Dodaj do ulubionych

żłobkowicz ciagle chory

02.04.04, 11:06
Moja córka po ukończeniu 1 roku poszła do żłobka, było to na poczatku lutego.
Szybko się zaaklimatyzowała, nie płacze, dobrze sie tam czuje, ale niestety
zaczęła chorować. Nie są to poważne sprawy, ale infekcje typu katar, troche
kaszel i lekko zaczerwienione gardło, temperatura za dwa dni ok. 38 stopni,
zwykle kończy się na syropkach i witaminkach i przytrzymaniu w domu. Martwi
mnie częstolliwośc tych stanów, raz chyba tylko się zdarzyło, że pochodziła
ciurkiem trzy tygodnie, a najczęściej tydzień chora, tydzień zdrowa.
zastanawiam się czy brać ją na przetrzymanie, czy może jednak żłobek to nie
jest dobry pomysł? Niektórzy mówią, że i tak musi się wychorować jak pójdzie
między dzieci, inni, że to za małe dziecko do żłobka, już sama nie wiem co
robić. POMÓŻCIE!!
Edytor zaawansowany
  • asiap77 02.04.04, 14:14

    -- Uważam że prawie każde dziecko musi się wychorować. W ten sposób zdobywa
    odporność. Jeżeli nie bedzie chorować teraz to bedzie w przedszkolu lub w
    szkole.
    Moje dziecko też lada dzień idzie do żłobka i jestem przygotowana na choroby.


    Agnieszka
  • redorek 05.04.04, 07:47
    Wiem, że dla Ciebie zabrzmi to jakbym sie urwała z księżyca, ale uważam, że nie
    masz sie czym przejmować. Naprawdę żłobkowiczom zdarzają się gorsze rzeczy, a
    doskonałym tego przykładem jest moja mała. Nie zdazyło jej sie pochodzic do
    żłobka dłuzej niż 6 dni "ciągiem" i zawsze kończyło sie to jakimś zapaleniem,
    najczęściej oskrzeli. Dzis właśnie wraca po kolejnym antybiotyku do żłobka. Mam
    nadzieję że do świąt wytrzyma.
    Gdyby moje dziecko chorowało tak jak twoje to byłabym bardzo "szczęśliwa". Tez
    myslałam, żeby ja zabrac do domu, ale od wrzesnia pewnie byłoby to samo w
    przedszkolu, a żłobek uwielbia wiec niech sobie chodzi do niego nawet w
    taką "kratkę".

    Pozdrawiam i głowa do góry
    Redorek
  • archiwald4 05.04.04, 12:22
    Wcale nie uważam, że urwałaś się z księżyca. Właściwie zdrowy rozsądek mówi mi,
    że skoro nie są to poważne stany, to chyba jednak trzeba przeczekać, ale trochę
    mi jej szkoda, a poza tym zupełnie powalające są sytuacje, gdy kładziesz
    dziecko spać zdrowe, a rano godzinę przed moim wyjściem do pracy budzi się z
    gorączką.
  • bazylea1 06.04.04, 13:21
    dziewczyny, a co robicie z dziećmi jak są chore? bierzecie zwolnienia? czy
    wszystkie żłobkowe dzieci tak często chorują?
  • domali 06.04.04, 14:07
    No chorują niestety. Mój mały w styczniu i lutym był w złobku w sumie 4 tyg ale
    tydzień byliśmy u dziadków). U nas ten rok (drugi rok chodzenia do żłobka) jest
    gorszy niż pierwszy (wtedy powaznie chory był 4 razy). No i niestety zdarzają
    się te katarki, kaszelki...
    Co do zwolnień, to jeszcze studiuję, więc opuszczenie zajęć nie jest wielkim
    problemem...
    --
    Wiktorek
  • agnieszkamamaweroniki 07.04.04, 13:27
    A co ja mam powiedzieć!??? Moja mała (aktualnie 9 miesięcy) poszła pierwszy raz
    w lutym do żłobka i skończyło się na 1 dniu, bo w tym samym dniu 38,5 st. i
    zapalenie ucha - 2 antybiotyki (leczenie 4 tygodnie). Potem tydzień przerwy,
    więc w marcu wróciła do żłobka i była... 3 razy, bo nastąpił kolejny wyciek z
    ucha i tym razem trafiła do szpitala na leczenie dożylne. W poniedziałek
    wróciła do żłobka, ale już wczoraj jak ją odebrałam to całą drogę kaszlała. W
    domu też, nawet przez sen. Dzisiaj ją zaprowadziliśmy, ale jutro mamy wizytę u
    lekarza i pewnie znowu okaże się, że nie będzie chodzić.
    Agnieszka mama Weroniki (ur.01.07.2003)
    www.nasza.weronika.prv.pl
  • redorek 07.04.04, 07:43
    My posłalismy małą do żłobka między innymi dlatego, zeby dac odpocząć babci,
    która od ponad 2 lat z nami pomieszkuje i zajmuje się małą. Mała do żłobka,
    babcia do swojego domu - tak miało być. Niestety babcia .........nie zdążyła
    wyjechać, cały czas siedzi z małą nadal- nie licząc tych nielicznych dni, kiedy
    dziecko żłobkuje.
    A co do chorób to myslę, że nie wszystkie tak choruja jak moja, po prostu
    trafił mi sie taki egzemplarz i juz. Ścięłam się nawet wczoraj z "ciocią" ze
    żłobka, bo posądza mnie o to ze dziecko z katarkiem przetrzymuję cały czas w
    domu a inne tymczasem prawie wcale nie chorują. W żaden sposób nie mogłam jej
    przekonac, że ona nie ma byle katarków tylko zawsze pada na oskrzela i
    antybiotyki.
    Przyznam szczerze, że lubie ten złobek, nie mam mu raczej nic do zarzucenia
    ale ta jedna ciocia, urwana z księżyca jest nie do wytrzymania.
    Dobrze, że mała nie zwraca jeszcze uwagi na takie wariatki...
    Redorek
  • olgadapolga 24.09.04, 23:09
    przynajmniej troche mnie pocieszyliście. Mój synek (2,3 latka) był dokładnie
    pierwsze 3 dni kiedy złapał wirusa grypy jelitowej - tydzień w domu, potem
    tydzień z katarem w żłobku, teraz tydzień z zapaleniem oskrzeli i uszu w domu.
    Ciekawe jak będzie dalej. Ale też juz słyszałam, że jak nie odchoruje żłobka to
    potem i tak będzie chorował w przedszkolu. Teraz jeszcze ma kto z nim zostać.
    pozdrawiam
  • asiap77 09.04.04, 07:48

    -- Coś mi się wydaje że choroby w żłobku są wynikiem (między-innymi) tego że
    dzieci zwłaszcza w zimie bardzo żadko wychodzą na pole. Wcale się nie dziwię po
    wychowawczynią nie jest łatwo ubrać gromadkę maluszków. Inaczej to wygląda w
    przedszkolu gdzie dzieci potrafią same się ubrać.
    Tak więc dzieci siedzą w zamkniętych ciepłych pomieszczeniach a jak wiadomo w
    takich warunkach wirusy rozwijają się znakomicie.
    Co o tym myślicie? Jest na to jakaś rada?

    Agnieszka
  • redorek 14.04.04, 13:26
    u nas zima dzieci wcale nie wychodzą - pewnie nie jest to dobre, ale jak sobie
    wyobraże ciocie ubierajace trzydziesci dzieciaków na raz...... ja wysiadam przy
    jednej!! A później rozbieranie 30 umoczonych upaćkanych i poprzewracanych na
    sniegu czy lodzie .... niezła zaprawa.
    a tak z ostatniej chwili - moja panna od czwartku siedzi w domu chora (po 3
    dniach w żł) po raz pierwszy od września bez antybiotyku!!!!
    Czyzby jakies postepy w uodparnianiu??
    Redorek
  • utalia 15.04.04, 22:20
    Mnie sie wydaje absurdem taka teoria, ze dziecko musi sie wychorowac bo w ten
    sposob zdobywa odpornosc. Chorujac i lykajac antybiotyki co 2 tygodnie? Ja nie
    chodzilam do zlobka ani do przedszkola a jak poszlam do podstawowki to bylam
    chyba jedynym dzieckiem, ktore nie przechorowalo ani jednego dnai. I teraz
    odpukac tez rzadko cos mi dolega.
    --
    A że ją Pan Bóg stworzył, a szatan opętał, więc będzie na wieki i grzeszną i
    świętą
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=10999599
  • mikropek 25.04.04, 14:02
    NIe wiem, czy jest na to rada - pewnie nie ma, ale pocieszyłyście mnie. Nie
    jest najgorzej - Miłosz choruje średnio co 1-2 miesiące, ale głównie wtedy,
    kiedy ja mam najwięcej pracy, a babcia akurat nie może przyjechać. A u Was w
    żłobkach też na dzień dobry dziecko ma mierzoną temperaturę, a "ciocie" reagują
    paniką na byle kaszlnięcie? Nie żebym miała coś przeciwko temu - bo
    teoretycznie to dla dobra dzieci, ale czasem przesadzają...
  • mamaluna 25.04.04, 18:10
    Utalio, ale przeciez archiwald nie pisze,ze jej dziecko bierze antybiotyki,
    tylko, ze sa to w miare lekkie przebiegi chorob.
    Ja tam tez uwazam, ze kazde dziecko musi sie wychorowac i nie ma rady. Jesli sa
    to tylko katary i kaszelki, nie ma antybiotykow, to naprawde tyle chorob to
    norma. POradniki mowia,ze 10 chorob w sezonie to normalka. Moje dzieci mialy po
    okolo 20 od wrzesnia do czerwca wlacznie
    Archiwald, pociesze Cie,bo moja mala np chodzi 3-5 dni, a w domu siedzi 2-3
    tygodnie (ostatnio pobila rekord 5 tygodni). Przez 1,5 roku swojego zycia
    zjadla 11 antybiotykow
    A co do wychodzenia na dwor, to przeciez mozna isc na spacer po przedszkolu.
    A i niekoniecznie to jest przycyna chorowania, bo np.ja chodze codziennie z
    dzieciakami mimo, ze w przedszkolu i zlobku tez wychodza. A i tak choruja: 4-6
    dni w przedszkolu czy zlobku, 2-3 tygodnie w domu
  • cyferki 25.04.04, 22:21
    Hejka. Mój Leszek chodzi do złobka już 3 miesiące i niestety też często
    choruje... czasem tylko 3 dni chodzi do żłobka i znów jest chory. mimo wszystko
    nie wypisuję go, bo uwielbia tam chodzić, zrobił się bardziej samodzielny i w
    ogóle bardzo na tym korzysta...
    Mam nadzieję, ze za 3 miesiące przejdzie mu chorowanie...tak mówią, że po pół
    roku już jest lepiej.
    Pozdrawiam
    Wiola i Leszek
  • kasiaptasia 27.04.04, 16:42
    Pytacie dlaczego dzieci w żłobku chorują?
    1. Zmiana flory bakteryjnej.
    2. Jedno dziecko zaraża drugie - biorą do buzi te same zabawki, i jak jeszcze
    dzieci same nie jedzą, to jak je karmią?: odp: sadzaja w rządku i podają zupkę
    tą samą łyżką.
    Na to nie ma mocnych.
    Jednocześnie jak same mówicie czasem posyłacie dzieci z "katarkiem" - bo
    niestety w pracy nie można sobie pozwolić na zbyt częste zwolnienia.
    Pozdrawiam
    Kasia
  • nina32 22.09.04, 08:38
    Mam podbny problem.Moja córka poszła do żłobka 1 września a już w sobote 4
    września wylądowałyśmy w szpitalu więc tydzień miałyśmy z głowy wróciła po
    tygodniu do żłobka przechodziła tydzień i od tego poniedziałku znów jest chora
    i siedzimy w domu.Nie jestem przyzwyczajona do takiego stanu bgo Dominika przez
    2 lata swojego życia chorowała tylko na zęby a teraz co tydzien siedzimy w
    domu.To i tak dobrze że ja narazie nie pracuję a co będzie jeśli ja pójde do
    pracy.Jak zachartować dziecko ?Poradźcie coś dziewczyny.Pozdrawiam.
  • laiso 22.09.04, 09:25
    MÓJ SYNEK przez pierwsze cztery miesiące też chorował, tydzień w żłobku. dwa
    tygodnie w domu. I tak było na okrągło. Ale po czterech miesiącach uodpornił
    się i teraz jest już lepiej. Najgorsze są pierwsze miesiące i niestety ale
    takie są uroki żłobka.Każde dziecko prawie przez to przechodzi, ztym że jedno
    szybciej się uodparnia inne dziecko dłużej.
  • czarna_ms 23.09.04, 08:04
    Ojej,
    no to mnie trochę uspokoiliście (piszę na wypadek gdyby wśród wypowiadających
    się był Tata bo po nickach czasami trudno się kapnąć)
    Moja córcia też non stop choruje, zresztą piszę o tym w wątku
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=646&w=15968195
    Ale proszę wpisujcie się bo im dłużej czytam to tym bardziej jestem spokojna.

    Pozdrawam cieplutko zasmarkanych żłobkowiczów smile) i ich rodziców

    Monika mama Wiki (07.11.2003)
  • becia39 23.09.04, 07:59
    Dziewczyny co robicie jak pracujecie i nie macie babci a dziecko choruje? Jak
    sobie wtedy radzić? Przecież pracodawca po pół roku brania zwolnień zrobi
    wszystko żeby się takiego pracownika pozbyć.
  • czarna_ms 23.09.04, 08:10
    Cześć becia39!
    Ja też pracuję, babcie obie też pracują, siostra studiuje a córcia choruje non-
    stop sad Ja biorę wolne średnio co drugą infekcję ale wiadomo, że proszę o wolne
    z drżeniem serca, bo jak widzę minę szefa....co najmniej jakby sam nie miał
    dzieci!!! Nieważne. Mąż nie ma możliwości wziąść wolnego sad(( Więc ratujemy się
    jak możemy, tzn: mam koleżankę, która mi czasami zostaje z małą, szukam niani
    wśród znajomych moich i mojej mamy (teściowa mieszka w innym mieście), czasami
    przyjedzie teściowa na jeden dzień, czasami moja mama zostanie ale też tylko
    jeden dzień. Poza tym szukam opiekunek na osiedlowej kablówce, bo zawsze jest
    jakieś tego typu ogłoszenie. Póki co jeszcze mi się nie zdarzyło, żebym kogoś
    nie znalazła do Młodej ale przyznam, że nieraz kosztuje mnie to wiele zdrowia i
    kombinacji.

    Pozdawiam serdecznie

    Monika mama Wiki (07.11.2003)
  • becia39 23.09.04, 08:23
    Dziękuję Monika. Te problemy jeszcze przedemną. Termin porodu mam na początek
    grudnia. Problem z maleństwem zacznie się w sierpniu. Jestem nauczycielką i z
    drżeniem serca myślę jak sobie z tym wszystkim dam radę...
  • czarna_ms 24.09.04, 15:21
    Hej!
    Oj tak, wszystko przed Tobą becia wink
    Na razie się tym nie martw co będzie, jak bedziesz wracać do pracy. Większość z
    nas to przechodziła. Na razie ciesz się każdą chwilą (ciszy) odpoczywaj, bo
    potem nagle Twoje życie wywróci się do góry nogami wink
    Poza tym może w tym czasie jeszcze cos się zmieni i nie bedziesz już miała
    takich zmartwień, któż wie wink

    Pozdrawiam ciepło
    Pochwal się jak urodzisz!!

    Papa

    Monika
  • becia39 26.09.04, 09:38
    Witaj Monika!
    Bardzo dziękuję za ciepłe słowa. Ja już mam taką naturę , że rozpatruję różne
    warianty. Ze żłobkiem nie mam doświadczenia, bo dwójkę moich dzieci "niańczyła"
    teściowa. Teraz na szczęście mieszkamy od niej 500 km i myślę o innych
    rozwiązaniach. Masz rację że to jeszcze trochę czasu na myślenie. Tak bardzo
    się cieszę na moje trzecie maleństwo. Będzie chłopiec. Odezwę się jak urodzę.
    (cesarka). Pozdrawiam cieplutko Beata
  • riciola1 27.09.04, 12:28
    Witam żłobkowe mamy! Przeczytałam cały wątek i widzę, że inni nie mają lepiej
    niż mysad Moja 10 mieś. córka na cały miesiąc była 3 dni w złobku, od razu
    zachorowała, skonczyło się na antybiotykach i zapaleniu oskrzeli. Od razu
    wylądowałam na opiece. Nie mogę sobie na to pozwolić na dłuższą metę bo nie mam
    z kim jej zostawiać (zero babć) i oboje z mężem musielibyśmy chyba nie pracowac
    a nie o to w tym wszystkim chodzi...Tak więc ja pasuję - szukam opiekunki sad
    Szybko się złamałam... sad((
  • bazylea1 27.09.04, 12:31
    to ja bym chciała dopisać, żeby przyszłe mamy żłobkowe się nie załamywały, że
    mój synek (1,5 roku) od miesiąca chodzi do żłobka i opuścił tylko 2 dni z
    powodu lekkiego przeziębienia. być może jeszcze choroby przyjdą ale na razie
    cieszę się tym co jest smile aha, na dodatek chodzi raz w tyg. z tatą na basen.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.