Dodaj do ulubionych

Młodzi nie chcą pracować za darmo

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.05.11, 00:30
Gratuluje gazecie doboru "bezstronnego" specjalisty w charakterze autorytetu .Pan doktor z SGH jest fanatycznym zwolennikiem wolnego rynku z czego jest powszechnie znany .
Edytor zaawansowany
  • luni8 20.05.11, 07:24
    > Gratuluje gazecie doboru "bezstronnego" specjalisty w charakterze autorytetu .P
    > an doktor z SGH jest fanatycznym zwolennikiem wolnego rynku z czego jest powsze
    > chnie znany .

    I jak część fanatyków wolnego rynku nie zauważa że staże to w większości czysty bezużyteczny socjalizm.





    --
    #define TRUE FALSE //Happy debugging suckers,
  • Gość: xyz IP: 87.204.209.* 20.05.11, 12:54
    Niech pracują za pieniądze. Nie ma przymusu pracy za darmo.
  • husan.alatojlah 20.05.11, 15:28
    Słuszne postulaty, ale niech państwo do tego nie dopłaca. Wystarczy, że zrezygnuje z pobierania podatków za stażystów.
  • Gość: pocoto IP: 69.195.136.* 20.05.11, 17:42
    I po co to wszystko?

    Będziecie premiować za zatrudnianie stażystów to będą ich trzymać na wiecznym stażu.
    Będą wiecznymi czeladnikami - bo taka jest natura majstra.

    "Chcą, by w polskim prawie znalazły się regulacje wprowadzające obowiązkowe wynagrodzenie za staże odpowiadające co najmniej minimalnej płacy (dziś to 1386 zł brutto)."

    Także to jest głupie.
    Będą wiecznie pracować za minimalną.

    Przykład z tymi stażystami pokazuje skąd może brać się sztucznie kreowane bezrobocie.

    W interesie takiego, pożal się Boże, biznesmana może wcale nie być by powstawały nowe biznesy
    i "psuły" mu rynek pracy. Większe bezrobocie, lepiej dla niego. Może zatrudniać ludzi za darmo.

    Dlatego będzie kombinował jak tu utrudnić powstawanie nowych biznesów i lobbował za utrudnieniami dla nich, jak niezliczone biurokratyczne przeszkody. Także takimi utrudnieniami
    jak najazdy skarbówki i prokuratury.

    Standardowym chwytem jest podnoszenie krzyku o "dbałość o jakość usług i towarów".
    A jużci.

    Im większe bezrobocie i niższe płace tym skarbówka i prokuratura skłonniejsze do tego by
    dać się prowokować do takich akcji - są głodni forsy, a forsy mało.


    Nie wie taki biznesmen, że pośrednio strzala sobie w stopę, gdyż bezrobotny nie jest takim dobrym kandydatem na pracownika jak ktoś z dobrym i aktualnym doświadczeniem.
    Duże bezrobocie, mniej ludzi ze stosunkowo zawansowanym doświadczeniem i mniejszy rynek
    na produkty firmy (to ostatnie to także efekt niskich płac).

    Ale w Polsce biznesmeni nie są aż tak wyrafinowani by to zrozumieć.
    Nieudolne rządy idące na pasku takich biznesmenów też tego nie są w stanie zobaczyć.
    Biegają tylko nerwowo i próbują wyrwać resztki pieniędzy od kogo się da.

    A pieniędzy coraz mniej i niedługo wór pokaże dno.

    Rząd, słuchając skomuszałych mędrców probuje tem "zaradzić" płacąc samemu sobie,
    pieniędzmi, które sam drukuje. Wierzą, że uda im się zastymulować gospodarkę przy pomocy
    róznych lipnych zamówień rządowych, od których rząd pobierze sobie podatek - ha ha ha.


    A premier jak Tyberiusz - cały czas na swojej wyspie Capri.

    Bezpłatnej pracy należy bezwzględnie zakazać!

    Zmusić cwaniaczków pracodawców do wyrywania sobie doświadczonych pracowników.
    Ci, którym doświadczeni zostaną wyrwani będą musieli szkolić niedoświadczonych.
  • Gość: podatnik IP: *.uznam.net.pl 20.05.11, 13:44
    luni8 napisała:

    > I jak część fanatyków wolnego rynku nie zauważa że staże to w większości czysty
    > bezużyteczny socjalizm.

    Fanatycy nauczyli się nazywać "socjalizmem" tyle rzeczy, że ten termin stracił już całkowicie znaczenie. Drogie "stracone pokolenie", w socjalizmie mielibyście pracę i środki utrzymania.
  • Gość: baba vanga IP: *.elk.mm.pl 20.05.11, 14:16
    tak jak teraz. z glodu nie umrzesz. tu przytulek, tam zapomoga, w UP leczenie na tym samym poziomie co pracujacy :) malo?
  • semihora 20.05.11, 17:49
    > tak jak teraz. z glodu nie umrzesz. tu przytulek, tam zapomoga, w UP leczenie n
    > a tym samym poziomie co pracujacy :) malo?

    Jeśli bezrobotni mają takie klawe życie, to zamień się z taką osobą. Bezrobotny zajmie twoje miejsce pracy, ty sobie skorzystasz z przytułku, zapomogi i tego wspaniałego leczenia. Mało?

    --
    Tylko troglodyta uważa, że książki to przeżytek.
  • luni8 20.05.11, 07:26
    Problem ze stażami jest tego typu (przynajmniej wnioskując po tym co się dzieje w moim mieście) że większość staży nie ma nic wspólnego ze zdobywaniem doświadczenia. Bo nikt mi nie wmówi że roczny staż na stanowisku kasjerki, barmana czy ekspedientki ma sens.
  • Gość: Ahk4iePaiv8u IP: *.net.autocom.pl 20.05.11, 08:57
    A co byście chcieli? Państwo dyma firmy, firmy dymają was, jesteście na końcu łańcucha - dostajecie resztki po tym, jak już wszyscy wyżej się nażarli.. Ludzie, do licha, przecież wy nawet nie jesteście w stanie policzyć kto na ile was dyma na tych stażach, na pracy - kto najmniej, a kto najwięcej.. pracodawcy twierdzą, że państwo dyma ich i was, państwo twierdzi że pracodawcy dymają państwo i "lud pracujący", jak długo można się nabierać na zabawę w kotka i myszkę? Ech. A tu niespodzianka - obydwaj razem dymają was na jakieś 80-90%, dzięki temu oni mają a wy nie..
  • Gość: Ahk4iePaiv8u IP: *.net.autocom.pl 20.05.11, 08:59
    to ekonomia Kalego - KAŻDY tekst jest dobry, żeby jeleń wykonywał gorszą pracę za gorsze pieniądze. KAŻDY tekst. Ze "stażem" na stanowisku kasjerki włącznie..
  • Gość: olo IP: 151.59.19.* 20.05.11, 11:38
    Obecnie JEST 37% BEZROBOTNYCH ABSOLWENTOW + ci z darmowymi stażami ~ile to będzie łącznie 50%?

    + Donek zatrudnił tysiące w administracji + darmowe starze + 3mln uciekło z nędzy za granicę i dalej nawiewają.

    Mimo tego wszystkiego bezrobocie to 14% a gdyby ci ludzie nie uciekli ?
    staży darmowych by nie było + administracja by się nie rozrastała.
    ILE WYNOSIŁO BY BEZROBOCIE? 35%
    REKORD ŚWIATA?

    Ale mimo tego ze bezrobotni uciekli Donek sztucznie zaniża bezrobocie nedza w kraju wzrasta systematycznie od ponad 20 lat ,a teraz dzięki realnej ponad 20% inflacji ROSNIE EKSPRESOWO.

    www.bankier.pl/wiadomosc/Polski-Indeks-Nedzy-najwyzszy-od-pieciu-lat-2331472.html
    Polski Indeks Nędzy najwyższy od pięciu lat

    Mimo względnie wysokiej dynamiki PKB i rosnących obrotów sieci handlowych realna sytuacja ekonomiczna Polaków ulega systematycznemu pogorszeniu. Na wiosnę polski Indeks Nędzy osiągnął najwyższą wartość od 2006 roku, przecząc oficjalnie głoszonej propagandzie sukcesu.

  • Gość: olo IP: 151.59.19.* 20.05.11, 11:58
    Oczywiście miało być + darmowe staże

    A co najciekawsze.
    Nie tak dawno bezrobocie wynosiło ponad 20% miejsc pracy pomimo olbrzymiemu rozrostowi administracji + darmowym stażom ubyło a bezrobocie sadło he he.



  • Gość: generic IP: 69.195.136.* 20.05.11, 17:54
    > Mimo tego wszystkiego bezrobocie to 14% a gdyby ci ludzie nie uciekli ?
    > staży darmowych by nie było + administracja by się nie rozrastała.
    > ILE WYNOSIŁO BY BEZROBOCIE? 35%
    > REKORD ŚWIATA?

    Zrozum wreszcie, że liczby, które pokazujesz dowodzą, że wskaźnik bezrobocia jest niewrażliwy na liczbę ludności! Jest wrażliwy na rozwiązania systemowe.
    Jeśli masz samochód, który ma sprawność energetyczną 30%, to nieważne ile benzyny będziesz
    woził w baku i jak często jeździł. Zawsze 70% energii pójdzie w diabły.

    Polski system jest wyregulowany tak, że, jakiś tam procent populacji jet na szczycie tego łańcucha, jakiś tam pośrodku, a jakiś tam na aucie.
    Ilu byś ludzi nie wywalił lub nie przyjął to proporcje się nie zmienią bez zmiany prawa
    i jego egzekwowania.

    Nawet po jakiejś skokowej zmianie, takiej jak nagła emigracja do UK i Irlandii, ten systemik
    został tylko na krótko wytrącony z równowagi, a potem z powrotem do niej wrócił.

    Ludziki, początkowo zdezorientowane, szybko zaczeły działać tak, żeby zająć miejsce
    wcześniej dobrze sobie znane i przywrócić system do stanu z którym byli oswojeni.

    Kto zarabiał lepiej szybko został wypchnięty na gorsze miejsce opuszczone przez emigranta.
    Kto zarabiał gorzej, szybko został wypchnięty na bezrobocie.
  • Gość: benamuki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.05.11, 12:51
    Jak to pracodawca dyma stażystę?! Stażysta zdobywa cenne doświadczenie i punkty do CV!
    A na serio - do jakiego absurdu dochodzi, że ludzie pracują bez wynagrodzenia za obietnicę, że ich los się poprawi jak będą się starać.
    Niewolnik dostawał jedzenie i dach nad głową ale niewolnictwo jest zabronione w państwie prawa i równych szans.
  • pawlan 20.05.11, 10:54
    No jasne - nieodpowiedzialni ludzie nie chcą pracować za darmo, a przecież tacy wspaniałomyślni i co najważniejsze bezinteresowni pracodawcy dają im możliwości...
    A prawda jest taka że drastycznie drożeje w tym kraju wszystko. Jedzenie, czynsze, przedszkola, komunikacja, jedzenie, podatki gruntowe, ogrzewanie, benzyna, gaz - a pensje stoją w miejscu. Jak długo to jeszcze potrwa? Czy naprawdę musi dojść do wybuchu zamieszek żeby rządzący i pracodawcy zdali sobie sprawę z tego że nie da się tak wykorzystywać ludzi? Przecież jeśli pracownikowi mimo pracy na pełen zegar nie wystarcza na rachunki nie mówiąc o jedzeniu to co ma zrobić? Podjąć kilka śmieciowych etatów? Ile się tak da? Pracować po kilkanaście godzin dziennie siedem dni w tygodniu? Pół roku? Rok?
  • Gość: Y IP: *.nat.tvk.wroc.pl 20.05.11, 12:01
    Jak zwykle pod takimi artykułami spore grono komentatorów lubi wylać wiadro pomyj na pracodawców, co? Pracodawcy to, pracodawcy tamto. Potem utyskiwania pod adresem pracodawców, jak to w tym kraju ciężko - z pracą, płacą, utrzymaniem. LUDZIE! Kiedy wy się wreszcie obudzicie! Pracodawca nie jest instytucją charytatywną, która ma dbać o nasze utrzymanie i z pocałowaniem ręki podnosić pensję za każdym razem, gdy wzrosną nam rachunki za paliwo, żywność czy przedszkole! Ta niepojęta postawa roszczeniowa pozostała ludziom w głowach chyba jeszcze z czasów komuny - "bo przecież mi się WSZYSTKO należy". Należy mi się praca, należy mi się wysoka pensja, należy mi się mieszkanie itd. A jak tego nie ma, to szukamy winnych. Oczywiście winni są wszyscy poza mną. Winni są tego, że nie chciało mi się uczyć, że zamiast się przyłożyć do nauki wolałem zwiać na papierosa i piwo za szkołą. Albo są winni, bo wybrałem na kierunek studiów socjologię, całe studia przebimbałem na imprezach i teraz nie mogę znaleźć pracy, bo nic nie umiem. A ci wredni pracodawcy mówią, że jeśli chcę się u nich przyuczyć do zawodu, to mam pracować za darmo! I tak dalej, i tak dalej. Oczywiście politycy w dużej mierze przyczynili się do tego, że w tym kraju zwyczajnie nie opłaca się prowadzić biznesu i zatrudniać pracowników, ale ten temat był wałkowany milion razy i aż dziw bierze, że nikt z szanownych dyskutantów nie upatruje przyczyny upadku państwa w RZĄDZĄCYCH, którzy odpowiadają za stworzenie tego chorego systemu. Pracodawcy są takim samym trybikiem w systemie, jak pracownik. Ale jakimś sposobem, to zawsze oni są obwiniani o całe zło tego świata, bo tak najłatwiej. I żeby nie było - pracodawcą wcale nie jestem i być nie zamierzam, bo zwyczajnie nie chce mi się użerać z PAŃSTWEM i jego reprezentantami w postaci urzędników.
  • luni8 20.05.11, 12:27
    > Jak zwykle pod takimi artykułami spore grono komentatorów lubi wylać wiadro pom
    > yj na pracodawców, co? Pracodawcy to, pracodawcy tamto.

    Post częściowo prawdziwy, tylko że nie widziałem tych pomyj. Każdy stwierdza że pracodawcy wykorzystują staże jako darmowa siła robocza - zaprzeczysz?

    Inną sprawą jest to że przedsiębiorca to nie instytucja charytatywna, skoro państwo na to pozwala ( a nawet popiera) to czemu miałby na tym nie skorzystać. To że państwo psuje w ten sposób rynek pracy tu już inna sprawa.

    --
    #define TRUE FALSE //Happy debugging suckers,
  • Gość: Y IP: *.nat.tvk.wroc.pl 20.05.11, 12:50
    Po pierwsze, nie każdy tak stwierdza, proszę spojrzeć poniżej - nawet w tym wątku jest wypowiedź dowodząca, że staż może być wstępem do etatu. I takie jest właśnie zadanie stażów! Natomiast Pan mówi o nadużyciach w postaci wykorzystywania stażu do o darmowego "zapchania" wolnych etatów, które nie wymagają żadnego przyuczania i w związku z tym nie są tak naprawdę żadnym stażem ani praktyką. Absolwent studiów wyższych powinien mieć na tyle oleju w głowie, żeby dostrzec, w której firmie jest wykorzystywany jako darmowa siła robocza, a w której ma szansę naprawdę się czegoś nauczyć. Na litość boską, po co wprowadzać w tej materii regulacje urzędowe? Czy absolwenci przyznają w ten sposób, że są zbyt głupi na to, żeby sami rozsądzić w powyższej kwestii? Też byłam absolwentką. Ale nie wybrałam stażu w firmie, w której szkolono by mnie z kserowania i podawania kawy za darmo, ale w firmie, która przygotowała mnie do pracy na danym stanowisku, a potem, gdy uznali, że się sprawdziłam - zatrudniła. Przecież nikt nie zmusza absolwentów do pracy za darmo! Sami podejmują życiowe wybory i to głównie do siebie powinni mieć pretensje za zły osąd - a nie do państwa, czy pracodawcy.

    Nie widzę nic karygodnego w tym, że pracodawca, zatrudniając kogoś *bez umiejętności* potrzebnych na stanowisku pracy, nie jest zbyt chętny, żeby takiemu delikwentowi płacić. Przecież to właśnie pracodawca ponosi koszty jego wyszkolenia - przez to, że inni doświadczeni pracownicy poświęcają swój czas i energię, żeby tego nowicjusza wdrożyć. To jest w pewnym sensie szkoła, tyle że ucząca umiejętności praktycznych - zaprzeczysz? A ile znasz szkół, które płacą uczniom za to, że zechcieli się u nich uczyć? Ba, spora część wymaga płacenia sobie, za to że ich nauczają :D I jakoś nikogo to nie dziwi ani nie bulwersuje.
  • Gość: neoliberał IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.05.11, 14:12
    > Nie widzę nic karygodnego w tym, że pracodawca, zatrudniając kogoś *bez umiejęt
    > ności* potrzebnych na stanowisku pracy, nie jest zbyt chętny, żeby takiemu deli
    > kwentowi płacić

    A ja uważam, że to pracownicy powinni płacić za pracę. Przecież praca stała się dobrem rzadkim, przywilejem, więc zgodnie z prawem popytu i podaży musi kosztować

    Każdy młody Polak powinien obowiązkowo jechać na zmywak do UK, a potem przywieźć zarobione pieniądze i płacić polskiemu pracodawcy za to, że może u niego pracować.
  • tomekjot 20.05.11, 14:21
    Zatrudniając- to znaczy płacić za pracę
    --
    inwestycjenaemeryture.blogspot.com/

  • Gość: Y IP: *.nat.tvk.wroc.pl 20.05.11, 14:25
    A wy dalej swoje... Praca może i jest dobrem rzadkim, ale co mają do tego pracodawcy? Czy to oni ponoszą winę za to, że w tym kraju panują tak nieprzyjazne warunki do prowadzenia biznesu, że w efekcie nie ma nowych miejsc pracy? W sytuacji wysokiego bezrobocia i zapaści gospodarczej zawsze ludzie poszukujący pracy (a najbardziej ci bez kwalifikacji, czyli absolwenci!) będą na gorszej pozycji, ale wprowadzanie kolejnych przepisów to nie jest droga do uzdrowienia gospodarki...
  • Gość: KasHer IP: 160.83.30.* 20.05.11, 14:44
    Po czym poznac ze ktos nie ma nic wspolnego z liberalizmem? Uzywa slow "powinni miec obowiazek". Sa uczelnie prywatne gdzie musisz pisac prace, robic badania naukowe, ktore pozniej czesto sa wlasnoscia uniwersytetu, a ty dostajesz podziekowania i dyplom.
    Teraz w takim wypadku sie zastanow... czym rozni sie to od pracy? Placisz za to? OWSZEM!
    Malo jest osob ktore sie na to godza? Jestem mlody, mam 24 lata, robie pierwsze kroki na rynku pracy, pamietam jak mialem problem ze zdobyciem bezplatnych praktyk i powiem ze nie chce zmian pod katem stazy i praktyk. Nie takich. Nikt nie kaze robic praktyk, ludzie chca je robic i godza sie pracowac za darmo, aby z nastepnym pracodawca moc o czym rozmawiac i cos soba prezentowac. Niektorzy chca podpatrzec biznes i otworzyc swoj. Nikt nie broni aby zamiast na staz isc do pracy. Pytanie czy znajdzie? Osoba z doswiadczeniem i umiejetnosciami na pewno, ale osoba ktora skonczyla studia i szuka pracy kierownika (niewiadomo czego) raczej atrakcyjna dla pracodawcy nie bedzie. Zrobicie tak ze stazami to jeszcze utrudnicie zycie nam - mlodym. Ale dzialacze stowarzyszen oraz osoby juz pracujace od paru lat maja to gdzies. Oni maja co w CV wpisac. Jak bede chcial pracowac za darmo to wara wam od tego!
  • winniepooh 20.05.11, 15:14
    > A ja uważam, że to pracownicy powinni płacić za pracę

    śmiej się śmiej. znam firmy, które za odbywanie u nich stażu każą sobie płacić.
  • Gość: Aspa IP: 213.191.248.* 20.05.11, 14:36
    A co to, nagle młodzi ludzie zaczeli trafiać na rynek pracy bez umiejętności?! Przeciez nasz system nauczania jest efektem wieloletnich reform i to bynajmniej nie absolwenci te reformy proponowali?
    Gdy ja kończyłem studia to też niewiele miałem wiedzy praktycznej. Ale mój pierwszy pracodawca założył, że w ciągu trzech miesięcy nauczę się czego trzeba, każdego dnia wykonując jednak jakieś obowiązki. Nawet to cholerne parzenie kawy i kserowanie to przecież praca i ktoś ją musi wykonać! Tak cięzko to zrozumieć?
    Zatem - przez 3 miesiące pracowałem i uczyłem się, dostając przy tym pensję. Po tym okresie objąłem stanowisko z pełną odpowiedzialnością i pełną pensją - dla człowieka po studiach 3 miesiace to aż nadto, by zrozumieć praktyczną strone działania firmy w zakresie, za który będzie odpowiadał. Pół roku później awansowałem.
    A dzisiaj? Młodzi ludzie o doskonałym nieraz przygotowaniu trafiają do firm, gdzie albo marnują czas, albo ciężko pracują ZA DARMO. Ilu z nich trafia na etaty? 15 - 20 procent? W najlepszym wypadku. Reszta jest ewidentnie wykorzystywana. Ileż można się uczyć obowiązków, przecież ci młodzi nie mają być menadżerami zarządzającymi, mają zając niższe stanowiska w firmowej strukturze i potem nadal się uczyć, by awansować. I co, to też ma być za free? Przecież to jest inwestycja w firmę - jak chcą nową maszynę, to za nia płacą, ale nowego fachowca chcą mieć za darmo...
  • Gość: Y IP: *.nat.tvk.wroc.pl 20.05.11, 14:46
    Właśnie tak. Młodzi ludzie trafiają na rynek pracy bez umiejętności (bohaterami poprzedniego artykułu byli właśnie absolwenci takich kierunków jak socjologia czy politologia, i to oni najgłośniej trąbią). A porównanie do zakupu maszyny jest zupełnie nietrafione - maszyny niczego nie trzeba uczyć, maszyna "umie" robić to, czego się od niej oczekuje. Za wyszkolonych pracowników z doświadczeniem też pracodawcy "płacą".
  • nikodem_73 20.05.11, 14:54
    > A co to, nagle młodzi ludzie zaczeli trafiać na rynek pracy bez umiejętności?!

    Nie. Nie nagle - ten proces trwa od mniej więcej 10 lat. Po prostu ostatnio przerósł już wszelkie granice.

    > Przeciez nasz system nauczania jest efektem wieloletnich reform i to bynajmniej
    > nie absolwenci te reformy proponowali?

    Nie. Reformy te wprowadzili politycy (czytaj "idioci") dla których doraźne korzyści prowsko-medialne były najistotniejsze.

    > Gdy ja kończyłem studia to też niewiele miałem wiedzy praktycznej.

    Ale wtedy nie miałeś 300 miliardów Wyższych Szkół Gotowania na Gazie Ziemnym i Łupkowym. Nastąpiła "inflacja tytułów". Jeszcze 15-20 lat temu "mgr" oznaczał, że dany osobnik jest bądź inteligentny, bądź wytrwały (a czasem nawet jedno i drugie). Teraz takiej gwarancji nie masz.

    Krzywej dzwonowej nie oszukasz - jeżeli (ponoć) obecnie studiuje 90% ludzi w wieku 19-24 lata, to oznacza, że studiują także niekwestionowane głąby. No chyba, że ktoś chce mnie przekonać, że po 1989 nastąpił skokowy wzrost inteligencji populacji. Byłby to co prawda ewenement na skalę światową, ale co tam.

    Owi "doskonale nieraz przygotowani" potrafią robić błędy ortograficzne w CV. Absolwenci informatyki nie myślą "algorytmami". Miewają straszliwe luki w wykształceniu. Nie potrafią sklecić paru akapitów dokumentacji, a wnioskowanie jest dla nich kompletnym novum.

    To są niestety ale rezultaty trwającej od 20 lat (z okładem) selekcji negatywnej w szkolnictwie wspartej kretyńską reformą z 1999 roku.

    Uwierz mi - ludzi prawdziwie dobrze przygotowani nie siedzą zwykle na darmowych stażach.

    --
    Mam złoty charakter, przez to taki ciężki...
  • Gość: thrymek IP: *.webexperts.pl 20.05.11, 15:57
    Brawo Nikodem, mądrego to i warto poczytać. :)
    Popłynęła sama esencja i myślę, że każdy z krzykaczy powinien się odrobinę nad tym zastanowić. Odpowiedzieć na proste pytanie: co umie i ile to jest warte? Potem zacząć wymagać od innych.
  • Gość: Aspa IP: 89.204.226.* 20.05.11, 17:29
    Nikodem, ależ ja się z Tobą zgadzam, myślimy podobnie! Ja zdając na studia musiałem pokonać 11 kandydatów, wcześniej zdałem maturę, na której wymagano ode mnie zdolności logicznego myślenia i wnioskowania w oparciu o przekrojową wiedzę - nie zaś zdolności czytania testów ze zrozumieniem.
    Wiem, że zło tkwi w namnożeniu się Wyższych Szkół Zrywania Czereśni, gdzie starsi panowie z habilitacją i demencją tłuką etaty idące w dziesiątki, ucząc przyczynkarstwa, wstępów i historii danej dziedziny wiedzy, zaś warunkiem niezbędnym do zaliczenia semestru jest pokazanie dowodu wpłaty. Dzisiejszy inżynier czy nawet magister po takiej szkole nie zawsze ma wiedzę na poziomie dobrego liceum sprzed lat 25. Wiem to i co z tego? Czy to wina tych młodych ludzi? Czy ktoś dał im alternatywę? Czy mogli zdecydować inaczej, gdy kończyli szkołę średnią? Nie każdy może iść na Jagiellonkę czy do SGH! Tych mitycznych socjologów też potrzebujemy - wolałbym, aby to właśnie absolwenci socjologii czy psychologii społecznej pracowali w MOPSach, a nie różne Panie Basie, których zaletą jest to, że są kuzynkami Pana Zbyszka z działu kadr. Tylko, niestety, rzeczywistość jest taka, że pracownikami socjalnymi są owe panie Basie, które doopy zza biurka nie ruszają, zaś zastępy niedouczonych socjologów po dziwnych szkółkach nie mają pracy i nie mają wiedzy...
    Sprawę zawaliła nieudolna i bezsensowna reforma systemu edukacji, która tak naprawdę miała jedynie "rozładować" nieco bezrobocie, posyłając młodych ludzi zamiast od razu na rynek pracy - na kilka lat "na studia". Efekt jest taki, że absolwent socjologii marzy o pracy kierowcy MPK, ale nie ma bladego pojęcia, jak olej w silniku autobusu sprawdzić, bo tego uczyli w Technikum Samochodowym, którego już nie ma.
    Tylko - jeszcze raz - czy to wina tych młodych ludzi? Nie. Ale to oni płacą, pracując jak niewolnicy - za nic.
  • nikodem_73 20.05.11, 18:16
    Wcale nie winię młodych. A jeżeli już to nie za to, że wielu z "młodych, wykształconych" to idioci z papierkiem. Jeżeli już to za myślenie, że z okazji papierka coś im się od życia należy.

    Reforma w 1999 była przede wszystkim niepotrzebna. Szkolnictwo wymagało reformy. Ale nie takiej. Zamieszano herbatę w nadziei, że zrobi się od tego słodsza. Jakiś jeden matoł z drugim stwierdził, że "O! Ze statystyk wynika, że osoby z wyższym wykształceniem zarabiają więcej! To sprawmy aby jak najwięcej ludzi miało magisterium!" (choć zgadzam się, że papierowe zaniżenie bezrobocia było bardzo istotnym czynnikiem). W końcu wtedy wymyślono aby dotować uczelnie "od głowy". Zupełnie nie kumając, że w ten sposób zachęca się je do sztucznego naboru.

    Zaś nowa matura to już był gwóźdź do trumny. W 2005 roku padły ostatnie szańce powstrzymujące troglodytów przed inwazją uczelni. Obecnie nikomu nie zależy na tym aby odsiewać plewy. Samym młodym? No skąd - skoro teraz nawet kelner musi mieć wyższe? Uczelniom? W życiu - ich dotują "od człowieka" - nieważne jak dobrze kształcą. Administracji? Wolne żarty - po pierwsze cudze się wydaje łatwiej niż własne, a po drugie dzięki temu bardakowi mamy zajefajne statystyki skolaryzacji!

    A młodzi domagający się zakazu darmowych staży kręcą bicz na własną rzyć. Bo to skończy się tak, że albo firmy przestaną brać stażystów jak będą musieli im płacić (co momentalnie odbije się na statystykach bezrobocia), albo państwo zacznie ładować kasę w prywatne firmy.

    Jeżeli dojdzie do tego drugiego, to założę działalność, dogadam się z kilkoma absolwentami i będziemy się "stażowym" dzielić po połowie. Oni będą mieli kasę za to, że nie przychodzą do pracy, a ja za to, że im tę kasę daję.

    Ten akapit wyżej to naturalnie żart z mojej strony. Po prostu chciałem uświadomić, że poziom "kręcenia lodów" będzie jeszcze wyższy niż w firmach ochroniarskich będących zakładami pracy chronionej.

    --
    Gospodarka jak najbardziej opiera się u nas na wiedzy. Niestety, jest to wiedza – kto kogo wspiera i dlaczego.
  • Gość: mccudden IP: *.icpnet.pl 20.05.11, 17:01
    Szanowny gościu Y...może zechciej zalogować się...pisząc jako gość, możesz sprzedać każdą bzdurę. Napiszę może nie na temat, ale to, co mam do powiedzenia, wiąże się z tematem. Mam 42 lata, 17 lat pracowałem w firmach prywatnych, zacząłem już na studiach (humanistycznych). Pracowałem na stanowiskach samodzielnych i kierowniczych, czyli jakiś tam poziom reprezentowałem. Nikt mnie nie zwolnił, obecny mój stan wynika ze zmiany miejsca zamieszkania. Obecnie prowadzę własną działalność gospodarczą...do czego zmusiła mnie sytuacja, gdyż przez pół roku nie mogłem znaleźć pracy. Owszem, chwalę sobie. Ale zastanawiam się nad jednym: przez te pół roku wysłałem chyba z kilkaset CV. Wysyłałem tylko tam, gdzie spełniałem wymogi formalne nakreślone w ogłoszeniu. Wiek, doświadczenie, prawo jazdy, kariera zawodowa itd. Nie byłem na ani jednej rozmowie kwalifikacyjnej. ANI JEDNEJ. Dlatego nie dziwi mnie, że rynek pracy w Polsce jest zdeformowany. W Polsce nawet korporacje zależą od znajomości, a etat niedługo zacznie być dziedziczony.
  • mccudden 20.05.11, 17:02
    oops, przyganiał kocioł...sam się zapomniałem zalogować :)
  • nikodem_73 20.05.11, 17:52
    W korporacji w której pracuję nikt nie dostał pracy po znajomości.

    --
    Mam złoty charakter, przez to taki ciężki...
  • mccudden 20.05.11, 17:58
    Drogi Nikodemie, z sensem piszący....co jest rzadkością tutaj -

    czyżbyś był Dyrektorem Działu Personalnego w swojej korporacji?
  • nikodem_73 21.05.11, 02:48
    Nie. Odpowiadam (a w zasadzie odpowiadałem, bo teraz zwykle nie mam czasu na takie pierdoły) jedynie za ocenę merytoryczną kandydatów. Info o tym, że X jest "szwagrem syna siostry drugiego męża trzeciej żony prezesa" szybko wychodzą. To akurat wiem ze swojej poprzedniej pracy.

    --
    W odpowiedzi na apel organizacji młodzieżowych w sprawie legalizacji marihuany premier długo i serdecznie się śmiał, a potem poszedł coś zjeść.
  • Gość: Y IP: *.nat.tvk.wroc.pl 20.05.11, 17:55
    Nie mam konta, więc nie mogę się zalogować. Nie rozumiem też, co ma brak zalogowania do pisania bzdur? Nie sądzę też, aby nie mógł Pan znaleźć pracy ze względu na brak znajomości - no chyba że ktoś szuka pracy w firmie państwowej lub w urzędzie. Prywatni pracodawcy prowadzący firmę ukierunkowaną na generowanie zysków nie mogą pozwolić sobie na zatrudnianie wyłącznie wg kryterium znajomości. Wszystkie rozmowy kwalifikacyjne, jakie mam za sobą dowodzą, że umiejętności i doświadczenie są jak najbardziej w cenie.

    Jednocześnie nie mam wątpliwości, że największym "przeszkadzającym" w normalnym funkcjonowaniu rynku pracy i samych firm jest sam aparat państwowy. O istnieniu barier administracyjnych generujących niepotrzebne koszty dla firm trąbi się od wielu lat. Tak samo jak o niekompetencji urzędników. O jednych z najwyższych w Europie (a może i na świecie) podatkach. Można by tak jeszcze długo wymieniać. Tymczasem im większe koszty prowadzenia firmy (również te niefizyczne, jak np. użeranie się z urzędami), tym większe ryzyko. Taki klimat gospodarczy jest zupełnie niesprzyjający dla małych i średnich firm, które padają jak muchy. Tymczasem młodzi zupełnie nie dostrzegają przyczyny problemu, a wręcz wołają o interwencję państwa! Gdyby prowadzenie firmy i zatrudnianie było w tym kraju proste, to nie byłoby w ogóle takich dylematów, jak płatne/niepłatne staże.

    I jeszcze jedno a propos podatków: w Polsce podatki są złodziejskie nie z powodu samej ich wysokości, ale z powodu faktu, że w ogóle nie idzie za nimi jakość usług (edukacja, opieka zdrowotna, infrastruktura...). Nie dziwię się wcale, że w Polsce mamy tak liczną szarą strefę osoby - kto by chciał dobrowolnie sponsorować ten bajzel ze swoich ciężko wypracowanych pieniędzy...
  • mccudden 20.05.11, 18:13
    Zalogowanie przydałoby się choćby po to, abym mógł Panu odpowiedzieć w formie szerszej niż pozwalają na to reguły jakiegokolwiek forum.

    Mnie też się wydawało, że "prywatni pracodawcy prowadzący firmę etc, etc", żeby nie cytować w całości Pana wypowiedzi. Jednocześnie zapewniam, że nie byłem na tyle lekkomyślny, żeby szukać zajęcia w firmie państwowej, lub urzędzie. Jednocześnie zwracam Panu uwagę, że nie zaproszono mnie na żadną rozmowę kwalifikacyjną, żebym mógł przedstawić swoje "umiejętności i doświadczenie", jak raczył Pan to napisać. Wolny rynek :)

    Nie do końca zgadzam się z Pana zdaniem dotyczącym podatków. Otóż myślę, że nawet, jeżeli podatki będą o 50% niższe, my, Polacy, będziemy tak kombinować, aby ich nie płacić. W dużej mierze dlatego, że w powszechnej świadomości podatki te idą na utrzymanie kolejnych pokoleń niekompetentnych urzędników, co nie jest do końca prawdą. Ale rozumiem ideę Pana wypowiedzi.

    Pozdrawiam
  • Gość: Y IP: *.nat.tvk.wroc.pl 20.05.11, 18:48
    Dziwne, że wszyscy dyskutanci zawsze biorą mnie za mężczyznę :-)

    Ale do rzeczy. Pisze Pan tylko o własnych, jednostkowych doświadczeniach - nie wiem, być może akurat Pan ma wyjątkowego pecha trafiać na samych biznesmenów zatrudniających po znajomości, a może zależy też to od stanowiska, o jakie Pan się ubiega. Nie zgadzam się jednak, żeby to było zjawisko aż tak powszechne.

    A cała moja wypowiedź dotyczyła między innymi tego, że rząd musi koniecznie obniżyć daniny i jednocześnie uprościć przepisy, tak aby nie było możliwości kombinowania ze sztucznymi kosztami, lewymi fakturami, firmami-widmo, przekrętami, dotacjami, progami podatkowymi odliczeniami... Uważam, że hasełko wyborcze o podatku liniowym 3 x 15% było znakomite :-) Szkoda tylko, że pewnie nie doczekamy się jego realizacji w najbliższym czasie. A do tego można by jeszcze wprowadzić ryczałt kosztów dla firm (takie rozwiązanie jest stosowane z powodzeniem w Czechach) i sprawa załatwiona. Wtedy kombinować NIE MA JAK :)
  • mccudden 20.05.11, 19:20
    "> Dziwne, że wszyscy dyskutanci zawsze biorą mnie za mężczyznę :-)"

    Myślę, że w tej sytuacji płeć jest bez znaczenia. Ale ze względów praktycznych wypadałoby przyjąć jakąś konwencję i wyjaśnić jak oponenci mają się do Pana/Pani w dyskusji zwracać.

    Zjawisko, o którym piszę jest powszechne, zapewniam. Nie będę tutaj przekonywał o swoich kwalifikacjach, ale od kilku moich bliższych i dalszych znajomych wiem jak wygląda proces rekrutacji. Otóż najczęściej w procedurach wewnętrznych jest zapis o wymogu przeprowadzenia rekrutacji zewnętrznej. Firma daje ogłoszenie o wakacie, po czym nie przeprowadza spotkań rekrutacyjnych zadowalając się rekrutacją wewnętrzną. Ot i wszystko. Najczęściej tą drogą przełożeni pozbywają się zbyt ambitnych podwładnych...jeśli decyzja ma umocowanie na szczeblu Działu Personalnego, Prezes, czy Dyrektor nie kwestionuje jej.

    Ale tak sobie gadamy akademicko - temat znam, bo mnie samego proszono przyjąć na podstawowe stanowisko produkcyjne osobę polecaną przez kadry - a to było dwa lata temu !!!
    Owszem, przyjmowałem - na okres próbny, z wynagrodzeniem, premią, urlopem itd. Natomiast po okresie próbnym, jeśli była taka konieczność, nie przedłużałem umowy. Tyle, że mogłem sobie na to pozwolić.

    Obecnie pracuję na własny rachunek, chwalę sobie. Ale często tu zaglądam, i uważam, że młodzież ma dużo racji akurat w tej kwestii. Co gorsza za 5-10 lat w Polsce zostaną sami starzy ludzie. Sami naszą młodzież wywalamy do pracy u obcych. Pieniądz nie ma idei.
  • Gość: am IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.05.11, 14:08
    >Pracodawca nie jest instytucją charytatywną, która ma dbać o nasze utrzymanie

    Pracownik też nie jest instytucją charytatywną.

  • Gość: Y IP: *.nat.tvk.wroc.pl 20.05.11, 14:27
    A kto KAŻE absolwentowi odbywać bezpłatny staż? Czy istnieje jakiś przymus?
  • Gość: antyHipokryta IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.05.11, 14:54
    po pierwsze - praktyki czy staze wymagane przez uczelnie, po drugie jedynie takie masz szanse na zanlezienie pracy - najpierw staz pozniej moze cie przyjma, tak jest po studiach , wyjdz z klitki tvn'u albo przejdz sie do urzedu pracy i popytaj jak mozna znalezc prace przez up.
  • Gość: Y IP: *.nat.tvk.wroc.pl 20.05.11, 15:24
    No tak, jak się skończyły argumenty, to trzeba zacząć obrażać dyskutanta :)
    Fakt, uczelnia czasem wymaga jakichś praktyk (staż to jest u pracodawcy) na zaliczenie, ale to nigdy nie jest praca 40h tygodniowo i nigdy nie wymaga specjalnego "przemęczania się" jak na prawdziwym etacie i trwa zazwyczaj 2-4 tygodnie. Propozycja by uczelniane praktyki były płatne jest idiotyczna - bo jest to NAUKA, a nie prawdziwa praca.

    Podobnie ze stażem u pracodawcy po skończeniu szkoły. Jeśli pracodawca chce naprawdę przeszkolić absolwenta na stażu, tzn. nauczyć go praktycznych umiejętności do pracy, to nie widzę powodu, by miał obowiązek płacenia za SZKOLENIE pracownika. Pod warunkiem, że to naprawdę będzie szkolenie!
    Absolwenci zwyczajnie nie powinni godzić się na bezpłatne "stażowanie" polegające na nauce kserowania czy parzenia kawy. Jeśli staż obejmuje tylko takie obowiązki, to znaczy, że to nie jest prawdziwy staż, tylko ściema.

    Niestety rację ma pan z SGH, bo absolwenci żądając wprowadzenia ustawowego nakazu sami kręcą na siebie bicz.
  • Gość: . IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.05.11, 14:59
    Nikt nie karze. Wręcz przeciwnie, prawo tego zabrania vide kodeks pracy.
  • Gość: p-b IP: *.ssp.dialog.net.pl 20.05.11, 17:03
    I prawidłowo, oni i rząd.

    Oboje ru...ą ludzi. Niewiadomo kto ma gorsze pomysły na wyzysk. Ludzie mają rację, szukać winnych i się z nimi rozprawić.

    Jak ludzie zaczną szukać kto im to zrobił, to wtedy zabawa się zacznie.
  • Gość: tt IP: *.uddi.cable.virginmedia.com 20.05.11, 15:01
    no tak .niedawno jakis debil minister tuska powiedzial ,ze jesliby mu nie wystarczalo pieniedzy to podjalby 2,3 i4 prace. powiedzial to jakis koles tuska , ktory jak sie okazuje ,robi sobie 4 dniowy tydzien pracy bo przeciez musi leciec samolotem do domu na dlugi weekend. zapewne jest bardzo zmeczony i musi odpoczac .dodaj do tego darmozjada pitere , ktora nie wiadomo co robi i za co dostaje pensje, grabarczyka- wodolejce i klamce, no i klicha- nieudacznika , ktoremu nie powierzylbym gesi do pasienia w pgr. oto elita polityczna drugiej irlandii, wzor i przyklad do nasladowania.
  • Gość: 71 IP: *.dynamic.chello.pl 20.05.11, 15:33
    Bo chodzi o to żebyśmy nie dożyli do emerytury i w ogóle jej nie brali.
  • Gość: LMN IP: *.adsl.inetia.pl 20.05.11, 16:45
    ...i to jest własnie to o co chodzi
  • Gość: podatnik IP: *.uznam.net.pl 20.05.11, 15:39
    pawlan napisał: (...) > A prawda jest taka że drastycznie drożeje w tym kraju wszystko. Jedzenie, czyns
    > ze, przedszkola, komunikacja, jedzenie, podatki gruntowe, ogrzewanie, benzyna,
    > gaz - a pensje stoją w miejscu. Jak długo to jeszcze potrwa? Czy naprawdę musi
    > dojść do wybuchu zamieszek żeby rządzący i pracodawcy zdali sobie sprawę z tego
    > że nie da się tak wykorzystywać ludzi? (...)

    Rządzący? Nie wiem. Oni tylko realizują to, czego Polacy od nich chcą. A Polacy chcą zasiłków, przywilejów, darmochy, wysokich emerytur, rent... Nie rządzący są winni. Przytłaczająca większość narodu nie pracuje, korzysta z różnych form utrzymania na koszt państwa, inni mają wielkie przywileje (górnicy, rolnicy, urzędnicy, energetycy). To wszystko kosztuje i oznacza olbrzymie podatki i obciążenia dla topniejącej garstki pracujących. Choć i tego nie starcza, stąd olbrzymie pożyczki, wyprzedawanie majątku państwowego etc. Jeśli wybuchną zamieszki, to będą się burzyć nieliczni pracujący przeciwko większości narodu. Nic to nie da.
  • elokwenciak 20.05.11, 11:35
    Myślę, że nie tędy droga. Sam jestem młodym człowiekiem i zaczynałem pracę od stażu. Z tym, że u mnie była szansa na zatrudnienie. Z takowej szansy skorzystałęm, gdyż wiele się na stażu nauczyłem i pracodawca był ze mnie zadwolony i mnie zatrudnił. Staż dostałem poprzez urząd pracy i to on wtedy wypłacał mi 500 zł miesiećznie. OCzywiscie, że nie starczyłoby to na utrzymanie, ale mieszkałem z rodzicami i mogłem sobie na to pozwolić. Jednakże, jakbym nie mógł to bym poszedł do pracy a nie na STAŻ. Każdy z was ma wybór. Wg mnie staż dla kogoś kto rozpoczyna pracę jest bardzo dobry, bo teorii, której się nauczył nie da się zawsze wykorzystać w praktyce. Tylko, że każdy od razu chciałby zarabiać 5 tysiecy i mieć samochód służbowy. Dlatego uważam, że jednak przesadzają z tymi postulatami i w życiu bym się pod nimi nie podpisał. W tych czasach dobre pieniaze po studiach należą sie wybitnym studentom a nie każdemu kto ma dyplom. Myślę, że zbyt wielkiego poparcia mieć nie będą, nawet wsród młodych. Po prostu trzeba zejsć na ziemie i nie żadąć od razu po studiach kokosów w szczególności, że wyższe wykształcenie to już norma.
  • luni8 20.05.11, 11:48
    > Myślę, że nie tędy droga. Sam jestem młodym człowiekiem i zaczynałem pracę od s
    > tażu. Z tym, że u mnie była szansa na zatrudnienie.

    > Wg mnie staż dla kogoś kto roz
    > poczyna pracę jest bardzo dobry, bo teorii, której się nauczył nie da się zawsz
    > e wykorzystać w praktyce.

    To są właśnie dwa główne problemy w związku ze stażami.
    Wykorzystywanie staży wyłącznie jako darmowy zysk. Pracodawca często nie ma nawet w planach zatrudnienia stażysty, a stażysta bierze byle co by tylko były jakieś pieniądze na wegetację.
    Nikt niczego się nie uczy, pracodawca zyskuje darmową siłę roboczą, a pracownik dostaje trochę więcej czasu na zaczęcie normalnego życia.

    Oczywiście nie wszędzie tak jest, część pracodawców bierze stażystów/praktykantów z myślą że ich tanio podszkolą/wypróbują by później mieć dobrego pracownika.

    Dlatego podoba mi się postulat o limicie stażystów. 10% Załogi to sensowna liczba.
    --
    #define TRUE FALSE //Happy debugging suckers,
  • sexyhero 20.05.11, 11:54
    Ja podczas studiow inzynierskich zrobilem praktyke studencka i roczny staz, za ktory jeszcze pracodawca wyplacal mi troche pieniedzy "pod stolem". Dziwne jest to, ze zadna powazna firma nie odpowiadala na moje CV do czasu, gdy nie skonczylem stazu. Sam staz, to byla komedia i tak na serio prawie niczego sie nie nauczylem. Gdyby nie ta nielegalna kasa od pracodawcy, to nie dalbym rady studiowac dalej i jednoczesnie dokonczyc staz i moglbym pomazyc o magisterce, ktora teraz robie. Sam mialem szczescie, bo teraz dostalem nawet dobra prace w zawodzie technicznym, ale sporo znajomych po stazu, gdy juz nie byli potrzebni jako darmowi frajerzy wylecieli z miejsca i albo sa na bezrobociu lub smigaja za 1300 brutto.

    Na staz stracilem rok zycia, a jedyna korzysc, to fakt, ze w oczach obecnego pracodawcy bylem "aktywny" zawodowo. Gdybym przez ten rok robil to, co teraz robie, to bylbym o wiele lepszym specjalista.
  • hooligan1414 20.05.11, 13:03
    tatuś już nie da - zobaczycie co to znaczy zarobic te 100 zł. a ścislej, jak boli brak tych 100 zł bo ich nie zarobicie. Bo nie ma gdzie. bo gospodarka was nie potrzebuje. Tzn. potrzebowałaby, gdybyście cokolwiek umieli, ew. mieli chęć do ciężkiej pracy. A tak - czarno to widzę.
    Aha - głosujecie dalej na socjalistów - oni likwidują bezrobocie powiększając rzesze urzedasów - macie jakieś 1% szansy na etacik w urzedzie z molami - zawsze to jakaś inwestycja w przyszłość :)))) rotfl
  • Gość: ads IP: *.meskonet.pl 20.05.11, 13:04
    Nie chcą pracować za darmo ?? W d.. .sie tym młodym poprzewracało !
  • Gość: t IP: *.spray.net.pl 20.05.11, 13:37
    A ja się tak zastanawiam i to całkiem poważnie, co na to rodzice tych młodych, którzy nie mogą znaleźć pracy i pracują za darmo. Czy po to wychowywali własne dzieci, inwestowali w ich wykształcenie, zeby teraz pozwalać na to by były traktowane gorzej niż śmieć na ulicy, niewolnik i popychadło? Liczyli na pomoc na stare lata, ale jak potrafili zapewnić potomstwu tylko wycieranie trotuaru pod posredniakiem to na stare lata jeszcze im przyjdzie potomka utrzymywać z wypasionej emerytury. Cały system solidarności pokoleniowej sypie się na naszych oczach. Trzyma to tylko tradycja i kościół. Młodzi wreszcie przejrzą na oczy i może dotrze do nich, ze to ich starzy wypracowali taki system w jakim teraz tkwią, że to przez związki zawodowe i przywileje emerytalne sami na stare lata będą w sytuacji gorszej, niż pokolenie powojenne. Żadnych gwarancji liberalnego państwa, za to nieustający drenaż portfela. Dojdzie do rewolucji, tak jak w innych krajach, po to by dać w dupę systemowi wyzysku.
  • Gość: Maciek IP: 178.73.49.* 20.05.11, 13:41
    Uprzedzajac - nie pisze o braniu na etat pod przykrywka stazu, ale o braniu studentow lub swiezych absolwentow na tradycyjny staz.

    Do sedna, jestem pracodawca i przyjmuje na staz. Wyszkolenie przyszlego pracownika do rozpoczecia przez niego jakiejkolwiek, sensownej i samodzielnej pracy zajmuje co najmniej trzy miesiace. Przez ten czas zarowno ja i moi wspolpracownicy inwestujemy czas i wiedze w stazyste. Zgadzam sie, staz nie powinien byc darmowy - stazysci powinni mi placic za wiedze i umiejetnosci, ktore ode mnie uzyskuja.
  • Gość: e tam IP: *.play-internet.pl 20.05.11, 13:46
    moja kolezanka przyjeli na poczte bez doswiadczenia na umowe o prace wyszkolili i maja dobrego pracownika wiec jak sie chce to mozna
    tylko trzeba chciec
  • Gość: ax IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.05.11, 14:17
    Idioto, wszyscy by chcieli normalnie pracować.
  • Gość: sync IP: *.internetia.net.pl 20.05.11, 13:50
    To po co zatrudniasz absolwentów - stażystów??? Skoro płaczesz, że nie płacą Ci za wiedzę i umiejętności? Zatrudniaj sobie doświadczonych fachowców, których nie będziesz musiał przyuczać! No tak... ale to kosztuje... A taki stażysta-frajer za darmo przecież...
    To absurd, aby ludzie, którzy nie mają pieniędzy musieli(?) pracować za darmo w kraju 35 letnich mundurowych emerytów...
  • Gość: prezes wielki IP: *.ssp.dialog.net.pl 20.05.11, 13:59
    Skoro nie masz z nich żadnego pożytku, musisz do nich dokładać, a ci studenci ci za to nie płacą.
    Zacznij zatrudniać drogich specjalistów, proste rozwiązanie, nie wiem nad czym płaczesz....

    A prawda jest taka, że większość polskich "byznesmenów" wychowana jeszcze na komunie, ma w dupie rozwój i dłuższy plan rozwoju. Nażreć się póki jest okazja, to podstawa. Bardzo dziki wschodni kapitalizm...
  • Gość: pdl IP: *.dynamic.chello.pl 20.05.11, 14:00
    "Do sedna, jestem pracodawca i przyjmuje na staz. Wyszkolenie przyszlego pracownika do rozpoczecia przez niego jakiejkolwiek, sensownej i samodzielnej pracy zajmuje co najmniej trzy miesiace. Przez ten czas zarowno ja i moi wspolpracownicy inwestujemy czas i wiedze w stazyste."

    Moim zdaniem, ktoś kto nie bardzo ogarnia, że do jakiejkolwiek poważniejszej pracy trzeba pracownika wyszkolić(i co za tym idzie - przeznaczyć na to pewne nakłady także finansowe), i jest to absolutnie normalna kolej rzeczy, nie powinien być "pracodawcą". Jeszcze jaśnie pana pracodawce oświecę, że np. uczelnie, nawet techniczne nie są, i nigdy nie będą przyzakładowymi zawodówkami, przysposabiającymi do pracy w akurat pana pracodawcy firmie. Straszne, prawda? No ale cóż - używając retoryki fanów wolnego rynku - nie ma musu bycia pracodawcą:)
  • Gość: thrymek IP: *.webexperts.pl 20.05.11, 14:48
    Podobnie, jak nie ma musu być pracownikiem. Konstytucja tego nie nakazuje. Możesz iść i żebrać jeśli wolisz. Tak samo jest ze stażem. Nikt nikogo nie zmusza. Nie pasuje? Nie pracujesz.
    Jeśli absolwent po studiach niewiele potrafi, to chyba jasne jest, że pożytek z niego jest na okresie stażu raczej niewielki. Brak pożytku - brak dochodu dla pracodawcy - brak wynagrodzenia dla stażysty.
    Jeśli uważasz, że zaraz po studiach jesteś wszystkowiedzący i umiejący - nie idziesz na staż tylko zanosisz CV i prosisz o 5k pln na rękę. Proste ?
  • sammler 20.05.11, 18:52
    Nie! Jeżeli jest wszystkowiedzący, to nie idzie pracować jako najemnik, tylko zakłada firmę, przyjmuje pracowników od razy na pełnopłatne etaty i konkuruje z tymi, których tak szkaluje. Żeby pokazać im, jak się prowadzi prawdziwy biznes!

    S.
  • Gość: 71 IP: *.dynamic.chello.pl 20.05.11, 15:53
    A jakiż to problem oglosić, że twoja firma przyjmie odpłatnie ucznia do przyuczenia do zawodu? Zobaczysz jak się ludzie będą zabijać o twoje drzwi. Dobre, solidne firmy, które faktycznie potrafią wyszkolić fachowca np. salony fryzjerskie, cukiernie nie mają z tym problemów.
  • mccudden 20.05.11, 17:19
    no to jeszcze miej odwagę się zalogować pod tymi bzdetami, które napisałeś.

    Do sedna - ile powinni Ci płacić? Na ile wyceniasz tę wiedzę i umiejętności, które nabędą w Twojej FIRMIE?

    Napisz jeszcze w jakiej branży działasz, PRACODAWCO ;)
  • Gość: thrymek IP: *.webexperts.pl 20.05.11, 17:50
    Na ile wyceniasz wiedzę którą tam nabędziesz? Czy dzięki temu zapewnisz sobie dobre i dostatnie życie? Może czasami warto zapłacić za możliwość nabycia odpowiednich kwalifikacji? Ktoś się nauczył fachu i jest w tym dobry - ma z tego kokosy. Nie widzę najmniejszych podstaw, by dzielić się taką wiedzą, za darmo. Tworzenie sobie konkurencji za darmo? Strzał w kolano...
  • Gość: kiku IP: *.play-internet.pl 20.05.11, 13:42
    Ostanio jakis pan zadzwonil do mnie z info pracy i zaproponowal prace na produkcji oczywiscie 3 zmianowa na nocki za 1350 brutto i to jeszcze nie odrazu ale ze wpisze mnie na liste rezerwowa hi hi
  • ssdd1975b 20.05.11, 13:58
    Jestem za i przeciw darmowymi stazami...

    za - bo jednak jest to jakas szansa dla studenta poznania jak praca wyglada i ewentualnego wykazania sie w niej i potenjcalnej opcji zatrudnienia...

    przeciw - gdyz jak to wielu z was opisalo sa przypadki wykorzytywania stazystow do prac nie zwiazanych z zawodem i/lub brakiem realnych szans na zatrudnienie

    Osobiscie nie musialem sie bawic w staze - gdyz od 2go roku studiow zaczalem pracowac w zawodzie (oczywiscie tranformacja nastapila kosztem studiow dziennych - przenioslem sie na platne wieczorowe). Plusem tej sytuacji bylo to ze odcialem sie od rodzicow (tzn od ich pieniedzy), oraz zdobywalem doswiadcznie w trakcie studiow.

    Nigdy nie mialem wiekszych problemow ze znalezieniem pracy w zawodzie (4 rozne kraje).

    Wiec generalnie sadze, ze studenci powinni sami zastanowic sie co jest im wazniejsze - studia dzienne (bez pracy i pozniej bujanie sie po stazach), czy tez moze zmiana priorytetow.

    Praca i studia jednoczesnie jest mozliwa i nawet nie jest super strasznie uciazliwa i da sie to wszystko pogodzic...W zeszlym roku rozpoczalem kolejne studia - tym razem biznesowe (mam 35 lat, na prace poswiecam ok 10-11h dziennie wraz z dojazdami, mam dwuletniego syna - i wciaz mam czas na bawienie sie z synem, swoje hobby, podroze itd). Wiec ktokolwiekmi mowi ze ciezko pogodzic szkole z praca to po prostu pieprzy glupoty... :)

    No ale fakt imprezowac codziennie to juz sie nie da... :)
  • noferine 20.05.11, 13:47
    Mnie kiedyś pan prezes agencji reklamowej zaproponował że mnie przyjmie na staż jeśli to ja mu zapłacę. Z wielką powagą argumentował że ktoś z pracowników będzie musiał mnie pilnować żebym czegoś nie zepsuł i za to należy mu się rekompensata .

    To dopiero byl dowcipniś :)
  • katorakta 20.05.11, 13:47
    ...a jest całkiem oczywista. Pracodawcy nie robią żadnej łaski! Ich produkty/usługi ktoś musi kupować, żeby kupować trzeba mieć kasę, a żeby mieć kasę trzeba pracować. Kółko się zamyka - nie ma pracy, nie kupię twojego gówna. To jest kółko wzajemnej adoracji, ja się bez auta obejdę, bez nowej plazmy i dwóch tygodni wakacji. A wy bez mojej kasy padniecie na ryj! Niektórzy sobie tego nie wyobrażają może, ale marchewkę sobie wyhoduję na działce, chleb też sam umiem upiec. Więc szczerze i bez złośliwości - zapłaćcie godnie albo spie...jcie. Kto tu straci? :)
  • Gość: prezes wielki IP: *.ssp.dialog.net.pl 20.05.11, 14:01
    Reguła prosta jak ruch..nie, ale niektórzy myślą, że jak cały świat będzie robić za darmo, to będzie wspaniale. Otóż nie będzie wspaniale. Chudzi zjedzą grubych z głodu.
  • Gość: kuba IP: *.dynamic.chello.pl 20.05.11, 14:35
    przeciez wyborcza pisze ze kapitalistyczni wyzyskiwacze podnosza ceny na calym swiecie i maja sie swietnie..lepiej uwazajcie..jeszcze krok w strone tezy ze rynki nie maja powodow by zamienic ludzkosc w biedakow, i wasze posty beda kasowane
  • kiwaczek_pl 20.05.11, 14:00
    Jestem pracodawcą i co jakiś czas przyjmuję nowych pracowników. Z mojego punktu widzenia zatrudnienie kogoś kto nic nie umie, nie wchodzi w rachubę. Większość osób przychodzi po studiach i "teraz mi się należy". Ja potrzebuję pracowników i nie chcę płacić nowej osobie za to, że ją przeszkolę (co też kosztuje). Jeden na dziesięciu decyduje się przychodzić na szkolenie za darmo, nawet wiedząc, że jeśli się sprawdzi to zostanie zatrudniony.
    Układ jest prosty, dobra praca = dobre pieniądze.
    Pokaż, że umiesz pracować. Moja firma od kilkunastu lat radzi sobie na rynku i ludzie nie odchodzą więc ja już pokazałem, że mogę płacić.
  • Gość: thrymek IP: *.webexperts.pl 20.05.11, 14:57
    Zgadza się, niestety ciemna masa nie potrafi pojąć, że jeśli pracownik jest szkolony w czasie stażu (co przecież kosztuje pracodawcę) to tylko po to, żeby później mieć z tego profity w postaci dobrego fachowca.
  • Gość: 154toni IP: *.219.9.109.rev.sfr.net 20.05.11, 14:08
    Kazdy STAZYSTA kosztuje pracodawce.Trzeba zawsze minimum jednego pracownika oddelegowac na szkolenie stazysty. Pracodawcy nie musza miec stazystow. Staz jest bardzo potrzebny , aby przekonac sie co praktycznie moge zastosowac z nauczonej teorii.
    Jezeli jestem bardzo dobry ( stazysta ) to napewno mam szanse na zatrudnienie w tym przedsiebiorstwie. Pewnie, ze przydaloby sie jakies wynagrodzenie n.p. na przejazdy, jedzenie, ale przedsiebiorca nie musi placic.
  • Gość: 1_Facet IP: *.e-wro.net.pl 20.05.11, 14:11
    Wara wam socjalisci od wolnego rynku !!!

    Jak ludzie pracuja za darmo to znaczy ze tak ma byc a niewidzialna reka rynku ma zawsze racje.
  • Gość: kuba IP: *.dynamic.chello.pl 20.05.11, 14:26
    gdzie ty widziales wolny rynek? byles w hongkongu, australii lub w innym panstwie ktore wyprzedza polske o 70 miejsc w rankingu wolnosci gospodarczej? a moze podrozujesz w czasie i piszesz posty z z XIXw?

    nawet najglupsi lewacy, z tych 'dyzurnych' tutaj,zgadzaja sie ze co najwyzej mozemy mowic o kapitalizmie kompradorskim ktory w calosci oparty jest na arynkowym interwencjonizmie
  • Gość: 1_facet IP: *.e-wro.net.pl 20.05.11, 15:14
    Nie moja wina ze najefektywniejszym sposobem konkurencji na wolnym rynku jest korupcja i ograniczanie owego wolnego rynku przez podmioty juz na nim istniejace.

  • nikodem_73 20.05.11, 15:20
    O kuźwa - ale zajefajna ekwilibrystyka intelektualna - to też spróbuję coś w tym stylu - "najefektywniejszym sposobem jazdy samochodem jest stanie w korku".

    Tylko państwo ma skuteczne narzędzia do długotrwałego ingerowania w rynek.

    --
    Mam złoty charakter, przez to taki ciężki...
  • Gość: 1_facet IP: *.e-wro.net.pl 20.05.11, 15:33
    Bez panstwa nie ma prawa.
    Bez prawa mozesz skutecznie długotrwale ingerowac w cudze zycie np w imie zyskow.

    Wynika z tego ze panstwo jest potrzebne , wiec i jest mozliwa korupcja.

    Bledne kolo sie znow zamyka.
  • nikodem_73 20.05.11, 17:50
    Może się zdziwisz, ale nawet obecnie istnieją społeczności gdzie instytucji państwa nie ma, a prawa są. Ale to tak na marginesie, bo nie są to modele które chętnie widziałbym wprowadzone u nas.

    Idea państwa - "nocnego stróża" - stojącego na straży prawa, a pozbawionego możliwości ingerowania w rynek nie jest niczym nowym. Problem tylko w tym, że najróżniści kolektywiści uzurpują sobie prawo do "gnozy" o tym co jest najlepsze dla wszystkich i starają się to za wszelką cenę wdrożyć. Stąd się bierze obecna omnipotencja państwa.

    --
    Marks miał rację - w socjalizmie nigdy nie wystąpił kryzys nadprodukcji.
  • Gość: 1_facet IP: *.e-wro.net.pl 20.05.11, 18:04
    Ciaglnie nie rozumiesz.

    To nie kolektywisci steruja rzadami tylko ogromny kapital , a politycy sa na ich uslugach , pieniadze na kampanie nie biora sie z powietrza,
    Lapowki tez nie sa generowane przez "kolektywistow"

  • nikodem_73 21.05.11, 02:37
    Kolektywiści to ci, którzy twierdzą, że to państwo powinno dbać o najróżniejsze sprawy. To kolektywiści nawołują do wszelkiej maści regulacji. A im masz więcej regulacji tym więcej zależy od urzędnika i tym większe istnieje prawdopodobieństwo korupcji.

    --
    Marks miał rację - w socjalizmie nigdy nie wystąpił kryzys nadprodukcji.
  • Gość: kuba IP: *.adsl.inetia.pl 20.05.11, 15:21
    twoja. bo ty i tobie podobni tlumaczycie ludziom ze trzeba w imie rownosci i jakosci zycia dawac politykom instrumenty do ograniczania rynku. twoja bo wygode tu i dzisiaj stawiacie ponad dlugotrwalym zdrowiem. twoja, bo tacy jak ty sa za stymulowaniem rynkow ktore pomaga rozwinac dzialalnosc ludziom niezwiazanym z produkcja lub uslugami.
  • Gość: 1_facet IP: *.e-wro.net.pl 20.05.11, 15:38
    Skoro "wolny rynek" lub jak wolisz "gospodarka urynkowiona" nie spelnia swoich zadan i nie jest wstanie zaspokoic potrzeb spolecznych np. potrzebe posiadania pracy ,np z powodu nadprodukcji ze wzgledyu na postep technologiczny , to wydaje mi sie ze to jest jedyne wyjscie , chyba ze chcesz miec rewolucje.
  • nikodem_73 20.05.11, 17:57
    Chcąc byś ścisłym to "społeczna gospodarka rynkowa", co w naszym wydaniu (nie ordoliberalnym) oznacza gospodarkę kontrolowaną. Ot taki "reglamentowany wolny rynek".

    --
    Mam złoty charakter, przez to taki ciężki...
  • Gość: 1_facet IP: *.e-wro.net.pl 20.05.11, 18:25
    Tak gospodarka jest kontrolowana ale nie przez socjalistow a przez duzy kapital ( kapitalistow )

    Ciekawe ze jeszcze nie zauwazyles zwiazku miedzy pieniedzmi a polityka.
  • nikodem_73 21.05.11, 02:44
    OMG. Ty nadal sądzisz, że socjaliści to są ci, którzy "dbają o biednych"? To uświadom sobie, że ostatni tacy socjaliści już dawno wyginęli.

    Social - społeczność. Socjaliści to inaczej kolektywiści - dbający o wyimaginowane "dobro społeczeństwa". Z nimi najlepiej się dobija targu dużemu kapitałowi. No bo pomyśl - jak mógłby "duży kapitał" przekupić 35 milionów Polaków? A tak? Masz takiego urzędniczego kolektywistę, który razem z paroma kolegami upichcą ustawę w myśl której prawo będzie strzegło interesów korporacji. Naturalnie wszystko "dla dobra obywateli". Którzy nie są zbyt głupi aby głosować, ale są zbyt głupi aby stanowić o sobie.

    --
    Mówiący o jedności, często mają na myśli zbiorową mogiłę.
  • Gość: 1_facet IP: *.e-wro.net.pl 20.05.11, 15:28
    W hongonku pracuja 50 - 60 godzin w tygodniu podczas gdy np w niemczech srednio pracuje sie 35 godzin.

    Widzisz jak ty malo wiesz o zyciu.
  • Gość: comprar IP: 69.195.136.* 20.05.11, 18:12
    Czemu różna szmatława propaganda lubuje się w używaniu niezrozumiałych słówek?
    Pewnie dlatego, żeby ludzie nie rozumieli, że oni pieprzą bzdury.

    Co to znaczy "kompradorski"?
    Rozumiem, że po hiszpańsku "comprador" to po prostu klient/kupiec.
    Co to znaczy ów kapitalizm kliencki/kupiecki?
    Qźva, pewnie ekonomicznie tyle co nic.
    Ale różne giertychoidy wymyśliły sobie tą brednię by mieć o czym mówić niczego
    się wcześniej nie ucząc.

    W Polsce oczywiście nie panuje żaden kapitalizm "kompradorski".
    Jest natomiast ścisły związek biznesu z polityką, który powoduje hamowanie
    rozwoju konkurencji dla już istniejących biznesów.

    Biznes dotąd rozwijał się swobodnie aż zaczął dawać takie zyski by napaść
    "klasę polityczną" i różne jej organy jak biurokrację, policję, wojsko, sądownictwo.

    Od tego czasu "klasa polityczna" straciła wszelkie zainteresowanie w zwiększaniu
    sprawności systemu i budowaniu zamożnej klasy średniej i poprawieniu suytuacji
    ekonomicznej najbiedniejszych.

    Oczywiście "klasa polityczna" dużo plecie o tym jak to jej leży na sercu.
    Gadka nic nie kosztuje.
  • tomekjot 20.05.11, 14:20
    Pomieszanie z poplątaniem .

    Staże są płatne a praktyki nieodpłatne - ale te organizowane są jako przyuczenie do zawodu albo jako uzupełnienie kształcenia szkolengo lub w samodzielnej formie

    To co tu opisują to wolonontariat- zakazany w firmach komercyjnych


    --
    inwestycjenaemeryture.blogspot.com/

  • nikodem_73 20.05.11, 14:37
    Po pierwsze - staże nie są przymusowe.

    Po drugie - drzewiej to bywało tak, że jak się rozmawiało z np. absolwentem informatyki nt. pracy to miał on za sobą doświadczenie w postaci choćby jakichś zainteresowań "okołobranżowych". Nie miał np. x lat doświadczenia, ale miał za sobą "prowadzenie strony o jeździe rowerem po parku" . Albo "program do analizy widma wymoczka wydmuszka".

    Dzisiaj gdy zdarza mi się pytać czasem absolwenta o jakieś doświadczenie to patrzy na mnie jak na UFO i ze zgorszeniem stwierdza "ale ja przecież studiowałem". A ja przecież wiem, że studiował (w końcu mam przed sobą jego CV) i nie pytam o miejsca pracy, tylko o doświadczenie.

    Po trzecie - jestem przeciwnikiem staży. I to zarówno płatnych jak i darmowych. Stażysta w zespole jest mi potrzebny jak rybie ręcznik. Albo kogoś się normalnie zatrudnia, jak rokuje nadzieję, albo nie. Po co bawić się w jakieś półśrodki. Jeżeli ktoś merytorycznie jest cienki (czyli znakomita większość obecnych absolwentów), a do tego nie ma ŻADNEGO doświadczenia (nie, modelarstwo, taniec, muzyka dyskotekowa i uwielbienie dla filmów Kurosawy, nie pomagają w znalezieniu pracy) to zatrudnianie go (a nawet wciąganie na staż) to marnowanie pieniędzy firmy i jego czasu.

    Po czwarte - brak darmowych staży zakończy się na dwa sposoby:
    1. W wypadku gdy "państwo" będzie "dofinansowywać" staże, będzie to mega-przekręt w którym publiczne pieniądze (czyli także pieniądze owych stażystów) zostaną przepompowane do prywatnych kieszeni pracodawców.
    2. W wypadku gdy darmowe staże zostaną zabronione będzie to skutkowało tym, że mało kto będzie chciał wziąć studenta na staż. No bo na cholerę mi jakiś stażysta? Lepiej go zatrudnić na czaro/szaro jak naprawdę się przyda.

    Po piąte - ciekawe, że nikt nie zwrócił uwagi, że absolwentów jest po prostu zbyt wielu aby mógł wchłonąć ich rynek i stąd się bierze absurdalne zjawisko darmowych staży. Przecież bezrobocie bywało już wyższe w przeszłości. I to jeszcze zanim absolwenci mogli się spakować i pojechać na zmywak do Anglii. Tyle, że wtedy nie wystarczyło rzucić kamieniem aby trafić magistra.

    Teraz naprodukowano (bo ciężko to nazwać wykształceniem) hordy wannabe-inteligencji i ta istniejąca garstka naprawdę wartościowych, młodych ludzi po prostu gubi się w tłumie. Darmowe staże to tylko rezultat skolarystycznego chciejstwa i "magicznego myślenia", że jak wszyscy będą mieli wyższe to wszyscy będą mogli pracować w biurach za niezłą kasiorę.

    Do niedawna Gazeta lansowała inteligentniacke "idź na studia - zrobisz karierę". Teraz lansuje "idź na studia techniczne - zrobisz karierę". To twierdzenie równie kłamliwe jak te poprzednie. Może warto w końcu głośno powiedzieć "nie idź na studia tylko zastanów się co lubisz robić i to rób"?

    Bo to naprawdę proste i młodzi z europejskiego forum mogliby na to nawet wpaść - jak będzie mniej absolwentów to nikt nie będzie wymagał wyższego od np. kelnera (!) i nikt nie będzie się bawił w staże.

    --
    Każdej akcji towarzyszy jej równy i skierowany przeciwnie program rządowy.
  • Gość: cukier IP: 80.50.231.* 03.06.11, 19:57
    To jest naprawdę dobra wypowiedź. Dała mi do myślenia. Dziękuję, bo to rzadkość na polskich forach.
  • olias 20.05.11, 14:51
    dr Tomasz Rostkowski z Katedry Rozwoju Kapitału Ludzkiego SGH zapewne sądzi że pracodawcy przestaną w ogóle zatrudniać i sami złapią się za robotę. Gratuluję logiki i typowego dla "polskawego naukawca" oderwania od realiów. Gdy nie będzie stażystów za friko, firma będzie musiała zatrudniać NAPRAWDĘ i po odbyciu potrzebnego stażu przyjmować do roboty, a nie brać kolejnego bezpłatnego pracownika z puli o nazwie Państwa Zapłaci.
    Na razie jest tak: dostaję stażystę, uczę go, koniec staży - wypad. Za chwilę dostaję nowego stażystę, uczę go i znowu .. wypad. Nie dość że za darmo, to jeszcze z moich podatków.
    --
    władzy raz zdobytej nie odda żadna ze stron Okrągłego Stołu
  • Gość: 71 IP: *.dynamic.chello.pl 20.05.11, 16:11
    Jeśli szkolenie stażysty i płacenie mu będzie zbyt kosztowne, to firma będzie musiała więcej zapłacić doświadczonemu pracownikowi. KONIEC Z PRACĄ ZA DARMO!
    Wtedy taki pracodawca musi rozważyć, czy płacić 1300 brutto "lebiedze" z magistrem czy 2500 brutto "doświadczonemu specjaliście" który teraz pracuje za 1300 brutto.
  • olias 20.05.11, 14:53
    gdybyśmy mieli faktycznie wolny rynek pan doktor siedziałby na ławce wolny jak ptak. I raczej bez szans na pracę.
    --
    władzy raz zdobytej nie odda żadna ze stron Okrągłego Stołu
  • Gość: mulok IP: *.IOd.krakow.pl 20.05.11, 15:18
    nie dość, że daje im się pracę to jeszcze żądają wynagrodzenia...
  • Gość: 71 IP: *.dynamic.chello.pl 20.05.11, 15:22
    Wreszcie skończy się psucie rynku pracy. Jak pracodawca ma kogokolwiek zatrudniać jeśli może mieć pracownika za darmo? Jeśli przedsiębiorcy nie stać na zatrudnianie pracowników to niech się zwija bo jest zwykłym szmaciarzem a nie "rycerzem biznesu".
  • Gość: klasyk IP: *.nyc.res.rr.com 20.05.11, 15:26
    Niewolnictwo to najbardziej dochodowy system społeczny.
  • Gość: tt IP: *.uddi.cable.virginmedia.com 20.05.11, 15:26
    przeczytalem wszystkie wasze wypowiedzi. zyjecie w salonie masazu zwanym polska zarzadzanym od 20 lat przez grupe cwanych alfonsow. idee solidarnosci, sprawiedliwosci i prawa dawno juz umarly. zostalo jedynie prawo piesci.spoleczenstwo zostalo trwale podzielone na 2 grupy- sa tzw .git ludzie icw...e czyli smieci , niewolnicy i poddani pracujacy w pocie czola na tych pierwszych. zdesperowani niewolnicy wkrotce moga stracic cierpliwosc i dojda do wniosku, ze pozostaly im jedynie radykalne rozwiazania. git ludzie !, badzcie czujni. nie znacie dnia ani godziny.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka