Rygorystycznej segregacji śmieci nauczyłam się w Niemczech - kilka razy
spędzałam część wakacji u koleżanki siedzącej tam na długim stypendium i
wystarczyło. W Polsce nie potrafiłam już wyrzucić plastiku ot tak do kosza
itd. Odkładam też odpady organiczne i wywożę na kompost w letnim domku
rodziców. W tym przypadku przynajmniej wiem, że moje segregowanie się nie
zmarnuje, bo niestety wyrzucając w Krakowie plastik, papier, szkło i metal do
odpowiednich kontenerów wcale nie jestem tego pewna. Natomiast jedno z całą
pewnością widzę - jak kolosalnie zmniejszyła się ilość śmieci "wysypiskowych"
- dawniej musiałam je wyrzucać niemal co drugi dzień - teraz na zapełnienie
kosza muszę długo czekać. Segregacja nie jest trudna i wbrew pozorom ułatwia
życie :)
--
Scribere necesse est