Administracyjny zakaz produkcji i sprzedaży żarówek jest ciężkim idiotyzmem.
Nawet jeżeli żarówka to przestarzała technologia (aczkolwiek ja absolutnie nie
jestem takiego zdania, uważam że żarówka jest w swoim zastosowaniu rzeczą
prawie doskonałą i ciężko coś lepszego wymyślić), to eliminacja przestarzałych
technologii powinna następować w sposób naturalny, a nie poprzez DEBILNE
administracyjne zakazy. Kto jeszcze dzisiaj używa walkmanów na kasety
magnetofonowe? Prawie nikt - bo mamy ewidentnie lepsze odtwarzacze mp3.
Zdecydowały o tym preferencje ludzi, a nie administracyjny zakaz. Tak samo
powinno być z żarówkami. Jeżeli komuś zależy na tym, żeby ludzie kupowali tzw.
"energooszczędne" (hi, hi, hi - a policzył ktoś ile energii potrzeba na ich
wyprodukowanie?) świetlówki, to powinien je na różne sposoby promować,
zachęcać, obniżać ceny itd. itp. - ale żeby zakaz?
"Jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze", więc czuję tu gdzieś
grubą łapówę, którą jacyś urzędnicy musieli dostać od producentów
"energooszczędnych" świetlówek...
Ja się zastanawiam, dlaczego nie było wielkiej kampanii społecznych protestów
przeciwko temu zakazowi, bo o taką by się wręcz prosiło. Może dlatego, że
media z upodobaniem kierują uwagę społeczeństwa na tematy zastępcze - np.
kłótnie między politykami - a o sprawie żarówek napisano może ze dwa razy i
tylko "chyłkiem, boczkiem"...
Niedługo zapewne zacznie się przemyt żarówek z Ukrainy, która na szczęście
jeszcze nie jest w Unii... I patrząc z tego punktu widzenia, oby jak najdłużej
do niej nie weszła.
Więcej tutaj:
www.ap.krakow.pl/~raj/notka.php3?id=181