A teraz minuta dla wyobraźni. Jesteś osobą niepalącą i chcesz iść do
kawiarni na spotkanie z kolega/koleżanką. Jest wolne miejsce! Ale
obok siedzi parka zasłonięta dymkiem. Trudno,rezygnujecie. Nie chesz
bowiem kaszleć i wietrzyć ubrań kolejny dzień. Wieczorem masz
zaproszenie na imprezę firmową w pubie. Idziesz, wszak istnieje
dobrowolny obowiązek integracji. Po trzech godzinach wracasz do domu
i kolejne dwa dni leczysz ból głowy spowodowany oparami nikotyny.
Oczywiście ubrania idą do prania i wietrzenia, chociaż nawet nie
zdażyłeś/-łaś się porządnie spocić. Na drugi dzień czekasz pod wiatą
przystanku. Pada deszcz. A tu kilku gości korzysta z okazji
dożywiając się szlugiem. To już wolisz moknąć. Na klatce sąsiad z 4
pietra znów zostawił smugę nikotyny wcale nie bacząc na to, ze
jesteś w ciązy/ masz małe dziecko/ nie cierpisz smrodu papierosów. W
parku na ławce też nie posiedzisz. Z kiepów idzie taki smród, że aż
ci się robi się niedobrze. Dodaj do tego przejażdżkę autobusem
miejskim z palącym kierowcą lub pociągiem z entuzjastami palenia w
wagonie dla niepalących. Wyobraziłeś/-łaś sobie to wszystko? Teraz
pomyśl, co czuje osoba bez nałogu tytoniowego w Polsce. Jak gorszy
obywatel. Pomijając fakt, że jej nie chodzenie do pubów/kawiarni
etc. to też mniejsze zyski dla właścicieli i wpływy do budżetu.
Litościwie pominęłam miejsce pracy, kiedy palący znikają co
chwila na kilka a nawet kilkanaście minut przyjemności, a ty wtedy
pracujesz, pracujesz, pracujesz.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.