Co będzie z pokoleniem "za tysiaka nie robię"?
Autor:
teyoo
03.03.10, 15:24
"czy oni mieliby chęć do pracy, gdyby im płacono miesiąc w miesiąc 1 tys. zł"
Ja tyle dostaję - jestem grafikiem, nie zamiataczem ulic, jakby coś:/ Dojazd do pracy zajmuje mi codziennie w sumie 3-3.5 godziny, czyli praktycznie cały dzień mnie nie ma. Wydaję na te dojazdy stówkę. Zostaje mi 900 zł. 200 zł daję rodzicom. Zostaje mi 700 zł. Żałosne, nie? Ale pracuję, co mam innego zrobić?
"Bo dobrze wiedzą, że nie pracując, mając rodzinę na głowie, dostaną od gminy, MOPS-u czy GOPS-u i innych instytucji tyle pomocy, że sięgnie ona swoją wartością prawie pensji pracującego sąsiada."
Naprawdę? Proszę o instrukcję, jak to zrobić. Jak się zarejestruję w UP, to nie dostanę zasiłku automatycznie, jak się to chyba niektórym wydaje (min. rok pracy wymagane). No i co to za kasa, 4 stówki. MOPS? Ha ha.. ciekawe.. Bajanie to jest, że niby opłaca się być bezrobotnym. Byłam pól roku na bezrobociu i nie przypominam sobie, żebym miała tak rajsko, jak to przedstawiacie.
Mnie za to wkurza co innego. Masz umowę o dzieło - płacisz podatek, składki na ubezp, zdrowotne nie ma z tego, ale dla urzędu jesteś pracującym. Nie należy ci się NIC, i basta. Oczywiście możesz sobie opłacać składkę na własną rękę. Tylko kogo stać na 300 zł miesięcznie, gdy na 'dzieło' dostaje 1000 zł..? To jest karanie ludzi za legalną pracę - bo lepiej byłoby oszukać urząd i pracowac na czarno:/ Smutne, że to prawo i urzędy skłaniają do omijania przepisów:( I proszę, nie piszcie, że trzeba było nie zgadzać się na taką umowę - bo chyba żyjecie w jakiejś utopii, w której można dyktowac warunki. Masz do wyboru: "dzieło" albo nic. Co wybierasz?