzo podobne do niektórych kojarzących
się mi z gwarą (choć się na tym nie znam)
mój syn mówi np. czasami : bierę (zamiast biorę) czy dawam ci
(zamiast daję ci) itp.
wydaje mi się że to są logiczne uproszczenia naszej gramatyki,
niestety uznane za niewłaściwe.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.