Dodaj do ulubionych

synek poszedł do żłobka i........już chory:(

04.09.05, 21:14
rany, i teraz mam wyrzuty sumienia, dlaczego? nie wiem, chyba dlatego,że
muszę pracować, ja i mąż, a synek jest zdany na towarzystwo nie zawsze
zdrowego otoczenia(chodzi mi o inne dzieci w żłobku). no bo gdybym go nie
posłała, pewnie byłby zdrowy. już sama nie wiem, co robić, nikogo nie znam,
kto mógł by się nim zaopiekować, boję sie brać niańke z ogłoszenia, babcie
daleko(200 km każda), a pracować trzeba. zupełny brak pomysłu, aż się bję
posłać synka znowu do żłobka, jak wyzdrowieje, kiedy znowu coś złapie? czy
miałyście (macie) podobny problem? a najgorsze jest to, że tak ładnie się
zaklimatyzował, pierwsze dwa dni wręcz panie były w żłobku, mówiły, że zeby
wszystkie dzieci takie były....: synuś ładnie się bawił, śmiał, był grzeczny,
zjadł śniadanko, klepał się po brzuszku(że dobresmile, nawet się przespał, potem
znów bawił, anioł dosłownie, i chlipiał lekko, jak go ...mąż odbierał!! a tu
taki przerywniksadsad nie wiem, jak bedzie teraz, czy znowu bedzie pogodny, czy
już nie, no i czy mi znowu się nie rozchoruje, męczy się tylko biedaczek.
pozdrawiam zrozpaczone podobnym problemem mamy i dziękuję za odpowiedzi
Edytor zaawansowany
  • balbinka01 04.09.05, 21:19
    też boję się chorób w żłobku, ale z drugiej strony... ryzyko zachorowania jest
    wszedzie tam, gdzie sa inne dzieci - piaskownica - ile maluchów z gilami pod
    nosem tam biega!wink))))))))))))) tak samo w różnych centrach zabaw
    dziecięcych... w tramwaju czy autobusie tez chorzy są. W sklepach itd. A ciężko
    malucha odseparować od różwieśników prawda? nie można trzymać dziecka pod
    kloszem. Tylko pytanie - kto sie zajmie dzieckiem, gdy zachorje a rodzie muszą
    do pracy?sad

    pozdrawiam i nie martw się!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
  • kacperka-mama 04.09.05, 21:30
    dzięki za otuchę, masz po części rację, tylko,kurcze synek jeździł przez rok ze
    mną na zakupy, spacery, tramwajami, autobusami, chodziliśmy po marketach itd...
    i nic, raz lekko przeziębiony, a tu 2 dni w żłobku i juz zamieszanie w domu...
    no bo chodzi właśnie o tę pracę, wychowawczy się już skończył.... niani żadnej
    nie znam
    a ile prowadzasz już swoją dzidzię do żłobka?
    pozdrawiam
  • sysysy 07.09.05, 15:52
    ja poslalam do zlobka synka od sierpnia, chodzil tylko 2 tygodnie, zachorował
    na 3 tygodnie, wi od wrzesnia dosłownie poszedł 2 dni i znów chory. Ja juz mam
    dośc złobków.Oni coś robią chyba tym dzieciom.Zeby w ciągu miesiąca 2 raz
    zachorował? Coś nie tak, od początku widziałam ze jest coś nie w porządku.
    --
    "Pieniądze albo życie - złodziej zostawia nam wybór, żona żąda jednego i
    drugiego."
    Samuel Butler
  • kasia_oliwia 09.09.05, 20:09
    dodam jeszcze, ze dzisiaj w żłobku u mojej córci na 28 dzieci było tylko 25 z
    czego czworo dzieci kazali odebrac po obiedzie kolo 12 bo miały 39 stopni
    gorączki więc było tylko 11, panuje teraz jakis wirus znowu, takze mamy
    uwazajcie, ja już swojej małej podałam oscillococillum 3 razy dziennie po pół
    ampułki przez 2 dni a póżniej tylko po pół raz dziennie.
    Ja tez juz mam dosyc tych chorob
  • szuffex 16.09.05, 21:24
    a jest oscillococillum specjalne dla dzieci? Czy podałaś to samo co dla
    dorosłych? Bo dla mnie oscillococillum to rewelacja, ale nie wiedziałam że
    mozna też podawać dzieciom...
  • mabi79 04.09.05, 21:52
    hej u nas jest identycznie. Moja córcia przez całe 21 miesiecy miała jedynie
    katarek i 3- dniówke. nigdy nie łapała żadnych infekcji, miałam wiec nadzieje,ze
    jakoś uda sie ominąć wszelkie choróbska. A tu niestety córka pochodziła do
    złobka przez 2 dni i zaliczyła juz ostry katar i gorączke. masakra. Oczywiscie
    bardzo jej sie w złobku podoba i nie było problemu z zostawiniem jej tam, cały
    czas tylko opowiada o nowych przezyciach. niestety... jutro zostaje w domu z
    tatusiem , który na szczesie ma urlop.ale jesli tak ma to wszystko wygladac to
    jeszcze raz musze sie nad tym zastanowić. ja nie moge sobie pozwolić na
    ,,wagary" w pracy, rodzina daleko, a jak patrze jak córka sie męczy z tym
    choróbskiem, to az brak mi słow. pozdrawiam
  • agatete 05.09.05, 07:20
    Witajcie.Moja córeczka chodzi do żłobka od stycznia-miała wtedy 11
    miesięcy.Teraz po dwumiesięcznej przerwie wróciła do żłobka.Sytuacja była
    identyczna.Bardzo chętnie chodziła od początku i po trzech dniach w żłobku
    zaraz po oddaniu w styczniu złapała grypę jelitową.Byłam przerażona-nigdy nie
    chorowała a tu 40 stopni,wymioty.Dwa tygodnie w domu,znów do żlobka-3 tygodnie
    chodziła-zapalenie oskrzeli i antybiotyk.Trzy tygodnie w domu,później chodziła
    ponad miesiac,dwa tygodnie w domu bo znów chora,ale od marca właściwie chodziłą
    bez przerw (ewentualnie dwa dni przerwy bo gorączka ale raczej z
    ząbkowania).Ale do konca czerwca miała ciagły katar,przez wakacje kiedy nie
    chodziła nie było kataru. Też nieraz myśłałam o opiekunce,ale jednak nie
    zdecyduje siena to.Jak dziecko chodzi do złobkato łapie szybko choroby ale
    dzieci w przedszkolu też kiedy zetkną sie z wirusami a nie chorowały zaczynają
    łapać, jeśli dziecko zaczyna edukację od szkoły to wtedy może dopiero zacząć
    chorowac.Ten etap chorowania trzeba przejść chyba że jest to nieustanne
    chorowanie i ciągłe antybiotyki.Jeśli częste choroby możnapomyśleć o
    szczepionkach uodparnijących ponoć pomagają.Trzymajcie sie.Będzie lepieji mniej
    chorób.
  • maczek1 05.09.05, 08:33
    Mój synek też pochodził dwa dni do żłobka i chory.....
    Najgorsze jest to, że nie mam opieki dla niego a sama nie mogę wziąć cały
    tydzień zwolnieniasad((( Dzisiaj mam urlop, jutro też, ale co dalej???
    Zastanawiam się jak Wy sobie radzicie? Chodzicie na zwolnienia?
  • moniek76 05.09.05, 08:55
    U mnie tak samosad
    4 dni w żłobku, świetna aklimatyzacja i ... 2 tygodnie choroby.
    W II grupie ktoś przyprowadził dziecko z wirusem grypy jelitowej i cała grupa
    poległa. Oczywiście bez antybiotyku się nie obeszło. Dzisiaj pierwszy raz po 2
    tygodniach synek w żłobie płakał i nie chciał się od nogi odkleić. Ja niestety
    też się poryczałam, ale dopiero na korytarzusad
    Sama mam ten sam problem, co zrobić jak te infekcje będą tak częste?
    Teraz mąż siedział z dzieckiem, ale potem co będzie, to nie wiem.
    Szukam opiekunki na sytaucje awaryjne. Ale jak dziecko będzie mocno gorączkować
    to przecież bez mamy się nie obejdzie...
  • aniaka2 05.09.05, 15:18
    > Zastanawiam się jak Wy sobie radzicie? Chodzicie na zwolnienia?

    Mały poszedł do żłobka jak dostałam nową pracę. Nie mogłam chodzić na
    zwolnienia, mąż chodził.

    Pozdrawiam
  • ula_max 05.09.05, 08:59
    Ja mam przedszkolaka, że tak napiszę zaprawionego w bojach, bo juz po roku
    chodzenia. Na początku bardzo chorował, ręce mi opadły. Pisałam o tym w
    wątku: "Czy to już sukces, dla mnie tak". Podzieliłam się na tym forum swoimi
    doświadczeniami i chciałabym je przypomnieć i uzupełnić.

    Było tak: przez pierwsze 3 miesiace: zapalenia gardła non stop, katarki,
    kaszelki... 18 września 2004 lekarka zaproponowała mi Rybomunyl (dodam że na 3
    lekarki-1 była przeciw, 2 owszem tak w kwesti Rybomunylu). Jednocześnie wraz z
    w/w szepionką, co wieczór podawałam syrop: cebula+miód.

    Efekty:
    Od 18 września praktycznie do chwili podawania Rybomunylu i syropu zdrowy jak
    koń. To było chyba do marca 2005. Odstawiłam szczepionkę (podaje się ją nie
    więcej niż chyba parę miesięcy), trochę było spokoju a 8 czerwca 2005 zaczęło
    się: zapalenie gardła, angina, zapalenie gardła. Od czerwca do końca lipca
    chorował. Potem sierpień wakacje - znowu zaczęłam po przerwie podawać Rybomunyl
    i syrop. Rok temu Rybomunyl pomógł, syrop chyba także - mam nadzieję że będzie
    tak i tym razem. Czy żłobek, czy przedszkole - ponoć pierwszy rok jest
    najgorszy, a zresztą i potem różnie bywa. Wiem jedno nalezy szukać wszelkich
    mozliwych rozwiązań i możliwości.


    --
    "Przyjaźń to kwestia wspólnego wroga."
  • agatete 05.09.05, 14:37
    Różne są zdania na temat uodparniania dziecka i wieku w którym powinn sie to
    robić.Za namową pediatry do której mam zaufanie zdecydowałam sie dać Ribomunyl
    (od maja zostały nam tylko dwie dawki-teraz i w październiku).Córeczka nie
    chorowała ale nic dziwnego w lecie.Zobaczę jesienią. Alergolog polecała Luvinac-
    może przekręcam nazę. Jedni lekarze polecaja tę szczepionkę, drudzy inną.Ja mam
    tę komfrtową sytuację, ze choć pracę mam absorbującą jednak elastyczną czasowo
    więc mogę zostać z córeczką,choć później "tyły" do zrobienia.Ale i tak myślałam
    o znalezieniu opiekunki "awaryjnej" ale to nie takie proste.Jednak myślę, że to
    dobry pomysł.
  • ml130676 05.09.05, 09:03
    Moja Córka też zachorowała, ale zanim jeszcze poszła pierwszy dzień do żłobka.
    Nawet nie dała szansy zarazkom żłobkowym, tylko nabawiła się przeziębienia
    dzień przed inauguracją roku żłobkowego. Czyżby wyczuła pismo nosem? A tak
    poważnie...też jestem zaniepokojona. Bo jeszcze nawet nie udało mi się
    sprawdzić, jak to całe otoczenie na Nią podziała. A pracować trzeba.
  • luca28 05.09.05, 09:45
    moja Olgunia zaczęła chodzić do złobka w kwietniu. Przez pierwszy miesiąc był
    spokój zdrowa jak ryba. W maju miała lekki katar i przeziębienie, które
    przerodziło się w zapalenie ucha środkowego. Dwa tygodnie w domu, tydzień w
    żłobku, zapalenie oskrzeli, trzy tygodnie w domu, szczepionka, tydzień w
    żłobku, zapalenie gardła,trzy tygodnie zwolnienia, dwa tygodnie w żłobku,
    angina, zwolnienie, dwa tygodnie w żłobku, szczepienie, tydzień w złobku,
    zapalenie oskrzeli i drozdzaki. Horror. W końcu trafiłam do alergologa, Olga
    dostaje leki wziewne sterydowe i antyalergiczne i od miesiąca ma tylko katar
    raz na jakiś czas kaszle. Lekarz powiedział, że taki bedzie już chyba jej urok,
    wieczny katar i cieknący nos. Oczyewiście chodzi do żłobka i niechce mi sie już
    tłumaczyć dlaczego chodzi, ze to jest katar alergiczny a nie zakaźny.
    Jestem bliSka rezygnacji ze żłobka,ale moje dziecko uwielbia złobek, chętnie
    tam chodzi, lubi dzieci i wiem ,że mam tam dobrą opiekę.
    sama nie wiem co robić.

    Pozdrawiam
    Lucyna
  • kacperka-mama 05.09.05, 21:10
    ojej.... wygląda na to, że te żłobki to wylęgarnia chorób, a posyłanie do nich
    naszych pociech do cena za to, że musimy pracować... i koło się toczy. mój
    Kacperuś ma się lepiej, ale zamiast się cieszyć, już boję się następnej
    infekcji, ale jeśli się pojawi przed miesiącem od tej, chyba zastanwię się nad
    niańką-zrobię casting smile no i coś może wybiorę... pozdrawiam Was wszystkie,
    trzymajcie się...nie zapominajcie o witaminkach, zwłaszcza teraz na okres
    jesienny.
  • agatete 05.09.05, 21:42
    Moja córeczka juz po 3 dniach od powrotu do złobka chodzi z Katarem-już sie coś
    zaczyna?! Co do żłobków jako wylęgarni chorób zagadzam sie tak jest
    rzeczywiście, ale dziecko inaczej sie rozwija w żłobku-w grupie, moim zdaniem
    lepiej
  • kacperka-mama 06.09.05, 21:17
    ...no napewno (uspołecznia się chociażby) tylko jakim kosztem. nafaszerujemy
    maluchy lekami za młodu, troszkę mnie serce boli, jak o tym pomyślę, mój mały
    już dochodzi do siebie, jutro jeszcze z tatą w domku, ale w czwartek znowu do
    żłobka, i aż się boję tam posłać. no, ale nie ma wyboru. zdaję sobie sprawę, ze
    może to nie być ostatni raz tylko żeby chociaż nie za częstosmile zdrówka
    wszystkim waszym dziatkom życzesmile
  • maczek1 07.09.05, 09:02
    Mój synek już doszedł do siebie i jutro wraca do żłobka. Za to ja złapałam od
    niego infekcję i sama leżę i choruję....
    Piszecie- złobek czy niania.M,ój synek chodził do złobka, chorował więc
    zdecydowalismy się na nianię ale po ponad pół roku zdecydowaliśmy się na
    żłobek. Mam porównanie i uważam, że żłobek jest zdecydowanie ;lepszy...tylko te
    choroby.....
  • agatete 07.09.05, 10:49
    Również myślę, że złobek jest lepszy.Porównuję też rozwój mojej córeczki z
    dziećmi znajomych w zbliżonym wieku.Oczywiscie wiem że mogą być różnice
    charakterologiczne ale córeczka np. więcej mówi,jest śmiała,próbuje wykonywać
    różne czynności,potrafi sama sobie wymyśleć zabawę i in.Wychowawczynie w zlobku
    mają wykształcenie pedagogiczne a opiekunka z niewielkimi wyjątkiami nie. Nawet
    nie myślę o znęcaniu nad dzieckiem z innych powodów jestem przeciw. Np.byłam
    świadkiem jak opiekunka w dobrej wierze tak opatulała 6 miesieczne dziecko
    znajomej że aż było całe spocone na buzi-w zimie.No i później było
    chore.Oczywiście jeśli dziecko naprawdę dużo choruje co miesiac bierze
    antybiotyk i chorowanie sie pogłębia to wtedy faktycznie dla dobra dziecka
    trzeba zrezygnować.ALe bądzmy dobrej myśli i realnie weźmy pod uwagę że
    przeziębienia będą.Oby nie więcej.
  • tomduska 07.09.05, 11:06
    czytam te Wasze posty i czytam i jednak postanowiłam coś dopisać.
    Mój synek zaczął chodzic do żłobka od 30 maja br. MIał wtedy 13 i pół miesiąca
    i na koncie kilka chorób. Oczywiście po tygodni byłam jużna pierwszej opiece.
    Myślałam porażka! Późńije całe 4 tygodnie do żłobka, ale wciaz miał katar i
    kaszelek. Więc ja oczywiście profilaktycznie chodziłam do lekarza
    na "osłuchanie" żeby być spopkojniejszą. No i pomyślałam, katar nie taki
    straszny. Ale 9 lipca wykądowaliśmy na dyżurze w szpitalu, ostre zapalenie
    opskrzeli. bardzo szybko doszedł do siebie. ale po tygodni MUSIAŁAM wracać do
    pracy i nie dałam mu czasu na takei porządne dojście do siebi. No i po 4 dniach
    anginka! Wtedy horror! Ja naprawdęnie mogłam pójsć na opiekę, bo po tygodniu
    brałam urlop ( w sierpniu żlobek nie czynny) no i moja siostra wzieła urlop i
    zajmowała się Mikołajem. W czasie wakacji nie był nawet lekko podziębiony.
    Wniosek, że wszystko cołapał to ze żłobka, a że jeszcze ząbkuje, to ta
    odporność jest nieco zaniżona.
    No i teraz od 1 wrześńia znów zaczęłiśmy chodzić do żłobka. Boję się każdego
    psiknięcia, albo kaszelku (nawet jak się zakrztusi to panikuję czy to nie
    kaszel). Ale w niedizelę wysłuchałam na TVN Style opini pediatry na temat
    chorowania w żłobku. powiedziłą ze rozumie, zę nas mamy to denerwuje, ale im
    dłużej dziecko jest trzymane w "cieplarnianych" warunkach tych gorzej
    przechodzi wejście w środowisko dzieci. Więc odetchnęłam z ulgą i mam nadzieję
    że jakoś to będzie. Oczywiście jeśli choróbska będa bardzo często to niania
    jest rozwiazaniem! Pozdrawiam i życzę duuuużo zdrówka naszym żłobkowym Zuchom!
  • ekasia1 07.09.05, 11:21
    Moja Kinga też po dwóch dniach w żłobku chora. W sobotę był katar i gorączka,
    później już tylko katar. Myślałam, że już dzisiaj pójdzie, ale wczoraj zaczęła
    kaszleć, więc zostawię ją w domu do końca tyg. Mogę sobie na razie na to
    pozwolić, bo pracę zaczynam od paźdz. Ale nie wiem, co będzie później. Nie
    wyobrażam sobie, żeby miała non stop katar, bo ciężko jej się śpi i je. Mam
    jednak nadzieję, że jeszcze wszystko będzie dobrze.
  • moniek76 07.09.05, 12:40
    Moje kochanie jest juz po chorobie trzeci dzień w żłobie i mam nadzieję, że
    pochodzi dłużej, jak 4 dni. Przez tą nieobecność aklimatyzacja przebiega nam
    zupełnie od nowa i synek codziennie z rykiem wchodzi na salę (czego wcześniej
    nie było. Dzisiaj płakał tak na wszelki wypadek, ale rozkręcił się jak drzwi do
    jego sali były zamknięte, a on pukałsmile Żeby było zabawniej, przy wychodzeniu ze
    żłoba też buczy, ale z tego powodu, że nie chce iść do domku...
  • kacperka-mama 07.09.05, 17:45
    .....brzydkim byłoby stwierdzenie,że cieszę się, że nie jestem sama z tymi
    złobkowo-chorobowymi przebojami. życzę bowiem wszystkim waszym maluszkom jak
    najmniej chorób w tej ratującej nas placówce dla milusińskich, niemniej jednak
    listy które piszemy (mysle,że się ze mną zgodzicie) uświadamiają mnie, i pewnie
    was też, że są to rzeczy nieuniknione, z którymi należy się liczyć, i może
    jednak śwaidomość, że nasze dzieciątko po jednej chorobie może za jakiś czas
    (oops) "zmierzyć" się z nastepną, pozwala nam jakoś egzystować, no i jesteśmy
    mimo wszystko przygotowane na ewentualność nagłego , przymusowego urlopu z
    pracy. zgadzam się, że im dłużej dziecko pozostaje odizolowane od rówieśników,
    tym gorzej potem może przechodzić wczodzenie w to właśnie "towarzystwo". w
    końcu żłobki może nie są obowiązkowe, ale szkoły przecież tak, a tam też chodzą
    dzieci, i tez chorują, więc może pocieszmy się, że my już bedziemy
    miały "odchorowane"smile maluchy, zanim rozpoczną prawdziwą edukację...
    buziaki we wszystkie przeziębione policzki..... ****
  • julka130 07.09.05, 21:21
    Cześć dziewczyny. moja Juleczka zaczeła chodzić w styczniu do żłobka. był to jeden wielki koszmar. dwa tygonie w żłobku i trzy w domu. zawsze choroby konczyły się zastrzykami. teraz od 38dni chodzenia do żłobka jest zdrowa. mam nadzieje że nasze szczęście potrwa dłużej. więc niezałamujcie sie. skoro unas jest poprawa to i uwas będzie. pozdrawiam
  • ant25 08.09.05, 02:16
    Ja tez was pociesze te choroby sie kończą my jesteśmy w żłobku od stycznia i
    teraz jest zdecydowanie lepiej.
  • dudi76 08.09.05, 09:37
    Moja Ola chodzi od złobka od lutego i w tym czasie złapała kilka chorób:
    zapalenie uszu 2 razy , gardło itp.... No i ten katar który trwał od lutego do
    końca czerwca. Potem miałyśmy przerwę wakacyjną. I ola poszła do złobka od 1
    września. Po trzech dniach wydawałoby się ze już będzie katar, bo furczało w
    nosku, ale daje jej syropik z cebuli i bioaron c i jakoś nic się nie rozwija i
    chyba przechodzi jej. Czyli wniosek z tego że jet już troszkę chyba
    odporniejsza. Bo organizm walczy z wirusami. już przed wakacjami się
    wychorowała i mam nadzieję ze z czasem będzie lepiej. Lekarze mówią ze tak może
    być około pół roku do roku z tymi chorobami, zanim organizm zacznie radzić
    sobie z nimi. A w grupie u Oli już dużo dzieci niestety chorych, nie zwykły
    katar, lecz goraczka i gardziołko. Pozdrawiam
  • kacperka-mama 08.09.05, 16:56
    ufffffff, wreszcie coś optymistycznego na tym zagadnieniusmile dziękuje wam za to,
    ogromniesmile) mój Kacperuś juz ma sie lepiej, dziś poszedł do żłobka po chorobie,
    bawił sie cały dzień grzecznie, panie mówią, ze cudo chłopak,spał 2 godzinki
    jadł itd..... to prawda ze organizm przy kazdej chorobie nabywa naturalnej
    odporności, więc to tylko kwestia czasu, zeby choroby zdarzałay się rzadziej, a
    najle[iej wcale!!! pozdrowki,
  • coffe1 09.09.05, 06:55
    o moze ja teraz się wypowiem.
    Ja oddałam synka do żłobka, chodził 2 tyg dosłownie do godz 12 (jako okres
    adaptacyjny), póżniej zachorował.Od nowego miesiąca poszedł zdrowy, wyleczony,
    po antybiotyku, był tylko dwa dni po 4 godziny, bo panie opiekunki powiedziały
    ze po chorobie znów okres adaptacyjny.Ja rozwiązałam umowe w pracy, bo przecież
    w pierwszy miesiąc być na zwolnieniu? Kto to słyszał. Nie chciałam zawracać
    głowę pracodawcy. Drugiego dnia mówie ze zostawię dziecko chociaż do godz 14,
    bo wkońcu płacę za złobek tyle ile rodzice płacą dziciom które chodzą do końca.
    Pani opiekunka si zbuntowała i nie dała za wygraną. Kiedy przyszłam po dziecko
    było całe zaropiałe, oczka. Miało wysoka gorączkę, dzwonili po mnie zebym
    przyszła po dziecko.I tak zostałam załatwiona po swoich oporach.I czy
    powiedziecie ze opiekunki nie są złośliwe? Dają zimne picie, witrzą, robią
    przeciągi, dobrze wiem. Moje dziecko od urodzenia nigdy nie chorowało, przebywa
    na codzien z dziećmi, poszło tylko do żłobka, w ciągu miesiąca drugi raz
    antybiotyk. Więc zapłaciłam za 2 miesiące złobka 400 zł a synk był dosłownie 2
    tyg i 2 dni, i to jeszcze po 4 godziny.Zysk? tylko tak robic, to można robic
    biznes. A paniom nie chce się robic, nawet poweidziec o dziecku nie raczą. Ja
    myśłe ze sprawę zgłoszę wyzej, będą mi zwracac za wszytko i za leki tez.I panie
    nie kompetentne będą zwolnione. Złobek jest w Warszawie.
    --
    ;;ppppppppppp
  • julka130 09.09.05, 11:11
    sory ale chyba przesadzasz. decydująć się na żlobek brałaś pod uwagę żę dziecko będzie chorować. a naibardziej mnie zastanawia jak wpadłaś na pomysł że dzieci dostają zimne napoje. skąd je mają panie brać. jakoś nigdzie na grupie niewidziałam lodówek. mam nadzieję że na swojej drodze nie spotkam tak zawisnej osoby jak ty. zastanów się czy to ty niepopelniłaś gdzieś błedu. może dziecko było jeszcze chore, lub był to zaduży stres dla jego i tak to się odbiło. jeśli chcesz mieć lepsza opiekę zdecyduj się na nianie.
  • martelia 09.09.05, 13:21
    Jak robicie syrop z cebuli ? Jak z cebuli i z miodu ? Ola na razie na
    zwolnieniu (po 2 dniach w żłobku) z mega katarem i lekkim pokasływaniem. Może
    pójedzie do żłobka od wtorku, zobaczymy.
    Czytając Wasze posty jestem trochę podbudowana. Nie wiem tylko ile chorób
    będziemy w stanie wytrzymać i czy nie skończy się to wszystko znowu opiekunką.
    Ja także jestem zdania, że żłobek lepszy niż niańka. Moja Ola - raczej
    niejadek, w żłobku i po żłobku pięknie je. Aż miło jej dawać jedzenie, a nie
    biegać z łyżeczką.
    Pozdrawiam wszystkie Małe Zuchy i ich rodziców
    marta
  • agatete 09.09.05, 13:47
    Ja daję do małego słoika na przemian łyżkę pokrojonej w kostkę cebuli i łyżkę
    miodu i na kilka godzin odstawiam, później odcedzam do buteleczki i gotowe.Moja
    Ola jak zaczynała też po 2 dniach była chora a chodzi już od stycznia.
  • kasia_oliwia 09.09.05, 20:42
    Syrop z cebuli bardzo prosto zrobic, ja kroje cebule w talarki i zasypuje tylko
    cukrem i tylko to, zobaczysz jaki bedziesz mial zdrowy syropek, a co do syropu
    z midem to ja np daje:
    2 duże łyżki miodu;
    z 2 całych cytryn sok wycisnąć;
    i 4 duże łyżki przegotowanej wody
    jesli okaze sie za kwasny mozna dodac troche cukru, ale nie ma potzreby bo jest
    naprawde dobry moja córcia pierwszy raz pila jak miala 21 m-cy i bardzo jej
    smakowal nadstawiala tylko dziubek zeby dac jej jeszcze
    daje sie to 2 razy dziennie najlepiej rano i wieczorem
  • kasia_oliwia 09.09.05, 20:05
    niestety u nas tak samo z zaklimatyzowaniem sie nie było problemu, chodziła
    bardzo zadowolona, wszystko było ok ze spaniem normalnie nie jedna matka by
    pozazdrościła, niestety choroby sa non stop dosłownie co 2 tyg, co prawda nie
    ma problemu z placzem jak wracamy po chorobie tylko tego dzieciaczka jest
    szkoda, chodzimy już od czerwca i caly czas choroby sie nas trzymaja, mam
    nadzieję ze niedługo to się skończy
    pozdrawiamy
  • kacperka-mama 10.09.05, 15:58
    mój Kacperek już prawie całkiem zdrowiutki, i tak sobie wczoraj pomyślała,że
    skoro w poniedziałek ma iść znowu do "tego" żłobka, to wykorzystam ten weekend
    i go "podkuruję"... antybiotyk już się skończył, ale pozostał lekki kaszelek no
    i katarek(ten ostatni podobno-leczony trwa 2 tyg. nie leczony 14 dnismile, więc
    wczoraj wieczorem, słuchajcie, zrobiłam syropek: cebulka/miodzik, dałam mu
    łyżeczkę na noc, do noska kropelki nasivin, pod nosek maść majerankową, na
    piżamkę 2 kropelki olbas(uwaga:dla dzieci powyżej roku-w składzie jest
    alergenny mentol), aż pachniało w całym pokoju, i jeszcze nawilżyłam ręcznik,
    powiesiłam na łżóeczku, w garnku gorąca parująca woda....i..............synek
    jak nowonarodzony, wstał dzisiaj i jeszcze z zamkniętymi oczkami pokazywał na
    pilota zeby włączyc mu mini-mini... a od rana szaleje jak szałaput, sądzę,że
    jutro już bedzie dobrze, aha, za radą pediatry kupiłam mu też multiwitamol-
    zestaw witaminek, z dodatkiem żelaza, powinien też pomóc i zwiększyć pośrednio
    odporność, zresztą teraz okres jesienny, choróbska czają się za drzwiami
    (niekoniecznie żłobka)
    drogie mamy, ufajcie swoim intuicjom, kiedy tylko lekki katarek dopadnie waszą
    pocieche, od razu reagujcie, nie czekajcie na ostateczność-antybiotyk, niedaj
    boże szpital-, a na kaszelek polecam ten prosty, ale jakże skuteczny syropek:
    miód/cebulka, nic nie kosztuje, a może pomóc(mojemu synkowi pomógł).pozdrawiam
    i śle buziaki waszym maluchom...cmok cmok..
  • szuffex 16.09.05, 21:19
    drogie mamy
    jak się robi syrop cebulowo-miodowy? I jak długo można go przechowywać?
  • kacperka-mama 17.09.05, 12:06
    juz mowie, to bardzo proste: kroisz umytai obraną cebulkę w kostkę (więcej soku
    i szybciej wyjdzie) przekładasz do miseczki, na towlewasz 2,3 łyżeczki płynnego
    miodu i odstawiasz na 5, 6 godzin. trzymaj na okni góra 2 dni,w lodówce do 4
    (tak mówiła moja lekarka).pozdrawiam
  • szuffex 17.09.05, 20:45
    baaaaaaardzo dziękuję za przepis. Zrobiłam i mam wrażenie że teraz wszystko
    mi "pachnie" cebulą... nic to, ważne żeby poskutkowało, bo Mała już 3 dzień
    choruje sad
  • kakak8 18.09.05, 20:03
    a może macie jakiś świetny sposób na otwieranie dzioba na leki i syropki. mój
    jzk zdrowy to i owszem łyka a jak chory do się siłujemy i straszna awantura, ja
    w syropie, on w syropie.... pomóżcie.
  • mamaluna 18.09.05, 19:36
    nie oszukujmy sie,
    to, ze dzieci choruja w zlobkach/przedszkolach, to nie dlatego, ze panie
    specjalnie robia przeciagi. jestem pewna, ze w wiekszosci zlobkow tego nie ma,
    a tylko takie brednie kraza w obiegu (tez slyszalam najdziwniejsze rzeczy,
    ktore nie mialy miejsca jak sie okazalo)
    To, ze wietrza sale to chyba dobrze, nie?
    Chyba lepiej, ze zarazki wyleca na zewnatrz.
    Poza tym pozwole sobie nie zgodzic sie, ze dziecko w piaskownicy rowniez
    narazone jest na takie zachorowania. uwazam, ze w piaskownicy ryzyko
    zachorowania jest duzo duzo mniejsze.

    I nie ma sie co ludzic, ze w przedszkolu jest lepiej, powiedzialabym nawet, ze
    jeszcze gorzej (akurat mam porownanie, bo starsze dziecko skonczylo
    przedszkole, a mlodsze zlobek).

    Dlatego moje zdanie jest takie, ze co sie odwlecze, to nie uciecze i wypisujac
    dziecko teraz ze zlobka musicie sie liczyc z tym, ze za dwa lata w przedskzolu
    bedzie dokladnie to samo. I nie ma tez co liczyc, ze starsze dziecko nie
    bedzie tak lapac chorob.
    Ale doskonale Was rozumiem, bo dokladnie tak samo bylam zdruzgotana, gdy
    starsza zaczynala przedszkole (nie chodzila do zlobka, do przedszkola dziecko
    mi nie chorowalo wcale).


  • tomduska 19.09.05, 07:38
    Zgadzam się z Tobą w całości. Chciałam tez jednak usprawiedliwić trochęnasze
    emocje towarzyszące chorobom dzieci, naszych dzieci. Jak się czyt o "jakimś tam
    chłopcu" to współczujemy, ale jednocześnie cieszymy się zę nas to nie dotyczy,
    wtedy potrafimy tak bardzo rozsądnie doradzać wink. Niestety ja ten rozsądek juz
    gubiłam, Miko jest jakiś niewyraźny, najprawdopodobniej to te chol.... ząbki,
    wychodzą mu wszystkie 4 szt. trójek. Codziennie temperatura skacząca, nawet do
    38 st. Oczywiście chodzimy kontrolnei do lekarza i póki co mamy zezwolenie na
    żłobek. Ale dziś rano mnei zmroziło, ja mam obiekcje czy puszczać dziecko do
    grupy "zdrowych" dzieci, bo może akurat coś ma i pozaraża!? A razem ze mną
    mamusia oddaje córeczkę i reklamówkę syropków, bo jeden trzeba podać po
    obiedzie, drugi po spaniu, a trzeci coś tam... No jeśli tak będziemy samae sbie
    robić na zość to zawsze dzieci w żłobku będa chorować i to nie od wietrzenia
    sali.
  • kacperka-mama 19.09.05, 12:45
    no wiesz, dziecko w przedszkolu ma powyżej 3 lat, i inaczej choruje takie
    dziecko a inaczej maluch 8-miesięczny czy nawet roczny. 3latek ma już nabytą
    odpornośc, jest starszy , organizm troszke silniejszy, a niemowlę.....???
    tak,ze nie masz zupełnej racji, ze i tak w przedszkolu zachoruje. moze tak, a
    moze nie. a w żłobie to reguła!!
  • mamaluna 19.09.05, 22:19
    jednak pozwole sie z Toba nie zgodzic
    Uwazam, ze w przedszkolu jest naprawde gorzej, choc moze sie Wam wydawac, ze
    gorzej byc nie moze.
    I tez kiedys wydawalo mi sie, ze takie starsze troche dziecko to juz ma
    odpornosc i te sprawy...guzik
    A Wasze odczucia naprawde znam doskonale. Starsza corka jak poszla do
    przedszkola (okaz zdrowia przed przedszkolem), to z choroby nie wychodzila mi
    2,5 roku. To gdzie ta odpornosc wtedy juz 5-latka? To moj roczniak w zlobku tak
    bardzo mi nie chorowal jak ta starsza w przedszkolu.
    Fakt, ze ja pisze z innej perspektywy, bo moje dzieci od roku juz mi nie
    choruja. Ale 3 lata mialam w domu szpital, w tym dwa lata dwoje dzieci
    jednoczesnie.
    Ale chcialam sie z Wami podzielic doswiadczeniem po prostu. Ze jesli to nie sa
    ciezkie choroby, to wg mnie nie ma co wypisywac.
    Ja naprawde Was dobrze rozumiem...

  • kacperka-mama 19.09.05, 22:28
    hmmm, czyli mam tzrymać dzieko i czekać na tę.......ciężką chorobę tak..? no bo
    kto mnie przed nią uprzedzi.... i mimo wszystko uważam, ba, ogólnie wiadomo,ze
    3,4 latek jest silniejszym i odpornościowo i ogólnie -dzieckiem niż 10, 12
    miesięczny (komunikacja,kontakt tu bardzo ważny), i lepiej zniesie chorobę niż
    właśne taki maluszek. w końcu skąd ta opinia: że w żłobkach sie choruje, ze to
    wylęgarnia chorób itdd..... o przedszkolach tego nie słyszałam, poza tym sam
    fakt, ze rodzice oddają do żłobków dzieci tylko, jeśłi już nie mają innego
    wyjścia, świadczy o tym,ze nie jest to placówka najbliższa sercu młodym mamom.
    mój synek też w domu będąc ponad rok raz był tylko zakatorzony, a teraz... w
    ciągu 2 tygodni 2 infecje, na szczęscie minęły i nie były aż tak groźne (w porę
    zadziałałam), ale nie mam zamiaru czekać na ,jak topiszesz, : poważną , czy
    ciężą chorobę.. jestem przezorną i liczącą się z konsekwencjami matką. kropka.
  • mamaluna 19.09.05, 22:39
    mysle, ze Ty myslisz, ze ja przeciwko Tobie jestem...
    otoz nie...
    moje starsze dziecko przez cale 3 lata nie chorowalo mi wcale, zahartowana na
    maksa - pryslo jak banka mydlana we wrzesniu 4 lata temu (powiem Ci, ze jak
    chodzila mi 5 dni z rzedu do przedszkola to byl duzy sukces, a najczesciej to
    bylo 3-4 dni i potem 3 tygodnie w domu, tak wiec zdarzaly sie miesiace, ze
    bywala w przedszkolu gosciem)
    mlodsze wyslalam do zlobka wcale nie jako ostatecznosc, wrecz przeciwnie.
    Uwazalam, ze to bedzie najlepsza forma opieki dla mojego dziecka. Akurat sie
    nie pomylilam i dziecko bylo przeszczesliwe, ja tez.
    Naprawde w gre nie wchodzil watek finansowy, bo stac mnie bylo np na nianie.

    A jesli nie slyszalas o tym, ze przedszkole to wylegarnia chorob, to prosze
    zajrzyj na forum o przedszkolakach, zaraz ponizej zlobkow.

    naprawde nie pisze zlosliwie, bo mam troche wrazenie, ze tak to odbierasz

    a oczywiscie zrobisz jak zechcesz. Ja pisze wylacznie z doswiadczenia 4-
    letniego z przedszkolem i 2-letniego ze zlobkiem, to wszystko.
  • kacperka-mama 19.09.05, 23:05
    w porządku, to co mi poradzisz w takim razie, jeśli:
    1. synek jest po dwóch chorobach, jedna po drugiej, antybiotyku, tuzinie
    syropów, tonie tabletek (czyli prawie pół apteki, bo to to nie to,tamto nic nie
    dawało, to niedobre itd...),
    2. m.in. po biegunce, wymiotach itd.... przez ostatnie dni to zjadł tyle co kt
    napłakał,juz mu widać żeberka, a wyglądał naprawdę świetnie
    ???????
    on praktycznie nie ma juz sił na nową chorobę, która może być właśnie
    tą"ciężką" a racji osłabienia organizmu, który może sobie z nią nie poradzić.
    czy warto ryzykować zdrowie (oby tylko) dziecko, bo anuż się kiedyś
    uodporni......
    dzieci są różne, chorują różnie, jedne wczesniej drugie później albo wcale
    (moja mam mi mówiła, ze ja w przedszkolu np. w ogóle nie chorowałam, jedyna
    choroba (przez całe,na razie, zycie--to świnka, gdzieś tam w szkole.)to
    wszystko. ale od na też zależy, czy wyjdą z tych chorób szybko czy sie bedą z
    animi ciągnęły. no, powiedz, posłałabyś namiejscu teraz dziecko do żłobka.. ja
    już mam wyrzuty sumienia,ze dałam go tam po pierwszej chorobie. moze było za
    wcześnie... mam wrażenie, ze daję go poniekąd za karę (ale jaką)??? bo idę do
    pracy, bo gdybym nie dała, byłby zdrowy, jak przez cały ten dotychczasowy
    okres...
    p.s i nie odbieram złośiwie Twoich "oznajmień", po prostu Ty piszesz ze swojej
    perspektywy, ja ze swojej. pozdrawiam
  • mamaluna 19.09.05, 23:48
    mialam dokladnie tak samo: apteka w domu, czasem 5x w tygodniu u pediatry, z 10
    antybiotykow do 18 miesiaca zycia (to ta mlodsza do 18, starsza dopiero w
    przedszkolu)
    przetrwalam jakos, dzieci tez, ale nie powiem, bo wylam czasem z bezsilnosci
    zreszta nawet dzisiaj nie moge uwierzyc, ze to juz za mna, ze sie wreszcie
    skonczylo
    i jak czytam teraz Wasze wypowiedzi, to jakbym siebie widziala jakis czas temu.
    Jak ta starsza szla do przedszkola i mi ludzie mowili "teraz to sie zaczna
    choroby dopiero", to sie w glowe pukalam, kpilam z ich opinii, bo bylam
    przekonana, ze moje dziecko takie zahartowane, to na pewno nie bedzie chorowac.
    A potem...jak czytalam, ze 10 chorob w roku przedszkolnym to norma, to mi sie
    plakac chcialo, bo moja 10 chorob to miala juz gdzies kolo grudnia. Wiec
    naprawde rozumiem doskonale Wasze teraz rozgoryczenie i zalamanie.
    tez na poczatku nie chcialam wierzyc, ze to, co moja corka przechodzi, to
    jednak nie jest odosobniony przypadek. Nie powiem, tez jakos troche mnie
    pocieszalo, ze jednak nie jestem sama.

    ale przechorowala swoje i znowu jest okazem zdrowia, ta mala tez juz po 2
    latach w zlobku i jeszcze po tym, co fundowala jej starsza siostra od
    pierwszych dni zycia.

    Tak, zdarzaja sie okazy takie, ze prawie nie choruja, tez znam takie dzieci.
    Ale na palcach jednej reki moge policzyc. Zdecydowana wiekszosc tych, ktore
    chodza do zlobka/przedszkola przechodzi te choroby podobnie co do
    czestotliwosci..

    Sama tez jestem przypadkiem, ktory chorowal do 3 roku zycia, bo chodzilam do
    zlobka, potem juz wcale i az do tej pory nie choruje praktycznie. Na zdrowiu mi
    sie nie odbilo to wczesne chorowanie.
    Moze dlatego mam akurat takie podejscie, ze kiedys musi swoje przejsc. No u
    mnie akurat to sie sprawdzilo, u moich dzieci tez.

    A tak nawiasem, to chyba zreszta mowimy o tym samym zlobku, bo kojarze z innego
    watku, ze to wlasnie Tobie odpowiadalam o naszym zlobku.

    A chociaz mlodsza skonczyla zlobek w czerwcu, to zagldam na to podforum z
    sentymentem, bo mimo chorob byl to fajny okres w zyciu mojej corki.

    No i na koniec: zdrowia zycze Waszym pociechom, a Wam drogie mamy (rodzice)
    duzo sily i cierpliwosci.
  • jaga604 19.09.05, 23:05
    nie dziwie sie kacperkowa-mamo,ze dmuchasz na swoje dziecko. prawie kazda matka
    tak robi.
    ale chcialabym zdementowac opinie,ze zlobek to wylegarnia chorob.
    otoz to nie prawda.w kazdej grupie zdaza sie sporo takich,ktore chodza"na
    okraglo" przez caly miesiac.czesto sa to dzieci z tzw. zimnego chowu,czyli
    hartowane.
    ...do wszystkich mam... wezcie pod uwage,ze wasze dzieci sa w stresie,bo
    przeciez takie rozstanie z rodzicami i pierwszy kontakt z tak duza grupa obcych
    dzieci i pan jest niewatpliwie stresem.
    wiadomo nie od dzis,ze organizm w stresie funkcjonuje troche inaczej i inaczej
    dzialaja mechanizmy obronne.
    kiedy dzieciaczki sie przyzwyczaja,minie stres to przestana chorowac.
    ...zycze duzo zdrowia waszym dzieciatkom.
  • kacperka-mama 19.09.05, 23:08
    no, jst to jakaś myśl, ...i... nowa nadzieja.. tylko,że mój synek poszedł do
    żłobka i pierwszy dzień był chyba z 6,7 godzin, nawet nie zapłakał podobno,
    paniemówiły, ze zeby każde dziecko takie było..... bawił się jadł, spał nawet,
    znowu bawił, szok normalnie dla nich ( i dla mnie).. więc gdzie tu stres??
    chyba jednak nie wszystkie maluchy go przeżywają.....
  • jaga604 19.09.05, 23:18
    to fakt ze nie wszystkie przezywaja stres.niemniej jest to dla dzieci na tyle
    nowa sytuacja,ze zmiany w zachowaniu sa zawsze.
    jedne dzieci przezywaja to glosno,inne gleboko w sobie,jeszcze inne reaguja
    dopiero po kilku dniach.
  • kacperka-mama 19.09.05, 23:26
    ....NO, BYĆ MOŻE Z TEGO TŁUMIENIA w sobie ( o ile tak było) teraz wylęgłysię
    te choróbska... jedno wiem, nie moge gotam znowu posłać, bo na 25 dzieci w
    grupie zawsze znajdzie się jakieś chore czy z nosicielem jakiegoś wirusa, a
    synek jet tak osłabiony, ze pewnei wszystko " złapie" (złapałby). cóż, musze
    iść na zwolnienie. na szczęście mam taką pracę, że egzekwuje się takie prao
    matki i nikt nic nie powie. no, ale dopiero wróciłam z wychowawczego, i
    sądziłam, ze troche popracuję, a tu..bum. pozdrawiam
  • ania175 23.09.05, 10:02
    Witam,
    mój Leoś do żłobka poszedł od 1 sierpnia i jak dotąd był tam tylko 10 razy.
    Najpierw dostał odry poszczepiennej i ponad tydzień siedział w domu, a potem
    poszedł na 4 dni i załapał okropne przeziebienie. Gdy wydawało sie ze jest juz
    dobrze poszedł na dwa dni i rozłożył sie kompletnie. Dopiero po ponad tygodniu
    dostał antybiotyk i już w środę (tę ostatnią) było OK, ale na wszwelki wypadek
    został jeszcze w domu. Próbujemy znowu od poniedziałku. Aż się boję co będzie
    dalej, tym bardziej, że dziadkowie zamiast mnie podtrzymywać na duchu to
    marudzą ze szkoda dziecka. No a mnie nie szkoda? Tez jestem zdania, że jak nie
    teraz to w żłobku, albo w szkole będzie to samo. No ale oczywiscie gdy choroby
    będą małego nękały często trzeba bedzie poszukać innego rozwiązania.
    Pozdrawiam
    --
    src="www.TickerFactory.com/ezt/d/2;50;80/st/20040106/n/Leonek/dt/6/k/586d
    /age.png"></a>
  • bioo 23.09.05, 12:00
    U nas tak samo sad((
    tyle, ze i adaptacja u nas ciezko przechodziła sad
    nawet trudno mowic,ze przechodziła, 1-szy tydzxien tylk oza nami sad
    ale byl codzienny placz, pomimo,ze byla tylko do 12, mam ten komfort, ze
    zaczynam prace w paźdzeirniku, ale teraz jest katar, goraczka i ja niestetey
    tez mam grype.Córeczk ajest odporniejsza, bo jest jeszcze na piersi, ale (lakrz
    mi powiedział),ze prawdopodobnie ja od niej Zżlobkowym wirusem sie zaraziłam, a
    ze jestem osłabiona ciagłym karmieniem to mnie dopadło, ona w wersji
    delikatniejszej choruje.Ale nie wiem, jakto bedzie, przeciez nie moge isc na
    zwolnieni dopiero co po wychowawczym sad u męża zwolnienie nie wchodzi w gre
    wogole sad
    dlaczego ciagle sa dylemety?
    najpierw bardzo walczylysmy, bymiec miejsce w złobku, ajk juz jest, to choroby
    --
    Ania& Małgosia(18.06.04 W-awa)wiek M
  • kacperka-mama 23.09.05, 12:46
    oj, dziewczyny.szkoda mi tych naszych dzieciaków jak nie wiem, co. ile się
    maluchy namęczą...... ja już zrezygnoałam ze żłobka, spadła mi bowim wręcz z
    nieba niania (polecona oczywiście), mieszka 100 m od nas, była położna itd.....
    mój synek na 3 tyg. był 4 dni w żłobku, drugi raz zachorował, bo chyba
    niedoleczony był z poprzedniej choroby. niby mogłabym go jeszce posłać, do
    końća września mamy opłacony żłobek,ale.......czy warto ryzykować..? może tym
    razem być coś poważńiejszego.... niania jest nam potrzebna na 2 góra, dwa i pół
    dnia w tygodniu (mąż nie codzinnie pracuje), tak,że jak obliczyłam, w
    październiku np. przy stawce 5/godz. bedzie nas kosztować/-----220 zł!!! no i
    maluch w domu, nie musze rano budzić, nie tracę na leki, nerwy, itd..... myślę,
    ze jak pójdzie do przedszkola, bedzie juz starszy, bardziej odporny, przejdzie
    więcej szczepień, no i przede wszystkim powie mi, co go boli, bo teraz (14 m-
    cy) to tylko z płaczu mogę się domyślać. życzę zdrówka waszym dzieciaczkom, ale
    jeśli macie możliwość zatrudnienia opiekunki, to polecam, przynajmniej do
    czasu, aż z maluchem nawiąże się kontakt słowny i może np. do wiosny..? wiadomo
    jesień, zima, to okres przeziębień itd..... wiem,że opiekunkamoże kosztować
    nawet 500, 600 a także i 1000 zł. ale są babcie, które kochają dzieci i moga
    się zaopiekować nimi za mniejszą kwotę, bo i tak siedzą w domu np. a co do kasy
    właśnie: zapłaciłam za żłobek 250 zł plus oczywiście zaniosłam chusteczki takie
    i owakie, jakieś składki, synek był w żłobku 4 dni, więc jadł i tak w domu, a
    na leki wydałam z dobre 150, jak nie 200 zł (NAPRAWDĘ)!!!! no i jaki
    bilans????/ stresu nerwó i męki małego nie liczę, bo te są bezcenne.
    pozdrawiam. trzymajcie się.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.