wszystkiego i niczego?
Na początku lat dziewięćdziesiątych wystarczyło znaleźć odpowiedni budynek,
ustalić czesne, obiecać wykładowcom większą kasę niż na państwówce i wio!
Oczywiście przyjmowano wszystkich jak leci, w końcu dyplom stał się towarem jak
każdy inny...
Wtedy jakoś środowisko nie lamentowało że poziom spada, sami pchali się do tych
fabryk magistrów zarządzania bo przecież dodatkowe pół etatu nie zaszkodzi. A że
właściciel "uczelni" kazał puszczać na egzaminach wszystkich jak leci bo to
przecież $$$? A co tam!
Każde za****ie ma obecnie szkołę wyższą (czasem kilka) do której garną się
matołki z maturą ledwie zdaną... Biznes to biznes, co nie? Co z tego, że masowo
wypluwają z siebie magistrów i licencjatów którzy potem "realizują się"
polecając herbatę w markecie...
Ostatnio zlikwidowano pobór do wojska, więc te fabryki zaświadczeń do WKU
zaczynają odczuwać, że nadchodzą ciężkie czasy. Do tego dojdzie niż i mamy
exodus tych polskich wynalazków...
Mamy wykształcone społeczeństwo? Ja bym powiedział, że raczej "dyplomowane".
Wykształcenie gdzieś się w tym wszystkim pogubiło...
Podobno mamy ambicje, i podobno chcemy mieć wykształcone społeczeństwo. Ja
jednak myślę że prościej byłoby dodawać dyplomy do gazet, jak błyszczyki,
koraliki itd. Taniej, a efekt ten sam.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.