Gdyby tu chodziło o ekologię - trucie środowiska poprzez zużycie prądu - to
zamiast zabraniać konkretnej metody zużycia prądu (mało wydajne żarówki),
wprowadzonoby równomierną dodatkową opłatę za zużycie prądu, od kilowatogodziny,
niezależnie od metody zużycia.
Środowiska nie obchodzi, czy prąd jest marnowany przez żarówkę, czy przez
grzejnik, czajnik, czy telewizor, czy też przez moje eksperymenty z widelcem i
gniazdkiem.
Ale w polityce nie chodzi nigdy o to, czym się daną rzecz uzasadnia, więc i
metody mogą wydawać się dziwne.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.