Dodaj do ulubionych

Lustracja w SDP (Mokrosińska-Remuszko)

09.03.07, 13:41
List Mokrosińskiej:

Szanowni Państwo,
w związku z publikacją poniższego listu Honorowego Prezesa SDP Stefana
Bratkowskiego do Sejmu RP proszę o opinię w kontekście uchwały naszego
Zjazdu o konieczności lustracji całego środowiska dziennikarskiego.
Krystyna Mokrosińska
Prezes SDP

Odpowiedź Remuszki:

Szanowna Krysiu oraz P.T. Pozostali Adresaci,
Jako odpowiedź oraz komentarz uporzejmie przesyłam tekst z 325 strony III
wydania mojej książki "Gazeta Wyborcza. Początki i okolice" (...)
Dodam, że merytoryczne argumenty (absolutnie przeciwne opinii Stefana
Bratkowskiego) wraz z tekstami i nazwiskami sygnatariuszy głośnych
dziennikarskich apeli o lustrację środowiska z lat 1996 i 1999 zostały
obszernie przedstawione na stronach 158, 198-202 oraz 261-270 tej książczyny.
Z respektem
Stanisław Remuszko

Tekst:

...Teraz mogę powiedzieć tyle: Stefan Bratkowski to wielki i sławny
publicysta, bardzo też zasłużony dla polskiej żurnalistyki, czego dowodem
było przyznanie mu - przez aklamację - tytułu honorowego przewodniczącego SDP
na naszym zjeździe po Okrągłym Stole, i pamiętam, że sam z przekonaniem
klaskałem w Auditorium Maximum.
Z drugiej strony, Bratkowski w moich oczach ma patriotyczną pozycję zbliżoną
do Michnika - w tym sensie, że to, co dobre, dał z siebie w czasach PRL, a
potem mu przeszło.
Odnośnie do korporacyjności. W ogóle panuje taka moda, że ogłasza się głośno
i tytułowo: SDP protestuje! (popiera!), a gdy spojrzeć z bliska, to zazwyczaj
okazuje się, że nie żadne tam SDP, ani też jego Zarząd, tylko samotna pani
prezes Krysia Mokrosińska albo po prostu Stefan Bratkowski.
W Kościele Katolickim jest instytucja odnawiania ślubów (małżeńskich,
kapłańskich, zakonnych) - bardzo godna naśladownictwa wśród ludzi
publicznych. Gdybym był Bratkowskim, to po tylu latach, gdy termin
politycznej ważności dawno minął, próbowałbym swój honorowy ślub z SDP
odnowić. Jako Remuszko przypuszczam jednak, że w tym wypadku uroczystość
zakończyłaby się raczej rozwodem, udzielonym zresztą też przez aklamację.
* * *
Stefan Bratkowski w "Rzeczpospolitej" z 8 października 2006 napisał ni mniej
ni więcej: Najpierwszym obowiązkiem dziennikarzy jest strzeżenie demokracji.
To nieprawda. Albo, jak powiedziałby niezapomniany ksiądz Tischner, trzecia
góralska prawda (ilustracja na str. 285).
Studentom pierwszego roku żurnalistyki uprzejmie przypominam, że pierwszy,
prymarny, najważniejszy (potem długo, długo nic) obowiązek dziennikarzy, to
nie żadna tam obrona demokracji czy inne ulepszanie ludzkości, lecz
INFORMOWANIE. Przekazywanie wiadomości. Komunikacja społeczna. Wieści pod
strzechy. Nowiny do odbiorców.
Młodym ludziom - adeptom pióra (komputerowej klawiatury), mikrofonu i kamery -
dam dobrą życiową radę: polityka ALBO dziennikarstwo. Może być zresztą jedno
po drugim (w dowolnej kolejności). Ale nigdy naraz.
Obserwuj wątek

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka