Jakbyś przeanalizował układ zapłonowy tej energooszczędnej świetlówki
kompaktowej to byś się cieszył że aż tyle świeciła. Bardzo podobne do
amatorskich prymitywnych układów turystycznych świetlówek z Młodego Technika z
lat -70-tych - informowano lojalnie o szybkich zużywaniu się świetlówek
podłączonych do takiego układu..
Porządna świetlówka - a nie to ścierwo kompaktowe - o odpowiedniej oprawie z
właściwym statecznikiem (a nie firmowym szajsem z Chin), układem wymuszającym
jedynie ciepły zapłon będzie świecić latami nawet przy kilkunastukrotnym
włączaniu i wyłączaniu dziennie.
Świetlówka kompaktowa. Od samego początku chore urządzenie. Są podżarzane
elektrody. OK, ale one nie znoszą zapłonu zimnego (czyli podanie wysokiego
napięcia zanim się nie rozgrzeją) - wtedy szybko trafia szlag jedną z tych
elektrod i niestety prymitywny układ zapłonowy - (może cie sprawdzić jest z
zwykły generator samodławny - bo na porządny układ producenta nie stać). A wtedy
już nie świeci. Te rurki można po modyfikacjach tej elektroniki nadal zaświecać.
Prosty wniosek - celowo obniżona trwałość. Jak dodam jeszcze ze nie stosuje
kontroli mocy podżarzania elektrod (aby były trwałe) - bo pozystor za drogi to
macie jedno - celowo obniża się ich trwałość do minimum.
Taką świetlówkę wykańczają częste cykle włączania ich.
A przecież można inaczej - zimne katody plus przy jednej elektroda zapłonowa -
która przy małym napie3ću spowoduje zapłonie łuku który szybko doprowadzi do
wyładowania jarzeniowego. Prosta lampa, prosty układ startowy. Dłuższa
żywotność. Takie lampy są znane od wielu lat. No ale przecież nie o to chodzi w
tej 'ekologii'.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.