Przerobiłam to wszystko na swojej skórze. Poród opłacony, w krakowskim
szpitalu przy ul. Siemiradzkiego. Syna wyszarpała ze mnie położna, trzy inne
leżały mi na brzuchu i mnie przygniatały. Czułam, ze dziecko jest przyduszone,
żebrałam o cesarkę. Mialy to w nosie.
dziecko przez 5 minut było sine, mial kłopoty z oddechem. Szanowne panie
położne i lekarka i to rownież mialy w dupie.
W wieku 14-miesięcy syn dostał drgawek gorączkowych, powtorzyły się jeszcze
dwa razy. Trzy lata trwalo leczenie depakiną. Obecnie syn uczy się w III
klasie szkoły podstawowki. Jest dzieckiem dyslektycznym, dysgraficznym,
dysortograficznym. Ma duże kłopoty z koncentracją uwagi. Podczas testow w
poradni okazało się, że wiadomości ma na poziomie gimnazjum, rozwoj manualny -
czyli ten, na ktory zwraca uwagę polska szkoła - jest na poziomie trzylatka.
Winą za to psycholodzy obarczają uszkodzenia mikroorganiczne w mózgu, ktore
zrobiły się w ciągu tych kilku pierwszych minut na świecie. Do końca życia
moje dziecko nie będzie umiało się normalnie podpisać, napisać coś czytelnie i
bez błędow. Dzięki naszej kochanej służbie zdrowia.
Co mogę ci powiedzieć - jest nas więcej. Więcej tych, ktorzy padli ofiarą
kretyńskich przepisow, lekarzy i położnych nastawionych na robienie kasy. Smutne.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.