Dodaj do ulubionych

Panie robią wszystko żeby dzieci chorowały! lżej !

28.06.07, 14:05
Własnie zapisałam małego do żłobka ,ale to co słyszę od wiarygodnych żródeł
powala mnie z nóg.
Czy tez słyszałyście o sposobie na mniejszą ilośc dzieci ,żeby otwierać okna
i przewiewy robić na przykład.Panie maja zbyt duża ilośc dzieci i żeby dawały
rade ogarnąc conajmniej część z nich musza same "zlikwidować" robiąc wszystko
żeby były chore?
No nie wspomnę o meega pogryzieniach o których Panie nie wiedzą i sa
zdziwione jak mama pyta -to gdzie one były? przeciez dziecko płakało?
--
e.t
Obserwuj wątek
    • ewa_mama_jasia Re: Panie robią wszystko żeby dzieci chorowały! l 28.06.07, 14:18
      Jeśli za wiarygodne źródła uważasz kontrowersyjne hipotezy nie poparte dowodami
      pisane na tym forum przez anonimowe osoby to tak, zetknęłam się z nimi. Powiem
      Ci tak: jeśli wierzysz w te bzdury to daj sobie spokój i nie zapisuj dziecka do
      żłobka. Po co Ci i jemu taki stres? I taka krzywda? Ale jeśli naprawdę w to
      wierzysz, to Ci współczuję. Będziesz wierzyła w każdą głupotę którą ktoś Ci w
      życiu podsunie?
      Chyba, że masz naprawdę wiarygodne informacje, ale wtedy podaj dane: żłobka,
      pań itd, żeby współforumowiczki mogły je zweryfikować.
      Z perspektywy matki żłobkowicza od ponad roku mogę powiedziec, że nie zetknęłam
      się z takimi zachowaniami pań żłobkowych.

      --
      Jasio urodził się 23.10.2005r. o godz. 18.20
      • elagladkowska Re: Panie robią wszystko żeby dzieci chorowały! l 12.07.07, 10:04
        oj mama, mama! Nie wiem ile masz lat, ale wierzyć w jakies bajki to może Twój
        syn, anie Ty. Stereotyp żłobka z czasów wczesnego PRL jewszcze pokutuje w
        ludziskach. Zwiedziłam trochę żłobków w kraju. To miejsca pełne ciepła i
        miłości. Lepiej nie dawaj dziecka do żłobka, jak masz zamiar pisać takie rzeczy.
    • makurokurosek Re: Panie robią wszystko żeby dzieci chorowały! l 28.06.07, 14:18
      rozumiem , że ty nigdy nie wietrzysz jak dziecko jest w domu. Ja w domu nie
      zależnie czy lato czy zima mam otwarte co najmniej jedno okno. W nocy w
      zależności od temperatury albo jedno uchylone albo dwa otwarte na maksa, u małej
      w pokoju okno w okresach wiosna -jesień uchylone jest non-stop. Nie wyobrażam
      sobie aby w sali gdzie znajduje się grupa ponad dwudziestu paru osób okna były
      po zamykane. W sprawie gryzienia moja córka od stycznia chodzi do żłobka,
      przyszła raz z ugryzieniem. Jeżeli masz taką awersję do żłobka i mówisz o
      rzeczach których osobiście nie doświadczyłaś to nie zapisuj dziecka do żłobka i
      nie strasz pozostałych matek, sądzę że nowicjuszki i tak mają wystarczającego
      pietra bez twoich opowiadań
    • et69 Re: Panie robią wszystko żeby dzieci chorowały! l 29.06.07, 19:54
      moja droga! do mojej grupy codziennie przychodzi
      kierowniczka,pielegniarka,intendentka,psycholog.Ja sama bym szybciej wyladowala
      za oknem.Gwarantuje ci ze ktos kto nie lubi dzieci i robi im krzywde nie
      wytrzyma dlugo w tej pracy .Tylko osoby z powolaniem sa w stanie wytrzymac z 30
      dzieci bez obawy o swoje zdrowie psychiczne.

    • shamara Re: Panie robią wszystko żeby dzieci chorowały! l 29.06.07, 22:21
      Ja mam dzieci żłobkowe. Moja córcia ma już 4 lata i jest bardzo samodzielna,
      chodzi już do przedszkola a mój syn 11 miesięcy i od 5m-ca teżjest w żłobku. Ja
      jestem bardzo zadowolona, bo żlobe uczy samodzielności , sprytu i uczy odnaleźć
      sięw tym świecie. Uczy pokory, dzielenia sięz innymi a także samodyscypliny. To
      ciocie nauczyły mojącóręsiadaćna nocnik a potem dzięki nim wyszła z pieluch,
      samodzielnie jeść, mnóstwa piosenek i wierszyków. Co potem zapunktowało
      łatwiejszym startem w przedszkolu bez płaczu i trudnych rozstań. Moje dziecko
      szybko odnalazło się w grupie całkiem nowych dzieci. Obecnie mój synek uczy się
      siadać na nocnik co bardzo mu się podoba. Moja droga przed chorobami nie
      uchronisz dziecka nawet w domu. A warto zapisać dziecko - przekonasz się sama.
      Polecam i pozdrawiam.
      • uczula Re: Panie robią wszystko żeby dzieci chorowały! l 30.06.07, 13:28
        ta teoria na temat uchraniania nie jest do konca prawdziwa.
        Dzieci maja rozna odpornosc.
        Jedno kichnie i pojdzie dalej a inne rozlozy sie na maxa na 2 tygodnie.
        A przeciez wiadomo ze w grupie latwiej o infekcje.
        Wiec akurat w domu to jestem w stanie uchronic dziecko przed czestymi
        infekcjami, natomiast w zlobku czy przedszkolu juz nie - sam kontakt z
        chorujacym dzieckiem wystarczy.
        A ze dzieci sa przyprowadzane chore?
        no jak ma lekki katarek to przeciez zawsze moze przyjsc prawa?
        no tak smile tylko ze jedno bedzie mialo katarek a drugie od razu przejdzie w stan
        ciezki.
        No i wlasnie na tym to polega.
        Moje pierwsze dziecko tragicznie chorowalo. Przestalo dopiero na etapie
        dorastania - zlobek byl wykluczony a przedszkole -nie mialo sensu. W miesiacu
        jak byla w przedszkolu tydzien to byl sukces.
        Do zerowki tez nie chodzila smile
        Uczylismy w domku.
        A o szkole to juz nie wspomne...tak poprostu miala.
        Teraz nie choruje, ale teraz to ma 15 lat smile wiec nawet katar to jej przechodzi
        po 3 tabletkach smile
        no ale przedtem to moglam robic cuda na kiju a i tak lapala przeziebienie za
        przeziebieniem. istny koszmar.
        mam nadzieje,z e teraz bedzie lepiej smile
        --
        Michalek?
        tickers.TickerFactory.com/ezt/d/1;19;107/st/20070722/dt/6/k/0b45/preg.png
          • etxxx Re: Panie robią wszystko żeby dzieci chorowały! l 02.07.07, 09:54
            Witam! Po co tyle obrażliwych słów ? Czy naprawdę nic nie można tu poważnie
            przedyskutować? Jeśli chodzi o wiarygodność to moja koleżanka opowiadała mi o
            swojej koleżance z dzieciństwa którą spotkała w Fordonie ,a ta jej opowiadała
            właśnie takie historie.Niestety dokładnego adresu nie znam tej cioci jak
            mówicie ,ale ja również się wzburzyłam.Ona mówiła jej poprostu ,że dwie panie
            na 15 dzieci to zamało i powinno ich być więcej i dlatego jak nie dają już rady
            to specjalnie robią tak żeby dzieci chorowały i jak jest ich mniej w grupie to
            im poprostu łatwiej i tyle .I nie mogę powiedzieć ,że rozumiem takie
            postępowanie ,ale chyba to ,że 15 dzieci i dwie Panie to może naprawdę jest za
            ciężko i może trzeba zwiększyć ilość personelu,żeby ta praca była przyjemna ,a
            nie za karę? Co myślicie? Przeciez ja nie chce nikogo straszyć ,ani wrzucać
            wszystkich opiekunek do jednego wora,ale uważam ,że może to byc w jakimś
            stopniu możliwe z przemęczenia ,że ciocie tak robią ,bo maja dość.
            To,że lekarze biorą to też wiemy ,ale wiadomo nie wszyscy i tak samo myślę o
            opiekunkach nie każda jest taka ,ale bywają.

            --
            e.t
            • ewa_mama_jasia Re: Panie robią wszystko żeby dzieci chorowały! l 02.07.07, 10:39
              Poważnie tu mozna podyskutować, ale na powazne tematy. Przejechałyśmy się po
              Tobie i być może na wyrost, ale uwierz że było to uzasadnione. Mniej więcej
              raz - dwa razy w miesiącu ktoś wrzuca tu jakiś kontrowersyjny post, niepoparty
              informacjami szczegółowymi, mający na celu wzburzenie emocji i przestraszenie
              młodych mam. Jest to działanie wredne, bo wiele matek odczuwa konieczność
              oddania dziecka do żłobka jako coś okropnego. Wyobrażają sobie same najgorsze
              rzeczy. Dlatego też straszenie ich takimi tekstami jest rzeczą naprawdę
              nieprzyzwoitą. Stałe bywalczynie tego forum doskonale pamiętają przynajmniej
              kilkanaście tego typu akcji. Dwa podane przez Ciebie przypadki, wietrzenie
              dzieci i ugryzienie jednego dziecka przez drugie też były tu podane
              przynajmniej raz. A koleżanka Twojej kolezanki, autorka tych "porażających"
              informacji widziała w ogóle żłobek od środka? Bo przeważnie tego typu posty
              zakładają osoby, które żłobka nawet nie widziały na oczy.
              Znamienna rzecz - zauważ że żadna z mam żłobkowych nie poparła Twoich słów.
              Moim zdaniem to dowód na nieprawdziwość tego typu rewelacji.
              --
              Jasio urodził się 23.10.2005r. o godz. 18.20
              • hana00k Re: Panie robią wszystko żeby dzieci chorowały! l 02.07.07, 18:39
                Zgadzam się w stu procentach z Ewą,trzeba iśc, zobaczyc i najczęściej mile
                rozczarowac .Co roku spotykam takie mamy jak ty-przerażone ,od progu nastawione
                na nie a póżniej wychwalające i piszące podziękowania .Tak więc najpierw się
                przekonaj sama a później pisz,bo w ten sposób obrażasz ciężko pracujące tam
                panie,które przytulają twoje płaczące dziecko,wycierają zasmarkany nos i
                zafajdaną pupę i dziennie spędzają więcej czasu z dzieckiem niż niejedna mama a
                przy okazji uczą wielu potrzebnych rzeczy
                • etxxx Re: Panie robią wszystko żeby dzieci chorowały! l 04.07.07, 15:29
                  Macie rację nie poślę dziecka do żłobka ,bo to taki bidul w lepszym wydaniu.
                  Moje dziecko zasługuje na lepszą opiekę i zainteresowanie osoby dorosłej.
                  Konsultowałam z różnymi żródłami i wolę narazie opiekunkę plus babcia na
                  zmianę,a póżniej zobaczymy.
                  Mały w razie co miejsce ma i w prywatnym i w pańswowym żłobku.Zobaczymy do
                  września jeszcze długo.
                  --
                  e.t
                  • mmala6 Re: Panie robią wszystko żeby dzieci chorowały! l 04.07.07, 19:44
                    Cieszymy się, że się z nami zgadzasz, że oddajemy dzieci do 'lepszego bidula'. Bardzo byśmy chciały do normalnego ale niestety nie było już miejsc!!!!
                    Uznałyśmy że NASZE dzieci, w przeciwieństwie do TWOJEGO, nie zasługują na lepszą opiekę a na zainteresowania osób dorosłych to już z pewnością nie zasługują, wszak są jeszcze nieletnie.

                    Ale jakie 'w razie czego'? w razie jakbyś zmądrzała do września? wątpie.

                    Zastanów się chwilę zanim coś napiszesz.
                    --
                    Nasze Szczęście Mateusz Aleksander, ur 30.01.2005, godz.14.00
                    Matus ma...
                        • ewa_mama_jasia Re: Panie robią wszystko żeby dzieci chorowały! l 05.07.07, 09:58
                          No i się robi gorąco smile. A powaznie: nikt nie wie, jaki sposób wychowania jest
                          najlepszy. Czy opieka indywidualna w domu (mama, babcia, niania) czy
                          zinstytucjonalizowana (żłobek,przedszkole). Moje dziecko "poszło" do żłobka
                          kiedy nie miało jeszcze skończonych 6 miesięcy, czyli żłobkuje się już ponad
                          rok. Jest wyjątkowo pogodnym, dobrze rozwiniętym szkrabem, z którym w zasadzie
                          nigdy nie było problemów opiekuńczo - adaptacyjno - wychowawczych.
                          Dziecko mojej znajomej było w domu pod opieką mamy do momentu pójścia do szkoły
                          (zerówka). Przez pierwsze pół roku moja znajoma, dziecko i wychowawczyni w
                          szkole przezywali koszmar - dziecko nie potrafiło się zaakalimatyzować w
                          grupie.
                          Jaką podejmiesz decyzję, to już Twoja sprawa. Natomiast dobrze byłoby, gdybyś
                          zwolniła miejsce w żłobku, jeśli nie będziesz z niego korzystać.
                          --
                          Jasio urodził się 23.10.2005r. o godz. 18.20
    • pampama2005 Bezsensowne bicie piany,bo kazdy chwali swoj sposo 05.07.07, 15:59
      swoj sposob na wychowywyanie, pielegnacje i kazdy powierza dziecko temu kogo
      uzna za kompetentnego. Zdarza sie tez, ze mama chcialaby byc z malym, albo
      zostawic opiekunce czy babci, ale na rzucenie pracy nie moze lub nie chce sobie
      pozwolic (i bardzo dobrze bo kiedys moze byc sfrustrowana babcia, ktora
      wlasciwie poza byciem kura udomowiona nie dokonala niczego, nie spelnila sie),
      opiekunkom nie ufa (ja tez), a babcia albo pracuje (jak moja), albo zwyczjanie
      ma inne plany. I co wtedy? tez glupi tekst na wokande "nie dawajcie, nie
      posylajcie" itp.? I z czego bedzie wiecej nieszcescia? z paru godzin w zlobku
      czy matki uwiazanej w domu, niekoniecznie chcacej niepracowac, a moze z niani
      co do ktorej (poza Marry Poppins i Super Niania) nigdy nie mozemy byc pewni,
      czy moze jednak babcia? Nie chce nikogo straszyc w druga strone, ale nasze mamy
      to czesto 50- paro letnie kobiety, nie zawsze super zdrowe, w pelni sil i ...
      moze tez tak byc ze mamy zastrzezenia co do ich wywchowawczych pomyslow. To
      samo z tesciowa, tesciem itp. Ja osobiscie wole zlobek. Choc tez mialam dylemat
      wielki! To nie miejsce na przechwalanie, ale mnie tez by bylo stac na nianie,
      moze nawet na dwie, co by jedna druga mogla kontrolowac wink i moze by nawet we
      dwie nadazyly za nasza corka, ale jakos zadnej kompetentnej Marry nie
      znalazlam,a dwie ktore widzialam... MASAKRA! Odechcialo mi sie. Poczatkowo
      chcielismy corke dac do zlobka prywatnego, bo niby sa lepsze, ale wyobrazcie
      sobie, ze u nas sa 3 i kazdy baaardzo panstwowy, tradycyjny smile.
      Corenka chodzi dopiero 3 tyg. a wlasciwie to moze polowe byla bo ciagle jest
      chora. Rodzice przeginaja czasem z tym, ze Maluchy chodza chore do zloba, ale z
      tego co mi wiadomo to bardziej w prywatnych, bo tam jest 10 razy drozej i
      zwrotow w niektorych nie ma. Taka slyszalam opinie. U nas ciezkie byly 3
      pierwsze dni, te z tych pelnych, bo poczatkowe 3 czy 4 dni byly tylko po 2
      godz. tak na oswojenie, zebysmy zobaczyli czy Kasienka pasuje do zlobka. Jak
      slyszalam jak placze, to sama zamknelam sie w aucie i mialam ochote wyc,ale
      przetrwalysmy. Teraz mala rano marudzi: "pozniej do dzieci, nie chce na dzieci"
      itp. ale w koncu jedzie, a jak juz slyszy swoich towarzyszy "niewoli" to wali
      kaczka czy konikiem w drzwi i krzyczy: "jus ide dzieci, jus ide, czekajcie
      Kasie", "mama dawaj sybko kapciuszki Kasia idzie na dzieci" smile. Strasznie mnie
      to cieszy, bo mam duze plany zawodowe, rozwijamy z mezem firme i nie wyobrazam
      sobie teraz powrotu do sytuacji sprzed paru tyg. Moze malo mam sie przyzna do
      tego, ale ja juz doslownie dostawalam w glowe od bycia z nia w domu, choc
      kocham ja jak kazda z Was, nad zycie. Po prostu przesycilam sie macierzynstwem
      calodobowym, lazeniem z domu na plac zabaw, z placu do domu i w kolko corka
      angazowala mnie na sile cala swoja aktywna czesc doby we wszystkie zabawy!
      Serio, mialam przesrane (sorry). Bo ile do cholery mozna byc tylko matka,
      praczka, gotowaczka, sprzataczka i dziecieca podporka pod wieze z klockow wink)???
      Lubimy sie bawic z corka, spedzamy aktywnie czas, ciagle spacery, wycieczki
      itp. ale wszystko w granicach normy. Nie mozna byc wiezniem macierzynstwa,
      chorej ideologii i takich parapsychologicznych pogladow jak kolezanki. Choc
      owszem kazdy ma prawo do swojego zdania i postepowania.
      Ja teraz jestem duzo spokojniejsza, cierpliwsza, chetniej bawie sie z corka i o
      dziwo ona najchetniej zabawkami bawi sie sama.Bo chyba my nie umiemy tak jak
      dzieci w zlobku wink). Ogolnie, gdyby nie chorobska, byloby super. Kazdy
      zadowolony. Ja zaluje czasem ze rodzice chroniac moj psychologiczy i
      emocjonalny rozwoj zabrali mnie ze zlobka po jednym dniu a z przedszkola
      pozniej po miesiacu i dali dziadkom. Dziadkowie byli super, kochani i pol zycia
      im zawdzieczam, ale wychowali mnie na rozpuszczona, zakochana w sobie
      ksiezniczke (nie mylcie ze zdrowa pewnoscia siebie), ktora nieraz miala z tego
      powodu klopoty w pozniejszcych latach.
      Do autorki: a moze laskawie bys oddala miejsce w zlobku skoro tak na niego
      psioczysz??? To miejsce moze zajac inne dziecko, ktore potzrebuje. A moze masz
      miejsce w zlobku w Bielsku- Bialej? Chetnie skorzystam smile. Mowie powaznie. Nie
      mozna blokowac w tens sposob miejsc!!!
      Pozdrawiam wszystkie mamy> te zlobkowe i te baciowo- niankowe tez smile
    • kaasto_trio Slyszalam troche inna wersje nt. chorowania dzieci 18.07.07, 00:27
      To, ze specjalnie je przeziebiaja to moze przesada, ale doszly mnie sluchy, ze
      nie robia nic aby sie od siebie nie zarazaly wink. Premie od ilosci dzieci to
      maja chyba w prywatnych zlobkach, po w panstwowych raczej nie. To nawet
      logiczne. Bedzie mniej dzieci, latwiej sie nimi zajac. Nie chodzi o to, ze ktos
      oskarza opiekunki, wiec sie tak niektore mamuski nie obrazajcie na te co pisza
      jakies negatywy. Forum to forum, kazdy ma prawo wziac udzial w dyskusji i
      nieraz mozecie przeczytac cos, co sie Wam nie bedzie podobac. To, ze nam sie
      nie podoba nie znaczy, ze takie zachowania nie maja miejsca. Jednak od nas,
      rodzicow wiele zalezy. Gdyby polowa z nas nie posylala chorych dzieci do zlobka
      (!) nie byloby az takiego problemu zarazania. Przyjrzyjmy sie bardziej sobie, a
      nie tylko opiekunkom w zlobku. Choc podtrzymuje to, co powiedzialam, slyszalam,
      ze panie specjalnie sie nie przejmuja, ze Jas Malgosi rozmazal gila (shreka) na
      policzku czy jadl jej lyzeczka. To samo z kubkami do picia. Do teg dochodza
      przegrzane pomieszczenia, za rzadkie wietrzenie (nie zgodze sie ze bardzo
      wietrza) + brak spacerow i stres jaki dzieci przezywaja w zlobku i choroba
      gotowa.

      --
      Pozdrawiam, Kaasto smile
        • kaasto_trio Re: Slyszalam troche inna wersje nt. chorowania d 18.07.07, 23:39
          No to swietnie sie sklada wink. To by znaczylo, ze teorie o tym jak pani chca sie
          dzieci pozbyc i je przeziebiaja mozna miedzy bajki wlozyc. Pani ciociu, druga
          sprawa, ze jak te premie sa takie nedzne jak placa w takim osrodku, to cz aby
          na pewno jest to wyznacznik? Skoro ta kasa nie jest duza, to wolalabym miec 10
          dzieci niz 20.
          --
          Pozdrawiam, Kaasto smile
            • kaasto_trio Re: Slyszalam troche inna wersje nt. chorowania d 19.07.07, 23:26
              No coz, chyba musze Ci uwierzyc wink.Wg. Twojej logiki ma to jakis ma sens. Ja
              natomiast uwazam, ze skoro taka premia jest bardzo niska to zadna motywacja.
              Nie przesadzajmy. Tak sie sklada, ze znam pania, ktora pracuje w zlobku,
              niestety nie tym, do ktorego chodzi moja corka i uwierz mi, ze woli jak jest
              mniej dzieci, bo jest zwyczajnie latwiej sie nimi opiekowac. Jest dobra
              opiekunka, bardzo lubi dzieci, ale sadzi, ze grupy sa przepelnione tak, ze
              czasem nie wiedza w co rece wlazyc i ledwo daja rade. To,ze woli jak Malcow
              jest mniej swiadczy miedzy innymi o tym, ze jej zalezy, aby jak najlepiej zajac
              sie kazdym. Do tego dochodza jeszcze "wspaniali" rodzice, ktorzy posylaja chore
              Maluchy za wszelka cene, wcale nie przejmujac sie tym, ze ich dziecko infekuje
              inne. Bledne kolo.
              Ta pani powiedziala mi jeszcze (rozmawialam dzisiaj), ze woli dostac premie, za
              mniejsza gromadke, ale zdrowych dzieci! Nie ma co dorabiac ideologii. Fakty sa
              takie, ze dzieci nie powinny chodzic chore do zlobka czy przedszkola. Wtedy
              byloby mniej chorob, a i nagonka na opiekunki bylaby mniejsza.
              Wogole o czy tu mowic. Tak na prawde panie maja niewielki wplyw na swoja
              premie, to ile bedzie dzieci zalezy od rodzicow, od zdrowia Maluchow, no chyba,
              ze ktos uparcie twierdzi, ze opiekunki specjalnie przeziebiaja maluchy wink
              Wiec drodzy rodzice, opamietajmy sie troche i nie utrudniajmy innym zycia:
              opiekunkom i rodzicom tez. Dzieci chore niech zostaja w domu.
              --
              Pozdrawiam, Kaasto smile
    • hana00k Re: Panie robią wszystko żeby dzieci chorowały! l 18.07.07, 15:20
      Bardzo często mamy ,żeby nie miec kłopotów w pracy idą same po zaświadczenie bez
      dziecka i mówią pani doktor ,że dziecko jest zdrowe tylko panie w żłobku
      czepiają się o zaświadczenie i o dziwo dostają.Myślę,że mamy jak widzą na
      szatni,ze inna mama przyprowadziła zasmarkane dziecko to powinna zwrócic jej
      uwagę,bo gdy zrobi to opiekunka to jest podejrzana właśnie o to , ze chce miec
      mniej dzieci na grupie ilżej a co do premi to właśnie mamy płaconą od ilości
      dzieci[żłobki warszawskie].Drogie mamy zamiast nas oskarżac same uderzcie się w
      piersi i zastanówcie czy same zawsze jesteście bez zarzutu
        • etxxx Re: Panie robią wszystko żeby dzieci chorowały! l 19.07.07, 11:24
          Wiecie co my możemy sobie pobiadolić i tyle ,ale napisałam ten wątek ,bo tak
          się zdarza wiadomo nie wszędzie.
          Nie każdy złobek jest zły i nie każda ciocia jędzą .
          Ale trzeba tu mówic o wszystkich aspektach ,a nie maślić sobie tylko tym ,ze
          nasze dziecko jest w żłobku.
          Gdyby nasz kraj był normalny to matki by mogły ten okes do 3 lat być z
          dzieckiem i chodzić na zajęcia grupowe .
          Pieniądz niestety nami dominuje oczywiście w pozytywnym znaczeniu.
          Mam teraz nianię ,ale nie zachwyca mnie opieką pilnuje go ,ale nie rozwija .
          Od wrzesnia mam żłobek i poprubuję chociaż jak mu będzie grało zobaczymy .
          Idealnego wyjścia się nie znajdzie.......nigdy
          --
          e.t
    • op.wawa Re: Panie robią wszystko żeby dzieci chorowały! l 21.07.07, 11:16
      Szkoda słów. Komentarz do bzdur jakie poruszacie w tym wątku jest zbędny.
      Proponuje zamienicie się z Paniami opiekunkami na jeden rok szkolny. Zobaczycie
      jak to fajnie jest dawać z siebie wszystko to co najlepsze, poświęcać się w
      pracy dla dzieci, zadowolić przy tym wszystkie wymagające mamusie, jak to
      przyjemnie jest użerać się z rodzinami patologicznymi, lub pośrednio
      uczestniczyć w rozgrywkach jakie prowadzą miedzy sobą rozwodzący się rodzice,
      zadowolić dyrekcje stosem niepotrzebnych nikomu papierów – pisząc nowatorskie
      plany pracy itp., a w zamian, w dowód waszej „wdzięczności” czytać jak
      oczerniacie wszystkich dookoła powołując się na sprawdzone źródła
      typu „praktykantka” czy znajoma (najbardziej zjeżyła mnie ta praktykantka bo na
      ich temat to mogła bym ja prace doktorską napisać, ale nie w tym rzecz i nie tu
      miejsce na to).
      Jak świat światem, jeszcze się taki nie urodził co by wszystkim dogodził, ale
      oczernianie to przychodzi Wam drogie mamy z wcieką łatwością. Serdeczne dzięki
      w imieniu wszystkich opiekunek.
    • rybionek Re: Panie robią wszystko żeby dzieci chorowały! l 25.07.07, 14:20
      Ja ci powiem tak: zawsze kiedy oddajesz dziecko w czyjeś ręce, bo musisz, zawsze
      tracisz część kontroli nad tym co sie z nim dzieje. Ja nie wieszałabym tak kotów
      na żłobkach. Miałam już 3 nianie i postanowiłam spróbować żłobka bo mam już dość
      obcych bab z ich ułomnościami. Doszłam do wniosku, ze w żłobku pracują panie,
      które podlegają kontroli służbowej przez kierownika. Wiele dobrego słyszałam o
      żłobkach od mojej teściowej(syn 6 lat), od mojej przyjaciółki. Po moich
      doświadczeniach raczej nie mam już zaufania do niań. Moja przyjaciółka jest jako
      aupair w Belgii i opowiadała mi jak jedna z koleżanek proponowała jej, żeby
      podała dziecku coś na uspokojenie to ono będzie spało a ona będzie miała labę.
      Też wiarygodne źródło, a taka sytuacja nie mogłaby mieć miejsca w żłobku,
      ponieważ te panie podlegają jak mówiłam kontroli. Co ty na to?
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka