Re: Pani minister, kobiety czekają
Autor:
Gość: przeciwna
IP: *.adsl.inetia.pl
06.01.10, 20:19
> A idąc dalej... jeśli kobieta natrafia na tak absurdalne
rozporządzenia zapewne
> się denerwuje. Jeśli się denerwuje, jej cykl miesiączkowy ulega
zaburzeniu. A
> co to oznacza? Że będzie miała problem z wykonaniem cytologii.
Czemu? Bo badani
> a te można przeprowadzać w konkretnych dniach cyklu. Co jest tego
następstwem?
To nie wszystko.
Nie wiem dokładnie, czy lekarz medycyny pracy ma mieć tylko samą
informację o wykonaniu badania, czy też jednak otrzyma wyniki (a
wyniku badania nie ma następnego dnia), bo wg. wcześniejszych
artykułów właśnie lekarz med. pracy miał decydować o częstotliwości
badania. A miał brać pod uwagę nie tylko wynik wcześniejszego
badania, ale też wiek kobiety oraz - UWAGA! - zajmowane w pracy
stanowisko! Nie wiem tylko czy w Min.Zdrowia mieli ustalić listę
stanowisk i zawodów, w których kobiety z definicji bardziej
się "puszczają", czy też ustalałby to lekarz.
Ale nawet jeśli lekarz medycyny pracy ma mieć tylko informację, że
cytologia została zrobiona (bez czekania na wynik), to i tak jest
problem. Już widzę, jak pracownica będzie się tłumaczyć szefowi, że
okres jej się spóźnia no i nie może na razie zrobić cytologii, więc
nie ma jeszcze "zdolności do pracy". No i szef powinen się uzbroić w
cierpliwość, bo to jeszcze trochę potrwa, tym bardziej, że okres ma
dłuższy niż książkowy.
Bez wątpienia kobiety są zachwycone taka perspektywą. :/ W końcu to
dla ich dobra....
A gdyby jednak lekarz miał czekać na wyniki? No cóż. Biorąc pod
uwagę fakt, że na wynik czeka się czasem kilka długich tygodni, a w
przypadku masowego przymusu w ściśle określonych placówkach (czytaj:
dłuuugie kolejki), mogą to być nawet miesiące, więc będzie to
najprostsza droga do wyeliminowania kobiet z rynku pracy. No, teraz
już nie wątpię, że na to właśnie czekają kobiety...