Re: Rodzić po ludzku, czyli w męczarniach
Autor:
Gość: thefuzz
IP: 217.153.140.*
11.02.10, 11:56
A ja mam inne doświadczenia. Żona rodziła własnie na Karowej -
położnej NIE opłaciliśmy. Wszystko było - całe szczescie - w
porządku. Na personel też nie mogę narzekać. Wręcz odwrotnie - p.
Agnieszka Mucha to cudowna, ciepła ale i stanowcza osoba, dzięki
której poród odbył się beż żadnych komplikacji. Moją pozytywną ocenę
psuje oddział neonatologiczny, jednak moja córka przebywała tam
tylko 8 godzin. I całe szczęscie, bo rzecyzwiście wyglada on
jak "magazyn z dziećmi" - choć brzmi to dziwnie, ale takie było moje
pierwsze wrażenie. Po prostu koljeny przypadek, nieprzejmowanie się
panikującymi rodzicami, kiepska informacja, albo jej brak... Ogólnie
nic złego o szpitaku na Karowej powiedziec nie mogę, a opierając się
na moim dośwaidczeniu to pewnie przy kolejnym dziecku też
chcielibyśmy rodzić własnie tam. Komplikacje sie zdarzają wszedzie i
to jest fakt, którego nie zmieni to, gdzie dana kobieta rodzi.
Kwestia otwartą pozostaje to, żeby pacjanta nie traktować jak
kolejny punkt w statystyce, ale ... właśnie PO LUDZKU, z szacunkiem.
A tego w każdym szpitalu brakuje, nie mówiąc o tym, że tak jak w
każdej zbiorowości tak i u lekarzy i pielęgniarek znajdują sie
zarówno osoby miłe, empatyczne jak i zwykłe buce.