Przecież za odbiór posegregowanych śmieci powinno się płacić mniej
(lub wręcz nic) niż za wywóz posegregowanych. Posegregowane odpady
można przetworzyć (z plastikowych butelek zrobić polar, z papieru -
papier, ze szkła - szkło) - jest to więc cenny surowiec. Tak więc,
segregowanie każdy powinien poczuć w kieszeni. Tak nie jest. Ale
mimo to przed moim domem (Ursynów) stoją pojemniki do segregowania i
segregujemy. To żaden problem: mam osobny worek na plastiki, szkło i
puszki, miejsce na makulaturę. Jak się uzbiera - wynoszę i
rozdzielam do odpowiednich pojemników (plastiki spłaszczam), a
puszki wieszam w woreczku, żeby panowie, którzy przeszukują
śmietniki mogli je sobie łatwo zabrać. Żadna filozofia. Na hołotę,
która wywozi smiecie do lasu jest tylko jeden sposób: ryczałtowa
opłata gminna za wywóz śmieci, niezależna od ich ilości, zmniejszana
znacząco w przypadku, kiedy śmiecie są sortowane.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.