Jak facet zbliża się cechami do kobiety, to znaczy że z nieokrzesanego
rozpychającego się w świecie łokciami chodzącego testosteronu, który jest
sfocusowany na walkę o byt i przedłużenie gatunku, staje się bardziej
cywilizowany, bardziej łagodny, przybiera cechy "lepszej połowy" społeczeństwa.
Oczywiście instynkty nie zanikają, i większość zdrowych facetów w odpowiednich
sytuacjach nadal potrafi wypełniać naturalne dla nich role.
Natomiast gdy kobieta próbuje się zbliżyć cechami do facetów, to przegrywa na
całej linii. Z trudem próbuje walczyć o swoje miejsce w trwającej od wieków
walce o byt [chociaż panoszący się socjalizm stawia świat na głowie aby kobietom
w tej walce wykreować jakiekolwiek szanse - co okazuje się najkosztowniejszym
zadaniem w historii ludzkości]. Dzieje się to oczywiście kosztem naprawdę
ważnych rzeczy - więzi rodzinnych, rozwoju przyszłych pokoleń, atmosfery w domu.
Kobiety w tym miejscu są łatwym celem, albowiem gorzej niż mężczyźni są w stanie
logicznie przewidzieć skutki ich decyzji i zachowań [co zresztą też wynika z
natury - facet musiał przewidywać zdarzenia żeby przeżyć na polowaniu albo
wojnie. Kobieta w tym czasie miała w wiosce karmić piersią i nie podejmować
żadnych decyzji].
No a poza tym, czy jakaś kobieta uzna za fajny komplement powiedzenie :
"kochanie, ale ty jesteś... mmmm... taka.... męska...."
Nie? żadna? To dlaczego głupie kozy chcecie się do nas upodabniać w zachowaniach???
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.