Dodaj do ulubionych

Polak w 2030 roku

15.02.07, 07:55
Hmm, może partia i rząd powinny coś zrobić, żeby zapobiec wyludnieniu waszego katolickiego kraju? Np. zakazać wyjazdów za granicę i wprowadzić obowiązek posiadania co najmniej 4 dzieci.
--
Kocham was,
Jezus
Obserwuj wątek
        • ready4freddy Re: Polak w 2030 roku 15.02.07, 09:36
          > Pierwsza generacja jedynaków ma rodziców urodzonych w latach 60-tych.
          jestes pewien? jestem z '77 i w moim roczniku jedynakow bylo calkiem sporo - a
          przeciez nasi rodzice to przelom lat 40 i 50.
          --
          lody ruszyly, panowie przysiegli! defilade poprowadze osobiscie!
        • znajomy_jennifer_lopez Ty nie licz tyle, tylko bierz to na wiarę ;-)) 15.02.07, 13:45
          w PL jest pewnie z 0,5% matematyków i 95% katolików.
          Dla kogo pisze "Metro" jak myślisz?

          Gość portalu: echtom napisał(a):

          > Trochę mi nie pasuje wiek staruszki do tego wyliczenia. Skoro urodziła się w
          > roku 1950, dziecko urodziła gdzieś między 1970 a 1990, a wtedy przeważał model
          > rodziny z 2 dzieci. Pierwsza generacja jedynaków ma rodziców urodzonych w
          > latach 60-tych.
      • mulla_komar Ludzie to nie krowy. 15.02.07, 09:32
        Jesli rzady zajmuja sie rozmnazaniem swoich obywateli to tym gorzej swiadczy o
        rzadach. To nie sprawa politykow kto z kim i ile chce miec dzieci.
        --
        "Nie ma takiego okrucieństwa ani takiej niesprawiedliwości, której nie mógłby
        się dopuścić skądinąd łagodny i liberalny rząd - jeśli zabraknie mu pieniędzy!"
          • mulla_komar Nie nie powinno. 15.02.07, 13:08
            Moja emerytura powinna byc moja sprawa. Politycy nie powinni sie w to mieszac.
            No chyba ze uwazasz ze to lezy w ich gestii, ale wtedy nie oburzaj sie ze ci
            podwyzsza wiek emerytalny, zwieksza skladki, zmniejsza swiadczenia, oddadza
            czesc na swiatynie opatrznosci a czesc na koleje i drogi itd. Only in socialism.
            --
            "Nie ma takiego okrucieństwa ani takiej niesprawiedliwości, której nie mógłby
            się dopuścić skądinąd łagodny i liberalny rząd - jeśli zabraknie mu pieniędzy!"
    • Gość: bezkasa W parku na ławce siedzi samotna staruszka czyli ja IP: *.b-m.pl 15.02.07, 08:51
      Nie mam dzieci ani wnuków. Urodziłam się w Polsce, pod koniec XX wieku, w
      kraju, który narzekał na mały przyrost naturalny, ale nie zrobił nic w sprawie
      dofinansowania in vitro. Nie miałam kilkudziesięciu tysięcy na zabiegi in
      vitro, straciłam szansę na pełnowartościowe życie z własnymi dziećmi i wnukami.
      Nie szkoda mi pustej Polski za kilkadziesiąt lat - "jak dbasz, tak masz".
      • mariola112 Re: W parku na ławce siedzi samotna staruszka czy 15.02.07, 10:12
        Podpisuję się pod Twoja historią bezkasa. Może nie tylko o samo in vitro chodzi
        ale o wszystkie metody wspomaganego rozrodu, o diagnostykę niepłodności itd.
        Wszystkie badania trzeba robić prywatnie i płacić wielką kasę! A ZUS płacę jak
        wszyscy! Dlaczego są pieniądze na leczenie alkoholików i narkomanów skoro oni
        niszcza życie swoje i swoich rodzin na własne życzenie? A ja tak bardzo pragnę
        mieć maleństwo ...
      • Gość: orient Re: W parku na ławce siedzi samotna staruszka czy IP: *.ichf.edu.pl 15.02.07, 16:36
        Nie miałam kilkudziesięciu tysięcy na zabiegi in
        > vitro, straciłam szansę na pełnowartościowe życie z własnymi dziećmi i wnukami.

        Nie łżyj. W jednej z najlepszych prywatnych klinik IVS kosztuje 5500 zł.
        www.novum.com.pl/index.php?p=u_cennik
        Jak cię na to nie stać to jak wychowasz dziecko?

        Urodziłam się w Polsce, pod koniec XX wieku,
        straciłam szansę na pełnowartościowe życie z własnymi dziećmi i wnukami.

        Może ci chodzi o wiek XIX, bo rodząc się w XX w miałabyś teraz 20-30 lat.

        > Nie szkoda mi pustej Polski za kilkadziesiąt lat - "jak dbasz, tak masz".

        Jak macie kłopoty z płodnością to znaczy, że natura wie co robi i macie dużą
        szansę kłopoty przekazać następnemu pokoleniu. A wina za pustą Polskę ponoszą
        burakowaci "byznesmeni" i inni "lyberałowie" którzy spowodowali, że ludzi po
        prostu nie stać na dzieci nie zaś brak refundacji IVS.
        • mulla_komar Ludziki mysla ze panstwo im da na starosc. 15.02.07, 09:36
          50 lat socjalizmu robi swoje. Po co tracic czas na dzieci, jesli nie ma z nich
          zadnego pozytku? Panstwo sie zaopiekuje na starosc. Da emeryture i opieke itd.
          Dawniej dziecko bylo niezbedne aby czlowiek mogl myslec o spokojnej starosci.
          Chcieliscie socjalizmu to macie efekty.
          --
          "Nie ma takiego okrucieństwa ani takiej niesprawiedliwości, której nie mógłby
          się dopuścić skądinąd łagodny i liberalny rząd - jeśli zabraknie mu pieniędzy!"
        • Gość: wojtek Re: Polak w 2030 roku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.07, 14:41
          Gość portalu: niro napisał(a):

          > Wspolczesne ludziki chca zyc wygodnie i dostatnio.Dziecko a tym bardziej
          > gromadka dzieci obnizaja standard.O dalszej przyszlosci swojej (opieka i
          > towarzystwo dzieci,wnukow) na starosc- nie mysli sie wcale. Kiedy sie pomysli -
          > jest juz za pozno.

          Nie tyle chcą żyć wygodnie i dostatnio, ale w ogóle chcą żyć, a nie wegetować. Oczywiście dla każdego szczęście wygląda inaczej, ale dla większości życie bez własnego mieszkania, zagranicznych wakacji, sportów, płyt, kina itd. to nie życie.
    • mgz czy ci "naukowcy" nie slyszeli, ze ... 15.02.07, 09:07
      ... pomiedzy rokiem 2010 a 2020 temperatura ma sie zaczac obnizac?
      A zatem rok 2030 moze byc juz calkiem zimny.

      "Naukowcom" sugeruje czytanie artykulow naukowych w pismach innych,
      niz GW, ZW czy Rz, to sie moze czegos ciekawego dowiedza.
    • ylemai nie ma w tym nic niepokojącego 15.02.07, 09:11
      będzie więcej miejsca. trzeba tylko zgromadzić duże zasoby broni neutronowej,
      żeby hordy z Azji Południowo-Wschodniej nie chciały się przeprowadzić.

      I naprawdę, po co utrzymywać bezproduktywnych emerytów? System emerytalny, tak
      jak miał początek, musi mieć swój koniec. Kto nie pracuje, ten nie je. W świecie
      przyszłości nie może być miejsca na gnijącą starość.

      --
      blog perfidny
    • Gość: koladam przykłady z życia IP: 83.238.130.* 15.02.07, 09:26
      Mój Wujek ma 3 synów urodzonych w początkach lat 80.
      Dwóch siedzi od kilku lat w Anglii - jeden nie wróci drugi z nich może wróci.

      Zostaje im 3 syn, któy na szczęście nigdzie się nie wybiera, tylko charuje jak
      wół od rana do wieczora. Wnuków sie oczywiście wujostwo jeszcze nie doczekali.
      Mój ojciec urodzony w czasie wojny ma 5 rodzeństwa (podobnie jak dziadkowie
      urodzeni przed i w trakcie I. wojny), wujkowie i Ciotki mają po 2, max. 3
      dzieci, wnuków dopiero parę sztuk.

      Problem jest poważny, nie widze żeby była na ten temat jakaś poważna dyskusja w
      kraju, zainteresowanie władz. Becikowe jest śmiechu warte- te pieniądze byłyby
      lepiej wykoszystane np na dofinansownie In Vitro o którym pisała jedna z
      przedmóczyń na tym forum - in vitrop jest wszędzie w Europie, np. wCzechach
      dofinansowane.

      A Francja i Szwecja mają dobre wyniki w rozrodzie bo popiera się tam kobiety
      równocześnie pracujące i wychowujące dzieci - czyli żłobki, przedszkola, długie
      urlopy wychowacze itd..
    • Gość: camel tak jest teraz w Niemczech IP: 81.19.200.* 15.02.07, 09:26
      w wielu malych miasteczkach zamyka sie szkoly bo nie ma dzieci. Wsie
      pustoszeja. Kilka lat temu sporo ludzi wyprowadzaalo sie z miest na wies, ale
      poniewaz wiekszosc ludzi ma samochody nie ma komunikacji miejskiej pomiedzy
      wiaoskami i miastami. Albo jest, tylko znkoma. Tymaczasem starsi ludzie, ktorzy
      nie moga juz jezdzic samochodem sa zdani na sasiadow. W wielu wioskach brakuj
      tez sklepow. Raz na tydzien lub na 2 dni dojezdza prywatny "bus" z
      zaopatrzeniem. Dlatego sporo ludzi zno wynosi sie z wiosek do miast.
      • Gość: willy no, moze w ex-DDR... IP: *.pools.arcor-ip.net 15.02.07, 09:56
        bo zachodnie landy dostaly potezny zastrzyk 3 mln mlodych ludzi ze wschodu +
        nastepne 3 mln przesiedlencow z CCCP. Na dokladke widac odwracanie trendu (tak
        jak to jest we Francji czy Szwecji) i coraz wiecej bialych (nie zadnych
        turasow) ma dzieci. Pensja za siedzenie na wychowawczym tez zrobila swoje.
        Wczoraj w radio mowili ze lepiej sie zameldowac wczesniej na porodowce i
        zarezerwowac sobie termin nawet jak sie ma rodzic za pare miesiecy.

        Dodajmy ze jak Niemcy otworza rynek pracy to wyciagna z Polski tez sporo
        mlodziezy tak jak teraz Anglia i Irlandia.
    • mulla_komar Naukowcy jak z koziej d...y trabka. 15.02.07, 09:28
      Wg. takich naukowcow z bardzo powaznych badan z lat 70-tych i 80-tych wynika ze
      nie mamy juz podstwaowych surowcow (ropy, wegla, gazu) woda i powietrze sie
      skonczyly a my wszyscy wymarlismy.

      Ile jeszcze takich debilnych prognoz, zanim sie wam to znudzi?

      --
      "Nie ma takiego okrucieństwa ani takiej niesprawiedliwości, której nie mógłby
      się dopuścić skądinąd łagodny i liberalny rząd - jeśli zabraknie mu pieniędzy!"
      • jusup Re: Naukowcy jak z koziej d...y trabka. 15.02.07, 13:19
        Może ktos tu już to wrzucił (nie chce mi się czytać wszystkich komentarzy), ale
        najwiekszą klasyką tego typu prognoz jest słynna prognoza z Francji połowy
        bodaj XVIII wieku - naukowcy wyliczyli wówczas, że w Paryżu w roku 1960 bedzie
        tyle dorożek, że nie wystarczy owsa dla koni w całej Europie - i że zbliżamy
        się do dramatu :)

        Owszem, zauważają naukowcy pewne tendencje, ale we wszystkich tego typu
        prognozaach prawdziwa jest ZAWSZE jedna reguła: "Może się spełnią, a może
        nie" :)
    • Gość: socjolog Polak w 2030 roku IP: 195.47.201.* 15.02.07, 09:33
      Powodów jest kilka: pogoń za karierą, kiepskie warunki socjalne i wzmożone
      wyjazdy za granice. Martwi mnie to, że młodzi ludzie (nierzadko z wyższym
      wykształceniem sfinansowanym przez państwo czyli nas podatników) wyjeżdżają za
      granicę i pracują na angielskich, belgijskich, francuskich i niemieckich
      emerytów. Przyszłość nie jest różowa, ale to tylko nasza wina. Polska
      przechodzi obecnie transformację i nic jej nie zatrzyma. To efekty kapitalizmu,
      których nie da się łatwo zniwelować. Ja osobiście nie zamierzam wyjeżdżać za
      granicę. Jeśli nawet to tylko na krótki okres. W naszym kraju może nie żyje się
      jak na zachodzie Europy, ale nie jest aż tak tragicznie. Czasem warto pomyśleć
      drogie panie i panowie, że kariera to nie wszystko. Cóż jednak zrobić jak
      Polakom odpowiada konsumpcyjny styl życia... Można się nabijać z wartości
      chrześcijańskich, ale one złe nie są.
      • mulla_komar E tam znowu kapitalizmu. 15.02.07, 09:50
        Panstwo zapewnia emeryture i opieke na starosc to po co tracic czas i pieniadze
        na jakies dzieci?
        --
        "Nie ma takiego okrucieństwa ani takiej niesprawiedliwości, której nie mógłby
        się dopuścić skądinąd łagodny i liberalny rząd - jeśli zabraknie mu pieniędzy!"
        • Gość: Miki Re: E tam znowu kapitalizmu. IP: *.Red-81-45-228.staticIP.rima-tde.net 15.02.07, 11:01
          Państwo niczego nie zapewnia. Emerytury są niskie, będą jeszcze niższe więc
          nikt sie na emeryturze nie obłowi (podobnie jak na dzieciach). Nie wiem z czego
          bierze sie przekonanie, ze dzieci będą utrzymywać swoich rodziców? Już dziś
          rodzice musza poważnie pomagać dorosłym dzieciom które nie mogą związać końca z
          końcem to z jakiego powodu mogłoby byc odwrotnie. Z próżnego i Salomon nie
          naleje wiec zabezpieczanie sie w "dzieciach" na starosc ma moze wymiar ochrony
          przed samotnoscią ale z ekonomicznego punktu widzenia jest to dosc wątpliwe.
          • mulla_komar Wszystko zapewnia 15.02.07, 13:10
            Nwet bezplatne studia i opieke medyczna. Poczytaj konstytucje.
            --
            "Nie ma takiego okrucieństwa ani takiej niesprawiedliwości, której nie mógłby
            się dopuścić skądinąd łagodny i liberalny rząd - jeśli zabraknie mu pieniędzy!"
          • frusto Re: E tam znowu kapitalizmu. 15.02.07, 15:33
            No wlasnie. Panstwo postawilo sobie zadania, na ktore sciaga ogromne podatki. Z
            tych zadan jednakze sie nie wywiazuje. Mimo tego setki Polakow dalej popiera
            rozne socjalistyczne idee. Jeszcze nigdzie na swiecie socjalizm nie zbudowal
            dobrobytu. Wielkim osiagnieciem jest juz to, ze gdzieniegdzie nie od razu
            zarznal dorobku poprzednich pokolen.
      • frusto Re: Polak w 2030 roku 15.02.07, 15:37
        To nie efekty kapitalizmu (bo tego w Polsce nie ma) tylko socjalizmu,
        interwencjonizmu panstwowego, coraz wiekszego ograniczania wolnego rynku i coraz
        wiekszej liczby urzednikow strzegacych coraz bardziej szczegolowych i
        kretynskich przepisow.

        Mamy socjalizm i ten socjalizm jest coraz wiekszy, a ludzie dalej glosuja na
        socjalistyczne partie (bezboznych socjalistow z SLD, patriotycznych socjalisow z
        PiS, poboznych socjalistow z LPR albo wiejskich socjalistow z PSL lub Samoobrony).

        Partia kapitalistyczna to taka, ktora faktycznie by przeprowadzila deregulacje
        gospodarki, popieralaby wolny rynek, ograniczala by liczbe koncesji, zezwolen itd.
    • Gość: przyszla staruszka Polak w 2030 roku IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.02.07, 09:40
      zakaz wyjazdow to bzdura - kazdy ma prawo sobie polepszyc byt. Trzeba tak
      zrobic, zeby młodzi chcieli -chcieć miec dzieci. Jest szansa, ze naplyna
      emigranci ze wschodu i zaadoptuja sobie staruszki na własność wzamian za
      obywatelstwo. Myslalam o zwiekszeniu swojej skladki emerytalnej-Zusowskiej - ale
      jak tak, to FIGA Z MAKIEM!!!
      • Gość: nieważne Re: Polak w 2030 roku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.07, 09:48
        tak ociepli się. Będziemy mieć taki klimat jak na wyspach brytyjskich. Czyli dżysto mokro nie przyjemnie. Nie ma cudów. Chcesz mieć temperaturę w zimie powyżej 0 wiąże się to wtedy z większą akywnością atlantyku. Czyli więcej niżów więcej opadów. A przy takiej temperaturze to nie będzie 13 (to raczej gdy będzie słońce ) a 6, 7 stopni. Czyli nic przyjemnego. Już wolę pogodę suchą, słoneczną no ale z mrozikiem. Acha no i lata będą w związku z tym chłodniejsze.
        • Gość: pasqda1 Re: Polak w 2030 roku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.07, 09:58
          Eee... To wszystko takie teoretyzowanie. Czytałam wczoraj przypadkowo artykuł z
          brytyjskiego Newsweeka z 1983 r., gdzie przepowiadano, że w 2000 r. jedna
          trzecia ludności świata będzie mieszkać w miastach-olbrzymach (takich 30-
          milionowych) z małymi "wysepkami bogactwa i władzy") i ogromnymi slumsami z
          epidemiami cholery, trzydziestoprocentowym bezrobociem i ściekami na ulicach.
          Chyba niezupełnie się sprawdziło (a przewidywali na 17 lat w przyszłość -
          dzisiejszy artykuł sięga 23 lata w przód). Bo teraz proszę - trend się ma
          odwrócić - ludzie zamiast imigrować do miast, emigrują na wieś. Toż to własnie
          to, o co walczono wtedy. Czyli - wszystko w naturze reguluje się samo...
      • Gość: tak sobie Re: Polak w 2030 roku IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.02.07, 10:12
        Planowałam dwójkę dzieci o różnicy wieku 2-3 lata. Tymczasem straciłam pracę jak
        się okazało, że jestem w ciąży. Sprawę w sądzie o przywrócenie wygrałam po
        prawie 3 latach, a wynagrodzenie za okres ciąży po ponad 3. Cóż z tego jak do
        pracy i tak nie mam powrotu (nie da się opisać jakie szykany mnie spotykały ze
        strony pracodawcy przez cały okres trwania procesu sądowego). Tymczasem ze
        względu na zwrot zaległego wynagrodzenia za okres ciąży straciłam zasiłek
        wychowawczy. Chcielibyśmy mieć bardzo drugie dziecko, ale jak? Mąż zarabia
        1000zł na rękę. To i tak nieźle, mogłaby być najniższa krajowa - choć oficjalnie
        na papierku jest. Mieszkanie na kredyt, tu też mamy więcej szczęścia niż
        większość młodych, bo je mamy - dzięki kredytowi zaciągniętemu wspólnie przez
        męża, jego i moich rodziców. Ale żeby nie było, mieszkanie to jeden pokój z
        maleńką kuchenką. Oboje z mężem mamy wyższe wykształcenie. Ale szukając pracy
        albo dostajemy ofertę najniższej krajowej lub niewiele wyższej i oszukane oferty
        półetatówki, albo mamy nie wystarczające doświadczenie albo za wysokie
        kwalifikacje. Mieszkamy w 250tyś mieście. No i jak decydować się na drugie
        dziecko? Rodzice też mają niepewną pracę, na razie pomagają a niedługo mogą sami
        potrzebować pomocy bo ich zakładom grozi likwidacja? Uważam, że egoizm to jest
        decydować się na drugie dziecko w takich warunkach.
        • Gość: rudi Re: Polak w 2030 roku IP: 212.126.26.* 15.02.07, 10:34
          jejku, straszne... i to chyba wszystko na temat przyczyn niskiego wzrostu
          naturalnego.
          A prpos artykułu, bardzo proszę panów z GUS-u o nieporównywanie tej zapaści
          cywilizacyjnej, czyli naszej ukochanej ojczyzny do Szwecji i Francji, bo to
          jest tak poirównywanie Burkina Faso do Szwajcarii!



          rudi.blox.pl
      • Gość: takie wewn. fuj ! Re: Polak w 2030 roku IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.02.07, 10:19
        a my ciągle o wskaźniku, cóż z tego, że będzie więcej urodzin dzieci, jeśli będą
        rodzić się w biednych lub zapijaczonych rodzinach. To będą dzieci bez
        przyszłości, nie będą miały szansy zarobić na swoich rodziców albo takich
        ambicji. Dziecko nie może być przypadkiem, musi być zaplanowane świadomie,
        odpowiedzialnie, mieć szansę na godne życie, na samodzielność w przyszłości.
        Nikt rozsądny nie zdecyduje się na dziecko za jednorazowe 2000zł. Bo co będzie
        potem? Nikt nie będzie siedział w domu i bawił 6 dzieci za 1000zł. Ale jeśli
        będzie pewna praca, pensja, która starczy na czynsz, wyżywienie dojazdy do pracy
        i ekstra wydatki w postaci zimowych butów lub lekarstw i mieszkanie to nie ma
        przeciwskazań. Wszystko rozbija się o tą cholerną pracę!
    • Gość: "Partia i rząd":-) Re: Polak w 2030 roku IP: *.ib.pwr.wroc.pl 15.02.07, 09:50
      > Hmm, może partia i rząd powinny coś zrobić, żeby zapobiec wyludnieniu waszego
      > katolickiego kraju. Np. zakazać wyjazdów za granicę i wprowadzić obowiązek
      > posiadania co najmniej 4 dzieci

      "Partia i rząd" - dobre, he he. Aż mi się przypomniały stare czasy.
      A co do treści: Autorze postu, żadne ankazy-zakazy nie zmuszą ludzi do
      posiadania dzieci. Jeśliby je wprowadzić, to będzie oznaczać, że rzeczywiście
      wraca stare. PRL albo dzsisiejsze Chiny (z tą różnicą, że tam karzą za
      posiadanie zbyt wielu dzieci).
      • Gość: gliiii A gdyby tak... IP: 83.238.160.* 15.02.07, 10:17
        wspaniały rząd:
        - zamiast śmiechu wartego becikowego stworzył warunki dla przyszłych rodziców -
        i tutaj minimum propozycji:
        1.) urlop macierzyński - do 2 lat
        2.) pracodawca nie może zwolnić kobiety do skończenia przez jej dziecko min. 7
        lat
        3.) odliczenia na dziecko za:
        szkołę / dodatkowe kursy (im lepsze wykształcenie tym większy dochód, im
        większy dochód tym większa kasa dla pasożytów)
        leczenie/lekarstwa
        ubrania (dlaczego wszyscy producenci wyznają zasadę "rodzic nie kupi sobie ale
        kupi dziecku)
        Obliczyli, że wydatki rodziców na dziecko, do momentu pelnoletności to ok.
        500.000 zł (czyli koszt 1 domu!!!) kolejne dziecko - kolejny dom - a
        taki "SYNGEL" to:
        - wydaje na siebie
        - na ogół emerytura dopada go na dobrym stanowisku kierowniczym z dobrą kasą,
        bo zamiast poświęcać czas dziecku robił karierę
        - jego emerytura jast 2 lub 3 razy większa od emerytury takiego przeciętnego
        rodzica i dzieci tego przeciętnego rodzica zamiast robić na emeryturę rodzica
        zasuwa na dużo wyższą emeryturę "SYNGLA", dlatego propnuję, aby SYNGLE (lub
        bezdzietni) byli zobligowani do posiadania 3 funduszu, z którego środki szły by
        na emeryturę SYNGLA
        Ten plan minimum jest do spełnienia zakładając, że:
        - pan jaśnie nam panujący prezydent:
        1.) zrezygnuje z podgrzewanych chodników pod pałacem
        2.) zrezygnuje z miliona komisji do spraw afer a zaczenie tych skończonych
        drani poprostu wsadzać za kratki,
        3.) oszczędzi nam podatnikom kolejnych wyborów
        4.) poda się do dymisji/zrezygnuje z urzędu i zabierze ze sobą swojego
        braciszka - niech wyjadą z kraju i zaczną błyskotliwą karierę w Burkina Faso
        pozdrawiam,
        Kasia
        • Gość: kabak Re: A gdyby tak... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.07, 10:34
          Z całą niechęcią do p. prezydenta, jego podgrzewany chodnik według Twoich
          wyliczeń starczy na utrzymanie 1-2 dzieci.
          A jeśli kobiety nie będzie można zwolnić, to po prostu nikt jej nie
          zatrudni. A może Ty zatrudnisz za swoje pieniądze pracownicę, której
          nie będziesz mogła zwolnić, nawet jak sama zaczniesz bankrutować?
          I będziesz jej dokładać ze swojego osobistego majątku?
          Jeśli tak, to proszę bardzo - nie musisz czekać na ustawę.

          A co do ulg na ubranka dla dzieci, to w końcu wszyscy zapłacą więcej,
          żeby zatrudnić armię urzędników do kontroli faktur za sweterki.
          Ulgi na dzieci powinny być, ale w postaci zależności progów podatkowych
          od liczby dzieci - chyba że będzie podatek liniowy, co daj nam P. Boże, Amen.
          • Gość: gliiii Re: A gdyby tak... IP: 83.238.160.* 15.02.07, 10:55
            - wolne żarty - nie chodzi o utrzymanie pracownicy pomimo wszystko, tzn. firma
            bankrutuje a kobiecie nadal trzeba płacić, w takich sytuacjach powinien pomagać
            specjalny fundusz socjalny, państwo mogłoby coś takiego stworzyć
            - kobiety zwalniane są głównie z powodu urodzenia dziecka, bo lepiej jest
            zatrudnić panienkę SYNGLA, która jest dyspozycyjna 24h/dobę.
            - "urzędników do kontroli faktur za sweterki" - nie sądzę, że byłyby to
            olbrzymie koszty mając na uwadze, że kontrola odbywałaby się tylko w
            terminach "PIT-owych"
            • Gość: brb Re: A gdyby tak... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.02.07, 11:54
              > - wolne żarty - nie chodzi o utrzymanie pracownicy pomimo wszystko, tzn. firma
              > bankrutuje a kobiecie nadal trzeba płacić, w takich sytuacjach powinien pomagać
              > specjalny fundusz socjalny, państwo mogłoby coś takiego stworzyć

              jasne, "panstwo" stworzy kolejny fundusz... nie zadne panstwo tylko MY naszymi
              pieniedzmi...
        • Gość: Nie wypełniono pol Re: A gdyby tak... IP: *.toya.net.pl 15.02.07, 10:51
          1.) urlop macierzyński - do 2 lat
          > 2.) pracodawca nie może zwolnić kobiety do skończenia przez jej dziecko min. 7
          > lat
          hłe hłe hłe
          gwarantuję Ci że od dnia gdy wejdą w życie Twoje przepisy żadna
          młoda/potencjalna matka nie znajdzie zatrudnienia

          3.) odliczenia na dziecko
          tu się zgadzam choć w zamian z natury mętnego systemu odliczeń lepsze byłoby
          (IMHO) dzielenie dochodów na wszystkich członków rodziny
        • Gość: Remz to będzie tak: IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 15.02.07, 12:42
          >- zamiast śmiechu wartego becikowego
          >stworzył warunki dla przyszłych rodziców -
          >i tutaj minimum propozycji:
          >1.) urlop macierzyński - do 2 lat

          To już nikt nie zatrudni kobiety w zawodach wymagających stażu i wprowadzenia
          bo tak dziewczyna np 6 miesięcy będzie pracować, a kiedy sie już wszystkiego
          nauczy to sobie pójdzie rodzić, potem 2 lata pauzy, drugie dziecko kolejna 2
          lata... I po co ją było szkolić? Ta propozycja to samobójstwo dal kobiet,
          zwłaszcza że jeszcze społeczeństwo już dziś przywalone kosztami opieki
          społecznej musi mamusie utrzymywać


          >2.) pracodawca nie może zwolnić kobiety
          >do skończenia przez jej dziecko min. 7
          >lat

          To tak samo jak wyżej - nikt nie zatrudni kobiety chyba że ta bedzie w okresie
          menopałzy. Żaden pracodawca nei jest samobójcą

          >3.) odliczenia na dziecko za:
          >szkołę / dodatkowe kursy
          >(im lepsze wykształcenie tym większy dochód, im
          >większy dochód tym większa kasa dla pasożytów)
          >leczenie/lekarstwa
          >ubrania (dlaczego wszyscy producenci wyznają zasadę
          >"rodzic nie kupi sobie ale
          >kupi dziecku)

          I po cholerę? Te miliony urzedników do sprawdzania pitów, sterty rachunków, te
          panie w sklepach które zamiast sprzedawać wypisują faktury - to jest
          ChoooooooooReeeeeee. Koszty trzeba ciąć a nie tworzyć przekombinowane prawo jak
          w Polsce, chcesz się potem zastanawić czy przypadkiem się nie walnełaś w Pit?
          Nie lepiej jest ogólnie obniżyć podatki (np Vat na wszystko 14%[tyle jest chyba
          minimum w Uni])a na na kazde dziecko w rodzinie ustawić dość wysoki próg kwoty
          wolnej od podatku?

          >- jego emerytura jast 2 lub 3 razy
          > większa od emerytury takiego przeciętnego
          >rodzica i dzieci tego przeciętnego rodzica
          >zamiast robić na emeryturę rodzica
          >zasuwa na dużo wyższą emeryturę
          >"SYNGLA", dlatego propnuję, aby SYNGLE (lub
          >bezdzietni) byli zobligowani do
          >posiadania 3 funduszu, z którego środki szły by
          >na emeryturę SYNGLA

          Dziś posiadanie dzieci jest nieopłacalne. To takie hobby i poświęcenie dla
          ojczyzny którego nikt nie docenia. Na problem coraz mniejszej dzietności dzieci
          jest prosty, wytmyślony system:
          - dziecko płaci swoje składki emerytalne z których ok 1/5 jest wypłacana
          rodzicom jako dodatek do emerytury, bez żadnego opodatkowania. Rodzic traci
          prawo do tego dodku kiedy: porzyci rodzinę lub nie płaci alimemntów, na wniosek
          dziecka które musi w sądzie udowodnić że dany rodzić zrobił cos co powoduje że
          mu się nie nalezy. Kiedyś chcieli to wprowadzić Szwedzi ale to było w latach
          70/80 i podniósł się krzyk singli.
          Gdyby coś takiego wprowadzić każdy rodzić jest finansowo zainteresowany jak
          największą liczbą dzieci, jak najlepiej wykształconych czyli takich którzy mają
          szanse na duze dochody. Proste? Tylko trzeba mieć jaja żeby to wprowadzić.
          Najciekawsze że takie zmiany systemu emeytalnego nie rozbijają finasowo
          systemu, tylko powodują inny przepływ pieniędzy w tej samej lub podobnej masie.
          Bo dziś zarabiający też lwią częścią swoich składek finansują emerytury tylko
          czemu mają finansować w tym samym stopniu emerytury obcych ludzi zamiast swoich
          rodziców?

          Dla poprawienia dzietności potrzeba nie zwolnień, wyjątków, szczególnych praw
          tylko systemu:

          - niskich i stabilnych podatków ( w Polsce co roku coś się zmienia i jak tu
          zaplanowac przyszłosć), żeby ludzie wiedzieli że za 10,15 lat będą płacić
          podobne podatki i ze prawo się nie zmieni znacząco bo jak planowąc posiadanie
          dziecka gdy nic nie jest pewne

          - stabilnego prawa i znów niskich podatków bo to jest najlepsy gwarant
          zatrudnienia. Jak w Stanach - prawie cała produkcja z tego kraju już wyszła a
          bezrobocie wciąż jest tam minimalne. Także niskie koszty paliwa czyli niższe
          podatki powodują że u nich nie ma problemu braku komunikacji publicznej
          pomiędzy wioskami

          - państwo moze dotować żłobki i przedszkola tak by zostawienie dziecka kiedy
          rodzice pracują nie było problemem. W kazdym razie gdybym dziś miał wybierać co
          powinno być płatne a co bezpłatne to płatne powinne być wszyskie studia a
          żłobki i przedszkola bezpłatne. Bo studia jak sobie opłacisz to wiesz że
          pracujesz na własną przyszłośc i będziesz szanowac a bezpłatne czy prawie
          bezpłate żłobbki/ przedszkola to inwestycja państwa w obywateli i jeszcze
          uzyskanie dochodu/ składek emerytalnych od pracujących w tym czasie rodziców.
          per saldo to może być nawet opłacalne. Państwo może też oficjalnie nie
          opodatkowywać pracy np niani która dorabia sobie do emerytury. Dziś to jest
          szara strefa

          Państwo powinno wspierać tworzenie sielnych więzi rodzinnych. Dziś np mamy
          takie paradoksy:

          - skadka emeytalna nie jest przypisana do rodziny i nie wchodzi w skład majątku
          wspólnego małzonków. Wyobraźmy sobie dobrze zarabiającego męża który płaci
          składki i kobietę w domu. Gdy on umiera, mimo że w zasadzie należała by mu się
          wysoka emeytura, żona może tylko starać się o rentę, która wynosi zazwyczaj
          mniej mniż 1/2 tej naleznej emerytury. I ja tu decydowac się na wychowywanie
          dzieci? przy dzisiejszym systemie zostanie w domu z dziećmi jest podobnei
          ryzykowne finansowo jak hazard

          - gdy buduje się dom tzw wielopokoleniowy to tylko jedno pokolenie moze sobie
          odliczyć jakąś ulgę od podatku. Także jak odlicza się Vat na materiały
          budowlane to dla domu trójpokoleniowego nie można odliczyć sobie za 2 domy
          (mimo ze są to daw odrębne mieszkania) tylko za 1. A przecież takie domy wiele
          spraw załatwiają: dziadkowie póki mogą zajmują się chętnie wnukami, a potem
          przynajmniej do czasu gdy dziadkowe są dość sprawi nie trzeba domów opieki
          których utrzymanie jest dla gmin kosztowne.

          W Polsce mozna dużo zrobić dla zwiększenia dzietności. Problemem jest nasza
          gó..ana klasa polityczna, którą stanowi przedziwna mieszanka ludzi pazernych,
          małostkowych, pozbawianych wizji i charakteru. Pytanie czy to się kiedykolwiek
          zmieni
          • Gość: vladymir Re: to będzie tak: IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.02.07, 14:45
            > płatne powinne być wszyskie studia

            a pomyślałeś czasem o ludziach z rodzin które ledwo wiążą koniec z końcem i nie
            stać ich na wysłanie dzieci na studia?

            Pomysł z odpłatnością edukacji w tym kraju wydaje mi się średniowieczny.
            Miesięczny koszt studiów zaocznych to niejednokrotnie ponad połowa średniej
            krajowej, a w wypadku kierunków typu medycyna (na AM w Łodzi 14000/rok) nawet
            więcej, wyobraź sobie, że studia dzienne kosztują też mniej więcej tyle - więc
            kto na nie idzie?? Nie najzdolniejsi, tylko najbogatsi, często niekoniecznie
            zbyt zdolni, ale potrafiący jakimś cudem obecnie dostać się na studia. Mam
            przykład z własnego doświadczenia - w mojej grupie (studiuję ekonomię)
            najbardziej starają się ci, których nie stać na zaoczne, natomiast nowobogaccy
            leją równo na wszystko, bo jak nie UŁ, to WSHE, albo inny wynalazek. Stypendium
            naukowe w wypadku studiów wieczorowych to nierzadko zaledwie równowartość opłaty
            za studia, a do tego doliczyć trzeba koszty dojazdu, owszem można pójśc do
            pracy, ale wtedy cięzko znaleźć czas na naukę, kiedcymusisz zasuwać na kasie w
            markecie, albo w jakiejś fabryce gdzie i tak pracodawca krzywo będzie patrzył,
            że nie przyjdziesz na obowiązkowe(choć płatne) nadgodziny
            • Gość: Remz Re: to będzie tak: IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 15.02.07, 15:11
              Wiesz najlepiej by było żyć w takim bogatym społeczeństwie że bezpłatne będą i
              studia i przedszkola. Ale napisałem: gdybym miał wybrać.

              Na całym świecie, takze w Polsce są kredyty studenckie. W stanach 1 rok studiów
              często kosztuje tyle co średnia krajowa/ rok czyli jakies 35k$ i jakoś uczelnie
              sa pełne. Dziś w Polsce mamy inną sytuację: na darmowych studiach studiują
              dzieci bogatych mieszczuchów z metropoli które nie ponoszą kosztów
              studiów/mieszkania / dojazdów i którzy mieli szczęscie urodzić się w bogatej
              rodzinie która zapewniła im dostęp do dobrej szkoły/ korepetycji/
              inteligenckiego środowiska. Ci z małych miast i wsi nawet zdolni są na starcie
              przegrani a kasa z podatków idzie na tych których i tak stac na studia płatne.

              A pomyśl o ile były by tańsze studia gdyby wszyscy płacili przy utrzymaniu
              dzisiejszej kwoty subwencji oświatowej?

              Idziesz na studia - dostajesz kredyt. Państwo opłaca Ci ubezpieczenie. Np jak
              umrzesz to spłaca ten kredyt. A sam kredyt może nie być takim ciężarem gdy np
              odsetki weźmie na siebie gmina. Np gminy tworzyły by programy i konkurowały ze
              sobą: jedne by płaciły różen częsci odsetek o ile bedziesz płacił podatki
              osobiste w danej gminie. Wyjeżdzasz - przestajemy spłacać.... Oczywiście przy
              dzisiejszej różnicy zarobków wyjazdy dalej będą bardziej opłacalne ale
              przynajmniej kosztami wykształcenia wyszego nie obciążymy społeczeństwa, a
              zarobki powoli będą się zrównywać i kedyś wyjazdy nie będą już opłacalne.

              Rozwiązał by się problem dzisiejszy kiedy w sumie średniozamożne społeczeństwo
              płaci za nauke młodych ludzi a ci nie mają zadnych powodów by tu zostać tylko
              jadą za wiekszymi pieniedzmi. W ten oto skomplikowany sposób bedni mieszkańcy
              prowincji w Polsce B płacą za dostarczenie wykształconych pracowników zamożnym
              Londyńczykom

              Problem urodzeniem dziecka to problm własnie żlobka/przedszkola/ cioci czy
              babci która pomoże wychować dziecko a nie studiów
          • lukaszjurek Re: to będzie tak: 15.02.07, 16:59
            Remz: Gratuluję światopoglądu i ideologii. W 100% sie zgadzam.
            Tylko jedno "ale". Wielu wybitnych uczonych tego świata stwierdziło, że proces
            depopulacji jest nieunikniony w krajach tzw. postmodernistycznych. Patrz np.
            Dirc van de Kaa, który uważa, że konsekwencją rozwoju gospodarczego jest
            zjawisko tzw. drugiego prześcia demograficznego, w którym płodność kobiet
            drastycznie spada nie gwarantując prostej zastępowalności pokoleń, a długość
            życia się wydłuża, przez co dochodzi do starzenia i wymierania populacji
            (obliczono że przy wsp. płodności na poziomie 1,2- taki jest obecnie w Polsce-
            Europejczyce wyginą w 2240 roku; na temat sensu tej prognozy nie bede
            dyskutował, może sie okazać równie trafna jak przytoczona prognoza paryska- a
            propos nie dotyczyła ona liczby furmanek, ale końskiego łajna, w
            którym "utopić" miał się paryż przy rosnącej liczbie furmanek). Pytanie
            dlaczego w krajach ponowoczesnych spada płodność kobiet. Myślę że ciekawie na
            ten temat odpowiedział Buchanan w "Śmierci zachodu"- jest to efekt przede
            wszystkim wynalezienia w latach 60tych pigułki antykoncepcyjnej i liberalizacji
            prawa aborcyjnego, na dodatek działalność ruchów feministycznych i ideologii
            DINK (double income, no kids) itp.
            Twierdzi się, że proces drugiego przejścia jest nieodwracalny, a polityka
            rodzinna i kombinowanie z instrumentami polityki ludnościowej doprowadza do
            patologizacji życia społecznego (oddziaływują jedynie na niesprawne
            ekonomicznie warstyw społeczne). Nie zostało to jednak naukowo udoodnione i
            moim osobistym zdaniem rozsądna polityka rodzinna może nie zatrzyma negatywnych
            trendów, ale może je zancznie ograniczyć.
            • Gość: Klara Re: to będzie tak: IP: *.nyc.res.rr.com 15.02.07, 22:50
              Wynaleznienie pigulki bylo jak najbardziej pozytywne, bo zmniejszylo liczbe
              niechcianych dzieci. Spowodowalo, ze mozna stawiac na jakosc, a nie na ilosc.
              Ludzie, ktorzy byli chcianymi dziecmi sa zdrowi emocjonalnie, pewni siebie,
              lepiej wyksztalceni, odnoszacy sukces, a wiec placa wyzsze podatki. Najczesciej
              tez sami maja chciane dzieci i przenosza pozytywne wzorce na kolejne pokolenie.
        • Gość: Aga Re: A gdyby tak... IP: *.nyc.res.rr.com 15.02.07, 22:39
          Moja droga, ja jadlam kartofle z tluszczem, nosilam uzywana odziez i wyszlam na
          ludzi. Pierwsza w zyciu nowa rzecz kupilam sobie, gdy zaczelam pracowac. Nie
          musisz rozpuszczac dzieciaka, zeby byl wartosciowym czlowiekiem. A tym bardziej
          nie wymagaj tego od podatnikow.
    • Gość: Adam Polak w 2030 roku IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.02.07, 10:05
      Wszystkiemu winni rządzący gdyz dbają o swoje tyłki i swoich kolesi a młodzi
      wykształceni nie mają pracy ponieważ stołki zajmuja starzy kolesie rządzących
      poprzyklejani do stołków.
      Tak trzymać to wogóle nie będzie dzieci . Do kitu z takim życiem żal tych
      młodych ludzi wystrychnęli ich więc niech cierpią .
    • Gość: B. Polak w 2030 roku IP: 217.153.133.* 15.02.07, 10:05
      A wg mnie w r. 2030 Polska będzie krajem wielonarodowościowym i przybysze z
      biedniejszych krajów będą opiekować się starcami i pacić na nasze emerytury,
      tak jak teraz w bardziej rozwiniętych krajach UE. Nie ma co panikować.
    • Gość: dyzia Polak w 2030 roku IP: *.proxy.aol.com 15.02.07, 11:10
      Pesymizm i narzekanie w niczym narowowi polskiemu nie pomoze!

      Pozytywne podejscie do zycia, wzajemny szacunek Polakow do siebie i tolerancja
      dla innych,pozbycie sie zawisci i zazdrosci, cierpliwosc w osiaganiu dobr
      materialnych(co wasze dzieci beda robic jesli Wy wszystko za nie zrobicie?),
      spedzenie czasu z rodzina, cieszenie sie zyciem codziennym nawet drobnymi
      sprawami,znalezienie nowych zainteresowan,przestanmy wreszcie mowic o
      pieniadzach i pracy, sa tez inne tematy do rozmow, wiecej wyrozumialosci i
      delikatnosci w sposobie porozumiwania sie z innymi.

      To wszystko sprawi ze nie bedziemy narodem niedostepnym i zachecimy inne nacje
      do pracy w naszym kraju ( podobnie jak my teraz pracujemy w UK, Niemcy,
      Szwecja, etc.

      Zastanowcie sie nad tym.........



    • Gość: jacus Polak w 2030 roku IP: *.gl.digi.pl 15.02.07, 11:11
      No i dobrze, bo jak tu żyć w tym chorym kraju? Nasi dzielni rządzący robią
      wszystko żeby nam umilić tu pobyt, począwszy od tego że policja bierze ci kompa
      podczas pisania pracy mgr bo nie stać cie na windowsa+office, poprzez całkowity
      brak dofinansowań do obiadów, akademików, coraz droższe życie, mniejsze
      stypendia i dla garstki wybitnych, brak opieki medycznej, dużo chuligaństwa i
      brak perspektyw. Jedynie mamy plusy że nie mamy systemu totalitarnego i jak
      narazie istnieje jeszcze troche "wolności osobistej" i "wolności słowa" w innych
      krajach jest gorzej.... ale w większości jest dużo lepiej
    • miss_a kilka recept tak prostych ze az nie dziwne 15.02.07, 11:16
      ze nie wpadl na nie nasz rzad, ktory prostymi rozwiazaniami sie nie para, bo ma
      rozne duzo bardziej wyrafinowane pomysly typu negowanie teorii ewolucji.

      1) w naszym kraju ceny WSZYSTKIEGO POZA ZYWNOSCIA (a i ona drozeje) sa
      europejskie, a pensje w wielu zawodach co najmniej cztery razy nizsze od
      europejskich. prawne zmuszenie pracodawcow, aby wreszcie zaczeli ludziom
      godziwie placic za prace, z ktorej oni sami czerpia niewyobrazalne zyski, oraz
      podniesienie stawki minimalnej, byloby niezlym poczatkiem.

      2) konsekwentne i surowe karanie roznych pomyslow pracodawcow typu zmuszanie do
      bezplatnych nadgodzin. w Europie to skandal, u nas - norma.

      wystarczy spelnienie tych dwoch prostych warunkow, i juz mysle ze emigracja
      mlodych sie zmniejszy. mlodzi ludzie nie dlatego do cholery uciekaja z tego
      kraju ze egzotycznych przygod szukaja, tylko po prostu wiedza, ze nie maja tu
      szansy na godna prace i place.

      a co do przyrostu naturalnego, to problem calkiem niezle moglaby ograniczyc

      3) ochrona praw mlodych matek, np znowuz, surowe i konsekwentne karanie
      pracodawcow ktorzy dyskryminuja pracownikow przy rekrutacji ze wzgledu na plec,
      i zwalniaja mlode matki. stwierdzenia takie jak "mlode kobiety ktore chca robic
      kariere sa egoistkami" sa po prostu SMIESZNE. to nie 19ty wiek, drodzy panstwo,
      i malo ktora rodzina jest sie w stanie utrzymac z jednej pensji. a poza tym w
      dobie latwych rozwodow, gdy rozpada sie 30% malzenstw, plan na zycie w postaci
      pozostawania na utrzymaniu meza moze sie okazac dla takiej mlodej matki Polki
      potwornie niebezpieczny.
      • frusto Re: kilka recept tak prostych ze az nie dziwne 15.02.07, 15:29
        Droga pani...

        >1. prawne zmuszenie pracodawcow, aby wreszcie zaczeli ludziom
        > godziwie placic za prace, z ktorej oni sami czerpia niewyobrazalne zyski, oraz
        > podniesienie stawki minimalnej, byloby niezlym poczatkiem.

        "Stawka minimalna" to najgorsze swinstwo, jakie socjalisci robia ludzi. Oznacza
        to, ze student nie moze znalezc nigdzie legalnie pracy, bo nikt mu nie stawki
        minimalnej.
        Zmuszenie pracodawcow do placenia za prace zaowocuje tylko jednym: masowa
        ucieczka pracodawcow za granice lub rozwiazywaniem firm. Niewyobrazalne zyski to
        nie wiem skad sie biora: ci, ktorych znam, ledwo wiaza koniec z koncem.

        > ochrona praw mlodych matek, np znowuz, surowe i konsekwentne karanie
        > pracodawcow ktorzy dyskryminuja pracownikow przy rekrutacji ze wzgledu na plec,
        > i zwalniaja mlode matki.

        To znowu czyste socjalistyczne myslenie. Chroniac prawa mlodych matek
        autmatycznie powodujesz, ze sa mniej warte dla pracodawcy. Im bardziej mloda
        matka bedzie chroniona, im dluzsze bedzie miala gwarantowane urlopy itd tym
        mniej chetnie beda zatrudniali je pracodawcy.

        Jednym slowem - prezentujesz typowe socjalistyczne myslenie, ktore w skrocie da
        sie okreslic mianem zaklinania deszczu. Jezeli nie lubisz podlych pracodawcow,
        sama sprobuj zalozyc firme. Jak dasz juz sobie spokoj po kilku latach uzerania
        sie z roznymi przyklejonymi do stolkow biurokratow to inaczej spojrzysz na cala
        sprawe. To wlasnie to socjalistyczne myslenie (jest u nas wiecej daleko nakazow,
        zakazow, regulacji i urzednikow niz w 89r!) jest powodem, dla ktorego MILIONY
        Polakow uciekaja z naszego kraju tam, gdzie tych zakazow jest mniej.
        • miss_a Re: kilka recept tak prostych ze az nie dziwne 15.02.07, 19:12
          pozwole sie nie zgodzic. a z socjalizmem, tyle tylko ze NIE w wydaniu
          wschodnio-, a zachodnioeuropejskim (np Szwecja) jak najbardziej sympatyzuje :)
          popatrzmy wlasnie na taka Szwecje: prawa pracownika sa bardzo dobrze chronione,
          pensje sa bardzo przyzwoite, o dyskryminacji mlodych matek nikt nawet marzyc nie
          smie. i co? swietny rozwoj gospodarczy, wysoki standard zycia, nikt za granice
          nie ucieka. czy naprawde uwaza Pan, ze takie wymagania jak 1) godziwa pensja, 2)
          godziwe warunki pracy i 3) brak dyskryminacji ze wzgledu na plec/potomstwo sa
          naprawde wygorowane? mi sie zdaje, ze to powinna byc NORMA. na Zachodzie tak
          jest, i jakos krachu gospodarczego nie zaobserwowalam.

          pozdrawiam :)
          • frusto Re: kilka recept tak prostych ze az nie dziwne 16.02.07, 10:48
            Pani miss, prosze zauwazyc, ze Szwecja NAJPIERW zbudowala dobrobyt a POTEM
            wprowadzila socjalizm. O tym wlasnie pisalem: wielki sukces, bo udalo im sie nie
            przezrec zdobyczy poprzednich pokolen. A dynamike PKB maja na poziomie 1.7%.

            1) i 2) Nie ma czegos takiego jak godziwa i godziwe warunki pracy. Pracodawca
            daje tyle, by samemu zarobic. Nikt nie zaklada firmy po to, by prowadzic
            dzialalnosc charytatywna. Nie nalezy tez traktowac pracodawcy jako wredna malpe,
            ktorej jedynym celem na swiecie powinno byc zapewnienie pracownikom godziwej
            placy. Jezeli pracownik jest duzo wart i przynosi zyski, to przyklady wrednych
            kapitalistow pokazuja, ze bez bicia potrafia zapewnic warunki socjalne o jakich
            my nawet nie mozemy marzyc

            3) Brak dyskryminacji -> co to znaczy? To znaczy, ze chce pani ograniczac
            wolnosc innych ludzi. Jezeli ja mam moja wlasna firme (nie mam, teoretyzuje) za
            ktora ryzykuje moimi wlasnymi pieniedzmi, to wtedy ja sam chce sobie dobierac
            pracownikow. Nie rozumiem dlaczego ktokolwiek mialby mi nakazywac, bym na
            przyklad zatrudnial 25% lysych, jezeli na przyklad z powodu glupiego przesadu
            lysych nie lubie. Wolnosc polega takze na tym, ze ma sie prawo do popelniania
            glupich pomylek.

            Poza tym, przeciez widac, ze w Polsce socjalizm spowodowal masowa ucieczke
            tysiecy ludzi. Nie wiem ilu pani ma znajomych, ktorzy mieli/maja wlasne firmy,
            ja kilku mialem i wiem ilu z nich machnelo reka i wyjechalo na zachod.
            • miss_a Re: kilka recept tak prostych ze az nie dziwne 16.02.07, 12:16
              Drogi Panie, w dalszym ciagu pozwole sie sobie z Panem nie zgodzic. Pisze Pan,
              ze "Nie ma czegos takiego jak godziwa i godziwe warunki pracy. Pracodawca daje
              tyle, by samemu zarobic." Owszem, tylko ze mozna czerpac niezle korzysci z
              zatrudnienia pracownika, i placic mu niezle, albo czerpac rownie niezle korzysci
              z zatrudnienia pracownika i placic mu grosze. Dopoki wiec ma sie pracownikow
              zdesperowanych aby dostac jakakolwiek prace (w regionach ogarnietych wysokim
              bezrobociem, np) mozna im cynicznie placic glodowe pensje i samemu nabijac sobie
              kieszen.

              Pracowalam zarowno w Polsce, jak i za granica, i na wlasnej skorze odczulam
              roznice. Jako studentka uczylam angielskiego w malej firmie, i pod koniec umowy
              pracodawcy nie chcieli wyplacic naleznych mi pieniedzy. Byla to kwota 400-500
              zlotych, tak wiec dla dorabiajacej dorywczo studentki dosc spora, dla
              wlascicieli prywatnej firmy--wlasciwie bez znaczenia. A tak sie sklada ze ludzie
              ci byli dalekimi znajomymi moich rodzicow, i wiem jaki standard ma dom, w ktorym
              mieszkaja, i jak dobrej marki jest samochod, ktorym jezdza, i moge Pana
              zapewnic, ze, gdyby mi uczciwie wyplacili te 400-500 zlotych, wiele by nie
              zbiednieli ;)

              Dla porownania w Hiszpanii, gdzie obecnie mieszkam, robilam niedawno tlumaczenia
              takze dla malej rodzinnej firmy. Zaplacono mi zgodnie z umowa, bardzo
              przyzwoicie. Po tym, gdy juz wykonalam prace, pracodawcy zadzwonili do mnie
              jeszcze kilkakrotnie na bardzo krotko, z prosba o kilka krotkich tlumaczen
              ustnych. Potraktowalam te kilka rozmow telefonicznych jako przysluge, poniewaz
              pracodacy byli dla mnie bardzo uprzejmi, i nawet mi do glowy nie przyszlo prosic
              o dodatkowe wynagrodzenie z tego tytulu. Pracodawcy za to sami zadzwonili do
              mnie, twierdzac ze bardzo im glupio ze tak mnie "wykorzystali" i dzwonili do
              mnie juz po zakonczeniu umowy, i zaproponowali, abym przyjela dodatkowe 100 euro
              zaplaty za te dodatkowa pomoc. A dodam, ze potrzebowali tlumaczki tylko
              jednorazowo, nie na dluzszy okres, wiec nie bylo to tak, ze jestem jakas wybitna
              i chcieli mnie za wszelka cene zatrzymac przy sobie ;) Po prostu, byli uczciwymi
              ludzmi i tyle.

              Co dalej--w Polsce bardzo, bardzo wielu moich znajomych skarzy sie na zmuszanie
              do bzplatnych nadgodzin, jest to wrecz norma. Wszyscy moi znajomi w Hiszpanii
              pracuja dokladnie tyle godzin, ile maja zapisane w kontrakcie. Jesli czasami, w
              drodze wyjatku musza zostac w pracy na nadgodzinach, w nastepnych dniach moga za
              to wziac czas wolny. Jedyny moj kolega ktory regularnie bierze nadgodziny,
              bierze je na wlasne zyczenie, i za kazda jest wynagradzany.

              W wakacje pracowalam takze w Hiszpanii w perfumerii z duzej ekskluzywnej sieci
              miedzynarodowej. Perfumerie tej marki mamy takze w Polsce, i zapewniam Pana,
              produkty sprzedawane w Polsce i w Hiszpanii kosztuja tyle samo, pracodawcy
              zbieraja wiec takie same zyski. Pracownicy pracuja tak samo ciezko i w tych
              samych warunkach w obu krajach. W Hiszpanii za prace na pelnym etacie zarabia
              sie na reke ok 900 euro, w Polsce nie jestem pewna, ale przypuszczam ze tak samo
              jak w innych sklepach na stanowisku ekspedientki, czyli okolo 800-max 1000 zl.
              Aha, 900 e za pelen etat to zadna tutaj rewelacja, pensja minimalna raczej :)
              Dziewczyna, ktora w Hiszpanii zarabia 900 e, jest spokojnie w stanie wynajac
              sobie pokoj w mieszkaniu o wysokim standardzie w centrum miasta (lub, jesli np
              zlozy sie z zarabiajacym tyle samo chlopakiem, moga wynajac cale mieszkanie),
              stac ja na calomiesieczne utrzymanie na calkiem niezlym poziomie, moze pozwolic
              sobie na wydatki typu elektronika, ubrania i kosmetyki niezlych marek, spokojnie
              moze odlozyc pieniadze na wieksze wydatki typu wyjazd na wakacje czy nawet
              motor. Jakos nie jestem w stanie sobie wyobrazic dziewczyny w Polsce, ktora z
              pensja 800-1000 zl bylaby w stanie zupelnie samodzielnie utrzymac sie na takim
              poziomie. 800 zl to jest prosze Pana przy obecnych wydatkach kieszonkowe ;)

              I jakos, prosze Pana, firmy hiszpanskie traktuja pracownikow z szacunkiem i
              placa im niezle, i naprawde nie widze zeby przez to biednialy.

              A jesli chodzi o Panski argument "Brak dyskryminacji -> co to znaczy? To znaczy,
              ze chce pani ograniczac wolnosc innych ludzi.", prosze wybaczyc, ale po prostu,
              jakkolwiek dlugo bym sie zastanawiala, chyba nie dojde o co Panu chodzilo i w
              jaki sposob BRAK dyskryminacji moglby ograniczyc czyjakolwiek wolnosc. BRAK
              dyskryminacji wymyslono po to, zeby ludzka wolnosc poszerzyc. Zreszta w zadnym
              cywilizowanym kraju nie dopuszcza sie juz prawnie (w praktyce, oczywiscie,
              roznie to bywa) dyskryminacji ze wzgledu na plec, rase i inne takie "czynniki
              niezalezne".

              A brak dyskryminacji mlodych matek jest niezbedny kazdemu krajowi, ktory nie
              chce, by jego populacja w krotkim czasie wymarla. No, chyba ze sie lansuje model
              bliskowschodni i zabrania sie kobietom pracy i zamyka sie je w domach, wtedy
              rzeczywiscie krzywa urodzen rosnie jak na drozdzach. Ale jesli sie zamknie 50%
              potencjalnych pracownikow w domach, to srednio widze przyszlosc gospodarcza
              takiego spoleczenstwa, prosze sobie zreszta popatrzec na Iran, Afganistan czy
              Bangladesz.

              Pozdrawiam
              • frusto Re: kilka recept tak prostych ze az nie dziwne 19.02.07, 07:53
                Pani miss_a, nie wiem czy Pani jeszcze to przeczyta, przepraszam, ze odpowiadam
                dopiero teraz - weekendy spedzam z rodzina.
                Prosze zwrocic uwage, ze nie ma co Pani porownywac warunkow w Polsce do Anglii.
                Anglia nie ma takiego bezrobocia, nie ma tez takiego gigantycznego dlugu
                publicznego. Jak mowilem, nie wiem ilu zna Pani przedsiebiorcow, ale wnioskuje,
                ze niewielu. Prosze zwrocic uwage, ze jezeli ktos placi pani na reke 2000, to
                znaczy, ze de facto on musi z wlasnej kieszeni zaplacic ponad 4000 zlotych. Do
                tego prosze dolozyc koszta wynajmu biura, towaru, podatki placone itd itd i
                zobaczy Pani, dlaczego nikt sie specjalnie nie spieszy do podwyzki. Innymi
                slowy, zeby zarabiala Pani 2000 na reke, musi Pani zarobic co najmniej 6 tysiecy
                dla swojego pracodawcy by on po prostu wyszedl na swoje (i jeszcze nic nie zarobil).

                Prosze mi uwierzyc, pracodawcy to nie swieci Mikolaje. I nie jest ich zadaniem
                robienie nikomu prezentow. Oni chca zarobic, i jezeli tego nie moga zrobic, to
                wyjezdzaja za granice, tak jak zrobilo to juz kilku moich kolegow probujacych
                zalozyc firme w kraju.

                Co do dyskryminacji, to proste. Prosze sobie wyobrazic, ze nie lubi pani lysych
                (calkowicie teoretycznie). To glupie i absolutnie irracjonalne, ale zalozmy, ze
                tak jest. Przychodzi do pani lysy do pracy. Nie chce go pani zatrudnic. W wolnym
                kraju to pani jest wlascicielka firmy i pani decyduje, czy lysego mozna
                zatrudnic czy nie. W kraju niewolniczym (aka socjalistycznym) obowiazywac musi
                oczywiscie brak dyskryminacji i lysy moze udowodnic, ze na stanowisko sie
                nadawal i w zwiazku z tym MUSI go pani zatrudnic. Pani postuluje, by wlasnie
                bylo to drugie rozwiazanie. Innymi slowy, ze pracodawca ryzykujacy wlasnym
                majatkiem nie moze sam sobie dobierac ludzi, tylko niektorych MUSI zatrudnic.

                Co do reszty, prosze zwrocic uwage, ze zatrudnienie mlodej kobiety jest
                obciazone dla pracodawcy pewnym ryzykiem. Mianowicie takim, ze mloda kobieta
                zajdzie w ciaze i nie bedzie jej w firmie przez pare ladnych miesiecy, lub nawet
                pare lat (wychowawczy). Co wiecej, ja znam kilka (nie jedna) kobiet, ktore
                zatrudnily sie TYLKO po to, by zaraz potem zajsc w ciazy i zachachmecic z
                zasilkami, pensjami itd. Pracodawca ALBO wiec rezygnuje z takiego pracownika,
                albo kompensuje sobie to ryzyko placac mu mniej. Pani postuluje, ze to ryzyko
                nie istnieje, albo jest nieetyczne zauwazania tego ryzyka.

                Jednym slowem reprezentuje pani dosc typowy, socjalistyczny tok myslenia, wedle
                ktorego PANSTWO MA COS ROBIC. Skutki tego widzimy naookolo - najwieksza chyba
                biurokracja w Europie, najwieksze chyba koszty pracy i tak dalej.
    • Gość: Knur Re: Polak w 2030 roku IP: *.acn.waw.pl 15.02.07, 11:24
      Mieć dzieci w tak posranym kraju ? Nie, dziękuję, postoję. Przy pensji rzędu
      1000 zł, przy obecnych cenach mieszkań, marnej opiece zdrowotnej...no chyba, że
      kogoś satysfakcjonuje poziom życia na poziomie cyganów czy innych ludów pierwotnych.
    • padthai Polak w 2030 roku 15.02.07, 11:33
      kobiety rodzac dziecko ryzykuja praktycznie wszystkim:
      - praca - nkit nie chce pracownic z dziecmi,
      - pozycja spoleczna - lepiej postrzegane sa kobiety robiace kariere niz
      wychowujace dzieci
      - pozycja majatkowa - mozliwosc utraty pracy, czeste rozwody, gorzej platne
      stanowiska pracy, czesto same musza utrzymac dziecko, jak sie zdecydowac na
      drugie?
      - wolnoscia - spoleczenstwo (w tym najblizsze otoczenie) zaczyna inaczej
      traktowac kobiety z dziecmi, przcierz staly sie matkami maja przedewszystkim
      dawac i poswiecac sie,
      - panstwo nie wspiera matek, nie chroni ich, a przeciez wsparcie dla matek to
      sparcie dla dzieci - jak sie przeniesc z dzieckiem do innego miasta w
      poszukiwaniu pracy i czuc sie w miare komfortowo?

      Rodzac jedno dziecko stajemy przed trudnym wyborem, a co dopiero myslec o
      drugim... Praktycznie dzisiaj wiekszosc kobiet z tym problemem zostaje sama.
      Wczesniej czy pozniej bedzie mogla polegac tylko na sobie, mieszkajac w tym
      malo przyjanym matkom kraju. Trudno utrzymac siebie, jakis komfort zycia, a co
      dopiero rodzine.
      Wysilek jaki dzis wkladaj kobiety w wyksztalcenie, zdobycie pracy, utrzymanie
      zwiazkow i zajmowanie sie domem jest olbrzymi i niedoceniany, a do tego powinny
      byc piekne i wypoczete.... Kobiety nie czuja sie bezpieczne, to wszystko mozna
      bardzo szybko stracic. Brac sobie na glowe do tego dziecko...
      • marikaso Re: Polak w 2030 roku 15.02.07, 12:11
        ja to mam tylko nadzieje, ze moje jedyne dziecko, jak juz sie wykształci, to
        wyjedzie z tego chorego kraju i potem ściągnie mamusie i tatusia do siebie;)))
        Na emerytury z ZUS czy innego ustrojstwa nie licze absolutnie- jestem rocznik 77...
        I zgadzam sie z tym co napisał(a) padhati- nie zaryzykuje kolejnym dzieckiem
        utraty pracy,a przez to pogorszenia warunków bytowych rodziny.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka