Witam!!!
Ja to się tylko trochę znam na...ale Swoje powiem.Czytając ten
artukuł naszła mnie pewnego rodzaju refleksja.Dla mnie PRL to nie
była jakaś "czarna dziura" ale jak najbardziej realny świat
.Zdobycie upragnionej rzeczy,która teraz jawi się jako trywialna
wymagało wielu zachodów.Rozczulają mnie sposoby marketingowe,które
wtedy stosowano.A jakże!W porównaniu z tym co się wyprawia obecnie
były raczej siermiężne jak cały tzw."komunizm".Wyjeżdzałem jednak
na Zachód i tam uprawiałem tzw."window shopping".Na inny nie
było mnie stać.I stał się CUD.Wymarzony Zachód przyszedł do mnie
a ja nadal uprawiam tzw."window shopping",bo na inny mnie nie stać.
Różnica jest tylko jedna.TAM nie byłem u siebie natomiast TU
jestem jak najbardziej u siebie.Z mojej głodowej renty nie stać
mnie prawie na nic.Dorobić nie bardzo jest jak,bo i zdrowie nie
pozwala i staruchów zwyczajnie nie biorą.
Ja mam czwarty sposób na ograniczanie zakupów.NIGDY NIE BIORĘ
WÓZKA.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.