Chciałem napisać jakiś sarkastyczny komentarz, ale to trudna sprawa – tekstów
z Radia Maryja nie da się sparodiować, bo same w sobie brzmią jak parodia. A
kiedy pomyślę, że słuchacze tej rozgłośni traktują każde jej słowo jak prawdę
objawioną, wówczas przechodzi mi ochota do żartów.
Postać ojca dyrektora jest często demonizowana, ale trzeba pamiętać, że
toruńskie imperium medialne nie urosłoby w siłę, gdyby nie naiwność i
łatwowierność tych, którzy bezgranicznie ufają swemu pasterzowi, którzy
uszczuplili swoje skromne oszczędności, dając się nabrać na hasło ratowania
stoczni, i którzy wciąż zasilają radiomaryjne konto „mniej dzwoniąc, krócej
mówiąc”.
Los słuchaczy Radia Maryja pokazuje, jakie szkody wyrządza głęboka i żarliwa
wiara religijna – niszczy krytycyzm, racjonalizm i realizm, niezbędne do
trafnej orientacji w rzeczywistym świecie, budując jednocześnie świat iluzji,
w którym czyste źródła rozumu i rozsądku zamieniają się w błotniste mokradła
emocji, namiętności i resentymentów. Jak wiadomo, w mętnej wodzie łowi się
najtłustsze ryby, i tę regułę w pełni potwierdzają sukcesy rzutkiego
redemptorysty.
Radio Maryja rozpoczyna ofensywę w Internecie? Na szczęście Internet
pozostaje jeszcze strefą względnej wolności w naszej katolickiej ojczyźnie. I
jest to jedyne miejsce, gdzie możemy się bronić.
Reduta ateizmu, mocno ufortyfikowana