Re: Baby nie chcą już prać/Samiec alfa przy pralc
> Ja należę do starszego pokolenia (no, powiedzmy, jestem w wieku
> średnim), i widzę sprawę trochę inaczej. W porównaniu z czasami
> mojej młodości (lata 70-80) podejście do kobiet w tym kraju bardzo
> się zmieniło na gorsze.
Może ty i masz rację :/ Nie mam wielu znajomych w wieku, że tak powiem,
dzieciowym, więc nie widzę takich trendów. Ogólne schamienie społeczeństwa
owszem, ale nie jestem w stanie ocenić, jak to się przekłada na życie rodzinne.
> 30-40 lat temu w moim domu było normalne, że rodzice dzielą pomiędzy
> siebie prace domowe. Owszem, gotowała mama, bo była w tym lepsza,
> ale tato regularnie zmywał, prał czy sprzątał.
W sumie u mnie w domu też tak było, a po śmierci mamy -- tata bez jakichś
strasznych problemów (poza czysto logistycznymi, czyli kiedy to wszystko
zrobić!) wziął na siebie takie 'babskie' zajęcia jak szykowanie dzieci do
szkoły, kąpanie maluchów, przyrządzanie śniadań i kolacji, prasowanie, szycie.
W domu dziadków też przecież było tak, że dziadek ZAWSZE robił zakupy, gotował
wnuczkom kaszkę mannę na śniadanie, gdy nie było babci, woskował i froterował
podłogi, obierał ziemniaki (bo babcia nie cierpiała tego robić). Było to
całkowicie naturalne i nikt się nie dziwił.
Więc może to nie tyle kwestia pokolenia, co korzeni? :) Osoby zakorzenione w
rodzinach, gdzie ludzie dzielą się obowiązkami nie wedle płci, tylko wedle
upodobań/ilości wolnego czasu bywają zaskoczeni stereotypami, że jakaś praca
domowa jest kobieca, a inna - męska...
> czy estetykę zastąpiła „seksowność”, traktowana jako jeden z
> głównych wyznaczników wartości człowieka, a zwłaszcza – kobiety.
Rzeczywiście. To kolejna wstrętna cecha współczesnej reklamy -- sprzedaje towar
za pomocą innego towaru: kobiety. Przypomnę reklamę gładzi gipsowej, który był
reklamowany przez przedmiot w postaci kobiety obróconej gołym tyłkiem do widzów
i zachęcającej "Gładź..." To po prostu jest w złym tonie, tak jak smarkanie w
palce czy plucie na chodnik, ale obecnie nikt sobie nic z tego nie robi --
biedota obyczajowa narzuca normy wszystkim.
> Gdy powiedziała kiedyś w swoim gronie (studenci dużego
> uniwersytetu), że potrafi posługiwać się wiertarką, została uznana
> za lewicową feministkę.
Ja też :/ W dodatku lesbijkę, bo jak wiadomo, śrubokręt czy wiertarka świadczą
wybitnie o orientacji seksualnej człowieka trzymającego takie narzędzie... :/
A dobiła mnie już zupełnie moja wychowawczyni, która tłumaczyła mi kiedyś długo
i cierpliwie: "Dziecko, ty się tak nie przyznawaj, że wszystko potrafisz sama
zrobić, bo sobie narobisz kłopotów..." No i miała kobieta rację -- raz się
przyznasz, to już ci zrzucą na głowę nie tylko pranie, prasowanie i gotowanie,
ale też wiercenie, strzyżenie i szycie :)
--
Every procedure for getting a cat to take a pill works fine -- once. Like the
Borg, they learn... -- Terry Pratchett