Dodaj do ulubionych

Uczeń grozi, a nauczyciele milczą

22.12.09, 09:28
Osobiście świetnie znam realia pracy w szkołach podstawowych i gimnazjalnych.
Większość nauczycieli, zwłaszcza tych młodych 25-35 lat, nie radzi sobie z własną osobą. Jestem świadomy tego, że w tej chwili kilka, dosłownie kilka osób może poczuć się urażonych.
Przepraszam Was, ale każdy kto choć rok pracował w szkole z pewnością spotkał młodego nauczyciela, który był zamknięty w sobie, zakompleksiony po uszy i nie potrafił swoją własną osobą wzbudzić szacunku. Bo w końcu jak dziecko z podstawówki lub gimnazjum ma szanować osobę, która nie potrafi wyartykułować swoich myśli lub nagminnie myli się nawet w swoim przedmiocie.
Nauczyciele często wzajemnie podkopują swój autorytet u swoich podopiecznych. Mam tu na myśli najczęściej starsze stażem panie. Swoją drogą w polskich szkołach uczy cała masa zmęczonych już tą pracą pań, które uwielbiają urozmaicać sobie monotonię ploteczkami, często w obecności uczniów.
Tak w uproszczony sposób wygląda kadra nauczycielska większości szkół. Osoby zbyt zmęczone wszystkim by cokolwiek zmienić, "juniorzy", którzy przyszli tu na chwilę lub dlatego, że nie będzie się trzeba przemęczać i jest dużo wolnego czasu. Wśród kadry znajdują się także osoby, które ubzdurały sobie, że "panując" nad młodym człowiekiem wyleczą się z kompleksów i lęków.
Nawet jeśli trafi się człowiek z powołaniem w połączeniu z wiedzą i talentem do współpracy z dziećmi to bardzo szybko realia polskiej szkoły obrzydzą mu / jej ten zawód. Wtedy pozostaje tylko czym prędzej zmienić zawód lub zrównać się w szeregu ze skwaszonym towarzystwem i skrupulatnie fałszować teczkę do kolejnego awansu zawodowego popartego śmiesznymi zarobkami. Ale jaka praca taka płaca!!!
Na koniec chciałbym stwierdzić, iż obowiązek szkolny nie powinien obowiązywać aż do 18 roku życia. 18-letni uczeń w 2 klasie gimnazjum to zdecydowana przesada. Jeżeli w wieku 14-15 lat młody człowiek nie wie do czego mu jest dany szczebel wykształcenia to nie będzie tego wiedział i za 5 lat. Tak więc po co na siłę trzymać go/ją w szkolnej ławie???
Raz jeszcze przepraszam jeśli jakiś wartościowy nauczyciel poczuł się urażony moim wpisem. Proszę jednak uważnie rozejrzeć się we własnym pokoju nauczycielskim lub porozmawiać ze znajomą osobą z sąsiedniej placówki.
Obserwuj wątek
    • Gość: WERT Oświata, czyli – jak iść piętami do przodu IP: 217.76.112.* 22.12.09, 15:49
      SZKOŁA NIE POWINNA BYĆ PRZEDSIĘBIORSTWEM PRODUKUJĄCYM BUBLE.

      SZKOŁA POWINNA...SZKOLIĆ.
      Lecz nie czyni tego, albowiem trudni się sprzedażą zgniłych
      pomidorów. Nie uczy, albowiem jest straganem z warzywami.
      Nauczyciel został zredukowany do roli szkolnego intruza,
      koniecznego zła, został wtłamszony w bezradność i okrzyknięty
      szkolną przeszkadzajką w PRAWIDŁOWYM rozwoju młodego człowieka.

      Nawoływanie do uczenia czegoś tak archaicznego, jak, np. logika,
      etyka, podstawy kultury europejskiej, propedeutyka filozofii, nie
      wspominając o grece, lub łacinie, nawoływanie takie, mija się z
      celem, a ten, co chce powrotu do niegdysiejszego świata rozsądku,
      jest piernik uwielbiający P.R.L., tęskniący za powrotem ustroju
      nazwanego przez S. Grochowiaka „sprawiedliwym podziałem nędzy”.

      :
      Już obserwujemy, że te szkoły przeżywają rozkwit i stają się
      popularne w środowisku ,w których proponuje się idee-towary
      nowoczesne, np. nauka jazdy konnej, religioznawstwo zamiast
      katechezy, programy nauczania opracowane przez uczniów, wychowanie
      seksualne w rodzinie z dwoma tatusiami, lub z uznaniem dla pożytku
      przyszłych praktyk aborcyjnych albo wielkiej wartości
      humanistycznej eutanazji dla zawadzającej babci.
      Szkoły przyjazne, szkoły bez nudy, szkoły z klasą, to
      pierwsze "owoce" rynkowego języka zastosowanego w sferze
      kształcenia i wychowania.


      W obecnych czasach należy przyznać się do wychowawczych błędów,
      powiedzieć wyraźnie, dobitnie i ostatecznie, że winni jesteśmy
      wszyscy.

      Wszyscy, a więc i szkoła nie reagująca na wiadro na głowie
      nauczyciela, szkoła, lekceważąca obecność wszechmocnych band
      wyrostków terroryzujących klasę, szkoła, tchórzliwie uciekająca od
      problemu internetowych, idiotycznych sexwybryków, zakończonych
      samobójstwem ze wstydu dla sfilmowanej dziewczyny, a dla
      filmujących ją, bezkarnych głupoli, niezłą hecą, ubawem, dla
      nauczycieli zaś – wychowawczą porażką.

      Wszyscy, a więc i my, rodzice, zapatrzeni w gonitwę za pracą, za
      finansowymi marzeniami, niemający czasu na rozmowę z własnymi
      dziećmi, godzący się na ich izolację od nas, nie współpracujący ze
      szkołą.

      My, rodzice, pozostawiający ich samopas, aprobujący ich histeryczny
      brak autorytetów, ich bezsprzeczny brak życiowych wzorów do
      naśladowania, za swoje gnuśne zezwolenie na to, by, zamiast
      wykształcić ich na rozsądnych, wrażliwych, odpowiedzialnych ludzi,
      zostali ludźmi emocjonalnie chwiejnymi, niepełnymi i wszechstronnie
      bezradnymi - płacimy opuszczeniem, płacimy zerwaniem rodzinnych
      więzi, tym, że, jeśli się w porę nie opamiętamy, możemy też mieć
      wiaderko na głowie do pozłoty.

      Ps.
      Za komuszej epoki, obowiązywało fikuśne hasełko: NASZ KLIENT, NASZ
      PAN. Teraz mamy powiedzonko: NASZ UCZEŃ, NASZ PAN. I pan uczeń
      decyduje.

      BO UCZEŃ MA PRAWA SKAZUJĄCE GO NA BRAK OBOWIĄZKÓW.


      • Gość: Isis Re: biedne dzieci są chore na ADHD IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.12.09, 19:35
        Za moich czasów nikt nie miał dysleksji, ADHD, itp. Nazywało się to
        po prostu nieuctwem, rozwydrzeniem, lenistwem, brakiem dyscypliny.
        Teraz mamuśki skutecznie "chronią" swoje niedouczone piskleta,
        robiąc im wielka krzywdę, która to wyjdzie po latach, gdy taki
        dzidziuś będzie kopał doły, tudzież bił własną matkę, gdy ta nie da
        mu na flaszkę...Ale cóż, tolerancja ponad wszystko...
      • gelbigel Re: biedne dzieci są chore na ADHD 22.12.09, 20:09
        Znam analfabetów którzy zarządzają serwisami internetowymi i są modami forów.
        Pod ich czułym okiem błędy stylistyczne i ortograficzne mogą spokojnie spać i
        robią to od wielu miesięcy. Walka z takimi ludźmi to walka z wiatrakami. Dlatego
        ja już dawno olałem to ciepłym moczem.
      • zigzaur Re: biedne dzieci są chore na ADHD 22.12.09, 20:37
        Zaś polscy piłkarze cierpią na dysfutbolię?

        Ja niedługo zachoruję na dystaksję. Niedługo lekarz mi wystawi zaświadczenie i
        przy okazji zostanie sławą naukową.

        * dystaksja = niezdolność do płacenia podatków

        --
        Autoresponder:
        Biedaku nieszczęśliwy, buhaha, US-trockiści cytuję "Spiegla" brawo Schröder
        neoconsi rura już działa genialny Putin spasibo bystrzaku forumowy
        putzfrauausmannheim14,99999
        • andrzejto1 Re: biedne dzieci są chore na ADHD 23.12.09, 10:36
          zigzaur napisał:

          > Zaś polscy piłkarze cierpią na dysfutbolię?
          >
          > Ja niedługo zachoruję na dystaksję. Niedługo lekarz mi wystawi zaświadczenie i
          > przy okazji zostanie sławą naukową.
          >
          > * dystaksja = niezdolność do płacenia podatków
          >

          Daj mi namiary na tego lekarza!!!


          --
          www.kravmaga-wschod.org.pl
          "Na świecie jest bardzo dużo różnej broni i bardzo mało tolerancji i to jest
          powód dla którego cała ta broń jest potrzebna"
      • tow.ortalion Re: biedne dzieci są chore na ADHD 23.12.09, 15:03
        0ffka napisała:

        > Co wy chcecie od tych biednych dzieci. One tylko są chore na ADHD, dysleksje
        > czy dysgrafię. Bandyci i analfabeci w Polsce są pod ochroną prawną.

        ---------------------------

        Najgorsze, że Offka jest pod ochroną, bo jej dysmózgowie jest znacznie
        groźniejsze od ADHD.
    • Gość: *** Uczeń grozi, a nauczyciele milczą IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.12.09, 18:15
      Jako uczennica wiem dobrze jak to wygląda. Trochę dziwnie jest, kiedy 12-13 letnie dziecko zadaje pani wstydliwy pytania, na które samo zna odpowiedź od starszych kolegów. Ta nauczycielka zupełnie sobie nie radzi, grozi telefonem do rodziców, ale i tak jeszcze ani razu do nikogo nie zadzwoniła. Buczy coś pod nosem, nikt nie słyszy i jeszcze ma pretensje, że nikt nie notuje w zeszycie. Parę osób ma nieobecność, bo nawet nie wiadomo kiedy babka sprawdza. A wychowawczyni zamiast czasami zgodzić się z prawdą uparcie brodni katechetki i sądzi, że to nasza wina.
    • Gość: pazdzioch Uczeń grozi, a nauczyciele milczą IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.12.09, 18:29
      Jak cos jest za darmo to jest wlasnie tyle warte, czyli g*owno. Jakby nauka byla platna to rodzice sami by dbali, zeby bachory sie uczyly, bo by za to placili.

      Naprawde tylko pare procent populacji ciagnie swiat do przodu (pod wzgledem rozwoju/inzynierii itd), reszta powinna skonczyc pare klas i pojsc do pracy. Bylo by to z pozytkiem dla nich samych i spolczenstwa.

      Bez sensu jest to, ze coraz wiecej osob konczy edukcje w wieku okolo 25 lat, a naprawde i tak g* umieja. Pozniej pracuja w zupelnie innym zawodzie (bynajmniej nie wymagajacym kilkunastu lat edukacji) albo co gorsza zasilaja szeregi bezrobotnych. Lepiej zeby skonczyli te 4 klasy podstawowki i pozniej wyuczyli sie zawodu (2-3 lata zawodowki).
      • zigzaur Re: Uczeń grozi, a nauczyciele milczą 22.12.09, 20:48
        Dokładnie!

        Lepiej rozpocząć pracę ustawiania na półkach lub mieszania zaprawy w wieku lat
        15 niż lat 25.

        10 lat x 12 miesięcy x minimalna krajowe = zupełnie niezły grosz

        --
        Autoresponder:
        Biedaku nieszczęśliwy, buhaha, US-trockiści cytuję "Spiegla" brawo Schröder
        neoconsi rura już działa genialny Putin spasibo bystrzaku forumowy
        putzfrauausmannheim14,99999
        • sokolasty Re: Uczeń grozi, a nauczyciele milczą 23.12.09, 09:19
          Jakby nauka byla platna to rodzice sami by dbali, zeby bachory sie uczyly, bo by za to placili.

          Nauka jest przecież płatna. To, co proponujesz, Europa przerabiała w XIXw. Przerabianie skończyło się w 1917.

          Lepiej zeby skonczyli te 4 klasy podstawowki i pozniej wyuczyli sie zawodu (2-3 lata zawodowki).

          I wyrośnie pokolenie prymitywów, dla których różnica między KUP a KWP jest nie do ogarnięcia, a głosują na partie obiecujące wzrost świadczeń socjalnych i obniżki podatków.
          --
          Każdy kilogram obywatela z wyższym wykształceniem szczególnym dobrem narodu!
          • andrzejto1 Re: Uczeń grozi, a nauczyciele milczą 23.12.09, 10:43
            sokolasty napisał:

            > Jakby nauka byla platna to rodzice sami by dbali, zeby bachory sie uczyly, b
            > o by za to placili.

            >
            > Nauka jest przecież płatna. To, co proponujesz, Europa przerabiała w XIXw. Prze
            > rabianie skończyło się w 1917.
            >
            > Lepiej zeby skonczyli te 4 klasy podstawowki i pozniej wyuczyli sie zawodu (
            > 2-3 lata zawodowki).

            >
            > I wyrośnie pokolenie prymitywów, dla których różnica między KUP a KWP jest nie
            > do ogarnięcia, a głosują na partie obiecujące wzrost świadczeń socjalnych i obn
            > iżki podatków.

            Problem w tym, że wykształcenie się dewaluuje. Czy to Ci się podoba czy nie,
            większość dzisiejszych magistrów i licencjatów jest głupsza niż maturzyści
            sprzed 20 lat. Sam dyplom o niczym nie świadczy. Tym bardziej, że można zlecić
            napisanie pracy. I tak bez wysiłku na kasie rodziców robi się "wykształcenie". A
            że jest się idiota z inteligencją worka gwoździ to o niczym nie świadczy. Bo
            przeca ma się dyplom....

            Bez obrazy, mając średnie wykształcenie po niezłej szkole średniej 25 lat temu
            większość obecnych magistrów zaginam. Tym chociażby, ze używam własnych szarych
            do oceny rzeczywistości. Nie przyjmuję nic na wiarę. A tego właśnie uczy
            dzisiejszy system edukacji. Od podstawówki do uniwerka. Wyjątki są nieliczne.

            --
            www.kravmaga-wschod.org.pl
            "Na świecie jest bardzo dużo różnej broni i bardzo mało tolerancji i to jest
            powód dla którego cała ta broń jest potrzebna"
    • Gość: Schumifan Uczeń grozi, a nauczyciele milczą IP: *.prenet.pl 22.12.09, 18:46
      moja żona jest nauczycielką, Jestesmy w prawie identycznym wieku,: Ja 1980 a
      Żona 1981. Za Moich "Czasów" w liceum (gimnazjów nie było - i całe szczescie)
      osoby nie zdajace do nastepnej klasy byly zawstydzone i niejednokrotnie
      odchodziły do innej szkoły ze wstydu, osoby nie chodzace na lekcje (czasem ,
      czasem ktos wagarował, ale to bylo sporadyczne, 2 - 3 lekscje w roku!!!!, a
      raz przez 4 lata cała klasa zwiała z matematyki i była afera na całą szkołę z
      wzywaniem rodziców i naganami) byly ewenementem, nikt nie smial podniesc na
      nauczyciela glosu, wyjac tel. kom.,jeść, krzyczec , czy nie zakładac zeszytu,
      lub nie robić notatek, za bazgroły - mowie o bazgrołach nie dajacych sie
      przeczytac była bania, teraz nie przeciez On juz nie nauczy sie ładnie pisać,
      taki ma charkter!?!?!. Poziom wiedzy jaki teraz prezentuja licealisci jest ...
      brak mi słów!!!!!

      Przeczytałem kilka klasówek i c wypracowań(łatwych nawet dla mnie mimo ze nie
      uczylem sie tego od lat - Historia) i stwierdziłem że młodzież w wieku 16-17
      lat nie umie pisać, nie znajabudowy zdania, piszą bez sensu i nie na temat.
      Żona oswieciła mnie ze z czytaniem też maja problem - gdy cvzytaja na głos
      tekst po raz pierwszy- jak wytłumaczył się jeden z uczniów, co klasa przyjęła
      ze zrozumieniem...

      Połowa ma ADHD!!!!
      druga połowa dysleksje i dysortografię!!!! oczywiscie to sciema!!!!
      za moich czasow tez byly te schorzenia, czy tez wady, ale było to kilka osób
      na całą szkołę a nie co trzeci uczeń!!!!!!

      Na Ucznia nie mozna podniesc głosu( nie mowie o krzyczeniu) , nie mozna
      wnikliwie przepytywac kogos kto nic nie umie - bo to go poniża( celem tego
      Ciągniecia za jzyk miało byc wyciagniecie oceny na pozytywną). Kazde nazwisko
      ma jakąś notatkę, jak z dana os. postępowac????!?!?!?!!?, Klasówkę zdaje sie
      zaliczając 30% materiału!!!!!!!!!!!!!! na maturze to samo!!!!!!!!!!

      Nie ma juz wypracowania z Polskiego na maturze bo nie kazdy musi sie wypisac
      przeciez w ojczystym jezyku to strasznie trudne i po co to komu?????!!!!

      Proponuje Pisać wypracowania z matematyki dla osob ktore maja kłopot z tym
      przedmiotem jak ja, dostał bym na 100% piątkę.



      P.S. Moja Żona uczy w jednym ze Śląskich Zespołów Szkół, uważanych za może nie
      elitarne ale dobre.

      Jest to dla mnie szok i szokiem pozostanie,


      A panom i paniom psychologom( specjalnie z malej litery) dziękujemy jako
      Nauczyciele i Jako rodzice za pomysł bezstresowego wychowania, Nie wolno
      Podniesc głosu czy dac klapsa, bo skrzywi sie dziecku psychikę, co za bałwan
      to wymyslił!!!!!

      Jak długo młodzież będzie traktowana jak święte krowy tak długo będą się
      wydażać takie rzeczy w szkołach jak zakładanie koszy na głowę czy połowa klasy
      nieklasyfikowana za wagarowanie.
      • zigzaur Po "luźnej" szkole przyjedzie twarda nauka życia 22.12.09, 20:51
        u prywatnego pracodawcy.

        Bardzo wątpię, czy wózkowy założy kosz na głowę kierownikowi supermarketu.

        --
        Autoresponder:
        Biedaku nieszczęśliwy, buhaha, US-trockiści cytuję "Spiegla" brawo Schröder
        neoconsi rura już działa genialny Putin spasibo bystrzaku forumowy
        putzfrauausmannheim14,99999
      • Gość: nie_w_grupie... Re: Uczeń grozi, a nauczyciele milczą IP: *.net.pbthawe.eu 22.12.09, 21:03
        W tamtych latach nie było takiej plagi i "parcia" na żłobki i przedszkola,
        rodzice podejmowali trud macierzyństwa i ojcostwa, czuli się odpowiedzialni za
        prawidłową opiekę nad własnym potomstwem. W domowych warunkach dziecko
        precyzyjniej powtarza, działa, doskonali funkcje wykonawcze, które będą mu
        potrzebne w szkole i w życiu.Pobyt w grupie nie daje mu tych szans.
        • Gość: cho Re: Uczeń grozi, a nauczyciele milczą IP: *.chello.pl 22.12.09, 22:36
          Sr...nie w banie. Ja chodziłam do przedszkola i przynajmniej jak poszłam do
          podstawówki, to nie przeżyłam jakiegoś durnego szoku, który teraz na siłę
          wymyślają, trzeba było siedzieć 45 minut w ławce, to się karnie siedziało i nikt
          mnie w wieku 7 lat na dywanie nie sadzał, żeby mi było wygodnie i bezstresowo.
          Skończyłam dobre liceum, niejedne studia i mam świetną pracę, a mamusia mnie
          przy cycku do 7-mego roku życie nie trzymała. Nie róbmy histerii.
      • Gość: psycholog Re: Uczeń grozi, a nauczyciele milczą IP: 94.75.121.* 23.12.09, 10:23
        Rozumiem Twój punkt widzenia, ale uważam, że zbytnio demonizujesz
        obraz młodzieży, a pedagogów i szkołę stawiasz w pozycji
        szlachetnych, pokrzywdzonych ofiar. Tymczasem nic nie jest czarno-
        białe, a jakość uczniów i jakość szkoły to naczynia połączone.

        Mam skończone dwa fakultety i doktorat, aktualnie dobrą pracę, a
        zawsze nienawidziłam szkoły jako instytucji. Dla mnie to było
        sadystyczne zmuszanie do żmudnego, przygnębiającego zgłębiania
        mnóstwa rzeczy nudnych i niepotrzebnych, gdy w tym czasie można by
        było pogłębić wiedzę o tym, co nas naprawdę interesuje i rozwijać
        własne talenty. Straciłam kawał dzieciństwa i sił psychicznych na,
        dziś zupełnie niepamiętane i absolutnie mi w życiu nieprzydatne,
        budowy tasiemcow i pantofelków, na odmiany czasowników po łacinie,
        wzory reakcji chemicznych... Wkuwałam to ze łzami w oczach i w
        nienawiści do tego, bo wiedziałam, że robię to kosztem barwnej
        części świata, która mnie interesuje a której nie mogę się oddać, bo
        muszę "zaliczyć" TO (dla innych oczywiście może to być miód i
        balsam - zależy od upodobań). Gdybym była gorzej wychowana, być może
        odpowiedziałabym na taką przemoc psychiczną aktem fizycznym. Może
        skanalizowałabym agresję odczuwaną z powodu kradzenia mi przez
        szkołę życia na rzecz niepotrzebnych mi bzdur (to przecież jak
        więzienie ze skazaniem na cięzkie roboty!) na Bogu ducha winnym
        nauczycielu nielubianego przedmiotu. Jednak, żem mądrą (z domu i z
        siebie, nie ze szkoły) dziewczynką była, zacisnęłam zęby i
        zaliczałam te zbędne mi rzeczy na aby aby, i sporo nocy
        przepłakałam, bo zamiast z radością przygotowywać się do olimpiad z
        tego, co było moją pasją, musiałam łykać tasiemca...;)
        Dlaczego szkoła polska jest tak sztywna, że nie pozwala dzieciom na
        wczesne specjalizowanie się w wybranych dziedzinach? W USA szkoły na
        to pozwalają i nikt nie zaprzeczy, ze nauka, wynalazczość, twórczość
        mają tam wysoki poziom i ten kraj dobrze na tym wychodzi...

        Nienawidziłam też szkoły za WF, który w moim odczuciu przypominał
        targ niewolników: te żenujące wybierania do drużyn, gdzie
        dziewczynka niezainteresowania grami zespołowymi, lekko przy kości,
        mol książkowy, zawsze była odrzucana i niechciana. Przeżywać to dwa
        razy w tygodniu, dwa razy w tygodniu czuć się odpadem - koszmar!
        Tymczasem zawsze świetnie tańczyłam i byłam zwinna i giętka - nikt
        nie organizował jednak ćwiczeń z tego zakresu, bo o ileż łatwiej
        było wuefiście prowadzić lekcję typu: "Macie piłkę i grajcie!". W
        ten sposób szkoła obrzydziła mi aktywność fizyczną i dopiero na
        studiach, gdy załatwiłam sobie lipne zwolnienie z wuefu (i chwalę to
        po wsze czasy!), wróciła do mnie znana z wczesnego dzieciństwa i
        utracona w szkole radość z ruchu, wędrówek, sportu... Lepiej się
        teraz czuję i ważę mniej niż jako uczennica, bo aktywność fizyczna
        nie kojarzy mi się z paskudnym WF-em. Dlaczego w polskiej szkole tak
        często bywa on paskudny?

        Nie prowadziłam też wszystkich zeszytów, tylko mniej-więcej połowę.
        Podręczniki były cholerycznie cieżkie, a nauczyciele nie pozwalali
        dzielić się przynoszeniem ich z kolegą z ławki - każdy musiał mieć
        swój (jakby dwie małe osoby nie mogły pochylić się nad jedną książką
        i mieć o połowę mniej ciężarów do noszenia, albo jakby nie można
        było przynieść skserowanych stron, które dotyczą aktualnej lekcji).
        Wymagano tez zeszytów 60 czy 80 kartkowych, które zapełniały się pod
        koniec roku może w 1/5, a przez cały rok trzeba było je dźwigać.
        Oszzcędzałam więc swój kręgosłup prowadząc zeszyty dwustronnie - np.
        z jednej strony zeszytu fizyka, z drugiej chemia, a w plecaku dwie
        stosowne okładki, żeby mydlić oczy nauczycielom!

        Szkoła była tak pełna absurdów, głupio męcząca i niesympatyczna, że
        aby w niej przetrwać i wyjść na swoje (mieć czas na naukę rzeczy dla
        mnie ciekawych i na cieszenie się życiem i poznawanie go)
        opracowałam do perfekcji mydlenie oczu, ściąganie, zalatwianie
        lewych zaświadczen, klamstwa i inne niemoralne praktyki. Nie
        chciałam tego i nierobiłabym tego, gdyby szkoła wobec mnie grała
        fair i rzeczywiście rozwijała moje talenty zamiast polować na słabe
        strony, budowała osobowość i wzmacniała psychicznie zamiast dołować,
        itd, itp... Jaki pan - taki kram! Jak szkoła gra z uczniem, tak
        uczeń gra ze szkołą.
        A pierwszy raz na wagary poszłam w pierwszej klasie podstawówki i
        potem też mi się zdarzało: z łaciny, z chemii itp.

        Teraz więc piszcie, pedagodzy, do Komisji Akredytacyjnej o odebranie
        mi dyplomów, bo choć moje prace naukowe pisałam z pasją, to nadal
        nie wiem, jaki układ pokarmowy ma lancetnik i nie potrafię wrzucić
        do kosza piłki w dwutakcie, czy jak tam go zwał...
      • sapalka1 Re: Uczeń grozi, a nauczyciele milczą 23.12.09, 11:47
        Z częścią Twojej wypowiedzi zgadzam się. Poziom jest bardzo niski, matury -
        śmiechu warte. Jednak nie zgadzam się z klapsami jako rozwiązaniem. Bicie nie
        jest środkiem wychowawczym, on pokazuje bezsilność i nie uczy myśleć (jeżeli już
        to reagować, a i to rzadko - raczej jak nie być przyłapanym, niż że dane
        działanie było złe) - lecz poniża. Wina jest po stronie rodziców, bo nie
        rozmawiają z dziećmi zaspokajaja tylko potrzeby materialne dzieci, ale nie
        wychowują ich, nie uczą szacunku, nie rozmawiają o złych i dobrych zachowaniach
        innych ludzi. Zrzucają ciężar wychowania na szkołę. A w szkole: nauczyciele
        bardziej zaawansowani stażem nieprzystosowani do dzisiejszych realiów lub
        czekający na emeryturę, zaś młodzi - przychodzą do tej pracy mając w
        pwrspektywie stałą ciepłą posadkę, mało wysiłku , dużo wolnego (nie ma się co
        oszukiwać, że ci nauczyciele są zapracowani, oni spędzają możliwe minimum czasu
        z uczniami) i jeszcze możliwość dorobienia gdzieś (znam takich wielu).
        Nauczycieli z prawdziwym powołaniem jest naprawdę niewielu. Znam bardzo dobrze
        to środowisko. Szkoda, że nie ma kto wychowywać młodego pokolenia: rodzice są
        zapracowani (i myślą, że jeszcze jest masa czasu na rozmowy - w przyszłości), a
        nauczyciele - jw.
        --
        FloWorld
        - E-kobiety: macochy, żony, kochanki, matki.
        - Nie w parze: nowa praca, mieszkanie, mąż i...
    • daslicht Uczeń grozi, a nauczyciele milczą 22.12.09, 18:49
      Zajrzyjcie na "e-rodziców" i poczytajcie posty typu "wszyscy czepiają się mojego aniołka", "nauczycielka się uwzięła" czy "sąsiad pogonił moje dziecko, iść z nim porozmawiać czy gdzieś to zgłosić?" lub "ludzie byli źli że moje dziecko śpiewa w autobusie", "dlaczego oni nie rozumieją, że dziecko w pociągu biega i krzyczy?". Będziecie wiedzieli skąd to sie bierze.

      A potem biedne aniołki z ADHD i dysmózgowiem wyrastają na ulicznych bandziorów lub studenckie bydło, ale wszystkie z gatunku "i co mi możecie zrobić ehehehe". Mój dawny wychowawca mawiał o takich biednych aniołkach (a kiedyś był to mały procent, teraz to jakaś plaga), że "nie dostali po d... we właściwy czas".

      --
      70/105
      Ja chyba śnię! Nine Inch Nails, KMFDM, Rammstein, Laibach, Marilyn Manson i Depeche Mode w ciągu jednego roku!
      • Gość: cho Re: Uczeń grozi, a nauczyciele milczą IP: *.chello.pl 22.12.09, 22:39
        Ja nie muszę zaglądać, ja w liceum będą 15 lat temu udzielałam korepetycji z
        angielskiego trzem dziesięciolatkom i słyszałam to na co dzień. Dzieciątka miały
        słabe stopnie, bo pani się uwzięła i jest do niczego. Prawda była taka, że
        dzieciątka były rozwydrzone, leniwe i były półanalfabetami, nie umiały zanotować
        najprostszego słówka, a na każde zadanie domowe reagowały histerią. Dałam sobie
        spokój po trzech miesiącach, to była orka na ugorze. Ciekawe, co słodkie
        dzieciątka teraz porabiają, pewnie kończą studia na którejś z modnych uczelni,
        nadal nie umiejąc się porządnie podpisać.
    • Gość: BELFER Dlaczego ludzie kończą szkołę i nie umieją prawie IP: 217.76.112.* 22.12.09, 18:54
      Dlaczego ludzie kończą szkołę i nie umieją prawie nic?
      Zmiany w systemie oświaty, spotęgowane przemianami obyczajowymi,
      spowodowały pojawienie się skutków ubocznych. Najważniejszym jest
      pozbawienie ucznia samodzielności.
      Nie próbuję podejmować jakiejkolwiek dyskusji ze zwolennikami
      wprowadzanych reform.
      Z nimi „podyskutowało” sobie życie. Wystarczy przypatrzyć się
      efektom. Po 9 latach nauki (szkoła podstawowa i gimnazjum),
      przeciętny uczeń umie o wiele mniej, niż dawniej umiał uczeń po
      ukończeniu 8-letniej szkoły podstawowej.
      Uczeń szkoły średniej ma potem o rok mniej czasu na przygotowanie
      się do matury. Już teraz głosy wykładowców na wyższych
      uczelniach są jednoznaczne: poziom wiedzy maturzystów kilku
      ostatnich latach drastycznie poleciał w dół.
      Świeżo upieczonego studenta trzeba przez pierwszy semestr studiów
      uczyć tego, co powinien znać po szkole średniej. Dawniej
      szkoła uczyła mniej więcej tego, co wymagały wyższe uczelnie. Młody
      człowiek chodził do szkoły, uczył się lepiej lub gorzej, a w
      ostatniej klasie zaczynał myśleć, co dalej: wybierał odpowiedni
      fakultet i brał się za przygotowanie do matury i do egzaminów na
      wyższe uczelnie. Teraz, jeśli myśli poważnie o studiach, musi
      już na początku drugiej klasy LO pomyśleć o wyborze przedmiotów,
      których będzie się szerzej uczył (bo wymaga tego wyższa uczelnia),
      o korepetycjach lub dodatkowej nauce własnej.
      Decyzję o wyborze wyższej uczelni musi podjąć o ponad rok
      wcześniej. Zmiany w systemie oświaty, spotęgowane przemianami
      obyczajowymi, spowodowały pojawienie się skutków ubocznych.
      Najważniejszym jest pozbawienie ucznia samodzielności. Tzw. „prawa
      ucznia” powodują, że jest on psychicznie nieprzygotowany do studiów
      wyższych. Jak sama nazwa wskazuje, nauka polega tu na
      studiowaniu – samodzielnym zgłębianiu wiedzy. Na wyższej
      uczelni nikt nie zapyta, czy wszyscy rozumieją, nie będzie
      powtarzał kilkakrotnie tego, co stwarza problemy studentowi.
      Student ma się nauczyć i zdać odpowiednie egzaminy. Jak – to już
      jego sprawa (są wykłady, literatura).
      Egzaminator nie będzie się bawił w wyjaśnianie, co student
      powiedział dobrze, co źle, i dlaczego wystawia taką właśnie ocenę.
      Nie jest istotne, czy ten czuje się pokrzywdzony, czy też nie.
      Wysłuchuje werdyktu osoby, która umie nieporównanie więcej niż on i
      nie ma żadnych dyskusji. Jest to sytuacja dokładnie odwrotna
      do tej, którą wprowadziły reformy w szkole średniej.
      Kierunek tych reform jest mniej więcej taki:
      „Nauczycielu! Wystawiasz ocenę niedostateczną, a może przyznajesz
      mniej punktów, niż maksimum? Uzasadnij, dlaczego?”.
      Pozycja ucznia jest uprzywilejowana. Czy można się dziwić,
      że człowiek (istota z natury leniwa – gdyby tak nie było, nie
      ułatwiałby sobie życia wynalazkami), korzysta z okazji do
      nieróbstwa?
      Po co ma się ktoś męczyć, starać się zrozumieć, rozwiązywać zadania
      (zamiast dyskoteki), skoro może wymagać: „nie rozumiem, bo mi tego
      dobrze nie wytłumaczono!”?
      Może wymagać i wcale nie musi tego udowadniać. Założenia
      reformatorów są jednoznaczne: uczeń jest istotą, która
      najprawdopodobniej została w procesie nauki szkolnej skrzywdzona –
      takie mamy reformatorskie top-trendy.
      A potem przychodzi matura, którą trzeba zdać samodzielnie.
      A potem przychodzą studia, gdzie trzeba być samodzielnym.
      I młody człowiek jest bezradny, bo nie umie się uczyć!
      Jest przyzwyczajony, że to czy on rozumie, czy też nie, jest
      problemem innych - tych, którzy go uczą. A tu okazuje się, że świat
      jest jednak trochę inaczej urządzony. Nie tak jak go w szkole
      uczono… Dobrymi chęciami jest piekło wspaniale wybrukowane…
      A oni chcieli tak dobrze…żeby się dziecko biedne w szkole nie
      stresowało…
      Więc pytam: a kiedy to biedne dziecko ma się nauczyć walczyć w
      trudnych sytuacjach, których życie nie skąpi?
      Gdy będzie już dorosłym, wychowanym w bezstresowej atmosferze, w
      pełni ukształtowanym człowiekiem?
      Wtedy będzie za późno. Tekst dedykuję wszystkim zwolennikom
      bezstresowej (?) szkoły.
      • gelbigel równamy do dołu jak cały świat 22.12.09, 20:05
        własnie obejrzałem kawałek amerykańskiego serialu w którym dziewczyna która niby
        zdała egzamin do koledżu z super oceną miała wielkie trudności z rozwiązaniem
        całkiem prostego równania algebraicznego. Może to filmowa fikcja ale ja z całym
        swoim wtrętem do matematyki umiałbym je rozwiązać bez problemu. Przypuszczam że
        świat już dawno równa w dół a Polacy właśnie się przyłączać.
        • Gość: nie_w_grupie Re: równamy do dołu jak cały świat IP: *.net.pbthawe.eu 22.12.09, 21:16
          To nie równajmy do dołu i inwestujmy we własne dzieci starajac się, by rozwijały
          się przy matce i ojcu.Słuchajmy,gdy płaczą, bo wyrazić swych potrzeb nie
          umieją...Mają rację, pobyt w grupie nie jest dla nich awansem "zawodowym", jak
          niektórzy chcą to widzieć i ...o, zgrozo, praktykują.To jest uszczerbek na
          dojrzałości całego organizmu dziecka i ma skutki,które widać i słychać.
          • olias Re: równamy do dołu jak cały świat 23.12.09, 07:56
            za późno! nasze elity wprowadzały gimnazjum w życie w chwili gdy całą UE
            przeklinała że zrobiła to wcześniej. wszyscy doskonale wiedzieli ze gimnazja to
            błąd.
            dlaczego zlikwidowano prosty, czytelny i logiczny system: liceum - technikum -
            szkoła zasadnicza? by prawie całą populację młodzieży skierować na "studia". Co
            zaowocowało obniżonym bezrobociem młodzieży przez kilka lat. kto wówczas
            rządził? Unia Wolności Tysiąca Nazw.
      • Gość: Cześć Re: Dlaczego ludzie kończą szkołę i nie umieją pr IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.12.09, 01:30
        Jak nauka w szkole nas uczy/uczyła żyć ???????? Oczywiście uczy nas
        uczyć się z książek ale jak duży ma to wpływ na Twoje późniejsze
        losy? Szkoła zabija/zabijała w nas kreatywność i to niezależnie od
        czasu. Tak było, tak jest i tak będzie niezależnie od czasu, ustroju
        czy też wprowadzanych reform. Jedyną nadzieją są nauczyciele którzy
        są naprawdę nauczycielami a którzy znajdują się w ilościach zbyt
        małych żeby zmienić ogólny wizerunek.
        Jedyna szansa żeby zwiększyć poziom oświaty to zwiększyć ilość
        prawdziwych nauczycieli a więc tak ich zachęcić żeby nie robili
        czegoś innego tylko pracowali w szkołach.
        Jeśli nauczyciel jest naprawde dobry i wie jak dotrzeć do ucznia to
        często i "najsłabsi" uczniowie potrafią się przyłożyć do danego
        przedmiotu.
        Oczywiście bez uogólniania :).
    • Gość: www.ratujmaluchy.p Zero tolerancji dla myślenia IP: 217.76.112.* 22.12.09, 19:02
      Karolina Elbanowska , Tomasz Elbanowski 29-05-2009, RZECZPOSPOLITA
      Działania reformatorów polskiej edukacji przyprawiły o czarną
      rozpacz naukowców. W liceum, zwanym dotychczas ogólnokształcącym,
      zlikwidowano naukę takich przedmiotów, jak fizyka, biologia,
      geografia czy historia – piszą działacze społeczni i publicyści

      Bezmyślność gwarantem sukcesu na maturze!”, „Nie ucz się – inni
      wiedzą mniej i będzie im przykro”, „Nauczycielu: ucząc dzieci,
      łamiesz prawo!”. Te hasła to nie bazgroły ze ścian szkolnej szatni.
      To przybliżona treść apeli, jakie w ostatnim czasie wystosowały
      polskie władze oświatowe do uczniów i nauczycieli.
      Reformowanie polskiej edukacji trwa od końca lat 90. Obecna ekipa
      wprowadza właśnie drugi etap reformy, niewiele przejmując się
      głosami protestu. Autorom najnowszych zmian chodzi nie tylko o
      obniżenie wieku szkolnego, które wprowadzają pod hasłem
      wyrównywania szans edukacyjnych. „Wyrównywanie poprzez obniżanie”
      dotyczy w sposób dosłowny także innych segmentów systemu edukacji.
      Jest to obniżanie wymagań, szeroko rozumiane obniżanie poziomu oraz
      eliminowanie niestandardowego sposobu myślenia. Zbyt ambitni
      nauczyciele, zbyt kreatywni uczniowie stają się dla ministerstwa
      zawadą. W ostatnich dniach jedni usłyszeli, że źle wykonują swoje
      obowiązki, drudzy, że twórcze myślenie powinni pozostawić za
      drzwiami szkoły.
      Tajne komplety z nauki czytania
      Początek wyrównywania ma miejsce już w przedszkolu. Na początku
      maja rzecznik Ministerstwa Edukacji Narodowej zapowiedział, że
      sześciolatki pozostawione przez rodziców w przedszkolach mają się
      nie uczyć. Celem tego bezprecedensowego w dziejach światowego
      szkolnictwa apelu jest wyrównanie poziomu dzieci do wymagań nowej
      podstawy programowej, która zakłada, że sześciolatki dopiero w
      szkole poznają litery. Problem dotyczy całych roczników dzieci,
      mamy tu więc do czynienia z wyrównywaniem na szeroką skalę.
      Nauczyciele przedszkolni zapowiedzieli, że nie pozwolą na regres
      intelektualny wychowanków. Zostali więc przywołani do porządku.
      Rzecznik MEN zagroził, że ucząc według starego programu, złamią
      prawo. W tej sytuacji nauczyciele zadeklarowali prowadzenie tajnych
      kompletów z nauki czytania. I tak przedszkolaki od maleńkości
      nauczą się nie tylko literek, ale i konspiracji. Być może za
      kilkanaście lat to doświadczenie pozwoli im się identyfikować jako
      pokolenie „zakazanych czytanek”.
      Na drugim końcu cyklu edukacyjnego wyrównanie objęło absolwentów
      szkół średnich. Kilka dni temu szef Centralnej Komisji
      Egzaminacyjnej zupełnie na poważnie poprosił maturzystów, żeby na
      czas egzaminu wyłączyli twórcze myślenie. Wszystko z powodu
      osławionego klucza oceny, który wyplenia zdolnych i kreatywnych
      uczniów jak perz.
      Klucz maturalny nie zmienia się od pięciu lat mimo apeli wysyłanych
      do kolejnych ministrów. Sposób oceny zadań jest do bólu sztampowy.
      Na przykład: odpowiedź zilustrowana dwoma przykładami zamiast
      jednym jest uznawana za błędną. Jednak zdaniem minister edukacji
      Katarzyny Hall wszystkiemu winni są źli nauczyciele, którzy nie
      nauczyli precyzyjnego wypowiadania się (czytaj: nie przygotowali
      uczniów do używania w teście słów wytrychów).
      Równanie w dół
      Wyrównywanie poziomu w górę jest: a) trudne, b) żmudne i c)
      kosztowne. Trudno się dziwić, że reformatorzy wybrali drugą opcję:
      równanie w dół. Ministerialny walec do wyrównywania szans zatacza
      coraz szersze kręgi. Dotarł już nawet do Internetu.
      Rodzice i uczniowie dowiedzieli się niedawno o zawieszeniu
      działalności strony wyniki egzaminow.pl, na której można było
      porównać osiągnięcia edukacyjne szkół i wyrobić sobie opinię o ich
      poziomie. Popularna strona została przez MEN uznana za zbędną.
      Dzięki temu zabiegowi nie będzie już można mówić o istnieniu
      gorszych szkół, choć prawdę mówiąc, nie będzie też można mówić o
      istnieniu tych lepszych. Oficjalnie poziom edukacji się wyrówna.
      Kto wie, może już niedługo każda szkoła będzie mogła podawać jako
      własny średni wynik egzaminu z całego kraju? A za jakiś czas z
      całej Europy. I tak krok po kroku, rok po roku – jak mówiła pani
      minister Hall – zbliżymy się do poziomu edukacji dumnie zwanego
      europejskim lub zachodnim. Fakt, że stanie się to raczej dzięki
      obniżeniu niż podwyższeniu poziom nauczania, zdaje się być dla
      ministerstwa kwestią drugorzędną.
      Uprawa półinteligentów
      Działania reformatorów polskiej edukacji przyprawiły o czarną
      rozpacz naukowców. W liceum, zwanym dotychczas ogólnokształcącym,
      zlikwidowano naukę takich przedmiotów, jak fizyka, biologia,
      geografia czy historia. Kurs obowiązkowy kończyć się będzie teraz
      na pierwszej klasie, po czym uczniowie wybiorą tzw. specjalizacje.
      Historycy protestujący pod hasłem „Ratujmy historię” zwrócili
      uwagę, że o wydarzeniach tak fundamentalnych w polskich dziejach
      jak Konstytucja 3 maja większość dzieci po raz ostatni uczyć się
      będzie w wieku 14 lat.
      Zamiast historii uczniowie będą mieć historiopodobne zajęcia
      uzupełniające, w kilku wersjach do wyboru: wojna i wojskowość,
      swojskość i obcość, kobieta i mężczyzna. Nauczyciele akademiccy już
      teraz alarmują, że polska szkoła masowo produkuje humanistycznych
      analfabetów. Nowe licealne minimum programowe doprowadzi do
      perfekcji monokulturową uprawę półinteligentów w dwóch, trzech
      popularnych odmianach.
      Zreformowaną podstawę programową oprotestowali też fizycy. W ramach
      przedmiotu o nazwie przyroda, aspirującego do bycia ekwiwalentem
      fizyki w starszych klasach licealnych, pojawiają się takie tematy,
      jak astrologia, różdżkarstwo, lewitacja i współczesna magia
      lecznicza. Prof. Łukasz Turski z Centrum Fizyki Teoretycznej PAN
      ocenił to krótko jako „schlebianie nieuctwu” i podsumował w
      rozmowie z „Rzeczpospolitą”: „Możemy się pożegnać z marzeniem, że
      Polska dogoni cywilizacyjnie resztę świata”.
      Byle nie myśleć
      Krajobraz polskiej edukacji przywodzi na myśl jedną z „Bajek
      robotów” Stanisława Lema, w której elektrycerz Kwarcowy najechał
      mroźną planetę Kryonię. Groziło mu, że gdy zacznie myśleć, jego
      mózg się rozgrzeje. A gdy się rozgrzeje, roztopi wszystko wokół
      siebie i bohater wpadnie w lodową przepaść. Powtarzał więc sobie w
      kółko: „Byle tylko nie myśleć, byle tylko nie myśleć!”.
      Trudno ocenić, czy „Bajki” Lema ostały się w zetknięciu z czarną
      dziurą, która wchłonęła ostatnio większość pozycji z listy lektur
      (książka pozostała w kanonie, ale nauczyciel nie musi już jej
      omawiać).
      Natomiast sam elektrycerz Kwarcowy w pełni zasłużył na to, żeby
      zostać maskotką nowego programu dla polskiej szkoły. Nieśmiało
      proponujemy dla niego hasło: „Zero tolerancji dla myślenia”.
      Autorzy są inicjatorami ruchu społecznego, walczącego o prawa
      rodziców

      • daslicht Re: Zero tolerancji dla myślenia 22.12.09, 20:00
        "Działania reformatorów polskiej edukacji przyprawiły o czarną rozpacz naukowców. W liceum, zwanym dotychczas ogólnokształcącym, zlikwidowano naukę takich przedmiotów, jak fizyka, biologia, geografia czy historia."

        W większości przypadków to wygląda tak:
        - fizyka - kupa wzorów do wykucia
        - biologia - systematyka lub cykle rozwojowe do wykucia
        - geografia - rocznik statystyczny do wykucia
        - historia - tony dat do wykucia

        Brakuje natomiast elementu rzeczywistości, żeby można było zobaczyć, ze to się dzieje naprawdę i ma na nas jakiś wpływ. Ale to już zupełnie inna sprawa, program programem, a "aniołki mamusi" i tak mają to gdzieś.


        --
        70/105
        Ja chyba śnię! Nine Inch Nails, KMFDM, Rammstein, Laibach, Marilyn Manson i Depeche Mode w ciągu jednego roku!
    • gelbigel Re: Uczeń grozi, a nauczyciele milczą 22.12.09, 19:59
      mój rocznik licealny to był ostatni dobry rocznik jak to zazwyczaj wspominają
      nauczyciele. Mieliśmy do nauczycieli szacunek albo ten który zdobywali wiedzą
      sympatią albo strachem. W każdym razie nie pamiętam żadnego nauczyciela i myślał
      o nim jako śmiesznym czy nieudaczniku. Ale to co obserwuję teraz a jestem
      człowiekiem młodym to mi się w pale nie mieści. Nawet nie wiem jak zareagowałbym
      na sku...syństwo tych młodych bandytów. Świat nie mógł aż tak się zmienić. Nie
      każdy nauczyciel to profesor rodem z Umarłych poetów, nie można tego od ludzi
      wymagać aby budowali szacunek niczym w książce czy filmie bo życie to nie bajka

    • Gość: albert Uczeń grozi, a nauczyciele milczą IP: *.lanet.net.pl 22.12.09, 20:06
      Szkoła walczy o uczniów, a nauczyciele walczą o szacunek. Nie może być tak, że
      uczeń zastrasza nauczyciela, a ten nawet nie może zgłosić tego na policję. I
      jeszcze szkoła to popiera, popiera w ten sposób bandytyzm ucznia, a z
      nauczyciela robi ofiarę. I taki "uczeń" wychodzi z przekonaniem, że mu
      wszystko wolno. Współczuję nauczycielom. Już w podstawówkach rodzi się taki
      "Żartowniś" zastraszacz. Jeśli rodzic się nie zajmuje dzieckiem i nie reaguje,
      to już gwóźdź do trumny.
      • Gość: Ma-ryja Re: Uczeń grozi, a nauczyciele milczą IP: *.dip.t-dialin.net 22.12.09, 23:56
        Nie może być tak, że uczeń zastrasza nauczyciela, a ten nawet nie może zgłosić tego na policję. I jeszcze szkoła to popiera, popiera w ten sposób bandytyzm ucznia, a z nauczyciela robi ofiarę. I taki "uczeń" wychodzi z przekonaniem, że mu wszystko wolno.

        Poniewaz szkola ma ambicje wychowywania, wiec rodzice nie musza sie wysilac, a szkola nie moze wykonywac wlasciwego jej zadania, jakim jest przekazywanie wiedzy i uczenie operowania nia. Tak dlugo, jak rodzice nie wezma wychowania dzieci w swoje rece, a szkola bedzie uczyc, dopoty bedzie jak jest. Sfrustrowani niewychowaniem uczniowie zostaja rodzicami i sa bezsilni. Bezsilni, bo za slabi aby dac swoim dzieciom oparcie ale i mozliwosc "ocierania" sie o granice. Zarówno w domu jak i w szkole nie ma granic. Jak jeden nauczyciel moze wychowac 30 uczniów, skoro jest slaby, nieprzygotowany do wyzwania i zostal zatrudniony tylko do przekazywania wiedzy, a nie do ksztalcenia i ksztaltowania mlodziezy i dzieci? Rodzice wychowujcie swoje dzieci! nie pasem, nie krzykiem, nie telewizorem, markowymi ciuchami i "rob co chcesz" lecz rozmowa, szacunkiem, poswieceniem czasu i zrozumieniem dla swoich dzieci i ich spraw. Ale to kosztuje wiele wiecej wysilku i czasu jak dac im forse i najnowsze gadzety. Pieniadze mozna o wiele latwiej zarobic, niz wlasne dziecko wychowac. A skutki tych zaniedban widzi sie dopiero po conajmniej 12-13 latach i wtedy jest juz za pozno.
      • Gość: Cześć Re: Uczeń grozi, a nauczyciele milczą IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.12.09, 01:13
        Tak jest było i będzie. Co poradzisz? Fajnie by było żyć w idealnym
        świecie. Albo i nie fajnie kto to wie? W każdym razie żyjemy gdzie
        żyjemy a ludzie są tacy jacy są.
        Nie zawsze to jest wina dyrektora i nie zawsze to jest wina rodzica.
        Każdy przypadek jest indywidualny i niepowtarzalny.
        Często rodzic nic nie wie (taaaaak wiem. że pewnie jest z niego
        nieczułe bydle skoro się nie interesuje dzieckiem - jednak może
        dziecko w domu jest inne niż przy rówieśnikach - nie pamiętasz jak
        to było?).
        Nauczyciele ??? Inna para kaloszy ... ale jak to ktoś napisał nawet
        gdzieś tutaj ... nie każdy potrafi zainteresować tym co mówi a
        nauczyciel z powołania tooooooooo jest piątka w lotku ;).
    • zigzaur Zdawalność na prawo jazdy wynosi około 20 %. 22.12.09, 20:33

      Dlaczego zdawalność do następnej klasy nie wynosi tyle samo?

      W końcu, zdanie egzaminu z jazdy nie jest trudniejsze niż opanowanie rocznego
      programu z matematyki, fizyki i chemii.

      Walić niedostateczne, zadawać więcej zadań do domu i szacunek będzie!

      --
      Autoresponder:
      Biedaku nieszczęśliwy, buhaha, US-trockiści cytuję "Spiegla" brawo Schröder
      neoconsi rura już działa genialny Putin spasibo bystrzaku forumowy
      putzfrauausmannheim14,99999
      • Gość: ticon Re: Zdawalność na prawo jazdy wynosi około 20 %. IP: *.bielsko.dialog.net.pl 22.12.09, 20:58
        Nie będzie! Zaraz się pojawią roszczeniowi rodzice, którzy, nawet jeśli nie
        znajdą wsparcia u dyrekcji (a to najczęściej), zgłoszą sprawę do kuratorium. A
        kuratorium ZAWSZE SIĘ POCHYLI nad nieszczęściem ucznia. Pracuje w szkole 11.
        rok. Kiedy chcę wymagać od uczniów, trafiam na dwie możliwe sytuacje. 1. mądrzy
        rodzice, zadowoleni z wymagań (zdarzyły mi się dwie takie klasy na około 60), 2.
        histeria, skargi, straszenie kuratorium etc. Ech.
    • Gość: as niedlugo trzeba bedzie chronic wszystkich przed IP: 94.75.122.* 22.12.09, 21:10
      wszytskimi
      kobiety przed mezczynami
      nauczycieli przed uczniami
      policjantow przed zlodziejami
      pielegniarki przed pacjenmtami
      dzieci przed rodziacami
      homo przed hetero

      i na odwrót

      to zaszlo tak daleko ze wszyscy beda mieli specjalne prawa i
      przywileje

      a moze jest tak ze niektorzy ludzie nie nadaja sie do niektorych
      zawodow nie maja predyspozycji albo sa to zawody tak zle oplacane ze
      jest negatywna selekcja

    • Gość: mąż nauczycielki Uczeń grozi, a nauczyciele milczą IP: 62.108.186.* 22.12.09, 21:41
      Żona jest nauczycielką w gimnazjum. Praktycznie codziennie słyszy od
      ucznió, że porysują jej samochód, że z kumplami przyjdą, że poza
      szkołą nie będzie już taka pewna siebie, "śsij suko, "chętnie bym
      cię.." itd. Co kilka dni zgłaszała do dyrektora i pedagog po 3
      miesiącach przestała bo dyrektor twierdzi, że samam musi sobie
      poradzić. Nie ma wsparca wśród nauczycieli bo ma umowę na rok. Z
      własnej komórki dzowni do rodzicó może oni coś wskurają hmm. chyba
      raczej nie. Boi się zgłosić gróźb i obelg na policję bo pewnie
      groźby by się spełniły. W każdej klasie powinna być kamera a sprawcy
      przestępstw powinni być karani.
      • przemyslaw47 cel 22.12.09, 22:30
        nauki w szkole podstawowej,gimnazjum, liceum to -
        uczeń ma się nauczyć trochę czytać, pisać, rachować
        i w głębokim ukłonie plebana w rękę całować!

        Durnym,głupim narodem łatwiej sterować! Ot i cała prawda.

        O TO CHODZI tyn ludzikom co rządzą!
      • Gość: cho Re: Uczeń grozi, a nauczyciele milczą IP: *.chello.pl 22.12.09, 22:47
        Ojojoj, uważaj, kamera w każdej klasie, nauczyciele nigdy na to nie pozwolą,
        wyszedłby na jaw ogrom ich niekompetencji. Mam sąsiada, który teraz kończy
        gimnazjum, przychodzi do mnie korzystać z internetu, jak mi opowiada, jak lekcje
        w jego szkole wyglądają, to włos się na głowie jeży. Albo "stara wiara"
        ("otwórzcie książeczki na stronie 6 i poczytajcie sobie, tylko bądźcie cicho")
        albo "młodzi niechętni" ("z wami i tak nie ma się co męczyć, kto na następny raz
        zrobi referat?") albo wręcz nieobecni przez 45 minut, załatwiający
        gdzieś-coś-bardzo ważnego. Kamery w klasach? W życiu!
      • Gość: Malia21 Re: Uczeń grozi, a nauczyciele milczą IP: *.chello.pl 22.12.09, 22:52
        Tak naprawde jest w szkole. Zaczelam pracowac od wrzesnia (jestem rocznik 1982 )
        w szkole podst i w gimnazjum. Jestem w ogromnym szoku.Mlodziez jest straszna.
        Nic nie robia i maja postawe rozczeniowa. Nauczycielowi nie mowi sie nawet dzien
        dobry. ( w mojej szkole nie do pomyslenia) Ostatnio stojac na dyzurze nie
        puscilam poza teren szkoly ucznia gimnazjum ( chcial isc na fajke) zaczal na
        mnie napierac wiec doknelam go dlonia a on na to : niech mnie pani nie dotyka bo
        Pani oddam ( pracuje w jednej z lepszych szkol w naszym miescie) Tak dzis
        odzywaja sie 14- 15 latki!
        Inny przyklad gimnazjalistka gada mi na lekcji chce by sie przesiadla blizej
        mnie i mowie: prosze chodz tu do mnie
        a ona na to: 'a co ja jestem Pani pieskiem, ze mam wykonywac Pani polecenia!'
        SZOK!!
        Nie wiem czy wytrzymam to jest przykre i upokarzajace
    • Gość: opt Uczniowie tego nie wymyślili IP: *.tsi.tychy.pl 22.12.09, 21:56
      O to kilka spostrzeżeń:
      -te wszystkie usprawiedliwiające wady wymyślili nauczyciele- zwani
      pedagogami, psychologami...
      -zaniżanie kryteriów,to też dzieło nauczycieli na ministerialnych,
      kuratoryjnych stołkach( matura zadana przy opanowaniu 30% minimum
      programowego- to śmiech w oczy)
      -a powiedzenie ,jak już chodzi na lekcje to tą dopuszczającą musi
      mieć, wymyślili nauczyciele , ciu-ciu wychowawcy mający w tym własny
      interes a nie współny front oddziaływania
      -wspieranie patologii na każdym kroku, tym z marginesu wszystko się
      należy, z siebie dać nie muszą niczego, dla nich klasy nieliczne z
      drugim nauczycielem - pedagogiem, dofinansowanieróżnych frm zajęć,
      obiadków...
      - w każdej szkole jest podział na nauczycieli wymagających i tych
      olewających,ale mających dobre relacje z uczniami( ocena jednych i
      drugich przez uczniów i rodziców jest różna)ale szkody wychowawcze z
      takiego stanu jednoznacze
      -a co zrobili nauczyciele ze skalą ocen ,dst zamienili na
      odpowiedni, szóstkę zdwaluowali, bo wystawia się ją często i bez
      sensownego uzasadnienia-zdobyte wysokie miejsca w konkursach i
      olimpiadach,wycie poza wiedzę programową....
      • przemyslaw47 fikcją 22.12.09, 22:37
        jest również resocjalizacja
        we wszelkich placówkach wychowawczych
        w tym w Zakładach Poprawczych.

        p.s.To nie odkrycie,..to prawda.
      • Gość: luke Re: Uczniowie tego nie wymyślili IP: 52.129.32.* 23.12.09, 13:09
        Szanowny forumowiczu opt,

        Jeżeli piszesz coś w danym temacie warto by było, żebyś zaczerpną najpierw
        trochę wiedzy z tej dziedziny

        > O to kilka spostrzeżeń:
        > -te wszystkie usprawiedliwiające wady wymyślili nauczyciele- zwani
        > pedagogami, psychologami...

        po pierwsze: nauczyciel, pedagog, psycholog są to trzy zupełnie różne
        (aczkolwiek na pewno zależne od siebie) zawody - czym się każdy z nich zajmuje
        znajdziesz bez trudu w internecie

        po drugie: to nie nauczyciele wymyślają te wady bo nie od tego oni są (notabene
        dzieci ze zdiagnozowanymi tego typu wadami zyskują dodatkowe przywileje, co
        bynajmniej nie jest nauczycielom na rękę, ponadto często stanowią
        usprawiedliwienie dla leniwych dzieci).

        > -zaniżanie kryteriów,to też dzieło nauczycieli na ministerialnych,
        > kuratoryjnych stołkach( matura zadana przy opanowaniu 30% minimum
        > programowego- to śmiech w oczy)

        to również nie działo nauczycieli gdyż w ministerstwie edukacji zasiadają w
        większości ludzie mający niewielkie, jeżeli nie żadne pojęcie o tym jak wygląda
        praca nauczyciela

        co do reszty tej wypowiedzi absolutnie się zgadzam

        > -a powiedzenie ,jak już chodzi na lekcje to tą dopuszczającą musi
        > mieć, wymyślili nauczyciele , ciu-ciu wychowawcy mający w tym własny

        gwoli wyjaśnienie - z tego co mi wiadomo, często nauczyciele wystawiają na
        zakończenie semestru, ocenę dopuszczającą która uczniowi się nie należy z nieco
        innego powodu niż wystarczająca liczba obecności (warunek konieczny acz
        niewystarczający do zaliczenia przedmiotu)

        mianowicie nauczyciel sam nie wiele jest w stanie zrobić z niesubordynowanym i
        często ograniczonym dzieckiem bez odpowiedniego wsparcia ze strony pedagogów,
        psychologów i przede wszystkim rodziców (którzy nadzwyczaj często chcą, aby to
        właśnie szkoła wychowała ich dzieci, ale nie zgadzają się, żeby chodziło do
        psychologa - przecież moje dziecko to nie psychopata)!! warto może jeszcze
        wspomnieć, że nauczyciel nie ma żadnego narzędzia, żeby z takim uczniem coś
        zrobić, w końcu on ma papiery na ADHD i inne odkrycia ostatnich lat (nie daj
        Boże ta zakała społeczeństwa Nauczyciel dotknie biedne dziecię - dożywotni zakaz
        wykonywania zawodu).

        jeżeli takiego wsparcia nie ma (a zwykle nie ma), to łatwiej i uważam, że w tym
        wypadku lepiej jest ucznia jak najszybciej "przepchnąć" przez wszystkie klasy
        niż się z nim męczyć (lepiej także dla następnych klas)

        > - w każdej szkole jest podział na nauczycieli wymagających i tych
        > olewających,ale mających dobre relacje z uczniami( ocena jednych i
        > drugich przez uczniów i rodziców jest różna)ale szkody wychowawcze z
        > takiego stanu jednoznacze

        o jakich szkodach piszesz? wynikających z tego że nauczyciel wymaga (wydaje mi
        się, że zazwyczaj tychże po latach wspominamy z szacunkiem i z wdzięcznością, że
        przekazali nam wiedzę), czy z tego że ma dobre relacje z uczniami (fakt, że ta
        grupa ludzi nie powinna być nauczycielami, tylko właśnie pedagogami)?

        na koniec jeszcze moje osobiste odczucie co do powołania do tego zawodu - osoba
        bez powołania nie wytrzyma w szkole zbyt długo bo:

        1) za 1200 złotych miesięcznie brutto(początkujący nauczyciel jeśli dobrze się
        orientuję dostaje mniej więcej taką kwotę) raczej się nie nachapie, no to może
        na emeryturze jeszcze popracuje - w końcu jest nieźle można przejść wcześniej
        niż w innych zawodach - wtedy się dorobi! nic z tego, napotykamy na wspaniałe
        prawne ograniczenie zarobków do kwoty 2000 złotych/miesiąc, a jak więcej do
        oddajemy państwu... fajnie nie?

        2) hałas w czasie przerwy skutecznie odstraszy od dalszej pracy

        3) nie poradzi sobie z dziećmi w klasie (dawniej być może... ale już w
        dzisiejszych czasach nie sądzę)

        4) nawet mając powołanie nie musi się nadawać do tej pracy (co pokazuje słynny
        przykład z wkładaniem kosza na śmieci na głowę nauczyciela)

        5) są tacy co twierdzą, że to wspaniały zawód, no bo przecież 2 miesiące wakacji
        nie w kij dmuchał... ale, w skład tych wakacji wchodzą rady pedagogiczne przed
        rozpoczęciem roku szkolnego i przygotowanie się do zajęć

        6) no i jeszcze krótko pracują, w końcu idą na te 4-6 godzin i wracają do
        domu... ale, powrocie do domu siedzą sprawdzają parę godzin klasówki, kartkówki,
        itp. (klasówki też trzeba też wcześniej przygotować)

        7) i te wyjazdy na białe i zielone szkoły, żyć nie umierać... ale, nie da się na
        nich wypocząć, można sprawdzić samemu (polecam rodzicom) - o uprawnienia nie tak
        trudno

        PS jestem synem nauczycielki (pracującej w zespole szkół) więc wybaczcie mi,
        jeśli nie jestem do końca obiektywny, ale na pewno mam jakąś wiedzę w tym
        temacie (i żeby ktoś nie pomyślał, sam nie jestem nauczycielem, wiem że bym się
        nie nadawał...)

        • Gość: opt Re: Uczniowie tego nie wymyślili IP: *.tsi.tychy.pl 23.12.09, 14:34
          Zastanów się , kto niema wiedzy, czy pojęcia:
          - pedagog. psycholog, matematyk , fizyk... to tylko kierunek
          wykształcenia a wszyscy zatrudnieni są w szkołach na stanowisku
          nauczyciela zgodnie z Kartą NAuczyciela , a nie fizyka, psychologa
          cz pedagoga,
          - szkody nie wymikają z wymagań tylko z różnicy poglądów różnych
          nauczycieli na wymagania ( jedni wymagają inni idą na łatwiznę)
          - w kuratoriach i ministerstwach na stanowiskach pedagogicznych
          zatrudniani są nauczyciele i to o okręlonym w prepisach stażu pracy
          w szkole na stanowisku nauczyciela, chyba myślałeś o prcownikach
          administracyjno - biurowych, ale oni nie ustalają norm
    • 4v ile wątków, o których wartoby wspomnieć... 23.12.09, 05:07
      1. szkoła, jak każda instytucja totalna, pierze brudy wewnątrz. albo w ogóle
      nie pierze. w interesie szkoły nie jest, by pewne rzeczy były ujawniane.
      dlatego patologia kwitnie.

      2. gimnazja to pomysł, za który jego twórcy powinni stanąć przed Trybunałem
      Stanu. za niszczenie polskiej młodzieży, za to że zamknięto razem newralgiczne
      roczniki, nie dając im ani ludzi dojrzalszych (licealistów) ani dzieci, które
      by przypominały im, kim nadal są.

      3. o tym, jacy są nauczyciele, pięknie napisał autor pierwszego wpisu. to
      wszystko prawda. kompleksy, ploteczki, brak autorytetu spowodowany brakiem
      wiedzy i charyzmy.

      4. za to jaka jest młodzież, odpowiadają także rodzice. niestety prawda jest
      taka, że rodzice nic nie wiedzą o swoich dzieciach. nie ma więzi, nie ma
      zaufania, rodzice hodują zamiast wychowywać, dzieciaki zadają się tylko ze
      swoimi rocznikami, więc nie mogą liczyć ani na starszych znajomych, ani na
      rodziców, popełniając wciąż te same błędy i nie ucząc się na nich.

      5. być może ktoś faktycznie ma taki plan, by ludzie byli łatwi do manipulacji,
      jak te dzieciaki w gim. by można im było wcisnąć każdy kit. by byli z nich
      "wspaniali pracownicy" (pełna dyspozycyjność za 1200 brutto), by łykali jak
      pelikany te wszystkie ściemy, promocje, kredyty, tę całą piarowsko-komercyjną
      papkę...
      • Gość: marko Re: Smród,bród i ubóstwo! tfu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.12.09, 07:57
        A co robią nauczyciele? Ci starej daty,myślą że dalej mozna lac linijką po
        łapach! Ściskac uszy i trzec w paluchach.W gimnazium nauczycielka potrafi
        powiedziec do uczennicy "ty gruba świnio!!!" "jełopie" Jak tylko rodzic pójdzie
        z tym na skargę,to wielka obraza majestatu!
        tacy nauczyciele,sadyści potrafią skutecznie odtruc człowieka od chęci do
        wiedzy...Nie potrafią przekazywac wiedzy,sami leczą swoje kompleksy...Dlaczego
        trzeba miec zaufanie do obcego człowieka?Bo niby kim jest nauczyciel? Trafiają
        się zli jak w kazdym sektorze zawodowym.Nauczyciele mają sie za bogów! Dlaczego
        z gruntu mamy ich szanowac?Sami maja w pogardzie ludzi innych zawodów!!!
        Spaczenie zawodowe i przekonanie o swojej nieomylności,to pierwszy krok do
        zagłady i utraty autorytetu!!!

        Podobno najgorszymi uczniami w SZkołach Nauki JAZDY,są własnie nauczyciele!
        Apodyktyczni,niedostępni i wszystko wiedzący!Nie potrafią znieśc,że ktoś im każe!

        A to co dzieje się w Akademikach,to ludzkie pojęcie przechodzi!!! Brud,smród i
        ubóstwo! Te piękne panienki,przyszłe nauczycielki,siedzą w zasyfionych
        pokojach,ciuch na podłodze,podpaski,butelki,słoiki,tony resztek jedzenia i
        kłaków! Podłoga aż się lepi,firany i story w oknach wiszą na ostatniej żabce!
        Brudne gacie i tłuste włosy!
        A w ubikacji to krasnoludki srają obok niej!!!(aut)Ostatni gdy zostali zmuszeni
        do wyprowadzki,wynieśli 78 butelek po alkoholu!!!
        Złodiejstwo i włamania do innych pokoi,do codziennośc.Co dziwne,ze nie chłopaków
        przyłapano na kradzieży laptopów w całym akademiku,tylko dziewczyny!!! PRZYSZŁE
        PANIE NAUCZYCIELKI!!!
        Nie wspomnę o ich kurestwie i sponsoringu.Prawie każda nie ukrywaja,maja nawet
        po kilku sponsorów!!!

        I taki KTOŚ opier...a potem ucznie,czy rodzica!!! tfu!

        • daslicht Re: Smród,bród i ubóstwo! tfu 23.12.09, 18:27
          Zgadza się, w akademikach mieszka coraz większe bydło - im młodsze, tym bardziej głosne i syfiące. Niektórych powinno się cofnąć do poziomu przedszkola i nauczyć obsługi kibla i łazienki. A także kuchenki gazowej, lodówki, innego sprzętu AGD. A przede wszystkim że jak nasyfisz, to sprzątasz po sobie, a nie głupio rechoczesz.

          Najgorsze jest, że kiedyś jak się zwróciło uwagę takiemu syfiarzowi, to robiło mu się wstyd i problem znikał. Teraz to tylko wulgarnie odpyskuje i ze swoimi durnymi kolesiami robi sobie potem jaja.

          Jak ktoś szuka inteligentnej kulturalnej młodzieży w akademikach, to raczej nie znajdzie. Tacy ludzie to wyjątki wśród tłumów o poziomie osiedlowego drecha. Są, ale wśród "bezstresowych" życia nie mają.

          Współczucia dla personelu akademików za jakieś 10 lat, gdy chamowate bydło z dysmózgowiem i ADHD się rozpanoszy na gigantyczną skalę.

          --
          70/105
          Ja chyba śnię! Nine Inch Nails, KMFDM, Rammstein, Laibach, Marilyn Manson i Depeche Mode w ciągu jednego roku!
      • Gość: litwin Re: ile wątków, o których wartoby wspomnieć... IP: *.chem.univ.gda.pl 23.12.09, 12:41
        Wszystko to prawda. Dopowiem co nieco do pierwszego punktu. Dbanie dyrektorów o
        renomę szkoły metoda zamiatania pod dywan do niczego dobrego nie prowadzi.
        Wydaje mi się, że szkoła, ta czy inna, mogłaby wiele zyskać gdyby prała swoje
        brudy jawnie. Wiadomo przecież, że w każdej szkole takie zachowania uczniów mogą
        się zdarzyć. Zdecydowane, konsekwentne działanie nauczycieli, przy wsparciu z
        różnych stron, i dałoby się zapanować nawet nad gimnazjum.
        Dodam jeszcze, że często "problemem" szkoły są ci uczniowie, którzy są dręczeni.
        Gdyby sobie nie pozwalali dmuchać w kaszę ...
    • olias Uczeń grozi, a nauczyciele milczą 23.12.09, 07:38
      głuuuuuuuupi nauczycielu. miałeś jedynego polityka który miał czelność
      powiedzieć że król jest nagi. że jesteś opluwany i straszony przez
      młodocianego bandytę. że trzeba temu bandycie stworzyć "nieco" inne warunki
      rozwoju.
      I co? Ano kiedy Giertych to mówił Gazeta Wybroczna - ta która teraz żali się
      nad Tobą - kazała Ci wrzeszczeć że Giertych głupi. I Ty jak ten idiota
      wrzeszczałeś co Ci kazali. Boś był głupszy od drugoklasisty, który jakiś
      instynkt przetrwania mieć musi.
      Głupi, durny nauczycielu. Gdybyście stali murem za Giertychem zdążyłby - zanim
      dysponenci Gazety i TVN nie obalili rządu - załatwić spraw kilka. Mówisz żeś
      był porządny i tylko milczałeś? To teraz społeczeństwo będzie tak samo
      porządne. I milczy.
    • olias Re: Uczeń grozi, a nauczyciele milczą 23.12.09, 07:44
      w każdym innym zawodzie są zmęczeni i świeżo nieprzygotowani. zawód nauczyciela
      nie jest tu niczym specjalnym. to raz. dwa - gadanie o niskie płacy nauczyciela
      jest wkurw.. czas skończyć ten mit. trzy - ludzie mają wady i zalety. jeśli
      wszystkim przydzielasz tylko wady ... może to objaw kompleksów które Cię dręczą?
      Uraziwszy kliku (jak piszsz) czy wszystkich (jak wynika z twojego tekstu)
      nauczycieli zapomniałeś poddać osądowi swoje zalety (wad nie posiadasz na pewno).
      p.s. psycholog mogłby z twojego tekstu wycisnąć pracę doktorska.
    • ciechow Uczeń grozi, a nauczyciele milczą 23.12.09, 10:36
      I będzie coraz lepiej. Myślę że z takiego kretyna nic dobrego nie wyrośnie, a na miejscu rodziców to bym go wyp..... z domu. Niech sobie sam radzi jak jest takim twardzielem. Ulica by go zweryfikowała, zabrały by go pierwsze mrozy.
      Najgorsze jest jeszcze to, takie zachowanie imponuje większości dziewczyn w klasie, tylko dziewuszki się nie zastanawiają nad tym że w niedalekiej przyszłości to właśnie one będą chodziły z obitą buźką po ulicy.
      Co do bicia dzieci to myślę że wszystko jest kwestią tego czy zasługują.
      --
      Fotograf Wrocław
      To nie aparat robi zdjęcia, tylko fotograf.
    • Gość: Mudra Re: Uczeń grozi, a nauczyciele milczą IP: *.cht-bng-014.adsl.virginmedia.net 23.12.09, 10:46
      Całkowicie nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że jeżeli uczeń w wieku 14-15 lat
      nie wie do czego potrzebny mu kolejny szczebel wykształcenia to nie bedzie tego
      wiedział tego za 5 lat. Z całym szacunkiem: Wielka Bzdura. Znam mnóstwo
      przypadków ludzi, którzy rozpoczynali Technikum Elektroniczne w wieku 15 lat nie
      wiedzac zupełnie w co się angazują. Po 5-ci latach edukacji w tymże przybytku
      byli w stanie stwierdzic co dalej chcą zrobić ze swoim życiem. Część poprzestała
      na ukończeniu Technikum, a część, która aspirowała do czegoś więcej przyłożyła
      się do matur by mieć możliwość złaożenia papierów na studia - i proszę mi
      uwierzyć większość wybrała studia niezwiązane z elektroniką. Ja jestem jedną z
      tych osób. W wieku 15 lat nie wmiałem pojęcia co chciałbym robić, w wieku lat
      20-stu dostałem się na wydział filologiczny UŚ.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka