Dodaj do ulubionych

Psychologowie mówią o żłobkach... załamałam się

06.10.04, 07:52
Oto co znalazłam w artykule zamieszczonym w wątku na emamie: "Oddanie dziecka
do żłobka (jeśli w okolicy znajduje się w ogóle jakiś żłobek) jest obecnie
ostatecznością graniczącą z sadyzmem. Matka powinna bowiem pamiętać, co
psychologowie mówią od niedawna o rozwoju małych dzieci: że wymagają
indywidualnego podejścia, uczucia i uwagi skupionej na sobie". Mam dość
psychologów którzy coś twierdzą! Wk.. mnie to gadanie. Czy Was też, a moze
rzeczywiście oddanie dziecka do żłoba to sadyzm?
Edytor zaawansowany
  • enut 06.10.04, 09:06
    Ciekawa jestem tylko, co ci psychologowie robia ze swoimi dziecmi ??? Siedza z
    nimi w domu i nie pracuja ? To z czego zyja ? Oddaja do niani ? Tez mi
    indywidualne podejscie...
    Mam 2-latka, od 1,5 roku w zlobku. Maly nawet po wyjsciu ze zlobka ciagnie do
    dzieci, widze w domu, jak wymysla zabawy, ktorych my go nie uczylismy a zlobek,
    jak pamieta swoich kolegow ze zlobka, ciesze sie, ze w zlobku jest najwiekszym
    zarlokiem, bo w domu to tylko jablko. I co ? Znecam sie nad nim w ten sposob ?
    Nie, jest szczesliwy i pieknie sie rozwija !
    Nie przejmuj sie takim gadaniem. Im chyba placa za takie gadanie, a podejrzewam,
    ze prywatnie maja inne zdanie...
    --
    Szymek (troche mlodszy niz obecnie...)
  • linusia_75 06.10.04, 09:34
    To pewnie ci sami psychologowie, co twierdzą, że dzieci do 3 roku życia muszą
    sikać w pampersy, bo wysadzanie na nocnik skrzywi ich psychikę wink.
    Z psychologami jest jak z lekarzem: niby fachowiec, ale swój rozum trzeba mieć
    i bezkrytyczne przyjmowanie ich zaleceń nie zawsze jest najlepsze.
    A każda teoria w psychologii natychmiast znajdzie swojego oponenta.
    Więc życzę zdrowego rozsądku, w końcu lepiej znamy nasze dzieci i wpływ żłobka
    na nie od kogoś, kto ich na oczy nie widział.
    Nawet jeśli teoretycznie to BARDZO MĄDRA OSOBA wink.
    linusia
  • domali 06.10.04, 09:22
    Oczywiście jak zawsze, co psycholog, to opinia.
    Moja osobista mama jest psychologiem dziecięcym. Ja chodziłam do żłobka, teraz
    do żłobka chodzi mój synek (miał rok, jak zaczął żłobkową karierę) i moja mama
    nigdy nie określiła mojego postepowania jako sadyzm. Wręcz odwrotnie - uważa,
    że akurat dla Wiktorka to bardzo dobre rozwiązanie.
    Istotna uwaga - zapewne są dzieci, dla których złobek to nienajlepszy pomysł.
    Ale generalizowanie, że żłobek to miejsce złe dla wsyzstkich dzieci jest
    oczywistą przesadą.
    --
    Wiktorek wakacyjny
  • domali 06.10.04, 09:27
    A tak z ciekawosci - gdzie jest ten artykul?
    --
    Wiktorek wakacyjny
  • ania.silenter_exunruzanka 06.10.04, 10:32
    A ja sie z tym nie zgadzam. Moj maz chodzil do zlobka, a wlasciwie byl noszony
    przez swoja mame od konca urlopu macierzynskiego i co? Uwielbia swoja mamesmile.
    Bo wie, ze ta go kocha szalenczosmile. Wiec chyba nie czuje sie taki strasznie
    skrzywdzonywink. A ja poszlam do przedszkola w wieku 6 lat (wiec to chyba byla
    zerowka), z natury jestem niesmiala wiec skutek jest taki, ze prawie do tej
    pory mam klopoty z nawiazaniem kontaktow z ludzmi (niesmialosc). Wyleczyla mnie
    z tego dopiero przeprowadzka do Warszawy, gdzie musialam sie przepychac
    lokciami, aby mnie nie zadziobanowink.
    Mysle, ze jesli dziecko czuje, ze rodzice go kochaja, a chodzi do zlobka, bo
    tak musi byc (nie tylko ze wzgledow finansowych, ale rowniez z potrzeby
    kontaktu dziecka np. z rowiesnikami) to nie robi mu ta sytuacja zadnej krzywdy,
    czuje sie bezpieczne i kochane.
    pozdrawiam
    --
    Ania, Oleńka (22.01.2004) i Ktoś (8.05.2005)
    strona rodziny Cichoniów
    Najnowsze zdjecia Olusi
  • bazylea1 06.10.04, 12:26
    ależ w tym artykule to jest ironiczne, to jest parodia stwierdzen psychologow,
    nie widzicie tego?
  • kuka9 06.10.04, 16:19
    no właśnie. Stałaś się ofiarą prowokacji dziennikarskiej smile
    to jest to co lubię

    --
    pozdrawiam
    Gosia
    ______________________________________
  • skarolina 06.10.04, 22:12
    Psychologowie ostatnio w ogóle mają świetne teorie big_grin
    Koleżanka zastanawiała się, czy zatrudnić nianię do półtoraroczniaka na spółkę
    z koleżanką (drugie dziecko chyba o rok starsze). Skonsultowała się jednak
    najpierw z psychologiem i dowiedziała się, że to bardzo zły pomysł, bo dziecku
    w tym wieku należy zapewnić 100% uwagi opiekuna. Z pomysłu więc zrezygnowała.
    A ja się zapytałam, czy w świetle takiej opinii nie czuje się jak wyrodna
    matka, bo ma jeszcze 4 letniego syna, więc żadnemu z nich nie zapewnia 100%
    uwagi.

    --
    skarolina z Gabrysią i Mają
  • bazylea1 07.10.04, 10:38
    no własnie, a najciekawsze że w innych krajach jakos tak nie jest. w Szwecji
    wszystkie dzieci idą do przedszkola w wieku roku, w Niemczech najpopularniejsza
    forma babysittingu to tzw. Tagesmutter czyli babka która opiekuje się w swoim
    domu kilkorgiem dzieci (choc tam faktycznie rząd usiłuje wmowic matkom które
    idą do pracy że są wyrodne - bo brak miejsc w przedszkolach).
  • ainer1 12.10.04, 02:44
    w tym artykule pwooluja sie na testy w agencjach nian - mozecie jakas polecic moze?

    Renia
  • joszka30 25.10.04, 09:45
    Niestety, zgadzam się, ze optymalne dla dziecka jest opieka jednej, stałej
    osoby. Dzieciom w tym wieku nie sa potrzebne inne dzeci, zabawy etc. To nie na
    tym etapie rozwojowym , na wszystko przyjdzie pora. najwazniejsze jest poczucie
    bezpieczenstwa jakie mozę dac związanie z niezmiennym opiekunem- dlatego może
    tu byc opiekunka...
    Cóz z tego. Wiedza wiedzą... Życie zyciem.. I moja Małą czeka żłobek... Ale
    prawda jest, ze dziecko da sobie rade... Gorzej my, matki przechodzimy to... Ja
    tam czuje się winna, że skazuję moje dziecko na taka "poniewierkę".. trochę
    ironizuję. Nie jest to na pewno najlepsze wyjście... Nie oszukujmy się.
    Wiadmomo, ze chcemy dla naszych maluchów jak najlepiej, ale rzeczywistość
    ekonomiczna, życiowa czasem zmuszaja do nienajlepszych wyborów... teorie
    psychologiczne wogóle mówią, że idealna matka nie powinna w ogóle rozstawac
    się z dzieckiem do 3 roku zycia...
    Na szczęscie, bycie "wystarczająco dobra matką" tez dobrze wyposaża na
    zycie!!!!!!
    Mamy żłobkowiczów, trzymajmy się razem!!! Nie dajmy się zjeśc poczuciu
    winy!!!!!!!!
  • dorrit 25.10.04, 13:33
    Ja rowniez zdaje sobie sprawe, ze malutkie dziecko, do 3. roku zycia, nie
    potrzebuje zlobka, kontaktow z grupa rowiesnikow pod opieka pan przez x godzin
    dziennie, stymulujacych zabaw itp., natomiast potrzebuje opieki i uwagi od
    stalych, kochajacych osob. Potwierdzaja ten poglad tut. pediatrzy z najwiekszej
    kliniki pediatrycznej (mieszkamy we Wloszech).
    Co z tego, nie mamy wyjscia i moje dzieci, odkad skonczyly 13 miesiecy chodza
    do zlobka, najpierw na 5 godzin, od tego roku (maja 2 latka), az na 9, to
    wiecej, niz przebywanie z nami rodzicami, jesli wylacze spanie...
    --
    We are heading for the next millenium.
  • ula_max 26.10.04, 11:37
    akurat do trzeciego roku życia?. A może do 4 roku zycia nasze dziecko
    potrzebuje ciągłej opieki i 100% uwagi. No chyba że do drugiego. A jeżeli się
    ma dwoje dzieci to jak podzielić 100% uwagi?
  • dorrit 27.10.04, 12:21
    3 lata to wiek, kiedy dla dziecka jedynym waznym punktem odniesienia sa
    nieliczne, kochajace je osoby (wiadomo, ze moga byc male odchylenia w obie
    strony od tej granicy).
    Jesli chodzi Ci o moj post, to nie pisalam o koniecznosci poswiecania dziecku
    100% uwagi, ale o opiece, ktora nad dzieckiem w tym okresie powinny roztaczac
    wymienione wyzej osoby (nie chce sie juz powtarzac) i optymalne srodowisko, w
    ktorym powinno wowczas przebywac. Nie jest nim grupa rowiesnikow i panie w
    zlobku. Niestety.
    --
    We are heading for the next millenium.
  • ula_max 27.10.04, 12:47
    ja dalej nie rozumiem kto i na jakiej podstawie określił wiek 3 latka. Mówisz o
    odchyleniach - ok - małe tzn jakie miesiąc dwa a może rok? Wiem jestem
    upierdliwa, ale podkreślam nie złośliwa, po prostu mnie to interesuje!
    Zakłądjąc post: Psychologowie mówią załamałam się" tak naprawdę jest próbą
    podjęcia tematu: Psychologowie też ludzie i też mogą nie mieć racji! Nie
    odbieraj tego osobiście bo wiem że jesteś psychologiem!
  • dorrit 27.10.04, 14:14
    Juz pisalam w 1. moim poscie, kto - pediatrzy. Powolalam sie na opinie
    pediatrow najwiekszej kliniki dzieciecej we Wloszech, bo z nimi mialam wiekszy
    kontakt. Ogolnie sa co do tego zgodni (warto czytac uwazniej)
    Na jakiej podstawie - obserwacji i badan duzej liczby dzieci; jakich dokladnie
    badan - to juz pediatrzy, takze mysle i w Polsce, mogliby Ci odpowiedziec -
    skoro jestes upierdliwa - popytaj, poszukaj w literaturze medycznej dostepnej
    na polskim rynku, a jesli znasz angielski - to w anglojezycznej (np. w "The
    Lancet"), jest bardziej miarodajna, niz opinie na forum i artykuly w popularnej
    prasie.
    Pozdrawiam.
    --
    We are heading for the next millenium.
  • ula_max 27.10.04, 14:50
    nie rozumiem dlaczego się tak unosisz, przeprosiłam za moją dociekliwość i
    upierdliwość! Nie czytasz dokładnie!? Poza tym jeżeli, powołujesz się na jakieś
    badania, tematy , jakkolwiek to nazwiesz to rozumiem że znasz problem i
    potrafisz coś bliżej napisać. To bardzo niekulturalne odsyłać do literatury:
    jak sobie chcesz to sobie poczytaj! Nic więcej nie napisze bo w przeciwieństwie
    do niektórych szkoda słów.
  • dorrit 28.10.04, 09:55
    Fachowa literatura jest najlepszym rozwiazaniem dla nurtujacych nas pytan, w
    jakiejkolwiek dziedzinie. Nie sadze, ze odsylanie do niej jest niekulturalne,
    predzej: odpowiedzialne, albowiem znam problem, ale nigdy nie bede go znac tak,
    jak specjalisci.
    Nie unosze sie (juz predzej zwroc uwage na wykrzykniki w swoim poscie, jesli o
    to chodzi... chociaz to dla mnie bez znaczenia) i generalnie w swoich
    wypowiedziach nie stosuje osobistych przytykow, bo zwyczajnie nie mam na to
    ochoty i czasu.
    Pozdrawiam.
    --
    We are heading for the next millenium.
  • ula_max 28.10.04, 11:07
    Niestety Twoje wykręty odbieram ciągle tak jak napisałam powyżej. Nie można
    najpierw twierdzić że się cos wie, a potem odsyłać do poczytania, traktując
    kogoś z wyższością. Tak się nie robi i to nie jest kulturalne.
  • erga 25.11.04, 21:21
    Przeczytałam tu w którejs wypowiedzi, ze dziecko do lat 3 , nie potrzebuje
    bycia z innymi dziećmi,
    będąc mamą 14sto miesiecznego faceta, nie zgadzam sie z ta opinia,
    moje dziecko codziennie przebywa w towarzystwie rówieśników ( dziecki sąsiadów)
    i widze jak inaczej reaguje niż dzieci wychowywane samotnie na wiele rzeczy, z
    zapałaem ciągnie do innych dzieci, nie ma problemów z zostawianiem go ( nie
    czepia sie maminej spódnicy zwłaszcza gdy są inne dzieci...
    do tej pory przebywał z opiekunką i jej 4ro letnim synem,a teraz dziewczyna
    znalazła stałą prace i musze poszukac nowej.
    nie wim czy chce taką bez dzieci, i głęboko zastanawiam sie nad żłobkiem ,
    właśnie ze względu na kontakt z innymi dziećmi...

    to moje spostrzeżenia z mojego podwórka...kontakt z innymi dziećmi jest jak
    najbardziej wskazany smile
  • agnieszka71 26.10.04, 14:39
    Moja Gabi będzie miała w styczniu 2005 r. skończone 3 latka, od 14 m-ca zawożę
    ją do żłobka , dziecko jest radosne, śmiałe, samodzielne nie mogę nic złego
    powiedzieć na Panie ani na samą instytucję żłobka. Wiem jak inni patrzą na
    słowo żłobek, na mnie w pracy też na początku krzywo patrzono - ona ma dziecko
    w żłobku, kiedy jednak zobaczyli że nie jestem jakaś nieszczęśliwa , dziecku
    nie dzieje się krzywda traktują to teraz normalnie ot młodsze przedszkole. Nie
    wiem jak jest w innych miastach ale przy okazji chcę pozdrowić inne Mamy i
    Ojców prowadzących dzieciaczki do żłobka w Cz-wie jak i Opiekunów dzieci.
  • apolka 28.10.04, 08:44
    cześć!
    Jak miło, mieszkamy w jednym mieście :o). Moja mała jest na razie z babcią,
    żłobek czeka ją w przyszłym roku. Napisz, proszę, do którego żłobka posyłasz
    dziecko?
    Mój siostrzeniec chodzi do tego k/ mrówkowca.
    a.
  • agnieszka71 28.10.04, 15:31
    apolka napisała:

    > cześć!
    > Jak miło, mieszkamy w jednym mieście :o). Moja mała jest na razie z babcią,
    > żłobek czeka ją w przyszłym roku. Napisz, proszę, do którego żłobka posyłasz
    > dziecko?
    > Mój siostrzeniec chodzi do tego k/ mrówkowca.
    > a.
    Gabi chodzi też do tego k/mrówkowca. w Czwie jest teraz tylko jeden żłobek z
    filią przy ul. Sportowej. Część opiekunek które pracowały w żłobku przy ul.
    Focha łącznie z P. Dyrektor przeszły do tego na Tysiącleciu. Gabi jest teraz w
    starszakach, Opiekunki są naprawdę dobre i można śmiało z nimi o wszystkim
    pogadać. Zresztą można przyjść i zobaczyć sale i samemu ocenić. Pozdrawiam,
    przepraszam że wczoraj nie odpisałam ale nawał pracy a w domu brak kompa smile).
  • bognarek4 27.10.04, 13:20
    Byłam dzisiaj z 5-letnim synem u psychologa dziecięcego. Według pani psycholog
    nieodpowiednie zachowanie w przedszkolu jest spowodowane tym, że do 3,5 roku
    był z opiekunką (!!!!) a nie z innymi dziećmi. Mój syn zawsze bardzo lgnął do
    innych dzieci, z opiekunką wychodził najwyżej na spacerek, więc traktuje
    dorosłych jako tych, co uniemożliwiają mu zabawę w grupie. Tak wiec złobek czy
    przedszkole, a wiec przebywanie z innymi dziećmi, są niezbędne dla prawidłowego
    rozwoju!
  • dorrit 27.10.04, 14:29
    U piecioletniego dziecka - na pewno. U mniej niz 3-letniego - nie.
    --
    We are heading for the next millenium.
  • bognarek4 28.10.04, 10:01
    Poszedł do przedszkola mając 3,5 roku i według pani psycholog to było za późno.
    Zawsze bardzo lgnął do dzieci. Z opiekunką wychodził najwyżej na 2-3 godziny na
    spacer czy do piaskownicy, po czy - zazwyczaj bardzo niechętnie - wracał do
    domu. zaczął wiec traktować dorosłych (w tym panie w przedszkolu) jako osoby,
    które utrudniają mu kontakty z równieśnikami, bo np. przerywaja zabawę. Chyba
    cos jest w tej teorii. Ja wcale nie byłam zwolenniczką żłobków ateraz troche
    żałuję.
  • bebia1 02.11.04, 15:29
    Skoro, jak to sie przewijało w kilku watkach powyżej dziecko poniżej 3 roku
    życia nie potrzebuje towarzystwa innych dzieci to jak wytłumaczyc fakt że np
    dziś po trzydniowej przerwie od żłobka mój 20 miesięczny synek jak rano
    usłyszal że idziemy do żłobka pobiegł szybciutko po buciki stanął przy dzwiach
    i pokazując na klamke krzyczał radośnie cioci cioci??????

    Pozdr
    Beata
  • verdana 02.11.04, 16:42
    Psycholog jak jest rzetelny, nie zna sytuacji, rodziców ani dziecka to powinien
    siedzieć cicho. Jesli wygłasza ogólnie prawdziwe i dla wszystkich sytuacji
    jedynie słuszne opinie - nalezy przejść nad tym do porzadku dziennego na
    zasadzie "psy szczekają, karawana jedzie dalej". Gdyby słuchać wszystkich
    opinii to nie ma w ogóle możliwosci zajęcia się prawidłowo małym dzieckiem bo -
    matka powinna mu zapewnić 100% uwagi, dbając jednoczesnie o własny wyglad,
    rozwój i czas spedzany z mężem, a jednoczesnie dając dziecku
    braciszka/siostrzyczkę, któremu zapewni kolejne 100% uwagi. Dziecko do trzech
    lat nie potrzebuje towarzystwa rówieśników, które jest mu niezbedne
    jednocześnie do prawidłowego rozwoju. Najlepszym zastępcą matki jest kochajaca
    babcia, która nie ma dosyć siły, żeby zająć się małym dzieckiem, a zarazem
    stosuje nienowoczesne metody. Lepiej zatrudnić fachową opiekunkę, która jest
    droga i czyta zamiast stymulować rozwój dziecka.
    Wszystko zalezy od sytuacji rodzinnej i dziecka. Ja najmłodszego wysłałam w
    wieku 11 miesicy d żłobka - i był szczęśliwy. Najstarszego 3-latka zatrzymałam
    o rok dłużej w domu, bo nie nadawał się do przedszkola.
    Żłobkowiec był szczęśliwy w żłobku, rozwijał się szybko, poszedł rok wczesniej
    do szkoły.
  • dorrit 03.11.04, 11:45
    Dla prawidlowego rozwoju tak malego dziecka nie jest potrzebne przebywanie w
    grupie przez wiele godzin dziennie. Nie znaczy to, ze dziecko nie lubi
    przebywac z innymi dziecmi. Moje dwulatki tez wydaje mi sie, ze lubia. Ale
    zdaje sobie sprawe, ze 9 godzin w zlobku to za duzo dla maluchow. Tylko, ze nie
    mamy wyjscia, wiec tam sa.
    --
    We are heading for the next millenium.
  • dorrit 03.11.04, 11:50
    Nie wiem, o czym mowia psychologowie, bo ich nie czytam. Wole czytac/sluchac
    pediatrow. Nie ma nigdzie mowy o poswiecaniu 100% uwagi dziecku, co jest
    zreszta logiczne, albowiem materialnie niemozliwe. Mowia natomiast o
    wychowywaniu maluchow w domu, kontaktach z innymi dziecmi na placu zabaw lub
    wspolnych zabawach w domu i o nie posylaniu do zlobka, jesli nie jest to
    konieczne.
    --
    We are heading for the next millenium.
  • aszyrl 10.11.04, 04:49
    witamy w chorej Polszcze. Potem mamy kraj nieudacznikow, gdzie 40% pracuje a
    reszta siedzi w domu... "indywidualne podejście" to ma potem ZUS z bieda-zasiłkami !
  • wieczna-gosia 29.11.04, 10:22
    Przemek jest z opiekunka. Powod? Nie wierze w zlobki dla niechodzacych dzieci.
    Nijak nie wierze ze dziecku, ktore jeszcze samo sie nie porusza kilka pan na
    cala grupe zapewni cos innego niz ryczenie w kojcu. Co wiecej ideologicznie
    sprzeciwiam sie chodzikom, a pewnie te niechodzace dzieci sie w nie wstawia.
    Natomiast powyzej wieku gdy dziecko chodzi ze zlobkiem jestem sklonna sprobowac.
    Na swoja obrone mam to, ze w ramach ciecia kosztow opiekunka ma swojego synka,
    rocznego wink) jest genialnie wink) a szukalam opiekunki z wlasnym dzieckiem
    poniewaz jestem przekonana ze opiekunka zajmujaca sie li i tylko jednym
    dzieckiem musi sie straszliwie obijac wink) ja sie w kazdym razie obijalam jak
    mialam jedno wink)
    --
    IARTPFWTSIOWIM
    I Am Repeating This Parrot-Fashion Without The Slightest Idea Of What It Means
  • agnieszka71 29.11.04, 13:39
    To że Pani nie wierzy to Pani sprawa, ideologia jest tylko ideologią, ja
    natomiast miałam okazję widzieć w "swoim" żłobku podejście cioć do maluchów, są
    brane na ręce , mają rozłożone kocyki na podłodze i zabawki, mogą raczkować po
    całym pokoju i wcale nie są zmuszane do chodzenia w chodzikach, które tak jak
    np. w przypadku opisywanego żłobka posiada aż dwie sztuki. Stać Panią na
    opiekunkę to dobrze ale to nie znaczy że ktoś kto posyła malucha do żłobka robi
    źle.
  • ula_max 30.11.04, 07:52
    ja też w swoim złobku widziałam jak panie przez parę dni na rękach usypiały
    mojego malucha, bo nijak inaczej nie chciał zasnąć. Co do chodzika to mój synek
    od 6 m-ca zapylał w nim po całym domu a nauczył się samodzielnie chodzić w 12
    miesiacu! Dodam ze opiekunka siedziała z nim do 18 m-ca i z tego co widze to
    był najnudniejszy okres mojego dziecka w życiu!
  • agmar3 06.12.04, 14:16
    sami tyle gadają o indywidualizmie a tu wszystkich chcą taką samą miarą
    traktować. Oprócz pierwiastka indywidualizmu żyjemy w stadzie. Społeczeństw nie
    byłoby wcale, gdyby każdy patrzył na czubek własnego nosa.
    Moje dziecko nudzi się w domu, dotychczas był z nianią, ale co poradzić, gdy
    drugi dzień leje, a młodego rozpiera?
    Mimo że dopiero zaczyna karierę żłobkowicza i więcej jest łez niż radości, to
    czuję intuicyjnie, że to lepszy wybór dla dwulatka, który przepada za dziećmi.
    Przecież cały dzień nie siedzi w żłobku i na indywidualizm też zostanie czasu.
    Lepsze to niż gapienie się w kreskówki przez pół dnia, to ma być indywidualizm
    z nianią za wszelką cenę? Niania nie zastąpi zabawy z rówieśnikami, no chyba że
    dziecko nie wykazuje takich chęci, bo i tak może być. Poza tym dziecko też musi
    się nauczyć kooperacji, bo w życiu nie każdy uzna jego indywidualność. Dlatego
    jestem za pogodzeniem tych dwóch pierwiastków. Nie dajmy się zwariować.
    pozdrawiam
  • bebia1 08.12.04, 15:21
    Hmm...jakoś nigdy moje dziecka nie odebrałam ze żłobka zapłakanego, nigdy tez
    nie słyszałam żeby dzieci płakały a żadna z pań nie zareagowała. Często się
    nawet dziwiłam jak one to robia że w całym budynku jest naprawdę cicho i
    spokojnie inie słychać żadncyh ryczących dzieci. co do chodzików to faktycznie
    chyba z jeden albo dwa tam się znalazły więc nijak nie dało się w nie włożyć 15
    dzieci na raz żeby przez cały dzień mieć święty spokój. Na dodtaek mnie się
    zapytano czy ,am coś przeciwko żeby Kuba około 30 minit dziennie "chodził" w
    chodziku. chyba nie jest więc tak strasznie jak to sobie wyobrażasz...

    Pozdrawiam,
    Beata
  • lulka77 12.12.04, 15:05
    Przeczytałam kilka wątków odnosnie psychologów-uzdrawiaczy naszych dusz -
    podobno. I aż sie wzdrygnęłam.
    Ciekawe swoją drogą co ma zrobic rodzina jak ma 600 zł na 3 osoby na m-c.
    Opiekunka odpada, bo za co??? Babcie - pracują i nie da rady.
    Rozumiem wszystkie matki które posyłają dzieci do żłobka, bo brak kasy na zycie
    to powazny problem. Czasmi serce sciska gdy taki 4-miesieczniak musi iśc do
    żłobka, ale cóż poradzić-takie zycie.....
    Mam dość "wujków dobra rada", którzy strofują matki na każdym kroku. Karm
    piersia długo, nie dawaj do żłobka, najlepiej zostań z dzieckiem ile mozna, a
    pieniadze ci na drzewku szcześcia same wyrosną. Wrrrrrr......
    Ja siedziałam z synkiem 2,5 roku. Firma mojego męża niestety nie funkcjonuje
    jak kiedyś i od stycznia musze iść zarabiać, bo nie starcza na zycie (nie na
    perfumy Lancome, ale na masło, chlebek i mleko...). mam zamiar oddać synka do
    żłobka. Nie chce tego, jak każda matka, ale muszę.
    Pozdrawiam
    L.
  • malwina18 16.12.04, 19:41
    Nie jestem psychologiem wiem tylko, że większość moich znajomych wychowała sie
    w żłobkach (takie czasy były)i nie widze żebyśmy wszyscy byli specjalnie
    zwichrowani i wspominali dzieciństwo jako koszmar.
  • blanka75 18.01.05, 19:35
    Moja córeczka siedziała z babcią przez 4 lata zanim poszła do przedszkola.
    Układ idealny jak twierdza "wyrodne matki" a jednak ... Julka nie potrafiła
    sama jeśc , ubierać się i w ogóle nic koło siebie zrobić sama. Gdyby była w
    żłobku na pewno nie byłoby takiego problemu. Co do chorowania ... chora była
    prawie non-stop , ponieważ babcia z uporem maniaka Ją "przegrzewała".
    Jestem oczywiście wdzięczna babci za to, że poświęciła się przez te 3,5
    roku , ale moje drugie dziecko wyślę chyba zdecydowanie do żłobka.
    "wyrodne matki" głowa do góry. Dzieci nie moga chodzić głodne , ponieważ Wy
    zrezygnujecie z pracy , a w żłobku na pewno nie jest im źle pod fachowa opieką.
  • kasiula78 31.01.05, 19:44
    To nie sadyzm. To konieczność, dla dobra naszego zdrowia psychicznego. Inaczej
    zwariujemy i dopiero wtedy zaczniemy krzywdzić nasze pociechy. Myślę, że dobra
    mama, to także szczęśliwa mama, która w życiu spełnia się pod każdym względem.
    Jeśli zachodzi konieczność kontynuacji pracy zawodowej, lub też jedynie pchota
    na to, myślę, że nie ma się nad czym zastanawiać. Maluchy, do żłoba marsz!smile
  • annapk 01.02.05, 10:17
    Znam te wszystkie teorie. Dodatkowo mówi się że w żłobku dzieci uczą się
    agresji którą wykorzystują w życiu dorosłym.... a tymczasem.....\
    Moje dziecko poszło do żłoba gdy miało 1,5 roku. W domu rozkapryszony, wobec
    innych dzieci często agresywny. Pozostawał pod opieką niani i babci......... I
    cóż , nieukrywajmy że w domu dzieciom pozwala się na więcej.
    Moje dziecko od 6 m-cy w żłobku /z dużymi przerwami na choroby/ jest spokojmym
    chłopcem, nie bije, jest asertywny / i wiem co mówię!!!!!!!!!/, umie się
    dzielic. Sam je i ubiera się, dotąd nieiwele mówiący stał się gadułą, a w nocy
    pyta o ciocie ze żłobka / z tęsknotą!!!!!!!/
    O tych złych żłobkach wydaje mi się można było mówic ale kilkanaście lat temu,
    teraz jest zbyt duża konkurencja.
    I dlatego moje dziecko będzie chodzi do żłobka!!!!!!
    Pozdrawiam Ania
  • magdalenki1 04.02.05, 14:29
    Witam
    Tak sobie czytam i na myśl mi przychodzi, że mamy, które oddają lub oddały
    swoje dzieci do złobka walczą jak lwy o udowodnienie słuszności tej decyzji
    więc skoro tak walczą i przekonują pewnie myślą sobie czasem, że może mojemu
    dziecku lepiej by było ze mną w domu? A jasne jest, że zdecydowana większość
    mam nie może sobie pozwolić na siedzenie w domu niewiadomo ile. Jednak bardzo
    proszę nie zaprzeczajcie temu, że jakakolwiek ciocia zajmie się waszym
    dzieckiem tak jak Wy same mogłybyście to zrobić i nie chodzi tu ani o noszenie
    na rękach, ani o jeżdżenie w chodziku. Daje wiarę temu, że są w żłobkach panie
    bardzo troskliwe i ciepłe i nie robią one krzywdy naszym dzieciom, ale taka
    ciocia to nie mama. Nie jestem przeciwnikiem żłobków ani przedszkoli, ani
    nianiek odrazu mówię.Zdaję sobie jednak sprawę, że do około 3 roku życia
    dziecko jest na etapie rozwoju, kiedy buduje sobie pewien system wyobrażeń o
    świecie na podstawie zupełnie abstrakcyjnych dla nas dorosłych skojarzeń. Każda
    z Was musi przyznać, że jako dorośli ludzie różnie reagujemy na podobne
    stresowe sytuacje. Nie można zaprzeczyć, że dla rocznego dziecka, czy dla
    dwulatka pójście dożłobka nie jest dużym i silnym przeżyciem i tylko o to
    chodzi, że jeśli można należałoby jaknajdłużej chronić dziecko przed takimi
    przeżyciami. Nadchodzi wiek w którym dziecko jest gotowe, aby przeżywać te
    rzeczy, w pewnym wieku już nawet czas najwyższy na to. Wiek 3 lat jest podawany
    przez wielu lekarzy jako najlepszy poniwaz do tego czasu dziecka zdążyło już
    zbudować sobie pewną bazę z której teraz może czerpać. Aby mieć z czego czerpać
    należy mieć zapasy. to prawda, że młodsze dzieci potrzebują kontaktu z
    rówieśnikami, jeśli któraś z Was ma więcej niż jedno dziecka mogła
    zaopserwować, że już 6 miesięczny dzieciak piszczy na widok starszego
    rodzeństwa i tęskni za nim a wspólna zabawa bardzo stymuluje (mam dwie córki i
    widzę), ale dziecko siedzące w domu nie musi byc wcale skazane na samotność i
    bycie w przyszłości dzikusem - to apsurd. Zachowanie chłopca, o którym pisze
    jedna mama nie musi być spowodowane tym, że zbyt długo pozostawał w domu, radzę
    przeanalizować uczciweie inne czynniki. Wyznaję jedną złotą zasadę nie ma
    generalnie dobtych, jedynych rozwiązań. Moja starsza córka siedziała ze mna
    prawie 4 lata, nigdy nie miała problemów z kontaktem z rówieśnikami, a stopień
    jej samodzielności szokował całe otoczenie od najmłodszych jej dni.Ale
    zapewniłam jej wiele bodźców do rozwoju i odpowiedniej socjalizacj. Jest
    wzorową uczennicą i do dzisiaj widzę skutki pozytywne czasu, który mogłam jej
    poswiecic (jest spokojna, nie wdaje się w żadne konflikty i ma w sobie mnóstwo
    obiektywizmu, w szkole jest ostoja dla dzieci, które mają problemy i odzcuwają
    różne niepokoje - ma 7 lat)dodam jeszce, ze kiedy ktoś próbuje ja srzywdzić(a
    same wiecie jakie bywają dzieciaki) moja Ola ze stoickim spokojem żałuje takiej
    osoby i tej energii, która musi ona zużyć na proby dokuczania innym. Jak
    myślicie skąd takie poczucie bezpieczeństwa? W ogóle jest bardzo skromną
    dziewczynka. Strasznie się rozpisałam, a to dlatego, ze mam też drugą córke
    malutką i nie mogę jej dać tego co pierwszej i owszem bardzo nad tym ubolewam i
    tak mam wyrzuty sumienia i wiem, że nikt jej w żłobku nie zrobi krzywdy i wiem,
    że sobie poradzi, ale przykro mi że bedzie musiała tak wcześnie poznać świat w
    którym trzeba walczyć, trzeba być egoitą i tzreba czasem się bać.
    Wiem, że to potrzebne dzisiaj umiejetności, ale to robimy przez resztę życia i
    nie ma już od tego odrotu
    Do wszystkich mam, które mogą zafundować soim dzieciom krainę szczęsliwości
    róbcie to jak najdłużej to procentuje całe zycie, a do tych, które dzieci są w
    żłobkach nie czujcie się winne i nie atakujcie tak tych, którzy myslą inaczej.
    jestem dumna z tego, że nie ciocia jakś ale ja nauczyłam mojego dziecka
    wrażliwości i tylka ja miałm wopływ na to co sądzi co robi, co dobre, a co
    złe.Dzięki temu moje dziecko ma dzisiaj silne podłoże do tego, by bronić się
    przed każdą falą, która z nienacka przychodzi i trzeba płynąc z nia dalej.
    Pozdrawiam ( a dla mam, które moga się poczuć urazone dodAJĘ, że moja druga
    córa bedzie chodziła do żłobka bo muszę ją czyś karmić i w coś ubrać, nie
    jestem z tego powodu szczęśliwa, ale wybieram to co lepszej w tej chwili.
    pozdrawiam
  • ula_max 04.02.05, 14:48
    z jednym wyjątkiem. Ja nigdy nie miałam wyrzutów sumienia, ze synek chodzi do
    żłobka i nigdy moje wypowiedzi na tym forum nie były próbą zatajenia faktu, że
    mi z tym źle. Gdyby było inaczej mój synek miałby opiekunkę. Tak czy siak
    pracowałabym tak jak pracuję. I Bogu dziękuję że mogę robić tak jak robię.
    Pozdrawiam.
  • e_r_i_n 04.02.05, 17:06
    JA tak samo - nie mam wyrzutow, nie musze nikomu (i przede wszystkim sobie)
    udowadniac, ze nie zrobilam dziecku krzywdy smile
    --
    "Szlachetny człowiek wymaga od siebie, prostak od innych" Nikos Kazandzakis
  • magdalenki1 04.02.05, 17:18
    nigdzie nie było w mojej wypowiedzi napisane, że ktos robi komuś krzywdę
    oddawaniem do żłobka proszę zobaczyć, przesłanie między wierszmi też było inne,
    nie o to chodziło, zupełnie Pozdrawiamsmile
  • verdana 08.02.05, 12:42
    Nigdy w historii świata dzieci nie siedziały z matkami 3 lata w domu! To
    zupełnie "nowy" wynalazek psychologów i moim zdaniem - nie najlepszy. Dzieci
    wiejskie latały w gromadzie, od kiedy mogły chodzić. Dzieci z niezamoznych
    domów w mieście wychowywało podwórko. Matki zamożne miały guwernantki i
    wchodziły do dziecinnych pokojów, żeby uscisnąć na dobranoc czyściutkie dziecko.
    Nie mówiąc juz o tym, ze kiedyś rodziny były większe. ludzie znacznie częściej
    odwiedzali sie w domach (nie było telewizji...), rodzeństwa były znacznie
    liczniejsze, a roboty w domu o wiele wiecej - matka nawet siedzac w domu nie
    miała czasu dla dziecka.
    A więc to "sam na sam" z matka to coś absolutnie nowego i nienaturalnego. Całe
    stulecia nie było potrzebne dzieciom do prawidłowego rozwoju, dlaczego teraz ma
    być?
  • ula_max 09.02.05, 09:24
    ja dochodzę do wniosku, że przecież z czegoś Ci przycholodzy muszą żyć i coś
    tam wymyślać. Też nigdy nie mogłam pojąć tej tajemniczej granicy wieku 3 latka.
    Że nigy dlaczego tyle? A może 5 albo 10 lat? A zresztą mój synek w tym roku
    osiagnie magiczny wiek 3 latka. Od września idzie do przedszkola. CIekawe co z
    niego wyrośnie?
  • ula_max 09.02.05, 09:19
    Piszesz: "że mamy, które oddają lub oddały swoje dzieci do złobka walczą jak
    lwy o udowodnienie słuszności tej decyzji więc skoro tak walczą i przekonują
    pewnie myślą sobie czasem, że może mojemu dziecku lepiej by było ze mną w
    domu" Dla mnie jest to jednoznaczne stwierdzenie.
  • nchyb 09.02.05, 16:47
    Witam, w żłobku byłam, w przedszkolu rónież. Do dziś wspominam przedzkole
    dobrze, żłobka raczej nie pamiętam, żadne traumatyczne wspomnienia nie psują mi
    życia. Rodzice pracowali, także w soboty (pamiętacie wszystkie soboty
    pracujące?), a za to potem spędzali ze mną czas, mniej, ale za to bardzo
    treściwie!
    Moi synkowie:
    starszy miał kolejną: mamę (urlop macierzyński i wypoczynkowy), babcię (urlop
    wypoczynkowy mojej mamy) i ciocię mojegomęża opiekunkę - do ukończenia
    pierwszego roku (jego, a nie cioci smile) Potem żłobek i przedszkole, teraz
    szkoła.
    młodszy - mój macierzński, wypoczynkowy i trochę wychowawczego. W wieku
    niespełna dwóch lat trafił do przedszkola (bo ostatnie żłobki w okolicyjuż
    zlikwidowano), do grupy najmłodszych z najmłodszych, teraz jako 4,5 latek jest
    już 3 rokprzedszkolaczkiem i bardzo to sobie chwali!
    I ja też!
    I nie żałuję, nie wstydzę się i nie uważam się za wyrodną matkę.
  • dorrit 11.02.05, 14:22
    Granica wieku - 3 lata - nie ma w sobie zadnej tajemnicy. To po prostu koniec
    pierwszego etapu rozwoju i dosc dokladnie go opisuje magdalenki.
    Podobnie uwazam, jak ona, z tym ze nie powoluje sie na slowa psychologow (sam
    tytul "psycholog" nie uwazam za synonim autorytetu) a na pediatrow, o czym
    troche pisalam w poczatkowych postach tego watku.
    Mam dzieciaki w zlobku i bardzo zaluje, ze musialy tam pojsc w wieku ok. roku,
    mimo ze zlobek byl na poziomie.
    Ta dyskusja chyba nigdy sie nie skonczy, a kazdy i tak pozostanie przy swoich
    racjach... Sporadycznie bywam na forum i nie mam czasu wyszukac w danym
    momencie linkow do opracowan naukowych dla Was, a szkoda. Pozdrawiam.
    --
    We are heading for the next millenium.
  • magdalenki1 15.02.05, 12:25
    uważam, że ta dyskusja się ni e kończy, bo każda z Nas mówi o czymś innym, ja
    przecież nigdy nie użyłam słowa wyrodna matka, ani nic podobnego, a odpowiedzi
    są takie jakbym użyła, w ogóle wyznaję zasadę, że każda mama najlepiej wie, co
    jest dobre dla jej dziecka, i nigdy nie zdaża mi się komentować zachowań ludzi,
    które są inne niż moje osobiste poglądy. Sama jestem wolnym człowiekiem, a
    reguły według których często postępuję sama ustalam, nikogo tu o nic nie
    oskarżałam, moja wypowiedź miała być przyjazna i wyrażać moje zdanie, tylko
    moje, nie rozumiem czemu wzbudza jakieś inne odczucia, cięzka dyskusja, kiedy z
    góry zakłada się brak dyskusji, tak po prostu chciałam sobie pogadać, jeśli
    kogoś uraziłam przepraszam, choć nie wiem czym, pozdrawiam Was i Wasze żlobkowe
    i nie żłobkowe dzieciaczki. M
  • yuyanna 16.02.05, 20:50
    Jeszcze tylko a'propos potrzeby kontaktów z rówiesnikami. Ja byłam przeciwna
    żłobkowi, całe dnie spędzałam z mała na zabawach (na szczęście mam złotego
    męża: gotuje, sprząta, robi zakupy...) ja całymi dniami nic nie robiłam tylko
    100% uwagi dla mojej Małej. Napracowałam sie niemało, nawymyślałam zabaw,
    wygłupy, spacery .... a Mała i tak była njszczęsliwsza jak szliśmy do gości
    albo jak goście przychodzili do nas. Taki to już rozrywkowy typ z tej mojej
    Małej. Teraz ciocie w żłobku potwierdzają, że moja Mała jest super zabawowa.
    ROCZEK bedziemy obchodzić pod koniec lutego.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.