Tak się kończą porody w "renomowanych" klinikach
Autor:
Gość: Adela K.
IP: *.chello.pl
10.02.10, 14:44
Kurczę, sama rodziłam w, jak mawiają, podrzędnym szpitalu, bo na
warszawskim Solcu i od lat już głosy rozsądku są następujące:
kobiety, nie słuchajcie słodkiego pierdzenia pazernych doktorków, do
których trafiacie "z polecenia" na wizytę prywatną. Bo w ostatecznym
rozliczeniu może wyjść źle, a i tak będą wam wmawiać, że wszystko
było tip-top, bo lekarz i szpital taki "exclusive". Mój lekarz z
prywatnej kliniki Medicover okazał się większym konowałem niż
pierwszy "złapany" na korytarzu młody ginekolog na stażu w
państwowym szpitalu. Dzięki temu moje dziecko żyje, a mogło umrzeć
albo urodzić się niedotlenione lub "uszkodzone" na skutek zakażenia,
którego nikt wcześniej nie rozpoznał. Jakoś temu autorowi artykułu
nie współczuję, bo od dłuższego czasu Karowa ma złą opinię, można to
nawet przeczytać na stronie "www.rodzicpoludzku.pl" w zakładce "Bank
informacji". No, ale jeśli ktoś woli czekać po kilka godzin na
zwykłe USG, zamiast ruszyć głową, tyłkiem, nogami i udać się do
szpitala, w którym przyjmują każdą pacjentkę i nikomu nie odmawiają
pomocy, nie dzieląc kobiet na te opłacone i nieopłacone, z polecenia
i bez, to jego sprawa. W szpitalu św. Zofii, gdzie lubią rodzić tzw.
celebrytki i panie z "fiu-bździu" w głowie i nadmiarem pieniędzy,
kobieta, która nie ma ginekologa lub położnej z tego szpitala ma
praktycznie zerowe szanse na urodzenie tam dziecka, bo nie przebije
się nawet przez recepcję. Zasadniczo, im bardziej skomercjalizowana
placówka, tym większa szansa, że poziom usług taki sobie albo nawet
gorszy niż w "normalnym" szpitalu, a ssanie na forsę ze strony
personelu bezgraniczne. Nie ma się potem co dziwić, że bez widoku
banknotów od 50 PLN wzwyż szklanki wody choremu nie podadzą. Dzięki
takim praktykom pazernych placówek zwanych porodówkami (dla
zamożnych i znajomych), zyskują takie niepozorne szpitale, jak ten w
Wołominie, Otwocku, Międzylesiu, gdzie standard usług jest na
wysokim poziomie, personel bez parcia na gotówkę, jedynie wystrój
wnętrz może nie z Wersalu, ale zaangażowanie lekarzy i pielęgniarek
godne pochwały.