Dodaj do ulubionych

Pigułka na wszystko

IP: *.um.szczecin.pl 06.12.07, 08:04
A co robić, jeśli lekarze na dzień dobry wypisują stertę leków?
Najlepiej na zwykły kaszel od razu przypisać antybiotyk...Skąd
wziąść dobrego lekarza, który ZBADA przed przypisaniem lekarstwa???
Obserwuj wątek
    • Gość: miejscowy Z przeziebieniem do lekarza???? IP: *.imid.med.pl 06.12.07, 08:35
      No nie wiem czy oni sa od takich rzeczy. Poza tym wiecej zdrowia sie straci w
      przychodni niz zyska od ewentualnej porady lekarza. Jakbym zachorowal na cos
      powaznego, bo ja wiem, zielona ospa albo robaczywy koklusz to moze byloby warto
      sie przemeczyc z ta cala procedura (rejestracja, kolejka, awantura z
      pacjentami-poza-kolejnoscia, fochy pana doktora)... A tak wizyta w poradni jest
      bardziej nieprzyjemna niz dolegliwosci przeziebienia.

      W kazdym razie jak ja jestem chory to zdecydowanie nie mam sily sie szarpac ze
      sluzba zdrowia. A jak juz wyzdrowieje to nie mam po co tam chodzic :-) Z reszta
      jak bede na prawde chory to sami do mnie przyjada (chocby z pavulonem) ;-)
    • Gość: Agatka Re: Pigułka na wszystko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.12.07, 08:47
      Jak "załapałam"obustronne zapalenie nerek to lekarz aposal mi tylko srodki
      przeciwbólowe które nic nie pomogły i jak je przestałam brać po 5 dniach to boli
      dalej,więc jak się teraz zagrypiłam to nawet nie poszlam.Herbatka z cytryną i
      miodem z czarnego bzu,rutinoscorbin i jak mi mocno leci z nosa to acatar.Powinno
      mi przejść.
            • Gość: Magda Re: do Magdy IP: 212.109.135.* 06.12.07, 14:12
              Ok, zgadzam sie, że nie wszyscy :))), źle napisałam - przepraszam.
              Ale po tylu latach szukania dobrego specjalisty na różne
              przypadłości (moje i dzieci) to naprawdę nie znalazłam dobrego
              lekarza państwowego. Za to położną na porodówce miałam super a nie
              zapłaciłam ani złotówki :).
              Problemem jest stare przyzwyczajenie lakarzy państwowych a przecież
              nie wszystkie choroby są książkowe, no i jest problem z rozliczaniem
              się z NFZ - dlatego tak rzadko dostajemy skierowania na badania i do
              specjalistów :(.
          • Gość: Przecinek Re: W Polsce nie ma lekarzy - są "konowały" IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.12.07, 12:33
            No cóz, zgadzam się z tym. Nie chcę generalizować, ale na dobrego
            lekarza, państwwego, trafiłam tylko raz (pediatra). Z artykułów
            prasowych dowidziałam się, że leki nalezy popijać wodą, nie sokami
            czy herbatą, że ogromne znaczenie ma, czy bierze się je przed, po
            czy w trakcie jedzenia, że do antybiotyku zawsze lek osłonowy w
            postaci np trilacu..., że antybiotyk należy brac w ostateczności
            itd. Kiedys poszłam do rejonowej lekarki z duzym bólem w klatce
            piersiowej. Pani mnie osłuchała i stwierdziła że to... nerwobóle.
            Przepisała jakieś elektrolity. Żadnego USG, EKG, badania krwi.
            dopiero potem wyszło, że to najprawdopodobniej z niedoboru żelaza,
            ale do dziś nie mam pewności, co to było. Innym razem poszłam z
            bólem - jak sie potem okazało w szpitalu - żołądka. Ostry, rwący.
            Opisuję objawy, pokazuję, gdzie boli. Pani nie wpadła na to, że w
            tym miejscu u człowieka jest żołądek. Pojechałam do szpitala. Itd,
            itp. Ja mam złe zdanie o naszych lekarzach.
    • Gość: Aśka lekarze lekarzami ale... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.12.07, 09:13
      Moja znajoma codziennie łyka:
      - kompleks witaminowy, "bo organizmowi potrzebne"
      - wapno - j.w.
      -witaminę C w dużych ilościach "profilaktycznie, żeby się nie
      zaziębić"
      - obowiązkowa aspiryna na noc, "żeby się dobrze wypocić"
      Dodam do tego, że jest spasiona i ma chyba ze 30 kg nadwagi. No ale
      o zdrowie przecież dba.
    • Gość: takajedna Pigułka na wszystko IP: *.man.olsztyn.pl 06.12.07, 09:14
      miałam bardzo bolesne miesiączki, wahania nastrojów, problemy ze skóra i
      włosami. Ginekolog wypisał mi leki hormonalne. Nie zmierzył mi ciśnienia, nie
      wykonał badan poziomu hormonów, ograniczył się jedynie do badania na fotelu i usg.
      Zapytałam czy ten lek nie nasili bóli migrenowych lub czy nie podziała na mnie
      depresyjnie, bo kilka lat temu gdy stosowałam tabletki miałam takie obajwy.
      Uspokoił mnie, że teraz te preparaty są bardzo bezpieczne.
      Efekt : przez trzy miesiące przyjmowania hormonów ustąpiły bolesne miesiączki,
      za to głowa bolała bez przerwy na dodatek wpadłam w depresję. Po pierwszym
      miesiącu byłam u lekarza i mówiłam jakie mam objawy. " No to każdy inny lek
      zadziała tak samo" powiedział i dodał, że nie ma dla mnie innej rady.
      Odstawiłam hormony.Lekarz rodzinny wykonał badanie poziomu TSH, który wyszedł
      prawidłowy.W związku z tym lekarz polecił mi wizytę u endokrynologa, najlepiej
      ginekologa, z tym że od razu usłyszałam, że na skierowanie na badanie poziomu
      hormonów raczej nie mam co liczyć.
      Zrezygnowałam jak na razie z dalszego leczenia.
      Z dwojga złego wolę raz na miesiąc najeść się ibupromu i noospy niż być
      królikiem doświadczalnym testującym kolejne hormony.
      Polacy łykają leki nie dlatego, że są lekomanami, ale dlatego, że tak naprawdę
      nie maja innego wyjścia. Zapadamy na różne schorzenia, ale nikt nie bada
      przyczyn naszego cierpienia a lekarze leczą tylko objawy.
      • drzejms-buond antybiotyki-lek na wszystko! 06.12.07, 09:50
        niestety. każda wizyta u lekarza od wieeelu, wielu lat
        kończy się zapisaną STERTĄ LEKÓW, oczywiscie z antybiotykiem
        na pierwszym miejscu.
        Nie ufam lekarzom, całe moje dzieciństwo leczyli moje alergie-antybiotykami.
        Każdy lek sprawdzam w necie.
        Najczęściej kończy się leczeniem domowymi sposobami.
        Lekarz zostaje sprowadzony do roli administratora wypisującego zwolnienie.
        W tym roku, po raz pierwszy od kilkunastu lat, zmuszony byłem
        wziąć antybiotyk, żeby nie zarażać innych.
        APAP zawsze mam ze sobą, chociaż nie używam codziennie.
        średnio trzy-cztery dni w miesiącu. ale jak sie policzy ile to jest w ciągu roku...?
        :-x)
        a na wszystko, co nieśmiertelne, stosuję...CITROSEPT!
        :]
      • Gość: metokard Re: Pigułka na wszystko IP: *.nobelbiocare.com 06.12.07, 14:12
        > Polacy łykają leki nie dlatego, że są lekomanami, ale dlatego, że
        tak naprawdę
        > nie maja innego wyjścia.

        co to znaczy, ze nie maja wyjscia? czy ktos ich zmusza? za swoje
        zdrowie kazdy odpowiedzialny jest sam i zamiast zwalac wine na
        lekarzy, mozna samemu zainteresowac sie zdrowiem, medycyna, a w
        przypadku zwyklego przeziebienia, innymi metodami leczenia niz
        szkodliwe srodki przecibolowe i przeciwgoraczkowe. Jesli ktos przy
        byle dolegliwosci faszeruje sie tym syfem, bo tak mu kaze durna
        reklama, to sam jest sobie winny. niech sie potem nie dziwi, ze
        bedzie mial zniszczony zoladek i nerki, a lekarz zapisze mu nastepne
        prochy, bo oczywiscie nie bedzie umial dojsc przyczyny.
    • Gość: Mati Pigułka na wszystko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.12.07, 09:43
      Nie rozumiem celu tych wypowiedzi na końcu tekstu tak bez komentarza, zresztą
      chyba sfabrykowanych. Bo trudno mi uwierzyć, żeby ktoś naprawdę brał na noc
      "profilaktycznie" gripex, który niczemu nie zapobiega, a tylko łagodzi skutki i
      jest po prostu paracetamolem z kofeiną, po której rzeczywiście pewnie przydałyby
      się środki nasenne, żeby zasnąć.
      • drzejms-buond Re: Pigułka na wszystko 06.12.07, 09:52
        Gość portalu: Mati napisał(a):

        > Nie rozumiem celu tych wypowiedzi na końcu tekstu tak bez komentarza, zresztą
        > chyba sfabrykowanych. Bo trudno mi uwierzyć, żeby ktoś naprawdę brał na noc
        > "profilaktycznie" gripex, który niczemu nie zapobiega, a tylko łagodzi skutki i
        > jest po prostu paracetamolem z kofeiną, po której rzeczywiście pewnie przydałyb
        > y
        > się środki nasenne, żeby zasnąć.

        ale reklamy przecież WYRAŹNIE MÓWIĄ!!!
        Gripex - lek na >>OBJAWY<< grypy. objawy znikają ale choroba-nie!
        i wszyscy są szczęśliwi...
        ;]
    • pklimas U mnie 06.12.07, 09:46
      W przypadku depresji - najpierw seks a potem piwo.
      W przypadku bolu głowy - najpierw piwo a potem seks.
    • Gość: embrue zakaz reklamy lekow!! IP: 62.29.176.* 06.12.07, 09:52
      Po przeczytaniu takiego artykulu zastanawiam sie, dlaczego nie
      zabroni sie wreszcie emisji w telewizji szkodliwych i glupich
      reklam pseudo lekow?? Np. jak cie zaboli watroba (bo znowu nazarles
      sie za duzo na obiadku u rodziny) to wez sobie jakis tam ranigast
      czy rapaholin, czy cos tam podobnego!! to skandal, a glupi ludzie z
      chorobami ukladu trawiennego jedza bez opamietania, bo mysla, ze im
      to ujdzie na sucho!! Wiem, nie da sie (i nie mozna) wszystkiego i
      wszystkich kontrolowac, ale moze zaczniemy chociaz od tego?
    • Gość: kasia 2 tabl gripeksu profilaktycznie antyprzeziębieniow IP: 195.136.47.* 06.12.07, 10:18
      Nie wierzę, że ktoś może być takim idiotą aby profilaktycznie łykać
      w sezonie jesienno zimowym co wieczór 2 gripexy!!!!!!!!! To chyba
      jest żart???????
      a tak z innej beczki, poszłam ostatnio do lekarza - stolica, ochota -
      mówię, że mam od dłuższego czasu chrypę, niedawno byłam
      przeziębiona i chcę aby sprawdziła p. dr czy mi na oskrzela nic nie
      zeszło...sprawdziła, powiedziała, że nie po czym zapisała
      antybiotyk, jakiś z rodziny mukolitycznych i oczywiście coś na
      alergię! Załamują mnie tacy lekarze, najgorsze, że trudno znaleźć
      dobrego lekarza! Oczywiście nie wzięłam tych leków tylko udałam się
      do laryngologa
    • Gość: blq leki trzeba wyleczyć.... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.12.07, 10:32
      lekami, szeroko pojetymi, trzeba sie wreszcie zajac.

      ja bym z tego zrobil afere na skale swiatowa.

      to jest potezny biznes, pewnie juz porownywalny z paliwami kopalnymi. koncerny
      trzepia z tego olbrzymia kase.

      a dwa najbardziej denerwujacym (oprocz tego opisanego w artykule parcia ludzi na
      faszerowanie sie pseudolekami) jest fakt, ze ci wszyscy producenci (a zwlaszcza
      posrednicy) zarabiaja na PRAWDZIWYCH lekach kolosalne sumy.

      jakis lek RATUJACY zycie kosztuje we Francji 5€, u nas... 1000zł (cytuje z
      pamieci, ale proporcje sie zgadzaja). i kto do tego dopuszcza? jak to w ogole
      mozliwe? czemu mafia lekowa nie jest jeszcze rozbita?

    • claratrueba Pigułka na wszystko 06.12.07, 10:33
      Kiedy choruje ktoś w mojej rodzinie robię jak w starym żydowskim dowcipie:
      wzywam lekarza bo on musi z czegoś żyć, kupuję leki bo aptekarz musi z czegoś
      żyć i wypieprzam to wszystko bo my też musimy żyć. A nałogowym tabletkożercom
      radzę zrobić podstawowe badania i jeśli są dobre kupić sobie ciuch, piwo,
      ciastko zamiast nabijać kasę koncernom wciskającym niepotrzebne piguły
      ogłupiałej gawiedzi, która nagle ma awitaminozę na poziomie jeńców wojennych.
      • Gość: Keira Metz Błędne koło IP: 193.210.65.* 06.12.07, 11:24
        Ja mam cholernie bolesne miesiączki, nospa nie pomaga, więc przez
        pierwsze trzy dni łykam przeciwbólowce, do 3 tabletek dziennie.
        Zwykle jest to nurofen (kiedyś pyralgina, jedna tabletka wystarczała
        na prawie cały dzień). I tak jest co miesiąc od 9 lat.
        Mniej więcej od roku, po wzięciu tabletki zaczynam odczuwać tępy ból
        w żołądku, który mi się utrzymuje jeszcze przez kilka dni po
        odstawieniu painkillera i nasila po zjedzeniu czegokolwiek. Przy
        dużej ilości czegoś cieżkostrawnego, np pizzy, ból zaczyna się robić
        naprawdę przykry.
        Zaczęłam się tym trochę przejmować i rozglądać się za czopkami
        przeciwbólowymi, co by żołądka nie obciążać. Mama zorganizowała mi
        jakieś (Ketoprofen bodajże?), ale jak przeczytałam listę działań
        ubocznych i pomyślałam o aplikacji tego wynalazku, to zwątpiłam i
        czopki zamieszkały na Półce z Nigdy Nie Używanymi Lekami, z Których
        Pewnie Połowę Trzeba Wyrzucić.
        I teraz, cholera, nie wiem co robić. Powinnam pożalić się lekarzowi,
        ale jak pomyślę o tym, jak będzie wyglądała i ile będzie trwała cała
        procedura, z badaniami włącznie, zanim cokolwiek zostanie
        stwierdzone, to już mi ręce opadają. A na myśl o kosztach
        przeprowadzenia tego prywatnie, chce mi się płakać.
        Więc pewnie dalej będę brała nurofeny i cierpiała. Aż mój domniemany
        wrzód pęknie i wszyscy na około będą mnie obsztorcowywać za złe
        prowadzenie się. O ile oczywiście przeżyję.

        He, nie ma to jak radosna wizja.
        • katmoso Re: Błędne koło 06.12.07, 15:14
          Keira stanowczo musisz pójść do dobrego ginekologa. sprawdź na forum
          zdrowie, kogo polecają w Twoim mieście pacjentki z podobnymi do
          twoich objawami. dobry lekarz zleci wszystkie badania i znajdzie w
          końcu przyczynę, albo zacznie leczyć objawy, pewnie hormonalnie.
          oczywiście wydasz trochę pieniędzy i zajmie to trochę czasu. ale
          pomysl, wpychajac w siebie sterty leków rozregulujesz sobie zdrowie
          tak, że potem cały oddział specjalistów być może nie bedzie ci mogł
          pomóc. lepiej zapobiegać, na zdrowiu nie oszczedzać.
          a co do leków. od przeziębienia nikt nie umarł, chyba ze po
          powikłaniach. wystracz na tydzien wyłączyc sie z codziennej
          aktywności, dwa dni poleżeć spokojnie w łózku, jeść cebulę, czosnek,
          cytrynę, białe mięso, jajka, pic soki i ewentualnie zazywać
          aspirynę. i powinno przejść. jeżeli objawy sa ostrzejsze albo trudno
          wyjść, dopiero wtedy do lekarza i zmusić go do skierowania na
          badania, bo skoro organizm nie radzi sobie ze zwyklym przeziębieniem
          to znaczy, że przyczyna leży gdzieś głębiej. i żadne na slepo
          przepisane antybiotyki, ani kupowane hurtowo gripexy nic tutaj nie
          pomoga.
          życzę zdrowia
          --
          www.podrozemakaka.blox.pl
        • tojatojatoja Re: Błędne koło 07.12.07, 08:56
          Gość portalu: Keira Metz napisał(a):

          > Ja mam cholernie bolesne miesiączki, nospa nie pomaga, więc przez
          > pierwsze trzy dni łykam przeciwbólowce, do 3 tabletek dziennie.
          > Zwykle jest to nurofen (kiedyś pyralgina, jedna tabletka
          wystarczała na prawie cały dzień). I tak jest co miesiąc od 9 lat.
          > Mniej więcej od roku, po wzięciu tabletki zaczynam odczuwać tępy
          ból w żołądku, który mi się utrzymuje jeszcze przez kilka dni po
          > odstawieniu painkillera i nasila po zjedzeniu czegokolwiek. Przy
          > dużej ilości czegoś cieżkostrawnego, np pizzy, ból zaczyna się
          robić naprawdę przykry.

          Identyczny ból miałam, jak brałam Ketonal. Szybko go odstawiłam, bo
          te bóle były nie do zniesienia - gorsze niż ból, na który brałam lek
          przeciwbólowy. Lekarz powiedział mi, że to dlatego, że nie brałam
          nic osłonowego na żołądek (powiedział, ze takie mocne leki trzeba
          brać np. z Ranigastem i jak najkrócej). Skutecznym sposobem na
          bolesne miesiączki są tabletki antykoncepcyjne. Zapytaj ginekologa.
    • justynn Polecam naturalne metody usuwania bólu. 06.12.07, 11:00
      3 lata bolała mnie głowa, żona miała bóle miesiączkowe, w końcu
      zdecydowaliśmy się na akupunkturę.

      Wzięliśmy trzy kuracje po 10 zabiegów. Po bólach ani śladu.

      Kto chce niech wierzy, bo ja też nie byłem przekonany do tych
      zabiegów. Ale teraz mamy spokój z bólem. I dużo lepsze samopoczucie.

      Zainteresowanych z południa Polski - napiszcie, dam namiary.
    • Gość: A. Re: Pigułka na wszystko IP: *.adsl.inetia.pl 06.12.07, 11:00
      Lekarze leczyli dziecko w związku z alergią pokarmową - ścisła dieta
      wykluczająca, leki przed każdym posiłkiem zmieniane kilka razy, maści, kąpiele i
      żadnych pozytywnych efektów - i tak przez 3 lata - dziecko prawie nie rosło, od
      drzazgi robiło mu się zapalenie na pół dłoni, chorowało ciągle. W końcu
      odstawiono leki i dietę - nie wiadomo czy dziecko 'wyrosło' czy to dlatego, że
      tata przestał palić. Dziecko przestaje chorować na wszystko i miewać stany
      zapalne - penie wystarczyła by dieta, niekoniecznie aż tak restrykcyjna + te
      maści i smarowania - 3 lata katowania dziecka.
      Na badaniach pracowniczych facetowi wychodzi wysoki cukier. Powtórka badań i
      diagnoza - cukrzyca. Bez rozmowy o diecie i wizyty u dietetyka lekarz przepisuje
      kilka preparatów i wysokie dawkowanie - straszy insuliną. Wiem jak facet się
      odżywia, zapraszam go na posiłek 'bezpieczny' dla cukrzyka i smaczny, rozmawiamy
      o diecie, o roli warzyw, facet mierzy poziom cukru - niższy niż zazwyczaj po
      obiedzie. Myśli, czyta o chorobie, rozmawia z lekarzem - powoli odstawiają leki
      - facet szybciej nawet niż chciał lekarz. Z leków zostaje jeden. Facet polubił
      warzywa, piecze nawet w domu chleb (bo przy okazji naczytał się o dodatkach i
      polepszaczach). Widmo insuliny odsuwa się na daleką przyszłość.
      Inny facet ma problemy z wątrobą (chyba) w sensie, że boli - lekarz przepisuje
      środki przeciwbólowe. Facet grzecznie łyka - czasem kilka razy dzienne.
      Osobiście codziennie łykam tabletkę antykoncepcyjną. Z leków - kiedy jestem
      przeziębiona aspirynę, rutinoscorbin i witaminę c. Lekarza zawsze pytam, czy nie
      dało by się bez antybiotyku - w większości przypadków się udaje - raz miałam
      tylko pogorszenie, ale to wyglądało na nieinne przeziębienie i lekarz sam wpadł
      na pomysł nie przepisywania antybiotyku.
      Łykanie suplementów diety uważam w większości przypadków za niepotrzebne.
      Środki przeciwbólowe biorę średnio dwa-trzy razy w roku.
      Ludzie zacznijcie myśleć - leki są na choroby, a nie na wszelki wypadek, a ból
      głowy związany z przepracowaniem lepiej leczyć wyspaniem się i spacerami, nie
      tabletką.
    • kiciiaa Pigułka na wszystko 06.12.07, 11:03
      to ja chyba stanowię chlubny wyjatek w tym towarzystwie...:)
      bo wszelkie leki poza pyralginą jem tylko, gdy mi je lekarz przepisze, a na
      szczęście przepisuje rzadko, bóle takie, żebym musiała zazyć pyralginę miewam
      bardzo rzadko, więc góra ze 2-3 razy do roku zdarza mi się zjeść tabletkę
      (sztuk 1, bo wystarczy).
      ba, ja nawet witamin w tabletkach nie jadam.

      dziwna jestem, no nie? :)

      a powazniej mówiac - też zauwazyłam tę zmianę w Polsce i powoli przestaję
      rozumieć ludzi, bo w wielu wypadkach wystarczy zmienić pewne zachowania,
      zamiast truć się chemią.
      zamiast kropli do oczu można robić przerwy w pracy (pracuję głównie przy
      kompie, więc wiem po sobie)
      zamiast tabletek na ból głowy... - ludzie mnie zwykle wystarczy spacer na
      świeżym powietrzu albo czasem drzemka.
      zamiast witamin - warzywa, które osobiście uwielbiam
      itd itp
      a tymczasem większość z moich znajomych ma przy sobie aptekę.
      ludzie, przestańcie się truć...
      • Gość: N/A Re: Pigułka na wszystko IP: *.inter.tuniv.szczecin.pl 06.12.07, 14:54
        Pyralgina ma swoje wredne uboczne działanie. To że lek jest znany od dawna i bez
        recepty nie oznacza że jest mniej szkodliwy niż inne.

        Na ból oczu radziłbym iść do okulisty - zmierzyć ciśnienie wewnątrzgałkowe (bo
        zaniedbywanie tego prowadzi do ślepoty, zdrowe oczy nie bolą!)

        Co do warzyw - ok, ale bez przesady... i tak nie wiesz, ile i jakich metali te
        "ekologiczne" warzywka w sobie mają.
    • Gość: Chlopka Odpowiedzialnosc za swoje zdrowie. IP: *.energis.gsi.gov.uk 06.12.07, 12:28
      Kiedy sluzba zdrowia zrobila sie za darmo (daaawno temu), zachecano
      ludzi, aby chodzili do lekarza. Wysmiewano rowniez domowe sposoby
      leczenia i zapobiegania. No i odebrano ludziom poczucie
      odpowiedzialnosci za swoje zdrowie. Wiecie co, z wlasnego
      doswiadczenia wiem, ze mozna sobie pomoc, przede wszystkiem
      zdecydowac, ze zdrowie nie jest tylko przerwa miedzy chorobami, ze
      ludzki organizm jest silny i wiele zabic potrafi (mam na mysli uklad
      odpornosciowy), no i inne takie dyrdymaly na temat innego podejscia
      do sprawy. Liczba reklam lekartw w polskiej telewizji jest
      przerazajaca! Masc na bol plecow - a moze gimnastyka, joga na
      przyklad, bo sie czlowiek troche wysili i po kilku sesjach bol
      przejdzie. A masc to tak na cale zycie. No wiec co lepiej,
      wyleczyc czy tez w nieskonczonosc lagodzic objawy? A tego dziecka z
      postu powyzej to mi zal. Dieta dziecko mordowali. Tak jak moje nie
      wykryte kamienie zolciowe przez lata leczyli srodkami
      psychotropowymi...
    • Gość: antylek Pigułka na wszystko IP: 88.220.44.* 06.12.07, 12:58
      Należy dodać, że sok grejpfrutowy zwiększa wchłanianie niektórych
      substancji. Nawet kilkaset razy. Co może spowodować nawet zgon.
      A łykanie takich ilości leków załatwi żołądek i wątrobe. Życzę
      zdrowia wszystkim normalnym (nie jedzących chemi)
    • Gość: N/A Re: Pigułka na wszystko IP: *.inter.tuniv.szczecin.pl 06.12.07, 14:43
      Artykuł wyraźnie na zamówienie i pod publiczkę.

      Oczywiście, łykanie pigułek w ilościach hurtowych na urojone schorzenia nie
      pomaga, a może zaszkodzić. I to bardzo. Bardzo bardzo.

      Większość urojeń tego rodzaju bierze się ze strachu przed śmiercią, a jest
      wyzwalane spadkiem kondycji związanym z naturalnymi procesami starzenia się
      organizmu.

      Ale prawda jest taka, że choroby bakteryjne nie leczone antybiotykami - choćby
      gruźlica, kiła i cholera - potrafią zabić. Że gdyby nie pigułki X na chorobę Y
      to pacjent Z dożywałby do może jakiś 40 lat - a tak żyje ponad 60-kę i to w
      miarę komfortowo. Że kiedy sól nie była jodowana to przeciętna góralka miała
      wole. Że gdyby nie witamina C to marynarze nie mieliby zębów, wiadomo -
      szkorbut. A gdyby nie morfina to chorzy na nowotwory umieraliby wyjąc tygodniami
      z bólu.

      Rzecz w tym że leczyć powinni kompetentni lekarze. Takich jest po prostu za
      mało. Większość lekarzy jest niekompetentna - ale też 99.99% ludzi jest po
      prostu za głupich, aby to ocenić. Dlatego też łykanie byle czego jest niemal
      równie/bardziej skuteczne niż poleganie na lekarzach. Dotyczy to w równym
      stopniu leczenia grypy, świerzbu i nowotworów. Niestety.

      Nawet bardzo dobry lekarz i tak nic nie zrobi nie mając pigułek, zastrzyków,
      maści itd. - może najwyżej pokiwać głową ze zrozumieniem.

      Więc leki - w tym rozmaite tabletki - są potrzebne. Bo bez nich żyje się krócej,
      niekiedy bardzo boleśnie i do tego bardzo nieciekawie.

      Mity o naturalnej medycynie i podobnych bzdetach to można naiwnym wciskać -
      naturalne i skuteczne to np. atropina (na krzaczkach rośnie) i opium - tyle że
      zwolennicy "natury" nie to mają na myśli, ale przekonanie że wirusy przestraszą
      się zapachu czosnku. Co jest po prostu dziecinne i z rzetelną medycyną nic
      wspólnego (podobnie jak homeopatyczne durnoty) nie ma.

      Równie głupie jest pisanie bzdetów o łykaniu całych opakowań ibuprofenu (50
      pigułek na raz?) - takie bzdury warto zweryfikować przed publikacją nawet w
      szmatławcu.

      No i mały drobiazg - cała ta checa to pikuś przy pigułkach antykoncepcyjnych.
      Tak! Taka pigułeczka to dość ostra siekiera aby rozpieprzyć jedną z
      fundamentalnych funkcji organizmu (rozmnażanie) - ale GW nie zauważa tego, no bo
      wiadomo... szkodzi nie pigułka antykoncepcyjna tylko witamina C lub sok
      pomarańczowy. ROTFL
      • Gość: tutu Re: Pigułka na wszystko IP: *.nhs.uk 06.12.07, 15:31
        Przeczytalem z zaciekawieniem Twoj post. Pare uwaga :1. w czosnku
        nie zapach a substancja chemiczna ma udokumentowane w badaniach
        laboratoryjnych dzialanie co najmniej bakterio i viruso statyczne,
        2.sporo wspolczesnych lekow (od 20 do 40%, w zaleznosci od
        opracowania) ma pochodzenie roslinne, 3. homeopatia choc jest kupa
        bzdur i nie powinna dzialac, czesto dziala prawdopodobnie dla tego
        ze zdesperowany pacjent chce zeby dzialala, a nie mozna nie doceniac
        tzw. efektu placebo na proces wyzdrowienia (sporo opracowan na ten
        temat)
    • mal49 Tzw.leki 06.12.07, 15:19
      nigdy nie leczą a trują.
      Proszę sprawdzić i znaleźć choć jeden specyfik, który nie miałby działania
      ubocznego.
      --
      * ;-) *
      • Gość: tutu Re: Tzw.leki IP: *.nhs.uk 06.12.07, 15:36
        Podawane na lekach dzialanie uboczne jest czesto minimalne i
        prawdopodobienstwo wystapienia objawow czesto bardzo znikome, ale
        musza napisac zeby sie ktos nie przyczepil w razie jak u 1 na iles
        tam 1000 wyskoczy wysypka. A jak by sie czepial to picie herbaty lub
        spozywanie bialego pieczywa moze miec pewnie wiecej ubocznych
        skutkow niz niejeden lek.
        • Gość: m Re: Tzw.leki IP: 84.38.160.* 06.12.07, 16:13
          tutu napisał(a):

          > Podawane na lekach dzialanie uboczne jest czesto minimalne i
          > prawdopodobienstwo wystapienia objawow czesto bardzo znikome, ale
          > musza napisac zeby sie ktos nie przyczepil w razie jak u 1 na iles
          > tam 1000 wyskoczy wysypka.

          Wysypka - powiadasz? Hmm, szczególnie po psychotropach, gdzie CZĘSTYM działaniem
          ubocznym jest stan, jaki te "leki" mają niwelować, czyli delirium i szał...

          A jak by sie czepial to picie herbaty lub
          > spozywanie bialego pieczywa moze miec pewnie wiecej ubocznych
          > skutkow niz niejeden lek.

          No to pijaj - na zdrowie! - gelatum aluminium, a na zakąskę mogę polecić
          np.viagrę (oczywiście z pełną gamą 'znikomych' działań ubocznych)
          • Gość: tutu Re: Tzw.leki IP: *.nhs.uk 06.12.07, 16:26
            Spoko. nie ma potrzeby uzywania tzw. argumentow skrajnych w tej
            luznej dyskusji. Przeciez wiadomo ze sa leki, ktore moga wywolac
            silne i nie pozadane reakcje, a juz na pewno jezeli pobierane w
            nadmiarze (np.psychotropy), ale przeciez chodzi o przecietna
            sytuacje,z ktora mamy do czynienia najczesciej a nie przypadkami
            skrajnymi. Tak przy okazji cos nie tak z Viagra? Sa ludzie ktorzy
            potrzebuja tego leku, wiec przykladu nie rozumiem.Oraz, picie
            herbaty uznawane jest ostatnio przez wielu naukowcow jako
            pozytywne... Nic stalego.
      • Gość: antylek Re: Tzw.leki IP: 88.220.44.* 06.12.07, 16:29
        Wszystko zależy od stężenia substancji czynnej. W małym będzie
        lecznicza i w dużym może być silną trucizną. Możesz się otruć np:
        solą kuchenną, wodą destylowaną.
        Lek może też leczyć i szkodzić jeśli jest sprzedawany jako
        mieszanina "racemiczna"
        Leki są w większości przypadków molekułami wielkocząsteczkowymi z
        wieloma centrami asymetri. Oznacza to tyle że mają taki sam skład i
        budowę (podobnie jak dłonie lewa i prawa). Jedyną różnicą będzie
        ułożenie podstawników względem siebie. Te drobne różnice decydują o
        właściwościach leku. Znane są przypadki że jedna cząsteczka
        wykazywała działanie lecznicze (np. antydepresyjne), druga
        bliźniacza miała działanie teratogenne (powodowała mutacja u płodu).
        To tak w skrócie czy leki leczą czy nie.
    • Gość: Monika Pigułka na wszystko IP: 64.254.235.* 06.12.07, 16:00
      Tez mysle, ze lekomania to zasluga reklam. Leki przeciwbolowe biore
      naprawde moze ze dwa razy w roku, ale znam ludzi ktorzy faszeruja
      sie nimi codziennie. Na bol glowy zazwyczaj wystarczy mi zimny oklad
      z lodu i troche wypoczynku. Domowe metody leczenia sa godne
      polecenia w niektorych przypadkach- jak przeziebienie. Sok
      wycisniety ze swiezego imbiru zmieszanego z miodem doskonale dziala
      na bol gardla na przyklad, bo ma wlasciwosci bakteriobojcze. To samo
      jest z czosnkiem. Imbir dziala tez dobrze na bole w czasie
      miesiaczki. Lyzeczke swiezo wycisnnietego soku z utartego imbiru
      dodaj do herbaty. Na zapalenie pecherza moczowego na przyklad
      doskonaly jest sok z zurawin.To tylko kilka przykladow. Leki sa dla
      ludzi chorych, ale sluchajac wszystkich tych reklam i wymienionych w
      nich dolegliwosci wszyscy czujemy sie chorzy i wmawiamy sobie ze z
      cala pewnoscia na te wlasnie dolegliwosc cierpimy. Nigdy nie
      zdarzylo wam sie czytac artykulu o jakiejs chorobie i kiedy tak
      sobie czytacie objawy tej choroby nagle wszystkie te objawy
      zaczynacie czuc na wlasnym ciele? Na szczescie w wiekszosci
      przypadkow to tylko zludzenie, ale znam tez takich ktorzy po prostu
      na sile chca uchodzic za ciezko chorych i cierpietnikow, tacy
      wlasnie ludzie szkodza sami sobie, jedzac garsc roznych proszkow
      kazdego dnia sami wkrotce doprowadzaja sie do jakiejs choroby, czyli
      osiagaja swoj zamierzony cel. Ludzie! Zostawmy leki dla tych
      naprawde tego potrzebuja!
      • Gość: m Re: Pigułka na wszystko IP: 84.38.160.* 06.12.07, 16:18
        Monika napisał(a):
        >...sluchajac wszystkich tych reklam i wymienionych w
        > nich dolegliwosci wszyscy czujemy sie chorzy i wmawiamy sobie ze z
        > cala pewnoscia na te wlasnie dolegliwosc cierpimy

        Syndrom niedouka studiującego 'encyklopedię zdrowia'... :-D

        Powinno się zakazać reklamowania jakichkolwiek 'leków'.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka