Szczepionki przeciw A/H1N1
Autor:
Gość: W11
IP: 217.76.112.*
27.01.10, 11:25
Szczepionki przeciw A/H1N1 mogą być niebezpieczne"
Minister zdrowia Ewa Kopacz domagając się kompletnych testów
szczepionek przeciw grypie A/H1N1 zachowuje się jak odpowiedzialny
lekarz – mówi Wirtualnej Polsce prof. Maria Dorota Majewska,
neurobiolog, ekspert ds. szczepień z Uniwersytetu Kardynała Stefana
Wyszyńskiego. – Co najmniej dwie z tych szczepionek zawierają
składniki niebezpieczne dla zdrowia – podkreśla ekspert.
W Polsce na grypę A/H1N1 zachorowało 213 osób, przebieg choroby był
łagodny, nikt nie umarł. Tymczasem na grypę sezonową w ostatnich
dwóch latach zachorowało ok. 1 mln osób - informuje minister
Kopacz. Rząd polski negocjuje zakup szczepionek przeciw A/H1N1,
skarżąc się jednocześnie, że jest na niego wywierana presja ze
strony koncernów farmaceutycznych, które nie chcą wziąć
odpowiedzialności za szczepionki. Pani zdaniem rzeczywiście mamy do
czynienia z pandemią czy z masową histerią?
Prof. Maria Dorota Majewska: Definicja pandemii została zmieniona
przez WHO tuż przed ogłoszeniem pandemii „świńskiej grypy” 11
czerwca 2009. Obecna definicja wyłącza czynniki takie jak duży
stopień śmiertelności i ciężkość zachorowań, które wystepowały w
poprzedniej definicji pandemii. Teraz praktycznie nawet
przeziębienie lub katar, jeśli schorzenia te wystąpią jednocześnie
na kilku kontynentach u znacznej liczby ludzi i pojawią się nowe
odmiany wirusów, można podciągnąć pod definicję pandemii. A z tym
idzie możliwość ogłoszenia stanu wyjątkowego. W Polsce - tak jak
pan wspomniał - przebieg zachorowań 213 osób na grypę A/H1N1 był
łagodny, podczas gdy na grypę sezonową na świecie corocznie chorują
miliony, umierają setki tysięcy osób. W USA co roku 10-40 tys. osób
umiera na grypę sezonową i nikt nie ogłasza z tego powodu pandemii.
Wielu Amerykanów zaczęło wątpić, czy istnieje coś takiego
jak „świńska” grypa. Gdy dziennikarze stacji telewizyjnej CBS
zwrócili się do agencji rządowej Center for Disease Control and
Prevention (CDC) o szczegółowe dane dotyczące zachorowań na grypę
A/H1N1, nie udzielono im żadnej informacji, nawet gdy powołali się
na ustawę o obowiązku udzielania informacji przez instytucje
państwowe. Nie zaprezentowano też wiarygodnych zdjęć tego wirusa.
Gdy zebrano informacje od organizacji stanowych, okazało się, że
liczba chorych na grypę A/H1N1 wynosi ok. 7% liczby podawanej
oficjalnie. CDC przyznało, że przestało testować te przypadki już w
lipcu b.r. Sprawa nagłaśniana w mediach nabrała natychmiast cech
epidemii. O braku wiarygodnych źródeł trzeba też mówić w przypadku
zachorowań w Meksyku. Wirusa grypy A/H1N1 zidentyfikowano u
niewielkiego odsetka osób z podejrzeniem tej grypy. Znaleziono u
nich też wyjątkowo złośliwą bakterię gruźlicy, co oznacza, że w
Meksyku „świńska” grypa może być odmianą świńskiej gruźlicy, na
którą zachorowali głównie pracownicy ferm. W ich leczeniu skuteczne
okazały się antybiotyki. Moim zdaniem w Meksyku nie ma i nie było
pandemii grypy A/H1N1, natomiast gruźlica na pewno jest endemiczną
plagą tego społeczeństwa. Tak jak na Ukrainie plagą jest ciągły
wzrost zachorowań na AIDS i podejrzewa się, że wiele śmiertelnych
przypadków, które kwalifikuje się jako grypę A/H1N1 dotyczyło
właśnie osób chorych na AIDS, których łatwo zabija każda
oportunistyczna infekcja. Trzeba jednak przyznać, że nie mamy
wiarygodnych danych z Ukrainy odnośnie patogenów, które spowodowały
w krótkim czasie śmierć poniosło 14 osób.
Polski wiceminister zdrowia Adam Fronczak mówi o sześciu ofiarach
śmiertelnych w „kraju, gdzie dokonano dużych zakupów szczepionki
przeciw A/H1N1 - chodzi o Szwecję. Rzeczniczka KE ds. zdrowia Nina
Papadulaki twierdzi, nie ma żadnych informacji o potwierdzonych
przypadkach zgonów w wyniku zastosowania szczepionki przeciwko
grypie A/H1N1, dodając jednak, że troje Szwedów - starszych i
schorowanych - zmarło w wyniku komplikacji zdrowotnych po podaniu
szczepionki. Skąd ten chaos informacyjny?
- Mam dużo wątpliwości, gdy czytam alarmujące tytuły w mediach i
doniesienia o danych dotyczących grypy A/H1N1, chociażby dlatego,
że w niektórych przypadkach opinia publiczna nie dowiaduje się
wszystkiego. W Szwecji jest podobno blokada informacji, mówi się o
12 ofiarach śmiertelnych, a na stronie internetowej "theflucase",
założonej przez Jane Bugermeister, internauci skarżą się na
powszechną cenzurę w tej sprawie. Austriacka dziennikarka medyczna,
autorka wielu publikacji naukowych, kieruje bardzo mocne oskarżenia
przeciwko koncernom farmaceutycznym, za co zapłaciła m.in. utratą
pracy. Złożyła w tym roku pozew przeciwko amerykańskiej firmie
Baxter o to, że z centrum badawczego tej firmy w Austrii wysłano do
kilku europejskich krajów szczepionki przeciw grypie sezonowej
zakażone wirusem ptasiej grypy, co mogło skończyć się
ogólnoeuropejską pandemią. Sprawa wyszła na jaw w lutym 2009 r. w
laboratorium w Czechach i wzbudziła wiele kontrowersji w mediach.
Firma utrzymuje, że był to ludzki błąd, niegroźny w skutkach dla
ludzi, ale faktem jest, że fretki, na których wypróbowano zakażoną
szczepionkę zmarły we wspomnianym laboratorium, a wobec firmy nie
wyciągnięto żadnych konsekwencji. Prokuratura austriacka umorzyła
sprawę. Bugermeister uważa, że celowo zatruto 72 kilo szczepionki,
by WHO mogła ogłosić pandemię szóstego stopnia. Dziennikarka
oskarża austriackie ministerstwo zdrowia, policję i najwyższe
władze światowe, w tym ONZ o brak odpowiedniej reakcji i szeroko
zakrojonego śledztwa. Baxter jest jednym z producentów szczepionki
przeciw grypie A/H1N1. Wielu ludzi w UE patrzy bardzo podejrzliwie
na szczepionki A/H1N1 i odmawia szczepienia się nimi. We Francji,
Szwajcarii, Hiszpanii, Grecji zaszczepiło się zaledwie kilka
procent obywateli. Podobnie szczepień odmówiła większość Niemców,
gdy wyszło na jaw, że administracji państwowej i wojsku chciano
podać bezpieczniejszą lepszą szczepionkę – bez toksycznej rtęci
oraz potencjalnie szkodliwych adjuwantów, a zwykłym obywatelom tę
bardziej szkodliwą, o czym informowały media.
Czy szczepionki przeciw A/H1N1 mogą być niebezpieczne? Pani dawno
zwracała uwagę polskim władzom, że szczepionki u nas dostępne
zawierają m.in. toksyczną, niebezpieczną dla zdrowia rtęć. Z tego
powodu wycofano wiele szczepionek w USA.
- Pochwalam wstrzemięźliwość minister Kopacz, która domaga się
dodatkowych badań szczepionek przeciw grypie A/H1N1, ponieważ
dotychczasowe testy przeprowadzono tylko na zdrowej populacji
młodych ludzi. Nie wiemy, jak zareagują na te szczepionki ludzie
starsi, dzieci i kobiety w ciąży, ani jakie będą odległe ich
skutki. A efekty uboczne w dłuższym terminie mogą być tragiczne.
Dwie ze szczepionek przeciw grypie A/H1N1 zawierają dwa składniki
potencjalnie groźne dla ludzkiego zdrowia. Jeden to rtęć, którą
zawiera thimerosal, związek neurotoksyczny, powodujący poważne
zaburzenia w rozwoju, wciąż dodawany do szczepionek niemowlęcych
dostępnych w Polsce. Z naszych badań, przeprowadzonych z unijnych
funduszy w Zakładzie Farmakologii Instytutu Psychiatrii i
Neurologii wynika, że rtęć szkodzi rozwijającym się organizmom
ssaków i może mieć związek z rozwojem autyzmu u dzieci (w ciągu
ostatnich 30 lat autyzm stał się epidemią, liczba chorych wzrosła
13-krotnie). Zaobserwowaliśmy, że dzieci autystyczne mają m.in.
problemy z wydalaniem rtęci. Rtęć szkodzi też dorosłym – może
powodować schorzenia neurodegeneracyjne m.in. choroby Parkinsona i
Alzheimera. Dlatego kraje skandynawskie oraz zachodnioeuropejskie
już wiele lat temu zakazały stosowania szczepionek zawierających
rtęć u niemowląt i starszych dzieci. Amerykański badacz dr Thomas
Verstraeten, który przebadał ok. 100 tys. dzieci, był pierwszym,
który udowodnił silny związek thimerosalu z autyzmem i chorobami
neuro