• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
Dodaj do ulubionych

Wrocław - Żłobek Wyseka na ul.Szybkiej

  • 06.02.12, 22:22
    Witam,

    Czy są już jakieś opinie o tym miejscu, Żłobek otwarty od początku roku, więc pewnie część dzieci już chodzi. Ciekawa jestem opini rodziców, których dzieci uczęszczają do tej placówki. Jak kadra, warunki, zajęcia, bezpieczeństwo. Sama w najbliższym czasie chciałam się wybrać i obejrzeć żłobek na żywo, wcześniej chętnie usłyszę opinie na jego temat.

    Edytor zaawansowany
    • 19.03.12, 13:15
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • 20.03.12, 13:19
        Pytanie było o żłobek, a Akademia Maluszka to nie żłobek.
        • 20.03.12, 22:30
          Zapisałam synka do Wysepki, póki co jest ok, złobek intensywnie sie rozwijasmile
    • 05.06.12, 11:18
      Córka dostała się do tego żłobka, zaczyna we wrześniu. Czy są na forum rodzice których dzieci już chodzą do wysepki? czy dzieci są zadowolone? Jak z chorobami? Czy opiekunki są ok?
      • 09.06.12, 14:46
        Moje chodziło 2 tygodnie.
        Po 3 dniach dostała katar z którym chodziła właśnie te 2 tygodnie a teraz już ma antybiotyk. Tydzień siedzi już w domu.
        Z katarem można chodzić, ale jak coś poważniejszego się dzieje to dzwonią żeby zabrać dziecko
        Córka raczej zadowolona, chodzi z chęcią. O opiekunkach na razie ciężko coś powiedzieć. Córka śpiewa w domu jakieś piosenki więc chyba coś z dziećmi robią. Jest plac zabaw obok więc dzieci wychodzą na dwór
        Niezadowolona jestem ze połączona jest grupa średniaków i straszaków i że dzieci śpią w tym samym miejscu co się bawią.
        Na razie tyle
        • 20.06.12, 11:48
          kasina7 napisała:

          > Moje chodziło 2 tygodnie.
          > Po 3 dniach dostała katar z którym chodziła właśnie te 2 tygodnie a teraz już m
          > a antybiotyk. Tydzień siedzi już w domu.
          > Z katarem można chodzić, ale jak coś poważniejszego się dzieje to dzwonią żeby
          > zabrać dziecko
          > Córka raczej zadowolona, chodzi z chęcią. O opiekunkach na razie ciężko coś pow
          > iedzieć. Córka śpiewa w domu jakieś piosenki więc chyba coś z dziećmi robią. Je
          > st plac zabaw obok więc dzieci wychodzą na dwór
          > Niezadowolona jestem ze połączona jest grupa średniaków i straszaków i że dziec
          > i śpią w tym samym miejscu co się bawią.
          > Na razie tyle

          Rzeczywiście opiekunki prowadzą zajęcia z dziećmi - w szatni zawsze wywieszane są prace plastyczne maluchów. Młody też w domu np. tańczy w sposób jaki my go nie uczyliśmy, rozpoznaje piosenki które w domu mu puszczałam pierwszy raz.
          Pomiędzy salami jest zrobiona sypialnia, ale tam śpią chyba te najmłodsze średniaki - są tam drewniane łóżeczka. Leżaczki dla starszych średniaków i starszaków rozstawiane są na salach i pozostałe dzieci bawią się obok śpiących dzieciaczków.
    • 19.06.12, 14:21
      Witam,

      Moje dziecko chodzi do Wysepki od stycznia, czyli od początku funkcjonowania tej placówki. Niestety poza świetną jak dla mnie lokalizacją i dobrymi opiekunkami nie mam nic pozytywnego do przekazania.

      Na początku były białe sale, zużyte i w małej ilości zabawki, za mała liczba opiekunek, brak atrakcji dla dzieci... I obietnice Pani Kierownik że wszystko w najbliższym czasie zostanie nadgonione, bo to dopiero początki i troszkę czasu im zajmie jak się zgrają i zorganizują.

      Mamy czerwiec i z przykrością muszę napisać że niewiele się zmieniło.
      Sala starszaków ma pomalowane dwie ściany na żółto, sala średniaków ma kilka zielonych liści na ścianach. Dzieci nadal mają do dyspozycji zabawki pozostawiające wiele do życzenia - zakupione zostały dwa bujaki, dwa jeździki i chyba nic więcej bo nie zauważyłam większych rewolucji na salach. Mało jest zabawek w stylu: puzzle, klocki, piłki nie wspominając już o książeczkach, co jest dla mnie totalnym szokiem!
      W maju (!!!) został doprowadzony do znośnego stanu plac zabaw - czyli dwie piaskownice metr na metr i wszechogarniająca przestrzeń. Do tej pory nie ma atrakcji tj. huśtawki, zjeżdżalnie, domki, bujaki.
      Grupy nadal nie są podzielone. Na początku Pani Kierownik tłumaczyła to małą frekwencją dzieci. Z czasem "okazało się" że to jednak liczba opiekunek jest za mała żeby podzielić się na cały dzień (na sali mają być docelowo 3 panie - obecnie zatrudnionych jest 6 na cały etat i jedna na pół etat, czyli przy pracy zmianowej nie ma możliwości żeby grupy były podzielone na cały dzień). Proszę sobie wyobrazić przeszło 35 dzieci na jednej sali...chaos!!! A docelowo ma być ok. 45 dzieciaczków... Kierownictwo uważa że 3 opiekunki na 20 dzieci jest wystarczająca. Niestety nie jest - Panie głównie zajęte są "ogarnianiem" tego chaosu i chociaż bardzo się starają zająć dzieci zabawą, to po prostu często brakuje im na to czasu, przez co dzieci kręcą się po sali bez celu i najzwyczajniej się nudzą.

      Jedzenie jest w porządku. Posiłki są donoszone z restauracji znajdującej się tuż obok żłobka. Oczywiście zdarzają się takie strzały jak np. placki ziemniaczane na obiad, takie suche, bez żadnego dodatku - sosu surówki ect. Ale ogólnie jest ok.

      Kierownictwo na początku kusiło nas wizją monitoringu. Mam taka pracę że nie mogę zerwać się na chwilę i wpaść do żłobka żeby zobaczyć co się dzieje, monitoring był dla mnie wielką zaletą, zwłaszcza w te pierwsze m-ce. Niestety jak go nie było tak nie ma i najprawdopodobniej nie będzie. Pani Kierownik najpierw nam naobiecywała, a później sprawdziła ofertę i teraz wykręca się brakiem odpowiedniego dostawcy internetu w okolicy.

      Nie mam żadnych negatywnych doświadczeń jeżeli chodzi o opiekunki. Są komunikatywne, układne, miłe, widać że dzieciaczki je lubią. Ale niestety nie są w stanie nadrobić ogromnych niedociągnięć ze strony Kierownictwa.

      Niestety dzieci często chorują. Widok dziecka z zielonymi gilami do samej ziemi jest normą. Niestety rodzice często oddają chore dzieci do żłobka rzez co cały czas krążą jakieś bakcyle. Ale nieodpowiedzialność rodziców to już inny temat... Po chorobie wymagane jest zaświadczenie lekarskie aby dziecko zostało przyjęte. Zdarzyło się nam dosłownie raz że zostaliśmy poproszeni o jego przedstawienie, w pozostałych przypadkach dziecko bez problemu mogłoby wrócić po chorobie bez zaświadczenia. Czyli kolejna rzecz która nie jest dopilnowana.

      Na najgorsze ocenę zasługuje Kierownictwo. Niestety nie widzę ze strony Pani Kierownik jakiejkolwiek chęci współpracy. Jest to osoba która ma swoją wizję i niechętnie przyjmuje uwagi. Jest totalnie nieelastyczna, i raczej nie należy do osób sympatycznych i komunikatywnych. Cały czas wykręca się ogromną ilością obowiązków i brakiem czasu... Coś tu jest nie tak. Nie podoba mi się to. A zupełnie nie rozumiem jak można najpierw naobiecywać, a później odkładać wszystko w nieskończoność.

      Ogólnie nie jestem zadowolona. O wszystkich uwaga które tu wypisałam informowałam Panią Kierownik, i to nie raz. Na razie nie przyniosło to żadnego skutku. Jestem obecnie na poszukiwaniu innego żłobka. Jeżeli uda mi się znaleźć jakieś fajne miejsce na pewno nie będę się długo zastanawiała nad przeniesieniem mojego dziecka. Mam wrażenie że każde inne miejsce bezie lepsze...

      Jeżeli są Państwo zainteresowani tym żłobkiem to proszę na spokojnie się zastanowić. Proszę się przejść koniecznie parę razy o różnych porach, porozmawiać z opiekunkami, porozmawiać z rodzicami, poobserwować dzieci. Nie jestem jakąś nawiedzoną matką której nie podoba się to że na ścianie namalowany jest miś a nie konik. Moje dziecko ma spędzać w żłobku docelowo po 9 godzin dziennie i to chyba normalne że chcę żeby miało tam jak w domu. Chcę żeby czuło się bezpiecznie, było wesołe i radosne. Chcę spokojnie iść do pracy i nie myśleć przez pół dnia czy małe nie dostaje szału z nudów, tępo nie wbija wzroku z białe ściany albo nie krąży bez celu po nieatrakcyjnej sali.

      • 19.06.12, 16:30
        mu_krowa napisał(a):

        Z czasem "okazało się" że to jednak liczba opiekunek jest za m
        > ała żeby podzielić się na cały dzień (na sali mają być docelowo 3 panie - obecn
        > ie zatrudnionych jest 6 na cały etat i jedna na pół etat, czyli przy pracy zmia
        > nowej nie ma możliwości żeby grupy były podzielone na cały dzień)

        Ilość opiekunek w żłobakach regulują przepisy, a skoro Wysepka jest żłobkiem, to musi spełniać również normy dot. ilości opiekunek.
        • 19.06.12, 19:49
          Mnie ostatni akapit wzruszył... Zwłaszcza te dzieci tępo wbijające...

          Kurczę, może mam manię prześladowczą, ale to brzmi jak rasowa antyreklama, nie jak opinia... Opinie zazwyczaj są bardziej skondensowane, w stylu "usmarkane po pas dzieci tłukące się z nudów łopatkami po głowach"wink
          --
          Zaraz ci tu wytłumaczą stałe bywalczynie, że nie pojechać lipcowej to prawie tak samo, jak nie mieć w domu bidetu. Prawdziwa, szanująca się ematka nie dopuści do żadnego z powyższych. - by M_incubo
          Napisz w tej sprawie na forum@gazeta.pl
          • 20.06.12, 11:37
            bj32 napisała:

            > Mnie ostatni akapit wzruszył... Zwłaszcza te dzieci tępo wbijające...
            >
            > Kurczę, może mam manię prześladowczą, ale to brzmi jak rasowa antyreklama, nie
            > jak opinia... Opinie zazwyczaj są bardziej skondensowane, w stylu "usmarkane po
            > pas dzieci tłukące się z nudów łopatkami po głowach"wink

            Na początku miałam zamiar napisać właśnie parę krótkich zdań, tak jak to wszyscy robią. Ale jak już zaczęłam to poleciało jak po sznurku... i wyszedł mi esej na parę stron :]
            Możliwe że większość osób które to przeczyta będzie miało podobne odczucia do Twoich, ale może w jednej, dwóch osobach wzbudzę czujność, może jakiś rodzic będzie dzięki temu bardziej dociekliwy przy zapisywaniu swojego dziecka, może któryś rodzic podobnie jak ja zacznie rozliczać Kierownictwo ze złożonych obietnic.
            • 21.06.12, 10:24
              Nie no, ja się nie czepiam. Literackość i dramatyzm opisu mnie powaliły. W żłobku ostatni raz byłam kiedy jeszcze sama uczęszczałam, więc trudno mi oceniać, ale kiedy tak sobie czytam, to rodzice zazwyczaj używają właśnie bardziej... bezpośrednich... opisów.

              Tak przy okazji: koszt zainstalowania nawet takiej huśtawki na sprężynie nie wiem, jaki jest teraz, ale coś 5 lat temu sama huśtawka kosztowała 500,-. Zabawki też kosztują... Może warto popytać znajomych ze starszymi dzieciakami, czy nie mają jakichś w sensownym stanie do oddania? Wiadomo, że nowe lepsze, ale za rok i tak przestaną być nowe, a dzieciom to rybka, czy przy króliczku jest metka z ceną, czy niewink Jest to też jakieś rozwiązanie i w dodatku niespecjalnie kosztowne.
              Czasy mamy takie, ze każdy chce jeść. Pamiętam, jak w przedszkolu mojej córki zaczęło si skwierczenie, ze piasek w piaskownicach - zresztą przepełnionych, bo był wcześniej kilka razy tylko dosypywany - trzeba zmienić. No, ale żeby zmienić, trzeba opróżnić piaskownice. Koparką się tego nie zrobi, trzeba łopatą. Pracownikom najemnym trzeba zapłacić, a nie jest to jakaś ciężka praca, więc dyrektorka poprosiła tatusiów o pomoc. W ciągu trzech dni trzech "tatusiów" wykopało 24 tony piasku: ja, mój mąż i syn dyrektorki. Pozostali tatusiowie, kiedy przychodzili po dzieci - oglądali mnie jak nowy gatunek, aż im w końcu dyrektorka pogoniła kota i cześć. Jakoś nikomu się ręka nie złamała, wszedł nowy piasek i z bani.
              Co prawda przedszkola było państwowe, ale nie wiem, czy prywatna placówka, zwłaszcza stosunkowo nowa, przynosi gigantyczne dochody. Logiczne, że najpierw trzeba spłacić długi na inwestycję.
              Dlatego czasem mi trochę słabo, jak czytam pretensje [nie mówię do nikogo konkretnie], że nowa placówka, a nie ma złotych kranów, brylantowych sedesów i tylu zabawek, żeby nie było gdzie dziecka upchnąć. Może warto wesprzeć? Istnieje prawdopodobieństwo, ze właściciel w tym momencie z biznesmena przeistoczy się w człowiekawink
              --
              Zaraz ci tu wytłumaczą stałe bywalczynie, że nie pojechać lipcowej to prawie tak samo, jak nie mieć w domu bidetu. Prawdziwa, szanująca się ematka nie dopuści do żadnego z powyższych. - by M_incubo
              Napisz w tej sprawie na forum@gazeta.pl
              • 21.06.12, 10:38
                Zgadzam się z Tobą w 100%. Problem polega na tym, że kierownictwo żłobka w żaden sposób nie jest nastawione na współpracę z rodzicami, unika konfrontacji (zebranie było 1 na samym początku; propozycja kolejnego spotkania spotkała się z odmową). Wiem, że wielu rodziców zaangażowałoby się w prace na rzecz żłobka, ale postawa Pani kierownik i jej własna wizja prowadzenia biznesu niestety sprawia że wciąż wiele rzeczy nie jest i nie będzie zrobionych.

                • 21.06.12, 13:39
                  blueannapurna napisała:

                  Ja się dowiedziałam od Kierownictwa że kolejne zabranie będzie we wrześniu.
                  Jak poprosiłam jakiś czas temu żeby zorganizować spotkanie, nawet wspomniałam że głównie chodzi mi o skonfrontowanie tego co mówiły w lutym ze stanem obecnym, dostałam odpowiedź że inni rodzice jak czegoś nie wiedzą to przychodzą i się pytają, że raczej nie zgłaszają żadnych zastrzeżeń i nie dlatego nie interesuje ich zorganizowanie spotkania.


              • 21.06.12, 13:13
                bj32 napisała:

                Podkreślam że nie czepiam się tego czy zabawki są nowe czy nie - czepiam się tego że jest ich MAŁO. Nie czepiam się tego że poszczególne sprawy typu malowanie sal, wykończenie placu zabaw, podział grup nie są nadal wykończone - czepiam się tego że podany był TERMIN zakończenia jeden, drugi, trzeci raz i NIE ZOSTAŁ DOTRZYMANY.
                Rację masz że należałoby się zainteresować i może pomóc. Też tak uważam. Na początku zebrałam w domu parę zabawek i książeczek i zaniosłam dla maluchów. Wiem że paru rodziców tez tak zrobiło. Ale nie zauważyłam żeby Kierownictwo podłapało temat - może zorganizować jakaś wspólną zabawę z dziećmi w formie zbiórki zabawek, połączyć to z nauka dzielenia się i obdarowywania bla bla bla. Może zrobić coś w formie "funduszu zabawkowego" - składamy się dosłownie po parę zł w m-cu, Kierownictwo dodaje drugą połowę do tego co uzbieramy i kupujemy dzieciaczkom książeczki, klocki itp.
                Proponowałam też żeby się zorientować może znalazłby się kilka mam które potrafią namalować tego konia czy misia - może coś byśmy tam stworzyły na tych ścianach. Michał Anioł to ja nie jestem, ale potrafię i nawet lubię malować...
                Naprawdę wierzą w to że można takie rzeczy zorganizować. Ale po pierwsze - brakuje tu trochę kreatywności, i aż się boję napisać że chęci chyba także, ze strony Kierownictwa. A po drugie - niestety do tej pory nie spotkałam się z reakcją na moje propozycje sad
                • 24.07.12, 16:03
                  Ja się może wymądrzę, ale tak myślę, czy jakby troje rodziców wlazło pani dyrektor przemocą do gabinetu i jej wyłożyło grzecznie propozycje wraz z wyrażeniem chęci współpracy, oraz zasugerowało, ze współpraca z rodzicami jest niezbędna, bo inaczej urzędnicy w gminie nie będą zadowoleni [jeśli to klubik], czy w MEN się nie ucieszą [jeśli to przedszkole], ale tak, wiesz... Dyplomatycznie. Nie młotkiem między oczy, ale na zasadzie "Albo weźmiesz udział we współpracy, albo pójdziemy popłakać wyżej", to może by się dało?
                  Nie znam kobity, nie wiem, jaki to typ, ale marchewka poparta batem działa na większośćwink
                  Szczególnie, jeśli nie dotrzymuje terminów i tym ją można zaszachować... jeśli jest coś na piśmie, ze miało być w zeszłym miesiącu, a się ponownie przesuwa...
                  --
                  Przed BigBangiem nie było nic tak zupełnie, że nie było nawet przedtem, nie było czasu, przestrzeni, materii, ani nawet Kononowicza nie było, niczego nie było, a nawet nie było niczego. - by Paweł W.
                  Napisz w tej sprawie na forum@gazeta.pl
                  • 26.07.12, 11:54
                    Zebrałam się jeszcze raz w sobie i poszłam się ponownie wyżalić. Tym razem trafiłam na drugą Kierowniczkę, z którą wcześniej nie miałam okazji rozmawiać (kontaktem z rodzicami i odpisywanie na maile głównie zajmowała się ta pierwsza Kierowniczka). Wyłożyłam jej wszystko co mi się nie podoba, tak jak Wam wcześniej. I nie było żadnego tłumaczenie i obiecywania złotych klamek. Było przepraszam i szczerze powiedziane że maja mały budżet, że środków obecnie nie wystarczy na wykończenie wszystkiego, że rzeczywiście organizacyjnie nie dały sobie rady w te pierwsze m-ce. W końcu po 6 m-cach usłyszałam to co było jasne od samego początku i nikt nie ściemniał mi w żywe oczy że za tydzień pomaluje ścianę, nikt mnie nie zwodził obietnicami.
                    Myślałam o tym co pisałaś, żeby pójść z tym wszystkim do Gminy (żłobek ma dofinansowanie). Ale jest jeden problem - jeżeli Gmina ewentualnie zrobiłaby jakąś kontrolę i odebrała żłobkowi dofinansowanie to ukręciłabym bata sama na siebie sad A nie oszukujmy się, różnica w czesnym jest paraliżująca! Po prostu nie stać mnie obecnie żeby płacić 1000zł czesnego sad Bosko....
                    Co do rodziców to staram się jakiś upolować. Niestety takich którzy interesują się czymkolwiek jest naprawdę bardzo mało. Rozmawiałam z paroma mamami i większość z nich nie widzi żadnych problemów. Ale znalazłam jedną mamę która też jest podobnie jak ja nawiedzona i wiem że jednak nie mam jakiejś mani prześladowczej. We wrześniu spotkanie organizacyjne - będzie okazja żeby podyskutować na żywo ze wszystkimi.
          • 25.07.12, 09:41
            Opinie jak życie - układa się różnie . Moje dziecko chodzi do Tropicieli na Grabiszyńską , jest OGÓLNIE dobrze ale.. zawsze są niedociągnięcia . Wydaje sie ze najważniejsze to dobra opiekunka - wychowawca grupy - tu jest Pani Madzia i moja mała jest nią zachwycona .
            Powodzenia
        • 20.06.12, 11:11
          Zgodnie z ustawą z lutego 2011 roku na jedną opiekunkę w żłobku może przypadać maksymalnie ośmioro dzieci. Czyli w Wysepce spełniony jest ten zapis.
          Gdy zapisywałam swoje dziecko pytałam Kierownictwo czy przewidziane jest ewentualne zatrudnianie dodatkowych opiekunek jeżeli okaże się że jedna Pani na siódemkę maluchów to za mało. Otrzymałam odpowiedź że jeżeli będzie taka potrzeba to tak. Ostatnio zwróciłam na to uwagę, ale niestety Kierownictwo jest innego zdania i pozostanie przy 3 opiekunkach na 23 dzieci, pomimo zgłaszanych uwag.
          Moim zdanie to za mała liczba sad
          • 20.06.12, 11:24
            Moja opinia po 3 miesiącach :
            -tak jak pisała mu_krowa : opiekunki ok, młode, sympatyczne dziewczyny. Uśmiechnięte, dobrze znające swoich podopiecznych. Niestety mocno zabiegane, na sali często jest jedna opiekunka i 15-20 dzieci w wieku od roku do 3 lat. Pozostałe opiekunki przewijają dzieci, sprzątają jadalnie czy robią inne zreczy, które są w zakresie ich obowiązków (jak dla mnie prace porządkowe, w jadalni, kuchni itp powinny być powierzone osobie w tym celu zatrudnionej).
            -wyposażenie średnie, sporo zabawek starych, zdekompletowanych, mało książeczek.
            -sale są duże i jasne, ale puste, przez co jest nudno i nieco przygnębiająco.
            -kierownictwo raczej nie jest nastawione na dialog z rodzicami, trudno przyjmuje jakiekolwiek sugestie czy uwagi
            -w najbliższym czasie planuję zmianę żłobka na przedszkole, tylko dziecko musi skończyć 2,5 roku.
            • 20.06.12, 11:26
              Aha, i monitoringu pomimo wcześniejszych zapewnień nie ma. Sporo obietnic składanych jest bez pokrycia.
      • 20.06.12, 21:45
        Witam !
        O istnieniu Wysepki dowiedziałam się od znajomej - po wstępnych informnym acjach podanych na stronie internetowej na temat złobka nic nie wskazywało na to iż zaistnieją tam pewne nieprawidłowości...Po kilku dniach zdecydowałam się odwiedzić osobiście placówke i przyjrzeć się z bliska wystrojem sal oraz warunkom sanitarnych dla maluchów. Przyznaję rację temu iąz wygląd początkowo był dośc "szpitalny" dookoła sama biel ścian natomiast w samych salach niewiele zabawek , samochodzików i klocków.Owszem z biegiem czasu było widac wiele zmian zachądzących z wystrojem sal jak i zakupieniem wielu zabawek dla dzieci. Moją córeczkę zapisałam od stycznia - i tym samym umowa była podpisana miedzy mną a Panią kierownik do sierpnia br.Pierwszą rzeczą o której chciałabym na początku uczulić rodziców to sprawa dotycząca wpisowego- otóż przy podpisywaniu umowy zasady były następujące: 400zł opłata wpisowa oraz 400zł za opiękę sprawowaną nad małą.Przyszedł maj ( moja umowa wciąz jest aktualna bo podpisana do sierpnia) a Pani kierownik zbiera już podpisy rodziców którzy chcą kontynuować współpracę z ich placówką gdyż jak się okazało rekrutację na nowy rok szkolny przebiegła własnie w maju! Pani kierownik tym smym orzekła iż przy podpisaniu umowy wiąża się z tym koszty z tytułu wpisowego w wys. 350zł !!! W tej sprawie postanowiłam zareagować i umówić się z Panią kierownik co nei było wcale łatwym zadaniem ponieważ jej praktycznie w tej plaćówce nie masad Na umówionej wizycie przedstawiłam sytuację która jak na mój gust wygładała dośc dziwnie... skoro mam podpisaną jedną umowe do sierpnia to z jakiej racjii mam podpisywać kolejnąi tym samamym zapłacic wpisowe w wys 350zl skoro dziecko ledwo skończyło tam chodzić raptem 4 miesiące ?! Nikt mi nie wspomniał o tym iż kooejne wpisowe bedzie do zrealizowania po niespełna 5 misiącach?! Jakby tego było mało w rozmowie na ten temat Pani kierownik dodała iż w opłata wpisowa na cały rok szkolny czyli od wrzesnia do sierpnia wynosi 650zł ! Każdy wie ze miesiąc lipiec nie jest okresem dofinansowanym a co za tym idzie 800zł za mc pobytu dziecka w żłobku dlatego postanowiłam przemyśleć kwestię dalszego uczęsczania mojej córki do tej placówki...
        A jeżeli chodzi o personel i opikunki to we wcześniejszych opiniach na temat ich ilości zgadzam się w 100% . Moim zdaniem jeśłi ktoś nie ma warunków do tego by średniaki miały sobną grupę a starszaki osobną - to niech wgl się zastanowi nad tym czy podjąc się otwierania takiej działalności ?! Będąc w pracy dostałam telefon iż moja córka została ugryziona - proszę mi wierzyć że naprawdę w dośc drastyczny sposób i zdaję sobie sprawe z jaką siłą jednakże ta sytuacja miała miejsce niejednokrotnie...Straciłam cierpliwość byłam w tej sprawie interweniować - jednak skończyło się na samej rozmowie i współczuciu lecz w tych przypadkach liczba opiekunek była stanowczo za mała przy tak dużej liczebności dzieci w jednej grupie !
        • 20.06.12, 22:50
          riri89 napisał(a):
          > Pierwszą rzeczą o której chciałabym na początku uczulić ro
          > dziców to sprawa dotycząca wpisowego (...)

          Ale w czym jest problem? Wpisowe w większości żłobków niepublicznych pobierane jest raz w roku (tzn. na każdy rok szkolny). Informacje o wysokości wpisowego umieszczone są zazwyczaj na stronie internetowej, przy zapisie dziecka rodzice również pytają o te kwestie. Umowa jaką teraz ma pani podpisaną, obowiązuje do końca sierpnia i podpisując ją, wpłaciła pani wpisowe za ten okres (styczeń-sierpień 2012). Rekrutacja na miejsca dofinansowane odbyła się pod koniec maja, a umowy z rodzicami podpisywane były na początku czerwca. To są umowy obowiązujące od września na cały rok 2012/2013, stąd ponowne wpisowe. I tak ma pani naprawdę duże szczęście, że udało się pani dostać miejsce dofinansowane w styczniu.
        • 24.07.12, 16:22
          "Będąc w pracy dostałam telefon iż moja córka została ugryziona"
          Ale chyba nie przez opiekunkę albo dyrektorkę?
          "byłam w tej sprawie interweniować - jednak skończyło się na samej rozmowie i współczuciu"
          A Ty oczekiwałaś nakazu przyprowadzania dzieci w kagańcach czy zawieszenie gryzonia w prawach żłobkowicza, czy co? Bo nie rozumiem.
          "w tych przypadkach liczba opiekunek była stanowczo za mała przy tak dużej liczebności dzieci w jednej grupie !"
          Bez sensu. Serio. Nawet jedna opiekunka przypadająca na jedno dziecko nie uchroni dzieci przed takimi zdarzeniami. Moja córkę kolega ugryzł w szkole. Co Twoim zdaniem powinnam z tym zrobić? Zażądać podwojenia liczby nauczycieli? Przy czym ja mówię już o dzieciakach wówczas 9letnich, którym można pewne rzeczy wytłumaczyć, a Ty mówisz o 2 - 3 latkach.
          --
          Przed BigBangiem nie było nic tak zupełnie, że nie było nawet przedtem, nie było czasu, przestrzeni, materii, ani nawet Kononowicza nie było, niczego nie było, a nawet nie było niczego. - by Paweł W.
          Napisz w tej sprawie na forum@gazeta.pl
      • 04.07.12, 22:45
        > Jedzenie jest w porządku. Posiłki są donoszone z restauracji znajdującej się tu
        > ż obok żłobka. Oczywiście zdarzają się takie strzały jak np. placki ziemniaczan
        > e na obiad, takie suche, bez żadnego dodatku - sosu surówki ect. Ale ogólnie je
        > st ok.

        Niestety z tym się nie zgodzę. Dzieciaki dostają mięso zaledwie raz w tygodniu, opócz tego co chwilę makarony pierogi placki ziemniaczane czyli mąka mąka mąka
        Czy wspominałam o paluszkach rybnych? Ciekawe czy w ogóle zawierają rybę?
        --
        http://www.suwaczki.com/tickers/er3m2n0au2elixcu.png
        http://www.suwaczki.com/tickers/82dok6nlzq3ijif2.png
        • 23.07.12, 22:38
          niestety, tam gdzie jest catering, a nie wlasna kuchnia, to jedzenie pozostawia wiele do zyczenia
          najlepiej zamowic sobie raz czy dwa, kontrolnie, obiad w firmie, ktora przygotowuje posilki do zlobka, i juz wiadomo, czy jedzenie jest odpowiednie dla dziecka....

          nie ma to jak wlasna kuchnia w placowce, ech....
          • 24.07.12, 22:38
            stanowcza napisała:

            > niestety, tam gdzie jest catering, a nie wlasna kuchnia, to jedzenie pozostawia
            > wiele do zyczenia
            > najlepiej zamowic sobie raz czy dwa, kontrolnie, obiad w firmie, ktora przygoto
            > wuje posilki do zlobka, i juz wiadomo, czy jedzenie jest odpowiednie dla dzieck
            > a....
            >
            > nie ma to jak wlasna kuchnia w placowce, ech....

            Nie mogę się zgodzić, ponieważ w żłobkach firmy cateringowe nie sa wybierane z przypadku. Muszą to być firmy, które spełniają normy i przygotowują posiłki zgodnie z zaleceniami dla dzieci w konkretnym wieku. U nas jest firma, której zarzucić nic nie można, jest zdrowo (np. pieczywo pełnoziarniste, masło 82%, kasze, warzywa, chude mięso, bez konserwantów itd.), dzieciaki zjadają po 2 miseczki zup, bo tak im smakuje.
            • 24.07.12, 23:26
              U nas jest firma, której zar
              > zucić nic nie można, jest zdrowo (np. pieczywo pełnoziarniste, masło 82%, kasze
              > , warzywa, chude mięso, bez konserwantów itd.), dzieciaki zjadają po 2 miseczki
              > zup, bo tak im smakuje.

              a co to za firma?
              • 25.07.12, 00:47
                Nie mogę reklamy robić, bo mnie wytną wink
            • 25.07.12, 21:58
              > U nas jest firma, której zar
              > zucić nic nie można, jest zdrowo (np. pieczywo pełnoziarniste, masło 82%, kasze
              > , warzywa, chude mięso, bez konserwantów itd.), dzieciaki zjadają po 2 miseczki
              > zup, bo tak im smakuje.

              To chyba nie mówimy o Wysepce....
              • 25.07.12, 22:38
                kasina7 napisała:

                > > U nas jest firma, której zar
                > > zucić nic nie można, jest zdrowo (np. pieczywo pełnoziarniste, masło 82%,
                > kasze
                > > , warzywa, chude mięso, bez konserwantów itd.), dzieciaki zjadają po 2 mi
                > seczki
                > > zup, bo tak im smakuje.
                >
                > To chyba nie mówimy o Wysepce....

                Ja mówiłam o innym żłobku niepublicznym. Nie wiem, jak jest w Wysepce.
          • 24.07.12, 22:40
            I jeszcze jedno. to, ze zamówisz sobie jakieś jedzenie w danej firmie, nie oznacza to, ze dzieci w żłobku dostają to samo. Są firmy cateringowe, które przygotowują posiłki dla dzieci, dla dorosłych, do firm itd. Menu nie jest dla wszystkich jednakowe.
            • 25.07.12, 00:19
              Zdaje się, że dla żłobków normy ustala jakieś Ministerstwo Zdrowia albo coś? Bo podlegają pod NFZ. Przedszkola pod MEN, a MEN już się na żarciu znać nie musi aż tak dobrze...

              Ale niektórzy mówią, ze dziecko, które ukończyło rok, może jeść to samo, co dorosły. Czyli bigos pod czerwone wino, a później kawęwink
              --
              Przed BigBangiem nie było nic tak zupełnie, że nie było nawet przedtem, nie było czasu, przestrzeni, materii, ani nawet Kononowicza nie było, niczego nie było, a nawet nie było niczego. - by Paweł W.
              Napisz w tej sprawie na forum@gazeta.pl
        • 26.07.12, 12:08
          kasina7 napisała:

          > > Jedzenie jest w porządku. Posiłki są donoszone z restauracji znajdującej
          > się tu
          > > ż obok żłobka. Oczywiście zdarzają się takie strzały jak np. placki ziemn
          > iaczan
          > > e na obiad, takie suche, bez żadnego dodatku - sosu surówki ect. Ale ogól
          > nie je
          > > st ok.
          >
          > Niestety z tym się nie zgodzę. Dzieciaki dostają mięso zaledwie raz w tygodniu
          > , opócz tego co chwilę makarony pierogi placki ziemniaczane czyli mąka mąka mąk
          > a
          > Czy wspominałam o paluszkach rybnych? Ciekawe czy w ogóle zawierają rybę?


          Rzeczywiście może spojrzałam na sprawę jedzenie ze swojej strony a nie ogólnie. Moje dziecko zawsze po powrocie je z nami obiad, na który zawsze jest mięso, więc jakoś nie zwróciłam uwagi że w żłobku dość często są posiłki bezmięsne (dla mnie to nawet dobrze bo się nie powtarzamy i ma w ten sposób urozmaicone posiłki). Przejrzałam jadłospis z ostatnich 6 tygodni i masz rację - często są tygodnie kiedy mięso jest raz w tygodniu, a na stole królują dania oparte głównie o mąkę. Rzadko jest ryż czy kasza. Ja ostatnio zwróciłam uwagę żeby do zupy nie podawały chleba (nie wiem skąd się to wzięło, do tej pory nie było takiego zwyczaju) bo dzieciaki zamiast zjeść zupę zapychały się suchym chlebem. Na temat śniadań się nie wypowiadam bo nie korzystamy. Na podwieczorek są: jogurt/owoc/budyń/ciastko/naleśnik.
    • 26.07.12, 12:38
      Podczas ostatniej rozmowy (o której wspomniałam we wpisie sprzed godziny) dowiedziałam się że:
      Ogólnie przez najbliższe m-ce nie są planowane jakieś większe prace wykończeniowe.
      Z wpisowego które było zbierane za następny rok część środków przekazano na zakup domku/zjeżdżalni na plac zabaw oraz na zakup zabawek dla dzieci.
      Monitoringu raczej nie będzie ze względu na problem ze znalezieniem odpowiedniego operatora.
      Co jeszcze:
      Grupy są dzielone po śniadaniu i łączone po drugim daniu, chyba że są problemy kadrowe (nieobecności opiekunek) wtedy dzieci są razem na jednej sali.
      Przy ładnej pogodzie dzieciaczki wychodzą na dwór po śniadaniu i wracają przed zupą.
      Opiekunki bez zarzutu - nadal bardzo dobrze mi się z nimi współpracuje. Dzieci maja różne zajęcia - czytanie bajek, zorganizowane gry i zabawy przy muzyce, cały czas coś rysują i wyklejają (ostatnio było odbijanie pomalowanych stóp na wspólnym kartonie wink ). Są kary za złe zachowanie m.in. gryzienie tongue_out i nagrody za dobre.




      • 01.09.12, 01:03
        Drodzy Państwo!
        Pozwolę sobie zakreślic trochę scebariuszu z funkcjonowania żłobka niepublicznego:

        1) OBOWIĄZUJE ustawa z dn. 4 lutego 2011r. o opiece nad dziećmi do lat trzech. Tego bezwzględnie każdy żłobek winien się trzymać, inaczej straci dofinansowanie, poza tym zostanie wykreślony z rejestru żłobków niepublicznych, o antyreklamie nie wspominając.
        Tutaj króciutko:
        a) na 1 opiekunkę przypada 8 dzieci, chyba, że w grupie jest dziecko niepełnosprawne (należy to szeroko rozumieć, może to być autyzm), wówczas 1 opiekunce przydzielane jest 5 dzieci.
        b) nie ma obowiązku dzielenia na grupy, tzn.: na maluchy, średniaki itp. Można poczytać pedagogikę Marii Montessori, to trochę wyjaśni tę kwestię.
        c) sala zabaw wszędzie może służyć i do zabawy i do leżakowania (patrz: większość placówek miejskich!)
        d) firm cateringowych, produkujących jedzonko dla dzieci żłobkowych jest strasznie mało, co oznacza niewielki wybór. Menu musi być naprawdę urozmaicane, kierownicy placówek często muszą się wykłócać z firmą cateringową, aby trzymano się zasad - i tak z reguły jest, choć zdarzają się niedociągnięcia. A cena za jedzenie? Cóż, jedna z najwyższych to ok. 13 zł/pełen posiłek dziennie, chyba, że żłobek finansuje jakąś cześć jedzonka z własnych zakresów (czyt.: czesne).
        2) Żłobki miejskie są całkowicie dotowane z pieniędzy samorządowych. Żłobki niepubliczne już nie. A oto koszta:
        a) wynajęcie lokalu: średnio od 4/5 do 10 tyś. miesięcznie, zależy od m2
        b) opłata za media: woda, gaz, prąd. Każdy zna koszta. Plus CO. To jest tak: 200+300+100 (plus minus) za np. 2 m-ce.
        c) opiekunka dostaje tak ok. 1500 zł m-c netto. Do tego dochodzi za nią ZUS i podatek, czyli już ok. 2000 zł brutto (może ciut więcej). Do tego dochodzi płatny urlop i masa zwolnień lekarskich, bo nie ukrywajmy: to też tylko ludzie i szybko łapią choroby jak i dzieci, a często od samych dzieci. 5 opiekunek to już jest 7500 zł netto na m-c.
        d) środki czystości na bieżąco kupowane i uzupełniane to najmniejsze koszta ok. 500 m-c (chusteczki, ręczniki, płyny, CIF, mopy, wiadra, odkurzacz:worki, woda do picia, p. Ustronianka lub EDEN, itp.).
        e) ZUS i podatek plus FP za samego siebie, tj. za osoby, które prowadza działalność, a jest to już prawie 1000 zł m-c.
        f) materiały dla dzieci: kredki, papiery kolorowe, farby, ciastolina itp. - na bieżąco, bo wszystko się zużywa.
        g) logopeda, terapeuta i inni specjaliści opłacani przez żłobek, bo zajęcia w ramach czesnego, tj. ok. 500/600/700 zł m-c (zależy od liczby dzieci).
        h) kredyt do spłacenia zaciągnięty na otworzenie działalności i min. 3 pierwsze m-ce smile) Każdy ma innej wysokości.

        To tylko kilka kosztów, bo każdy ma inne, ale zbliżone, a teraz przykład - policzmy:

        mamy 15 dzieci; czesne najniższe to ok. 380 zł za 10h pobytu dzienne przez 20/21 dni roboczych. Gmina płaci 2,85 zł za 1 godzinę pobytu dziecka (na każdej umowie widnieje takie info). A więc: 15x10x21=3150 i teraz:
        3150 godzin, bo tyle wyszło mnożąc liczbę dzieci x liczbę godzin w ciągu dnia x ilość dni roboczych. Tę sumę mnożymy przez 2,85 (tyle płaci Gmina).
        Wychodzi: 8.977, 50 zł. Oto wypłata z Gminy
        Dodajemy do tego czesne od Rodziców: czyli 15 dzieci razy 380 zł za m-c, to jest: 5700.
        Razem na konto żłobka wędruje: 14.677,50 zł
        I odliczajmy od tego koszta o których ww., w tym wypadku 2 opiekunki, czynsz za lokal ok. 4000 plus 2000 ZUS z US (pracownicy i 1 właściciel) plus media, plus środki czystości, plus wymagane szkolenia pracownicze ( bo BHP - ponawiane, badania do książeczki SANEPIDU i lekarza medycyny pracy opłaca właściciel) i reszta. Wychodzi powyżej 12000 samych kosztów miesięcznie.
        Każdy właściciel też musi się utrzymać i pewnie ma jakieś wydatki domowewink... Serio!
        Zabawki kosztują różnie, to fakt. Dobra zjeżdżalnia z OBi (bo ma atest!) kosztuje ok. 500 zł.
        Meble do sal mogą być tylko z firmy np. Moje BAMBINO, gdzie stolik z 6 krzesełkami to koszt 400 zł, szafa-regał ok. 200 zł, leżaczek (te niebieskie), to ok.75-80 zł. Tylko te, bo mają atest!
        • 01.09.12, 01:25
          I dalej:
          1) za jeden miesiąc Gmina nie płaci w ogóle. A koszta miesięczne już wyliczyliśmy - i płacić co miesiąc trzeba. I co tu do ch...ry robić?! Ano trzeba podwyższyć czesne na ten m-c, bo inaczej zginiemy, albo k..rde kolejny kredyt, tylko czy już tyle można i kiedy je spłacimy?!
          2) W żłobkach miejskich nie ma monitoringu, nie można oglądać sal, nie można wchodzić po dziecko na salę, czy przyglądać się jego zabawom, a mimo to rodzice są spokojni, albo takowych udają. A tam zazwyczaj na 25 dzieci są 2 opiekunki plus pomoc opiekuna (patrz nowy żłobek miejski na Złotnikach Wroc.).
          Nie ma co pisać o setkach (serio) bzdurnych papierów dla Gminy, które trzeba dostarczać średnio 3 razy miesięcznie, a potem jest tyle samo poprawek.
          Mało który rodzic sam z siebie pamięta o liście obecności, o sprawozdaniu miesięcznym, o zaświadczeniu od lekarza czy usprawiedliwieniu nieobecności dziecka na piśmie. A Gmina od żłobka tego żąda!
          Mało tego: czy żłobków miejskich się boimy, że tam o każdy papier się postaramy, a tutaj "jakoś to będzie"?!
          Co w zamian dostajemy: nie łudźmy się: opieka jest dobra. Nigdzie nie ma bardzo dobrej, bo nie ma cudów. My wracamy do pracy. Dzieci chorują, bo chorować będą wszędzie (moje dziecko chodzi do przedszkola publicznego i stamtąd ciągle łapie jakieś infekcje), więc zwolnieniami na malucha trzeba mądrze manewrować.
          Tutaj, jak nam coś nie pasuje - donosimy własne obiady, a maluchom w ogóle dostarczamy swoje mleko itp., co jest nierealne w żłobku miejskim. Bo tam jest tylko jeden rodzaj mleka (firmy, która wygra przetarg), a średniaki zaczynają już pić mleko krowie. Zaś dla dzieci z alergią jest tylko jeden żłobek (Białowieska) - i tyle.
          Tutaj dzieci mogą być mieszane, bo rodzic i tak zadba o odpowiednie uwagi i pokarm dla niego.
          Spróbujmy pogadać z dyrekcja żłobka miejskiego, dopiero zaczynają się schodkismile)

          Ach! do kosztów zapomniałam dodać biuro rachunkowe, boć takie istnieje, a jest to koszt rzędu 300 zł wzwyż (ilość faktur i sposobu rozliczania). I telefon żłobkowy opłacany przez żłobek.

          No to się rozpisałam. Doświadczenie ze żłobkiem publicznym i niepublicznym mam plus przedszkole publiczne.
          Nadto: w żaden sposób nie jestem powiązana z WYSEPKĄ, gdyż jest to dla mnie tzw. konkurencjasmile!!!
          Zdradziłam się: tak, jestem jednym z owych "złych właścicieli" żłobków niepublicznych wink Stąd to wiem.
          Ale to, co podałam, to święta prawda. Proszę tylko pomyśleć, policzyć, poczytać ustawę i spokojnie zapytać właścicielkę o koszta...

          Co do gryzienia: jest to niestety częsty przypadek, ale nie z nieuwagi opiekunek. Dzieci gryzą - oczywiście nie wszystkie, niektóre piszczą, inne notorycznie płaczą lub chcą aby je noszono na ręku. Gryzienie i piszczenie można jeszcze wytłumaczyć na post. badań pedagogicznych i psychologicznych (wrzuć hasło w google).
          • 01.09.12, 15:10
            Moja droga Annekm. Ja to wszystko rozumiem: te koszta i przepisy i tak dalej. I fajnie by było, gdyby rodzice również to rozumieli, najlepiej wszyscy. Tyle, ze smutna prawda wygląda tak, że rodziców to nic a nic nie obchodzi. Płacą za usługę i wymagają. Jeśli właścicielowi prowadzenie placówki stwarza tak straszliwe problemy - to to jest jego problem.
            I takie podejście jest jak najbardziej logiczne. Bo mnie też guzik obchodzi, że pobliski sklep ma problem taki czy inny i ziemniaki zgniły, że urzędniczka gdzieś tam ma przepisy takie czy inne albo papier do drukarki się skończył i tak dalej. Płacę za usługę, a przepisy czy koszta z nią związane mam w nosie.
            Rodzice również mają w nosie, czy gmina Ci płaci i ile masz kredytów do spłacania. Tak samo i Ty się nie przejmiesz, jak rodzic Ci powie "sorry, przez dwa miesiące nie opłacę czesnego i posiłków, bo mam remont i mnie nie stać. Prawda?

            Więc jakkolwiek ja Cię znakomicie rozumiem i nie jestem ani z Wysepki, ani z konkurencji, ani nawet w życiu nie miałam dziecka w żłobku - i mieć nie będę - miej na uwadze to, że moje i czyjekolwiek głębokie zrozumienie nie ma na nic wpływu.

            Nie wszyscy też rodzice są w stanie pojąć, że część dzieci gryzie. Albo bije. Każdego interesuje raczej, żeby jego dziecko nie było pobite czy pogryzione.

            A jeśli masz problem z papierami - zatrudnij dobrą kadrową. Oszczędzisz sobie i światu poprawek. To też jest problem Twój, nie rodziców. I cześć.
            --
            Moderacja to firma, zajmująca się zawodowo usuwaniem wpisów niewygodnych, szkodzących właścicielom niewydarzonych placówek, zatrudniona przez owych właścicieli. Przodownikiem jest zarabiająca na tym krocie bj32.
            Napisz w tej sprawie na forum@gazeta.pl
            • 02.09.12, 14:25
              "czyjekolwiek głębokie zrozumienie nie ma na nic wpływu."

              Owszem, ma - na poprawę i sposób współpracy ze sobą obu stron.

              "Płacę za usługę, a przepisy czy koszta z nią związane mam w nosie."
              Ja taka nie jestem.

              "Więc jakkolwiek ja Cię znakomicie rozumiem"
              Niestety, ale chyba się nie zrozumiałyśmy. Albo też mnie nie udało się przedstawić celu tych wpisów, tak jak planowałam.

              "A jeśli masz problem z papierami - zatrudnij dobrą kadrową. Oszczędzisz sobie i światu poprawek."
              Nie stać mnie.

              " To też jest problem Twój, nie rodziców. I cześć."
              No, nie do końca: przy dobrej współpracy obu stron, jak pisałam wyżej, wielu tych zbędnych poprawek można by uniknąć.

              A z innej beczki: jeśli dobrze zrozumiałam, jest Pani członkinią Klubu Poselskiego, tak?
              Więc jak wygląda u nas prawo, sprawy urzędnicze i wreszcie same urzędy - Pani winna jest wiedzieć - i zmieniać to dla dobra wszystkich, a nie "Cześć!" - i po sprawie.
              Nie znam Pani, więc nie obserwuję Pani poczynań. Piszę to,co sądzi każdy obywatel, który bierze udział w wyborach.
              I nie rozumiem Sejmu i ich gadania oraz wielu wielu rzeczy, którymi się zajmują, albo zajmować powinni. Jeśli ci ludzie chcą zmieniać świat, to niech go zmieniają, a nie tylko gadają.
              Ja swój "tyci" świat zmieniam o tyle, że staram się - poprzez żłobek - pomagać innym, tym zatrudnionym i tym korzystającym z moich usług. Sobie też.
              Na koniec:
              "Ty się nie przejmiesz, jak rodzic Ci powie "sorry, przez dwa miesiące nie opłacę czesnego i posiłków, bo mam remont i mnie nie stać. Prawda?"
              Cóż, tak się składa, że się właśnie przejmuję, może nawet za bardzo - i zawsze stosuję taryfy ulgowe (różnie rozumiane) dla tych, którzy mają problem. I choć kilka razy już ze mnie zadrwiono i wykorzystano moją łatwowierność, nie umiem powiedzieć sobie, że każdy kłamie, dlatego też nie zmieniłam swojego sposobu bycia, choć przysłowia mówią, że powinniśmy się uczyć na błędach. Tylko, że tutaj to nie jest nic negatywnego, sądzę, że jest to pozytywne, mimo wszystko.
              Pozdrawiam.
              • 02.09.12, 17:45
                No to jeszcze raz:
                Możesz być niesłychanie szlachetna i najwyraźniej jesteś. Ja to serio rozumiem. Ale wiem, że większość świata funkcjonuje bardziej egoistycznie. Aktualnie znakomity odsetek ludzi jest tak nastawiony na siebie, że coraz częściej nawet najubożsi są wręcz obrzydliwie roszczeniowi - a to akurat wiem, bo od ponad pięciu lat zajmuję się pomocą takim właśnie ludziom...

                Ergo: rozumiem Cię. Ale to wcale nie znaczy, ze masz szanse na zmianę postaw całego świata. Ja też staram się nikomu nie utrudniać życia, o ile nie muszę. Ale tak, jak większość ludzi nie jest zaciekawiona tym, z czym się wiążą maje takie czy inne zajęcia, tak i ja nie widzę powodu zgłębiać, z czym się wiążą cudze. Miałam przyjemność pracować w rozmaitych miejscach i wiem, ze ludzie zwykle innych - dobrych - ludzi traktują jak frajerów. Smutne to, ale prawdziwe. A jakoś nie lubię być tak traktowana...

                "Nie stać mnie."
                Ale właśnie chodzi o to, że nikt się tym nie będzie przejmował... Wszyscy wyjdą z założenia, że jak prowadzenie placówki jest dla Ciebie z dowolnych przyczyn za trudne, to idź sprzedawać pączki.

                Oczywiście przy dobrej woli i współpracy - masz racje. Ale ile znasz osób, które ową dobrą wolę i chęć współpracy wykazują?
                Bardzo często słyszę, że niechęć do współpracy na linii opiekun/nauczyciel - rodzic jest zaprawdę wielka.
                Ja, mając dziecko w przedszkolu - nie miałam problemów. W szkole już bywało inaczej, bo wychowawczyni bądź to wpadała w przerażenie na mój widok - i nie wiem, dlaczego, bo groźna jestem jak chomik - bądź miała jakieś abstrakcyjne wymagania, których nie byłam w stanie spełnić - jak na przykład rzeczy z serii "bo Ania w szkole...", z czego wynikało, ze powinnam z nią w tej szkole siedzieć i ją pouczać, co jej wolno, a czego nie. To tak dla przykładu.


                Co do innej beczki... to forum nie jest od tego, ale odpowiem, oczywiście:
                Jestem członkinią. Szeregową. Taką od zdobywania informacji czy roznoszenia ulotek na przykład.
                Mam pełną świadomość tego, jak wygląda prawo, sprawy urzędnicze i same urzędy. Urzędy na przykład działają w oparciu o ustawy i rozporządzenia i taka sobie pani w okienku guzik może - też musi się stosować do przepisów i choćby chciała pójść komuś na rękę - nie może, bo ma przepisy, a nie marzy o tym, żeby wylecieć z pracy.
                Zmieniać mogę cokolwiek mniej więcej w takim samym stopniu jak Ty [odpuśćmy sobie, jeśli wolno, ton oficjalny, bo to forum...]. Zmieniać można na szczeblu krajowym, a ja sobie siedzę gdzieś na dole.
                Gadania Sejmu i ich poczynań nie rozumie większość ludzi. Oni sami często również nie. Z tej prostej przyczyny, że nierzadko większość z owych 460 posłów nie ma pojęcia o sprawach, o których decydują. Co informatyk może wiedzieć o edukacji na przykład? Co ktokolwiek z nich może wiedzieć o biedzie?
                Ale wyjaśnianie szczegółów i zawiłości tutaj mija się z jakimkolwiek celem.

                Wiesz... Ja swój "tyci świat" również staram się zmieniać. Na przykład tutaj
                Na przykład starając się robić coś tam, o czym nie jest głośno, bo nie chodzi mi o budowanie sobie PRu, a o uzyskanie jak najlepszych efektów, co wymaga pracy i czasu, i współpracy z innymi. To nie jest łatwe ani jakieś szczególnie efektowne.
                Ja wiem, ze najlepiej widać na przykład zmianę ustawy, ale mało kto zdaje sobie sprawę, z czym to się wiąże, jakie są efekty uboczne i jakiej to pracy wymaga. I nikogo to tak na prawdę nie interesuje właśnie.

                Doceniam też Twoją dobroć i nie mam powodów wątpić, że piszesz prawdę. Ale świat mamy jaki mamy i ostrożność jest bardzo pożądana. Rozumiem, że się przejmujesz, ale powinnaś też mieć świadomość, że jeśli o jeden raz za dużo dasz się zrobić w konia i nieodpowiednią osobą potraktujesz ulgowo - może się okazać, że braknie Ci kompletnie środków na prowadzenie placówki w którymś momencie. Bo skoro jednej, drugiej i piątej osobie pójdziesz na rękę, to za chwilę będziesz miała 30 chętnych do zniżek. I z braku środków będziesz musiała zamknąć placówkę, a na tym stracą wszyscy.
                Dobroć dobrocią, ale warto też pomyśleć o konsekwencjach.

                Jeśli masz jeszcze jakieś pytania dotyczące polityki - zapraszam jednak na priv. Ja wiem, że poziom umysłowy posłów nie różni się jakoś zasadniczo od poziomu żłobkowiczów, ale jednak to forum nie jest odpowiednim miejscem do takich dyskusjismile
                --
                Moderacja to firma, zajmująca się zawodowo usuwaniem wpisów niewygodnych, szkodzących właścicielom niewydarzonych placówek, zatrudniona przez owych właścicieli. Przodownikiem jest zarabiająca na tym krocie bj32.
                Napisz w tej sprawie na forum@gazeta.pl
                • 02.09.12, 21:11
                  Dzięki i rozumiem.
                  Nie wiem, czy chcę mówić o polityce - jestem zawsze zmęczona rozmową o tym. Mój mąż jest politologiem, ma szeroki wachlarz zainteresowań, ale i tako woli pracować gdzie indziej. On to też zazwyczaj przekłada mi politykę na zwykły języksmile
                  Wiem, jak wygląda praca w urzędach, bo sama kiedyś tam pracowałam. Jako humanista imałam się też wielu innych zawodów, byle mieć pracę i środki na utrzymanie.
                  No, nie będę zaśmiecać tego wątku. Kończę więc.
                  Pozdr.
    • 13.03.13, 14:42
      Witam,
      Co nowego w Wysepce na Szybkiej?
      Została pomalowana w żyrafy jedna ze ścian w sali starszaków, reszta pozostała jednokolorowa. Nie zauważyłam żeby dzieciom przybywały zabawki, książeczki, puzzle, klocki, itp.
      Zamontowany został nareszcie kodowany zamek do drzwi wejściowych.
      Monitoringu nie będzie.
      Zmieniony został catering, moim zdaniem na lepszy (jedzenie jest urozmaicone, zdrowsze).
      Kadra nadal super, panie są ciepłe i miłe, dzieciaki je uwielbiają; współpracuje mi się z nimi bez problemu.
      Dzieci niestety całą zimę nie wychodziły na dwór sad Nikt nie potrafił mi logicznie tego wytłumaczyć - nie bardzo zgodzę się z tym że całą zimę nie było warunków atmosferycznych...
      Pomimo zapewnień ze strony Kierownictwa nie jestem informowana o zmianach kadrowych i nowo zatrudnionych opiekunkach i praktykantkach (a ostatnio było kilka takich przypadków że po salach krążyły nowe panie i sama musiałam się dowiadywać czy to rodzic, ktoś od sprzątania czy może nowa opiekunka). Chciałabym wiedzieć kto zajmuje się moim dzieckiem...
      Dzieci nadal mają zajęcia plastyczne, muzyczne itp. Są teatrzyki, zabawy okolicznościowe.
      Po wrześniowym zebraniu doszłam do wniosku że jednak jestem nawiedzona! Przeraziło mnie to jak rodzice nie wykazują zainteresowania czymkolwiek. Najważniejsze to przyprowadzić i odebrać dziecko, a cała reszta mało kogo interesuje. Jeżeli ludzie mają problem ze ściągnięciem butów (zwłaszcza przy obecnej aurze) przed wejściem na salę po dziecko to o czym my w ogóle rozmawiamy... Dzisiaj byłam świadkiem dosłownie "wrzucenia" dziecka do szatni, wydaniem polecenia opiekunce (która zajmowała się w tym czasie innymi dziećmi podczas śniadania) "pani się nią zajmie" i zamknięcia za sobą drzwi. Nie dziwie się więc że większości rodzicom nie przeszkadza np. brak rozwijających zabawek i gołe ściany w salach.
      Za parę m-cy żegnamy się, mały idzie do przedszkola. I żal mi będzie jedynie opiekunek i lokalizacji....
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.