Mieszkam w Norwegii i czasem jeżdżę pociągiem. Na dworcu w moim mieście kasa
biletowa od dawna jest zamknięta, a bilety sprzedają w sklepiku obok stacji,
razem z gazetami, jedzeniem i napojami. W sam raz do wykorzystania w Polsce -
skoro sprzedać bilet jest tak samo łatwo jak sprzedać bułkę, to po co problem
z kasami i kasjerami?
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.