Brednie!
Moi synowie nie są ochrzczeni, nie chodzą na religię i nigdy nie mieli z tego
powdu żadnych problemów, ani w podstawówce w Warszawie, ani potem w ostatniej
klasie podstawówki i teraz w gimnazjum w podwarszawskiej, małej miejscowości.
Mimo, że gimnazjum jest bardzo związane z życiem parafii i dyrektor szkoły dba
o czynny udział szkoły w życiu parafii moi chłopcy nigdy nie mieli z tego
powodu żadnych problemów. Na czas religii idą sobie do czytelni, albo na salę
gimnastyczną. Nie manifestują swoich odmiennych poglądów, nie pysznią się tym,
więc reszta klasy nie uważa ich za odmieńców. Nie ma powodu dąć w trąby,
dlatego, że ma się inne zdanie na temat religii. Jeśli dzieci w szkole są
okrutne i szukają kozła ofiarnego to nie potrzebują do tego religii, czy
innych powodów. Czy dyrektor szkoły będący przy zdrowych zmysłach powinien
zatrudnić nauczyciela etyki dla 1 lub dwóch uczniów? Bądźmy realistami.
Ciekawi mnie jedno - tyle na forach antykatolickich wypowiedzi, tyle
"światłych" i "wyzwolonych" osób, to kim są rodzice tych wszystkich dzieci
chrzczonych i prowadzonych do pierwszej komunii? Czyje dzieci chodzą na
religię? W pięciu szkołach, do których do tej pory chodziło moich trzech synów
oni byli jedynymi nie chodzącymi na religię... Nigdy nie oczekiwałam, że dla
jednego ucznia liceum dyrekcja zatrudni nauczyciela, litości, skąd na to brać?
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.