Dodaj do ulubionych

Apel do mam mających dzieci w żłobkach.

24.02.08, 12:03
Drogie Mamy dzieci uczęszczających do żłobków. Macie bardzo duże
wymagania od całego personelu żłobka, między innymi: żeby Wasze
dzieci nie chorowały,żeby miały bardzo dobre jedzenie, żeby były
bezpieczne i żeby były przytulane.My też mamy prawo mieć wymagania
od rodziców.Bardzo chcemy aby dzieci były przyprowadzane do żłobka
czyste, czyli codziennie kąpane i przebierane. My opiekując się
mamy z nimi bardzo bliski kontakt i wiemy które dziecko jest
wykąpane i przebrane. i nie jest prawdą,że dzieci nie trzeba
codziennie myć. One też się brudzą, pocą i niemiło pachną.Ja w
żłobku pracuje ponad 20 lat. Były ciężkie czasy,nieraz trudno było
kupić mydło ale wtedy matki bardziej dbały o higienę swoich
dzieci.Teraz są nowe czasy, ale nie zapominajcie o ważnych sprawach.
Przecież nawyk mycia trzeba wyrabiać od najmłodszych lat.Jeżeli Wy
Mamy nie macie tego nawyku,to poświęcając 15 minut dziennie uczcie
swoje dzieci higieny.Naprawdę warto. My lubimy wszyskie dzieci ale te
czyściutkie i pachnące łatwiej jest przytulać. Prócz tego czyste
dzieci w żłobku,to mniej okazji do szerzenia się chorób.


Edytor zaawansowany
  • isisbis 24.02.08, 14:51
    Zgadzam się w stu procentach z tym co tu napisane.Wydawałoby się,że w
    dzisiejszych czasach takie apele nie powinny miec miejsca -nic bardziej
    błędnego.U mnie w żłobku też coraz częściej przyprowadzane są dzieci brudne,w
    3-4 dniowych ubraniach,z ciemieniuchą na głowie i pampersie jeszcze nocnym,ale
    spróbowałabym wydac takie dziecko, to dopiero byłby raban.Także podpisuje się
    pod tym obiema rękami.
  • janetat 24.02.08, 16:40
    jak to przeczytałm, to sobie pomyślałam, że to jakaś porażka...
    nie wyobrażam sobie nie umyć codziennie dziecka!
    nawet by mi to do głowy nie przyszło! serdecznie współczuję paniom
    Opiekunkom, że takie sytuacje się zdarzają

  • maagduuchaa 24.02.08, 18:51
    oj straszne to ale prawdziwe, ja nie wyobrażam sobie dnia by nie wykąpać mojego
    maluszka,
    ale pracuję z 32 letnią kobietą która myje się tylko w weekend no i potem ok
    środy wszyscy w pracy umieramy z powodu smrodusad, a jaki wstyd gdy ktoś do nas
    wchodzi bo wtedy nie wie od kogo tak czadzisadsad -przykre ale prawdziwe.
  • ziut-a30 24.02.08, 19:16
    Bardzo dobrze, że temat ten został poruszony na forum. Oby jeszcze
    trafił do dużej ilości mam, tych do których jest adresowany. Ja
    zauważyłam, że dzieci przyprowadzane do żłobków brudne, to dzieci
    zaniedbane również emocjonalnie. One najczęściej chcą być przytulane.
    Obecnie do Warszawy sprowadziło się bardzo dużo mlodych ludzi z
    prowincji i dla nich ważniejsze są inne piorytety. Prócz mieszkania,
    lepszego samochodu, wypada mieć dziecko lub dzieci. A że dziecko na
    codzień jest brudne, to nic strasznego. Dla ludzi opiekujących się
    dziećmi w żłobkach,jest to poważna sprawa.Chcę przypomnieć tym
    rodzicom ,że byciw Warszawiakiem ,nawet od wczoraj do czegoś
    zobowiązuje.
  • matala5 05.08.08, 23:18
    oj ziuta ziuta, przeczytaj to co napisałaś i zastanów się nad tym. Problem
    istnieje, wiem o tym od pań z prywatnych żłobków. Tylko nie ma on nic wspólnego
    z ludźmi z prowincji. Zdziwiłabyś się gdybyś zobaczyła warszawianki
    wypacykowane, dzieci też tylko uszy i szyja brudne. Bycie warszawiekiem według
    ciebie zobowiązuje ......do mycia ... wstyd mi że jestem z wawy jak to
    przeczytałam. Według mnie dbanie o higienę wyniosło się z domu, zgodnie z zasadą
    - moja babcia tak robiła, moja mama tak robiła i ja tak robię. Współczuję Ci
    tego kompleksu wielkiego miasta, po takich zachowaniach rozumiem dlaczego ludzie
    dziwnie reagują na warszawiaków.
  • igulinda 24.02.08, 20:59
    w naszych Klubach raczej nie zdarzają się dzieci nieumyte czy fizycznie
    zaniedbane. Może problem dotyczy dzieci państwowożłobkowych, których rodzice nie
    mając pieniędzy oszczędzają na czym tylko mogą?W końcu woda do tanich nie
    należy...Może trzeba takich rodziców też próbować zrozumieć...
    --
    Różowa Chmurka
  • hajaga 24.02.08, 21:21
    Myślę, że należy takim rodzicom po prostu zwrócić uwagę -
    delikatnie, ale stanowczo. Nie ma nic do rozumienia w takiej
    postawie rodziców - jest to zwykłe niechlujstwo - tak samo jak
    bywają ludzie którzy sami się nie myją i chodzą w brudnych
    ubraniach, tak samo są tacy, którzy nie myją dzieci i nie piorą ich
    ubrań. I myślę, że warto to zrobić dla dobra dziecka - w żłobku inne
    dzieci się z "brudasków" nie będą śmiały, bo są za małe, ale za
    kilka lat znajdzie się ktoś, kto je publicznie obśmieje - i poniży
    dziecko, które nie jest niczemu winne, że ma rodziców flejtuchów.
    Mówić, zwracać uwagę, do skutku. Zawsze z "uzasadnieniem", żeby nie
    narazić się na głupie odzywki ze strony brudasów rodziców - może
    wywiesić na tablicy ogłoszeń informacje, że dzieci należy ... Może
    pomoże smile
  • janetat 24.02.08, 21:36
    nie sądzę, że to kwestia oszczędności-mycie dzieci
    z myciem dzieci to jak z myciem siebie-kto jak przywyczajony, tak
    dzieci uczy i to niezależnie od żłobka prywatnego czy państwowego

    w życiu spotkałam różne rodziny i zazwyczaj o czystość bardziej
    dbały te uboższe...
    kwestia wychowania
  • deela 24.02.08, 22:47
    ja tam debiutuje jako matka i wszystkiego ucze sie sama ale to dla mnie
    oczywiste ze dziecko jest codziennie kapnane, codziennie ma myte zeby i NIGDY
    nie chodzi dwa dni pod rzad w tych samych rzeczach, jestem zdziwiona ze dla
    kogos to nie jest oczywiste
    --
    Zaczynam się tam gdzie inni się kończą....
    ***
    Tak,wiem,wspułczujesz moim dziecią...
  • natali101 25.02.08, 10:06
    niestety ale w prywatnych to się zdarza sad

    Tęczowa Chatka
  • alex359 25.02.08, 13:15
    nasz zaprzyjaźniony lekarz pediatra był mocno zdziwiony jak mu
    powiedzieliśmy, że kąpiemy dziecko codzinnie i po każdym dniu
    ubranka idą do prania nawet jak nie są zabrudzone. Powiedział, że
    dzieci się tak nie brudzą i wystarczy robić to co 2-3 dzień. Dla nas
    jest nie do pomyślenia żeby nie umyć małej (higiena i pewna
    regularność w codzinnie wykonywanych czynnościach) i nie zmienić jej
    ubrania. Ale może niektórzy rodzice właśnie tak myślą jak ten lekarz
    i stąd to wszytko?
  • monkamaj 25.02.08, 13:25
    oczy szeroko otworzyłam
    poważnie tak dzisiaj mamy niektóre przyprowadzają swoje dzieci? tak nieczęsto je
    myją? boszzzz sad(
  • aniulka_ba 25.02.08, 22:57
    A ja nie jestem zdziwiona. Moja teściowa uważa, że nie trzeba się myć
    codziennie. Twierdzi, że w niedziele nie kąpała dzieci, tylko przemywała je
    SPIRYTUSEM. Oto kilka jej kwiatków: Jeśli dziecko się nie pobrudziło (znaczy
    nigdzie nie widać brudu), to może przez tydzień chodzić w tej samej bluzce (tak
    chodził do przedszkola brat mojego męża). Nóg nie trzeba myć po całym dniu,
    jeśli nie widać na nich brudu. Mężczyzna (i chłopiec) nie musi zmieniać
    codziennie bielizny osobistej "bo ma inną budowę" niż kobieta (i dziewczynka) i
    majtki mu się nie brudzą. Ale za to odkurzać trzeba ciągle, bo inaczej dziecko
    kurzem oddycha; sztućce nie mogą stać w ociekaczu, bo się zakurzą i potem
    dziecko może się rozchorować od jedzenia nimi; cytrusy trzeba WYPARZYĆ, bo jak
    nie, to zatrucie murowane.
    Córki takich matek powielają często ich "metody wychowawcze" i stąd pewnie w
    żłobkach i przedszkolach pełno dzieci, które może i na czyste wyglądają, ale
    brak higieny w oczy szczypie...

    Nie jest to w żadnym wypadku próba tłumaczenia takiego zachowania, wyjaśniam
    tylko, że nie koniecznie bierze się to z oszczędności czy z faktu przyjechania z
    prowincji i dążenia do tzw. dobrobytu - to często jest taka mentalność.
  • mamcia46 26.02.08, 16:50
    od nie dawna posyłam synka do żłobka i wiem że są takie sytuacji. To
    nie ma znaczenia czy to jest żłobek państwowy czy prywatny. Uważam
    że wszystko to zależy od rodziców. Jeżeli rodzice nie są nauczeni
    dbać o higienę to czego mieliby uczyć swoje dziecko. Ja osobiście
    nie wyobrażam sobie nie wykąpać dziecka. U nas to jest już rytuał,
    kąpiel, ząbki, siusiu i spać. Owszem jak mały zachoruje to zdarzyło
    mi się go nie wykąpać, ale przemyłam go wtedy chusteczkami. Co do
    schludnego wyglądu to jak można posłać dziecko brudne! Przecież
    takie dziecko się równie poci a taki zapach napewno nie jest miły.
    Ten apel to bardzo dobra rzecz, ponieważ rodzice dzieci którzy nie
    dbają o swoje pociechy narażają także i nasze dlatego coś z tym
    trzeba było by zrobić.
  • nataliak9 27.02.08, 11:55
    ależ dzieci naprawde potrafia smierdziec, wbrew temu co niektórzy
    myśla. a poza tym pomyslcie tylko o tych biednych niemytych,
    odparzonych pupach. jak ktos ma mało czasu to wystarczy opłukac
    wodą, namydlić i ponownie opłukac. co za rodzice, wstyd!!!!--
    [url=www.TickerFactory.com/]
    LUIZA" border="0" alt="LUIZA">
    [/url]
  • mmala6 27.02.08, 20:12
    najbardziej spodobało mi się stwierdzenie, że 'bycie Warszawiakiem do czegoś zobowiązuje' hehehehe. Bo w Pcimiu Dolnym nie trzeba się myć ale w stolicy to już koniecznie!wink))Ja nie wiem jak ktoś ośmielił się przyjechać do tego pięknego miasta na wschodzie Polski nie umyty!!;P
    Ja teraz napiszę coś strasznego- mój syn chodzi czasam DWA w tym samym t-shircie, o ile nie jest wytutłany jakimś jedzeniem albo czymś innym (co się rzadko zdarza). W spodniach dłużej niż dwa dni, podobnie w bluzach. No i co teraz? aż go obwąchałam czy nie śmierdzi aby od tego t-shirtu. Ale nie, to pewnie dlatego, że go kapię codziennie (mimo że nie mieszkam w Warszawie!), choć zdarzają się 'Dni Dziecka', majtki i skarpetki ma codziennie czyste a wygolona łepetyna myta jest co drugi dzień.
    --
    Nasze Szczęście Mateusz Aleksander, ur 30.01.2005, godz.14.00
    Matus ma...
  • deela 27.02.08, 23:47
    t-shirt dwa dni????? a fuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu
    spodnie bluzy to nawet rozumiem, sama nie piore po jednym uzyciu (bluzy bo
    bluzki kategorycznie) ale sama sobie nie wyobrazam chodzic w t-shircie dwa dni,
    bo to przylega bezposrednio do ciala, ani dziecku bym nie fundowala tego
    obrzydliwosc
    --
    Zaczynam się tam gdzie inni się kończą....
    ***
    Tak,wiem,wspułczujesz moim dziecią...
  • mmala6 05.03.08, 16:26
    deela napisała:

    > t-shirt dwa dni????? a fuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu
    > spodnie bluzy to nawet rozumiem, sama nie piore po jednym uzyciu
    (bluzy bo
    > bluzki kategorycznie) ale sama sobie nie wyobrazam chodzic w t-
    shircie dwa dni,
    > bo to przylega bezposrednio do ciala, ani dziecku bym nie
    fundowala tego
    > obrzydliwosc

    Wiesz, nawet nie chcę sobie wyobrażać jak wygląda TWÓJ t-shirt po
    jednym dniu noszenia skoro nazywasz to 'obrzydliwością'.
    Co z tego, że t-shirt przylega do ciała?
    Pidżamkę też zakładasz dziecku (i sobie) co noc nową? bo ja nie, ale
    to pewnie też jest obrzydliwe....
    --
    Nasze Szczęście Mateusz Aleksander, ur 30.01.2005, godz.14.00
    Matus ma...
  • deela 09.03.08, 13:32
    przestan ohyda i juz, czego tu bronic
    fu
    --
    Zaczynam się tam gdzie inni się kończą....
    ***
    Tak,wiem,wspułczujesz moim dziecią...
  • omim 28.02.08, 08:57
    Popieram apel!

    Może jeśli nie kąpać codziennie, to chociaż dobrze myć? ja osobiście
    wolę kąpać, bo mycie, przecieranie trwa bardzo długo. Uwielbiam
    zapach "świeżutkiego" dziecka i uważam, że po trudach w żłobku
    należy się dziecku trochę zabiegów higienicznych smile

    Niestety znam też rodzinę, gdzie dziecko 8-o m-czne nie było kąpane
    przez ponad m-c - ciałko było przecierane raz w tygodniu
    chusteczkami. Z różnych względów, bo dziecko przechodzi infekcję, no
    bo nie trzeba tak często kąpać dziecka itd. Inne zabiegi
    pielęgnacyjne były w porządku. Jednak na samą myśl robi mi się nie
    dobrze, a zapach dziecka dawał do myślenia... Ja kąpię nawet, gdy
    dziecko choruje, a już przynajmniej dobrze myję (wodą, a nie
    chusteczkami).
  • drogadodomu 28.02.08, 12:27
    Moja kuzynka rodowita warszawianka (od kilku pokoleń) nie kąpała swojej małej
    codziennie, po kupce niemowlęcej i już takiej doroślejszej tj ok roku i później
    przecierała jedynie chusteczkami, bo dziecko miało "uczulenie" od wody.
    Dziewczynka jest teraz w drugiej klasie i czasami od niej śmierdzi!!!
    Zdaniem mamy powinna dbać o higienę sama bo jest już duża. Niestety na etapie
    żłobka zabrakło starań mamy a i teraz mamie ten smrodek dookoła dziecka i jej
    samej nie przeszkadza. Sytuacja finansowa dobra.
  • eldamka30 28.02.08, 20:18
    No właśnie. Mamie nie przeszkadza smród własnego dziecka. Natomiast
    opiekunki w żłobku, osoby obce, nie zawsze mogą przytulić lub być
    blisko śmierdzącego dziecka. Naprawdę dzieci przychodzące do żłobka
    bywają nie myte nawet przez dwa tygodnie.Nie są nawet przecierane
    mokrymi chusteczkami.Pod paszkami i w fałdach szyjnych mają
    wałkujący się brud.
    Temat brudnych dzieci jest od kilku dni na forum,a brudne dzieci jak
    przychodziły do żłobka, tak przychodzą nadal. To świadczy, że ich
    matki nie są zainteresowane tematem.Szkoda,że przez mamy brudaski
    ich dzieci niemal od początku muszą być inne
    ( nie chcę użyć innego określenia).
  • 5czarna 29.02.08, 20:12
    Faktycznie, że problem nie mytych dzieci jest duży, ale tak naprawdę świadczy to
    tylko o rodzicach a nie o samych dzieciach. Ja wiem, że trudno się przytulić do
    brudnego dziecka, dlatego czasem bywa tak, że my same w żłobku kąpiemy takie
    dzieci. Oczywiście kiedy czas pozwala na to aby wykąpać brudaska. Powiem
    szczerze, że matki nawet tego nie zauważają i to jest przykre, że nic to im nie
    daje do myślenia albo udają, albo faktycznie nie widzą i nie czują czy dziecko
    jest czyste czy brudne.
  • annags 29.02.08, 20:56
    Muszę moją córcię dać do złobka od września i bardzo mnie te
    wszystkie rzeczy niepokoją. Czy faktynie nie ma sposobu na to by
    dzieci były przyprowadzane czyste i zdrowe, bo słyszałam, że chore
    dzieci to standard. I mam pytanie do pań, które pracują w żłobku,
    czy faktycznie nie możgę zobaczyć pomieszczeń złobka, bo powiedzieli
    mi że przepisy tego zabraniają i poza drzwiami wejściowymi nic
    więcej nie zobaczę.
  • hana00k 01.03.08, 07:03
    Nie wiem jak jest winnych żłobkach na terenie kraju ,ale w żłobkach warszawskich
    (w moim na pewno)rodzice mają prawo wejśc ,obejrzec wszystkie pomieszczenia i
    posiedziec z dzieckiem na sali w okresie adaptacyjnym,nawet w ciągu roku ,jak
    coś chcą zobaczyc to nigdy nie bronimy im wejścia, bo nie mamy nic do ukrycia,
    Jeżeli chodzi o przyprowadzanie chorych dzieci, to niestety nie mamy na to
    wielkiego wpływu,zwracamy razem z pielęgniarką uwagę rodzicom,że dziecko jest
    chore, ale najczęściej rodzice tłumaczą to właśnie wychodzącymi ząbkami,lub w
    ogóle ignorują naszą uwagę mówiąc ,że w domu nic się nie dzieje(widocznie są
    uczulone na żłobek) ,a proszeni o przyniesienie zaświadczenia od lekarza idapo
    owe zaświadczenie sami i wmawiają lekarzowi,że dziecku nic nie jest a panie się
    czepiają, a mamusia nie może iśc na zwolnienie i często lekarz takie
    zaświadczenie wydaje(oczywiście nie wszyscy rodzice tak robią ,proszę się nie
    obrażac), a co do czystości to też pozostawia wiele do życzenia(nieprawdą jest
    ,że dotyczy to rodzin patologicznych,wprost przeciwnie,ci na ogół są czyści,ale
    rodziców po studiach(nawet lekarzy!!!),gdy wywieszono u nas apel by rodzice myli
    dzieci ,to zainteresowały się nim tylko mamy czystych dzieci ,a tamte
    zignorowały-widocznie uznały,że ich to nie dotyczy.Pozdrawiam i życzę powodzenia
    w żłobku
  • 5czarna 01.03.08, 09:48
    Zapewniam cię że w łódzkich żłobkach masz możliwość obejrzenia wszystkich pomieszczeń w jakich będzie przebywało twoje dziecko, w okresie adaptacyjnym masz również możliwość przebywania z dzieckiem. W wybranych żłobkach są prowadzone również grupy rodzinne gdzie pod okiem fachowej opieki mogą przebywać rodzice z dziećmi.Jeśli chodzi o chore dzieci to tak jak pisała ci hana00k my nie mamy na to wpływu, jeśli prosimy mamę chorego dziecka o zaświadczenie od lekarza, że dziecko może uczęszczać do żłobka, to takie zaświadczenie dostajemy. My się już same zastanawiamy czy te mamy chodzą bez dzieci do lekarza i w jakiś sposób to zaświadczenie wymuszają czy ci lekarze są tacy nieodpowiedzialni. Ale nie zrażaj się nie jest też tak, że ciągle do żłobka przychodzą dzieci chore, życzę powodzenia w edukacji żłobkowej.
  • bonnie75 02.03.08, 15:03
    > Nie wiem jak jest winnych żłobkach na terenie kraju ,ale w żłobkach warszawskic
    > h
    > (w moim na pewno)rodzice mają prawo wejśc ,obejrzec wszystkie pomieszczenia i
    > posiedziec z dzieckiem na sali w okresie adaptacyjnym,nawet w ciągu roku ,jak
    > coś chcą zobaczyc to nigdy nie bronimy im wejścia, bo nie mamy nic do ukrycia,



    No coz.....z przykroscia stwierdzam, ze nie we wszystkich sad
    W naszym zlobku mozliwosc "zwiedzania" byla tylko jednego dnia (Dzien Otwarty
    pod koniec lipca). O jakimkolwiek pobycie z dzieckiem, nawet podczas okresu
    adaptacyjnego mozna bylo sobie tylko pomarzyc sad
    Generalnie w kwestii zwiedzania - zgadzam sie (gdyby tak kazdego dnia stawialy
    sie pielgrzymki rodzicow chcacych zlustrowac pomieszczenia...), natomiast troche
    szkoda, ze rodzicom nie wolno potowarzyszyc maluchowi bodaj przez kilka
    pierwszych dni i po godzinie sad
  • janetat 04.03.08, 20:51
    radzę Ci,zapoznaj sie z reulaminem
    masz tam napisane, m.in.,że masz prawo być z dzieckiem w okresie
    adaptacyjnym a także odwiedzać dziecko jak jest w żłobku...
    - nikt Ci łaski nie robi

    co do zwiedzania w trakcie pobytu, to na pewno część pomieszczeń nie
    będzie nim objeta-tak na logikę to rozważam-bo tam,gdzie się szykuje
    jedzenie pewnie mogą być tylko osoby z ważnymi badaniami

    ja u siebie byłam i na adaptacji i zdarzyło mi się wejść 'w
    odwiedziny' i problemu nie było żadnego
    faktem jest, że dzieci nawet obce mnie lubią bo przychodzą się np ze
    mną bawić, czy na rączki choć widzą mnie pierwszy raz w życiu-nie
    jestem więc jakąś osobą, o której możnaby powiedzieć że dzieciaki
    denerwuje i z tego powodu próbować mi ograniczać wejście do dziecka
  • bonnie75 05.03.08, 15:27
    Wierz mi, ze regulamin znam doskonale! Nie ma tam mowy o jakimkolwiek pobycie z
    dzieckiem na sali tudziez zwiedzania sal w terminie nie wyznaczonym przez zlobek!!!
  • alex359 05.03.08, 17:34
    zgadza się bonnie75 w jednym ze żłobków na Targówku jest identyczna
    sytuacja, nie wiem jak jest w pozostałych 2. Są tzw dni otwarte i
    koniec, nie ma żadnej adaptacji z rodzicami ani zwiedzania żłobka
    nawet po godz 17.30.
  • bonnie75 06.03.08, 16:01
    ... to chyba myslimy dokladnie o tym samym zlobku smile)
    --
    ADAŚ
  • pantheraleo 05.03.08, 10:24
    aż sie wierzyć nie chce... małe dziecko brudne i zaniedbane? naprawdę takie
    rzeczy się zdarzają? w miastach też?
  • pantheraleo 05.03.08, 10:27
    doczytałam. cofam pytanie o miasta.
  • mmala6 05.03.08, 16:20
    Dziewczyny sorry, ale na jakim świecie Wy żyjecie?! Świat nie jest
    wszędzie ciepły, słodki, czysty i różowy.
    Skąd takie zdziwienie że dzieci nie są codziennie myte, kiedy co
    rusz słychać o noworodkach w śmietniku, niemowlakach pobitych przez
    rodziców, maluchów wykorzystywanych seksualnie...
    Wszędzie są dzieci brudne, głodne i zaniedbane, niezależnie od
    szerokości i długości geograficznej, dowiedziałyście się o tym
    dopiero z tego posta?
    Moim zdaniem powinno się takie rzeczy zgłaszać wyższej instancji,
    ale nie wiem jak to jest prawnie uregulowane.
    --
    Nasze Szczęście Mateusz Aleksander, ur 30.01.2005, godz.14.00
    Matus ma...
  • aniulka_ba 05.03.08, 16:40
    mmala6 napisała:
    > co
    > rusz słychać o noworodkach w śmietniku, niemowlakach pobitych przez
    > rodziców, maluchów wykorzystywanych seksualnie...
    Przepraszam, że cytuję tylko fragment, nie zamierzam wyrywać go z kontekstu,
    tylko nie chcę niepotrzebnie wydłużać postu.

    Masz absolutną rację, ale te sytuacje najczęściej zdarzają się w tzw. rodzinach
    patologicznych, a brud gości niestety często w tzw. dobrych rodzinach, ceniących
    sobie ład i porządek, podkreślających swoją nierzadko wysoką pozycję społeczną.

    Taka mnie refleksja naszła: my tu szukamy przyczyn, dlaczego rodzice nie myją
    dzieci, a główni zainteresowani pewnie nawet nie mają pojęcia o istnieniu tego
    wątku. Czy to nie jest czasem sztuka dla sztuki?
  • eldamka30 06.03.08, 20:26
    Odpowiedż dla mmala6.
    Chcę Cię uświadomić,że poruszany temat dotyczy żłobków w Warszawie.
    Rodzice dzieci uczęszczających do naszego żłobka to w 70% ludzie po
    studiach, którzy bardzo dbają o swój wizerunek i dobra materialne.
    Dzieci ich mają drogie ubranka, ale noszą je przez cały tydzień,
    nawet body i rajstopy. I naprawdę z takich środowisk jest
    najwięcej brudnych dzieci dzieci. Niektóre są myte raz na trzy
    tygodnie. Wstyd.
  • mmala6 07.03.08, 15:44
    dalej nie wiem co w tym takiego dziwnego? to, że ktoś dba o dobra
    materialne i tzw wizerunek wcale nie musi oznaczać, ze dba o
    czystość. To, że dzieci noszą piękne markowe ubranka wcale nie musi
    równać się temu, że ubranka te są często prane.
    Czy gdyby to były dzieci z biedniejszych rodzin, rodziców po
    podstawówkach wstyd byłby mniejszy?
    Wiesz, że w tzw. dobrych domach jest największy odsetek dzieci
    zażywających narkotyki, wcześniej zachodzących w ciążę,
    popełniających samobójstwa? To właśnie w takich domach dzieci są
    zaniedbywane emocjonalnie i o ile nastolatek sam sie umyje o tyle
    dwulatek po prostu chodzi brudny jak mama 'zapomni' go umyć.
    Ty, jako pedagog, powinnaś takie rzeczy najlepiej wiedzieć.
    Dzieci zadbane to wcale nie te wystrojone i z 'dobrych domów', tylko
    te, dla których rodzice mają czas, nie tylko po to aby je umyć.

    Nie wiem jak jest we wrocławskich żłobkach, bo co prawda widuję
    dzieci z grupy syna ale nie pamiętam jak są ubierane.Nie sądze
    jednak aby Warszawa była tutaj jakimś 'brudnym' wyjątkiem.

    Mój syn np ma dzisiaj brudne spodnie dresowe, bo tatuś, który go
    wczoraj odbierał nie raczył na te spodnie spojrzeć i zabrać do domu.
    Więc musiałam dziś rano założyć je Młodemu....no i cóż poradzę?wink
    --
    Nasze Szczęście Mateusz Aleksander, ur 30.01.2005, godz.14.00
    Matus ma...
  • eldamka30 09.03.08, 10:52
    Ponieważ dalej nie wiesz, co w tym dziwnego, to napiszę tak:
    Bardzo lubie dzieci i pracę przy nich, ale opiekowanie się 9-10
    godzin dziennie brudnym, śmierdzącym dzieckiem jest nieprzyjemne. Na
    tym zakońxczę dyskusję.
  • mmala6 09.03.08, 19:18
    Rozumiem, że to jest nieprzyjemne. Nie potrafię sobie co prawda tego wyobrazić, bo nigdy nie przytulałam brudnego, śmierdzącego dziecka ale rozumiem, że to nieciekawe doznanie.Nigdzie nie napisłam, że to jest normlane i jest to powód do dumy. Mój post (poprzedni) nie był w ogóle do Ciebie, bo to oczywiste że przytulanie brudnych osób nie należy do przyjemności. Mój post był do mamy, która się starsznie zdziwiła że w dzisiejszych czasach, w mieście są brudne dzieci. Owszem są. I nawet mają wszy.

    A Tobie Eldamka proponuję rozmawiać z rodzicami tychże dzieci a nie oburzać się na forum. Bo, po pierwsze żadna tutaj się nie przyzna, że dziecka nie myje, po drugie te 10-20 z tego wątku to pewnie akurat te, co myją dzieciwink

    Wkurzasz się na mnie, bo nie umiesz sobie dać rady z tym problemem. To nie moja wina, że dzieci w Twoim żłobku są brudne. To nie moje dziecko jest śmierdzące i nie Ty je przytulasz. Dlatego ja wcale z Tobą nie dyskutowałam, nie wiem czy zauważyłaś....
    --
    Nasze Szczęście Mateusz Aleksander, ur 30.01.2005, godz.14.00
    Matus ma...
  • 5czarna 09.03.08, 22:28
    Zgadzam się z mmala6!
    Sama pracuję z dziećmi w żłobku, uważam, że akurat ten temat bardzo częsty i istotny w dzisiejszych czasach to nie miejsce na forum, takie sprawy załatwia się bezpośrednio z osobami, których ten problem dotyczy. Po prostu należy zwrócić uwagę rodzicom, najłatwiej zwraca się uwagę ludziom mniej wykształconym i biednym gorzej jeśli chodzi o ludzi wykształconych i dobrze sytuowanych. Niestety jeśli trzeba to i takim rodzicom trzeba zwrócić uwagę, to nie my opiekunki mamy się wstydzić tylko rodzice, którzy przyprowadzają do nas brudne dzieci. Proponuję porozmawiać z rodzicami bo taki post nic nikomu nie da, a najczęściej dotknięte poczują się te matki, których dzieci są czyste.
  • ania.j.m 17.03.08, 18:12
    Przeczytałam i nie wierzę własnym oczom. A ja myślałam, że taki
    problem w XXIw, w dużym europejskim państwie nie istnieje. Czy to
    znaczy, że jeszcze mało w życiu widziałam??
  • eldamka30 18.03.08, 21:37
    No właśnie nie chce Ci się wierzyć, a tak jest naprawdę i to w
    wielkiej Warszawie.Wiele mam poczuło się urażonych tym, że o
    brudnych dzieciach pisze się na forum. Być może tak zareagowały, bo
    sprawa dotyczy ich dzieci. Mnie naprawdę nie obchodzi poziom higieny
    ludzi w domach, ale dzieci do żłobka należy przyprowadzać czyste!
  • martusia_25 06.08.08, 12:43
    Osobiście znam mamę całkiem dużego już dziecka (młodszej
    nastolatki), która potrafi córkę przyprowadzić ją w gości brudną, w
    dodatku tłumacząć, ze Patrycja jest przeziębiona, więc ona jej
    ostatnio nie kąpie (sądząc po zapachu to dobrych kilka dni). Sama
    mama jest zawsze wymalowana, wyszorowana, wyperfumowana. A dziecko
    ma zawsze świeżo wypraną i wyprasowaną absolutnie każdą sztukę
    odzieży, łącznie z bielizną (ponoć w celu zabicia zarazków) a mimo
    to śmierdzi niemożliwie a tłuszcz kapie mu z włosów. I niestety -
    nigdy nie starczyło mi odwagi (mama to moja przyjaciółka), żeby jej
    zwrócić uwagę, bo wiem, że śmiertelnie by się obraziła... W dodatku
    ona wierzy, że w ten właśnie sposób dba o zdrowie swojej pociechy.
  • mocnakrysia 06.08.08, 19:10
    Problem nie dotyczy tylko Warszawy , ale całego kraju i nie dotyczy tylko
    żłobków publicznych ale i prywatnych. Ja mam prywatny żłobek w mieście do 100
    tyś mieszkańców, pracuję ponad 20 lat w żłobkach ale tak brudnych dzieci jak
    przychodzą teraz nie było. u nas mamy takie sytuacje że czasem wykąpiemy
    brudaska przebierzemy go w nasze czyste rzeczy i oddając matce tłumaczymy że
    wybrudził się u nas bo w przeciwnym wypadku się obraża lub zakazuje całkowicie
    myć dziecko ,ewentualnie tylko chusteczkami. Ate dzieci też się chcą przytulać,
    siedzieć u cioci na kolankach. Aczasem trudno wytrzymać. Ja jestem alergiczką i
    robi mi się duszno gdy zajmuję się brudnym śmierdzącym dzieckiem.
  • et69 06.08.08, 21:19
    A co powiesz na argument :'bo moje dziecko boi sie wody'(3 lata).Czy
    do tej pory jej nie poznalo?
  • ziut-a 06.08.08, 21:52
    Witam wszystkich. Dobrze,że temat brudnych dzieci w żłobku znowu
    powrócił. Ale czy przeczytają go te mamy ,do których jest adresowany?
    Pewnie tak,ponieważ one dużo czasu spędzają przy komputerach ale czy
    zaczną systematycznie myć swoje dzieci? Watpię.
    Już teraz znaczna część dzieci powróciła z wakacji i przychodzi do
    żłobków.Dzieci są pięknie opalone, mają mnustwo wrażeń i niestety
    muszę to napisać, we włosach i w uszach mają nadmorski piach
    zmieszany z potem.
    To nie jest złośliwość z mojej strony, ale może takie uwagi dotrą do
    mam niedbających o czystość swoich dzieci.
  • mocnakrysia 06.08.08, 22:09
    Długie paznokcie i pod nimi też brud np. z działki. A nas oblewa pot na myśl że
    jedno drugie może udrapać. Na szczęście to wiek w którym szczepią tężec.
  • lacatus 07.08.08, 16:30
    Dziewczyny jak już jesteśmy przy ubraniach to mam jedno pytanie może
    głupie ale wynikające z mojej niewiedzy i doświadczenia...moja córka
    6 mcy idzie od września do żłobka i tak się zastanawiam czy wy
    dzieci przebieracie w żłobkowe ubrania czy zostają w tym czym
    przychodzi i jak się wybrudzi to na wyjście zakładacie czytse?który
    system się lepeij sprawdza?i jakie ubrania preferujecie??dzięki za
    wyrozumiałość i odpowiedź...
  • mafrolka 07.08.08, 21:20
    Witaj. W naszym żłobku są jakieś ogólnodostępne ubrania zawsze w szatni,śpiochy
    itp ale jeszcze nie widziałam , żeby któraś mama z nich korzystała. Mój synek
    idzie do żłobka w tym, w czym będzie chodził cały dzień ( no chyba, że jest
    zima to wiadomo-ma rajtuzy pod grubymi spodniami, sweter- zostawiamy w szafce)a
    na jego półce jest 1 gotowy zestaw do przebrania, taki z góry na dół(łącznie ze
    skarpetkami), dostosowany do pogody. Tylko raz zdarzyło się, że dostał jakąś
    "publiczną"wink koszulkę bo to co miał obsiknął a na awaryjny zestaw poleciał
    obiadek nieco. Tak normalnie to 1 zmiana wystarczała ale on poszedł do żłobka
    jak miał 13 m-cy, myślę, że przy niemowlakach 2 komplety byłyby ok. Ja rano wolę
    ograniczać zamęt do minimum, więc jakieś przebieranki w żłobkowy strój mnie nie
    przekonują.pzdr

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.