Dwa lata temu podniesiono koszt kubła, ale nie po to, aby "nabić kabzę śmieciarzom". Tak się składa, że pracuję w firmie zajmującej się między innymi wywozem odpadów. Dwa lata temu byliśmy zmuszeni dość drastycznie podnieść ceny, ale nie o 300%, lecz o około 50%. Powód? Wzrost opłaty za korzystanie ze środowiska naturalnego, który firmy zajmujące się składowaniem odpadów obowiązane są odprowadzć do urzędu marszałkowskiego. Wzrost ten wynosił, zgadnij ile? 500%! W ubiegłym roku opłata wzrosła o dalsze 33%. Jeszcze trzy lata temu za każdą tonę odpadów komunalnych trafiających na składowisko firmy musiały odprowadzić 15 zł. Potem nagle opłata ta wzrosła do 75 zł, a obecnie wynosi już 100 zł. Oczywiście w tej sytuacji składowiska podnoszą ceny za przyjęcie odpadów, a co za tym idzie firmy wywozowe podnoszą ceny odbioru od klientów. Oczywiście opłata ta to tylko część kosztów związanych z wywozem odpadów, dlatego nasza podwyżka wyniosła "tylko" 50%... Z drugiej strony w czasie kryzysu drastycznie spadły stawki, jakie płacą nam firmy zajmujące się recyklingiem posegregowanych odpadów. Na przykład jeszcze kilka lat temu za każdy kilogram butelek PET otrzymywaliśmy w granicach 60 groszy. W ubiegłym roku nikt nie płacił więcej niż 15-20 groszy za kg. I niby kto ma pokryć tę różnicę? A dodam, że odpady segregowane odbieramy od naszych klientów ZA DARMO. Co więcej, dostarczamy im także darmowo worki do segregacji, za które my musimy przecież zapłacić...
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.