Gazeta.pl   Forum   Aktualności i Media   Metro   Re: Przy asymetrii zasilania trójfazowego (n...

Re: Przy asymetrii zasilania trójfazowego (np. pr

Autor: Gość: STUDI IP: *.prokom.pl 28.08.09, 18:49
A czy ty w ogóle rozebrałeś taka świetlówkę?

Jaka przetwornica zmieniająca na prąd stały? Mostek prostownicy i małej
pojemności kondesator - który i tak nie zapewni dostatecznego wygładzania
napięcia. A dalej jest zwykła przetwornica zaporowa zbudowana na prymitywnym
generatorze samodławnym.

Problem to leża gdzie indziej. Rozrzut samych lamp wyładowczych oraz tych
przetwornic powodują że najczęściej dochodzi do zimnego zapłonu. to szybko
niszczy warstwę emisyjną elektrod (w sumie to są tam dwie katody).
Otóż sama przetwornica zaporowa (flyback converter) ma pewną cechę napięcie
wyjściowe zależy od natężenie prądu obciążenia - tj im mniejszy prąd tym wyższe
napięcie. Za to ma zaletę nie boi się zwarcia i przeciążenia.
Ale czym to skutkuje? Otóż wysokie napięcie pojawia się prawie natychmiast zanim
nie rozgrzeją się katody. To je podstawowy zarzut dla tych świetlówek.
tradycyjny starego typu starter z bimetalem zapewniał rozłączenie obwodu
podżarzania i powstanie wtedy przepięcia (statecznik będący klasycznym
dławikiem) zapłonowego po czasie gdy katody są już rozgrzane.
Kolejna rzecz to samo żarzenie tych katod. Ani za mało ani za dużo. Ponieważ to
tlenkowa katoda bezpośrednia nie da się wykorzystać odtruwania warstwy emisyjne
jak to mia miejsca w lampach elektronowych - w katodach pośrednio żarzonych - a
to odtruwanie jest dzięki katodzie wykonanej z niklu.

Kolejna rzecz to to to że katody tlenkowe nie znoszą atakowania ciężkimi jonami.
Ato ma miejsce gdy przyłożymy za duże napięcie pomiędzy elektrodami. O tym
jeszcze dalej.

Wracając - układ zapłonowy musi zapewnić jedno - podżarzenie katody i
zaprzestanie żarzenia po zapłonie lampy. Najprostszy element który to realizuje
oprócz klasycznego układu zapłonowego ze starterem to pozystor. Ale go w
obecnych świetlówkach (nawet tych renomowanych firm, droższych) nie znajdziecie.
I słusznie wg producentów. Włókna katod maja się jak najszybciej przepalić.

A teraz co się dzieje jak padnie jedno włókno... Otóż potrzeba dużego przepięcia
by nastąpił zapłon. I tu dość sprytnie postępują producenci - że pomimo
sprawnego drugie włókna już zapłon nie następuje. Choć czasem przez proste
modyfikacje przetwornicy udaje się zaświecić lampę. Ale jak padnie drugie włókno
już nie da rady.... Przepięcia jakie powstają po stronie wtórnej pojawiają się
po stornie pierwotnej trafa w przetwornicy. I one najszybciej spowodują
uszkodzenie. A na czy polega ew. spryt producentów ano pochłaniać energie
przepięć tak aby nie uzyskać za dużego napięcia na elektrodach świetlówki.

Opisany kondesator prostownika napięcia sieciowego. Otóż on wytrzyma takie
zakłócenia. to szybciej szlag trafi tranzystor w przetwornicy, przebicie diod
prostownika albo nastąpi przebicie w uzwojeniach transformatora przetwornicy. To
czy był on na 350V czy na 400 to nie istotne bowiem i tak uformuje się na wyższe
napięcie - 1,14 * 230V. nie będzie tam większego z racji układu pełnomostkowego.
Dwie diody są tańsze od kondesatora elektrolitycznego na napięcie 360V. Ew.
przepięcie - a jakim problemem jest tani stosunkowo warystor na wejściu
prostownika?

Więc mamy jedną kombinację - układ tak zrobiony by szybko uszkodzić palnik
lampy. Druga storna medalu to jakość montażu przetwornicy. Fatalna, brak
chłodzenia, byle jak nasmarkane lutowiem - nie daj Bóg RoHS. Sama 'elektronika'
nie ma prawa długo wytrzymać.

Jak padnie jedno z włókien - to można rozebrać tę lampę i spróbować nawet z
prymitywnym prostownikiem powielaczem napięcia. Można uzyskać pewny zapłon. Ba
ograniczanie natężenia prądu - dobranie pojemności w powielaczu. Często taka
prowizorka potrafi jeszcze długo działać poprawnie. Przy okazji nie śmiecimy
zakłóceniami jak oryginalny układ (o wymogach dot. zakłóceń to nawet nie mówmy w
przypadku tego cholerstwa jakim jest świetlówka kompaktowa).

Naprawdę nie trzeba dorabiać ideologii o kondesatorach o raz tezy że teraz się
wstawi te o wyższym napięciu bo to bzdury. Sam idea tej przetwornicy kłóci się z
sama budową świetlówki z gorącymi katodami. Od samego początku to niszczy lampę.
Taka ściema i sposób aby wyłudzić kasę.

Zamiast lamp z gorącymi katodami powinna być to lampa z zimnymi katodami a
elektroda zapłonowa. A umieszczona blisko spowoduje szybki zapłon przy napięciu
takim jak w sieci. Zapalone wyładowanie łukowe szybko nagrzeje katodę i
spowoduje emisją elektronów - a potem już łatwo szybko nastąpi wyładowanie
jarzeniowe. A zamiast stateczka (czy to dławika czy elektronicznego) wystarczy
bareter czyli - żarnik taki jak z z żarówki. Daje on jeszcze jedna korzyść
podgrzewa lampę aby ułatwić zapłon np. w niskiej temperaturze. Konstrukcja znana
od dawna.

Na ale przy takiej prostej w konstrukcji lampie nie uda się zarobić na frajerach
- czyli nas konsumentach.

Poleć znajomemu Powiadomienie zostało wysłane
Poleć tę wypowiedź znajomemu
  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
Pokaż wszystkie (101-200)
(1-100)
przejdź do: 1-100 101-200 201-300 301-400 401-500 501-600 601-673
(201-300)

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Ostatnio odwiedzane wątki

Zaloguj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.