Dodaj do ulubionych

Jakie wrazenia po pierwszych dniach w zlobku?

02.09.08, 20:54
Witam!Moje maluchy ida do zlobka 10 wrzesnia.Podzielcie sie
wrazeniami.Jak dalyscie sobie rade pierwszego dnia i jak to znosza
dzieciaki?Jakies pomocne rady?
Obserwuj wątek
      • klarcia79 Re: Jakie wrazenia po pierwszych dniach w zlobku? 03.09.08, 09:13
        U nas dzisiaj chyba też najgorzej z tych 3 dni. Mały (2 lata)jak już zbliżał się
        do żłobka to marudził, a potem tylko ryk i wymioty sad( Dziś już pękłam- cała
        drogę powrotną do domu przeryczałam. Aż mnie serce bolało. Wiem, że to wszystko
        normalna reakcja, ale może ktoś po raz 100 zechce mi raz jeszcze powiedzieć, że
        wszystko będzie dobrze.
        Mam 2 tyg urlopu, tyle rzeczy miała w domu porobić, gdy synek jest w żłobku, a
        jestem już tak zmęczona psychicznie, że najchętniej nie wstawałabym z
        łóżka....ech....
        • maghi Re: Jakie wrazenia po pierwszych dniach w zlobku? 03.09.08, 10:31
          U nas też niewesoło. Córka w żłobie płacze, nie chce wejść na salę. Przynajmniej
          dobrze, że je. Wczoraj podglądnęłam salke (niby nie wolno, ale doniosiłam
          butelkę). Chodzą te dzieci i buczą, obijają się o siebie jak bąki albo jakieś
          pingwiny. Ja wiem, że to niemożliwe, żeby się nimi wszystkimi zająć, ale nie
          mogę tego znieść. Nie śpię, nie jem, miałam skończyć magisterkę, ale nic z tego,
          ledwo się wygrzebuję na trzy godziny do pracy. Czy u Was też jest ponad
          dwadzieścia dzieci na grupę (trzy opiekunki)?
          A jak się zachowują Wasze dzieci po powrocie do domu? Smutne, wesołe,
          zdenerwowane? Bo moja zaraz po odebraniu jest jakby trochę otępiona (pewnie od
          płaczu, chlip...). No i trochę zachrypnięta (zawsze tak miała po większych
          wrzaskach - jest pogodna, ale jak już zacznie, to głosiku nie oszczędza,
          najgłośniejsza w przychodni była od noworodka).
          W każdym razie po wstaniu jest całkiem wesoła i ciągnie do dzieci w parku
          bardziej niż wcześniej (myślałam, że będzie miała dość - ma 15 mc i jest z tych
          najstarszych w najmłodszej grupie). Aha - zaczęła się też dłużej sama bawić -
          karmi lalki, ubiera misie, przytula je, głaska... Wczoraj je tak dopieszczała
          przez ponad pół godziny. A ja się gapię jak głupia ze łzami w oczach.
          I pytanie do bardziej doświadczonych - przez ile trwa ten okres, kiedy wszystkie
          dzieci tak płaczą? Nie chodzi mi o moją, wiem, że to sprawa indywidualna, ale o
          ten cały klimat w żlobie - krzyki słychać już jak się dochodzi do żłobka. Kiedy
          to się uspokaja?
        • lwica511 Re: Jakie wrazenia po pierwszych dniach w zlobku? 03.09.08, 10:31
          Dziewczyny! Wasze dzieci nie płaczą cały czas. Byc może teraz nawet
          fajnie sie bawią. Trzeba wytrwać te parę dni.
          Wiem , że okrutna to pocieszka, ale dzieci reagujace na początku tak
          intensywnie(płacz, wymioty) najszybciej sie przyzwyczajają.Z reguły
          najtrudniejsze są dzieci które na początku tłumiąc emocje są
          cichutkie i gdzieś z boku. Po kilku tygodniach zaczynają płakać,
          emocje z tych kilku tygodni daja ujście, adaptacja jest o wiele
          intensywniejsza i trwa dłużej.
          Wiem, że to może wydać sie okrutne, ale tak silny płacz przez przez
          pierwsze dni jest jak najbardziej w porządku. Twój maluch wyrzuca z
          siebie te emocje, które nim w tej chwili targają, i na pewno na sali
          sie uspokaja. Może wyjść też z dużym płaczem(znów te emocje!).
          Drogie Mamy musicie byc silne, na tyle aby odebrać Malucha całe
          rozpromienione w uśmiechach i skowronkach, aby Szkrab nie widział
          tego strachu i tych nerwów w was samych. To go utwierdzi , że żłobek
          to nic złego, bo tego na razie nie wie, jest zdezorientowany i
          dlatego rozpacza.
          Klarcia i weż się w domu za robotę, abyś po żłobku miała czas
          wyłącznie zarezerwowany dla Synka, a nie wtedy dopiero porządkiwink
          trzymam kciuki!
    • k.solska Re: Jakie wrazenia po pierwszych dniach w zlobku? 03.09.08, 12:24
      Ktoś prosił żeby po raz setny powiedzieć że wszystko będzie w
      porządku, więc powiem: BĘDZIE W PORZĄDKU! smile
      A co do tego ile czasu to będzie trwało, to lwica pewnie wie to
      najlepiej, bo tam pracowała - ja mogę się podzielić doświadczeniami
      matki, która posyła dziecko do żłobka od roku:
      1. Najcięższy jest 3-ci dzień, bo dziecko już rozumie co je czeka i
      nawet jeśli w zasadzie mu sie podoba, to i tak woli być z mamą, więc
      płacze przy rozłące. Uspokaja się często natychmiast po wejściu na
      salę lub za kilka chwil kiedy znajdzie sobie zajęcie lub zacznie
      jeść śniadanie
      2. Moja córka mimo że bardzo lubiła żłobek w zeszłym roku, to w tym
      roku po powrocie z wakacji potrzebowała 3 dni na zaakceptowanie
      żłobka i dopiero 4-go weszła na salę bez histerii. I w zasadzie
      dotyczy to wszystkich dzieci.
      3. Odbieram ją zawsze w dobrym humorze, rozbawioną i rozgadaną (już
      trochę mówi), ale i tak na ogół rano słyszę "żłobka nie"
      4. Adaptacja jest uzależniona od temperamentu dziecka, ale na pewno
      trzeba liczyć od 2 tygodni do miesiąca, żeby dziecko odnalazło sie w
      nowej sytuacji, dlatego we wrześniu nie ma na ogół żadnych zajęć
      zorganizowanych a rytm dnia dostosowuje się do dziecka (szczególnie
      w najmłodszej grupie), czyli jeśli dziecko w domu śpi 2 razy
      dziennie, to w żłobku też panie się starają usypiać w ten sposób,
      dopiero później starają się wprowadzać rytm żłobkowy.
      5. Okres adaptacyjny trzeba koniecznie przetrwać i nie rezygnować.
      Nie robić przerw choćby na 1 dzień. Trzeba być konsekwentnym! TO DLA
      DOBRA DZIECKA! Nie wolno mu mieszać w głowie i należy przyzwyczajać
      do tego że do żłobka nie chodzi się tylko w soboty i niedziele!
      POWODZENIA dla wszystkich nowych żłobkowiczów i mam smile))
      • klarcia79 Re: Jakie wrazenia po pierwszych dniach w zlobku? 03.09.08, 14:19
        Dzięki dziewczyny, jesteście wielkie smile) Te Wasze słowa koją mnie i
        kołyszą...Musi być dobrze, musi. Troszkę mi już lepiej, bo gdy odbierałam małego
        to on bawił się w piaskownicy z innymi, a pani powiedziała, że płakał tylko
        chwile, a potem się uspokoił. Nie jest jeszcze ok, bo nic tam nie je, wszystko
        obserwuje, jak jakaś pani się zbliża, to ma podkówkę, ale z każdym dniem powinno
        być lepiej, prawda?
        • lwica511 Re: Jakie wrazenia po pierwszych dniach w zlobku? 03.09.08, 14:42
          Widzisz ty pękałaś, ryczałaś, nie posprzątałaś w domu bo psychika i
          takie tamwinka Twój Skarb......BAWIŁ SIĘ W PIASKOWNICY!smile))I tak to
          właśnie działa, to co widzi się rano odbija się czkawką przez cały
          dzień. A Wasze dzieci po porannym buncie, bawią się, obserwują
          bacznie, naśladują, nabierają zaufania do Pań, i założę się , że
          nawet się UŚMIECHAJĄ!..Nieprawdopodobne, a jednak prawdziwe....smile)).
          Jeść zacznie to Twoje szczęście tylko nie wszystko naraz, musi
          złapać oddech, zacznie jeść w odpowiednim dla siebie momencie...on
          tak Ci będzie stopniował tą dawkę szczęściasmile)))
          • klarcia79 Re: Do lwicy511 :) 03.09.08, 15:27
            Przesadą będzie jak napiszę , że Cię uwielbiam smile)) Dzięki za te słowa. Wiele
            one znaczą nie tylko dla mnie ale i dla wszystkich debiutujących mam.
            No to zapytam się o coś jeszcze: jak dzieci zachowują się po powrocie do domu.
            Może coś na ten temat wiesz od rodziców. Bo mój Piotruś jest taki nie swój, mało
            śpi w dzień ok, godz. a potrafił i ze 3 godziny spać. Ma gorszy apetyt, w nocy
            również się wierci, sprawdza wciąż czy jestem obok, nigdzie nie mogę odejść na
            krok, bo zaraz "mama" a do tej pory chętnie zostawał z tatą. Myślę, że to
            zachowanie też jest normalne, ale wolę to usłyszeć a raczej przeczytać od Ciebie smile
            • lwica511 Re: Do lwicy511 :) 05.09.08, 10:57
              Sorki, nie było mnie dzień na forum.
              Dzieci w okresie adaptacji mają prawo zachowywać się ;;dziwnie''.smile
              Jego poczucie bezpieczeństwa zostało zachwiane z pójściem do żłobka,
              musi jak gdyby na nowo utwierdzić się , że jest kochany pzez Mame i
              Tatę, stąd zachowanie w domu, oraz, że nie zostanie w żłobku
              na ,,zawsze''- stąd bunt przed wejściem
    • miska71 Re: Jakie wrazenia po pierwszych dniach w zlobku? 03.09.08, 15:47
      Jezuuu czytam i rycze! Jutro nasz debiut, bedzie dramat!
      Mala (2 lata) jest niby super kontaktowa i wygadana ale tylko przy mnie, zawsze
      bala sie obcych, wpadala w szal... bylam z nia w prywatnym zlobku na kilka godz.
      zeby zobaczyc jak sie zachowa, bylo super dopoki bylam na sali, gdy wychodzilam
      panie przynosily mi ja bo nie dawaly rady, nie szlo jej uspokoic... ona nie
      placze, ONA WPADA W JAKIS AMOK! zanosi sie, az jakis tik nerwowy ma i glowa jej
      tak w bok skacze, trzesie sie i nie idzie jej uspokoic... wiem ze to samo czeka
      nas jutro!!! I wiem/boje sie ze nikt jej nie uspokoi... moze pozostawiona sama
      sobie z czasem by uspokoila sie ale w takich sytuacjach zwykle panie chca pomoc,
      pocieszyc, uspokoic... a ona obcych doroslych nie akceptuje i jesli taka pani ja
      wezmie na rece bedzie jeszcze gorzej... boje sie bardzo!!! nie, ja sie nie boje
      - ja jestem przerazona... moze wyslac ta meza? mnie serce peknie... znam swoje
      dziecko i wiem co nas czeka! To rezolutna, bystra dziewczynka, umie liczyc,
      spiewa, mowi wierszyki, zadaje takie pytania ze szczena opada mi do podlogi...
      ale tak reaguje i niczym sie jej nie przekupi, nie przekona... zeby tylko
      plakala to bylby pikus... boje sie ze sie im tam zaniesie itp... zalamkasad pisze
      i rycze!
    • kuku1978 Re: Jakie wrazenia po pierwszych dniach w zlobku? 03.09.08, 21:17
      Mój synek chyba najmłodszy - ma 4,5 miesiąca. Pierwszego dnia był bardzo
      zmęczony, ale podobno nie płakał. Je pięknie - więcej niż w domu, co troszkę
      mnie martwi... Dzisiaj jak mnie zobaczył lekko się uśmiechnął i odwrócił głowę,
      normalnie mnie OLAŁ! Gorzej by było, gdyby płakał, ale serce i tak boli...
      Panie koniecznie chcą żebym mu wprowadziła marchewkę w weekend. Moim zdaniem to
      za wcześnie. Karmię piersią, wyniki ma dobre, więc potrzeby nie widzę. Nie wiem,
      dlaczego nalegają. Dodam, że z butelki zjada pięknie - uczyłam go od początku.
      • maghi Re: Jakie wrazenia po pierwszych dniach w zlobku? 03.09.08, 22:02
        A ja dziś usłyszałam, że Zośka cały czas wrzeszczy. "Proszę pani, ona nie
        płacze, tylko potwornie piszczy!" Nie daje się niczym zająć i pokazuje na drzwi.
        Nie bawiła się nawet chwilę (a potrafi się bawić sama jakieś pół godziny spokojnie)
        Kurczowo trzymam się słów lwicy, że im na początku gorzej, tym później lepiej.
        • wroclaw1975 Re: żłobek na Drukarskiej we Wrocławiu 03.09.08, 23:00
          Tam własnie posyłamy naszą małą 7-miesięczną córeczkę. Już
          pierwszego dnia nie spodobało mi się potraktowanie nas przez
          pielęgniarkę, któr na nas nawrzeszczała bez powodu. A oprócz tego
          przez te trzy dni posyłania tam dziecka odniosłam takie wrażenie, że
          gdybym nie pytała, to panie najchętniej nic nie powiedziałyby mi o
          moim dziecku. Po prostu są jakieś dziwne, bardzo oszczędne w słowach
          i zdawkowe. Nie wiem, czy tylko ja odnoszę takie wrażenie /mój mąż
          także/, czy inne osoby posyłające dzieci do tej grupy także.
          W każdym razie przez trzy kolejne dni dziecko po południu gdy wraca
          do domu jest bardzo marudne, bo śpiące /jak pytam o to, mówią, że
          krótko śpi/. Ale tez zauważam, że jest po prostu spragnione i wypija
          całą lub pół buteleczki herbatki lub soczku. Prawdopodobnie w takim
          razie dzieci mają picie wydzielane. Gdy zapytałam o to, powiedziano
          mi, że dzieci mają podawane picie tylko do posiłków i to
          łyżeczką /rzekomo nie ma możliwości podawania między posiłkami/.
          Jeśli w grupie jest 20 dzieci i 3-4 opiekunki, to przy podawaniu
          łyżeczką ile dziecko może się napić? Myślę, że bardzo mało /dużo
          mniej niżby wypiło z buteleczki/, bo opiekunki mnie mają
          prawdopodobnie czasu lub chęci by bawić się z każdym dzieckim, żeby
          wypiło tyle ile naprawdę potrzebuje. To mnie zaczęło niepokoić, bo
          dla mnie normalne jest, że latem, gdy jest gorąco, a w
          pomieszczeniach tym bardziej, powinno sie dzieciom podawać więcej
          picia. A własnie mam obawy, że jest no tam wydzielane!
          • betibor Re: żłobek na Drukarskiej we Wrocławiu 04.09.08, 20:31
            mój synek też chodzi tam do I gr. no i nie chcę zachwalać, ale na
            razie jesteśmy zadowoleni.Z każdym dniem mały lepiej znosi żłobek ,
            nawet już nie płacze jak go mąż zostawia.oczywiście w ciągu dnia
            trochę płacze, ale panie mówią,że co dzień jest lepiej.jak go
            odbieram zawsze panie chętnie odpowiadają na pytania.w domu
            jest "dziwnie" grzecznysmile-sam sie bawi-mogę zrobić dużo rzeczy.Ja go
            odbieram cieszy się i w aucie nawet nie płacze(zawsze robił awantury)
            tylko się do mnie śmieje.klaszcze w rączki itd. po kąpieli i
            jedzonku pada i śpi całą noc.Na razie jest ok i mam nadzieję,że tak
            zostanie-aha,malutki ma roczek.A co do picia zawsze dajemy mu przed
            wejściem do żłobka no i jak go odbieram to też od razu daję.Pani mi
            mówiła,że dają łyżeczką i z kubeczka uczą pić, no i że są dopajane
            dzieci w ciągu dnia.
            --
            Tomcio

            <*><*><*><*><*><*><*><*><*><*><*><*><*><*>
      • klarcia79 Klapa :(( 04.09.08, 08:21
        No i jak na razie koniec żłobka- przynajmniej do poniedziałku. Mały w ogóle nie
        spał w nocy, gorące czółko i rączki a rano fontanna z nosa. Szybko załapał jakąś
        infekcje, po 3 dniach sad( Myślę ze na to złożyło się wszystko na raz:
        szczepienie na pneumokoki, które miał w poniedziałek, poranne wymioty w żłobku i
        nic nie jedzenie, brak snu w domu, zmęczenie i rozdrażnienie. Szkoda mi tego
        mojego malca. Szkoda również ze przerwa będzie w adaptacji, bo od poniedziałku
        znowu jazda... Jaj nie urok to sraczka.
          • bialysmoku Re: Klapa :(( 04.09.08, 09:20
            dziewczyny masakra! już wiem dlaczego Panie mówią że najgorszy jest
            pierwszy tydzień, bo po tym pierwszym tygodniu ilość dzieci/2 co
            daje o polowe mniejsza grupe! moje malenstwo w poniedzialek poszlo
            chetnie, we wtorek rowniez, w srode j/w (mala ma 11 mies.) ale dziś
            juz weszla na sale w niezbyt dobrym humorze, a za chwile zacząl
            plakac jeden maluszek, pozniej drugi no i Amelka poszła za
            przykladem..sad
            ja mam pytanie do Lwicy- czy Ty mozesz wyjasnic, dlaczego jak
            odbieram malenstwo ze zlobka to mala jest jakas taka otumaniona,
            dziwne mi sie to wydaje... jak zostawala z babcia a ja wracalam z
            pracy, to jak wchodzilam to taka radosc byla a teraz jakas taka
            przytlumiona jest, pytanie dlaczego?
            • lwica511 Re: Klapa :(( 05.09.08, 11:09
              bialysmoku napisał:

              > dziewczyny masakra! już wiem dlaczego Panie mówią że najgorszy
              jest
              > pierwszy tydzień, bo po tym pierwszym tygodniu ilość dzieci/2 co
              > daje o polowe mniejsza grupe! moje malenstwo w poniedzialek poszlo
              > chetnie, we wtorek rowniez, w srode j/w (mala ma 11 mies.) ale
              dziś
              > juz weszla na sale w niezbyt dobrym humorze, a za chwile zacząl
              > plakac jeden maluszek, pozniej drugi no i Amelka poszła za
              > przykladem..sad
              > ja mam pytanie do Lwicy- czy Ty mozesz wyjasnic, dlaczego jak
              > odbieram malenstwo ze zlobka to mala jest jakas taka otumaniona,
              > dziwne mi sie to wydaje... jak zostawala z babcia a ja wracalam z
              > pracy, to jak wchodzilam to taka radosc byla a teraz jakas taka
              > przytlumiona jest, pytanie dlaczego?

              Ponieważ JEST BARDZO ZMĘCZONAsmile
              Po pierwsze musi obudzić sie o określonej porze, potemstres zwiażany
              z nową sytuacją, następnie ogólny hałas, który panuje przez okres
              adaptacji.
              • bialysmoku Re: Klapa :(( 05.09.08, 15:45
                dzieki, juz jest duzo lepiej. Liczę na to że sytuacja się utrzyma, wczoraj
                Amelka przywitała Tatę szczerym uśmiechem od ucha do ucha, a dziś zrobiła rano
                "papa" i poraczkowala do zabawek! mam nadzieję ze w poniedziałek będzie tak
                samo; pozdrawiam wszystkie Mamusie
        • lwica511 Re: Klapa :(( 05.09.08, 11:03
          Niestety, choróbska zawsze wszystko popsują..sad.Ale jeśli będzie
          wszystko dobrze wyślij Piotrusia dzielnie w poniedziałek.
          Jesli będzie miał nadal choćby katar - zostaw go jeszcze w domu.
          Musi iść do żłobka jak będzie całkiem zdrowy, bo katar może mu
          dodatkowo popsuć samopoczucie. Pozdro i zdrówka życzęsmile)
    • xixx Re: Jakie wrazenia po pierwszych dniach w zlobku? 04.09.08, 12:47
      Słuchajcie, ja założyłam, że będzie ok i jest ok. Oczywiście liczyłam się, że
      może być problem dlatego wzięłam 3 wolne dni ale jednak mieliśmy z Julkiem
      nastawienie pozytywne i do żłobka pierwszego dnia szliśmy "na wesoło". No i
      Julek wpadł, zaczął się bawić, ładnie jadł, odebrałam go o 12.00 i był
      szczęśliwy że jestem ale jednocześnie szczęśliwy bo było fajnie. I tak już
      czwarty dzień, choć dziś tata go odprowadził a że Julek mniej czasu z tatą
      spędza, trochę płakał przy rozłące bo chciał z tatą iść na plac zabaw zamiast do
      żłobka. Jednak od pań wiem, że jak tylko wszedł na salę, uspokoił się i znów był
      w dobrym nastroju. Tak więc dziewczyny - Wasze nastawienie przekłada się na
      dzieci, my traktujemy żłobek jak fajną przygodę a nie zło konieczne.
      --
      maja i julek smile

      fotoforum.gazeta.pl/72,2,621,41735825,41735825,0,2.html?v=2
      • kamisa7 Re: Jakie wrazenia po pierwszych dniach w zlobku? 04.09.08, 13:45
        Dwa dni zostawałam z Basią w żłobku po dwie godziny, w środę zostawiłam ja na
        godzinę, potem przyszłam i razem posiedziałyśmy jeszcze. Tego dnia była dzielna,
        jak to panie powiedziały "łazi sobie taka gospocha" Inne maluchy zaczęły ryczeć
        widząc, że Baśka ma mame a one nie, więc dziś krótka piłka przyprowadzona całus
        i papa. Wróciłam po dwóch godzinach. Trochę marudziła, ale panię mówią, że to
        normalne bo inne dzieci płakały, a to sie udziela. Jednak, gdy ją odbierałam
        była pogodna. Jak tylko mnie zobaczyła biegła z radością w moje ramiona i może
        by dobiegła, gdyby po drodze nie zainteresowała się jakąś zabawką. Jutro
        zostawiam ja na 4 godziny. Po żłobku idzie na plac zabaw. Krócej niż zwykle śpi
        w dzień, za to w nocy jest boska... nawet nie ma siły drgnąć. O! Przepraszam
        dzisiaj znalazłam ja poza łóżeczkiem, na dywaniku, przed wejściem do łóżeczka(
        śpi w turystycznym, gdzie wejście można zasunąć ale jej zostawiam bo rano sama
        sobie przychodzi do nas). O wiele ciekawsze ma dni niż zwykle, a niedługo będzie
        jeszcze ciekawiej, bo za jakieś dwa tyg. przyjdzie na świat jej siostrzyczka. To
        dopiero zmiany. Odsmoczkowana, wyniesiona z sypialni, żłobek, narodziny
        rodzeństwa. Trzymajcie za nas kciuki, żeby dalej dobrze szło. Pozdrawiam mamuśki
        dzielnych żłobkowiczów. Pewnie że będzie dobrze, co ma nie być! Wcześniej albo
        później.
        --
        suwaczek Basi
        suwaczek człowieczka
    • anialit Re: Jakie wrazenia po pierwszych dniach w zlobku? 05.09.08, 11:07
      dzień 1: spanie tylko 20 min. około 9, kasza zjedzona, obiadek nie
      bardzo, rano oddawanie obyło się bez płaczu ale to chyba z powodu
      szoku

      dzień 2: spanie prawie godzinkę, jedzenie tak jak wyżej, rano lekki
      płacz przy oddawaniu pani, ale dała się zagadać

      dzień 3: spanie 2 razy po godzinie big_grin, kasza i pierwsze danie
      super, drugie już gorzej i co najważniejsze, gdy przyszłam po Madzię
      wcale!!! nie słyszam płaczących dzieci, rano trochę marudziła, ale
      po wejściu do sali był spokój

      A teraz dwudniowa przerwa katarkowa i od poniedziałku ruszamy dalej.
      --
      Magdusia i Natalka
      na huśtawce
      <a
      href="albumik.pl/albumy/anialit/Fotki_Magdy/3303454404228.jpg"
      >pierwszy dzień w żłobku</a>
      • tworkosia1 Re: Jakie wrazenia po pierwszych dniach w zlobku? 05.09.08, 13:54
        a ja mam prośbę o radę? zabrać? mała dotychczas szczęśliwa - im więcej ludzi tym
        lepiej, dzieci napotkane przygodnie całowane (co przyprawiało matkę o rozstrój
        bo przecież bakterie), spanie samodzielne bez lulania, po dwóch dniach nauki
        sikała sama. dziś jestem z nią bo po czterech dniach w żłobku ma infekcje
        gardła, którą nieomieszkała zarazić mamęsmile. pierwszy dzień w żłobku ok, drugi
        trauma nie chciała wejść - panie mówią że odmawia przytulania, czwarty dzień
        podobno dała się uspokoić kiedy łapała doła. tzn. nie płacze wiecznie, ale panie
        mówią że łapie momentami strasznego doła i nie bardzo podchodzi do dzieci. byłam
        dzisiaj na spacerze napotkanym dzieciom rzuca się od razu do oczu, dostała
        spazmów, jak podałam dziecku innemu coś tam, w domu nie daje się za bardzo
        dotykać, a właśnie zasnęła po 45 wycia u mnie na rękach (do tej pory nigdy do
        snu nie była kołysana). opcja finansowa żadna - bo niania to zaporowa kwestia.
        babcia wykańcza mnie i nasze małżeństwo. więc złobek wydawał się dobrym pomysłem.
        czekać jeszcze tydzień - dwa czy zabierać.
        • lwica511 Re: Jakie wrazenia po pierwszych dniach w zlobku? 05.09.08, 16:14
          tworkosia1 napisała:

          > a ja mam prośbę o radę? zabrać? mała dotychczas szczęśliwa - im
          więcej ludzi ty
          > m
          > lepiej, dzieci napotkane przygodnie całowane (co przyprawiało
          matkę o rozstrój
          > bo przecież bakterie), spanie samodzielne bez lulania, po dwóch
          dniach nauki
          > sikała sama. dziś jestem z nią bo po czterech dniach w żłobku ma
          infekcje
          > gardła, którą nieomieszkała zarazić mamęsmile. pierwszy dzień w
          żłobku ok, drugi
          > trauma nie chciała wejść - panie mówią że odmawia przytulania,
          czwarty dzień
          > podobno dała się uspokoić kiedy łapała doła. tzn. nie płacze
          wiecznie, ale pani
          > e
          > mówią że łapie momentami strasznego doła i nie bardzo podchodzi do
          dzieci. była
          > m
          > dzisiaj na spacerze napotkanym dzieciom rzuca się od razu do oczu,
          dostała
          > spazmów, jak podałam dziecku innemu coś tam, w domu nie daje się
          za bardzo
          > dotykać, a właśnie zasnęła po 45 wycia u mnie na rękach (do tej
          pory nigdy do
          > snu nie była kołysana). opcja finansowa żadna - bo niania to
          zaporowa kwestia.
          > babcia wykańcza mnie i nasze małżeństwo. więc złobek wydawał się
          dobrym pomysłe
          > m.
          > czekać jeszcze tydzień - dwa czy zabi

          Oczywiście przeczekać.
          Na spacery z dala od dzieci(na razie).Chodzić sam na sam i tylko
          cała uwaga dla dzieckasmile).Przytulać, tulić ile wlezie, nawet do snu.
          Po ok 2 tygodniach powinno minąć wszystko wróci do normy, tzn z
          przed tego zwariowanego czasusmile)powodzenia!
    • agaguru Re: Jakie wrazenia po pierwszych dniach w zlobku? 05.09.08, 16:42
      Szczerze mowiac czytam Wasze posty i oczom nie wierze. Dziecko wyje,
      ryczy, nie dostaje picia miedzy posilkami, kaza wprowadzac
      niemowlakowi nowe pokarmy, nie mozna podgladac dzieciakow na sali!
      To sa w koncu Wasze dzieci a nie pan w zlobku! Moja coreczka zaczela
      zlobek w 9 miesiacu zycia, pierwszy tydzien byl adaptacyjny,
      siedzialam z nia, oswajala sie ze srodowiskiem, paniami, dziecmi.
      Wypelnilam mnostwo papierow typu czego nie chce z menu, zeby
      podawano dziecku, pory jej posilkow, snu, preferencje dotyczace
      spania, czy zasypia na rekach, w wozku, kolysce, lezaczku itd.
      Drugiego dnia panie zaczely sie nia zajmowac przy mnie i zachecac do
      zabawy z innymi dziecmi. 3 dnia wyszlam na 15 minut, 4 na dluzej...
      dzidzia chodzila dwa razy w tygodniu do zlobka na 4 godziny prze 2
      miesiace, teraz chodzi 3x po 6 godzin. Plakala przez 2 tygodnie 5
      minut po tym jak ja zostawialam, przychodzilam co pol godziny
      sprawdzic przez wizjer, bo swira dostawalam czy nic jej nie jest-
      bawila sie doskonale. Poza tym lekarz powiedzial, w zlobku to
      potwierzdili, ze jak po 3 tygodniach dziecko dalej wyje to trzeba
      rozwazyc inne miejsce, albo inny rodzaj opieki. Julka do 8 miesiaca
      byla karmiona wylacznie tylko piersia, od 6 mc probowalam dac jej
      soczek, herbatke, wszystko plula, w 8 mc zaczela troche dziubac ale
      dalej cyc 8 razy na dobe, w 9 miesiacu nadal nie jadla nic
      konkretnego. W zlobku do niczego jej nie zmuszaja do zadnego
      jedzenia tylko daja sprobowac, a ja jak ja odbieram to dostaje liste
      co jadla a co jej nie smakowalo.
      Zadko w zlobku spi, bo ma za duzo atrakcji i dzieci, ktore uwielbia,
      czesto jak ja odbieram przybiego do mnie na calusa i biegnie dalej
      sie bawic, a ja czekam az skonczy. Jak wracamy do domu spi 2 godziny
      po tych szalenstwach, ale nie placze, nie marudzi nie jest nerwowa.
      Nie uwazam, ze dziecko zeby sie przyzwyczailo musi chodzic
      5xtydzien. Moja malutka idzie zawsze z usmiechem, wie, ze idzie do
      dzieci sie bawic i wie jak wyglada jej mama (bo tedzi ktore sa 5x
      10h chyba czasem zapominaja...). Na 3 dzieci przpada 1 opiekunka, a
      ze dziciakow jest zazwyczaj 10 sa 4 panie i dzieci sa przytulane i
      na rekach jak tylko maja taka potrzebe.
      Wiem, ze zlobek czasem jest koniecznoscia, ale powinnien byc raczej
      przyjemnoscia niz tortura i poswiecenie troche czasu i pieniedzy aby
      tak bylo jest tego warte. Nie jestem psychologiem, ale wydaje mi
      sie, ze uspokojenie sie po miesiacu wyku i wymiotow nie swiadczy o
      sukcesie adaptacji tylko apatii i depresji dzieciecej.
      • elan-o100 Re: Jakie wrazenia po pierwszych dniach w zlobku? 05.09.08, 20:56
        Ja rozumiem ze mozna wielu rzeczy nie rozumiec, ale rzadko chyba oddaje sie dziecko do zlobka bo takie ma sie widzimisie. Po pierwsze nie wyobrazam sobie zebym mogla sobie pozwolic na 2 miesiace urlopu badz zwalniania sie z pracy zeby dziecko moglo chodzic do zlobka na 2 lub 4 godziny. Po drugie gdybym nie byla zmuszona nie oddawalabym dziecka do zlobka tylko byla z nim w domu, wiec jesli ono placze w pierwszych tygodniach to nie moge go sobie tak po prostu zabrac...
        • agaguru Re: Jakie wrazenia po pierwszych dniach w zlobku? 07.09.08, 23:35
          Napisalam,ze rozumiem, ze zlobek jest czasami koniecznoscia...
          Jednak wydaje mi sie, ze kazdy z nas ma okolo 9 miesiecy na
          zaplanowanie sobie zycia z dzieckiem, wiec zorientowanie sie w
          ofertach kilku zlobkow, sprawdzenie warukow, porozmawianiu z
          pracownikami o przewidywanej opiece nie jest wielkim problemem i
          poswieceniem dla wlasnego dziecka... Takze, wydawalo mi sie, ze nikt
          nie wraca dzien po porodzie do pracy oddajac dziecko do zlobka
          (zazwyczaj zlobki przyjmuja od 3 miesiaca, przynajmniej te ktore
          odwiedzalam). Wiec chyba mozna dla dobra wlasnego dziecka (i siebie
          tez, bo problem rozstania ma zazwyczaj tez mama) poswiecic miesiac
          przed powrotem do pracy na adaptacje i stopniowe zwiekszanie liczby
          godzin, jesli taka potrzeba istnieje.
      • maghi Re: Jakie wrazenia po pierwszych dniach w zlobku? 08.09.08, 20:19
        mnie też się tak wydaje z tą adaptacją - że to raczej rezygnacja. Jakkolwiek by
        było - miło, że cię stać na prywatny żłobek, wiem jakie są róźnice i uwierz,
        gdybym mogła to bym oddała Zosie do prywatnego (a właściwie, to bym znalazła jej
        miłą nianię) Niestety moje zarobki na to nie pozwalają. I nie chodzi tu o
        samochód, albo wakacje za granicą. Coś chyba trzeba jeść i gdzieś mieszkać.
        Babcia chora, więc się nie zajmie. Takie życie.
        Owszem, mogłam się zastanowić nad tym decydując się na dziecko. Ale nie wszystko
        da się przewidzieć.
    • maghi Re: Jakie wrazenia po pierwszych dniach w zlobku? 08.09.08, 20:08
      Zosia płakała (a raczej wrzeszczała) cały czas przez pierwsze cztery
      dni(Zostawiam ją 8.00 do 11.30). Robi sobie przerwy na posiłki. W piątek rano
      okazało się, że straciła głos sad, więc poszłyśmy do lekarza - wykluczył
      infekcję, siadły jej struny głosowe.
      No i niestety poddałam się na drugi tydzień - ja pracuję (też na nocki), na
      nianie brak funduszy, mąż musiał załatwić parę spraw w urzędach w rodzinnym
      mieście, więc posłałam ją na tygodniowe wakacje z tatą do babci. Panie w żłobku
      stwierdziły, że może za tydzień pójdzie łatwiej, jak inne dzieci się wyluzują,
      to może Zośce pomoże. "Bo faktycznie daje popalić" - stwierdziła nasza nowa ciocia.
      Ma ktoś jakieś propozycje, jak mogę jej (i paniom żłobkowym) pomóc? Zanim
      wiedziały o nieobecności kazały jej przez weekend za bardzo nie dopieszczać?
      Temperament ona ma dość gorący, ale właściwie nie wydaje mi się, żeby była
      rozpieszczona. Na ogół słucha poleceń, ważniejszych zakazów, po tygodniu samego
      opowiadania (bez wysadzania) zdarza się jej wołać na nocnik, większość rzeczy je
      sama, umie się sama bawić jakieś pół godziny, czasem dłużej (nawet sobie z
      szafki wyciąga zabawki, które akurat jej pasują) Jak na 15mc dziecko to chyba
      trudno się spodziewać czegoś więcej?
      No to co, do cholery, jest nie tak? A może to norma, tylko akurat najgłośniej
      się drze? I dlaczego panie nie mogą dać jej ulubionej zabawki, czyli kredek?
      • kamisa7 Re: Jakie wrazenia po pierwszych dniach w zlobku? 08.09.08, 21:46
        Dzisiaj coś mnie trafiło, bo pani rano dosłownie wyrwała mi ręke Basi i szybko
        "wrzuciła ja" do sali, nie wpuszczając mnie, bo inne dzieci płaczą. Ok.rozumiem.
        Ale ja chciałam dać jej całusa,powiedzieć, że przyjdę po obiadku i zrobić papa.
        Jak zwykle robimy, gdy wychodzę i ja zostawiam. Kurcze! Dziecko było już w
        żłobku, zostawało długo z nianią i nie wyło! Nie jest uczepiona mojej spódnicy a
        tu cos nie pasi. Panie powołują się na swoje doświadczenie, ale chyba w
        ignorowaniu dziecięcego płaczu niż w umiejętnościach opieki nad dziećmi. Nie
        podobało mi się jej zagranie i jak tylko przyszłam po Basię z buta wlazłam na
        salę, gdzie były karmione rozwrzeszczane darmozjady z gilem po pas i bez parady
        zaczęłam karmić córcię. Tak jak to jedna z kolezanek napisała-w końcu to MOJE
        dziecko. I jak jeszcze raz tak będą chcieli mi wyrwać dziecko to im przyłożę w
        łeb. O!
        --
        suwaczek Basi
        suwaczek człowieczka
          • moranna666 Re: Jakie wrazenia po pierwszych dniach w zlobku? 08.09.08, 23:37
            To jeszcze raz ja. Przeczytalam dokladnie co napisalyscie i mam
            pytanie. Czy mamy, ktorym pozwala sie wejsc na sale i byc z
            dzieckiem oddaly dzieci do panstwowych zlobkow? Wiem,ze w Poznaniu
            jest taki zlobek, ktory organizuje tydzien adaptacyjny, ale nie
            slyszalam,aby chociaz jeden z 9 panstwowych zlobkow we Wroclawiu
            taki tydzien organizowal. Nie chce zachowywac sie chamsko i wchodzic
            na sale mimo zakazow, bo to sie moze potem odbic na moim dziecku, a
            ono sie nie obroni. pani opiekunka wyleje zolc na dziecku bo ono
            jest najbardziej bezbronne dlatego nie uciekam sie do takich
            chwytow. (abstrachujac od tego ze moj mlody juz 3 dzien do zloba z
            powodu choroby nie chodzi).
        • lwica511 DO KAMISY 09.09.08, 11:33
          kamisa7 napisała:

          > Dzisiaj coś mnie trafiło, bo pani rano dosłownie wyrwała mi ręke
          Basi i szybko
          > "wrzuciła ja" do sali, nie wpuszczając mnie, bo inne dzieci
          płaczą. Ok.rozumiem
          > .
          > Ale ja chciałam dać jej całusa,powiedzieć, że przyjdę po obiadku i
          zrobić papa.
          > Jak zwykle robimy, gdy wychodzę i ja zostawiam. Kurcze! Dziecko
          było już w
          > żłobku, zostawało długo z nianią i nie wyło! Nie jest uczepiona
          mojej spódnicy
          > a
          > tu cos nie pasi. Panie powołują się na swoje doświadczenie, ale
          chyba w
          > ignorowaniu dziecięcego płaczu niż w umiejętnościach opieki nad
          dziećmi. Nie
          > podobało mi się jej zagranie i jak tylko przyszłam po Basię z buta
          wlazłam na
          > salę, gdzie były karmione rozwrzeszczane darmozjady z gilem po pas
          i bez parady
          > zaczęłam karmić córcię. Tak jak to jedna z kolezanek napisała-w
          końcu to MOJE
          > dziecko. I jak jeszcze raz tak będą chcieli mi wyrwać dziecko to
          im przyłożę w
          > łeb. O!

          ZROBIŁAŚ BARDZO DOBRZE!Zrobiłaś to co podpowiadała Twoja INTUICJA.

          MIAŁAŚ PRAWO pozegnać się ze SWOIM dzieckiem, nawet jakby tam pod
          drzwiami stawało na głowie. Bo to bardzo ważne ,
          NAJWAŻNIEJSZE:powiedzieć dziecku WRÓCĘ!.
          Niestety pierwsze dni w żłobku, dla postronnych świadków to TRAUMA.
          Faktycznie siedzi zapłakana gromada , nierzadko z katarem ( gile to
          na drzewiesmile).I ta gromada się przyzwyczaja. Jedne dają się
          przytulać inne nie.Ale na pewno przyzwyczajają sie szybciej jak
          panie zachowują sie normalnie.TZN nie biegaja zrozpaczone i pełne
          współczucia od noska do noska, bo wtedy by tak sobie wszyscy płakali
          do wiosny..
          Panie muszą zachowywać się tak jakby nic się złego nie działo,
          rozmawiać normalnie z dziećmi, karmić, bawić sie, czytać książeczkę,
          choćby cała grupa krzyczała w niebogłosy. Takie zwyczajne zachowanie
          Pań zawsze wzbudza największe emocje, no bo jak to maluchy tak
          rozpaczają a Panie pracują jakby się nic nie działo.ALE NA DZIECI TO
          DZIAŁA. Podpatrują, że tak naprawdę poza płaczącym kolegą nic się
          nie dzieje i zaczynają sie rozglądać...a potem bawićsmile
      • lwica511 Re: Jakie wrazenia po pierwszych dniach w zlobku? 09.09.08, 11:21
        maghi napisała:

        > Zosia płakała (a raczej wrzeszczała) cały czas przez pierwsze
        cztery
        > dni(Zostawiam ją 8.00 do 11.30). Robi sobie przerwy na posiłki. W
        piątek rano
        > okazało się, że straciła głos sad, więc poszłyśmy do lekarza -
        wykluczył
        > infekcję, siadły jej struny głosowe.
        > No i niestety poddałam się na drugi tydzień - ja pracuję (też na
        nocki), na
        > nianie brak funduszy, mąż musiał załatwić parę spraw w urzędach w
        rodzinnym
        > mieście, więc posłałam ją na tygodniowe wakacje z tatą do babci.
        Panie w żłobku
        > stwierdziły, że może za tydzień pójdzie łatwiej, jak inne dzieci
        się wyluzują,
        > to może Zośce pomoże. "Bo faktycznie daje popalić" - stwierdziła
        nasza nowa cio
        > cia.
        > Ma ktoś jakieś propozycje, jak mogę jej (i paniom żłobkowym)
        pomóc? Zanim
        > wiedziały o nieobecności kazały jej przez weekend za bardzo nie
        dopieszczać?
        > Temperament ona ma dość gorący, ale właściwie nie wydaje mi się,
        żeby była
        > rozpieszczona. Na ogół słucha poleceń, ważniejszych zakazów, po
        tygodniu samego
        > opowiadania (bez wysadzania) zdarza się jej wołać na nocnik,
        większość rzeczy j
        > e
        > sama, umie się sama bawić jakieś pół godziny, czasem dłużej (nawet
        sobie z
        > szafki wyciąga zabawki, które akurat jej pasują) Jak na 15mc
        dziecko to chyba
        > trudno się spodziewać czegoś więcej?
        > No to co, do cholery, jest nie tak? A może to norma, tylko akurat
        najgłośniej
        > się drze? I dlaczego panie nie mogą dać jej ulubionej zabawki,
        czyli kredek?


        Wg mnie z jednej strony źle , że wysłałaś Zosię na wakacje. Będzie
        zdezorientowana i niestety może skojarzyć , że krzykiem wymusi
        niechodzenie do złobka. Ale może byc też zupełnie inaczejsmileDzieci to
        nie jakieś sprzęty, reagują bardzo różnie, i chwała bogu!
        NIE zgadzam sie z Paniami, dziecko w WEEKEND NALEŻY JAK NAJBARDZIEJ
        ROZPIESZCZAĆ, aby czuło, że żłobek to rytm, jedna ż rzeczy która
        jest jak jedzenie, czy zabawa, A MAMA I TATA POPRZEZ DOPIESZCZANIE W
        WEEKEND UTWIERDZAJĄ W PRZEKONANIU MALUCHA , ŻE NADAL JE MOCNO
        KOCHAJĄ!!Sory za caps, ale jak czytam takie rzeczy to mnie
        normalnie....
    • moranna666 Re: Jakie wrazenia po pierwszych dniach w zlobku? 08.09.08, 23:28
      Witam wszystkie mamy i pozdrawiam z Wroclawia. Oto moja krociutka
      historia zlobkowa.Pisze krociutka, bo po trzech dniach zlobkowania
      moj synek jest bardzo chory. Goraczkuje juz 5 dzien i wreszcie
      lekarz zdecydowal sie podac antybiotyk. To podobno reakcja organizmu
      na stres i rozlake ze mna. 1 wrzesnia bylam twarda. Maly (za 2 tyg
      konczy 2 latka) nie wiedzac co sie swieci dziarsko wszedl do zlobka
      i dopiero jak go pani za raczke ode mnie wziela rozkleil sie. Ryk
      byl zreszta tego dnia straszny w zlobie. Wewnatrz plakaly dzieci a
      na zewnatrz matki. W grupie z malym jest 32 innych dzieci i 4 panie
      na taka gromadke. NIe ma mozliwosci wejscia na sale ( jako pracownik
      akademicki do pracy wracam dopiero w pazdzierniku i mialabym i czas
      i ochote byc tam na poczatku z malym, ale jest to zakazane. Z jednej
      strony rozumiem,bo jakby tak kazda matka chciala wejsc to zrobilmy
      sie niemaly tlok!). Najbardziej przerazaja mnie te chorobska. Boje
      sie, ze mlody sie wykuruje, wroci i znowu po paru dniach sie
      rozlozy. A tak na pocieszenie WAs wszystkich - przeciez krzywda sie
      malenstwom naszym tam nie dzieje, walczylysmy jak lwice o miejsce w
      zlobku (my stalismy cala noc w kolejce) ucza sei bycia w grupie,
      zachowan spolecznych wiec GLOWY DO GORY!!! smile
      • kamisa7 Re: Jakie wrazenia po pierwszych dniach w zlobku? 09.09.08, 09:54
        Oj tak no, co racja to racja. Też się cieszę że moja latorośl dostała się do
        żłobka państwowego. Tylko tak strasznie mi jej szkoda, jak pani rano łapie bez
        uśmiechu za małą łapkę i wlecze na salę. To takie....przykre. Dotąd każdy kto
        opiekował się moim dzieckiem był miły lub chociaż się starał uśmiechać. Te
        panie( niektóre oczywiście) zachowują się jakby tam były za karę. Jedna z was
        pytała o tydzień adaptacyjny. Tak u nas w Wawie, w naszym żłobku takowy był,
        tylko tydzien to chyba za mało. Poza tym chciałabym mieć możliwość zajrzenia do
        sali czy się bawi i jak się bawi, czy już nie płacze. Przydałaby się jakaś
        dziurka dla mam...do podglądania. O ile spokojniejsze wychodziłyby do pracy
        wiedząc, że ich maluchy bawią się. Ja cały dzień wyobrażam sobie, że córcia
        płacze i nikt jej nie utula tylko wszystkie panie stoją po kątach z założonymi
        rękami. Chcę, żeby moje dziecko chodziło do żłobka, ale na miłość boską trochę
        serca dla tych maluszków! Mają roczek i już tyle"muszą"...Czy czeka nas
        nieuchronnie prywatne edukowanie dzieci? Czy mam juz dzis zaczac zbierac na
        podstawówke itd.? Bo jesli tak ma wygladac opieka nad dzieckiem to nie rózni sie
        to od wypasania owiec czy krów. Mam nadzieje ze niedługo zaczna im sie jakies
        zabawy zorganizowane, bo choc to najmłodsza grupa, wypadałoby zeby moze jakas
        pani chociaz ksiazeczke spróbowała poczytac albo potanczyliby, nie wiem ..kółko
        graniaste...
        --
        suwaczek Basi
        suwaczek człowieczka
        • ajedr515 Re: Na pocieszenie!!!!! 09.09.08, 10:38
          Moja córcia skończyła w czerwcu żłobkowanie i jesteśmy teraz już w
          przedszkolu.
          Pierwsze dni żłobka były dla mnie chyba cięższe niż dla niej. Nie
          spałam po nocach. Pierwsze dni były OK potem następował kryzys i
          płacz rano w niebogłosy. Tak było we wrześniu. Potem cały rok moja
          córka uwielbiała żłobek. Kochała Ciocie i zawiązały się pierwsze
          przyjaźnie z dziećmi. Teraz mamy pierwszy tydzień za sobą
          przedszkola i tęskni za żłobkiem!!!! Nawet jak ja żegnałam się z
          Ciociami to mi się łzy zakręciły.
          Życzę wszystkim Mamom nowych żłobkowiczów Wszystkiego Najlepszego.
          Zobaczycie, że od października będzie super......
        • moranna666 Re: Jakie wrazenia po pierwszych..?do kamisa7 09.09.08, 17:10
          Szlag mnie trafia jak czytam komentarze takich mam jak Ty? A skad
          wiesz ze te panie stoja w rogu z zalozonymi rekami? Kto dal Ci prawo
          do osadzania ludzi w taki sposob? Nie wiesz co sie tam dzieje, to
          nie oczerniaj ludzi!!!Pomnoz sobie swoje dziecko razy 33 i wejdz w
          taki kieracik! Za kare za kare... nie! te panie sa tam za 1500zl
          polskich moze 1800zl. Chcialabys to robic za takie pieniadze? Bo ja
          nie! Oczywiscie mozesz powiedziec, ze nikt im nie kazal byc
          opiekunka zlobkowa.Ale czy ktos Ci kazal byc matka?
          • kamisa7 Re: Jakie wrazenia po pierwszych..?do kamisa7 09.09.08, 17:57
            Moja droga! Uspokój się! nie pisałabym tak gdybym na okresie adaptacyjnym tego właśnie nie zaobserwowała, więc nikogo nie oczerniam a jedynie stwierdzam fakt.Tak właśnie było. Reagowały tylko gdy jakis maluch wlazł na parapet. Rzadko były na sali we dwie. Kilka razy zdarzyło sie, że nie było żadnej a to 1,5 roczne dziecko razy 30.
            Kwestie pieniedzy pomine,bo sa ludzie(takze rodzice, których nie stac na prywatny złobek), którzy nawet tyle nie zarabiaja i pracuja najlepiej jak potrafia. Pewnie one maja ciezki kawałek chleba,bo pilnowac takiej gromady nie jest łatwo. Mi chodzi o to, ze mozna to robic jesli nie z zapałem, bo to juz pewnie dawno straciły, to chociaz z usmiechem do dziecka.
            Poza tym nie mozna tak pobłazac tylko dlatego ze mało zarabiaja. To zaden argument. Ode mnie zawsze oczekiwano pracy na najwyzszym poziomie niezaleznie od zarobkow. A Tobie ktoś kiedys powiedzial, że możesz sobie olewać pracę tylko dlatego, że ci mało płaci???

            suwaczek Basi
            suwaczek człowieczka
            • lwica511 Re: Jakie wrazenia po pierwszych..?do kamisa7 10.09.08, 10:36
              kamisa7 napisała:

              > Moja droga! Uspokój się! nie pisałabym tak gdybym na okresie
              adaptacyjnym tego
              > właśnie nie zaobserwowała, więc nikogo nie oczerniam a jedynie
              stwierdzam fakt.
              > Tak właśnie było. Reagowały tylko gdy jakis maluch wlazł na
              parapet. Rzadko był
              > y na sali we dwie. Kilka razy zdarzyło sie, że nie było żadnej a
              to 1,5 roczne
              > dziecko razy 30.
              > Kwestie pieniedzy pomine,bo sa ludzie(takze rodzice, których nie
              stac na prywat
              > ny złobek), którzy nawet tyle nie zarabiaja i pracuja najlepiej
              jak potrafia. P
              > ewnie one maja ciezki kawałek chleba,bo pilnowac takiej gromady
              nie jest łatwo.
              > Mi chodzi o to, ze mozna to robic jesli nie z zapałem, bo to juz
              pewnie dawno
              > straciły, to chociaz z usmiechem do dziecka.
              > Poza tym nie mozna tak pobłazac tylko dlatego ze mało zarabiaja.
              To zaden argum
              > ent. Ode mnie zawsze oczekiwano pracy na najwyzszym poziomie
              niezaleznie od zar
              > obkow. A Tobie ktoś kiedys powiedzial, że możesz sobie olewać
              pracę tylko dlate
              > go, że ci mało płaci???
              >
              > suwaczek Basi
              > suwaczek człowieczka

              Zgadzam sie z Toba, to NIEDOPUSZCZALNE, aby na sali z 30 dzieci była
              jedna PAni albo wcale.
              Powiadom o tym fakcie Kierowniczkę, ona ustala grafik Pań pracy,
              zawsze w grupach gdzie jest najwięcej dzieci nowych (do południa)
              powinno na porannej zmianie być więcej Pań.
          • ku123 Re: Jakie wrazenia po pierwszych..?do kamisa7 16.09.08, 16:38
            nie za 1500 czy 1800, ale za 1100 niestety. Masz rację,że nikt nie ma prawa tak
            pisać. Te panie naprawdę robią wszystko co w ich mocy, aby maluchom było dobrze.
            Każdy rodzic musi jednak pamiętać, że ich dziecko choć cudowne, nadzwyczajne i
            jedyne nie jest w grupie samo. Trzymajcie się mamy...
            • taja11 Re: Do Kamisy 09.09.08, 21:29
              Czego się właściwie spodziewasz?Chyba nie opieki domowej?Trzeba mieć trochę
              rozsądku żeby wiedzieć że 29 dzieci na 4 osoby do opieki(tak jest w naszym
              żłobku Poznań-Grunwald) to trochę dużo?Nawet kiedy przyjdzie "tylko"
              dwudziestka.Osobiście jestem naszym ciociom wdzięczna za opiekę,nawet jeśli nie
              zawsze były w wyśmienitym humorze.
                • lwica511 Re: poduma tej ciekawej wymiany zdań:)c.d 10.09.08, 10:46
                  lwica511 napisała:

                  > Przez wrzesień ma PRAWO nie być ŻADNYCH ZORGANIZOWANYCH zajęć.
                  > Wrzesień to ZAJĘCIA DOWOLNEsmile.Polegają na tym, że dzieci robią na
                  > sali rewolucję jeśli chodzi o zabawkismilekażda zdjęta i rzucona po
                  > chwili w kąt.Żadko które dziecko pozwala nawet dojść do siebie,
                  nie mówiąc o takiej ingerencji jak DOTYK OBCEJ PANI. Wrzesień Drogie
                  mamy to wzajemna OBSERWACJA. Dzieci obserwują zabawki, kolegów,
                  Panie. Panie obserwują dzieci, Rodziców(tak, tak, wy też jesteście
                  pod obstrzałemsmile), Rodzice obserwują Panie wnikliwie analizując
                  każde spojrzenie i gest.
                  Na szczęście niedługo październik, i skończą się te wspólne
                  obserwacje, ten wzrok bazyliszka i przyjdzie NORMALNOŚĆ.
                  I zaczną się zajęciasmile.Choć kółko graniaste to dopiero pewnie za 2
                  miesiące, bo zawsze jak się robiłam kółko z taką 20 -stką dzieci to
                  one zamiast po obwodzie to włażą do środkasmile)
    • bociek77 Re: Jakie wrazenia po pierwszych dniach w zlobku? 17.09.08, 20:29
      lwica a może i mi pomożesz ?? aż panie w żlobku się głowią co zrobić córeczka za
      dwa mieisące skończy dwa latka w żłobku od 1 września pierwszy tydzień po
      godzince dwie - i rewelacja córeczka zadowolona i przeszczęśliwa - drugi tydzień
      płacz ale bez tragedii zostawała dłużej do leżakowania - trzeci tydzień dramat
      młoda anie nie chce jeść ani pić kompletnie nic zostaje teraz od 8 do 14, nie
      daje się uspokoić wszystkie próby przytulenia przez opiekunki kończą sie
      histerią nie zasypia , a po poworocie ze żłobka jest jeden wielki płacz i w nocy
      tez strszny płacz - panie zasugerowały żeby zrobić może jej dwa dni przerwy że
      dziecko jest bardzo wrażliwe i ciężko do niego dotrzeć - zobaczymy jesczez jak
      będzie jutro - czy ta przerwa jest dobra , jak długo to może jeszcze potrwać ??
      • lwica511 Re: Jakie wrazenia po pierwszych dniach w zlobku? 18.09.08, 07:29
        Coreczka zachowuje sie PRAWIDLOWO. Sa dzieci ktore predzej czy pozniej musza
        poplakac.Twoja cora jest dzieckiem ciekawym swiata.I ta ciekawosc w pierwszych
        tygodniach zwyciezyla nad bolem rozstania.Teraz mala rozejrzala sie juz po
        zabawkach i zaczela zauwazac ze w zlobku obowiazuja pewne reguly i zasady
        ktorych nalezy przestrzegac. Toja corcia juz wie ze mama przyjdzie po nia,wiec
        nie palcze nad brakiem mamy, ONA SIE BUNTUJE TYM ZASADOMsmile.Tym bardziej nie
        powinnas jej teraz robic zadnych przerw.Przerwy nie uzasadnione choroba tylko
        wymuszone placzem dzieci wyczuwaja i jesli teraz sie poddasz corcia moze
        wymuszac nie pojscie do zlobka o wiele czesciej.Sprobuj przejsc obok tego
        obojetnie(choc to trudne) i nie rozmawiaj o corci i jej zachowaniu z Pania w
        obecnosci malej, aby nie widziala Twoich watpliwosci.Jesli podejdziesz do tego
        jak gdyby nigdy nic placz po kilku dniach ustaniesmilepowodzenia
    • bociek77 Re: Jakie wrazenia po pierwszych dniach w zlobku? 20.09.08, 09:32
      lwica dziękuję smile tak tez podpoiwadała mi intuicja żeby nie przerywać ale
      niestety młoda zachorowała w czwartek zadzwonili do mnie z przedszkola że mam
      zabrać dziecko bo ma 38 stopni i faktycznie byłam z nią u lekarza ma zapalenie
      gardła dzisijesz noc była strszna 39,5 i nie chciała się zbić gorączka na
      szczęście nad ranem powoli zaczęła opadać tak że teraz młoda już łobuzuje smile
      pewnie w poniedziałek jeszcze nie pójdzie ale już we wtorek mam nadzieję że
      lekarz po kontrloi pozwoli jej juz iść - byle jak najszybciej
      jeszcze raz dziękuję pozdarwiam
    • agusiak.1 Dzielny Maluch! 20.09.08, 14:17
      Mój Mateusz 15 miesięcy) poszedł do żłobka 1 września. Pierwszy
      dzień nie płakał bo wszystko dla niego było nowe. Był tylko kilka
      godzin bo ten pierwszy dzień zajęcia w szkole to tylko akademia
      (pracuję w szkole). Drugiego dnia płacz około minutki. I tak było
      przez pierwszy tydzień. Teraz nie płacze. Obawiałam się, że synek w
      żłobku nie będzie chciał jeść i spać, ale "ciocie" mówią, że je i
      śpi i to bardzo ładnie. Znajoma, która pracuje piętro niżej u
      starszych dzieci poszła kiedyś zobaczyć jak mój synek sobie radzi i
      okazało sie, że świetnie: bawi się, spaceruje, przygląda nowym
      znajomym i ogólnie nie jest żle. Ciesze się z tego ogromnie! Teraz
      Mateuszek podchodzi ze mną za rękę do drzwi i "ciocia" go zabiera
      witajac spokojnym głosem, a ten odwraca sie do mnie i tylko czasami
      skrzywi buźkę, a tak to nie płacze.
      Jak sobie radziłam w te pierwsze dni?
      1. Udawałam Twardzielkę. Za drzwijami dopiero uroniłam łezkę.
      2. Zachecała synka by śmiało szedł do dzieci bo tam będzie na pewno
      dużo zabawek i dużo zabawy.
      3. Nigdy nie smuciłamsie przy dziecku.
      A moje rady z mojego doświadczenia?
      1. Zawsze do żłobka iść z uśmiechem.
      2. Powtarzać dziecku, że mama lub tata idą do pracy, ale zaraz wrócą
      (ja robię to każdego dnia).
      3. Nie przeciągać momentu oddawania dziecka.Bużka i pa pa.
      4. Zawsze witać dziecko: widzisz, mama wróciła!
      5. Dać ulubioną przytulankę.
      I jeszcze jedno spostrzeżenie: Zauważyłam, że gdy odbierała dziecko
      starsza opiekunka,która brała go na ręce, a do mnie mówiła: "Uciekaj
      pani", to mateusz zawsze płakał. Gdy natomiast odbiera go inna
      ciocia i tylko podaje mu rękę, a do mnie nic nie mówi tylko zachęca
      malca by smiało wszedł do sali to synek z usmiechem idzie krok
      dalej. Mysle, że ta starsza ciocia (choć tak na marginesie ogólnie
      jest super) ma jeszcze jakies stare nawyki,ale musze też stwierdzić,
      że od kilku dni tego nie robi więc może sama sie przekonała, ze mój
      Mati nie lubi takiego powitania.
      Najgorsze jest tylko to, ze mati został dwa razy ugryziony przez
      kolegę i to tego samego. Raz w nos a grugi raz w puliczko. Nosek
      tylko lekko ucierpiał ale puliczko.... Szkoda gadać. Opiekunki
      przepraszały mnie jak tylko mogły. Mówiły, że ten malec jest taki
      gryzoń, że chodził cały dzień za mateuszkiem,a one go broniły, no
      ale w którymż momencie nie upilnowały. Ale wiecie co mnie
      najbardziej zabolało? Mama tego dziecka to zbagatelizowała i nawet
      nie przeprosiła. Powiedziała tylko do niego? I co ząbki Ci wychodzą?
      Szok! Następnym razem (oby jednak nie było następnego razu) powiem
      jej kilka słów. No pewnie,że dziecko 16miesięczne moze wielu rzeczy
      nie rozumieć, no ale....
      Pozdrawiam!
      • lwica511 Re: Dzielny Maluch! 22.09.08, 11:31
        Szkoda języka na taka mamę. Nie wdawaj się z Nią w utarczki słowne
        bo poziom tej pani i reakcja za zdarzenie mówią same za siebie.
        Panie pewnie bo tych pogryzieniach będą pilnować bardziej gryzonia,
        jednakże jeśli dochodziły by do Ciebie słuchy , że jest więcej
        pogryzionych dzieci macie prawo skrzyknąć się z rodzicami i
        powołując sie iż dziecko tej Pani zagraża waszym dzieciom (zagraża,
        bo pogryzienia moga być bardzo dotkliwe), porozmawiać z Kierowniczką
        nad mozliwością usunięcia ,,gryzonia''ze żłobka.
        P.s.Mateusz to prawdziwy zuchsmile)Mama tezsmile))
          • maghi Re: Jakie wrazenia po pierwszych dniach w zlobku? 07.10.08, 16:40
            A ja jeszcze raz dziękuję lwicy i wszystkim innym. Zocha chodziła tydzień - był
            DRAMAT, straciła głos, wpadała w histerię.... potem miała tygodniowe wakacje z
            tatą. Ja się wyluzowałam, ona trochę też i w następnym tygodniu było już lepiej.
            Kolejny tydzień - choroba. Spodziewałam się ponownej adaptacji, ale już od
            poniedziałku było znośnie, coś tam płakała, ale już wołała "pa, pa" - czyli
            kontakt jest i wiemy na czym stoimy. A teraz? Woła pod drzwiami ciocie od paru
            dni. Jest ok, tylko ze spaniem problem - zasypia na razie na rękach, ew. ze
            smoczkiem (do tej pory była bezsmoczkowa).
            A jak się szybko uczy nowych rzeczy!! Z dnia na dzień patrzę, jak mi się z
            dzidziula robi mała dziewczynka.. Chlip... Troszkę za nią tęsknię (a dziś był
            dopiero pierwszy dzień, kiedy została tyle, ile ma zostać normalnie, czyli do
            14.30 - niestety odebrała ją babcia z gorączką 39) Za pól godziny kończę pracę i
            jedziemy do lekarza, ale już nie boje się powrotu. Wiem, że tygodniowa przerwa
            nie zrobi większej różnicy.
            Opieka cioć może nie idealna, ale w miarę ok. Podpadła nam tylko jedna ciocia -
            najstarsza, która kazała nie rozpieszczać w weekendy - obie jej nie lubimy sad.
            Skarży się, że Zośka się rzuca po łóżeczku i budzi inne dzieci i patrzyła z
            niedowierzaniem, jak jej mówiłam, że w domu zasypia w swoim a nie na rękach)
            Ale Zosia za to na jej zmianie zrobiła kupę do nocnika i wysmarowała nią siebie
            (z włosami) i wszystko dookoła - podłogę, zabawkę i kolegę. I kto by jej
            zafundował takie atrakcje w domu? Raczej by nie miała okazji.
            Jest jeszcze jeden plus: ona bardzo lubi inne dzieci. Niestety - starsze się nie
            chciały z nią bawić (szczególnie, że dość późno zaczęła chodzić pewnie i
            biegać), a młodsze przed Zosią uciekały, bo moja córka upatrzywszy sobie
            przyszłą ofiarę/kandytata na towarzysza ruszała w jej stronę z impetem i
            wyciągniętą zabawką/bananem i dzidzie w jej wieku, na ogół znacznie
            spokojniejsze, się jej bały. Jedyną szansą na kontakt była więc piaskownica. A
            teraz się bawi z innymi dziećmi i jest przeszczęśliwa - nauczyła się też być
            lekko mówiąc "mniej natarczywa"
            Powodzenia życzę wszystkim dzieciom i mamom.. nie taki żłobek straszny, jak go
            malują.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka