I znowu banialuki
Autor:
Gość: seth
IP: *.ntlworld.ie
22.02.08, 19:49
Wszystko się odbywa szybko i łatwo? No to załóż sobie w Irlandii konto w banku.
Musisz prosić na kolanach, przynieść tonę papierów a oni i tak kręcą nosem. Bo
musisz mieć potwierdzenie adresu, tzn. np. rachunek za prąd wystawiony na swoje
nazwisko. A żeby takowy posiadać, musisz wynająć mieszkanie na siebie a nie
mieszkać kątem w wynajętym u jakichś buraków pokoju (jak większość rodaków
tutaj). Ale mieszkania nie wynajmiesz, bo każdy agent wymaga... referencji od
poprzedniego landlorda. Czyli: jak już nie mieszkałeś, nie zamieszkasz! Podobnie
jest z pracą: nie pracowałeś w Irlandii? Wynocha! Taki paragraf 22.
System bankowy jest tu tak prymitywny, jak w Polsce był chyba w latach 90 i to
na początku. Do tego stopnia, że czeku wystawionego na jeden oddział, nie
zrealizujesz w drugim oddziale tego samego banku!
Aleksandro droga, w którym to urzędzie w Cork urzędnicy tak "stają na głowie",
żeby Ci pomóc. Bo ja, gdziekolwiek poszedłem, wszędzie byłem zbywany - czy to w
Motor Registration, czy to w Social Welfare. W Tax Office byłem trzy razy z tym
samym problemem i za każdym razem słyszałem inne wyjaśnienie.
Co prawda samochód kupić łatwo, ale żeby go ubezpieczyć, przerejestrować i
zapłacić podatek... O, to już graniczy z cudem. A jeśli zmienisz przy tym
miejsce pobytu, to lepiej od razu rzucić się do Lee. Musisz wysyłać dowód
rejestracyjny gdzieś do Shannon, w cichej nadziei na to, że poczta go nie zgubi
(mnie się to przytrafiło). Prymityw straszny, miasto śmierdzi gnojówką, nie ma
komunikacji, szkół, parkingów, służby zdrowia. A kupy na chodnikach psy walą
takie jak w Polsce konie. I nikt tego nie sprząta.
Szef z Tobą w pubie? Chyba w banku albo w innej firmie komputerowej. Zwykłego
robola szef ma tu za takiego samego śmiecia jak jego polski kolega - tyle że mu
tego nie powie, bo jest nienauczony. Ogólnie fakt - nie ma tu chamstwa i lżej
się oddycha, bo nikt się nikogo nie czepia. A to dlatego, że wszystkich
interesuje generalnie jedna rzecz - pieniądze. Dlatego nie ma jazd i
oszołomstwa. A do prawa jest jeszcze bardziej olewczy stosunek niż w Polsce
chociaż w nieco inny, bardziej ludzki sposób. Dość powiedzieć, że Garda złapała
mnie na jeździe po pijaku i... puściła do domu.
Dlatego wracać bym nie chciał, ale chyba będę zmuszony, bo z pracą jest bardzo
krucho. Minister gospodarki ostatnio podczas wizyty w Cork oszacował, że w tym
roku, w porównaniu do poprzedniego, powstanie o połowę mniej miejsc pracy, a
największy kryzys dotknie sektor budowlany (to tak dla rodaków, którzy się tu
wybierają na budowę).
Pozdrawiam czytelników, a dziennikarzom życzę troszkę więcej rzetelności i
szacunku dla prawdy.