Koryto wyborcze nowe
Autor:
Gość: WERT
IP: 217.76.112.*
04.02.10, 16:59
Marzeniem chyba każdego polskiego warchlaka jest dorwanie się do
koryta. Aż uszy się trzęsą ze szczęścia na samą myśl, że lada dzień
nowe żarło pojawi się w opustoszałym, podłużnym naczyniu.
Miliony głodnych szczeniaków zaś patrzą i zazdroszczą tym, dla
których znalazło się choć trochę miejsca przy cudownym, ukochanym
korytku. One nigdy się do niego nie dorwą, mogą jedynie... dać
głos.
Podobne zdania można usłyszeć od dużej części społeczeństwa,
reagującej w sposób alergiczny na samą myśl o politykach. Ileż to
razy dziennie słyszymy o korycie, prosiakach, kaczkach, psach,
kartoflach, błocie i gnoju - słowach rodem wyjętych z
wyimaginowanego gospodarstwa na prowincji. I choć przypadkiem jest,
iż gmach naszego Sejmu znajduje się na ulicy Wiejskiej, to stwarza
to dodatkowy, zaściankowy klimat tych opowieści.
Większość Polaków jest zdania, że politycy odznaczają się
wyjątkowym brakiem inteligencji i wiedzy. W połączeniu z ogromną
pazernością i dużymi zarobkami, posłowie i senatorowie otrzymują
mało chlubne miano "świń", ale nie brakuje też pospolitych
warchlaków, wieprzów, macior, knurów i tuczników. Wszystkie one
pragną zjeść jak najwięcej paszy z koryta. A żeby to zrobić, trzeba
głośno kwiczeć. Zasada jest prosta - im więcej kwiczenia, tym
więcej żarła.
Ale czy tak jest naprawdę? Skąd ów najgorszy margines społeczeństwa
wziąłby się w tak atrakcyjnym finansowo miejscu, jakim jest posada
w parlamencie? I skąd wzięło się tak liczne poparcie dla prosiaków
przez zwykłych "zjadaczy chleba"? Trzeba spojrzeć prawdzie w oczy -
Ci znienawidzeni przez nas osobnicy - złodzieje, komuchy ,
POpaprańcy i kaczyści to najzwyklejsi MY. Sejm jest jedynie
idealnie pomniejszoną kopią naszego społeczeństwa. Bo to ono składa
się z tych czerwonych, zielonych, czarnych i białych. Przykre, ale
prawdziwe. Publicysta, Andrzej Majewski powiedział kiedyś: "daj
człowiekowi koryto, a momentalnie zamieni się w świnię”