Komentarze do artykułu
Baby nie chcą już prać/Samiec alfa przy pralce
Choć polska reklama coraz częściej ma płeć, to wciąż wciska nam do głowy prostacki stereotyp: baba - kura domowa, facet - macho, który na nią zarabia
Re: Kolejny anty-kobiecy artykuł
Autor:
Gość: ana
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
29.08.08, 00:04
Nie mam instynktu macierzyńskiego, dzieci mnie brzydzą. Nie kręci mnie ślub w
białej sukni i usankcjonowany związek. Nie jest to nabyte-takie zasady wyznaję,
od kiedy nauczyłam się mówić. Nie lubię sprzątać-robię to, kiedy już naprawdę
muszę. Mam pasje i cenię je bardziej niż zmienianie pieluch. Moja praca jest
związana z moją pasją i nieźle na niej zarabiam. Kasę wydaję na przyjemności.
Jako dziecko po równo dzieliłam czas pomiędzy zabawę lalkami (co znaczyło:
przeprowadzanie na nich operaji za pomocą nożyka, zapałek i mazaków) a
naprawianie rzeczy (także mocno zaawansowanych technicznie), które zepsułam. I
ciągle słyszałam: wyrośniesz z tego, będziesz chciała mieć MĘŻA (kocia łapa
odpadała) i dziecko/-i, zobaczysz. Kto tu komu coś chciał wmówić? Kobity, w
których kręgu się obracam (urodzone w latach 80.), mają niemal identyczne
poglądy. I nie dość, że ktoś próbuje nam narzucić inne podejście do życia
poprzez reklamy, które również kreują jakieś zapotrzebowanie na idealną
partnerkę (nie wiem, czy to dobre słowo w tym przypadku) wśród facetów, to
jeszcze ktoś inny próbuje zdeprecjonować nasze sposób na życie poprzez wmawianie
nam, że został on zdeterminowany przez nawiedzone, obsesyjnie przeciwstawiające
się takim reklamom osobniki.
Nie doceniasz siły reklamy. Jest ona wizualnie i znaczeniowo wyznacznikiem
trendów i "rzeźbiarzem" światopoglądów (łał, zabrzmiało jak u Coelho) w
społeczeństwie. Pewne rzeczy wpływają na podświadomość poprzez zmysł
obserwacyjny. Tak, jak pewne wzorce i oczekiwania wyniosłeś z domu, tak dzisiaj
dzieciaki tworzą w swoich głowach swoje wzorce podziału ról w rodznie porzez
oglądanie reklam. Temu nie zaprzeczysz. Nie udowodnisz też tego, że na co dzień
w domu większość rzeczy obraca się wokół zadań nie wymagających "siły", o jakiej
niektórzy powyżej trąbią. Nie codziennie kosisz trwanik (jeśli akurat nie
mieszkasz w bloku), naprawiasz odkurzacz albo wymieniasz bojler. Niejedna
kobieta za to zapiepr*a w istocie na dwa etaty, bez przerwy zmywając, robiąc
pranie, prasując, ścierając kurze, odkurzając, zmywając podłogę, czyszcząc
dywan-wymieniać dalej? Czy to nie wymaga wysiłku? Zapytam natomiast, kto
powiedział ci o tym, że kobiety cieszy/powinna cieszyć możliwość wykonywnia tych
prac z częstotliwością większą niż typowo męskie zajęcia? Żona? Matka? Wątpię.
Podejrzewam natomiast, że nigdy ich o to nie spytałeś, albo uwierzyłeś w to, że
kobieta może być szerzej uśmiechnięta i bardziej szczęśliwa po spraniu plamy niż
po własnoręcznym naprawieniu mikrofalówki, co nastąpiło pewnie po obejrzeniu
reklamy pewnego proszku.