> Jasne, zapotrzebowanie jest tylko na jeden... Chyba sobie mózg zaczadziłes. W
> kazdym innym lokalu jest wielu niepalących którzy WOLELIBY pójść do klubu dla
> niepalących, gdyby taki był. Oczywiście jeżeli alternatywa jest siedzenie w dom
> u
> to mozna to ścierpieć, ale w imie czego- wolności palących egoistów?
Żeby było jasne: jestem przeciwnikiem likwidacji miejsc dla niepalących w
pociągach (choć uważam, że powinny być całe wagony, a nie pojedyncze
przedziały), zakazu palenia w parkach i restauracjach. Popieram natomiast zakaz
palenia na przystankach, w szpitalach, szkołach, zakładach pracy i dyskotekach.
Jednak kiedy piszesz, że jest zapotrzebowanie na więcej lokali nocnych dla
niepalących, to pytam: więc czemu nie powstają? Kiedy jest zapotrzebowanie na
więcej marchewki, to sklepach jest więcej marchewki. Czemu z klubami jest
odwrotnie? Ponieważ takie kluby plajtują. Nie z winy palących, bo ci i tak do
nich nie przychodzą.
A najważniejsze jest to, że skoro tytoń w Polsce jest legalny i obowiązuje nas
wolność prowadzenia działalności gospodarczej i równa konkurencja, to ten
przepis jest skandalem. Jak ma utrzymać lokal ktoś, kto włożył mnóstwo pieniędzy
i sprofilował go pod klienta legalnie palącego? Kto zwróci mu poniesione koszty?
Czemu dziś niepalący mają prawo do otwierania lokali dla niepalących, a w
przyszłości palaczom zakazuje się tworzenia takich lokali?
--
sharn1 napisał:
Nie różnią się NICZYM od zwykłych ludzi. Wręcz odwrotnie.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.